[Prognoza] sezon 2018/19 NBA

WSCHÓD

  1. Boston Celtics (61 zwycięstw) – do Celtics powracają po kontuzjach Gordon Hayward i Kyrie Irving, co oznacza drugi sezon z rzędu, kiedy od tej dwójki zaczynamy przywództwo w drużynie. Różnica jest znaczna – wtedy przegrali 1-4 z Cavaliers praktycznie bez walki. W poprzednim sezonie, LeBron James dwoił się i troił, aby zwyciężyć, (TUTAJ) a dzisiaj nie będzie już przeszkodą. Dodatkowo, tamci Celtics dopiero się tworzyli i zastanawialiśmy się, jak sobie poradzą bez Isaiaha Thomasa, Averego Bradley`a, Jae`a Crowdera, Kellego Olynyka. Obecni, są gotowi wygrać nie tylko konferencję – mają potencjalnie najlepszych (wspólnie z Sixers) młodych zawodników – Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, potencjalnie najlepszego trenera (Brad Stevens), jednego z najlepszych obrońców w lidze (druga piątka All Defensive Team dla Ala Horforda) oraz Terrego Roziera, który rzuca 26 punktów w siódmym meczu pierwszej rundy z Milwaukee Bucks. Dzisiaj problemem może być wkomponowanie dwójki Hayward/Irving w utalentowany zespól, zwłaszcza, że ciągle wisi nad nimi wymiana i każdy może zmienić drużynę za np. Anthony Davisa (TUTAJ).
  2. Philadelphia 76ers (57) – jedyna drużyna, która talentem wygrywa z Celtics. W zasadzie te porównania świadczą po pierwsze o sile i potencjale, ale także o układzie sił. To Sixers porównujemy do Celtics, a nie odwrotnie, dlatego póki co prognozuję kolejny progres i miejsce w ścisłej czołówce. Muszą stać się dwie z trzech rzeczy – Ben Simmons będzie elitarnym zawodnikiem na miarę all NBA team lub/i Joel Embiid gra min. 70 spotkań lub/i Markelle Fultz staje się laureatem nagrody zawodnika, który poczynił największe postępy. W końcu mówimy o numer jeden draftu, w którym wybrano Jaysona Tatuma i Donovana Mitchella.
  3. Milwaukee Bucks (53) – wierzę w Giannisa Antetokounmpo, który w każdym kolejnym sezonie poprawiał się w punktach, zbiórkach i skuteczności rzutów z gry. Doprowadził średnie do poziomu 26,9 pkt., 10 zb., i 53%. Dla niektórych to faworyt do MVP sezonu, ale podstaąa tego wyboru jest bilans drużyny. Bucks idą tak w górę, że odejście Jabariego Parkera nie osłabi drużyny, bo da rozwinąć się Khrisowi Middletonowi (w play-off notował w siedmiomeczowej serii z Pacerrs średnio 24,7 pkt.) może nawet do meczu All star. Najważniejsze wzmocnienia to Brook Lopez oraz znakomity trener, Mike Budenholzer.
  4. Toronto Raptors (51) – mały regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale 60 zwycięstw było wynikiem ponad stan. W lecie pozyskali potencjalnie najlepszego zawodnika konferencji Kawhi Leonarda (TUTAJ) i idą w stronę najlepszej obrony ligi. Zagadką jest zdrowie swojego lidera, ale gdy będzie zdrowy – Raptors idą drogą dawnych mistrzów, którzy zdobywali tytułu bazując na defensywie. W dodatku, Kawhi nie pęka w play-off (#derozan), bo ma na kominku statuetkę MVP finałów.
  5. Indiana Pacers (49) – oni zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie najbardziej, będąc trzecia silą w ubiegłorocznym play-off. Dzisiaj każdy spodziewa się kolejnego progresu, czyli awansu do drugiej rundy. Ma im w tym pomoc Victor Oladipo, który stal się dla mnie (pewnie nad wyrost) zawodnikiem z top10 ligi (TUTAJ). Pozyskanie w lecie Tyreke Evansa, zatrzymanie składu i dalszy rozwój Mylesa Turnera – bardzo podoba mi się sposób przebudowy drużyny po odejściu Paula George’a.
  6. Washington Wizards (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Washington Wizards rozbijają duet John Wall/Bradley Beal, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd.

