To nie Durant będzie najlepszym dostępnym zawodnikiem

Play-off jak co roku burzą rankingi, układy – jedni wychodzą zwycięsko, inni trafiają w proces przebudowy. Zwykło się mówić, że to czas, kiedy odróżnia się chłopców od mężczyzn, a dobre drużyny od wielkich. Obecne rozgrywki mają kilku bohaterów – Giannisa Antetokounmpo, Damiana Lillarda, Nikolę Jokicia, Kevina Duranta, a ostatnio także Stephena Currego. Wszystkich przebija Kawhi Leonard, największa gwiazda obecnych play-off.To, że tak dobry zawodnik przyszedł do Raptors rok temu to ogromne osiągnięcie Masai Ujiriego. Raptors pozyskali MVP finałów 2014 za swojego najlepszego zawodnika DeMara DeRozana i rozbili znakomicie rozumiejący się (grali wspólnie sześc sezonów) duet Kyle Lowry/Demar DeRozan. Ujiri zagrał va banque, pozyskując potencjalnie najlepszego ‚two-way playera’ ligi, ale przede wszystkim zawodnika, który stracił cały sezon z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego oraz konfliktu z klubem. Dla organizacji Spurs ówczesny konflikt był czymś nowym, z dzisiejszej perspektywy stracili wtedy status contendera.Spurs po odejściu na emeryturę Tima Duncana szukają tożsamości, nowego lidera. Dwadzieścia lat temu status ten przejął z marszu (w pierwszym sezonie zagrał w All-Star, w trzecim był MVP) Tim Duncan, który był fundamentem Spurs będących stale w gronie pięciu najlepszych drużyn ligi. Potencjalnie takim zawodnikiem jest Kawhi Leonard, ale ten poczuł się zaniedbany i błędnie diagnozowany, czego efektem było rozegranie jedynie dziewięciu spotkań w minionym sezonie, a pozostały czas stracił na leczenie i rehabilitacje, choć podobno był gotowy do gry. W lecie Leonard trafił do Raptors, którzy po ustanowieniu rekordu zwycięstw (59) w sezonie regularnym, przegrali 0-4 z Cavaliers. Trzęsienie ziemi to odejście trenera Dwayne’a Casey’go (trenera roku) i lidera DeMara DeRozana. W zamian Raptors otrzymali nieprawdopodobny skarb, bowiem w obecnych playoff Kawhi pokazał, że jest najbardziej utalentowanym zawodnikiem w historii organizacji (sorry Vince Carter) – rzuca, broni, jest clutch. Jego fenomenalny buzzer beater nad Joelem Embidem, będzie symbolem play-offs 2019.W konferencji zachodniej, Kevin Durant dominował w seriach z Clippers i Rockets. Niespodziewanie nabawił się kontuzji prawej łydki dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty piątego meczu z Rockets. Warriors zwyciężyli, grając bez swojego lidera, w kolejnym spotkaniu eliminując Rockets. Dzisiaj możemy powiedzieć, że zakończona seria to koniec drużyny, która w minionym sezonie wygrała 65 spotkań w sezonie