Słabsi nie mogli wygrać w pierwszej rundzie

Bieżące play-off są pierwsze od 2008 roku, kiedy żadna z niżej rozstawionych zespołów nie awansowała do drugiej rundy. Poniżej zestawienie drużyn, które mimo przewagi własnej hali, odpadały w pierwszej rundzie:

2018 Blazers (3), Thunder (4),
2017 Clippers (4) 2016 Clippers (4),
2015 Blazers (4), Raptors (4),
2014 Raptors (3), Bulls (4),
2013 Nuggets (3), Clippers (4), Nets (4) ,
2012 Bulls (1), Grizzlies (4),
2011 Spurs (1), Magic (4) ,
2010 Mavericks (4), Nuggets (4),
2009 Spurs (3), Blazers (4)

Największą niespodzianką było zwycięstwo Sixers z Bulls w 2012. Derrick Rose zagrał tylko w pierwszym meczu, opuszczając ostatnie minuty z uwagi na kontuzję kolana, przez którą opuścił cały kolejny sezon. Bulls prowadzili 1-0, ale bez swojej gwiazdy oddali serię, w dodatku w trzecim meczu Joakim Noah skręcił kostkę i także nie wrócił na serię. Z perspektywy czasu, tamta drużyna była najbliżej od czasów Jordana wygrania mistrzostwa – drugi sezon z rzędu wygrali sezon regularny, mieli najlepszą obronę ligi i wracali po przegranej w finale konferencji z Heat 1-4. Pierwsza piątka była kompletna Derrick Rose, Richard Hamilton, Luol Deng, Carlos Boozer, Joakim Noah, plus z ławki Taj Gibson, C.J. Watson, Kyle Korver, Omer Asik, Ronnie Brewer i bardzo młody Jimmy Butler. Również Sixers potrafili bronić, bo z perspektywy czasu nie tylko pech rywali im zapewnił drugą rundę. Jrue Holiday, Andre Iguodala , Elton Brand, Evan Turner i Spencer Hawes, a ławki Lou Williams czy Thaddeus Young doprowadzili do siedmiu meczów w kolejnej rundzie z Celtics. Tymi samymi Celtics, którzy w finale konferencji prowadzili 3-2 z Miami Heat LeBrona Jamesa.Także rok wcześniej triumfowała drużyna rozstawiona z numerem 8. Wtedy nie było kontuzji rywali, „jedynie” agresywna obrona. Spurs przegrali serię 2-4 tylko raz rzucając 100 punktów, Wtedy narodziło się Grit and Grind, a Grizzlies od tamtego momentu siedmiokrotnie awansowali do play-off, a dwa lata później osiągnęli finał konferencji, w którym przegrali.. ze Spurs 0-4. Organizacja Spurs czekała na niego dwa lata. W serii z 2011 Tim Duncan ciągle atakowany zdobywał kolejno: 16, 16, 13, 6, 13, 12 punkty. Grit and Grind to drużyna gryząca parkiet: Mike Conley, Marc Gasol, Zach Randolph, Tony Allen z utalentowanymi strzelcami pokroju O.J. Mayo czy Rudego Gaya. Lionel Hollins oraz jego następca Dave Joerger wycisnęli maksa z drużyny, w której liderzy przez siedem sezonów, tylko dwukrotnie zdobywali przeciętnie więcej niż 20 punktów w meczach (Zach Randolph 2010/11 – 20,1 pkt., oraz Mike Conley 2016-17 – 20,5 pkt.). Tamci Grizzlies nie umieli rzucać, umieli bronić.Wygląda na to, że jeśli ma dojść do niespodzianki, to raczej w meczach czwartego z piątym zespołem, o ile oczywiście to będą niespodzianki (często zespoły uzyskują taką samą liczbę lub różną o jedno zwycięstwo). A sensacje będą tylko wtedy, gdy niżej rozstawiony zespół będzie znakomicie bronić. Dlatego nie mieliśmy ich w tegorocznych play-offach, gdzie Warriors podejmowali Clippers z 25 obroną ligi, ani na wschodzie, bo Detroit tracą przeciętnie 7 wynik w lidze, ale trafili na walec w postaci najlepszej ofensywy NBA.

