Copa America – co zapamiętamy?

Zakończony turniej Copa America okazał się porażką. Skandaliczne sędziowanie – o tym mówi się najwięcej. Nie o golach, nowych twarzach czy wielkich pojedynkach. W półfinale Argentyna została skrzywdzona przez sędziego, który nie skorzystał z systemu VAR w dwóch sytuacjach, które bez mogły wpłynąć na końcowy wynik. W meczu o trzecie miejsce, gdy Leo Messi sprowokował Gary Medela lekkim pchnięciem, Medel doskoczył do Messiego chcąc wymierzać sprawiedliwość. W efekcie jeden i drugi zawodnik otrzymał czerwone kartki, choć Argentyńczyk głównie się bronił. Do tego należy dodać nieuznanie trzech bramek Urugwaju w ćwierćfinale z Chile. Chaos.

foto_0000000120190706212157

Turniej Copa America potrzebuje zmian. Dwadzieścia lat temu był to równorzędny rywal Mistrzostw Europy, potem przy rozwoju Ligi Mistrzów, praw telewizyjnych i pojawieniu się olbrzymich pieniędzy, dystans się powiększał. Dzisiaj jest największy w dziejach, turniej interesuje coraz mniejszą liczbę osób i powodem nie jest tylko pora rozgrywania spotkań. Ta jest fatalna, a przecież można szlagier pokazać o godzinie 22.00, jak to było z finałem. Zmiana cyklu turniejowego powoduje, że nie wiemy kiedy rozegrana będzie kolejna edycja:

do 2001 rozgrywana co dwa lata nieparzyste,
dwie edycje co trzy lata (2004, 2007),
dwie edycje co cztery lata (2011, 2015),
po roku (2016),
po trzech latach (2019),
po roku (2020).

W kolejnych edycjach maja być to lata Mistrzostw Europy, ale zobaczymy jak długo.

I wreszcie, zapraszanie słabych drużyn z innych kontynentów oznacza obniżenie poziomu (Japonia i Katar bez zwycięstwa w turnieju), podobnie jak fakt, że każdy awansuje do ćwierćfinału. No prawie każdy, bo jedynie najsłabsze zespoły trzech grup i najsłabsza względem bilansu z trzeciego miejsca nie grają dalej. 8 z 12 tak wygląda wskaźnik uczestników rundy pucharowej do wszystkich uczestników turnieju, a przecież na mistrzostwach starego kontynentu także narzekamy, że każdy awansuje, a mamy wskaźnik 16 z 24. W finale spotkał się gospodarz i faworyt Brazylia oraz Peru, absolutna sensacja turnieju. Finaliści spotkali się ze sobą w rozgrywkach grupowych – Brazylia zwyciężyła 5-0 , co od razu obniżyło rangę finału. Szkoda, że drabinka tak się ułożyła, że największy możliwy hit zobaczyliśmy w półfinale (2-0 z Argentyną), a najlepsze drużyny z drugiej części drabinki, czyli Urugwaj i Kolumbia odpadły po rzutach karnych w ćwierćfinale. Na turniejach mistrzowskich najbardziej porywają nas mecze faworytów i największe indywidualności. Wszystkich zaskoczyła np. wygrana Meksyku z Niemcami na ostatnim mundialu, ale mecz 1/8 Meksyku z Brazylią interesował głównie koneserów. Wyobraźmy sobie, gdyby w tym meczu zagrali Brazylijczycy z Niemcami. Rewanż za 7-1 z poprzedniego mundialu, to potencjalny hit całej drabinki pucharowej. Hitu jednak nie było, podobnie jak we wczorajszym finale Copa America. Mieliśmy rewanż za 5-0 kilka dni wcześniej.

Brazylia z Argentyną Leo Messiego to najlepsze możliwe zestawienie dla turnieju. Względnie Urugwaj – mocna drużyna na czele z Edisonem Cavanim, Lusiem Suarezem. Dalej Chille, z Alexisem Sanchezem, Arturo Vidalem, dwukrotny obrońca tytułu. Niestety w finale otrzymaliśmy rewanżowy pojedynek z Peru, które największą gwiazdę ma w osobie Paolo Guerrero. Problem z tym, że szczyt jego kariery miał miejsce 13 lat temu w Bayernie Monachium. Największe gwiazdy Copa America się starzeją. Wszyscy wyżej wymienieni mają ponad 30 lat, a przecież ponad 30 lat mają jeszcze Sergio Aguero, Ángel Di María czy Falcao.