regularnym. Trzy przegrane serie z Warriors w ostatnich czterech sezonach, wielkie kontrakty zawodników, którzy w decydujących meczach nie są w stanie pomoc Jamesowi Hardenowi (Chris Paul 11 punktów w piątym meczu, Eric Gordon dziewięć punktów w szóstym meczu, Clint Capela i P. J. Tucker wspólnie cztery punkty w meczu otwierającym serie) oznaczają konieczność dodania świeżej krwi. Oczywiście, Rockets w sprzyjających okolicznościach dalej są w stanie osiągnąć finał konferencji, ale bez drugiej opcji dla Hardena to będzie maksimum. Tych zmian nie potrzeba w Warriors. Zadziwiające jest to, jak serie z Portland dominuje Steph Curry. A Splash brothers rzucili kolejno łącznie 62, 61 i 55 punktów, do tego wrócił dawny Draymond Green, wspaniałe broniący i zaliczający triple Double w meczu numer trzy (20 pkt., 13 zb., 12 as.). Zadziwiająca jest dysproporcja gry Currego i Greena z Durantem i bez.Licząc piąty nieszczęsny mecz, gdy KD złapał kontuzje, Warriors na tym etapie są 5-0. Dominują przeciwników grą, która kilka lat temu pozwoliła osiągnąć 73 zwycięstwa w sezonie regularnym. Grają swoje, mimo upływu lat oraz utraty role players. Powrót Kevina Duranta jest prognozowany na finał ligi, a w tym czasie nie wytrzymuje ciśnienia w social media, wdając się w wojenki z fanami. Nagle nie tylko Seth Curry uważa, że Warriors bez Duranta są lepszą drużyną. Dwukrotny MVP finałów nie jest im potrzebny? Tak grzmiał Draymond Green, nazywając w listopadzie KD ‚bitch’, dodając, że wygrywali także bez niego. I wygrywają!W lecie będzie kilka interesujących nazwisk na rynku wolnych agentów, ale z uwagi na kontuzje (DeMarcus Cousins), spory zawód (Kyrie Irving), dla Knicks, Nets, Clippers i Lakers liczyć się będą tylko Kawhi Leonard i Kevin Durant. Reszta zawodników na czele z Klayem Thompsonem, Jimmy Butlerem i Kembą Walkerem będzie nagroda pocieszenia. Gdy rok temu Durant dominował finały, zastanawialiśmy się, co wybierze – tytuły czy legacy, bo w jego przypadku dołączenie do Warriors cały czas jest pójściem na skróty. W tym czasie Kawhi (po krótkiej przerwie) wrócił do grona trzech najlepszych zawodników. Jeden i drugi marzą o przejęciu od LeBrona Jamesa tytułu najlepszego, choć wiadomo, że jest jeszcze Giannis Antetokounmpo. Kto zatem powinien trafić do drużyny, która najpóźniej w drugim sezonie ma zagrać w finale konferencji? Bo tacy zawodnicy będą celować tylko w grę o najwyższe cele. Po dzisiejszym zwycięstwie Raptors z Bucks, dającym oddech na 1-2, śmiem twierdzić, że Leonard będzie lepszym wyborem. Gdy odejdzie, Raptors wrócą do roli średniaka z dużymi kontraktami:

