Ile jest wart KAT?

Karl Anthony Towns nie może dogadać się z Tom Thibodeau. Tak brzmi pierwsza diagnoza słów Zach Lowe z ESPN o możliwym wyjęciu lidera Wolves. Obojętnie czy powodem jest zwolnienie asystenta Thibsa, czy postawienie na Jimmy Butlera, jako lidera grającego decydujące akcje. Prawdy pewnie się nie dowiemy, ale przyjściu Thibodeau, po sezonie dołączyli do drużyny Jimmy Butler, Taj Gibson i Derrick Rose, co potwierdza, że trener Minnesoty lubi otaczac się zaufanymi żołnierzami.

Od przyjścia do NBA, KAT był kreowany jako przyszła gwiazda ligi – w końcu z numerem jeden w drafcie trafił do Wolves, a następnie zdobył jednogłośnie tytuł najlepszego debiutanta jako piąty w historii:

Ralph Sampson (1984)
David Robinson (1990)
Blake Griffin (2011)
Damian Lillard (2013)

a dodatkowo zawodnik Minnesoty po raz pierwszy od 42 lat (wtedy Buffalo Braves) rok po roku zwyciężył tytuł debiutanta roku (gdyby nie kontuzje Embiida, również Sixers z parą Embiid/Simmons mogliby się pochwalić takim osiągnięciem). KAT rozwijal sis w sposób modelowy, mimi fenomenalny drugi sezon, ze średnimi na poziomie 25 pkt. i 12 zb., co zdarza się zaskakująco rzadko w ostatnich 25 latach:

Shaquille O’Neal 4x
Kevin Love 2x
David Robinson 1x
Tim Duncan 1x
Karl-Anthony Towns 1x
DeMarcus Cousins 1x (w zakończonym sezonie)

Nie ma w tym gronie takich zawodników jak: Hakeem Olajuwon, Charles Barkley, Karl Malone, Patrick Ewing, Alonzo Mourning, Yao Ming, Chris Webber, Dirk Nowitzki, Kevin Garnett czy Dwight Howard. Mamy za to zawodnika, który już w drugim sezonie kręci 25 pkt. i 12 zb.!

Oprócz kwestii lidera, być może chodzi o wpływy w szatni i konieczność podporządkowania się, a być może chodzi o wynik. W trzecim, zakończonym niedawno sezonie, KAT po raz pierwszy wystąpił w All-Star, więc mamy do czynienia z wybitnym talentem, któremu powinna podporządkować się cała organizacja. Tak jest choćby z Anthony Davisem, który po przyjściu DeMarcusa Cousinsa, nadal był centralną postacią Pelicans i po zakończonym sezonie w końcu przestaniemy wysłuchiwać plotek o jego odejściu.

Wynik sportowy jest jednak rozczarowaniem dla Wolves. Długo byli na miejscu dającym rozstawienie w pierwszej rundzie, ostatecznie awansowali dopiero z ostatniego miejsca, przegrywając 1-4 z Houston Rockets. Można powiedzieć – z dużej chmury mały deszcz, jednak średnie Townsa poszły w dół do poziomu 21 pkt. i 12 zb. To w jakimś stopniu może określać jego rolę w zespole po przyjściu Jimmy Butlera. Poniżej różnice w średniej zdobywanych punktach pierwszej liderów Wolves w porównaniu do sezonu wcześniej:

Karl Anthony Towns -3,8 pkt.
Andrew Wiggins -5,9 pkt.
Jimmy Butler -1,7 pkt.
Jeff Teague -1,1 pkt.
Taj Gibson +3,2 pkt.

Towns i Wiggins stracili najwięcej. Może to jest problem, czyli kwestia liczby liderów w drużynie, bo nie każdy może współpracować na miarę Stepha Currego i Kevina Duranta w Warriors, ale tam po rocznej współpracy doszedł tytuł mistrzowski, czyli nieporównywalne osiągnięcie vs ósme miejsce Wolves i prawie sweep w pierwszej rundzie play-off.