Brazylia od początku turnieju grała najlepiej – w fazie grupowej zdobyli 7 punktów i z bilansem 8-0 wygrali grupę. Karne z Paragwajem, wygrana 2-0 z Argentyną i finał. Do finału mieli pięć meczów bez straconej bramki, dzięki rewelacyjnej obronie i postawie (być może) najlepszego bramkarza świata Alissona Beckera. Problemem jest wiek defensywy: Dani Alves, (36 lat), Thiago Silva, (34 lata) i Fernandinho (34 lat), ale im wyżej, tym.. młodziej. Czwórka Philippe Coutinho, Everton, Roberto Firmino i Gabriel Jesus zdominowała turniej, nie było widać, że nie ma z nimi kontuzjowanego Neymara. Za nimi wystąpili grający na co dzień w Barcelonie Arthur i Realu Madryt Casemiro, pokazują jak bardzo Brazylia potencjałem odskoczyła od przeciwników, którzy przestali „produkować” gwiazdy.

W decydującym meczu rozpoczął strzelanie po podaniu Gabriela Jesusa najlepszy zawodnik meczu Everton grający na co dzień w Grêmio Porto Alegre, na którego parol zagięli Manchester United i Manchester City. Gdy kolejne bramki były kwestią czasu, wyrównał.. Paulo Gerrero i zakończył rekordową passę Alissona Beckera. Kilka minut później jeszcze przed przerwą gola strzelił Gabriel Jesus, który później wyleciał z boiska za druga żółtą kartkę. W końcówce po rajdzie Evertona Brazylia wywalczyła kontrowersyjny rzut karny, którego na gola zamienił Richarlison i ustalił rezultat na 3-1. W przyszłym roku kolejne mistrzostwa, być może bez Leo Messiego, który skrytykował poziom sędziowania półfinału i meczu o trzecie miejsce. Jeśli tak się stanie, Copa America może dołączyć do mistrzostw innych kontynentów, które interesują garstkę ludzi. Dlatego żadna z telewizji w Polsce nie zakupiła praw do Gold Cup oraz Pucharu Narodów Afryki.

Blask już nie świeci #Neymar

Parafrazując znane wszystkim określenie pieniądze szczęścia nie dają, warto zastanowić się na przykładzie Neymara, czy sława i kasa idą w parze. I kiedy (na boga) to się zj… zepsuło. Neymar w lecie 2017 otrzymał propozycję nie do odrzucenia. Ofertę życia, czyli po pierwsze twarz projektu szejków z Kataru, którzy liczyli(ą) na zwojowanie Europy. Po drugie pozycję numer jeden w klubie, gdzie wszystko kręci się wokół niego. Po trzecie niewyobrażalnie wielki kontrakt. Zapalnikiem całej operacji było uruchomienie klauzuli odstępnego w wysokości 222 mln, będącej do dzisiaj transferowym rekordem świata.

Atmosfera wokół transferu i cała otoczka była grzana miesiącami. W roli głównej agent piłkarza, a jednocześnie ojciec, który zapewne zachwycony prowizją nie zważał na krytyczne opinie. Bo nagle pozycja partnera Leo Messiego, członka magicznego MSN (Messi, Suarez, Neymar), a docelowo sukcesora Argentyńczyka nie miała znaczenia. Już wtedy miałem wrażenie, że liczy się tylko kasa.

Oczywiście, nie jestem naiwny, że piłkarze grać będą dla idei. Jednak odejście piłkarza znajdującego się w ścisłym topie do dużo słabszej ligi, nieco mnie zszokowało. Może nie tak bardzo jak przejście Luiza Figo do Realu w 2000, ale bardziej niż choćby Cristiano Ronaldo do Juventusu w 2018. PSG to (jeszcze długo) nie Juventus, a Neymar nigdy nie zostanie Cristiano. Choć ostatnio i takie informacje krążą w prasie, że rzekomo Brazylijczyk zostanie… twarzą nowego Realu.

Póki co, nie chce mi się w to wierzyć, gdyż nie wystarczy jedynie uruchomić klauzulę (bo jej nie ma). Po prostu PSG nie ma zamiaru sprzedawać swojego najlepszego piłkarza. Oczywiście Barcelona też nie miała ochoty, ale tym razem w grę nie będzie wchodzić kasa – Neymar nigdzie nie otrzyma więcej. Tym razem w grę wejdą ludzkie emocje, atmosfera i chęć zapisania się w historii.

