Real po Neymara gra all-in

Wg doniesień L`Equipe, Real Madryt zaproponował PSG za Neymara: 100 mln euro+ Garetha Bale`a, + Jamesa Rodrigueza + Keylora Navasa. Gdzie jest granica piłkarskiego szaleństwa? to już nie jest przelew na 100 czy 200 mln, to kombinacja góry pieniędzy i utalentowanych piłkarzy, którzy w innych okolicznościach sami mogliby być warci 100 mln.

Real gra all-in – wymieniony pakiet jest najlepszą możliwą propozycją dla PSG. Oczywiście nie pozbawioną haczyków, takich jak aktualna forma czy wymagania finansowe, ale jest lepszy niż Neymar i to nie dokładając extra 100 mln na stół. Zaskakujące, jak szybko Flerentino Perez postawił sprawę jasno, ale jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że PSG wydają się niewzruszeni. Neymar nie powinien już wystąpić w PSG i to Katarczykom powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniem sagi oraz na ustabilizowaniu składu Thomasowi Tuchelowi. FC Barcelona po wypożyczeniu Coutinho (TUTAJ), nie będzie w stanie przebić tej oferty, obecnie w grę podobno wchodzi wypożyczenie i odroczona o rok płatność 180 mln euro, czyli powtórzenie scenariusza przyjścia Kyliana Mbappé z AS Monaco do… PSG. Perez, jako wytrawny gracz powinien jak najdłużej przeciągać negocjacje. PSG (prawdopodobnie) do zbilansowania finansowego Fair Play, potrzebuje jak najwięcej gotówki, aby następnie móc ją spieniężyć na kolejne zakupy. Bo nie zwojuje się Europy graczami pokroju Abdou Diallo (przyszedł z Borussi Dortmund), Idrissa Gueye (Everton) czy Pablo Sarabia (Sevilla), a właśnie oni wzmocnili klub w letnim oknie transferowym. Zbilansowanie kadry brzmi fajnie podczas wywiadów przedsezonowych, ale gdy będziemy mieli rewanżowe mecze 1/8 czy 1/4 finału Ligi Mistrzów, potrzeba gwiazd. Neymar był wtedy dwukrotnie kontuzjowany, ale Naymar w formie, to dalej zawodnik robiący różnice. Wie o tym Florentino Perez grając all-in.

Blask już nie świeci #Neymar

Parafrazując znane wszystkim określenie pieniądze szczęścia nie dają, warto zastanowić się na przykładzie Neymara, czy sława i kasa idą w parze. I kiedy (na boga) to się zj… zepsuło. Neymar w lecie 2017 otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Ofertę życia, czyli po pierwsze twarz projektu szejków z Kataru, którzy liczyli(ą) na zwojowanie Europy. Po drugie pozycję numer jeden w klubie, gdzie wszystko kręci się wokół niego. Po trzecie niewyobrażalnie wielki kontrakt. Zapalnikiem całej operacji było uruchomienie klauzuli odstępnego w wysokości 222 mln, będącej do dzisiaj transferowym rekordem świata.

Atmosfera wokół transferu i cała otoczka była grzana miesiącami. W roli głównej agent piłkarza, a jednocześnie ojciec, który zapewne zachwycony prowizją nie zważał na krytyczne opinie. Bo nagle pozycja partnera Leo Messiego, członka magicznego MSN (Messi, Suarez, Neymar), a docelowo sukcesora Argentyńczyka nie miała znaczenia. Już wtedy miałem wrażenie, że liczy się tylko kasa.

Oczywiście, nie jestem naiwny, że piłkarze grać będą dla idei. Jednak odejście piłkarza znajdującego się w ścisłym topie do dużo słabszej ligi, nieco mnie zszokowało. Może nie tak bardzo jak przejście Luiza Figo do Realu w 2000, ale bardziej niż choćby Cristiano Ronaldo do Juventusu w 2018. PSG to (jeszcze długo) nie Juventus, a Neymar nigdy nie zostanie Cristiano. Choć ostatnio i takie informacje krążą w prasie, że rzekomo Brazylijczyk zostanie… twarzą nowego Realu.

Póki co, nie chce mi się w to wierzyć, gdyż nie wystarczy jedynie uruchomić klauzulę (bo jej nie ma). Po prostu PSG nie ma zamiaru sprzedawać swojego najlepszego piłkarza. Oczywiście Barcelona też nie miała ochoty, ale tym razem w grę nie będzie wchodzić kasa – Neymar nigdzie nie otrzyma więcej. Tym razem w grę wejdą ludzkie emocje, atmosfera i chęć zapisania się w historii.

