[spekulacje] Harden przechodząc do Sixers mógłby zdominować wschód, Rockets z Simmonsem mają okazję do szybkiej odbudowy

Po przegranej serii z Los Angeles Lakers w półfinale konferencji w Houston Rockets doszło do trzęsienia ziemi. W pierwszym momencie, gdy patrzymy na skład nic się zmieniło – mamy najlepszego strzelca ligi Jamesa Hardena, świetnego Russella Westbrook i innych zawodników, którzy zameldowali się w czwórce zachodu. Nie ma jednak z nimi trenera Mike’a D ‘Antoniego, a gdy popatrzymy szerzej, nie ma także architekta koszykówki small ball Daryla Morey `a. Czy to znaczy, że era Jamesa Hardena w Teksasie także się kończy? Rockets odnieśli sukcesy w ostatnich kilku sezonach regularnych, ale nie udało im się wystąpić w finałach NBA. Koszykówka small ball została zmieciona w pięciu meczach z Lakers. Chociaż nie jest wstydem przegrać z drużyną prowadzoną przez LeBrona Jamesa, to Rockets powinni byli poradzić sobie lepiej po zdominowaniu pierwszego meczu. Tymczasem gładko przegrali wszystkie mecze do końca.

Przewrót nastąpił także w Philadelphii 76ers, która spodziewanie, ale równie rozczarowująco odpadła z rozgrywek co doprowadziło do zmiany trenera i prezesa klubu. Tym pierwszym został Doc Rivers, któremu podziękowano w Clippers, tym drugim został… Daryl Morey. Philly do niedawna miała dwóch franchise playerów Joel Embiida i Bena Simmonsa, ale po poprzednim sezonie trudno w ten sposób określać jednego i drugiego. Być może nikt już nie wierzy w proces. Osamotniony w serii z Celtics Embiid grał dobrze notując średnio 30 pkt. i 12,3 zb., ale przegrana 0-4 będzie mu ciążyć. Simmonsa wtedy nie było, miał kontuzje lewego kolana. Brak rzutu najlepszego debiutanta 2018 sprawia, że Morey może poświęcić Simmonsa. Znakomita obrona, wejścia na kosz to nie jest bajka twórcy small ball. Zapowiadają się spore ruchy w Philadelphii, która będzie zainteresowana nawet Jamesem Hardenem. Morey bez mrugnięcia poświęciłby Simmonsa dla przyszłości Filadelfii np. w pakiecie: Ben Simmons, Josh Richardson, wybór nr 21 w tegorocznym drafcie, przyszły pick w pierwszej rundzie, przyszły pick w drugiej rundzie za Jamesa Hardena.

To byłaby ważna transakcja w lidze, bo w 76ers stworzyłaby się Wielką Czwórka z Jamesem Hardenem, Joelem Embiidem, Tobiasem Harrisem i Alem Horfordem. Jedną wymianą Sixers zmieniliby się w najlepszą drużynę wschodu, z ogromną liczba rzutów za trzy. James Harden jest zbyt dobry, by nie grać w finałach NBA. Rakiety były blisko wygrania zachodu, ale brakowało wystarczającego wsparcia wokół Hardena. Przede wszystkim nigdy nie miał dominującego wysokiego, któremu mógłby po prostu rzucić piłkę. Nie jest przypadkiem, że w finale zachodu grali ze sobą Anthony Davis z Nicola Jokiciem. Osamotnieni świetni strzelcy pokroju Hardena, Lillarda czy Doncicia odpadli wcześniej. Joel Embiid jest prawdopodobnie najlepszym ofensywnym środkowym w NBA, ale w duecie z Benem Simmonsem nie funkcjonował w pełni, głównie z uwagi na ograniczona ofensywę Australijczyka. Skład z Horfordem, Embiidem i Simmonsem w latach 90-tych walczyłby o trofea, ale w latach 20-tych brakuje dominującego rozgrywającego z rzutem.