[Prognoza] sezon 2018/19 NBA

WSCHÓD

  1. Boston Celtics (61 zwycięstw) – do Celtics powracają po kontuzjach Gordon Hayward i Kyrie Irving, co oznacza drugi sezon z rzędu, kiedy od tej dwójki zaczynamy przywództwo w drużynie. Różnica jest znaczna – wtedy przegrali 1-4 z Cavaliers praktycznie bez walki. W poprzednim sezonie, LeBron James dwoił się i troił, aby zwyciężyć, (TUTAJ) a dzisiaj nie będzie już przeszkodą. Dodatkowo, tamci Celtics dopiero się tworzyli i zastanawialiśmy się, jak sobie poradzą bez Isaiaha Thomasa, Averego Bradley`a, Jae`a Crowdera, Kellego Olynyka. Obecni, są gotowi wygrać nie tylko konferencję – mają potencjalnie najlepszych (wspólnie z Sixers) młodych zawodników – Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, potencjalnie najlepszego trenera (Brad Stevens), jednego z najlepszych obrońców w lidze (druga piątka All Defensive Team dla Ala Horforda) oraz Terrego Roziera, który rzuca 26 punktów w siódmym meczu pierwszej rundy z Milwaukee Bucks. Dzisiaj problemem może być wkomponowanie dwójki Hayward/Irving w utalentowany zespól, zwłaszcza, że ciągle wisi nad nimi wymiana i każdy może zmienić drużynę za np. Anthony Davisa (TUTAJ).
  2. Philadelphia 76ers (57) – jedyna drużyna, która talentem wygrywa z Celtics. W zasadzie te porównania świadczą po pierwsze o sile i potencjale, ale także o układzie sił. To Sixers porównujemy do Celtics, a nie odwrotnie, dlatego póki co prognozuję kolejny progres i miejsce w ścisłej czołówce. Muszą stać się dwie z trzech rzeczy – Ben Simmons będzie elitarnym zawodnikiem na miarę all NBA team lub/i Joel Embiid gra min. 70 spotkań lub/i Markelle Fultz staje się laureatem nagrody zawodnika, który poczynił największe postępy. W końcu mówimy o numer jeden draftu, w którym wybrano Jaysona Tatuma i Donovana Mitchella.
  3. Milwaukee Bucks (53) – wierzę w Giannisa Antetokounmpo, który w każdym kolejnym sezonie poprawiał się w punktach, zbiórkach i skuteczności rzutów z gry. Doprowadził średnie do poziomu 26,9 pkt., 10 zb., i 53%. Dla niektórych to faworyt do MVP sezonu, ale podstaąa tego wyboru jest bilans drużyny. Bucks idą tak w górę, że odejście Jabariego Parkera nie osłabi drużyny, bo da rozwinąć się Khrisowi Middletonowi (w play-off notował w siedmiomeczowej serii z Pacerrs średnio 24,7 pkt.) może nawet do meczu All star. Najważniejsze wzmocnienia to Brook Lopez oraz znakomity trener, Mike Budenholzer.
  4. Toronto Raptors (51) – mały regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale 60 zwycięstw było wynikiem ponad stan. W lecie pozyskali potencjalnie najlepszego zawodnika konferencji Kawhi Leonarda (TUTAJ) i idą w stronę najlepszej obrony ligi. Zagadką jest zdrowie swojego lidera, ale gdy będzie zdrowy – Raptors idą drogą dawnych mistrzów, którzy zdobywali tytułu bazując na defensywie. W dodatku, Kawhi nie pęka w play-off (#derozan), bo ma na kominku statuetkę MVP finałów.
  5. Indiana Pacers (49) – oni zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie najbardziej, będąc trzecia silą w ubiegłorocznym play-off. Dzisiaj każdy spodziewa się kolejnego progresu, czyli awansu do drugiej rundy. Ma im w tym pomoc Victor Oladipo, który stal się dla mnie (pewnie nad wyrost) zawodnikiem z top10 ligi (TUTAJ). Pozyskanie w lecie Tyreke Evansa, zatrzymanie składu i dalszy rozwój Mylesa Turnera – bardzo podoba mi się sposób przebudowy drużyny po odejściu Paula George’a.
  6. Washington Wizards (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Washington Wizards rozbijają duet John Wall/Bradley Beal, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd.