Paradoksalnie Neymarowi najlepiej zrobiłby powrót do Dumy Katalonii, jednak z uwagi na kulisy rozstania, finansowe fair play i brak chęci sprzedaży piłkarza przez klub, to się nie wydarzy. Piłkarz zrozumiał, że zwyciężanie Guingamp 9-0 nic w ostatecznym rozrachunku nie daje. Że w decydującym momencie przychodzi starcie z potentatem w lidze mistrzów, które jest przegrane, choćby z uwagi na brak rywalizacji na krajowym podwórku tydzień w tydzień. Liczą się sukcesy, tytuły. Coś, co pozwoli zapisać się w historii, a Neymar do zapisków predysponowany jest jak mało kto. Nie bez znaczenia ma także rozwój talentu Kyliana Mbappe, który w krótkim momencie, z prospektu stał się top5 piłkarzem Europy obok wspomnianych Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, Mohameda Salaha i Luki Modricia. A jest z tych piłkarzy najmłodszy. Znamienne jest także to, że różnica pomiędzy w/w piątką, a Neymarem się powiększa. Brak sukcesu na mundialu, a przede wszystkim dwa sezony z rzędu kontuzje na wiosnę w meczach 1/8 finału ligi mistrzów sprawia, że nie jest on na ustach wszystkich i coraz częściej jest wymieniony w gronie najlepszych z racji kwoty transferowej, a nie topowych umiejętności. Blask już nie świeci jak dwa lata temu, nie elektryzuje. Z geniusza futbolu stał się płaczką, która udaje po każdym mocnym zagraniu przeciwnika.

Superliga? trzymam kciuki, ale mam sporo wątpliwości

Bomba od dziennikarzy Der Spiegel – jedenaście klubów w Europie chce utworzyć zamkniętą Superlige:

Real Madryt
FC Barcelona
Manchester United
Bayern Monachium
Juventus Turyn
Chelsea Londyn
Arsenal
PSG
Manchester City
Liverpool
AC Milan

Drużyny te, jako współwłaściciele mają nie spadać z ligi oraz mają gwarancję występowania w niej przez 40 sezonów (!). Ponadto, kluby chcą zaprosić do ligi na pięć pierwszych sezonów, pięć drużyn: Atletico Madryt, Olympique Marsylia, Inter Mediolan, AS Roma i Borussia Dortmund, a liga w sumie 16 zespołowa ma ruszyć od sezonu 2021. Według jednego z założeń, drużyny mają opuścić swoje rodzime ligi i rozgrywać mecze we wtorki, środy i soboty, a rozgrywki maja trwać 34 tygodnie. Motorem pomysłu jest Bayern Monachium, który przy powodzeniu projektu chce opuścić rodzimą ligę. To byłby wielki cios dla kibiców i tradycji, a w samej Bundeslidze o mistrzostwo rywalizowałby Schalke 04 oraz RB Lipsk. Podobnie sytuacja wyglądałaby w Anglii – Tottenham rywalizuje z Evertonem, Włoszech – Napoli z Lazio oraz Hiszpanii – Valencia z Sevillą.

Projekt na miarę europejskiego NBA ma jasny kierunek – grają najbogatsi i ewentualnie najlepsi, a wszystko odbywałoby się kosztem Champions League, mimo trzykrotnie zwiększonych przychodów w ostatnich dziesięciu latach. Kluby miałyby zarabiać ok. 500 mln euro, a nie jak teraz od UEFA maksymalnie 80 mln. Z tym, że do Champions League trzeba się zakwalifikować, co w ostatnich latach kilku klubom – założycielom, się nie udawało (Manchester United, AC Milan, Liverpool). Gwarantowana gigantyczna kasa przemawia do każdego. Oczywiście, przełożyłoby się to na kontrakty i sumy transferowe za piłkarzy (i docelowo trenerów). Transfer Neymara za 222 mln euro zapłacone przez PSG na nikim nie robiłoby wrażenia.

