Czy Niemcy nadal mają szansę na finał?

Dzisiejszą porażkę Niemców z Meksykiem niektórzy interpretują jako wypadek przy pracy. Inni uważają, że to drużyna turniejowa, która rozkręca się z meczu na mecz. Prześwietliłem finalistów ostatnich sześciu edycji – jak radzili sobie w grupach:

9 punktów – Argentyna (2014), Holandia (2010), Brazylia (2002), Francja (1998)
7 – Niemcy (2014, 2002), Włochy (2006), Brazylia (1994)
6 – Hiszpania (2010), Brazylia (1998)
5 – Francja (2006)
4 – Włochy (1994)

Otóż w 9 na 12 przypadków, finaliści nie przegrali meczu w grupie, a w 4 zdobyli komplet punktów. Minimum dwa zwycięstwa odniosło 10 na 12 drużyn.

Analogicznie sprawdziłem, jak radziły sobie drużyny (poza edycją z 1994, kiedy żadna z drużyn nie zdobyła kompletu), które kończyły rozgrywki grupowe kompletem punktów:

Zwycięstwo – Brazylia (2002), Francja (1998)
Finalista – Holandia (2010), Argentyna (2014)
Półfinał – Holandia (2014), Niemcy (2006), Portugalia (2006)
Ćwierćfinał – Kolumbia (2014), Belgia (2014), Argentyna (2010, 1998), Brazylia (2006), Hiszpania (2002)
1/8 finału – Hiszpania (2006)

Jak widać, komplet zwycięstw daje rozstawienie w 1/8 finału i w zasadzie pewny ćwierćfinał. Jednak tylko w 50% drużyna awansuje do najlepszej czwórki.

Niemcy ostatnie mundiale zaczynali następująco:

2014 – 4-0 z Portugalią
2010 – 4-0 z Australią
2006 – 4-2 z Kostaryką
2002 – 8-0 z Arabią Saudyjską
1998 – 2-0 z USA
1994 – 1-0 z Boliwią

Zatem opinia odnośnie rozkręcania się Niemców w trakcie mistrzostw jest nieprawdziwa. Zaczynają grubo już w pierwszym spotkaniu, w którym strzelili w ostatnich czterech edycjach 20 bramek.

Wniosek z powyżej analizy taki, że Niemcy statystycznie nie powinni po porażce w grupie zagrać w finale. Komplet zwycięstw też tego nie gwarantuje, dlatego nie przekreślałbym Hiszpanii, Portugalii czy Argentyny.

Cristiano zaczął mistrzostwa

Po losowaniu grup mistrzostw świata, rozdmuchanego turnieju, którego czeka kolejna rewolucja (48 drużyn) prawdziwe emocje czekały nas dopiero drugim dniu turnieju. Oczywiście, spragnieni mistrzostw kibice poświęcili czas na oglądanie manity w wykonaniu Rosji na otwarcie. Ale powiedzmy szczerze, efektowne zwycięstwo drużyny kierowanej przez Stanisława Czerczesowa nic nie znaczy. Tym zwycięstwem ani strzelec dwóch bramek Dienis Czeryszew nie dołączy do wyścigu o króla strzelców, ani Rosja nie stała się nagle faworytem.

W drugim dniu, wieczorem czekał nas prawdziwy klasyk. Pojedynek mistrzów Europy 2016 z mistrzami Europy 2012/2008 elektryzował pod każdym względem. Od przywitania kapitanów Cristiano Ronaldo i Sergio Ramosa, kolegów z Realu Madryt, po ofensywne nastawienie i bramkę już w drugiej minucie z rzutu karnego. Momentami Hiszpania nawiązywała do czasów swoich wielkich poprzedników z lat 2008-2012, których kilku dalej występuje w kadrze. Ze znakomitej strony pokazał się Diego Costą, x-factor drużyny, która od zakończenia kariery przez Davida Villę, nie miała strzelca z prawdziwego zdarzenia. Siłę ekipy stanowią pomocnicy, z doświadczonym Iniestą, Davidem Silvą i Sergio Busquetsem, a także formacja defensywna z utytułowanymi Ramosem i Pique na środku, a także (podobno) najlepszym bramkarzem świata De Geą.

W Portugalii oczywiście króluje ofensywny styl, oparty przede wszystkim na fenomenalnym Cristiano Ronaldo. Zupełnie inaczej rozłożone akcenty piłkarskie, które pozwoliły dwukrotnie doprowadzić do wyrównania.

Mecz porywał od wspomnianej drugiej minuty i gola z karnego Cr, przez fragmenty Hiszpanii, które można oglądać na stojąco, kolejny gol kuriozum Cr i fatalną postawę bramkarza Hiszpanii, po fenomenalne zakończenie wieczoru, czyli bramkę z wolnego Cr.

Trzy bramki w dużej imprezie nie zdarzają się często:

2014 – dwa (Muller, Shaqiri)
2010 – jeden (Higuain)
2006 – brak
2002 – dwa (Klose, Pauleta)
1998 – jeden (Batistuta)
1994 – dwa (Salenko, Batistuta)

Cristiano Ronaldo dał sygnał, że idzie po kolejne wyróżnienia i trofea, z królem strzelców na czele. Jest formie, jest nienasycony. Tak naprawdę dopiero teraz zaczęły się mistrzostwa.