7. Miami Heat (41) – rok temu (TUTAJ), napisałem:

Heat na papierze mają fajną, zbilansowaną drużynę, z liderem Goranem Dragiciem, nieobliczalnym Dionem Waitersem, świetnie broniącymi Jamesem Johnsonem, Hassanem Whitesidem i Justise Winslowem. Brakuje im jednak zawodnika formatu All-Star, kogoś kto poprowadzi klub do czegoś więcej niż tylko do najlepszej ósemki słabego wschodu.

8. Detroit Pistons (40) – na papierze wygrali wymianę z Clippers (TUTAJ), jednak nie zrobili oczekiwanego progresu. Tylko jeden awans do play-off (trzy sezony temu) w dziewięć lat to bardzo słaby wynik, dlatego zaskoczeniem było pozyskanie trenera poprzedniego sezonu Dwane`a Casey`a. Głównym problemem będzie najgorzej zbilansowane salary cup, które w połowie zjada duet podkoszowych, gdzie żaden nie jest w top20 ligi:

2018-19 – 57,5 mln € za dwójkę Griffin/Drummond
2019-20 – 61,3 mln € za dwójkę
2020-21 – 65,3 mln € za dwójkę (jeśli Big Penguin podpisze opcje gracza, a podpisze – nikt tyle nie płaci za środkowych (TUTAJ)
2021-22 – 39 mln € tylko za Griffina

Poza ósemką:
9. Charlotte Hornets (39)
10. Chicago Bulls (36)
11. Cleveland Cavaliers (35)
12. Orlando Magic (30)
13. Brooklyn Nets (24)
14. New York Knicks (18)
15. Atlanta Hawks (14)

ZACHÓD

  1. Golden State Warriors (66 zwycięstw) – kolejny rekordowy sezon mistrzów NBA. Od momentu transferu Kevina Duranta liga stałą się przewidywalna i nie zmieniły tego kontuzje w minionym sezonie. Wzmocnieni DeMarcusem Cousinsem będą nie do zatrzymania.
  2. Houston Rockets (59) – nowe super trio – Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthony na papierze wygląda znakomicie, ale dwójka z nich jest na końcu swojej drogi, co pewnie będzie decydujące w meczach play-off. Daryl Morey robi w Houston świetną robotę, w dwa lata zmienił piątkę: Patrick Beverley, James Harden, Trevor Ariza, Clint Capela, Ryan Anderson na Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthonym, P.J. Tucker, Clint Capela. Nawet jeśli Melo ma wchodzić z ławki, to wstawmy w jego miejsce Erica Gordona i nadal będzie to top3 pierwszych piątek.
  3. Oklahoma City Thunder (49) – kolejny znakomity GM, Sam Presti zbudował bardzo dobra drużynę, co pokazuje wielką rywalizacje w tej dziedzinie w NBA. W świecie wielkich gwiazd, jeszcze większych pieniędzy i ograniczających posiadanie jednego i drugiego salary cup, o wyniku drużyny decyduje twój GM. Oczywiście, liderem drużyny jest MVP sprzed roku Russell Westbrook, ale posiada on spore wsparcie w do niedawna liderach Pacers (Paul George) czy Atlanty (Dennis Schröder). Okc powinni zapewnić sobie przewagę parkietu w pierwszej rundzie, bo jeśli drugi raz odpadną tak szybko (w pierwszej), skończy się to rewolucją.
  4. San Antonio Spurs (48) – zaskoczony jestem typami fachowców, którzy w nich nie wierzą. W poprzednim sezonie Potrafili na silnym zachodzie awansować do play-off, bez gry swojego lidera (tylko dziewięć spotkań) którego zresztą oddali. W efekcie do drużyny z bilansem 47-35 przyszedł zawodnik z top20 ligi (TUTAJ), co powinno tchnąć nowego ducha w organizację. Spurs oprócz Kawhi leonarda opuścili Danny Green, Tony Parker, Mamy Ginobili, a w nowym sezonie prowadzić będzie ich duet DeMar Derozan/LaMarcus Aldridge, wsparty znakomitym Gregiem Popovichem. Dlatego typuję podobna liczbę zwycięstw jak w sezonie ubiegłym.
  5. Utah Jazz (47) – to największa rewelacja (wspólnie z Pacers) minionego sezonu i trudno prognozować czy wskoczą na poziom wyżej, czy będą dryfować pomiędzy pierwsza a drugą rundą. Dzisiaj trudno jest utrzymać wynik i to powinno być sukcesem Jazz. Prognozuję, że dalszy postęp zrobi Donovan Mitchell, bo rok temu prognozowaniem im tegoroczny play-off (TUTAJ):