Sixers stracili w zeszłym roku drugiego najlepszego gracza minionych finałów NBA Jimmy’ego Butlera na rzecz Miami Heat. Obecny Butler prawdopodobnie pomógłby Sixers awansować do finału, gdyby pozostał z drużyną, choć on także nie był dobrze dopasowany z Benem Simmonsem. Joel Embiid liczy na rozwój pod przewodnictwem Doca Riversa, który odniósł największe sukcesy z dominującymi podkoszowymi takim jak Kevin Garnett i Blake Griffin. Dlatego, gdy przyjdzie do decyzji z kim wiązać przyszłość – z Embiidem czy Simmonsem, wybiorą tego pierwszego. Z Joelem Embiidem i Jamesem Hardenem Philly miałaby więcej talentu niż ktokolwiek na wschodzie i mogliby wystąpić w kilku finałach. Tobias Harris powróciłby do swojej najlepszej roli, czyli trzeciej ofensywnej opcji na parkiecie, a Al Horford ma coś do udowodnienia po zaskakująco słabym sezonie, który nastąpił po podpisaniu gigantycznego kontraktu 109 mln dolarów za cztery lata. Horford spokojnie może być czwartą opcją, koncentrując się na obronie i rozciąganiu gry dla Hardena. Nawet Miami Heat mieliby trudności z dorównaniem Philly w ataku, jeśli taka wymiana się wydarzy.

Rakiety dzięki potencjalnej wymianie pozyskaliby najlepszego zawodnika, którego zaproponuje im liga za Hardena lub Russela Westbrooka. Oczywiście Rockets nie muszą handlować Jamesem Hardenem, który może poczekać na wymianę Westbrooka. Jeden z tych zawodników opuści klub, bo nowy GM Rockets i trener będą chcieli zmniejszyć swój ogromny budżet płac. A wymiana 31-letniego Hardena i zbudować zespół od początku z nową gwiazdą, Benem Simmonsem. To także działanie na swój rachunek dla Rafaela Stone`a i Stephena Silasa. Ben Simmons i niedoceniany obrońca Josh Richardsona to najlepsza możliwa rekompensata, dwóch starterów plus nowi zawodnicy pozyskani za Russella Westbrooka, Roberta Covingtona i Erica Gordona. Simmons ma 25 lat i dostałby drużynę dla siebie oraz konieczność udowodnienia tego czy rola franchise playera nie była nad wyrost.

W przyszłym sezonie wszystkie drużyny zachodu będą walczyć o play-offs, bo poza najlepszą ósemka w poprzednim sezonie mamy młode drużyny idące w górę lub powracające po kontuzjach liderów. Wybory Wolves (1) i Warriors (2) w nadchodzącym drafcie mogą być wymienione na gotowych zawodników i przynajmniej teraz wydaje się, że nie będzie drużyny chętnej tankować. Szybka przebudowa Rockets to także szansa na wywieszenie białej flagi i walka o najlepszy wybór w drafcie 2021, który będzie silniejszy niż obecny. Rockets oddali swoje wybory w pierwszej rundzie, aby przejąć Russella Westbrooka w zeszłym sezonie, ale oddany wybór 2021 do Oklahomy jest chroniony w Top4. Czyli tankowanie do grona najsłabszych drużyn ligi albo oddajemy wybór. W dwóch kolejnych latach Rockets ma niezastrzeżone wybory, dopiero kolejne są do oddania do Oklahomy.

Słabsi nie mogli wygrać w pierwszej rundzie

Bieżące play-off są pierwsze od 2008 roku, kiedy żadna z niżej rozstawionych zespołów nie awansowała do drugiej rundy. Poniżej zestawienie drużyn, które mimo przewagi własnej hali, odpadały w pierwszej rundzie:

2018 Blazers (3), Thunder (4),
2017 Clippers (4) 2016 Clippers (4),
2015 Blazers (4), Raptors (4),
2014 Raptors (3), Bulls (4),
2013 Nuggets (3), Clippers (4), Nets (4) ,
2012 Bulls (1), Grizzlies (4),
2011 Spurs (1), Magic (4) ,
2010 Mavericks (4), Nuggets (4),
2009 Spurs (3), Blazers (4)