Na pewno w grę wchodzą finanse – za chwilę Andrew Wiggins wejdzie w pierwszy z pięciu lat kontaktu 147 mln $, a jeszcze większe pieniądze chciałby Towns. Minnesota od dziesięciu lat nie płaci podatku od luksu. To nie jest klub formatu Knicks, Mavericks czy Lakers, więc będzie musiał wymienić co najmniej Wigginsa. Dodatkowo, KAT odchodząc już teraz, nie traciłby możliwości podpisania tłustego kontraktu z nową drużyną, co stracił swego czasu na przeprowadzce z Kings do Pelicans DeMarcus Cousins.

Dlaczego zatem Wolves chcieliby pozbyć się być może najbardziej utalentowanego zawodnika w historii organizacji (sorry Kevin Garnett)?

  • poprawa chemii w zespole – jasne określenie, kto jest liderem
  • postawienie na obronę – Towns to nie Horford i czasem był z tym problem
  • zaniechanie płacenia podatku od luksusu

Wszystkie te trzy cechy spełnia ewentualna wymiana:

pierwszy wybór w drafcie 2018 Phoenix Suns za Karla-Anthony Townsa

DeAndre Ayton jako środkowy w drużynie Thibsa, to dobry plan, szczególnie finansowy.  Suns pozyskaliby kolegę Devina Bookera z Kentucky, czyli zagwarantowaliby sobie automatyczne przedłużenie kontraktu przez Bookera oraz zaatakowanie od razu play-off. Czy jednak Towns nie jest wart więcej niż kolejną obietnicę, czyli pierwszy pick?

Typuję po loterii – Ayton z jedynką, Doncić do Kings, Grizz handlują

Przed draftem chciałem (TUTAJ), aby draft wygrały drużyny pokroju Pistons, Clippers lub Nuggets, które przy wzmocnieniu wystąpią w najbliższym play-off. Stało się inaczej, jednak jest równie ciekawie. Phoenix Suns stali się czwartą drużyną z rzędu, która posiadając najwięcej szans na zwycięstwo wygrali grali loterię draftu:

2018 – Suns
2017 – Nets (wymieniony do Celtics, a następnie do Sixers)
2016 – Sixers
2015 – Wolves
2014 – Bucks (wybierali 2)
2013 – Magic (wybierali 2)
2012 – Bobcats (wybierali 2)
2011 – Wolves (wybierali 2)
2010 – Nets (wybierali 3)
2009 – Kings (wybierali 4)

Mamy także tradycyjnie więcej przegranych draftu niż wygranych, gdyż apetyty na wygranie loterii lub top3 miało kilka drużyn, które planowały znaleźć swojego najlepszego zawodnika za pięć lat. Owszem takich można znaleźć z dalszymi numerami, ale szansę na perełkę są większe z numerem jeden niż 60, choć z takowym mieliśmy w historii NBA zawodników pokroju Isaiah Thomasa (2011 Kings), Drazena Petrovica (1986 Blazers) lub Michaela Coopera (1978 Lakers).

Suns – pierwsi zwycięscy draftu, również po raz pierwszy w historii wygrali loterię draftu. Dotychczas wybierali dwukrotnie z dwójką, wybierając słabo (1987 Armena Gilliama przed Scottie Pippenem, Kevinem Johnsonem czy Reggiem Millerem oraz 1969 Neala Walka (?). Z jedynką wtedy szli David Robinson i Kareem Abdul-Jabbar, wydaję się, że w tym drafcie też z jedynką pójdzie środkowy DeAndre Ayton, mimo doniesień o ew. naborze Luki Doncicia (TUTAJ).

Kings – drudzy zwycięscy draftu, skok z siódmego miejsca oznacza, że po raz pierwszy od 1991 roku będą wybierać w top3. Ostatnich kilka słabych sezonów Kings nie przekładało się na wysokie picki i w loterii wybierali z miejscami 5-8. Tutaj mogą sięgnąć po zawodnika, którego potrzebują, czyli swojego lidera za pięć lat. Luka Doncić z Bogdanem Bogdanovićem jako przedłużenie GMa Vlade Divaca i Predraga Stojakovica, to może się udać!

Hawks – przesunęli się z czwartego miejsca na trzecie, jednak ich organizację czeka kilkuletnia przebudowa, więc ewentualne wybory Marvina Bagley`a czy Michaela Portera Jr nie zmienią wyniku Hawks w kolejnym sezonie. Prędzej, będą zalążkiem na dobry wynik za trzy, cztery sezony.