Reforma Ligi Mistrzów i zapewnienie gwarantowanych czterech miejsc topowym ligom był ukłonem w stronę bogatych, aby rozgrywać więcej klasyków/top meczów, które generują zainteresowanie kibiców i przychody. Najlepsze kluby nie powinny często grać ze słabymi, bo mecze Bayernu z AEK Ateny czy Juventusu z Young Boys nikogo nie interesują. Czy to ma sens? z perspektywy elitarności tak, dzisiaj w Bundeslidze, Serie A i Ligue 1 przed sezonem wiadomo kto wygra, jedynie w Premier League czy La Liga są emocje, choć każde inne rozwiązanie niż triumf Manchesteru City i FC Barcelony byłby niespodzianką.

Sprzeciwić się temu mogą tylko rodzime ligi, które stracą sportowo i wizerunkowo. One wiedza, ze idea Superligi musi się kiedyś ziścić, ale nacisk rodzimych federacji może dać consensus, w postaci startu w nowej lidze oraz krajowej, kosztem np. nikomu nie potrzebnych krajowych pucharów. Najlepsze kluby już dzisiaj mają duże kadry, a po zmianie taki 12 czy 17 zawodnik topowego klubu, miałby pewny plac swojej drużyny co tydzień, choćby w rozgrywkach krajowych, które traktowane byłyby jako obowiązek. Obowiązek wynikający z tradycji, a także z problemów prawnych (np. podpisane kontrakty lig z wielkimi gwiazdami, które przy wyjściu w/w klubów uległyby rozwiązaniu). Składy Juventusu, PSG czy Bayernu są tak mocne, że nawet przy rotacji, zwyciężyłby w rodzimych ligach, grając pierwsze skrzypce w Super League.

Format nowej ligi byłby podobny do koszykarskiej Euroligi – 16 drużyn gra każdy z każdym, w sumie 30 meczów, a następnie faza pucharowa. Podobieństw jest więcej, bo koszykarska Euroliga swój główny produkt utrzymuje niezależnie od FIBA, ze specjalnymi zaproszeniami dla wybranych klubów (założyciele grają stale), ale trwa to na tyle długo, że nikogo nie dziwi kolejny pojedynek Realu z Barceloną.

Piłka nożna wymaga zmian – ogromna ilość meczów o nic, rozdmuchany kalendarz i stawianie autobusów przez drużyny teoretycznie słabsze, zabija widowiska. Pomysł elitarnej ligi da nowy tlen i mimo sporych wątpliwości, trzymam kciuki za ten projekt. Kibice już dzisiaj chętnie płacą za futbol, który stał się świetną rozrywką telewizyjną, a nowe rozgrywki przesunie kolejne granice praw telewizyjnych, które na chwilę obecna sięgnęły sufitu. O tym wiedzą nie tylko w Bayernie.

1 kolejka LM 2017/18

Za nami pierwsza kolejka ligi mistrzów – mieliśmy niespodzianki, zwycięstwa faworytów oraz wielki skandal, jak się później okazało, niepotrzebnie rozdmuchany. Poniżej krótkie podsumowanie.

(Niektórzy) faworyci pewnie
W pierwszej kolejce zwyciężyli Manchester United, Real Madryt, Barcelona i Bayern Monachium, w którym zabłysnął Renato Sanches – najlepszy młody piłkarz i złoty medalista mistrzostw europy 2016. Bramkę strzelił także Robert Lewandowski.

Przegrani
Valencia oddała 26 strzałów, grała u siebie i przez godzinę mieli przeciwko sobie dziesięciu piłkarzy Juventusu, a w doliczonym czasie gry nie wykorzystali karnego. Wyróżnić należy także Napoli, które oddało 20 strzałów na bramkę, ale piłkarzem meczu został bramkarz Crveny Zvezdy Milan Borjan.

Sensacja
Przegrana u Manchesteru City z Lyonem. Zaskakujące jest to, że była to już czwarta porażka z rzędu Manchesteru City w lidze mistrzów, co jest o tyle ciekawe, ze pogromca Olympique Lyon nie należy do czołówki europejskiej piłki i po roku powrócił do ligi mistrzów. Może nawet wyjść z grupy, bo nikt z duetu Szachtar/Hoffenheim nie zdobędzie punktu z drużyną Pepa Guardioli.

Skandal
W pierwszym momencie wydawało się, że sędzia skrzywdził Cristiano Ronaldo dając czerwona kartkę z kapelusza. Emocje opadły i okazało się, że przepisy jednoznaczne oceniają agresywne zachowanie, nadmierna siłę wobec rywala i probe.. wyrwania włosów.