Największą niespodzianką było zwycięstwo Sixers z Bulls w 2012. Derrick Rose zagrał tylko w pierwszym meczu, opuszczając ostatnie minuty z uwagi na kontuzję kolana, przez którą opuścił cały kolejny sezon. Bulls prowadzili 1-0, ale bez swojej gwiazdy oddali serię, w dodatku w trzecim meczu Joakim Noah skręcił kostkę i także nie wrócił na serię. Z perspektywy czasu, tamta drużyna była najbliżej od czasów Jordana wygrania mistrzostwa – drugi sezon z rzędu wygrali sezon regularny, mieli najlepszą obronę ligi i wracali po przegranej w finale konferencji z Heat 1-4. Pierwsza piątka była kompletna Derrick Rose, Richard Hamilton, Luol Deng, Carlos Boozer, Joakim Noah, plus z ławki Taj Gibson, C.J. Watson, Kyle Korver, Omer Asik, Ronnie Brewer i bardzo młody Jimmy Butler. Również Sixers potrafili bronić, bo z perspektywy czasu nie tylko pech rywali im zapewnił drugą rundę. Jrue Holiday, Andre Iguodala , Elton Brand, Evan Turner i Spencer Hawes, a ławki Lou Williams czy Thaddeus Young doprowadzili do siedmiu meczów w kolejnej rundzie z Celtics. Tymi samymi Celtics, którzy w finale konferencji prowadzili 3-2 z Miami Heat LeBrona Jamesa.Także rok wcześniej triumfowała drużyna rozstawiona z numerem 8. Wtedy nie było kontuzji rywali, „jedynie” agresywna obrona. Spurs przegrali serię 2-4 tylko raz rzucając 100 punktów, Wtedy narodziło się Grit and Grind, a Grizzlies od tamtego momentu siedmiokrotnie awansowali do play-off, a dwa lata później osiągnęli finał konferencji, w którym przegrali.. ze Spurs 0-4. Organizacja Spurs czekała na niego dwa lata. W serii z 2011 Tim Duncan ciągle atakowany zdobywał kolejno: 16, 16, 13, 6, 13, 12 punkty. Grit and Grind to drużyna gryząca parkiet: Mike Conley, Marc Gasol, Zach Randolph, Tony Allen z utalentowanymi strzelcami pokroju O.J. Mayo czy Rudego Gaya. Lionel Hollins oraz jego następca Dave Joerger wycisnęli maksa z drużyny, w której liderzy przez siedem sezonów, tylko dwukrotnie zdobywali przeciętnie więcej niż 20 punktów w meczach (Zach Randolph 2010/11 – 20,1 pkt., oraz Mike Conley 2016-17 – 20,5 pkt.). Tamci Grizzlies nie umieli rzucać, umieli bronić.Wygląda na to, że jeśli ma dojść do niespodzianki, to raczej w meczach czwartego z piątym zespołem, o ile oczywiście to będą niespodzianki (często zespoły uzyskują taką samą liczbę lub różną o jedno zwycięstwo). A sensacje będą tylko wtedy, gdy niżej rozstawiony zespół będzie znakomicie bronić. Dlatego nie mieliśmy ich w tegorocznych play-offach, gdzie Warriors podejmowali Clippers z 25 obroną ligi, ani na wschodzie, bo Detroit tracą przeciętnie 7 wynik w lidze, ale trafili na walec w postaci najlepszej ofensywy NBA.

