A może to RJ Barrett będzie debiutantem roku?

Zion Williamson zdominował draft i rozważania o debiutantach, nikt inny się nie liczył w wyborze numeru pierwszego, a przecież rok temu, po szkole średniej to RJ Barrett był typowany do jedynki. Sezon NCAA zmienił wszystko, niesamowita atletyczność Ziona, spektakularne akcje coast to coast i dynamiczne wsady sprawiły, że oglądaliśmy być może najlepszego zawodnika w historii NCAA. Drugiego LeBrona Jamesa, choć ten, gdy przychodził ze szkoły średniej nie imponował fizycznością. Williamson przy wzroście 201 cm wzrostu waży 129 kg i ma ciało atlety. Dominował w szkole średniej i na uniwersytecie nad rówieśnikami siłą i zwinnością, tymczasem w NBA zderzy się z fizycznością na kosmicznym poziomie. W dodatku, każdy jego krok będzie śledzić cały koszykarski świat, widać to było dzisiejszej nocy, kiedy na trybunach zasiedli LeBron James, Anthony Davis, DeMar DeRozan, Donovan Mitchell czy Floyd Mayweather. Każdy chce zobaczyć następce LeBrona Jamesa, który po rozegraniu dziewięciu minut, zszedł z kontuzją kolana. Może to drobnostka, ale trener Alvin Gentry nie chciał ryzykować. Nie możemy zatem rozstrzygnąć wyniku pojedynku dwóch kolegów z Duke i nowych gwiazd ligi. Zion w dziewięć minut zaliczył 11 punktów, ale w tym czasie był -15 na parkiecie i dał się czterokrotnie zablokować. Z kolei RJ Barrett rozegrał 25 minut notując 10 punktów na słabej skuteczności 4 z 18 rzutów.

Rywalizację Williamsona z Barrettem porównuje się do tej z 2003 kiedy LeBron James i Carmelo Anthony wchodzili do ligi. W 2014 mieliśmy z dwoma pierwszymi wyborami Andrew Wigginsa i Jabariego Parkera, jednak porównując skalę talentu i oczekiwań do faktycznej gry, para nie spełniła oczekiwań. Jeden nie został nowym Jamesem, a drugi Anthonym, a z perspektywy czasu, najlepszy w drafcie był wybrany z numerem trzecim Joel Embiid. Z kolei w 2007, gdy wybierany był Greg Oden przez Kevinem Durantem, było to dla wszystkich logiczne. W finałowym meczu rozgrywek NCAA (przegranym), Oden zanotował 25 punktów, 12 zbiórek i 4 bloki przeciwko duetowi Joakim Noah i Al Horford. Oden nie zadebiutował w pierwszym sezonie 2007/2008, gdyż przed startem był już po pierwszej operacji prawego kolana. Po rozegraniu dość przeciętnego sezonu debiutanckiego, w kolejnym kontuzjował drugie kolano kończąc w zasadzie karierę. 61 spotkań w pierwszym roku (przez lokaut sezon był skrócony), 6 meczów w play-off i 21 meczów w drugim roku. W grudniu 2009 Oden miał niespełna 22 lata (nie licząc epizodu w Heat cztery sezony później) i koniec kariery. Ogromny talent mierzący 213 cm, ważący 113 kg obecnie jest wymieniany jako największe rozczarowanie w historii draftów. Warto pamiętać tę historię spoglądając na zawodników bazujących na fizyczności. Williamson jest duży, prawdopodobnie za duży. Na uniwersytecie miał ogromną przestrzeń do gry, wielkie zainteresowanie i przewagę siły. W rywalizacji z czołowymi PF ligi będzie miał przeciwko sobie wspaniałych atletów (Anthonego Davisa, Blake`a Griffina, Draymonda Greena, LaMarcusa Aldridge`a czy Giannisa Antetokounmpo) lub zawodników, którzy wcześniej grali na trójce i będą od niego szybsi (LeBron James, Kevin Durant, Paul George). Zion będzie miał problem z wejściem do ligi – znalazłem miejsca dla siebie na parkiecie i w drużynie. Bo na jakiej pozycji ma grać? kogo kryć? W dodatku, po transferze Davisa (TUTAJ) ma zostać liderem Pelicans, a porażki i słabsze występy będą szeroko komentowane. Z kolei Barrett musi zbudować dopiero sylwetkę, ponieważ przy wzroście 201 cm waży 92 kg. Nie powinno być to aż takim problemem jak 10-20 lat temu, co pokazał przed rokiem Trae Young z Atlanty. Barrett to zawodnik ofensywny porównywany do Tracy McGradego czy DeMara DeRozana, który musi popracować nad rzutem za trzy punkty. Trafił do słabej organizacji, gdzie nie będzie miał oczekiwań w postaci zwycięstw, coś jak Young rok temu.