Kyle Lowry $33,296,296
Marc Gasol $25,595,700
Serge Ibaka $23,271,604
Norman Powell $10,116,576

Warriors z kolei bez Duranta mają swoją historię, w końcu wygrywali bez niego. Który z nich sprawia, że zespół jest lepszy? Czy to nie tego będą szukać kluby z Los Angeles i Nowego Jorku?

[Prognoza] sezon 2018/19 NBA

WSCHÓD

  1. Boston Celtics (61 zwycięstw) – do Celtics powracają po kontuzjach Gordon Hayward i Kyrie Irving, co oznacza drugi sezon z rzędu, kiedy od tej dwójki zaczynamy przywództwo w drużynie. Różnica jest znaczna – wtedy przegrali 1-4 z Cavaliers praktycznie bez walki. W poprzednim sezonie, LeBron James dwoił się i troił, aby zwyciężyć, (TUTAJ) a dzisiaj nie będzie już przeszkodą. Dodatkowo, tamci Celtics dopiero się tworzyli i zastanawialiśmy się, jak sobie poradzą bez Isaiaha Thomasa, Averego Bradley`a, Jae`a Crowdera, Kellego Olynyka. Obecni, są gotowi wygrać nie tylko konferencję – mają potencjalnie najlepszych (wspólnie z Sixers) młodych zawodników – Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, potencjalnie najlepszego trenera (Brad Stevens), jednego z najlepszych obrońców w lidze (druga piątka All Defensive Team dla Ala Horforda) oraz Terrego Roziera, który rzuca 26 punktów w siódmym meczu pierwszej rundy z Milwaukee Bucks. Dzisiaj problemem może być wkomponowanie dwójki Hayward/Irving w utalentowany zespól, zwłaszcza, że ciągle wisi nad nimi wymiana i każdy może zmienić drużynę za np. Anthony Davisa (TUTAJ).
  2. Philadelphia 76ers (57) – jedyna drużyna, która talentem wygrywa z Celtics. W zasadzie te porównania świadczą po pierwsze o sile i potencjale, ale także o układzie sił. To Sixers porównujemy do Celtics, a nie odwrotnie, dlatego póki co prognozuję kolejny progres i miejsce w ścisłej czołówce. Muszą stać się dwie z trzech rzeczy – Ben Simmons będzie elitarnym zawodnikiem na miarę all NBA team lub/i Joel Embiid gra min. 70 spotkań lub/i Markelle Fultz staje się laureatem nagrody zawodnika, który poczynił największe postępy. W końcu mówimy o numer jeden draftu, w którym wybrano Jaysona Tatuma i Donovana Mitchella.
  3. Milwaukee Bucks (53) – wierzę w Giannisa Antetokounmpo, który w każdym kolejnym sezonie poprawiał się w punktach, zbiórkach i skuteczności rzutów z gry. Doprowadził średnie do poziomu 26,9 pkt., 10 zb., i 53%. Dla niektórych to faworyt do MVP sezonu, ale podstaąa tego wyboru jest bilans drużyny. Bucks idą tak w górę, że odejście Jabariego Parkera nie osłabi drużyny, bo da rozwinąć się Khrisowi Middletonowi (w play-off notował w siedmiomeczowej serii z Pacerrs średnio 24,7 pkt.) może nawet do meczu All star. Najważniejsze wzmocnienia to Brook Lopez oraz znakomity trener, Mike Budenholzer.
  4. Toronto Raptors (51) – mały regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale 60 zwycięstw było wynikiem ponad stan. W lecie pozyskali potencjalnie najlepszego zawodnika konferencji Kawhi Leonarda (TUTAJ) i idą w stronę najlepszej obrony ligi. Zagadką jest zdrowie swojego lidera, ale gdy będzie zdrowy – Raptors idą drogą dawnych mistrzów, którzy zdobywali tytułu bazując na defensywie. W dodatku, Kawhi nie pęka w play-off (#derozan), bo ma na kominku statuetkę MVP finałów.
  5. Indiana Pacers (49) – oni zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie najbardziej, będąc trzecia silą w ubiegłorocznym play-off. Dzisiaj każdy spodziewa się kolejnego progresu, czyli awansu do drugiej rundy. Ma im w tym pomoc Victor Oladipo, który stal się dla mnie (pewnie nad wyrost) zawodnikiem z top10 ligi (TUTAJ). Pozyskanie w lecie Tyreke Evansa, zatrzymanie składu i dalszy rozwój Mylesa Turnera – bardzo podoba mi się sposób przebudowy drużyny po odejściu Paula George’a.
  6. Washington Wizards (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Washington Wizards rozbijają duet John Wall/Bradley Beal, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd.

7. Miami Heat (41) – rok temu (TUTAJ), napisałem:

Heat na papierze mają fajną, zbilansowaną drużynę, z liderem Goranem Dragiciem, nieobliczalnym Dionem Waitersem, świetnie broniącymi Jamesem Johnsonem, Hassanem Whitesidem i Justise Winslowem. Brakuje im jednak zawodnika formatu All-Star, kogoś kto poprowadzi klub do czegoś więcej niż tylko do najlepszej ósemki słabego wschodu.

8. Detroit Pistons (40) – na papierze wygrali wymianę z Clippers (TUTAJ), jednak nie zrobili oczekiwanego progresu. Tylko jeden awans do play-off (trzy sezony temu) w dziewięć lat to bardzo słaby wynik, dlatego zaskoczeniem było pozyskanie trenera poprzedniego sezonu Dwane`a Casey`a. Głównym problemem będzie najgorzej zbilansowane salary cup, które w połowie zjada duet podkoszowych, gdzie żaden nie jest w top20 ligi:

