Twierdza CRS w Zielonej Górze zdobyta, najlepszy mecz w sezonie Śląska #plkpl

Śląsk na mecz 17 kolejki pojechał na mecz z Zastalem, liderem i drużyna, która dotychczas wygrała tylko jedno spotkanie w pełnym składzie. Zastal z kolei wystąpił bez Marcela Ponitki a w ramach rotacji obcokrajowców nie zagrał Blake Reynolds. To także mecz najlepszego środkowego ligi Geoffrey Groselle `a z Aleksandrem Dziewa, graczem młodego pokolenia, który został najlepszym zawodnikiem listopada Energa Basket Ligi. Piątka Śląska z jedną zmianą, od początku wystąpi Akos Keller do walki z Grosellem, a ponadto Strahinja Jovanović, Kyle Gibson, Ivan Ramljak i Dziewa. U rywali w piątce sami obcokrajowcy: Gabriel Lundberg Kris Richard, Cecil Williams, Janis Berzins i Groselle. W pierwszej akcji od razu skuteczne podwojenie Groselle ‘a, odpowiada wykreowany Dziewa. Założenie podwajania i wypychania środkowego Zastalu to taktyka Śląska na ten mecz, gospodarze próbują z dystansu, ale niecelnie. Nerwowo rozpoczęli Zielonogórzanie, to najszybciej grająca drużyna, a z kolei najwolniej w lidze gra Śląsk. Za to bardzo dobrze broni, a Groselle pierwsze punkty dla zespołu z gry zdobywa w czwartej minucie. Niestety dwa faule na środkowym rywali notuje Keller i muszą nastąpić zmiany. Niestety podwojenia Śląska wykorzystują gospodarze, trafiając trójki. Zastał dobrze broni, mało jest miejsca na indywidualne akcje. Śląsk od stanu 10-8 traci kolejne punkty do 10-18. Gabiński notuje dwa niepotrzebne faule w ofensywnych akcjach, które kosztują osobiste. Już w pierwszej kwarcie wchodzi Jan Wójcik, który ostatni raz grał 6 listopada z Kingiem Szczecin. Śląsk trafia w końcu trójkę – Stewart trafia z faulem i wynik wygląda lepiej. Pod koniec dobra akcja 1/1 Jovanovicia. Pięć punktów straty, a zwraca uwagę aż 12 rzutów oddanych za trzy, a tylko cztery Śląska.