Grizzlies – pierwsi przegrani draftu. Chcieli mieli mieć kogoś z pary Ayton/Doncić, dostaną być może franchise playera, ale Marc Gasol nie będzie czekał (a raczej przegrywał) kolejnego sezonu. Uważam, że Grizzlies powinni przehandlować swój pick za zawodnika, który przedłuży historię Conleya i Gasola jako liderów Grizzlies. Zainteresowani powinni być choćby Clippers (Lou Williams, Tobias Harris) lub Heat (Goran Dragic).

Mavericks – bardzo dobra organizacja, która po serii 15 w 16 sezonach awansów do play-off potrzebuję nowych liderów. Najlepiej, aby takim stał się Mo Bamba, którego niektórzy eksperci uznają za najlepszego w perspektywie pięciu sezonów. Współpraca rozgrywającego Dennisa Smitha Jr. z utalentowanym środkowym działa na wyobraźnie, zwłaszcza, że swingmanów na rynku nie brakuje, aby Mark Cuban uzupełnił zespół o wolnych agentów pokroju choćby Tyreke`a Evansa czy Averego Bradley`a.

Magic – liczyli na więcej, ale tak naprawdę, od czasu odejścia Dwighta Howarda w 2012 nie ma tam drużyny. Owszem, Magic potrafią dobrze wybrać w drafcie, ale ich zawodnicy rozwijają się w innych organizacjach – Victor Oladipo, Domantas Sabonis
(Pacers, wcześniej Thunder), Dario Saric (Sixers) i najprawdopodobniej za chwilę Aaron Gordon.

Bulls – zdecydowali się na przebudowę po nieudanym eksperymencie z trio Rajon Rondo, Dwyane Wade i Jimmy Butler. Wydaje się, że wyciągnęli maksa za tego ostatniego, bo trio Kris Dunn, Zach LaVine, Lauri Markkanen to ich nadzieja na przyszłość. Przyszłość na razie bez lidera, którego szukają w drafcie.

Cavaliers to najwięksi przegrani tego draftu. Przede wszystkim, oddając Kyrie Irvinga liczyli na topowy pick Nets, a gdy w trakcie sezony wiadomo było, że się nie uda, liczyli na loterię. W końcu w ciągu czterech draftów (2011-14), wygrali aż trzykrotnie! ostatecznie nie udało się, a wybór ósmy, to wybór najgorszy z możliwych:

Frank Ntilikina (2017)
Marquese Chriss (2016)
Stanley Johnson (2015)
Nik Stauskas (2014)
Kentavious Caldwell-Pope (2013)
Terrence Ross (2012)
Brandon Knight (2011)
Al-Farouq Aminu (2010)
Jordan Hill (2009)
Joe Alexander (2008)
Brandan Wright (2007)

Knicks są prawdopodobnie w największym rozkroku w całej lidze. Pozbawieni w przyszłym sezonie Kristapsa Porzingisa, powinni zanurkować w drafcie niczym San Antonio Spurs w 1997 roku bez Davida Robinsona zanurkowali po Tima Duncana. Z drugiej jednak strony, podpisali Davida Fizdale`a, trenera na lata, który ma wprowadzić Knicks do pierwszych od 2013 play-off. Z numerem dziewięć raczej nie będzie to w kolejnym sezonie.

Sixers – talentu mają aż za dużo i są drugą drużyną, obok Grizzlies, która będzie handlować swoim wyborem. O mały włos, ten wybór miałby go Danny Ainge, gdyż zagwarantował sobie pick zastrzeżony pomiędzy drugim, a piątym wyborem. Wybór Sixers oznacza, że zakończył się proces okradania Nets z picków i największa kradzież w dziejach NBA:

pierwsza runda Nets 2014 – James Young (kto?)
pierwsza runda Nets 2016 – Jaylen Brown
zamiana picków z Nets 2017 – Markelle Fultz wymieniony za m.in. Jayson Tatuma
pierwsza runda Nets 2018 – wymiana z udziałem Kyrie Irvinga

Losy dalszych drużyn i picków zostawię innym, dodam tylko, że na pewno Clippers posiadając 12 i 13 pick będą chcieli iść w górę. 22 czerwca okaże się, jak wybiorą poszczególne drużyny oraz kto wymieni swoje wybory, aby pozyskać zawodnika na tu i teraz.