2018-19 – 57,5 mln € za dwójkę Griffin/Drummond
2019-20 – 61,3 mln € za dwójkę
2020-21 – 65,3 mln € za dwójkę (jeśli Big Penguin podpisze opcje gracza, a podpisze – nikt tyle nie płaci za środkowych (TUTAJ)
2021-22 – 39 mln € tylko za Griffina

Poza ósemką:
9. Charlotte Hornets (39)
10. Chicago Bulls (36)
11. Cleveland Cavaliers (35)
12. Orlando Magic (30)
13. Brooklyn Nets (24)
14. New York Knicks (18)
15. Atlanta Hawks (14)

ZACHÓD

  1. Golden State Warriors (66 zwycięstw) – kolejny rekordowy sezon mistrzów NBA. Od momentu transferu Kevina Duranta liga stałą się przewidywalna i nie zmieniły tego kontuzje w minionym sezonie. Wzmocnieni DeMarcusem Cousinsem będą nie do zatrzymania.
  2. Houston Rockets (59) – nowe super trio – Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthony na papierze wygląda znakomicie, ale dwójka z nich jest na końcu swojej drogi, co pewnie będzie decydujące w meczach play-off. Daryl Morey robi w Houston świetną robotę, w dwa lata zmienił piątkę: Patrick Beverley, James Harden, Trevor Ariza, Clint Capela, Ryan Anderson na Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthonym, P.J. Tucker, Clint Capela. Nawet jeśli Melo ma wchodzić z ławki, to wstawmy w jego miejsce Erica Gordona i nadal będzie to top3 pierwszych piątek.
  3. Oklahoma City Thunder (49) – kolejny znakomity GM, Sam Presti zbudował bardzo dobra drużynę, co pokazuje wielką rywalizacje w tej dziedzinie w NBA. W świecie wielkich gwiazd, jeszcze większych pieniędzy i ograniczających posiadanie jednego i drugiego salary cup, o wyniku drużyny decyduje twój GM. Oczywiście, liderem drużyny jest MVP sprzed roku Russell Westbrook, ale posiada on spore wsparcie w do niedawna liderach Pacers (Paul George) czy Atlanty (Dennis Schröder). Okc powinni zapewnić sobie przewagę parkietu w pierwszej rundzie, bo jeśli drugi raz odpadną tak szybko (w pierwszej), skończy się to rewolucją.
  4. San Antonio Spurs (48) – zaskoczony jestem typami fachowców, którzy w nich nie wierzą. W poprzednim sezonie Potrafili na silnym zachodzie awansować do play-off, bez gry swojego lidera (tylko dziewięć spotkań) którego zresztą oddali. W efekcie do drużyny z bilansem 47-35 przyszedł zawodnik z top20 ligi (TUTAJ), co powinno tchnąć nowego ducha w organizację. Spurs oprócz Kawhi leonarda opuścili Danny Green, Tony Parker, Mamy Ginobili, a w nowym sezonie prowadzić będzie ich duet DeMar Derozan/LaMarcus Aldridge, wsparty znakomitym Gregiem Popovichem. Dlatego typuję podobna liczbę zwycięstw jak w sezonie ubiegłym.
  5. Utah Jazz (47) – to największa rewelacja (wspólnie z Pacers) minionego sezonu i trudno prognozować czy wskoczą na poziom wyżej, czy będą dryfować pomiędzy pierwsza a drugą rundą. Dzisiaj trudno jest utrzymać wynik i to powinno być sukcesem Jazz. Prognozuję, że dalszy postęp zrobi Donovan Mitchell, bo rok temu prognozowaniem im tegoroczny play-off (TUTAJ):

Jeśli jednak Rubio zagra w nowym klubie jak pod koniec swojej gry w Minnesocie, a Mitchell okaże się stealem, Jazz wrócą do play-off już za rok.