Śląsk zaczyna drugą kwartę od trafienia Gibsona za trzy, Amerykanin się rozkręca ze spotkania na spotkanie, w grudniu notuje średnio prawie 13 punktów w porównaniu do średnio 7 w listopadzie. Niestety w 11 minucie Jovanović notuje czwartą stratę, a w stratach jest 8-1, a chwile później piłkę tracą także Gibson i Ramljak. Mamy firmowe pchnięcie piłki na dwóch metrach Groselle ‘a nad Dziewą i wjazd na kosz z przełożenie, piłki Ramljak nad Williamsem. Śląsk ma problemy z dobraniem pozycji, a Williams trafia za trzy po raz drugi. A Stewart trafią już trzecia trójkę, odpowiada Rolands Freimanis odpowiada. I jeszcze raz Stewart za trzy i wynik 35-32. Żan Tabak nie wytrzymał i wziął czas. Od razu jest zmiana krycia – teraz Williams kryje Stewarta i ten myli się w piątym rzucie. Niespodziewanie z dobrej akcji pokazał się Szlachetka, który najpierw wymusił przewinienie spóźnionego Lundberga, a potem ryzykownym podaniem znalazł Dziewę po koszem i jest remis po 36, i kolejny czas dla trenera Tabaka. Umiejętnie podwaja Groselle ‘a Ramljak przy manewrach podkoszowych, z czym nie radzi sobie Amerykanin, to dobry pomysł na grę w obronie trenera Vidina. Dobrze także Szlachetka kryje Łukasza Koszarka. Gospodarze zostawiają dużo miejsca Ramljakowi w tej kwarcie, który zdobył dziewięć punktów w tej kwarcie. Mamy impas w grze Zastalu i już 44-36 a trener Tabak nie ma przerwy na żądanie. Indywidualne akcje Berzinsa zmniejszają przewagę. Dziewa traci piłkę opierając się na ręce Groselle ‘a grając tyłem, ale rywal zabrał rękę i Dziewa upadł. Doświadczenie Groselle i frustracja Dziewy, który dostał faul techniczny, a po wejściu Lundberga remis po zdobyciu ośmiu kolejnych punktów mistrzów Polski. Do przerwy dobry mecz Śląska, pytanie czy wytrzyma do końca, bo w poprzednim spotkaniu z Astorią zabrakło sił w ostatniej kwarcie. Do przerwy najlepsi w Śląsku -Stewart, który rzucał tylko za trzy i Ramljak który tylko raz rzucał z daleka, a woli się wkręcać na kosz. Zastal ma problemy z pozycjami, ma tylko 37% skuteczności i to zasługa dobrej obrony gości.
Niestety Śląsk zaczął trzecią kwarty od niecelnej trójki, straty i czwartego faulu Kellera, a w kolejnej akcji Groselle ‘a piątej. Węgier w 21 minucie spadł za faule co będzie miało swoje konsekwencje w postaci krótkiej rotacji i chętnej gry na kosz rywali. Zwłaszcza, że Dziewa miał do przerwy trzy faule. Zastał gra za trzy i trafia, a Jovanović jest wyłączony przez Lundberga. Zaskakująco pierwszą trójkę w karierze trafił Wójcik, który zmienił Kellera – stal cierpliwie w rogu i dostał piłkę. Niestety Dziewa jest szkolony przez Groselle ‘a nawet na zbiórce ofensywnej którego odpycha i notuje czwarty faul. Śląsk mimo dobrego wyniku, bo przegrywa 51-53 gra pod koszem Wójcikiem i Gabińskim. Ale Jovanović gra 1/1 z Berzinsem i wyrównuje. Łotysz notuje czwarty faul, a jest na ten moment najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Okazuje się, że Wójcik i podwojenia Ramljaka wystarczają w pojedynczych akcjach na Groselle ‘a. Chorwat trafia za trzy, a po fragmencie 12-0 poirytowany trener Tabak bierze czas. Trener Vidin fajnie ćwiczy obronę wybicie piki z autu, nie mogą sobie poradzić z tym gospodarze, Gabiński lekko spycha Freimanisa i w tym momencie trener Tabak wchodzi na boisko krzycząc na sędziów. Mamy wykluczenie trenera przy prowadzeniu Wojskowych po osobistych już 60-53, fragment wygrany 16-0 a trenerem zostaje do końca spotkania Arkadiusz Miłoszewski. Śląsk dobrze broni, ale brakuje zbiórek w obronie w tym zestawieniu. Niestety nie starcza sił po kontrze i Richard trafieniem za trzy wyprowadza na prowadzenie Zastal. Trener Vidin do gry desygnuje Dziewę z Ramljakiem na czwórce. Niestety Dziewa w jednej z akcji przodem do kosza za miękko trzyma piłkę i Groselle mu ja zabrał. Dwoma punktami prowadzi Śląsk, który powrócił do gry w bardzo ciekawym meczu.
Pierwsze punkty w czwartej kwarcie zdobywa niesamowitym wejściem na kosz Stewart, który poleciał dynamicznie na kosz powiększając przewagę do czterech punktów. Odpowiada Lundberg, ale to dopiero pierwsze punkty gospodarzy w trzeciej minucie, ale trójką odpowiada Gabiński. Fragment gry w czwartej kwarcie obronny. Bardzo dużą ochotę na grę ma Stewart, który chętnie gra sam na sam, a po dobitce jego rzutu trener Miłoszewski bierze czas, bo jest 77-70. Po przerwie Szlachetka wchodzi na Groselle ‘a i traci piłkę, a Jovanović na ławce. Niestety Dziewa fauluje Groselle po raz piąty, czyli do końca gra pod koszem Ramljak z Gabiński, a Szlachetka kończy spotkanie, nadal bez Jovanovicia. Niestety Szlachetka po dobrym wejściu pod kosz podaje wprost do rywala, a Stewart dwukrotnie daje się ograć przez Freimanisa. Wchodzi Jovanović. Ważne wolne trafia Gibson i cztery punkty przewagi na nieco ponad minutę do końca. Nie trafia za trzy Lundberg a zbiera Jovanović, którego zatrzymuje Groselle. Freimanis trafia na wprost kosza za trzy, to już dziewiąty punkt Łotysza w tej kwarcie i czas na 32 sekundy do końca przy jednopunktowym prowadzeniu wrocławian. Śląsk może grać długi i zostawić mało czasu. Piłka do Jovanovicia i Serb trafia trójkę po zasłonie Gabińskiego, na której został Richard. W odpowiedzi nie trafia Freimanis z tej samej pozycji co wcześniej i Śląsk jako pierwsza drużyna zdobywa w tym sezonie Zieloną Górę!

