Ranking 50 najlepszych zawodników NBA

Ranking 50 najlepszych zawodników tu i teraz.

  1. Giannis Antetokounmpo
  2. LeBron James
  3. Kevin Durant
  4. Luka Dončić
  5. Kawhi Leonard
  6. Anthony Davis
  7. James Harden
  8. Damian Lillard
  9. Stephen Curry
  10. Nikola Jokić
  11. Bradley Beal
  12. Devin Booker
  13. Karl-Anthony Towns
  14. Joel Embiid
  15. Russell Westbrook
  16. Kyrie Irving
  17. Jimmy Butler
  18. Jayson Tatum
  19. Jamal Murray
  20. Pascal Siakam
  21. Bam Adebayo
  22. Donovan Mitchell
  23. Trae Young
  24. Ben Simmons
  25. Chris Paul
  26. Kyle Lowry
  27. Kemba Walker
  28. Zach LaVine
  29. Paul George
  30. Kristaps Porziņģis
  31. Brandon Ingram
  32. Jrue Holiday
  33. Jaylen Brown
  34. Nikola Vučević
  35. Ja Morant
  36. Klay Thompson
  37. Khris Middleton
  38. Rudy Gobert
  39. CJ McCollum
  40. D’Angelo Russell
  41. Domantas Sabonis
  42. DeMar DeRozan
  43. Zion Williamson
  44. Fred VanVleet
  45. Malcolm Brogdon
  46. De’Aaron Fox
  47. Andre Drummond
  48. T.J. Warren
  49. Shai Gilgeous-Alexander
  50. Goran Dragić

Steph Curry vs LeBron James po raz 13

Dzisiejszej nocy będziemy mieli długo wyczekiwane mecze, które przyciągają przed TV ogromną liczbę kibiców. Show pt. kto zagra z kim, trwa jeszcze przed ogłoszeniem terminarza, potem mamy pierwsze przecieki, chciejstwa (TUTAJ) i ogłoszenie terminarza w sierpniu. Sezon trwa dwa miesiące i w końcu je mamy:

Milwaukee @ New York
Oklahoma City @ Houston
Philadelphia @ Boston
Los Angeles @ Golden State
Portland @ Utah

Głównym daniem jest kolejny pojedynek LeBrona Jamesa z Golden State Warriors. Budowanie wielkich emocji na ten konkretny dzień to specjalność NBA, a LeBron z Currym zagrali w Boże Narodzenie po raz pierwszy w 2015 – wtedy wygrali ówcześni mistrzowie NBA (GSW), w kolejnym sezonie również wygrali mistrzowie tyle, że z Cleveland. W poprzednim sezonie trend mistrzów się utrzymał – wygrali
Warriors , mimo braku Currego (kontuzja kostki), a głównym bohaterem był autor triple-double Draymond Green (12 pkt., 12 zb., 11 as.).

Dzisiejszej nocy zagra kwartet Curry, Klay Thompson, Kevin Durant i Green, co stawia automatycznie obrońców trofeum w roli faworyta. Doświadczeni mistrzowie zagrają u siebie i niestety jest to błąd NBA, która dla wyrównania szans powinna ten mecz zrobić w Staples Center. Niepewni występu w barwach Lakers są Brandon Ingram, Tyson Chandler i JaVale McGee, ale i z nimi trudno by było wskazać Lakers jako faworyta. Oczy całego koszykarskiego świata zostaną skierowane tradycyjnie na LeBrona Jamesa, który rozegra 13 mecz z Currym w sezonie regularnym (dotychczas bilans 6-6, w play-off 15-7 dla Stepha) oraz… 13 mecz w dniu 25 grudnia. Smaczku tej rywalizacji daje zmiana zasad wyboru składu meczu gwiazd, które na podstawie głosów będą wybierać do swoich drużyn kapitanowie. Curry i James wybierali w zeszłym roku, w tym wybierać będzie tylko jeden z nich i ktoś ze wschodu (Giannis Antetokounmpo lub Kawhi Leonard). Oczywiście, gdzieś w rywalizacji jest też Kevin Durant i może się okazać, że to dwukrotny MVP skradnie wieczór. O Durancie i Lakersach było głośno przed sezonem, jednak podpisał on przedłużenie. Dziś nie jest pewne, czy zostanie w Warriors, ale obecnie więcej się mówi o przejściu do Nowego Jorku niż Los Angeles.