Najlepszy mecz
Pięć bramek w hicie grupowych rozgrywek, szybki mecz i świetna zmiana Jurgena Kloppa – zmiennik Roberto Firmino zadał decydujący cios. Ciekawe jest to, że PSG mimo ogromnych nakładów finansowych nie jest w stanie rywalizować z topowymi drużynami europy, poniżej wyniki w pięciu ostatnich sezonach:

2-3 Liverpool 2018/19
3-0 1-3 Bayern 2017/18
1-3 1-2 Real 2017/18
4-0 1-6 Barcelona 2016/17
1-1 2-2 Arsenal 2016/17
0-0 0-1 Real 2015/16
2-1 2-1 Chelsea 2015/16
2-2 0-1 Manchester City 2015/16
1-1 2-2 Chelsea 2014/15
1-3 0-2 Barcelona 2014/15
3-1 0-2 Chelsea 2013/14

Najlepszy piłkarz
Leo Messi. hat-trick.

Ciekawa prawidłowość
Trzy drużyny, które kończyły w dziesiątkę zakończyły mecze zwycięstwem, nie tracąc bramek! Barcelona vs PSV 4-0, Galatasaray vs Lokomotiv Moskwa 3-0 i Juventus vs Valencia 2-0.

Nowa twarz
Matías Vecino strzelił bramkę dla Interu w 92 minucie, dzięki temu Nerazzurri sukcesem zakończył okres pauzowania w lidze mistrzów (TUTAJ). Co ciekawe, zwycięstwo w lidze w ostatniej kolejce, dające awans zapewnił… Vecino.

Strata czasu
W pierwszej kolejności pomyślałem o AEK Ateny, którzy nie oddali celnego strzału na bramkę Ajaxu Amsterdam. Jednak postawa ofensywnych piłkarzy w grupie A napawa żalem – dwa mecze i w sumie 10 strzałów celnych na bramkę w meczach Monaco vs Atletico oraz FC Brugge vs Borussia Dortmund.

Na koniec, ponieważ lubię ofensywną piłkę, zestawienie drużyn z największą liczbą oddanych strzałów (bez podziału na celne i niecelne):

Real 30 strzałów na bramkę przeciwnika
Valencia 26
Manchester City 22
FC Barcelona 21
Napoli 20
Hoffenheim 19
Young Boys 18
Liverpool 17

Liczy się tylko liga mistrzów

Piłka nożna ewoluowała. Ten powtarzany frazes najlepiej widać po celach drużyn na kolejne sezony. Najczęściej przed sezonami mamy zasłonę dymną, czyli po sukcesie w lidze atakujemy ligę mistrzów, a po lidze mistrzów atakujemy ligę. Nikt nie mówi o podwójnej, potrójnej koronie. Czasy, kiedy trzy-cztery trofea coś znaczą skończyły się w 2009, kiedy FC Barcelona wygrała ich sześć w jeden rok (liga, liga mistrzów, puchar króla, superpuchar krajowy, superpuchar europy, klubowe mistrzostwa świata). Jeśli ktoś uważa inaczej – PSG w sezonach 2014/15, 2015/16 wygrało cztery trofea (liga, puchar ligi, puchar ligi francuskiej i superpuchar krajowy) ale czy były to udane dla nich sezony?

Puchar kraju, kiedyś znaczące trofeum, w ostatnich latach w pięciu najsilniejszych ligach wygrywały takie „tuzy” jak Wigan Atletic (2013) czy Guingamp (2014), a jeśli dodamy do tego znane marki, ale nie znaczące tyle, co ich ambicje: Arsenal Londyn (2014, 2015, 2017), Wolfsburg (2015) i Lazio (2013), otrzymamy obraz mało znaczącego trofeum.

Podobno liczy się liga krajowa, o tym mogą z kolei wypowiadać się kibice FC Barcelony, Manchesteru City albo wspomniane PSG. Brak sukcesów w europie w tych klubach skutkowało zmianą trenera, a regularne zwycięstwa w lidze:

  • 7 z ostatnich 10 edycji FC Barcelona
  • 3 z osatnich 7 edycji Manchester City
  • 5 z ostatnich 6 edycji PSG
  • 6 ostatnich edycji Bayern Monachium
  • 6 ostatnich edycji Juventus Turyn (+ za chwilę kolejne)

jeśli nie łączą się z sukcesami w lidze mistrzów, są zapominane. Spośród w/w drużyn, jedynie FC Barcelona Pepa Guardioli (2009), Luisa Enrique (2015) i Bayern Monachium Juppa Heynckesa (2013) łączyła zwycięstwo w lidze z ligą mistrzów.