Zastal Zielona Góra – Śląsk Wrocław 80-84

Śląsk: Ramljak 20, Stewart 18, Jovanovic 16, Gibson 9, Dziewa 9, Szlachetka 4, Wójcik 3, Gabiński 3, Keller 2.
Najlepszy zawodnik Śląska: Ivan Ramljak– 20 punktów, 11 zbiórek.
Statystyka meczu: tylko 41% z gry Zastalu, w tym aż 27 niecelnych trójek

Powrót Śląska do Orbity i zwycięstwo z Kingiem po znakomitej grze trio Stewart, Jovanović i Dziewa #plkpl

Po przerwie związanej z koronawirusem i dwóch wyjazdowych zwycięstwach z rzędu, po 38 dniach Śląsk Wrocław wrócił do Orbity. W porównaniu do spotkania z Polpharma Starogard Gdański, nie było kibiców, były za to podwyższone reklamy sponsorów, choć trochę maskować pustki na trybunach. W Śląsku nie zagrał jeszcze nowo pozyskany Kyle Gibson (TUTAJ), a do pierwszej piątki wrócił Akos Keller w miejsce Aleksandra Dziewy, który obchodzi 23-cie urodziny, a w poprzednim spotkaniu przeciwko Hydro Truckowi był najlepszym zawodnikiem meczu. Goście przyjechali do Wrocławia bez Mateusza Zemskiego. Na parkiet wyszła piątka Strahinja Jovanović, Elijah Stewart, Ivan Ramljak, Michał Gabiński, Akos Keller. Na początku nerwowo, w pierwszej akcji nieudany pick and roll Jovanovicia do Kellera, w drugiej także, później nieudane wejście Stewarta. Pierwsze punkty w meczu zdobył Jakub Schenk akcją 1 na 1 z Jovanoviciem. Ich pojedynki powinny być ozdobą spotkania, a Schenk po powołaniu do szerokiej kadry i razem z Dziewą walczą o dwunastkę na listopadowe mecze w Walencji z Rumunią i Izraelem. Odpowiada Jovanović i Stewart, jest 4-2. Na początku spotkania dwa razy Szczecinianie zostawili na trójce Kellera, ale ten spudłował oba rzuty. W jednej z akcji, gdy uderzony został przypadkowo Jovanović przez Adama Łapetę, zawodnik wrocławian nie wrócił i brakowało jednego zawodnika, gdy niepilnowany Davis trafił trójkę. Schodzi Jovanović i pojawia się Gordon. Równie fajnie wygląda matchup Gordona z Schenkiem. Mamy festiwal trójek, bo trafiają kolejno Stewart i Cleveland Melvin. Szczecin prowadzi, bo Śląsk nie trafia, choćby po raz trzeci za trzy Keller. Węgier gra słabo, a w jednej z akcji nie patrzył na zegar i rzucał w ostatniej chwili z nieprzygotowanej pozycji. Dobra zmianę dał Dziewa, który dwa razy ograł Michaela Fakuade. Pod koniec kwarty mieliśmy trochę niedokładności i Śląsk przegrywa 16-19.

Druga wartę zaczyna Jovanović zdobywając pierwsze punkty w meczu, poprawia ponownie Jovanović który ograł Jakuba Kobla. Śląsk nie może się wstrzelić za trzy. Dwa bloki Dziewy z rzędu w tym ten pierwszy na Melvinie, który spadł nie wyrzucając piłki, która została idealnie załapana przez zawodnika Śląska wyglądał na blok kolejki. Mamy trzy akcje z rzędu z brakiem koncentracji przy samej obręczy, akcji nie kończą Keller i Jovanović. Śląsk ma słaba skuteczność – 1/9 za trzy w pierwsze 12 min. Świetną zmianę daje Mateusz Bartosz – w 1,5 kwarty rezerwowy rzucił 10 punktów i zebrał 5 piłek, dzięki czemu King prowadzi. Trafia dwie trójki Jovanović za trzy, który jest aktywny i Schenk sobie z nim nie radzi. Na serię trójek Śląska, odpowiada trafieniem z dystansu Melvin i jest 37-32 , niestety niesportowo fauluje Gabiński, który chcąc przerwać akcje i łapie za pas Thomasa Davisa. Kapitan Śląska musi się odzwyczaić od takich faulów, bo kiedyś można było tak przerywać akcje, a dzisiaj są dwa osobiste i piłka z boku dla rywali. Mamy świetny fragment Stewarta – trafia trójki, wchodzi na kosz i już ma 13 punktów, Śląsk prowadzi 44-33. w ostatniej minucie kwarty Gabiński fauluje po raz trzeci i wchodzi za niego Szymon Tomczak. Trener Oliver Vidin nie chce korzystać z najlepszych podkoszowych, aby nie złapali kolejnego faulu, bo także Dziewa ma trzy faule. Świetna ostatnia akcja wrocławian, bo po trafieniu Davisa błyskawicznie Jovanović przedostał się na drugą połowę, a Stewart markując rzut, wymusił w ostatniej sekundzie połowy faul przy rzucie za trzy punkty. Ostatecznie Śląsk prowadzi 46-37 za sprawą zbiórek 21-16 i strat 5-9.