David Griffin w Pelicans zebrał ekscytujący zespół, który z Williamsonem na poziomie 20/10 powalczy o play-offy:

Zion (nr 1 draftu),
Jrue Holiday (czołowy defensor ligi),
E’Twaun Moore, Jahlil Okafor,
Lonzo Ball, Brandon Ingram i Josh Hart (pozyskani z wymiany Davisa),
J.J. Redick i Derrick Favors (wolni agenci)
Nicolo Melli (czołowy zawodnik Euroligi)

Jeśli się uda, Zion będzie debiutantem sezonu. Jeśli nie, być może zwycięży kręcenie efektownych cyferek w Knicks.

Nowy sezon zaczyna się w środę

Środowa loteria draftu 2019 będzie miała tylko jednego zwycięzcę. Przychodzi do ligi przyszła gwiazda i członek galerii sław, Ziom Willamson, który swoją fizycznością i talentem, dominuje w każdej kolejnej kategorii wiekowej. Dla niego czas na NBA, gdzie wiele drużyn trze kolanami, aby Williamsona wybrać. Twarzy organizacji na 10-15 lat nie wybiera się codziennie, talent porównywany z LeBronem Jamesem, a jego samego określa się jako „bardziej dominujący w powietrzu Charles Barkley”. To musi się udać, dlatego wiele drużyn odpuściło w tym sezonie rywalizacje w lidze, aby zejść jak najniższej. W odwróconej tabeli zwyciężyli Knicks przed Cavs i Suns. Oni mają po 14% szans na zwycięstwo i budowę dynastii. Tuż za nimi kolejno Bulls, Hawks i Wizards, czyli drużyny, które marzą, bo na dzisiaj nagroda w drafcie jest tylko jedna. Hawks teoretycznie pozyskując w wymianie Luka Doncic/Trae Young pick Mavericks, mają spore szanse na dwa dobre wybory (mają tez swój), ale wybór jest chroniony w top5. Dlatego mogą mieć wybory dobre ale nie wybitne.W drafcie jest kilku utalentowanych zawodników: Ja Morant (połączenie Steve’a Francisa z DeAaronem Foxem), RJ Barrett (połączenie Granta Hilla z Tracym McGradym), Jarrett Culver (Kendall Gill & Paul Pierce), Darius Garland (wyższy Jeff Teague) czy Cameron Reddish (atletyczny Joe Johnson, Rudy Gay), dlatego chwilę po loterii zacznie się dyskusja. Kogo potrzebujemy? czy wybieramy talent czy potrzebę? Dla drużyn pokroju Wizards, Pelicans, Wolves, Lakers (!), czy Heat bardziej opłacalne będzie zrobienie wymiany, aby wrócić do play-offs w kolejnym sezonie. W końcu część zawodników nie poradzi sobie z ligą, treningami, rolą w drużynie lub po prostu z poziomem sportowym, dlatego trafnie nazwano draftu – loterią. NBA w ramach walki z tankowaniem, zmniejszyło szansę na wybór numer jeden najgorszym drużynom, a zwiększyło pozostałym. Różnica pomiędzy 14% szans najgorszych Knicks, a czwartymi Bulls wynosi 1,5% szans, podczas gdy rok temu to było aż 11,3% (odpowiednio 25% vs 13,7%). Dzisiaj wygrać wysoki pick może więcej zespołów, a to sprawia, że nowy sezon dla wielu drużyn zaczyna się w środę, z chwilą loterii.