Co więcej, nawet najlepsze ligi potrafią wygrać przypadkowe drużyny, warto tutaj wymienić Leicester (2016), a także drużyny z Francji: Lille (2011), Montpellier (2013).

W piłce liczy się tylko liga mistrzów, a w niej liczy się tylko zwycięstwo. Dlatego trzy zwycięstwa w ostatnich czterech edycjach Realu liczy się więcej niż seryjne mistrzostwa Włoch czy Francji. Myślę, że kibice Barcelony z zazdrością patrzą na trofea Realu w sezonach 2014, 2016 i 2017, a jeśli na swoją szalę postawią triumfy z 2006, 2009, 2011 i 2015 to zawsze Real może dorzucić swoje z 1998, 2000, 2002, a co dopiero te z ery Puskasa i Di Stefano (sześć kolejnych).

Najbliższe lato oznaczać będzie dla nas kolejny wyścig zbrojeń. Rannych jest kilka drużyn:

  • PSG, które nigdy nie przebrnęło ćwierćfinałów (TUTAJ)
  • Barcelona po blamażu 0-3
  • Atletico Madryt, odpadające w rozgrywkach grupowych (TUTAJ)
  • Manchester United podrażnionych po wyeliminowaniu przez Sevillę
  • Manchester City po blamażu 1-5

a do tego grona pewnie doliczymy przegranych półfinalistów i przegranego finalistę. Czyli lista przegranych będzie większa niż zwycięzców, bo liczy się tylko liga mistrzów.

Trzy wątpliwości przy transferze za 222 mln €

3 sierpnia 2018 padł rekord transferowy. Trzeci piłkarz świata za poprzedni rok, Brazylijczyk Neymar zamienił FC Barcelonę na Paris SG. Początek przygody w nowym klubie Neymar miał jak w bajce – głównie okazałe zwycięstwa, w tym prestiżowe 3-0 z Bayernem, 2-1 z Monaco i 2-0 z Lyonem. Trio Neymar/Cavani/Mbappe grało na niewyobrażalnym poziomie. Na dzisiaj ich dorobek wygląda kosmicznie:

Ligue1: 54 goli, 29 asyst
Liga Mistrzów: 16 goli, 8 asyst
Puchar Francji: 4 gole, 4 asysty
Puchar Ligi Francuskiej: 2 gole

Wszystko miało się udać – wygrana w grudniu liga (obecnie 14 punktów przewagi nad drugim AS Monaco),  sukces w Lidze Mistrzów.

11 grudnia pojawiła się jednak pierwsza wątpliwość. Przeciwnikiem PSG w 1/8 LM został Real Madryt, który wygrał trzy z czterech ostatnich edycji. „Wtedy” rozpędzone PSG było faworytem, Real był w wielkim kryzysie, który swój szczyt osiągnął podczas El Clasico zakończony porażką 0-3.

Czas leciał, 27 stycznia Real Madryt pokonał Valencię na wyjeździe 4-1, a 10 lutego, czyli cztery dni przed wielkim meczem u siebie Real Sociedad 5-2. Nagle okazałe zwycięstwa w lidze PSG z Sochaux, Lille czy Montpellier przestały mieć znaczenie. Eksperci przestali wskazywać PSG jako faworyta, bo obrońca trofeum na czas odzyskał formę, sprawdzoną z trudnymi rywalami. Zrodziła się druga wątpliwość.

Pierwszy mecz 1/8 finału zakończony wynikiem 3-1 dla Realu Madryt, dzięki wyrachowaniu/doświadczeniu zdobywcy dwóch bramek Cristiano Ronaldo. Trio Neymar/Cavani/Mbappe bramki nie zdobyło. Brutalne zderzenie z maszyną do wygrywania LM sprawiło, że obudziły się demony ostatnich lat:

2012/13 – odpadnięcie z Barceloną w 1/4 finału
2013/14 – odpadnięcie z Chelsea w 1/4 finału
2014/15 – odpadnięcie z Barceloną w 1/4 finału
2015/16 – odpadnięcie z Manchesterem City w 1/4 finału
2016/17 – odpadnięcie z Barceloną w 1/8 finału

Tutaj dwa wnioski:

  1. PSG zaskakująco szybko odpada sezon w sezon z LM.
  2. Im więcej PSG wydaje pieniędzy, tym wcześniej odpada z LM.

To jest niesamowite, że w ostatnich pięciu latach, w półfinale LM mieliśmy Real Madryt, FC Barcelonę, Bayern Monachium, Borussię Dortmund, Chelsea Londyn, Atletico Madryt, Juventus Turyn, Manchester City i AS Monaco. Aż dziewięć drużyn było tam, gdzie nie była drużyna wydająca 222 mln € za jednego piłkarza.