Paradoksalnie Neymarowi najlepiej zrobiłby powrót do Dumy Katalonii, jednak z uwagi na kulisy rozstania, finansowe fair play i brak chęci sprzedaży piłkarza przez klub, to się nie wydarzy. Piłkarz zrozumiał, że zwyciężanie Guingamp 9-0 nic w ostatecznym rozrachunku nie daje. Że w decydującym momencie przychodzi starcie z potentatem w lidze mistrzów, które jest przegrane, choćby z uwagi na brak rywalizacji na krajowym podwórku tydzień w tydzień. Liczą się sukcesy, tytuły. Coś, co pozwoli zapisać się w historii, a Neymar do zapisków predysponowany jest jak mało kto. Nie bez znaczenia ma także rozwój talentu Kyliana Mbappe, który w krótkim momencie, z prospektu stał się top5 piłkarzem Europy obok wspomnianych Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, Mohameda Salaha i Luki Modricia. A jest z tych piłkarzy najmłodszy. Znamienne jest także to, że różnica pomiędzy w/w piątką, a Neymarem się powiększa. Brak sukcesu na mundialu, a przede wszystkim dwa sezony z rzędu kontuzje na wiosnę w meczach 1/8 finału ligi mistrzów sprawia, że nie jest on na ustach wszystkich i coraz częściej jest wymieniony w gronie najlepszych z racji kwoty transferowej, a nie topowych umiejętności. Blask już nie świeci jak dwa lata temu, nie elektryzuje. Z geniusza futbolu stał się płaczką, która udaje po każdym mocnym zagraniu przeciwnika.

Bogactwo kadry Canarinhos

Zakończony właśnie towarzyski mecz Brazylii z Chorwacją potwierdził, że pięciokrotni mistrzowie świata będą w ścisłym gronie 2-3 faworytów do zwycięstwa mundialu.

Zaczęło się tak:

Alisson – Danilo, João Miranda, Thiago Silva, Marcelo – Willian, Casemiro, Fernandinho,  Paulinho, Philippe Coutinho – Gabriel Jesus

Albo inaczej:

Roma – Manchester City, Inter Mediolan, PSG, Real Madryt – Chelsea, Real Madryt, Manchester City, Barcelona, Barcelona – Manchester City

Imponująca jedenastka zważywszy na to, że nie ma w niej najlepszego brazylijskiego piłkarza Neymara. Na początku marca pisałem (TUTAJ):

w meczu ligowym z Olympique Marsylia, Neymar zszedł z boiska z kontuzjowanym stawem skokowym. Dziś wiemy, że Neymar nie zagra do końca sezonu

To ciekawe, bo Neymar dzisiaj wszedł po przerwie i w 69 minucie otworzył wynik. Do tego momentu, dobrze zorganizowana obrona Chorwacji skutecznie ograniczała grę skrzydłami Marcelo i Williana. Szejkowie z PSG nie lubią tego, podobnie jak kibice PSG. Brazylijczyk ścigający rekordy najlepszych w reprezentacji:

Pele 77 bramek
Ronaldo 64
Romario 56
Neymar 53

musi poprowadzić rodaków do sukcesu w reprezentacji. Przestańmy proszę nazywać złoto olimpijskie 2016 sukcesem, gdyż jest to najdziwniejszy twór FIFA. Grają w nim zawodnicy, którzy nie skończyli 23 lat plus trzech bez limitu wiekowego. Z europy występują tylko cztery drużyny, ale z uwagi na sito eliminacyjne, nie ma powtarzalności uczestnictwa:

2016 Dania, Niemcy, Portugalia, Szwecja
2012 Wielka Brytania, Hiszpania, Szwajcaria, Białoruś
2008 Serbia, Holandia, Belgia, Włochy

Zatem – dziwny limit, dziwne prawo do trzech jokerów oraz brak czołowych reprezentacji. Poza olimpiadą, Neymar zwyciężył jedynie w pucharze konfederacji 2013. W najważniejszych turniejach zawodził:

Mistrzostwa Świata

2014 – czwarte miejsce, 11 turnieju; 4 bramki w turnieju

Copa America

2016 nie zagrał, Brazylia nie wyszła z grupy
2015 czerwona kartka w drugim meczu, skutkująca dyskwalifikacją; ćwierćfinał; 1 bramka
2011 ćwierćfinał; 2 bramki

Kadra Canarinhos to nie tylko Neymar i wspomniani piłkarze. Drugim zawodnikiem, który nie mieści się w jedenastce jest Roberto Firmino, jedno z odkryć tego sezonu i top3 zawodnik Liverpoolu w tym sezonie. 15 bramek i 7 asyst w Premier League oraz 11 bramek w lidze mistrzów nie wystarcza do wyjściowego składu (!). Dzisiaj, podobnie jak Neymar, wszedł w drugiej połowie i strzelił bramkę. Selekcjoner Tite ma dylemat w każdej formacji i trudno np. ocenić, która z formacji jest najsilniejsza. Co może być zaskakujące, wydaje się nią obsada bramki z Alisonem, który fenomenalnie bronił w Romie i czeka na transfer do topowej drużyny – Real Madryt, Liverpool lub PSG (jeśli nie uda się zakontraktować Gigi Buffona). Transfer na pewno będzie rekordowy, który pobije rekord wydanej kwoty na bramkarza, którą ustanowił jego zmiennik Ederson (z Benfici do Manchesteru City za 40 mln €.

Brazylia przez eliminacje przeszła jak burza:

1. Brazylia 41
2. Urugwaj 31
3. Argentyna 28
4. Kolumbia 27

być może dlatego, że oprócz najbardziej utalentowanej kadry od 10 lat, ich selekcjoner Tite to trener pełną gęba. Sukcesy osiągał co prawda jedynie w kraju, ale ten z Corinthians z 2012 jest imponujący. Przełamał on supremację klubów z europy, który zwyciężyły w 11 z ostatnich 12 edycji klubowych mistrzostw świata. Pokonana w finale Chelsea przywiozła do Yokohamy pierwszy skład na czele z Cechem, Lampardem, Torresem, Matą czy Hazardem. Tite nawet z perspektywy lat miał skład przeciętny, a najbardziej znanymi zawodnikami Corinthians byli Paolo Guerrero (dwa sezony w Bayernie Monachium) oraz Paulinhio, czołowy zawodnika obecnej reprezentacji.

Trzy wątpliwości przy transferze za 222 mln €

3 sierpnia 2018 padł rekord transferowy. Trzeci piłkarz świata za poprzedni rok, Brazylijczyk Neymar zamienił FC Barcelonę na Paris SG. Początek przygody w nowym klubie Neymar miał jak w bajce – głównie okazałe zwycięstwa, w tym prestiżowe 3-0 z Bayernem, 2-1 z Monaco i 2-0 z Lyonem. Trio Neymar/Cavani/Mbappe grało na niewyobrażalnym poziomie. Na dzisiaj ich dorobek wygląda kosmicznie:

Ligue1: 54 goli, 29 asyst
Liga Mistrzów: 16 goli, 8 asyst
Puchar Francji: 4 gole, 4 asysty
Puchar Ligi Francuskiej: 2 gole

Wszystko miało się udać – wygrana w grudniu liga (obecnie 14 punktów przewagi nad drugim AS Monaco),  sukces w Lidze Mistrzów.

11 grudnia pojawiła się jednak pierwsza wątpliwość. Przeciwnikiem PSG w 1/8 LM został Real Madryt, który wygrał trzy z czterech ostatnich edycji. „Wtedy” rozpędzone PSG było faworytem, Real był w wielkim kryzysie, który swój szczyt osiągnął podczas El Clasico zakończony porażką 0-3.

Czas leciał, 27 stycznia Real Madryt pokonał Valencię na wyjeździe 4-1, a 10 lutego, czyli cztery dni przed wielkim meczem u siebie Real Sociedad 5-2. Nagle okazałe zwycięstwa w lidze PSG z Sochaux, Lille czy Montpellier przestały mieć znaczenie. Eksperci przestali wskazywać PSG jako faworyta, bo obrońca trofeum na czas odzyskał formę, sprawdzoną z trudnymi rywalami. Zrodziła się druga wątpliwość.