Początek trzeciej kwarty to znowu brak skuteczności obu drużyn. Kosze odczarował Schenk mijając Jovanovicia, będąc najlepszym strzelcem zespołu – 8 pkt. W Śląsku najlepiej punktuje Stewart, który trafia trójkę. Dwa wejścia z rzędu na siłę Jovanovicia jedno celne, ma na celu wymusić czwarty faul rozgrywającego gości. Schenk nie faulował w tych akcjach, więc zmiana za Gordona. Gordon płaci frycowe, najpierw Schenk go objeżdża a potem efektownie blokuje go Łapeta. Odpowiada dwa razy za trzy Davis, na co trafia trójkę Stewart, który w połowę trzeciej kwarty ma 23 punkty, Śląsk prowadzi 58-47. Schenk trafia z kolanka, w Śląsku niewidoczny w ataku jest Ramljak, ale w obronie dużo daje kryjąc Davisa i Melvina. Ofensywnie Chorwata nadrabia Stewart, któremu wszystko wychodzi. W jednej z akcji, Dziewa stał niepilnowany w rogu za trzy punkty i przerzucił kosz, zebrał Bartosz, ale sprytnie zabrał mu piłkę Jovanović i został faulowany przez zawodnika Kinga. Bartosz trafia punkty w ataku, aż dziwne ze trener Łukasz Biela nie wystawia go w miejsce słabych Melvina i Łapety. Obudził się Ramljak trafiając za trzy. Po trzech kwartach 10 punktów przewagi Śląska, kwarta wygrana 21-20.

Kwartę otwiera podaniem od Jovanovicia Ramljak. Potem Chorwat nie trafia trójki z czystej pozycji zbiera Dziewa, ale niedokładnie dobija. Odpowiada Bartosz, który ma już 18 pkt, ale w obronie nie radzi sobie z Dziewą. King gra konsekwentnie na rezerwowego który ma najlepszy występ w tym sezonie, ale fauluje w ataku, a następnie jest pierwszy w kontrze, ostatecznie faulowany przez Dziewę. King nie radzi sobie z duetem Stewart & Jovanović, który ma 47 punktów w 34 minucie, a także radzi sobie pod koszem z Dziewą. Jovanović gra coraz lepiej zespołowo, mniej rzuca na siłę i wykorzystuje zasłony, aby wchodzić na kosz. cały czas trafia trio wrocławian, którzy mają tyle samo punktów co cały zespół gości (po 63). Gordon zmienia Jovanovicia i jest objeżdżany przez Schenka. Za szybko zeszli Ramljak i Jovanović, bo z Gordonem i Marchewką Śląsk z prowadzenia 17 punktami jest 84-73 i czas bierze trener Vidin. Wraca Jovanović (za Marchewkę), trafia Dziewa po świetnym podaniu od Gordona i mamy kolejna trójkę Stewarta. Błyskawicznie Śląsk odskakuje na 16 punktów na niespełna dwie minuty do końca i czas bierze trener Biela. Śląsk na niespełna ostatnie dwie minuty wychodzi młodzieżą: Jan Wójcik, Tomczak, Tomasz Żeleźniak, Gordon plus doświadczony Jovanović. Ostatecznie Tomasz Żeleźniak ustala wynik i zasłużenie Śląsk wygrywa, umacniając się w górnej części tabeli z bilansem 7-3.

Śląsk Wrocław – King Szczecin 91-73
Punkty dla Śląska: Stewart 30, Jovanović 22, Dziewa 18, Ramljak 7, Gabiński 6, Keller 4, Gordon 2, Żeleźniak 2, Marchewka 0, Tomczak 0, Wójcik 0.
Najlepszy zawodnik Śląska: Elijah Stewart – 30 pkt., 6 zb., 3 prz., 4 FW.