Suns zapolują na Capelę

Devin Booker zmotywował GMa Suns Ryan McDonougha do działania, najpierw ten zatrudnił Igora Kokoškova, co można wprost wiązać z pozyskaniem Luki Doncicia (TUTAJ), a następnie ogłosił, że w lecie zaproponuję Clintowi Capeli maksymalny kontrakt.

Capela to ważna postać Houston Rockets, którzy właśnie rozpoczynają finał konferencji z Warriors. Prawdziwy steal draftu 2014 (25 wybór), rok w rok czyni postępy osiągając w obecnych play-off średnio 14,4 pkt., 12,2 zb. i 2,8 bl. na mecz.

Budżet Suns nie jest zbytnio przeciążony, po tym sezonie schodzi kontrakt zwolnionego wcześniej Grega Monroe, który w trakcie sezonu przyszedł za Erica Bledsoe, w kolejnym sezonie zejdzie kontrakt Tysona Chandlera, a wolne miejsce McDonough najchętniej wypełniłby maksymalnym przedłużeniem Devina Bookera.

Dla Rockets priorytetem w lecie będzie przedłużenie kontraktu Chrisa Paula i powalczenie o LeBrona Jamesa, na którego obecnie nie ma miejsca w salary cup z uwagi na m.in. 30 mln $ Jamesa Hardena oraz 20 mln $ Ryana Andersona. W transfer Andersona zapewne trzeba będzie włączyć Erica Gordona (13,5 mln $ za ostatni rok gry), który jednak ma niższą wartość niż po rozpoczęciu sezonu regularnego, kiedy miał średnie w okolicach 20 punktów. Po sezonie kończą się w Houston kontrakty także Trevora Arizy i Geralda Greena, co sprawia, że będzie gorąco.

Capela kończy właśnie debiutancki kontrakt zarabiając 2,3 mln $, a zdecydowane oświadczenie GMa Suns oznacza, że otrzyma ofertę od klubów w okolicach 25 mln $ za sezon. GM Rockets Daryl Morey nie ma takich pieniędzy, więc najlepiej dla niego, aby Rockets wyeliminowali Warriors w nadchodzącej serii, czyli grać argumentem drużyny i być może pierścienia. W przeciwnym razie jego zespól straci kluczowego podkoszowego i szansę na ściganie się z Warriors.

McDonough nie chce powtórzyć poprzedniego lata, kiedy proponowali umowy Blake`owi Griffinowi oraz Paulowi Millsapowi. Jeśli do Bookera, T.J. Warrena i Josha Jacksona trenowanych przez Kokoskova, w lecie dołoży zawodników pokroju Doncicia i Capeli, wieszczę im szybki powrót do play-off.

 

Najpierw Kokoskov, potem Doncić

Zatrudnienie w roli trenera Phoenix Suns Igora Kokoskova, to ważne wydarzenie dla NBA i oczywiście organizacji klubu z Arizony. Kokoskov to pierwszy trener spoza Ameryki Północnej, który poprowadzi samodzielnie klub NBA.

Wszyscy do roli pierwszego trenera z europy typowali Ettore Messinę, który pozostanie piąty rok asystentem Gregga Popovicha. A przecież Messina to trener, który czterokrotnie wygrał Euroligę:

Virtus Bologna 1998 (piątka – Antoine Rigaudeau, Sašha Danilović, Hugo Sconochini, Zoran Savić, Rašho Nesterović)
Virtus Bologna 2001 (Antoine Rigaudeau, Manu Ginóbili, Marko Jarić, Alessandro Frosini, Rashard Griffith)
CSKA Moskwa 2006 (J.R. Holden, Trajan Langdon, David Vanterpool, Matjaž Smodiš, Aleksey Savrasenko + z ławki Theo Papaloukas)
CSKA Moskwa 2008 J.R. Holden, Trajan Langdon, Ramūnas Šiškauskas, Matjaž Smodiš, David Andersen + z ławki Theo Papaloukas)

Kokoskov był on już pierwszym asystentem nieamerykańskim w 2000 roku, następnie po trzyletnim pobycie w Los Angeles Clippers trafił do Detroit Pistons, gdzie w roli asystenta był mistrzem NBA. Potem przez pięć lat był asystentem trenera, choćby w sezonie 2009/10, kiedy ostatni raz grali w play-off. Swoją drogą to zaskakujące, że drużyna będąca wtedy w finale konferencji nie awansowała przez osiem kolejnych sezonów do play-off, choćby w sezonie 2013/14, kiedy 48 zwycięstw nie starczyło do awansu. Po pobycie w Suns, asystował też sezon w Cleveland i Magic i trzy w Jazz.