Steph x-factorem Warriors

Stephen Curry cały sezon boryka się z kontuzją kostki, przez którą opuścił prawie cały grudzień, marzec i pierwszą rundę play-off z San Antonio Spurs. Wrócił na drugi mecz z Pelicans, w którym zanotował 28 punktów. Steph cały czas nie jest w swojej optymalnej formie, ale wiadomo – play-off, seria z Rockets, trzeba zacisnąć zęby i grać.

28 punktów w meczu z Pelicans pokazuje granicę, w której Warriors przechodzą w tym sezonie z zespołu bardzo dobrego na (prawie) niepokonany. Poniżej statystyka meczów z 28 i więcej punktami i zwycięstw Warriors:

Sezon regularny 2017/18, bilans 22-1
Play-off 2017/18, bilans 3-0

oraz

Sezon regularny 2016/17, bilans 25-4 (ale przy min. 29 punktach już 20-2)
Play-off 2016/17, bilans 10-0

Zatem, jeśli Steph Curry odpali swoje rzuty,  będzie to decydujące w serii z Rockets, finale NBA i w kolejnych play-off.

Finały konferencji, czyli czas rewanży

Zakończone półfinały konferencji zakończyły etap zaskakiwań w NBA. Przez cały sezon mieliśmy zmiany w tabeli, grę ponad stan i rozczarowania – zespołowe i indywidualne. Podobnie wyglądała pierwsza runda i odpadnięcie wyżej rozstawionych Portland Trail Blazers oraz Oklahoma City Thunder. Ostatecznie w finale konferencji zarówno wschodu, jak i zachodu spotkają się drużyny, które typowaliśmy do finału przed sezonem – Celtics z Cavaliers oraz Rockets z Warriors.

Pojedynek drużyny z Bostonu z LeBronem Jamesem niestety z uwagi na kontuzję liderów Celtics (Kyrie Irving i Gordon Hayward) nie zapowiada się tak, jakby mógł. Cavaliers po znokautowaniu rozstawionych z jedynką Raptors, idą po swoje, czyli czwarty z rzędu finał ligi. W Bostonie mimo osłabień, są rewelacją play-off, a eksperci typowali ich odpadnięcie zarówno z Bucks jak i Sixers. Celtów prowadzi  nieformalnie najlepszy trener NBA Brad Stevens,  który ma do wyrównania porachunki za poprzednie play-offy, podobnie jak Al Horford, który rekordowo przegrywa z Lebronem Jamesem:

Brad Stevens vs Lebron James 1-8
Al Horford vs Lebron James 1-16

W drugim spotkaniu jest jeszcze ciekawiej:

Chris Paul vs  Stephen Curry 4-3
Chris Paul vs Kevin Durant 2-4
James Harden vs Kevin Durant 2-4
James Harden vs Stephen Curry 2-8

Chris Paul po pamiętnej serii z 2014 w pierwszej rundzie jest z Warriors na plus. Wtedy to, 4-3 górą byli Clippers z CP3 i Griffinem, a Warriors byli dopiero młodym perspektywicznym zespołem, z obecnymi gwiazdami Currym, Thompsonem i Greenem. Po tamtej porażce Warriors wygrali 11 z 12 serii, a tą jedyna były finały 2016 z Lebronem Jamesem. Kosmos.

W obu parach faworytami są ubiegłoroczni finaliści, ale to Celtics i Rockets mają przewagę własnego parkietu. Sezon regularny, czyli etap zaskakiwań się jednak zakończył.

[ranking] Top7 PG w NBA

Wielokrotni uczestnicy meczów gwiazd, pierwszych piątek, sukcesy indywidualne i drużynowe, wszystko to sprawia, że mamy wielu czołowych zawodników ligi, gwiazd. jaka jest ich kolejność? Przed sezonem, ułożyłem moja top7 na każdej pozycji, aby się zmierzyć z tym tematem. Oczywiście zawsze jest problem z definicją, kto jest point guardem, a kto shooting. Ranking jak cały blog jest subiektywny, kilku grajków cenie bardziej np. za końcówki, prowadzenie do lepszych wyników niż posiadany talent, a część zawodników jest dla mnie przereklamowana i/lub ich czas po prostu mija. Na początek rozgrywający.