7. Miami Heat (41) – rok temu (TUTAJ), napisałem:

Heat na papierze mają fajną, zbilansowaną drużynę, z liderem Goranem Dragiciem, nieobliczalnym Dionem Waitersem, świetnie broniącymi Jamesem Johnsonem, Hassanem Whitesidem i Justise Winslowem. Brakuje im jednak zawodnika formatu All-Star, kogoś kto poprowadzi klub do czegoś więcej niż tylko do najlepszej ósemki słabego wschodu.

8. Detroit Pistons (40) – na papierze wygrali wymianę z Clippers (TUTAJ), jednak nie zrobili oczekiwanego progresu. Tylko jeden awans do play-off (trzy sezony temu) w dziewięć lat to bardzo słaby wynik, dlatego zaskoczeniem było pozyskanie trenera poprzedniego sezonu Dwane`a Casey`a. Głównym problemem będzie najgorzej zbilansowane salary cup, które w połowie zjada duet podkoszowych, gdzie żaden nie jest w top20 ligi:

2018-19 – 57,5 mln € za dwójkę Griffin/Drummond
2019-20 – 61,3 mln € za dwójkę
2020-21 – 65,3 mln € za dwójkę (jeśli Big Penguin podpisze opcje gracza, a podpisze – nikt tyle nie płaci za środkowych (TUTAJ)
2021-22 – 39 mln € tylko za Griffina

Poza ósemką:
9. Charlotte Hornets (39)
10. Chicago Bulls (36)
11. Cleveland Cavaliers (35)
12. Orlando Magic (30)
13. Brooklyn Nets (24)
14. New York Knicks (18)
15. Atlanta Hawks (14)

ZACHÓD

  1. Golden State Warriors (66 zwycięstw) – kolejny rekordowy sezon mistrzów NBA. Od momentu transferu Kevina Duranta liga stałą się przewidywalna i nie zmieniły tego kontuzje w minionym sezonie. Wzmocnieni DeMarcusem Cousinsem będą nie do zatrzymania.
  2. Houston Rockets (59) – nowe super trio – Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthony na papierze wygląda znakomicie, ale dwójka z nich jest na końcu swojej drogi, co pewnie będzie decydujące w meczach play-off. Daryl Morey robi w Houston świetną robotę, w dwa lata zmienił piątkę: Patrick Beverley, James Harden, Trevor Ariza, Clint Capela, Ryan Anderson na Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthonym, P.J. Tucker, Clint Capela. Nawet jeśli Melo ma wchodzić z ławki, to wstawmy w jego miejsce Erica Gordona i nadal będzie to top3 pierwszych piątek.
  3. Oklahoma City Thunder (49) – kolejny znakomity GM, Sam Presti zbudował bardzo dobra drużynę, co pokazuje wielką rywalizacje w tej dziedzinie w NBA. W świecie wielkich gwiazd, jeszcze większych pieniędzy i ograniczających posiadanie jednego i drugiego salary cup, o wyniku drużyny decyduje twój GM. Oczywiście, liderem drużyny jest MVP sprzed roku Russell Westbrook, ale posiada on spore wsparcie w do niedawna liderach Pacers (Paul George) czy Atlanty (Dennis Schröder). Okc powinni zapewnić sobie przewagę parkietu w pierwszej rundzie, bo jeśli drugi raz odpadną tak szybko (w pierwszej), skończy się to rewolucją.
  4. San Antonio Spurs (48) – zaskoczony jestem typami fachowców, którzy w nich nie wierzą. W poprzednim sezonie Potrafili na silnym zachodzie awansować do play-off, bez gry swojego lidera (tylko dziewięć spotkań) którego zresztą oddali. W efekcie do drużyny z bilansem 47-35 przyszedł zawodnik z top20 ligi (TUTAJ), co powinno tchnąć nowego ducha w organizację. Spurs oprócz Kawhi leonarda opuścili Danny Green, Tony Parker, Mamy Ginobili, a w nowym sezonie prowadzić będzie ich duet DeMar Derozan/LaMarcus Aldridge, wsparty znakomitym Gregiem Popovichem. Dlatego typuję podobna liczbę zwycięstw jak w sezonie ubiegłym.
  5. Utah Jazz (47) – to największa rewelacja (wspólnie z Pacers) minionego sezonu i trudno prognozować czy wskoczą na poziom wyżej, czy będą dryfować pomiędzy pierwsza a drugą rundą. Dzisiaj trudno jest utrzymać wynik i to powinno być sukcesem Jazz. Prognozuję, że dalszy postęp zrobi Donovan Mitchell, bo rok temu prognozowaniem im tegoroczny play-off (TUTAJ):