Pierwszy mecz 1/8 finału zakończony wynikiem 3-1 dla Realu Madryt, dzięki wyrachowaniu/doświadczeniu zdobywcy dwóch bramek Cristiano Ronaldo. Trio Neymar/Cavani/Mbappe bramki nie zdobyło. Brutalne zderzenie z maszyną do wygrywania LM sprawiło, że obudziły się demony ostatnich lat:

2012/13 – odpadnięcie z Barceloną w 1/4 finału
2013/14 – odpadnięcie z Chelsea w 1/4 finału
2014/15 – odpadnięcie z Barceloną w 1/4 finału
2015/16 – odpadnięcie z Manchesterem City w 1/4 finału
2016/17 – odpadnięcie z Barceloną w 1/8 finału

Tutaj dwa wnioski:

  1. PSG zaskakująco szybko odpada sezon w sezon z LM.
  2. Im więcej PSG wydaje pieniędzy, tym wcześniej odpada z LM.

To jest niesamowite, że w ostatnich pięciu latach, w półfinale LM mieliśmy Real Madryt, FC Barcelonę, Bayern Monachium, Borussię Dortmund, Chelsea Londyn, Atletico Madryt, Juventus Turyn, Manchester City i AS Monaco. Aż dziewięć drużyn było tam, gdzie nie była drużyna wydająca 222 mln € za jednego piłkarza.

Do dwumeczu z Realem, największym problemem PSG było egzekwowanie karnych (TUTAJ). Panowała wszechobecna sielanka. W przegranym pierwszym meczu, zaczęto się zastanawiać dlaczego takich piłkarz jak Angel Di Maria, który we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie uzbierał 16 goli i 15 asyst nie pojawił się na boisku. W końcu wielkie nazwiska muszą grać, co oznacza, że gracze pokroju Di Marii, Javier Pastore czy Julian Draxler muszą pogodzić się z siedziem na ławce.

Pięć dni temu, w meczu ligowym z Olympique Marsylia, Neymar zszedł z boiska z kontuzjowanym stawem skokowym. Dziś wiemy, że Neymar nie zagra do końca sezonu.

Przed rewanżowym meczem, nikt nie daje wielkich szans na odrobienie przez PSG dwubramkowej straty. Nie pomoże im Di Maria, ani dwójka Cavani/Mbappe. Sprowadzenie Neymara miało na celu zwojowanie europy. To się nie udało w tym sezonie, a wobec czekającej nas rewolucji.. Realu Madryt (TUTAJ), może nie udać się także w przyszłym. Na dziś, dołączyć do grona w/w dziewięciu drużyn bliżej niż PSG mają kluby z Anglii: Tottenham Hotspur, Manchester United, Liverpool FC. Czyli drużyny, z których największe gwiazdy odchodziły (TUTAJ) za odpowiednio: 101, 94 i 120 mln €. A nie, przychodziły za 222 mln €.

(Przyszłe) gwiazdy w Madrycie

W Madrycie nikt już nie pamięta Leganes (porażka 1-2 u siebie w Pucharze Króla i odpadnięcie) i Barcelony (blamaż u siebie 0-3). Liga mistrzów wraca po dwóch miesiącach, ze zmotywowanymi obrońcami trofeum, dla których to będzie ostatnia szansa na uratowanie sezonu. W sobotę wygrali z Sociedad 5-2, prowadząc do przerwy 4-0.  Niestety dla nich, przeciwnikiem będzie Paris SG. Zespół mający najwięcej w europie do udowodnienia, z dwóch powodów:

  • nakłady na największe gwiazdy z najdroższym piłkarzem na świecie Neymarem (pełna lista TUTAJ)
  • katastrofę w 1/8 finału poprzedniej edycji, po wygranej 4-0

PSG z fascynującą jedenastką, jest faworytem dwumeczu (Real Madryt 2,32 Paris SG 1,7 wg expekt.com), bo dominują w lidze i zaliczyli spacerek w rundzie grupowej, w tym spektakularne 3-0 z Bayernem w składzie:

A. Areola – Dani Alves, Thiago Silva, L. Kurzawa, Marquinhos – T. Motta (G. Lo Celso), M. Verratti (J. Draxler), A. Rabiot – E. Cavani, Neymar,  K. Mbappé (Á. Di María)