Jeśli jednak Rubio zagra w nowym klubie jak pod koniec swojej gry w Minnesocie, a Mitchell okaże się stealem, Jazz wrócą do play-off już za rok.

6. Los Angeles Lakers (46) – najtrudniej wytypować wynik drużyny, która od pięciu sezonów jest poza play-off, a przychodzi do niej najlepszy zawodnik ligi i kilku role players. Może Rajon Rondo, Lance Stephenson czy JaVale McGee szczyt kariery mają za sobą, ale młodzież: Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball powinni mieć lepszy sezon, a zadba o to Lebron James. Dlatego typuję 11 zwycięstw więcej, a dla porównania, Lebron wracając do Cavaliers w sezonie 2014/2015 poprawił ich wynik o 20 zwycięstw. Połowa z tego jest naprawdę realna, zwłaszcza, że Lakers są w grze w praktycznie każdą wielką gwiazdę np. Anthony Davisa (TUTAJ)

7.Denver Nuggets (45) – TUTAJ

8. Portland Trail Blazers (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Portland Trail Blazers rozbijają duet Damian Lillard/CJ McCollum, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd

poza ósemką:
9. New Orleans Pelicans (40)
10. Memphis Grizzlies (38)
11. Dallas Mavericks (37)
12. Minnesota Timberwolves (35)
13. Phoenix Suns (33)
14. Los Angeles Clippers (28)
15. Sacramento Kings (23)

NAGRODY

Ostatnie typowanie poświęcam MVP, najlepszym piątkom sezonu i pozostałym nagrodom.

MVP:

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden

Najlepsze piątki:

  1. Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, LeBron James, Joel Embiid
  2. ‎Russell Westbrook, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis
  3. Ben Simmons, Damien Lillard, Paul George, LaMarcus Aldridge, Nikola Jokić

Najlepszy debiutant:

  1. Luka Doncic
  2. Jaren Jackson Jr.
  3. Trae Young

Trener roku:

  1. Mike Budenholzer
  2. Brad Stevens
  3. Brett Brown

Obrońca roku:

  1. Joel Embiid
  2. Kawhi Leonard
  3. Rudy Gobert

Najlepszy rezerwowy:

  1. Terry Rozier
  2. Eric Gordon
  3. Lou Williams

Zawodnik, który poczyni największe postępy:

  1. Markelle Fultz
  2. Brandon Ingram
  3. Myles Turner

Koniec Kawhi drama

Najdziwniejszy transfer NBA za nami, kluby zamieniło w sumie czterech zawodników:

Kawhi Leonard i Danny Green za Demara DeRozana, Jakoba Poeltla i zastrzeżony pick pierwszej rundy draftu 2019.