Jeśli jednak Rubio zagra w nowym klubie jak pod koniec swojej gry w Minnesocie, a Mitchell okaże się stealem, Jazz wrócą do play-off już za rok.

6. Los Angeles Lakers (46) – najtrudniej wytypować wynik drużyny, która od pięciu sezonów jest poza play-off, a przychodzi do niej najlepszy zawodnik ligi i kilku role players. Może Rajon Rondo, Lance Stephenson czy JaVale McGee szczyt kariery mają za sobą, ale młodzież: Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball powinni mieć lepszy sezon, a zadba o to Lebron James. Dlatego typuję 11 zwycięstw więcej, a dla porównania, Lebron wracając do Cavaliers w sezonie 2014/2015 poprawił ich wynik o 20 zwycięstw. Połowa z tego jest naprawdę realna, zwłaszcza, że Lakers są w grze w praktycznie każdą wielką gwiazdę np. Anthony Davisa (TUTAJ)

7.Denver Nuggets (45) – TUTAJ

8. Portland Trail Blazers (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Portland Trail Blazers rozbijają duet Damian Lillard/CJ McCollum, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd

poza ósemką:
9. New Orleans Pelicans (40)
10. Memphis Grizzlies (38)
11. Dallas Mavericks (37)
12. Minnesota Timberwolves (35)
13. Phoenix Suns (33)
14. Los Angeles Clippers (28)
15. Sacramento Kings (23)

NAGRODY

Ostatnie typowanie poświęcam MVP, najlepszym piątkom sezonu i pozostałym nagrodom.

MVP:

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden

Najlepsze piątki:

  1. Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, LeBron James, Joel Embiid
  2. ‎Russell Westbrook, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis
  3. Ben Simmons, Damien Lillard, Paul George, LaMarcus Aldridge, Nikola Jokić

Najlepszy debiutant:

  1. Luka Doncic
  2. Jaren Jackson Jr.
  3. Trae Young

Trener roku:

  1. Mike Budenholzer
  2. Brad Stevens
  3. Brett Brown

Obrońca roku:

  1. Joel Embiid
  2. Kawhi Leonard
  3. Rudy Gobert

Najlepszy rezerwowy:

  1. Terry Rozier
  2. Eric Gordon
  3. Lou Williams

Zawodnik, który poczyni największe postępy:

  1. Markelle Fultz
  2. Brandon Ingram
  3. Myles Turner

Niech loterię wygrają Pistons, Clippers lub Nuggets

W nocy z wtorku na środę odbędzie się loteria draftu, która będzie preludium do top3 najciekawszej rzeczy tego lata czyli draftu, obok „The Decision” oraz przebudowy Rockets (TUTAJ). Oczywiście możemy dalej mieć Kawhi drama, ale równie dobrze może się skończyć na przedłużeniu kontraktu za ponad 200 mln $, jak to bywało choćby z Russellem Westbrookiem (TUTAJ).