Dla Realu to wymarzona sytuacja, rzadko kiedy są underdogiem w rozgrywkach, które wygrali trzy na cztery ostatnie edycje. Cristiano Ronaldo, najlepszy strzelec każdej z edycji LM od 2012–13, w sobotę strzelił Hat-tricka i przygotowuje się na przyjazd Neymara, Cavaniego i Mbappe. Każdego z nich łączyli z zespołem z Madrytu w przeszłości i przyszłości, i najprawdopodobniej to będzie najważniejszy wątek tego dwumeczu. Florentino Perez w grudniu powiedział:

Gdyby Neymar grał w Madrycie, miałby więcej szans na zdobycie Złotej Piłki. Real jest klubem, który daje wielkim zawodnikom wszystko, czego potrzebują

co można przełożyć na tezę, że jeśli w dwumeczu odpadnie PSG, dzisiaj zobaczymy przyszłe gwiazdy Madrytu. I to już najbliższego, letniego okienka.

[prognoza] Kto na tronie po Leo/CR?

Co jakiś czas zastanawiamy się, co będzie jak zakończą karierę Messi i Ronaldo. Jak będzie wyglądać piłka, kto zajmie wolny tron najlepszego i czy to będzie jeden piłkarz, czy może wrócimy do ery sprzed Leo/CR, kiedy maksymalnie przez dwa lata panowali poszczególni piłkarze (Zidane, Ronaldinhio, Ronaldo).

Aby spróbować odpowiedzieć na te pytanie, należy uznać trzy rzeczy:

  1. Wiek, w którym nastąpi przekazanie tronu. Jeśli CR ma 32 lata i Messi 30, to możemy nawet cztery lata czekać na zmianę warty. Wiek piłkarza niesamowicie się wydłużył i dzisiaj 36 letni Zlatan, gdyby nie fatalna kontuzja (która się mogła jednak przydarzyć na każdym etapie), dalej strzelałby 20-25 bramek sezonie. A gdzie Zlatanowi, do Leo/CR.
  2. Nie pojawi się nikt nowy w najbliższych 5 latach, który szturmem podbije Europę. Biorę pod lupę listę top30 nominowanych do Złotej Piłki 2017, gdzie jest Mbappe, a także kilku młodych zawodników będących już dzisiaj blisko topu.
  3. Taki zawodnik może mieć maksymalnie 27 lat dzisiaj.

w/w kryteria spełniają:

Kevin De Bruyne, Philippe Coutinho, Paulo Dybala, David de Gea, Antoine Griezmann, Eden Hazard, Isco, Harry Kane, N’Golo Kanté, Sadio Mané, Kylian Mbappé, Neymar, Jan Oblak.

13 nazwisk, całkiem nieźle.  Dorzucam do nich nominowanych do najlepszego młodego piłkarza w ostatnich latach, czyli Marcusa Rashforda, Ousmane Dembele, Gianluigi Donnarummę, Dele Alli, Leroy Sané i Gabriela Jesus.

I na koniec jeszcze dwa słowa:

  1. klub i reprezentacja. Mimo całego marketingu klubowego, sponsorów, nie zmienia się kryterium dot. osiągnięć indywidualnych. Czy dla w/w 13 piłkarzy zakładając brak zmian klubowych, wszyscy mają szansę na triumf? w wielu przypadkach, wątpię.
  2. bramki i asysty. Skoro Gianluigi Buffon nigdy nie wygrał nagrody dla najlepszego piłkarza, nie wygra go ani Oblak, ani de Gea.

Ostatecznie moja top7:

  1. Kylian Mbappé – jeśli wśród nominowanych jest 18 latek, drugi transfer w historii i zawodnik już teraz top15 na świecie, to właśnie on przejmie tron
  2. Neymar – naturalny następca, po to w końcu odchodził z Barcelony. W mojej ocenie, gorąca głowa i wielka presja przeszkodzą mu w byciu top. Pojedynczą piłkę może zdobyć.
  3. Harry Kane – liczą się bramki, które będzie dostarczać z regularnością Alana Shearera, ograniczeniem może być klub i kadra, ale wróżę mu przez lata miejsce w ścisłym topie
  4. Isco – reżyser gry królewskich będzie wysoko z uwagi na klub i kadrę, przed nim wiele sukcesów, a podobno już teraz jest najlepszy w Realu
  5. Kevin De Bruyne – bardzo dynamiczny, aktywny i ciągle się rozwijający
  6. Dele Alli – wielki talent, ale bez zmiany klubu za dużo nie osiągnie
  7. Gabriel Jesus – drugi najmłodszy piłkarz w zestawieniu, za chwilę klasy Kuna Aguero z którym gra w ataku.