Osłabiony Śląsk lepszy w końcówce, padła twierdza GTK Gliwice #plkpl

Śląsk Wrocław do meczu z GTK Gliwice przystępował po czterech dniach od spotkania ze Startem Lublin, a wcześniej miał aż 22-dniową przerwę. Teraz w 11 dni rozegra cztery spotkania. Tak częsta gra Śląska jest spowodowana koniecznością nadrabiania kalendarza, zresztą do tego meczu Śląsk przystępował po siedmiu meczach EBL, a GTK dziesięciu. Faworytem byli gospodarze, którzy jeszcze nie przegrali u siebie, a w poprzedniej kolejce zwyciężyli w Sopocie z Treflem 110-80. Duet Jordon Varnado i Terry Henderson Jr. zdobył 60 punktów, a w Śląsku kontuzjowana jest nadal kostka Garretta Nevels, który najprawdopodobniej nie zagra już we Wrocławiu, a także nieobecny z problemami z kostka jest Jakub Musiał. Śląsk wyszedł na parkiet taką samą piątką jak w poprzednim meczu: Strahinja Jovanović, Elijah Stewart, Ivan Ramljak, Aleksander Dziewa i Michał Gabiński. Mecz zaczął niecelnym rzutem za trzy po koźle Stewart, odpowiedział dynamicznym wejściem najlepszy strzelec ligi Varnado (średnio 21 pkt. na mecz). Śląsk po nietrafionej trójce kolejne akcje gra pod koszem – wchodzi pod obręcz faulowany Jovanović, a następnie plecami gra Dziewa. Po serii nietrafionych rzutów mamy trójkę Hendersona, Jovanovicia i znowu Hendersona. Aktywny pod koszem jest Dziewa – rzuca, zbiera i dobija. Na obwód ucieka Gabiński i także trafia. Varnado zostaje zablokowany przez Ramljaka i zapowiada się tutaj znakomity pojedynek. Wchodzi Kacper Marchewka, ostatni MVP Mistrzostw Polski U-18, który dostał szansę w rotacji pod nieobecność Kuby Musiała. Dziewa świetnie się pokazuje pod koszem – znowu zbiera i dobija. Jego forma będzie kluczowa dla Śląska w grze o play-offs. Ramljak zbiera i w swoim stylu i przebiega przez całe boisko i trafia. Jest remis 13-13, wchodzi za Jovanovicia Kacper Gordon. Mamy na parkiecie dwóch osiemnastolatków, to wielka sprawa dla kolejnych lat, można to określić ogrywaniem przyszłości Śląska. Oczywiście błąd kozłowania za plecami Marchewki czy nietrafione osobiste Gordona będą się zdarzać, ale trener Vidin też trochę nie ma wyjścia wobec kontuzji Nevelsa i Musiała. Gordon ograł w jednej z akcji Daniela Gołębiowskiego, który podobnie jak Dziewa a jest w orbicie zainteresowań trenera kadry Mike’a Taylora. Po pierwszej kwarcie 23-22 dla gospodarzy.

Henderson i Varnado cały czas rzucają, na szczęście na początku kwarty bez rezultatu. Dla Śląska trafia Jovanović, który chętnie gra jeden na jeden. Potrafi także obsłużyć Kellera. Dobry fragment Śląska, bo Hendersona blokuje Stewart. Dla równowagi Śląsk w kolejnych akcjach popełnia błędy- Keller nie trafia efektownego wsadu, a Kacper Gordon po stracie piłki na koźle, fauluje niesportowo Josha Perkinsa, gdy ten zmierzał po pewne punkty. Ramljak sprawdza się świetnie na trójce, potrafi mijać pod kosz i trener Vidin przestał go wystawiać na czwórce pomimo warunków fizycznych, co ten zaprezentował w jednej z akcji trafiając z faulem. GTK gra swoje, czyli szybkie akcje z kontry, dużo biegania. Świetna akcja Perkinsa – alleup do Varnado, który wyrasta ponad polska ligę. Jovanović po dryblingu nie znalazł w rogu wolnego Gabińskiego, a kończył akcje sam niecelnie. Po pierwszej połowie 39-39, Śląsk słabo za trzy 2/10, wygrywa w blokach 5-0, a pozostałe statystyki mniej więcej na remis.