[Prognoza] sezon 2018/19 NBA

WSCHÓD

  1. Boston Celtics (61 zwycięstw) – do Celtics powracają po kontuzjach Gordon Hayward i Kyrie Irving, co oznacza drugi sezon z rzędu, kiedy od tej dwójki zaczynamy przywództwo w drużynie. Różnica jest znaczna – wtedy przegrali 1-4 z Cavaliers praktycznie bez walki. W poprzednim sezonie, LeBron James dwoił się i troił, aby zwyciężyć, (TUTAJ) a dzisiaj nie będzie już przeszkodą. Dodatkowo, tamci Celtics dopiero się tworzyli i zastanawialiśmy się, jak sobie poradzą bez Isaiaha Thomasa, Averego Bradley`a, Jae`a Crowdera, Kellego Olynyka. Obecni, są gotowi wygrać nie tylko konferencję – mają potencjalnie najlepszych (wspólnie z Sixers) młodych zawodników – Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, potencjalnie najlepszego trenera (Brad Stevens), jednego z najlepszych obrońców w lidze (druga piątka All Defensive Team dla Ala Horforda) oraz Terrego Roziera, który rzuca 26 punktów w siódmym meczu pierwszej rundy z Milwaukee Bucks. Dzisiaj problemem może być wkomponowanie dwójki Hayward/Irving w utalentowany zespól, zwłaszcza, że ciągle wisi nad nimi wymiana i każdy może zmienić drużynę za np. Anthony Davisa (TUTAJ).
  2. Philadelphia 76ers (57) – jedyna drużyna, która talentem wygrywa z Celtics. W zasadzie te porównania świadczą po pierwsze o sile i potencjale, ale także o układzie sił. To Sixers porównujemy do Celtics, a nie odwrotnie, dlatego póki co prognozuję kolejny progres i miejsce w ścisłej czołówce. Muszą stać się dwie z trzech rzeczy – Ben Simmons będzie elitarnym zawodnikiem na miarę all NBA team lub/i Joel Embiid gra min. 70 spotkań lub/i Markelle Fultz staje się laureatem nagrody zawodnika, który poczynił największe postępy. W końcu mówimy o numer jeden draftu, w którym wybrano Jaysona Tatuma i Donovana Mitchella.
  3. Milwaukee Bucks (53) – wierzę w Giannisa Antetokounmpo, który w każdym kolejnym sezonie poprawiał się w punktach, zbiórkach i skuteczności rzutów z gry. Doprowadził średnie do poziomu 26,9 pkt., 10 zb., i 53%. Dla niektórych to faworyt do MVP sezonu, ale podstaąa tego wyboru jest bilans drużyny. Bucks idą tak w górę, że odejście Jabariego Parkera nie osłabi drużyny, bo da rozwinąć się Khrisowi Middletonowi (w play-off notował w siedmiomeczowej serii z Pacerrs średnio 24,7 pkt.) może nawet do meczu All star. Najważniejsze wzmocnienia to Brook Lopez oraz znakomity trener, Mike Budenholzer.
  4. Toronto Raptors (51) – mały regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale 60 zwycięstw było wynikiem ponad stan. W lecie pozyskali potencjalnie najlepszego zawodnika konferencji Kawhi Leonarda (TUTAJ) i idą w stronę najlepszej obrony ligi. Zagadką jest zdrowie swojego lidera, ale gdy będzie zdrowy – Raptors idą drogą dawnych mistrzów, którzy zdobywali tytułu bazując na defensywie. W dodatku, Kawhi nie pęka w play-off (#derozan), bo ma na kominku statuetkę MVP finałów.
  5. Indiana Pacers (49) – oni zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie najbardziej, będąc trzecia silą w ubiegłorocznym play-off. Dzisiaj każdy spodziewa się kolejnego progresu, czyli awansu do drugiej rundy. Ma im w tym pomoc Victor Oladipo, który stal się dla mnie (pewnie nad wyrost) zawodnikiem z top10 ligi (TUTAJ). Pozyskanie w lecie Tyreke Evansa, zatrzymanie składu i dalszy rozwój Mylesa Turnera – bardzo podoba mi się sposób przebudowy drużyny po odejściu Paula George’a.
  6. Washington Wizards (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Washington Wizards rozbijają duet John Wall/Bradley Beal, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd.

7. Miami Heat (41) – rok temu (TUTAJ), napisałem:

Heat na papierze mają fajną, zbilansowaną drużynę, z liderem Goranem Dragiciem, nieobliczalnym Dionem Waitersem, świetnie broniącymi Jamesem Johnsonem, Hassanem Whitesidem i Justise Winslowem. Brakuje im jednak zawodnika formatu All-Star, kogoś kto poprowadzi klub do czegoś więcej niż tylko do najlepszej ósemki słabego wschodu.

8. Detroit Pistons (40) – na papierze wygrali wymianę z Clippers (TUTAJ), jednak nie zrobili oczekiwanego progresu. Tylko jeden awans do play-off (trzy sezony temu) w dziewięć lat to bardzo słaby wynik, dlatego zaskoczeniem było pozyskanie trenera poprzedniego sezonu Dwane`a Casey`a. Głównym problemem będzie najgorzej zbilansowane salary cup, które w połowie zjada duet podkoszowych, gdzie żaden nie jest w top20 ligi:

2018-19 – 57,5 mln € za dwójkę Griffin/Drummond
2019-20 – 61,3 mln € za dwójkę
2020-21 – 65,3 mln € za dwójkę (jeśli Big Penguin podpisze opcje gracza, a podpisze – nikt tyle nie płaci za środkowych (TUTAJ)
2021-22 – 39 mln € tylko za Griffina

Poza ósemką:
9. Charlotte Hornets (39)
10. Chicago Bulls (36)
11. Cleveland Cavaliers (35)
12. Orlando Magic (30)
13. Brooklyn Nets (24)
14. New York Knicks (18)
15. Atlanta Hawks (14)