Czterech piłkarzy z mojego top7 gra już w Premier League i to jest wartość dodana takiej analizy. Po zmianie warty, Premier League wróci na tron.

 

Paryski samiec beta

Statystyki za ten sezon mają fenomenalne (kolejno bramki + asysty / liczba spotkań):

Edinson Cavani – Ligue1 7 + 2 / 6;  LM 2 + 0 / 1
Neymar – Ligue1 4 + 4 / 5;  LM 1 + 1 / 1

Czyli na pierwszy rzut oka znakomita współpraca – jeden lis pola karnego, znakomity egzekutor, z drugiej strony bardzo wszechstronny zawodnik, który łączy gole z końcowymi podaniami. Talent, umiejętności,wszystko powinno się udać, ba z tygodnia na tydzień współpraca powinna wyglądać jeszcze lepiej. Powinniśmy się przyzwyczaić do dominacji zarówno na krajowym podwórku (D 6-2 Toulouse, W 5-1 Metz), jak i w europie (W 5-0 Celtic).

Panie i Panowie, mamy nowego giganta piłki. Najpierw jeden rekordowy transfer, potem drugi. Nowoczesny sposób budowania drużyny, znak czasu. Ponad 400 mln na dwóch zawodników? nie ma sprawy.

Wystarczył jednak jeden karny, aby upewnić się, że nie tak szybko. Najlepsze kluby ostatnich lat w lidze mistrzów, a zarazem „wielkie drużyny” jak Real, Juventus, Barcelona, Bayern czy Atletico nadal będą najlepsze. Rozpychanie się łokciami, choć pewnie trafniej, pieniędzmi katarskich szejków jeszcze nie zmienią układu w europie.

Wyznaczony do strzelania rzutów karnych, najlepszy strzelec drużyny w bieżącym i poprzednim sezonie Cavani karnego nie strzelił. Niby nic szczególnego, wielu zawodników nie trafia, choćby ostatnio Leo Messi. Jednak ten karny może być elementem zapalnym konfliktu wielkich zawodników. Neymar witany niczym król, wokół którego wszystko powinno się kręcić, ma ochotę na wykonywanie stałych fragmentów gry. Przecież właśnie dlatego (i dla kilku srebrników, ale kto by liczył) odszedł z Barcelony, aby wyjść z cienia Messiego, który ma abonament na karne, wolne w Barcelonie. Prawdopodobnie jakby chciał, wybijałby nawet piątki z bramki za ter Stegena. Neymar w poprzednim sezonie strzelił z karnego tylko jedną bramkę w 30 meczach La Liga. Cavani w Ligue1 dwie i to nie licząc niedzielnego pudła.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Edison Cavani ma specjalny zapis w umowie, że w przypadku króla strzelców otrzyma dodatkowy 1 mln euro.

Urugwajczyk gra w PSG piąty sezon, tylko przed rokiem został królem strzelców, ale sezon nie był dla niego udany – przegrał mistrzostwo z Monaco i odpadł w 1/8 finału z Barceloną. Każdy oczywiście pamięta słynne 6-1 w rewanżu i właśnie w tym meczu 2 bramki i 2 asysty zanotował.. Neymar (Cavani jedną). Najlepszy występ w historii swoich meczów w Barcelonie zaowocował rekordowym transferem i statusem nr 1. Cavani przez pierwsze cztery lata był w cieniu Zlatana Ibrahimovicia i dopiero w poprzednim sezonie stał się numerem liderem i królem strzelców. Jak się okazuje na krótko.

Cavani będzie musiał pogodzić się z rolą tego drugiego, choć pewnie od przyszłego sezonu także Kylian Mbappé będzie upominał się o swoje. Jeśli się pogodzi, prawdopodobnie otrzyma ekstra premię 1 mln euro. Odpowiednią liczbę podań zapewnią mu: Pastore, Di Maria, Kurzawa, Dani Alves, czy wspomniani Neymar i Mbappe. Jeśli nie, w kolejce będzie wiele klubów chętnych na jego usługi – Real, Manchester United czy Liverpool.

Bo samiec alfa w Paryżu jest tylko jeden, Cavaniemu zostaje rola co najwyżej samca beta.