6. Los Angeles Lakers (46) – najtrudniej wytypować wynik drużyny, która od pięciu sezonów jest poza play-off, a przychodzi do niej najlepszy zawodnik ligi i kilku role players. Może Rajon Rondo, Lance Stephenson czy JaVale McGee szczyt kariery mają za sobą, ale młodzież: Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball powinni mieć lepszy sezon, a zadba o to Lebron James. Dlatego typuję 11 zwycięstw więcej, a dla porównania, Lebron wracając do Cavaliers w sezonie 2014/2015 poprawił ich wynik o 20 zwycięstw. Połowa z tego jest naprawdę realna, zwłaszcza, że Lakers są w grze w praktycznie każdą wielką gwiazdę np. Anthony Davisa (TUTAJ)

7.Denver Nuggets (45) – TUTAJ

8. Portland Trail Blazers (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Portland Trail Blazers rozbijają duet Damian Lillard/CJ McCollum, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd

poza ósemką:
9. New Orleans Pelicans (40)
10. Memphis Grizzlies (38)
11. Dallas Mavericks (37)
12. Minnesota Timberwolves (35)
13. Phoenix Suns (33)
14. Los Angeles Clippers (28)
15. Sacramento Kings (23)

NAGRODY

Ostatnie typowanie poświęcam MVP, najlepszym piątkom sezonu i pozostałym nagrodom.

MVP:

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden

Najlepsze piątki:

  1. Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, LeBron James, Joel Embiid
  2. ‎Russell Westbrook, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis
  3. Ben Simmons, Damien Lillard, Paul George, LaMarcus Aldridge, Nikola Jokić

Najlepszy debiutant:

  1. Luka Doncic
  2. Jaren Jackson Jr.
  3. Trae Young

Trener roku:

  1. Mike Budenholzer
  2. Brad Stevens
  3. Brett Brown

Obrońca roku:

  1. Joel Embiid
  2. Kawhi Leonard
  3. Rudy Gobert

Najlepszy rezerwowy:

  1. Terry Rozier
  2. Eric Gordon
  3. Lou Williams

Zawodnik, który poczyni największe postępy:

  1. Markelle Fultz
  2. Brandon Ingram
  3. Myles Turner

[analiza] Jimmy drama – możliwe rozwiązania

Kilka dni po deklaracji Jimmy’ego Butlera, Wolves zaproponowali przedłużenie Karlowi-Anthony Townsowi w wysokości 190 milionów za piec lat. Ponieważ w minionym sezonie była walka w klubie, kto jest samcem alfa, jest to jednoznaczne z odejściem byłego zawodnika Bulls. Problemem jest śmiała deklaracja odnośnie oczekiwanych kierunków zawodnika (TUTAJ) oraz to, ze za rok kończy się kontrakt Butlera. To znacznie obniża jego wartość i oznacza, że Wolves nie otrzymają w zamian ani wysokiego wyboru, ani zawodnika podobnej klasy.

Drugim problemem jest ryzyko klubu, który zdecydowałby się przejąć Butlera. Oczywiście, NBA w ostatnich latach zna dwa przypadki, kiedy klub zaryzykował – Thunder z Paulem George’m się udało i na to samo liczą Raptors z Kawhi Leonardem. W jednym i drugim przypadku celem była gra w Lakers, ale jednak o ostatecznej decyzji zawodnika ma decydować organizacja, zaangażowanie i pozycja lidera. Kto zatem powinien złożyć ofertę Wolves? W pierwszych doniesieniach pojawili się Nets, Knicks i Clippers. Jednak te drużyny nie muszą iść teraz po Butlera, jeśli ten zawodnik deklaruje zainteresowanie nimi w lecie. Kolejnymi klubami, które należy łączyć z dużym nazwiskiem to Celtics oraz Lakers. Danny Ainge ma zawsze do oddania dobry pakiet zawodników utalentowanych lub wybór w pierwszej rundzie draftu:

2019
Sixers (ochrona wyboru nr 1) lub Kings (ochrona wyboru nr 1)
Grizzlies (ochrona top8)
Clippers (ochrona top14)
Celtics
2020
Grizzlies (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019, ochrona top6)
Clippers (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019, ochrona top14)
Celtics
2021
Grizzlies (jeśli nie zostanie wykorzystany w 2019 i 2020)
Celtics

Z kolei o Lakers mówiło się kilka tygodni temu, podobno problemem jest pozycja lidera, którym niewątpliwie jest LeBron James. Butler chce być liderem, dlatego plotki ucichły. Gdzie oprócz w/w drużyn mógłby trafić Jimmy G. Buckets?