ZACHÓD

  1. Golden State Warriors (66 zwycięstw) – kolejny rekordowy sezon mistrzów NBA. Od momentu transferu Kevina Duranta liga stałą się przewidywalna i nie zmieniły tego kontuzje w minionym sezonie. Wzmocnieni DeMarcusem Cousinsem będą nie do zatrzymania.
  2. Houston Rockets (59) – nowe super trio – Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthony na papierze wygląda znakomicie, ale dwójka z nich jest na końcu swojej drogi, co pewnie będzie decydujące w meczach play-off. Daryl Morey robi w Houston świetną robotę, w dwa lata zmienił piątkę: Patrick Beverley, James Harden, Trevor Ariza, Clint Capela, Ryan Anderson na Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthonym, P.J. Tucker, Clint Capela. Nawet jeśli Melo ma wchodzić z ławki, to wstawmy w jego miejsce Erica Gordona i nadal będzie to top3 pierwszych piątek.
  3. Oklahoma City Thunder (49) – kolejny znakomity GM, Sam Presti zbudował bardzo dobra drużynę, co pokazuje wielką rywalizacje w tej dziedzinie w NBA. W świecie wielkich gwiazd, jeszcze większych pieniędzy i ograniczających posiadanie jednego i drugiego salary cup, o wyniku drużyny decyduje twój GM. Oczywiście, liderem drużyny jest MVP sprzed roku Russell Westbrook, ale posiada on spore wsparcie w do niedawna liderach Pacers (Paul George) czy Atlanty (Dennis Schröder). Okc powinni zapewnić sobie przewagę parkietu w pierwszej rundzie, bo jeśli drugi raz odpadną tak szybko (w pierwszej), skończy się to rewolucją.
  4. San Antonio Spurs (48) – zaskoczony jestem typami fachowców, którzy w nich nie wierzą. W poprzednim sezonie Potrafili na silnym zachodzie awansować do play-off, bez gry swojego lidera (tylko dziewięć spotkań) którego zresztą oddali. W efekcie do drużyny z bilansem 47-35 przyszedł zawodnik z top20 ligi (TUTAJ), co powinno tchnąć nowego ducha w organizację. Spurs oprócz Kawhi leonarda opuścili Danny Green, Tony Parker, Mamy Ginobili, a w nowym sezonie prowadzić będzie ich duet DeMar Derozan/LaMarcus Aldridge, wsparty znakomitym Gregiem Popovichem. Dlatego typuję podobna liczbę zwycięstw jak w sezonie ubiegłym.
  5. Utah Jazz (47) – to największa rewelacja (wspólnie z Pacers) minionego sezonu i trudno prognozować czy wskoczą na poziom wyżej, czy będą dryfować pomiędzy pierwsza a drugą rundą. Dzisiaj trudno jest utrzymać wynik i to powinno być sukcesem Jazz. Prognozuję, że dalszy postęp zrobi Donovan Mitchell, bo rok temu prognozowaniem im tegoroczny play-off (TUTAJ):

Jeśli jednak Rubio zagra w nowym klubie jak pod koniec swojej gry w Minnesocie, a Mitchell okaże się stealem, Jazz wrócą do play-off już za rok.

6. Los Angeles Lakers (46) – najtrudniej wytypować wynik drużyny, która od pięciu sezonów jest poza play-off, a przychodzi do niej najlepszy zawodnik ligi i kilku role players. Może Rajon Rondo, Lance Stephenson czy JaVale McGee szczyt kariery mają za sobą, ale młodzież: Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball powinni mieć lepszy sezon, a zadba o to Lebron James. Dlatego typuję 11 zwycięstw więcej, a dla porównania, Lebron wracając do Cavaliers w sezonie 2014/2015 poprawił ich wynik o 20 zwycięstw. Połowa z tego jest naprawdę realna, zwłaszcza, że Lakers są w grze w praktycznie każdą wielką gwiazdę np. Anthony Davisa (TUTAJ)

7.Denver Nuggets (45) – TUTAJ

8. Portland Trail Blazers (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Portland Trail Blazers rozbijają duet Damian Lillard/CJ McCollum, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd

poza ósemką:
9. New Orleans Pelicans (40)
10. Memphis Grizzlies (38)
11. Dallas Mavericks (37)
12. Minnesota Timberwolves (35)
13. Phoenix Suns (33)
14. Los Angeles Clippers (28)
15. Sacramento Kings (23)

NAGRODY

Ostatnie typowanie poświęcam MVP, najlepszym piątkom sezonu i pozostałym nagrodom.