Nie będę opisywać charakterystyki poszczególnych zawodników, bo od kilku sezonów nie oglądam March Madness. Kiedyś poświęcę na to trochę więcej treści, ale odrzuca mnie brak odzwierciedlenia wyników NCAA i draftu. Tęsknie za rozgrywkami pokroju tych z 2008, kiedy w półfinale Chris Douglas-Roberts wraz z Derrickiem Rose pokonali Russella Westbrooka, Kevina Love i Darrena Collisona, by w finale ulec obronie Kansas z Mario Chalmersem, Brandonem Rushem i Darrellem Arthurem. Dzisiaj brzmi to nieprawdopodobnie.

Poniżej szanse na 1 pick i top3 najbliższego draftu:

1. Phoenix Suns (21-61): Szansa na 1 pick: 25 %. Szansa na top3 pick: 64.2 %
2. Memphis Grizzlies (22-60): Szansa na 1 pick: 19.9 %. Szansa na top3 pick: 55.8 %
3. Dallas Mavericks (24-58): Szansa na 1 pick: 13.8 %. Szansa na top3 pick: 42.6 %
4. Atlanta Hawks (24-58): Szansa na 1 pick: 13.7 %. Szansa na top3 pick: 42.6 %
5. Orlando Magic (25-57): Szansa na 1 pick: 8.8 %. Szansa na top3 pick: 29.1
6. Chicago Bulls (27-55): Szansa na 1 pick: 5.3 %. Szansa na top3 pick: 18.3 %
7. Sacramento Kings (27-55): Szansa na 1 pick: 5.3 %. Szansa na top3 pick: 18.3 %
8. Cleveland Cavaliers (50-32): Szansa na 1 pick: 2.8 %. Szansa na top3 pick: 9.9 %
9. New York Knicks (29-53): Szansa na 1 pick: 1.7 %. Szansa na top3 pick: 6.1 %
10. Philadelphia 76ers (52-30) lub Boston Celtics (55-27) jak będzie pick od 2 do 5: Szansa na 1 pick: 1.1 %. Szansa na top3 pick: 4.0 %
11. Charlotte Hornets (36-46): Szansa na 1 pick: 0.8 %. Szansa na top3 pick: 2.9 %
12. L.A. Clippers (42-40) lub Detroit Pistons (39-43) jak będzie pick od 1 do 4: Szansa na 1 pick: 0.7 %. Szansa na top3 pick: 2.5 %
13. L.A. Clippers (42-40): Szansa na 1 pick: 0.6 %. Szansa na top3 pick: 2.2 %
14. Denver Nuggets (46-36): Szansa na 1 pick: 0.5 %. Szansa na top3 pick: 1.8 %

W drafcie wg ekspertów, faworytem jest środkowy DeAndre Ayton przed Luką Donciciem i Jarenem Jacksonem Jr. Phoenix wygrywając loterię wybiorą Doncicia (TUTAJ), pozostałe drużyny wybiorą Aytona. Być może niektóre drużyny, niczym Boston Celtics 2017 wymienią swój pierwszy wybór za inny, plus cenny nabytek. Celtics przypadku oddali Markelle Fultza za Jaysona Tatuma i prawdopodobnie pierwszy pick Kings 2019 (wow!).

Drużyny przed draftem możemy podzielić na te, które szukają swojego najlepszego zawodnika za pięć lat (Grizzlies, Mavericks, Hawks, Magic, Bulls, Kings, Hornets, Clippers) oraz te, które mają już lidera, ale potrzebują czegoś więcej, gdyż bez wzmocnień ich lider odejdzie (Suns, Cavaliers, Knicks, Pistons, Nuggets).