  1. Stephen Curry – w ostatnich trzech sezonach: dwukrotny MVP,dwukrotny mistrz NBA i  jednokrotny król strzelców. Najlepiej rzucający za trzy zawodnik w historii NBA.
  2. Russell Westbrook – fantastyczny,  wręcz epicki poprzedni sezon zakończony triple-double i tytułem MVP. Jeśli zbliży się do tego w kolejnym sezonie, zostanie nie tylko pierwszym PG w lidze.
  3. Damian Lillard – jeden z moich ulubieńców, zdaję sobie sprawę, że umieszczam go wyżej niż „fachowcy”. Dla mnie obok Currego i Hardena, najlepiej rzucający obrońca w lidze, zawodnik, który stale się rozwija. A to, że nie było go w ostatnich dwóch latach w All Star Game, a rok temu mimo szóstej średniej punktowej nawet w trzeciej piątce ligi to skandal. Dla mnie absolutnie top.
  4. John Wall – kolejny zawodnik, który musi zaliczyć przełomowy sezon, trochę tak jest, że w rankingach mamy zawodników o określonej renomie i pukających do grona top. John Wall mimo statusu gwiazdy, nie może przebić się do meczów o najwyższe cele (3x półfinał konferencji, 4x brak awansu do play-off). Ponieważ gra dwa sezony dłużej od Lillarda, stawiam go za graczem Portland Trail Blazers
  5. Kyrie Irving – kolejny zawodnik mający coś do udowodnienia. Chyba najwięcej spośród zestawionych w rankingu. Kyrie zeszły sezon miał przełomowy, zaliczał 25/6 w sezonie regularnym, w finałach nawet 29,4 będąc często pierwszą opcją w ataku, to jednak mu nie wystarczało. Kyrie raz pierwszy od powrotu Lebrona Jamesa zostanie liderem zespołu. Dotychczas był nim w trzech (z sześciu rozegranych) sezonów i maksymalnie wygrał 33x, nigdy nie awansowując do play-off. Skład, jak na słaby wschód ma bardzo dobry. To, czy mu się uda, jest jednym z kluczowych dla mnie pytań w tym sezonie. Nie będzie już parasolki LBJ, a sprowadzony z Utah Jazz Gordon Hayward liderem już był (doszli do drugiej rundy play-off rok temu) i na pewno nie złożył już rękawic. Kyrie skazany jest zatem na kolejny konflikt.
  6. Isaiah Thomas – progres jaki zrobił w ostatnich dwóch sezonach, gdzie za zawodnika 15/4 w Phoenix, został 29/6 jest imponujący. Do tego druga piątka ligi oraz znakomita seria, wygrana z Johnem Wallem w ostatnich play-off. Ciekawe jest to, że mimo znakomitych osiągnięć, cały czas uchodzi jako ten słabszy w wymianie Cavs/Celtics. Być może potrzebuje potwierdzenia, jak Russell Westbrook.
  7. Chris Paul – 12 sezonów w NBA, niekwestionowany status super gwiazdy, w mojej ocenie notuje od trzech lat regres, skutkujący w ostatnim sezonie: brakiem nominacji do pierwszych piątek sezonu (pierwszy raz od sezonu 2006-07) i All Star Game (pierwszy raz od 2007). Chris Paul to na pewno najlepszy kreator akcji w lidze, czołowy defensor PG, w dodatku poprawił rzut za trzy na przestrzeni ostatnich lat. Problemem jest brak osiągnięć drużynowych – 3x poza PO, 5x pierwsza runda, 4x druga runda. W dodatku, w drugiej rundzie ostatni raz był w sezonie 2014-15. Być może w nowym sezonie, z Jamesem Hardenem będzie inaczej. Osobiście uważam, że nie.

Najbliżej listy był Mike Conley, dla którego najbliższy sezon też będzie sezonem prawdy. Z Memphis odeszło kilku zawodników i będzie musiał wziąć na swoje barki więcej. Statystyki pewnie pójdą w górę w porównaniu do minionego sezonu (20/6), pytanie czy nadal awansuje do play-off. W ostatnich 7 lat grał w nich nieprzerwanie, zresztą wg wielu lepiej niż w sezonie regularnym. Wielu jednak typuje Memphis poza ósemką.