MVP:

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden

Najlepsze piątki:

  1. Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, LeBron James, Joel Embiid
  2. ‎Russell Westbrook, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis
  3. Ben Simmons, Damien Lillard, Paul George, LaMarcus Aldridge, Nikola Jokić

Najlepszy debiutant:

  1. Luka Doncic
  2. Jaren Jackson Jr.
  3. Trae Young

Trener roku:

  1. Mike Budenholzer
  2. Brad Stevens
  3. Brett Brown

Obrońca roku:

  1. Joel Embiid
  2. Kawhi Leonard
  3. Rudy Gobert

Najlepszy rezerwowy:

  1. Terry Rozier
  2. Eric Gordon
  3. Lou Williams

Zawodnik, który poczyni największe postępy:

  1. Markelle Fultz
  2. Brandon Ingram
  3. Myles Turner

[analiza] Jimmy drama – możliwe rozwiązania

Kilka dni po deklaracji Jimmy’ego Butlera, Wolves zaproponowali przedłużenie Karlowi-Anthony Townsowi w wysokości 190 milionów za piec lat. Ponieważ w minionym sezonie była walka w klubie, kto jest samcem alfa, jest to jednoznaczne z odejściem byłego zawodnika Bulls. Problemem jest śmiała deklaracja odnośnie oczekiwanych kierunków zawodnika (TUTAJ) oraz to, ze za rok kończy się kontrakt Butlera. To znacznie obniża jego wartość i oznacza, że Wolves nie otrzymają w zamian ani wysokiego wyboru, ani zawodnika podobnej klasy.

Drugim problemem jest ryzyko klubu, który zdecydowałby się przejąć Butlera. Oczywiście, NBA w ostatnich latach zna dwa przypadki, kiedy klub zaryzykował – Thunder z Paulem George’m się udało i na to samo liczą Raptors z Kawhi Leonardem. W jednym i drugim przypadku celem była gra w Lakers, ale jednak o ostatecznej decyzji zawodnika ma decydować organizacja, zaangażowanie i pozycja lidera. Kto zatem powinien złożyć ofertę Wolves? W pierwszych doniesieniach pojawili się Nets, Knicks i Clippers. Jednak te drużyny nie muszą iść teraz po Butlera, jeśli ten zawodnik deklaruje zainteresowanie nimi w lecie. Kolejnymi klubami, które należy łączyć z dużym nazwiskiem to Celtics oraz Lakers. Danny Ainge ma zawsze do oddania dobry pakiet zawodników utalentowanych lub wybór w pierwszej rundzie draftu:

2019
Sixers (ochrona wyboru nr 1) lub Kings (ochrona wyboru nr 1)
Grizzlies (ochrona top8)
Clippers (ochrona top14)
Celtics
2020
Grizzlies (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019, ochrona top6)
Clippers (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019, ochrona top14)
Celtics
2021
Grizzlies (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019 i 2020)
Celtics

Z kolei o Lakers mówiło się kilka tygodni temu, podobno problemem jest pozycja lidera, którym niewątpliwie jest LeBron James. Butler chce być liderem, dlatego plotki ucichły. Gdzie oprócz w/w drużyn mógłby trafić Jimmy G. Buckets?

Sixers
Wymiana za np. Roberta Covingtona będącego jednym z najlepszych w lidze 3+D może być cennym uzupełnieniem składu Wolves. Dla Sixers to szansa zrobienia kroku na przód, skoro nie zdecydował się na nich LeBron James i w lecie może się nie zdecydować Kevin Durant (TUTAJ). Wysokiej klasy defensor przydałby się im w play-offs np. w serii z Celtics, bo w ostatnim sezonie debiutant Jayson Tatum rzucał w serii średnio 23,6 pkt./mecz rzucając ze skutecznością 52,6% z gry.