Sixers
Wymiana za np. Roberta Covingtona będącego jednym z najlepszych w lidze 3+D może być cennym uzupełnieniem składu Wolves. Dla Sixers to szansa zrobienia kroku na przód, skoro nie zdecydował się na nich LeBron James i w lecie może się nie zdecydować Kevin Durant (TUTAJ). Wysokiej klasy defensor przydałby się im w play-offs np. w serii z Celtics, bo w ostatnim sezonie debiutant Jayson Tatum rzucał w serii średnio 23,6 pkt./mecz rzucając ze skutecznością 52,6% z gry.

Raptors
Po tym jak zrobili skok po Kawhi Leonarda (TUTAJ), powinni zrobić drugi. Z jednej strony dla organizacji to ogromne ryzyko, bo nie będzie pewne, czy choć jeden z nich zostałby na kolejny sezon, ale z drugiej pozyskanie Butlera oznaczałoby z miejsca pozycję faworyta konferencji wschodniej, niezależnie od talentu Sixers czy głębi składu Celtics. W zamian mógłby pójść np Serge Ibaka, świetny obrońca (w barwach Thunder trzykrotnie był w pierwszej piątce obrońców.), który przejąłby od KATa krycie najlepszych podkoszowych rywali.

Mavericks
W lecie Mark Cuban pozyskał z draftu Lukę Doncicia w zamian za piąty pick 2018 i chroniony wybór wybór z 2019 oraz podpisał kontrakt z wolnym agentem Tysonem Chandlerem. W tym sezonie będziemy mieli nową piątkę Mavericks ze sporym talentem, dlaczego zatem nie pozyskać urodzonego w Houston w Texasie Butlera? W zamian mógłby pójść np. Harrison Barnes, utalentowany skrzydłowy rzucający przeciętnie 19 punktów. Prawdopodobnie żaden z zespołów nie zdecyduje się położyć na stół lepszego zawodnika, a dla Mavericks oznaczałoby to zakończenie procesu budowania składu.

Kawhi tropem Hardena

Kawhi Leonard prawdopodobnie jest najlepszym zawodnikiem, jaki zagra w barwach Raptors. Oczywiście nie liczę tutaj starego Hakeema Olajuwona, który trafił do Raptors w przed sezonem 2001/02 w wieku 38 lat. Vince Carter, Chris Bosh i DeMar DeRozan to nie ten kaliber co Leonard, czyli MVP finałów, dwa razy obrońca roku oraz dwukrotnie w ostatnich trzech latach All NBA First Team.

Ostatnio przypomniano, że Raptors mogli mieć kilka lat wcześniej zawodnika formatu Kawhi Leonarda. Otóż w 2012 odrzucili propozycje transferu Oklahoma City Thunder, który wyglądał mniej więcej tak:

Jonas Valanciunas, Jose Calderon i Terrence Ross za Jamesa Hardena

Wiadomo, że Harden w 2012 był zaledwie obcującym prospektem, jednak zdobył wtedy nagrodę najlepszego rezerwowego, a per 36 min zdobywał średnio w trzecim sezonie 19,3 pkt. Tacy zawodnicy często za chwilę odpalają, a Harden chwile pózniej został oddany do Rockets w bardzo jednostronnej (z dzisiejszej perspektywy) wymianie:

James Harden, Cole Aldrich, Daequan Cook i Lazar Hayward za Jeremy Lamba, Kevina Martina, dwa picki pierwszorundowe (Steven Adams I Mitch McGary) oraz jeden drugorundowy (Alex Abrines).

Naprawdę nic wielkiego. To oznacza, ze można było ograbić OKC w biały dzień i niestety nie zrobili tego Raptors, tylko Rockets. Dlatego Rockets są kandydatami numer do dwa do mistrzostwa ligi, a Raptors po poprzednim sezonie wymienili swojego trenera (Dwyane Casey) oraz lidera (DeMar Derozan).