Trzecia kwarta zaczęła się od wejścia na kosz Ramljak, a następnie Perkinsa, który był wicemistrzem NCAA 2017 z Gonzagą (wspólnie z Przemysławem Karnowskim) i jest jednym z najlepszych rozgrywających ligi. Tamta drużyna grała piątką: Nigel Williams-Goss, Josh Perkins, Jordan Mathews, Johnathan Williams i Przemek Karnowski, ale karierę zrobili rezerwowi freshmani: Rui Hachimura (nr 9 draftu 2019, gra w Wizards) i Zach Collins (nr 10 draftu 2017, gra w Blazers). Trafia Dziewa z osobistych, trafia Stewart i Śląsk na prowadzeniu 47-43. Perkins wymusza wejściem pod kosz trzeci faul Ramljaka, który chwilę później schodzi a pojawia się po raz drugi w tym sezonie Tomasz Żeleźniak. Trafia Stewart za trzy, trafia Gabiński półhakiem nad Varnado. W dyskusyjnej sytuacji, gdy Dziewa uderza bez faulu Varnado, czwarte przewinienie dostaje środkowy Malcolm Rhett. Nerwowo zaczął Żeleźniak – strata, faul. Przeskok ze Śląska II do gry przeciwko Varnado jest ogromny. Z Amerykaninem także nie radzi sobie w kolejnej akcji Keller faulując po raz trzeci. Gliwice punktują trójkami Perkinsa i Hendersona i GTK obejmuje prowadzenie 62-61, a po dobitce Rhetta czas dla Vidina. Śląsk w kilka minut stracił fragment 2-10. Punkty Jovanovicia i Łukasza Diduszko ustalają wynik na 66-63 dla gospodarzy.

Henderson po minięciu zdobywa już 20 punkt na początku 4 kwarty. Świetny wyrzut z autu Ramljaka do Dziewy na wolną pozycje. Jeśli to jest grane na treningach to brawo. Dziewa ma ochotę na grę tak bardzo, że fauluje w kolejnej akcji w ataku zbywając nieuznane punkty. Ramljak świetnie orientuję się na boisku – zbiera w ataku, asystuje do zupełnie niepilnowanego Gabińskiego. Za kapitana wrocławian wchodzi Keller, który trafia za trzy punkty. W odpowiedzi siłowo Rhett wygrywa z Kellerem pojedynek, wpychając piłkę do kosza z faulem. W kolejnej akcji także Dziewa nie wytrzymał na nogach z Rhettem, GTK prowadzi 76-70 i czas trenera Vidina na sześć minut przed końcem spotkania. Dwie kolejne akcje Ramljaka, który dobija i trafia dynamicznym wejściem wchodząc pod kosz po asyście Jovanovicia, potem serbski rozgrywający trafia 2+1 i Śląsk prowadzi. Odpowiadają dwukrotnie Henderson i Varnado i GTK ponownie na prowadzeniu dwóch posiadań 82-77. Mamy ostatni czas Vidina na 200 sekund do końca. Jovanović gra do Kellera trzy akcje pod rząd (!), ale tylko raz wykorzystane. To zagrywka przekazana przez trenera podczas przerwy, który wykorzystuje fakt, że nie ma na boisku już środkowego Rhetta, który spadł za faule, nie ma też kontuzjowanego Szymańskiego i jest jeden punkt przewagi GTK na 105 sekund do końca. W ostatniej sekundzie kolejnej akcji Perkins znajduje Gołębiowskiego, ten trafia trójkę na 85-81, odpowiada Jovanović, który wykorzystał zmianę krycia i granie przeciwko wolniejszemu Varnado. Gołębiowski nie trafia kolejnej trójki, odpowiada Dziewa pod koszem. Fajnie, że trafia do niego piłka i nie było powtórki z meczu z Pszczółką Startem Lublin, kiedy Jovanović grał w końcówce sam. Śląsk prowadzi na 27 sekund jednym punktem. Mamy faul w ataku gospodarzy, bo dobrze pozycje w obronie zajął na drodze Varnado Akos Keller na 17 sekund przed końcem. Wcześniej próbował dwa razy i w obu przypadkach gwizdano faul Węgra. Przy próbie podwojenia, niesportowy faul Hendersona na Jovanoviciu który pewnie wykorzystuje dwa rzuty wolne. Ponowny faul Perkinsa i mamy 10/10 z osobistych Jovanovicia, który przybija stempel pod zwycięstwem Śląska. Świetnie egzekwowane rzuty wolne 23/26 i mniej strat 11-16, nawet pomimo słabej formy rzutowej za trzy punkty 6/18 zdecydowały o zwycięstwie.

GTK Gliwice – Śląsk Wrocław 85-91
Śląsk: Jovanović 22, Ramljak 16, Dziewa 14, Keller 13, Stewart 12, Gabiński 11, Gordon 3, Żeleźniak 0, Kacper Marchewka 0.
Najlepszy zawodnik Śląska:
Strahinja Jovanović – 22 pkt., 6 as., 11 FW.