Oczywiście nie za rolę asystenta otrzymał posadę trenera, a za sukcesy w reprezentacji. Zdobycie mistrzostwa europy w koszykówce w 2017 brzmi do dziś imponująco, przede wszystkim z uwagi na przełamanie Hiszpanii, która wygrała trzy z czterech wcześniejszych imprez, a na euro wystawiła skład z pięcioma aktualnymi zawodnikami NBA (Pau Gasol , Ricky Rubio, Marc Gasol, Willy Hernangomez, Juancho Hernangomez) i dwoma dawnymi (Sergio Rodriguez, Juan Carlos Navarro). Zwycięstwo Słowenii z Hiszpanią w ćwierćfinale i jego rozmiar (92-72) rozeszło się sporym echem. I prawdopodobnie wtedy było jasne, że któryś z klubów NBA zaryzykuje. Skład Słowenii nie był imponujący, oparty na trio Goran Dragic (MVP turnieju), Anthony Randolph oraz młodej supergwieździe Luka Donciciu (w pierwszej piątce turnieju).

Własnie Luka Doncić wydaje się jest kluczem w podpisaniu serbskiego szkoleniowca. 19 latek jest typowany do pierwszej piątki draftu, a Phoenix mają największe szansę na jedynkę. Oczywiście draft to loteria, ale czy z jedynką czy z czwórką, Suns wybiorą Doncicia – kolejny element układanki do młodych Devina Bookera i Josha Jacksona. Booker ostatnio dał jasny przekaz, że brak wzmocnień w lecie będzie oznaczać w kolejne lato jego odejście, gdyż ma dosyć przegrywania.

Kokoskov specjalizuje się w wychowywaniu młodzieży (tym zajmował się przed przeprowadzką do USA) i indywidualnej pracy nad zawodnikami. Dlatego Devin Booker nie mógł otrzymać na typ etapie nic lepszego. Owszem na trenerskich giełdach byli dobrzy trenerzy (Mike Budenholzer, David Fizdale, David Blatt) i prawdopodobnie osiągnęliby lepszy wynik na początku od Kokoskova. Jednak indywidualny rozwój, Luka Doncić oraz obietnica wydania pieniędzy w lato może zachęcić Bookera do związania się z Suns na dłużej.

 

Pięć chudych lat / słabe organizacje

W ostatnich pięciu latach w NBA, do play-off awansowało 25 drużyn. Kilka z nich stale, kilka sporadycznie. Pięciu drużynom nie udało się wyjść poza 82 mecze sezonu regularnego.

Pięć drużyn, to pięć pytań:
– gdzie po chudych latach te drużyny są teraz?
– czy pomógł im draft, czy rynek free-agents?
– kto był ich liderem pięć lat temu (wg wskaźnika Win shares) i gdzie jest teraz?
– kto jest teraz?
– co dalej?

Na dzisiaj, ranking „low 5” drużyn przedstawia się następująco

  • Wolves – 70% zwycięstw w obecnym sezonie

Lider 2012-13: Nikola Pekovic
Lider 2017-18: Karl Anthony-Towns (urodzony 1995r.)

  • Sixers – 60% zwycięstw

Lider 2012-13: Thaddeus Young
Lider 2017-18: Ben Simmons (1996r.)

  • Magic – 60% zwycięstw

Lider 2012-13: Arron Afflalo
Lider 2017-18: Evan Fournier (1992r.)

  • Suns – 36% zwycięstw

Lider 2012-13: Goran Drafić
Lider 2017-18: Devin Booker (1996r.)

  • Kings – 20% zwycięstw

Lider 2012-13: Isaiah Thomas
Lider 2017-18: Willie Cauley-Stein (1993r.)