Koniec Kawhi drama

Najdziwniejszy transfer NBA za nami, kluby zamieniło w sumie czterech zawodników:

Kawhi Leonard i Danny Green za Demara DeRozana, Jakoba Poeltla i zastrzeżony pick pierwszej rundy draftu 2019.

Spurs nie mieli za dużo argumentów w potencjalnych wymianach, gdyż w pewnym momencie drogi Leonarda i jego organizacji się rozeszły i trzeba było minimalizować straty. Kiedy najwięksi gracze Lakers, Celtics i Sixers się wycofali, Spurs uzyskali top15 ligi, który przy większym rynku ma szansę na awans do top10.

DeMar Derozan to gracz drugiej piątki poprzedniego sezonu, rok wcześniej nawet piąty strzelec ligi. Co prawda, nie trafił na większy rynek, ale do trenera, który ma status wybitny. Popovich trenował już DeRozana na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Znają wiec siebie i swoje metody. DeRozan nie jest typem showmana, człowieka robiacego szum wokół siebie (pozdro Russell Westbrook), dlatego pierwszą jego reakcją była niechęć. Dziewięć spędzonych lat w jednym klubie, gdzie kontrkandydat na gwiazdę – Kyle Lovry jest zarazem jego największym przyjacielem. Popovich na pewno ma świadomość tego wszystkiego i trudno ocenić ten trade inaczej, niż wygrany dla Spurs.

Toronto Raptors dokonało drugiego kluczowego ruchu tego lata. Najpierw pożegnali się z trenerem roku Dwayne’m Casey, a teraz oddali swojego franchise playera. Trudno o większą katastrofę. A jednak, może ona mieć miejsce, bo ich nowy gracz, potencjalnie top4 ligi nie chce grać w Toronto. I jego słów bym nie lekceważyl, gdyż mam przeczucie, że zatargi z klubem i upartość sprawiły, że opuścił on niemal cały poprzedni sezon. Tony Parker mówił w końcu, że jego kontuzja była poważniejsza.

Raptors liczą, że Kawhi zagra chociaż o kontrakt. Zdrowy, w formie to zawodnik dużo lepszy niż DeRozan, najlepszy two-way player w lidze. Czyli potencjalnie najlepszy zawodnik wschodu. Jednak plan Raptors nie dotyczy tylko tego sezonu. Chcą iść drogą Oklahomy i Paula George’a, który też (podobnie jak Kawhi) deklarował miłość do Los Angeles Lakers, a tymczasem podpisał po roku cztery lata przedłużania.

Nie można wcale wykluczyć podobnego scenariusza, gdyż Rapors w innych realiach tą wymianą by się wzmocnili. A mówimy o najlepszej drużynie sezonu regularnego na wschodzie. Ze wschodu odszedł LeBron James, do tego Celtics mają przepychanki kadrowe (#Smart, #KyrieButler), a Sixers mogą jeszcze nie dojechać. Taki scenariusz może rzeczywiście sprawić, że Kawhi będzie chciał zostać i wygrywać.

Jesli Kawhi nie zostanie, Raptors czeka przebudowa tylko z jednym wysokim kontraktem (Kyle Lowry), a nie dwoma, bo 27,7 mln $/rok przez najbliższe trzy lata, DeRozanowi płacic będą Spurs.

Stara koszykarska prawda mówi, że jeśli możesz pozyskać All-Stara, to go pozyskujesz. Dlatego nie ma co się dziwić, że zarówno Spurs i Raptors zaryzykowali. Półtora roku temu zaryzykowali Pelicans z Cousinsem i się nie udało, rok temu Thunder z Georgem i jest na plus. Ciekawe jak będzie teraz.

Pierwsze rozstawienie i porażka sweepem

W ostatnich 25 latach, pięciokrotnie zdarzyło się, że drużyna rozstawiona z numerem pierwszym żegnała się z play-off po przegraniu wszystkich czterech meczów.

Niestety Toronto Raptors mogą być kolejną drużyną po przegraniu pierwszych trzech meczów z Cavaliers. Zastanawiałem się kilka dni temu (TUTAJ) czy Raptors się przełamią, dzisiaj nie walczą o życie tylko o honor. Honor pożegnania się w inny sposób niż sweep.