Śląsk wraca po trzech tygodniach, ale w końcówce daje się dogonić Startowi i przegrywa

Śląsk Wroclaw bez Garretta Nevelsa (kontuzjowana kostka) po 22 dniach powraca do rozgrywek EBL. Przerwa wynikała z odnotowanych przypadków koronawirusa w zespole i koniecznej kwarantanny. W pierwszej piątce w miejsce Nevelsa wystąpił Elijah Stewart a ponadto zobaczyliśmy Aleksandra Dziewę, który zastąpił Akosa Kellera, a dalej bez zmian – Strahinja Jovanović, Ivan Ramljak i Michał Gabiński. Pszczółka Start Lublin przystąpiła do meczu bez kontuzjowanego Kamila Łączyńskiego, który na pewno chciałby zaprezentować się dobrze przeciwko byłemu pracodawcy, z którym nie rozstał się w zgodzie. Start piec dni wcześniej świetnie zaprezentował się w Lidze Mistrzów, gdzie uległ Casademont Saragossa w ostatniej akcji, dlatego wrocławian czekał trudny wyjazd. Ponieważ tabela prezentowana przez EBL krzywdzi drużyny, które były na kwarantannie, warto dodać, że pod względem % zwycięstw, przed tym meczem Start był w tabeli trzeci (7-3) a Śląsk czwarty (4-2).

Lester Medford Jr zdobył pierwsze punkty dynamicznym wejściem na kosz, Śląsk zaczął nerwowo, wejście Jovanovicia było na siłę, podobnie jak dwa wymuszone rzuty przez ręce Stewarta. Start mocno broni, Jovanović jest całkowicie wyłączony przez Sherrona Dorsey-Walkera. Jedynie Dziewa próbuje grać nad Szymańskim. Stewart nie sprawdza się w roli pierwszego strzelca, nie trafia z kontr., Gabiński dwa razy dobijał nad Borowskim – bez rezultatu, a w odpowiedzi sprytnie Borowski oszukał kapitana wrocławian. Jovanović nie szuka podań i zostaje zablokowany przez Medforda. Śląsk nie może wejść w mecz, mimo że trenował sześć dni nie wraca w obronie. Zmiana Kellera na Gabińskiego jest koniecznością, bo Gabiński wygląda fizycznie źle. Kilka akcji później Jovanović zagrał do Ramljaka, który efektownie wejściem przy linii wsadził piłkę. W pierwszych sześciu minutach punktuje tylko Dziewa (5 pkt.) i Ramljak (4). Stewart i Ramljak dobrze bronią, trafia Jovanović po ładnym rozrzuceniu piłki, ale w kontrze Stewart znowu nie trafia i jest to z perspektywy widzą irytujące. Dziewa broni Armani Moore’a i mamy moment bez punktów Startu. Keller notuje szybkie dwa faule, ale Oliver Vidin trzyma go na parkiecie. Mamy w pierwszej kwarcie szybką koszykówkę, jednak brakuje obu drużynom skuteczności – za trzy 1/6 Śląsk i 0/4 Start, w efekcie kwarta kończy się niskim wynikiem 16-15 dla Śląska.

W drugiej znowu szwankuje powrót do obrony, po zdobytych punktach Jakuba Musiała nie wraca Śląsk i traci po raz czwarty punkty z kontry – trafia Medford. Jovanović nie gra z partnerami, widzi tylko kosz, rzuca często bez przygotowania, dodatkowo traci piłkę przy oddaniu Dziewy. Za trzy trafia Ramljak. Start nie może się wstrzelić za trzy, a w pierwszej połowie drugiej kwarty rzucił zaledwie cztery punkty. Śląsk odskakuje na sześć oczek wejściami Jovanovicia. Start odpowiada osobistymi, bo dalej nieskutecznie gra spod kosza. Śląsk gra swoje – trójka Gabińskiego i punkty po przechwycie Ramljaka, który świecie kryje Martinsa Laksę. Jovanović po słabym początku spotkania wygląda bardzo dobrze – szuka gry i ma najwięcej w meczu 10 punktów. Startowi nie idzie, ale odbudowuje się rzutami osobistymi, które wynikają z wymuszania fauli. Pierwsze punkty zdobywa Stewart, a w odpowiedzi po serii niemocy, za 14 razem za trzy trafia Armani Moore. Jovanović ma spore możliwości kreowania partnerów i ma do przerwy pięć asyst. Mamy prowadzenie wrocławian 40-32.