Do dwumeczu z Realem, największym problemem PSG było egzekwowanie karnych (TUTAJ). Panowała wszechobecna sielanka. W przegranym pierwszym meczu, zaczęto się zastanawiać dlaczego takich piłkarz jak Angel Di Maria, który we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie uzbierał 16 goli i 15 asyst nie pojawił się na boisku. W końcu wielkie nazwiska muszą grać, co oznacza, że gracze pokroju Di Marii, Javier Pastore czy Julian Draxler muszą pogodzić się z siedziem na ławce.

Pięć dni temu, w meczu ligowym z Olympique Marsylia, Neymar zszedł z boiska z kontuzjowanym stawem skokowym. Dziś wiemy, że Neymar nie zagra do końca sezonu.

Przed rewanżowym meczem, nikt nie daje wielkich szans na odrobienie przez PSG dwubramkowej straty. Nie pomoże im Di Maria, ani dwójka Cavani/Mbappe. Sprowadzenie Neymara miało na celu zwojowanie europy. To się nie udało w tym sezonie, a wobec czekającej nas rewolucji.. Realu Madryt (TUTAJ), może nie udać się także w przyszłym. Na dziś, dołączyć do grona w/w dziewięciu drużyn bliżej niż PSG mają kluby z Anglii: Tottenham Hotspur, Manchester United, Liverpool FC. Czyli drużyny, z których największe gwiazdy odchodziły (TUTAJ) za odpowiednio: 101, 94 i 120 mln €. A nie, przychodziły za 222 mln €.

(Przyszłe) gwiazdy w Madrycie

W Madrycie nikt już nie pamięta Leganes (porażka 1-2 u siebie w Pucharze Króla i odpadnięcie) i Barcelony (blamaż u siebie 0-3). Liga mistrzów wraca po dwóch miesiącach, ze zmotywowanymi obrońcami trofeum, dla których to będzie ostatnia szansa na uratowanie sezonu. W sobotę wygrali z Sociedad 5-2, prowadząc do przerwy 4-0.  Niestety dla nich, przeciwnikiem będzie Paris SG. Zespół mający najwięcej w europie do udowodnienia, z dwóch powodów:

  • nakłady na największe gwiazdy z najdroższym piłkarzem na świecie Neymarem (pełna lista TUTAJ)
  • katastrofę w 1/8 finału poprzedniej edycji, po wygranej 4-0

PSG z fascynującą jedenastką, jest faworytem dwumeczu (Real Madryt 2,32 Paris SG 1,7 wg expekt.com), bo dominują w lidze i zaliczyli spacerek w rundzie grupowej, w tym spektakularne 3-0 z Bayernem w składzie:

A. Areola – Dani Alves, Thiago Silva, L. Kurzawa, Marquinhos – T. Motta (G. Lo Celso), M. Verratti (J. Draxler), A. Rabiot – E. Cavani, Neymar,  K. Mbappé (Á. Di María)

Dla Realu to wymarzona sytuacja, rzadko kiedy są underdogiem w rozgrywkach, które wygrali trzy na cztery ostatnie edycje. Cristiano Ronaldo, najlepszy strzelec każdej z edycji LM od 2012–13, w sobotę strzelił Hat-tricka i przygotowuje się na przyjazd Neymara, Cavaniego i Mbappe. Każdego z nich łączyli z zespołem z Madrytu w przeszłości i przyszłości, i najprawdopodobniej to będzie najważniejszy wątek tego dwumeczu. Florentino Perez w grudniu powiedział:

Gdyby Neymar grał w Madrycie, miałby więcej szans na zdobycie Złotej Piłki. Real jest klubem, który daje wielkim zawodnikom wszystko, czego potrzebują

co można przełożyć na tezę, że jeśli w dwumeczu odpadnie PSG, dzisiaj zobaczymy przyszłe gwiazdy Madrytu. I to już najbliższego, letniego okienka.