Pamiętam poprzednie drafty – jeśli słaba drużyna wybiera najlepszego zawodnika, zawsze 2-3 lata czekamy na jego występ w play-off (Anthony Davis, Karl-Anthony Towns, Kyrie Irving). Oczywiście czasem 1,7% szans da pierwszy pick (Derrick Rose), albo drużyna z potencjałem na drugą rundę, po sezonie tankowania wygra draft (Tim Duncan), dzięki czemu w play-off możemy od razu oglądać najlepszych zawodników. Najlepsza trójka debiutantów tego sezonu miała swoje momenty w tegorocznym play-off, dlatego bardziej się skłaniam, aby Ben Simmons trafił do Joela Embiida, Donovan Mitchell do play-offowych Jazz, a Jayson Tatum do Celtics, finalistów wschodu.

Nie chcę ciągle nagradzać drużyn za tankowanie i nieudolność przy swoich wyborach, jak choćby Orlando Magic, którzy marnowali swoje wybory nie poznając się na talencie Vicora Oladipo (2 pick 2013) lub wybierając Mario Hezonję (5 pick 2015). Niech takie organizacje budują spokojnie drużyny bez DeAndre Aytona czy Luki Doncicia, ale o Jarena Jacksona Jr, lub Marvina Bagley`a III. Chciałbym, aby któraś z drużyn pokroju Pistons, Clippers czy Nuggets przeskoczyła do top3 i sięgnęła po wielki talent. Bo najlepszych graczy tego draftu chciałbym widzieć od razu w play-off.

Zmory Jordana z początku kariery

Michael Jordan swoją karierę w NBA zaczął bardzo mocno – od nominacji do pierwszej piątki meczu gwiazd, tytułu debiutanta roku, trzeciego strzelca ligi i drugiej piątki sezonu. W play-off czekał na sukcesy, trzykrotnie odpadając na początku w pierwszych rundach, a następnie, trzykrotnie odpadając na różnych etapach z Detroit Pistons. Poniżej droga MJ na szczyt, ale mierzona jedynie występami w play-off.

1 sezon 1984-85

  • pierwsza runda 1-3 z Bucks (średnie w serii: Terry Cummings 29,5 pkt, Sidney Moncrief 26,5 pkt.), w sumie średnia z serii – 29,3 punktów/mecz

2 sezon 1985-86

  • pierwsza runda 0-3 z Celtics (średnie w serii: Larry Bird 28,3 pkt., Kevin McHale 28,3 pkt.) i dwa fantastyczne pierwsze mecze – 49 i 63 punkty, w sumie średnia z serii – 43,5 punktów/mecz

3 sezon 1986-87

  • pierwsza runda 0-3 z Celtics (średnie w serii: Larry Bird, 26 pkt., 10 zb., 9 as.), w sumie średnia z serii – 35,7 punktów/mecz

4 sezon 1987-88

  • pierwsza runda 3-2 z Cavaliers, w sumie średnia z serii – 45,2 punktów/mecz
  • druga runda 1-4 z Pistons, w sumie średnia z serii – 27,4 punktów/mecz

5 sezon 1988-89

  • pierwsza runda 3-2 z Cavaliers, w sumie średnia z serii – 39,8 punktów/mecz
  • druga runda 4-2 z Knicks, w sumie średnia z serii – 35,7 punktów/mecz
  • finał konferencji 2-4 z Pistons, w sumie średnia z serii – 29,7 punktów/mecz

6 sezon 1989-90

  • pierwsza runda 3-1 z Bucks (średnie w serii: Alvin Robertson 23.5 pkt., Ricky Pierce 22,3 pkt.), w sumie średnia z serii – 36,8 punktów/mecz
  • druga runda 4-1 z 76ers (średnie w serii: Charles Barkley 23,8 pkt., 17 zb.), w sumie średnia z serii – 43 punktów/mecz
  • finał konferencji 3-4 z Pistons, w sumie średnia z serii – 32,1 punktów/mecz

7 sezon 1990-91

  • pierwsza runda 3-0 z Knicks, w sumie średnia z serii – 29 punktów/mecz
  • druga runda 4-1 z 76ers (średnie w serii: Charles Barkley 25,6 pkt., 10,2 zb.), w sumie średnia z serii – 33,4 punktów/mecz
  • finał konferencji 4-0 z Pistons, w sumie średnia z serii – 29,8 punktów/mecz
  • finał ligi 4-1 z Lakers, w sumie średnia z serii – 31,2 punktów/mecz, 11.4 as.