Jovanović zaczyna trzecia kwartę od trójki po ofensywnej zbiórce zespołu, zdecydowanie lepiej mu idzie trafianie z czystej pozycji niż rzucanie na siłę. Fajne są pojedynki Dziewy z Kacprem Borowskim, bo razem zostali powołani do szerokiej kadry, ale realnie rywalizują o miejsca tuż za 12-tką. W meczu nie grają przeciwko sobie, tylko Dziewa z Szymańskim, a Borowski z Gabiński. Nadal problemem jest skuteczność, bo przez trzy pierwsze minuty do trójki Laksy Start nie zdobył punktu. Dla Śląska cały czas punkty zdobywa Jovanović, który ma 20 punktów, ale ponownie Śląsk nie wraca po straconym koszu. Wejście Josha Sharmy ożywiło grę gospodarzy – punktuje spod samego kosza i Start zaczął zdobywać punkty. Trafił też Medford za trzy i w końcu mamy ofensywny mecz. Odpowiedział Ramljak trójką i Śląsk prowadzi 55-44, a chwilę później nawet wyżej po trójce z kontry Stewarta, mamy świetny fragment wrocławian. Po przerwie na żądanie Davida Dedka, wrocławianie popełniają dwa błędy bezlitośnie wykorzystane rzutem spod kosza, a potem trójką Mateusz Dziemby, a po akcji 2+1 Sharmy i kontrze Dziemby mamy tylko cztery punkty przewagi. W 88 sekund Start odrobił dziesięć punktów (!) i cały czas naciska wrocławian, którzy nie mogą wyjść z połowy. Medford fauluje po raz czwarty, ale zostaje na boisku. Niemoc gości jest tak duża, że Ramljak nie trafił w obręcz z rogu boiska. Odpowiada Laksa i tylko punkt przewagi. Kłopotów Śląska ciąg dalszy, bo Keller faluje na nielegalnej zasłonie po raz trzeci i podobnie tak jak Dziewa ma trzy faule. Start gra lepiej w drugiej połowie co potwierdza wynik z kwarty 25-18 i jeden punkt prowadzenia w meczu.

Śląsk nadal popełnia nadal błędy – Ramljak przechwytuje piłkę i następuje na linie w kontrze. Zablokowany jest Sharma przez Stewarta, który trafia w ofensywnej akcji za trzy, na co odpowiada trójką Damian Jeszke. Niestety po raz czwarty fauluje Keller przy bloku na Jeszke i mamy zmianę za Dziewę. Dziewa zaczął od pięciu punktów na początku meczu, ale od tego momentu nie zdobył punktu, należy także dodać ze wrocławianie nie grają akcji na niego. Jeszke z osobistych doprowadza do remisu. Znowu kilka niedokładnych zagrań obu zespołów, nawet Ramljak przestrzelił dwa rzuty wolne. Punktuje Strahinja, który ciągnie Śląsk a Lublinian Jeszke (świetna zmiana). Wspomniany Dziewa traci piłkę zatrzymując się w trumnie i opuszczając piłkę – szkolny błąd. Dużo się dzieje, trafia znowu Jeszke dobija Ramljak i po raz drugi trafia za trzy Armani Moore, na co odpowiada od razu trójką Jovanović. Mamy kilka niecelnych rzutów, a po przerwie tafia Keller i trójkę Laksa. Ramljak kłoci się z sędziami o ruchomą zasłonę przy tej akcji, mamy dużo zamieszania a w kolejnej akcji świetnie broni Dziemba, ale fauluje po raz piąty Medford. Jovanović dwoma osobistymi doprowadza do jednopunktowego prowadzenia. W odpowiedzi trafia w ostatniej sekundzie akcji Laksa i znowu czas. Z meczu błędów mamy znakomitą końcówkę kosz za kosz. W ostatniej akcji wrocławian na zwycięstwo Jovanović po zasłonie ze zmianą krycia, mija Moore’a i nie trafia floatera. Zbiera Laksa który jest faulowany niesportowo przez Stewarta, który złapał rywala za głowę przy próbie faulu. Jovanović rozegrał najlepszy mecz w sezonie, ale nie trafił decydującego rzutu. W decydującym momencie lepszy był Laksa – długo się rozkręcał, ale później trafiał trojki i zebrał ostatnia piłkę. Śląskowi ciężko grało się ośmioosobową rotacją z dwoma młodymi Kacprem Gordonem i Musiałem. Gra pod siebie Jovanovicia prawie wystarczyła. Szkoda tylko że trener Vidin nie rozrysował zaskakującej zagrywki, bo każda inna akcja niż wejście rozgrywającego na kosz byłaby zaskoczeniem.

Pszczółka Start Lublin – Śląsk Wrocław 79-76
Śląsk Wrocław: Jovanovic 29, Ramljak 16, Stewart 11, Keller 8, Dziewa 5, Gabiński 3, Musiał 2, Gordon 2.
Najlepszy zawodnik Śląska:
Strahinja Jovanovic – 29 pkt., 6 zb., 7 as., 8 FW.