Spurs nie mieli za dużo argumentów w potencjalnych wymianach, gdyż w pewnym momencie drogi Leonarda i jego organizacji się rozeszły i trzeba było minimalizować straty. Kiedy najwięksi gracze Lakers, Celtics i Sixers się wycofali, Spurs uzyskali top15 ligi, który przy większym rynku ma szansę na awans do top10.

DeMar Derozan to gracz drugiej piątki poprzedniego sezonu, rok wcześniej nawet piąty strzelec ligi. Co prawda, nie trafił na większy rynek, ale do trenera, który ma status wybitny. Popovich trenował już DeRozana na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Znają wiec siebie i swoje metody. DeRozan nie jest typem showmana, człowieka robiacego szum wokół siebie (pozdro Russell Westbrook), dlatego pierwszą jego reakcją była niechęć. Dziewięć spędzonych lat w jednym klubie, gdzie kontrkandydat na gwiazdę – Kyle Lovry jest zarazem jego największym przyjacielem. Popovich na pewno ma świadomość tego wszystkiego i trudno ocenić ten trade inaczej, niż wygrany dla Spurs.

Toronto Raptors dokonało drugiego kluczowego ruchu tego lata. Najpierw pożegnali się z trenerem roku Dwayne’m Casey, a teraz oddali swojego franchise playera. Trudno o większą katastrofę. A jednak, może ona mieć miejsce, bo ich nowy gracz, potencjalnie top4 ligi nie chce grać w Toronto. I jego słów bym nie lekceważyl, gdyż mam przeczucie, że zatargi z klubem i upartość sprawiły, że opuścił on niemal cały poprzedni sezon. Tony Parker mówił w końcu, że jego kontuzja była poważniejsza.

Raptors liczą, że Kawhi zagra chociaż o kontrakt. Zdrowy, w formie to zawodnik dużo lepszy niż DeRozan, najlepszy two-way player w lidze. Czyli potencjalnie najlepszy zawodnik wschodu. Jednak plan Raptors nie dotyczy tylko tego sezonu. Chcą iść drogą Oklahomy i Paula George’a, który też (podobnie jak Kawhi) deklarował miłość do Los Angeles Lakers, a tymczasem podpisał po roku cztery lata przedłużania.

Nie można wcale wykluczyć podobnego scenariusza, gdyż Rapors w innych realiach tą wymianą by się wzmocnili. A mówimy o najlepszej drużynie sezonu regularnego na wschodzie. Ze wschodu odszedł LeBron James, do tego Celtics mają przepychanki kadrowe (#Smart, #KyrieButler), a Sixers mogą jeszcze nie dojechać. Taki scenariusz może rzeczywiście sprawić, że Kawhi będzie chciał zostać i wygrywać.

Jesli Kawhi nie zostanie, Raptors czeka przebudowa tylko z jednym wysokim kontraktem (Kyle Lowry), a nie dwoma, bo 27,7 mln $/rok przez najbliższe trzy lata, DeRozanowi płacic będą Spurs.

Stara koszykarska prawda mówi, że jeśli możesz pozyskać All-Stara, to go pozyskujesz. Dlatego nie ma co się dziwić, że zarówno Spurs i Raptors zaryzykowali. Półtora roku temu zaryzykowali Pelicans z Cousinsem i się nie udało, rok temu Thunder z Georgem i jest na plus. Ciekawe jak będzie teraz.

Kawhi drama

Najgorętszy temat NBA to w tej chwili nie LeBron James czy draft 2019. Ciągnąca się od kontuzji barku Kawhi Leonarda nowela, przybrała decydujący stan, czyli zawodnik chce odejść. Spurs robią wszystko, aby ich najlepszy zawodnik zmienił zdanie, jednak możliwość gry na dużym rynku lub/i połączenie sił z innymi wybitnymi graczami przebija możliwość otrzymania dużych pieniędzy od Spurs.

