Pierwsze rozkminy po drafcie

Pelicans wygrali Ziona Willamsona. Wiadomość numer jeden opisująca dokładnie co się wydarzyło i gdzie będzie najciekawiej w lato. Mniejszych rzeczy było także kilka, mi się najbardziej podobało, że najsłabsze zespoły dostały po łapach za tankowanie.

  1. Pelicans (33 zwycięstwa w sezonie regularnym) – bezapelacyjny zwycięzca draftu. Generalny Menadżer David Griffin jest pewniakiem, gdy chcesz powalczyć o pierwszy numer draftu (drugi raz przyniósł szczęście, poprzednio w 2014, Cleveland wybrali Andrew Wigginsa). Griffin objął tę funkcję w kwietniu, gdy poprzedni GM Dell Demps nie potrafił przebudować drużyny oddając Anthony Davisa. Davis był przymierzany do Lakers (TUTAJ), mieli dogadaną wymianę w lato z Celtics m.in. za Jasona Tattuma, wreszcie miał iść do Knicks za pierwszy wybór. Kilka godzin po drafcie wiemy, że Davis i tak odejdzie, ale Pelicans dostaną w zamian nie tylko pakiet, ale także (z draftu) Williamsona.
  2. Grizzlies (33) – rok temu spadli z drugiego na czwarte miejsce, tracąc szansę na Lukę Doncicia, kolejna europejską twarz organizacji po braciach Gasol. Wybrali bardzo dobrze – Jaren Jackson Jr. jest utalentowanym podkoszowym, który teraz utrzyma wsparcie od dominującego rozgrywającego Ja Moranta lub utalentowanego strzelca R.J. Barretta. To sprawia, że mogą wymienić Mike`a Conleya i otrzymać w zamian kolejny talent, a następnie przebudować drużynę w oparciu o utalentowanych zawodników.
  3. Knicks (17) – nie mają ani Ziona, ani Davisa. Otrzymali trzeci pick, a ostatnio w top3 byli w 1985 wybierając z jedynką Patricka Ewinga. Otrzymają kogoś z dwójki Morant/Barrett, ale dzisiaj nie jestem pewien, czy wobec ewentualnego pozyskania Kevina Duranta w lecie, pick nie będzie oddawany dalej. Na Knicks był duży hype przed draftem – byli najsłabszą drużyną ligi, jednak zasady draftu się zmieniły i już nie 25 a 14% przysługuje najsłabszym. Mogli mieć gorzej, jak Suns czy Bulls.
  4. Lakers (37) – zwycięzca draftu nr 2, w końcu przesunęli się najwyżej w stosunku do umiejętności. Otrzymali w zamian czwarty wybór, który posłuży im do dalszych wymian. Dzisiaj mają najlepszy pakiet po Anthony Davisa i nie muszą oddawać całego trio Lonzo Ball, Kyle Kuzma i Brandon Ingram. Co więcej, mogą poczekać na rozwój sytuacji i zrobić wymianę z Wizards (Bradley Beal), Phoenix Suns (Devin Booker) czy Grizzlies (Mike Conley) za mniejszy pakiet i wybór nr cztery, dalej posiadając pieniądze w wolnej agenturze.
  5. Cavaliers (19) – oni nie mogli wygrać tego draftu – karma musi wrócić, przecież w latach 2011-2014 wygrywali draft trzykrotnie.
  6. Phoenix Suns (19) – jestem zwolennikiem karencji bo wyborze wysokiego picku, aby wyrównać szanse innych drużyn i przestać nagradzać przegrywanie. Suns z wyborem 6 są dalej w beznadziejnym miejscu, nie wróżę im także powodzenia przy podpisywaniu wolnych agentów.
  7. Chicago Bulls (22) – znowu siódemka (rok temu wybrali Wendella Cartera), która stawia zespół w podobnym położeniu jak Suns.
  8. i 10. Atlanta Hawks (29) – rok temu oddając wybór 3 w zamian za 5 dostali także zastrzeżony wybór Mavericks. Nie poszli do góry i powinni wybrać talent do duetu John Collins / Trae Young. Tam wszystko dzieje się we właściwym kierunku.
  9. Wizards (32) – powinni oddać ten wybór, najlepiej z Johnem Walllem i przekazać berło do Bradleya Beala. Chętni się znajdą, choćby Heat, Hornets, Pistons, czy Timberwolves.

Nowy sezon zaczyna się w środę

Środowa loteria draftu 2019 będzie miała tylko jednego zwycięzcę. Przychodzi do ligi przyszła gwiazda i członek galerii sław, Ziom Willamson, który swoją fizycznością i talentem, dominuje w każdej kolejnej kategorii wiekowej. Dla niego czas na NBA, gdzie wiele drużyn trze kolanami, aby Williamsona wybrać. Twarzy organizacji na 10-15 lat nie wybiera się codziennie, talent porównywany z LeBronem Jamesem, a jego samego określa się jako „bardziej dominujący w powietrzu Charles Barkley”. To musi się udać, dlatego wiele drużyn odpuściło w tym sezonie rywalizacje w lidze, aby zejść jak najniższej. W odwróconej tabeli zwyciężyli Knicks przed Cavs i Suns. Oni mają po 14% szans na zwycięstwo i budowę dynastii. Tuż za nimi kolejno Bulls, Hawks i Wizards, czyli drużyny, które marzą, bo na dzisiaj nagroda w drafcie jest tylko jedna. Hawks teoretycznie pozyskując w wymianie Luka Doncic/Trae Young pick Mavericks, mają spore szanse na dwa dobre wybory (mają tez swój), ale wybór jest chroniony w top5. Dlatego mogą mieć wybory dobre ale nie wybitne.W drafcie jest kilku utalentowanych zawodników: Ja Morant (połączenie Steve’a Francisa z DeAaronem Foxem), R.J. Barrett (połączenie Granta Hilla z Tracym McGradym), Jarrett Culver (Kendall Gill & Paul Pierce), Darius Garland (wyższy Jeff Teague) czy Cameron Reddish (atletyczny Joe Johnson, Rudy Gay), dlatego chwilę po loterii zacznie się dyskusja. Kogo potrzebujemy? czy wybieramy talent czy potrzebę? Dla drużyn pokroju Wizards, Pelicans, Wolves, Lakers (!), czy Heat bardziej opłacalne będzie zrobienie wymiany, aby wrócić do play-offs w kolejnym sezonie. W końcu część zawodników nie poradzi sobie z ligą, treningami, rolą w drużynie lub po prostu z poziomem sportowym, dlatego trafnie nazwano draftu – loterią. NBA w ramach walki z tankowaniem, zmniejszyło szansę na wybór numer jeden najgorszym drużynom, a zwiększyło pozostałym. Różnica pomiędzy 14% szans najgorszych Knicks, a czwartymi Bulls wynosi 1,5% szans, podczas gdy rok temu to było aż 11,3% (odpowiednio 25% vs 13,7%). Dzisiaj wygrać wysoki pick może więcej zespołów, a to sprawia, że nowy sezon dla wielu drużyn zaczyna się w środę, z chwilą loterii.