Celowo w nawiasach ująłem najlepsze statystyki serii dla przeciwników, bo z nich wynika, że Jordan częściej grał z dobrze zbilansowanymi z zespołami (Pistons, Knicks, Cavaliers). Za wyjątkiem: duetu z Bucks z dwóch okresów, Celtics i Larrego Birda (0-6 w play-off!), a także Charles Barkley z 76ers.

Średnie punktowe w trakcie kolejnych sezonów spadały w dól, co na pewno można tłumaczyć rozwojem umiejętności Scottiego Pippena, ale także większym wskaźnikiem asyst. Jordan miał swoje ulubione zespoły: Cavaliers, Knicks i 76ers, ale dopiero za czwartym razem wygrał z Detroit Pistons.

Pistons byli na początku kariery jego głównym rywalem:

sezon 1987-88 druga runda 1-4, w sumie średnia z serii – 27,4 punktów/mecz
sezon 1988-89 finał konferencji 2-4, w sumie średnia z serii – 29,7 punktów/mecz
sezon 1989-90 finał konferencji 3-4, w sumie średnia z serii – 32,1 punktów/mecz
sezon 1990-91 finał konferencji 4-0, w sumie średnia z serii – 29,8 punktów/mecz

a kluczem do ich sukcesów była znakomicie zbilansowana drużyna:

piątka: Isiah Thomas, Adrian Dantley (potem Mark Aguirre), Bill Laimbeer, Joe Dumars, Rick Mahorn (w pierwszych dwóch sezonach)

ławka: Vinnie Johnson,  John Salley, Dennis Rodman, James Edwards (zastąpił w piątce Mahorna)

która w trzech sezonach z rzędu dochodziła w finału NBA, dwukrotnie zwyciężając. Wygrana z nimi seria w 1991 roku, to prawdopodobnie top3 wyczynów Michaela Jordana.

Dobry czy bardzo dobry debiut Blake`a Griffina?

Blake Griffin od kilku dni jest w Detroit w klasycznej wymianie win&win:

Blake Griffin <-> Tobias Harris, Avery Bradley, Boban Marjanovic, zastrzeżony pierwszorundowy pick 2018 i drugorundowy pick 2019.

Dwa dni temu miał miejsce jego debiut przeciwko Grizzlies: 24 pkt., 10 zb., 5 as., czyli zbliżone średnie do tych, z Clippers- 22.6 pkt., 7.9zb., 5.4 as.. Blake zagrał na swoim wysokim poziomie. Czy to częste w debiutach zawodników z występem w All-Star (obecnie grający w lidze & >= 24 pkt. w debiucie)?

James Harden (Rockets 2013) – 37 pkt.
LeBron James (Heat 2011) – 31 pkt.
Joe Johnson (Jazz 2016) – 29 pkt.
Paul George (Thunder 2017) – 28 pkt.
Carmelo Anthony (Knicks 2011) – 27 pkt.
Kevin Durant (Warriors 2016) – 27 pkt.
Demarcus Cousins (Pelicans 2017) – 27 pkt.
Pau Gasol (Lakers 2008) – 24 pkt.
Jrue Holiday (Pelicans 2013) – 24 pkt.

Okazuje się, ze nie. Ciężko się wpasować w nowy zespól i jeśli zdarzają się występy >= 24 pkt., to raczej po przegotowaniach z zespołem w lecie. Z zawodników, którzy zmienili zespół w trakcie sezonu, tylko Anthony, Cousins i Gasol mieli taki występ.

Blake Griffin bardzo dobrze zadebiutował w Detroit Pistons.