Do pewnego momentu wydawało się, że chodzi o kasę, więc zdesperowani Spurs zaproponowali tzw. „supermaxa” czyli 219 mln $ za pięć lat gry. Czyli poziom zarobków zarezerwowany dla wybitnych zawodników związanych ze swoim klubem przez lata (Harden, Westbrook, Curry, Wall). Żądanie wymiany przekreśla negocjację ze Spurs o kasę.

Kawhi Leonard jest potencjalnie jednym z trzech najlepszych zawodników ligi, defensorem na poziomie all-time, stąd też prawie każdy klub w NBA ustawił się w kolejce. Z uwagi na ważny kontrakt, Spurs będą oczekiwać za niego talent, który pozostawi ich organizację w grze o najwyższe cele. Wierząc doniesieniom, takie oferty (wymieniłem z grubsza, bez tzw. dodatków wyrównujących poziom wynagrodzeń) spełniają:

  • Kings za drugi pick w drafcie (Luka Doncić u Popovicha = wow)
  • Lakers za Kyle Kuzmę i Brandona Ingrama
  • Sixers za Markelle`a Fultza, Roberta Covingtona i pick 10 w najbliższym drafcie
  • Clippers za Thobiasa Harrisa, pick 12 i 13 w najbliższym drafcie
  • Celtics za Kyrie Irvinga i pick Kings w przyszłym drafcie lub Jaylena Browna (idealny zawodnik dla Popa), Marcusa Smarta i Terry Roziera
  • Cavaliers za Kevina Love i pick 8 w najbliższym drafcie

wszystkie drużyny sporo ryzykują, bo może się okazać, że po roku gry, Kawhi odejdzie np. do Los Angeles. Podobne ryzyko podjęli Thunder z Paulem Georgem w poprzednie lato i może się okazać, że pozostanie on w Oklahomie na kolejne sezony.

Spurs na pewno chcieliby uniknąć przy tej wymianie dwóch rzeczy – zbędnego balastu w salary cup oraz wzmacniania potencjalnych rywali. Spurs zawsze grają o wysokie cele i za chwilę powrócą na fotel contendera. Dlatego może nie spełnić się plan Lakers o pozyskaniu Kawhi Leonarda, Lebrona Jamesa i Paula George`a w najbliższym lecie, zwłaszcza, że oprócz Kuzmy i Ingrama, musiałby powędrować kontrakt Luola Denga. Lepiej wygląda oferta Celtics, w której dostępni będą utalentowani gracze i pick.

Jeśli Spurs wierzą w Doncicia, mogą utrzeć nosa wszystkim i oddać go na peryferie ligi do Sacramento. To może być czarny koń w potencjalnej wymianie, tym bardziej, że Kawhi nie ma klauzli no-trade. Takie historie się raczej nie zdarzają, choć pamiętam wymianę z udziałem Dominique`a Wilkinsa w 1994 roku, gdzie co prawda 34 letni ale dziewięciokrotny All-Star został oddany za Danny Manninga do Los Angeles Clippers. Wymiana się nie udała, Wilkins odszedł po sezonie do Celtics, a Manning do Suns.

W grze do końca będą Sixers, gdyż Fultz dalej uchodzi za spory talent, a Covington to zawodnik na podobnej pozycji, co Kawhi, świetny obrońca – nominowany do All Defensive First Team. Taka wymiana pozwoli utrzymać obecny status drużyny i wierzyć, że Fultz rozwinie to zawodnika formatu Russella Westbrooka lub Johna Walla
(takie były porównania przed draftem 2017), czyli atletycznego rozgrywającego formatu All-Star.

Clippers póki co mają za słabą ofertę na stole i są na początku budowy drużyny. Cleveland z kolei nie zaryzykują do decyzji LeBrona Jamesa oddania swojego picku.