Raptors
Po tym jak zrobili skok po Kawhi Leonarda (TUTAJ), powinni zrobić drugi. Z jednej strony dla organizacji to ogromne ryzyko, bo nie będzie pewne, czy choć jeden z nich zostałby na kolejny sezon, ale z drugiej pozyskanie Butlera oznaczałoby z miejsca pozycję faworyta konferencji wschodniej, niezależnie od talentu Sixers czy głębi składu Celtics. W zamian mógłby pójść np Serge Ibaka, świetny obrońca (w barwach Thunder trzykrotnie był w pierwszej piątce obrońców.), który przejąłby od KATa krycie najlepszych podkoszowych rywali.

Mavericks
W lecie Mark Cuban pozyskał z draftu Lukę Doncicia w zamian za piąty pick 2018 i chroniony wybór wybór z 2019 oraz podpisał kontrakt z wolnym agentem Tysonem Chandlerem. W tym sezonie będziemy mieli nową piątkę Mavericks ze sporym talentem, dlaczego zatem nie pozyskać urodzonego w Houston w Texasie Butlera? W zamian mógłby pójść np. Harrison Barnes, utalentowany skrzydłowy rzucający przeciętnie 19 punktów. Prawdopodobnie żaden z zespołów nie zdecyduje się położyć na stół lepszego zawodnika, a dla Mavericks oznaczałoby to zakończenie procesu budowania składu.

Przyszłość KD

Jestem ciekaw czy Kevin Durant dołączy w przyszłym sezonie do Filadelfii stworzyć kolejną super drużynę. Teoretycznie w Golden State ma wszystko czego potrzebuje, w praktyce na zachodzie jest coraz większa konkurencja do zdobywania tytułów.

Możliwości Durant ma kilka. Najbardziej prawdopodobne jest pozostanie w Warriors i budowanie kolejnych mistrzostw. Praktyka pokazuje, że nie da się we współczesnym sporcie zadowolić wszystkich samców alfa i w dłuższej perspektywie nie będzie tam tak różowo. Zawodnicy przestaną się podporządkować w imię klubu i sukcesów, bo będą posiadać odpowiednią liczbę pierścieni. Ewentualne kontuzje np. Stepha Currego sprawią, że Warriors stracą przewagę talentu z drużynami pokroju Rockets.

Atrakcyjne dla kibiców jest połączenie sił Kevina Duranta z Lebronem Jamesem w jego prime i przywrócenie magii do LA. Durant rywalizowałby na zachodzie z Warriors i Rockets, którzy już w tym roku postawili wysoko poprzeczkę. Mając wokół siebie utalentowana młodzież i najlepszego koszykarza w ostatnich latach, KD skupiałby się na punktach, a przeciwnicy musieliby zmienić definicje gry w obronie, zbierając z rynku najlepszych obrońców nie przeciw guardom, a silnym skrzydłowym.

Czarnym koniem wyścigu może być powrót do Oklahomy. Finansowo musiałby być to sign and trade np. z Paulem Georgem. W praktyce pojednanie i połączenie sił z Russellem Westbrookiem to jedyna droga zostać legendą ligi na miarę top10 w historii. Niestety na ocenę jego kariery mimo tytułów MVP finałów zawsze będzie miało dołączenie do zespołu 73-9, aby zdobyć mistrzostwo. Historia z powrotem niczym Lebron James do Cleveland, to byłoby największe osiągnięcie w karierze.

I na koniec wspomniani Sixers. Na dzisiaj zespół potrzebuje tylko czasu. Ma lidera, dominatora na swojej pozycji (Embid), najbardziej utalentowanego zawodnika młodego pokolenia (Simmons), świetnego obrońcę, który został wybrany do All Defensive Team (Covington) i kilku topowych role playerów (Reddick, Sarić). W kwietniu zastanawiałem się (TUTAJ) czy potrzebują oni wzmocnień typu Lebron James. Myślę, że po tym jak zagrali play-off Celtics, jak mocny na zachód, to potrzebują. Dzisiaj różnica pomiędzy konferencjami jest ogromna i równie dobrze Celtics czy Sixers dostaliby sweepa w finale zamiast Cavaliers. Niezależnie od skali talentu na ławce, a nawet w przyszłości, gdy talent ten rozkwitnie przeciwko masz super drużynę. Dzisiaj mamy właśnie taki czas, kiedy Chris Paul idzie do Jamesa Hardena, a Paul George do Russella Westbrooka. Dlatego Sixers nadal potrzebują super-stara do mistrzostwa. I Durant będzie na szczycie ich listy.