Wspominanymi drużynami byli:

Atlanta Hawks 2015
Detroit Pistons 2003
New Jersey Nets 2002
San Antonio Spurs 2001
Orlando Magic 1995

Trzykrotnie takie sytuacje zdarzały się w finałach konferencji i dwukrotnie w finale ligi (Nets i Magic), zatem nikt tak szybko w weryfikowanym okresie nie odpadał sweepem z jedynką. Tylko Rick Carslie stracił posadę po przegranej, zatem Dwane Casey może czuć się spokojnie, chociaż wydaje się, że w obecnym składzie Raptors druga runda to max, co mogą osiągnąć. Więcej talentu mają Celtics i Sixers, nie wiadomo co zrobi LeBron James, a drużyny pokroju Wizards oraz Bucks są o jeden ruch (wymiana, zmiana trenera) od bycia na podobnym poziomie.

Czy Toronto dorosło?

Dzisiejszy mecz Toronto z Cleveland zainauguruje drugi półfinał konferencji. Dla Raptors bieżący sezon przyniósł rekordowy wynik 59 spotkań, a półfinał konferencji to wyrównanie drugiego najlepszego wyniku. Zresztą, trzy ostatnie sezony regularne były rekordowe – drużyna w każdym z nich wygrywała minimum 50 spotkań (jedyne lata w historii organizacji), jednak za każdym razem w drodze po kolejne sukcesy stał LeBron James i jego Cavaliers.

Toronto Raptors może uchodził za wzór budowania drużyny, zawodnicy zostali pozyskani w wymianach za niewielką cenę:

  • Kyle Lowry za Garego Forbesa i pierwszorundowy wybór w 2013
  • Serge Ibaka za Terrence`a Rossa w 2017

lub z draftu:

  • DeMar DeRozan 9 pick 2009
  • Jonas Valanciunas 5 pick 2011
  • Delon Wright 20 pick 2015
  • Norman Powell 46 pick 2015
  • Jakob Poeltl 9 pick 2016
  • Pascal Siakam 27 pick 2016
  • Fred VanVleet niewybrany w drafcie 2016
  • OG Anunoby 23 pick 2017

a jedynie C.J. Miles podpisał 3 letnią umowę minionego lata za ok. 8 mln za sezon, ale notuje średnio z ławki 10 punktów na mecz, czyli zarabia przyzwoite pieniądze.

W/w zawodnicy właśnie w Toronto znaleźli wymarzone miejsce do grania, a za sterami drużyny stoi Dwyane Casey, być może trener zakończonego przed momentem sezonu. Casey trenerem Raptors jest już siedem lat i to też pokazuje, jak buduje się drużynę NBA.

Jeśli chodzi o Lebrona Jamesa, to Raptors nigdy nie byli jego głównymi rywalami. Za tych uważa się Celtics 2008-12, Spurs 2013-14 czy ostatnio Warriors 2015-17. Raptors byli zespołem, z którym zwyciężył w serii play-off 4-2 (2016) i 4-0 (2017) i notował w tych seriach odpowiednio 26.0/8.5/6.7 oraz 36.0/8.3/5.3. Jeśli Toronto dorosło do grania o najwyższe cele, musi pokonać Cleveland, a jeśli tak się zdarzy to ani Celtics, ani Sixers nie będą przeszkodą do finału NBA. Zgranie, młodość i doświadczenie na ławce trenerskiej to główne argumenty Toronto. Pokonanie LeBrona Jamesa w play-off w 6 na 9 przypadkach daje mistrzostwo ligi:

Mistrzostwo: 2007, 2014 (Spurs), 2008 (Celtics), 2011 (Mavericks), 2015, 2017 (Warriors)
Finał NBA: 2009 (Magic), 2010 (Celtics)
Finał konferencji: 2006 (Pistons)

Oczywiście, z tym mistrzostwem bym się nie rozpędzał, ale jak widać, udaje się to tylko nielicznym drużynom.