Powyższe dane oznaczają, że mamy dwóch pewniaków do play-off, dwie czerwone latarnie ligi oraz jeden znak zapytania. Liderami wszystkich tych drużyn są młodzieńcy, często 20-21 letni. W kadrach zespołów nie ma starych liderów i nie pełnią oni roli pierwszoplanowych w nowych zespołach, co pokazuje, że zasadnym krokiem była ich wymiana. Kings i Suns dalej będą liczyć na draft i trafienie nie tyle dobrego zawodnika, co wybitnego. Z kolei ambicją Wolves i Sixers w dłuższej perspektywie, jest walka o tytuł najlepszej drużyny swojej konferencji w oparciu o wybitnych liderów, których właśnie potrzebują słabe organizacje. A Magic jak wspomniałem to zagadka.

(Mini) Lebron wzmocnieniem Greek Freaka

Kolejny transfer w NBA znaczącego zawodnika za frytki stał się faktem. Gdy Eric Bledsoe 23 października napisał na swoim twitterze:

i don’t want be here

Jasne było, że transfer wisi w powietrzu. Zwykle w takich przypadkach, zaniżana jest wartość zawodnika, więc wymieniony za niego Greg Monroe ze spadającym kontraktem, wygląda jak przystawka (i równowaga salary cup) do głównego dania, czyli picku w pierwszej rundzie. Jestem pełen podziwu:

  1. w jaki sposób zastrzega się pick w jednostronnej wymianie: wybór w 1 rundzie 2018 dla miejsc 11-16 lub wybór w 1 rundzie 2019 dla miejsc 4-16 lub wybór w 1 rundzie 2020 dla miejsc 8-30 lub niechroniony pick z 2021. Dużo „lub”, dużo kombinacji, trudno to ogarnąć.
  2. dla ufności generalnych menagerów w wysoki pick, w czasach, kiedy Giannisa Antetokounmpo i Kawhi Leonarda można mieć z 15 numerem, Jimmy Butlera z 30, Draymonda Greena z 35, a Isaiah Thomasa z 60.

W kwestii tych zastrzeżonych picków, mogę sobie wyborazić przez dwa lata w czołówce ligi Bucks, a następnie oddanie do Suns np. niechronionego picku z 2021. Danny Ainge lubi to.

Transfer wybitnie jednostronny, ale nie było na stole poważnych propozycji, jedynie Detroit: Reggie Jackson + pick.

Plusy dla Suns: kontynuacja przebudowy czyli pick w 1 rundzie +  zejście z kontraktu Bledsoe i jego kontuzji + Monroe jako opcja pod kosz lub zejście z kontraktu po sezonie

Plusy dla Bucks: jeśli zdrowy, to ocierający się o poziom All-Star two-way player, notujący przeciętnie 21.1/4,8/6,3 + realne wzmocnienie Giannisa Antetokounmpo i powiedzenie, jesteśmy gotowi jako organizacja na walkę o finał konferencji wschodu

Co dalej Suns: czekają na draft, mają trzy picki (Suns + chronione Bucks i Heat), rozwój Bookera, Jacksona i Warrena; dodatkowo powinni do lutego oddać Tysona Chandlera, aby wyczyścić salary

Co dalej z Bucks: mają lidera, kilku młodych zawodników, kilka two-way playerów, idą na finał konferencji w tym lub przyszłym sezonie , o ile będą zdrowi

Niech nie zmylą nikogo kombinacje zastrzeżonych picków. Zdrowie Erica jest kluczem tej wymiany. W ostatnich dwóch sezonach zagrał on w 60% spotkań. Bucks talentu mają naprawdę sporo, ale mają też sporo urazów – Jabari Parker grał w 60% spotkań licząc trzy ostatnie lata, a Khris Middleton w ostatnim sezonie w 35%. Bucks jednak, podobnie jak w lutym Pelicans (przy okazji transferu Demarcusa Cousinsa), kierują się dewizą: jeśli możesz pozyskać dobrego zawodnika, to pozyskujesz, a dopiero potem próbujesz skomponować skład. Pelicans nie do końca są zadowoleni z wymiany, ale warto było spróbować wzmocnić Anthony Davisa. Bucks też chcą spróbować wzmocnić Greek Freaka.