[prognoza] Grupy rozlosowane, więc szukamy niespodzianek

Klucze, wg których losowane są grupy ciągle się zmieniają, jednak niezmienne jest to, że zawsze mamy grupy, w których wszystko jest wiadome i tylko 2-3 mecz grupowe, zwane szlagierami mogą zmienić pewny układ. Ta powszechna opinia obowiązuje po każdym losowaniu i za każdym razem jest obalana, bo mundial to impreza pełna niespodzianek, nowych gwiazd, ale także wielkich zawodów (patrz Polska w 2002).

Teoretycznie z grup powinny wyjść:

A – Rosja, Urugwaj
B – Portugalia, Hiszpania
C – Francja, Dania (C)
D – Argentyna, Chorwacja (C)
E – Brazylia, Szwajcaria
F – Niemcy, Meksyk
G – Belgia, Anglia
H – Polska, Kolumbia

Czyli w komplecie, osiem drużyn z pierwszego koszyka, sześć z drugiego i dwie z trzeciego. Optyka dla każdego jest różna, ale pewnie większość przychyli się do tak uniwersalnego typu. Jednak co mundial dochodzi do odpadnięcia faworyta już na etapie rozgrywek grupowych, nie licząc przetasowań na miejscach 2-4.

Na pięciu ostatnich mundialach na rozgrywkach grupowych zakończyli turniej:
2014 – Hiszpania (mistrz świata i dwukrotny europy), Włochy (wicemistrz europy), Anglia, Portugalia
2010 – Francja (wicemistrz świata), Włochy
(mistrz świata)
2006 – Czechy (medalista ME)
2002 – Francja (mistrz świata i europy), Portugalia, Argentyna, Chorwacja
(medalista MŚ)
1998 – Hiszpania

Oczywiście, żadna z powyższych drużyn nie zakładała powrót do domu po 3 meczach i jak widać, tylko raz w ostatnich czterech mistrzostwach, z grupy wyszli aktualni mistrzowie świata! Tak właśnie wygląda typowanie mistrzostw zaraz po losowaniu grup, a raczej to, jak bardzo można się pomylić.

W mojej opinii, powody takiego stanu są dwa:

  1. nieoszacowanie (a.k.a. zlekceważenie) siły mniej znanych uczestników i najlepszym przykładem jest grupa śmierci 2014 (Włochy, Anglia, Urugwaj), którą wygrała Kostaryka
  2. zmęczenie sezonem, bo najlepsi piłkarze grają 38 meczów w lidze + 12/13 meczów w LM + 6 meczów w pucharze krajowym + rozgrywki o puchar ligi + 10 meczów kadra. Średnio 60 spotkań piłkarzy grających w najlepszych ligach oznacza po prostu zmęczenie i tutaj najlepszym przykładem są Hiszpanie i Portugalczycy z 2014, których przedstawiciele grają w najlepszych ligach i najlepszych zespołach, a pakowali się po trzech spotkaniach.

Niespodzianki podobnie jak odpadnięcia faworytów są zawsze, przypomnę w ostatnich latach, kto grał w ćwierćfinale:

2014 Kolumbia, Kostaryka
2010 Ghana, Paragwaj
2006 Ukraina
2002 Korea Południowa, USA, Senegal, Turcja

Kto zatem może zaskoczyć tzn. wyjść z grupy i wygrać co najmniej jeden mecz pucharowy? Spróbuję powróżyć z fusów, co może się zdarzyć:

  1. Meksyk wygrywa grupę (np. bilansem bramek z Niemcami) i wrzuca do 1/8 Niemców na Brazylię, sam zapewniając sobie mecz z o ćwierćfinał z przysłowiową Szwajcarią.
  2. Coś podobnego, czyli Dania wygrywa grupę z Francją (np. różnicą bramek), spychając ich na Argentynę, a samemu trafiając do prostej drabinki. Duński dynamit, kierowany przez zdobywcę hat-tricka w rewanżu barażowym, Christiana Eriksena wraca.
  3. Senegal lub Kolumbia wygrywa grupę (nie jest to dla nas wymarzona sytuacja, ale możliwa) i wygrywając w 1/8 z Anglią (największy papierowy tygrys w historii piłki), awansuje do ćwierćfinału.
  4. Rosja kompletnie rozczarowuje i nie wychodzi z grupy, czyli powtarza wyczyn z euro. Odpadnięcie gospodarzy w rozgrywkach grupowych to zawsze wielka niespodzianka.

Oczywiście, nie jest to wielkie odkrycie typując w tym gronie Meksyk czy Kolumbię, ale powiedzmy szczerze, typując najlepsze drużyny na świecie, nie ma tych drużyn (kolejność alfabetyczna): Argentyna, Brazylia, Francja, Hiszpania, Niemcy, Portugalia, Urugwaj, a nie zapominajmy o silnych europejskich  ośrodkach tj. Belgia, Anglia czy Chorwacja.

A jeśli moje cztery typy to science-fiction, to zerknij proszę jeszcze raz, jakie drużyny na ostatnich mundialach awansowały do ćwierćfinału, a jakie odpadały już w grupie. Bo niespodzianki na mundialu będą zawsze.

 

Pogromy na MŚ/ME w XXI wieku

Przed losowaniem mistrzostwa świata, wszystkim wychodzi życzeniowość. Chcielibyśmy potencjalnie jak najsłabszych rywali, aby jak najdalej zajść, nie wierząc zbytnio w swoje siły. W XXI wieku na mistrzostwach świata i europy, poza drużynami z topu (Portugalia, Niemcy x3, Chorwacja) graliśmy w grupie z:

USA, Koreą Południową, Ekwadorem, Kostaryką, Austrią, Czechami, Rosją, Grecją, Ukrainą i Irlandią Północną. Wynik?

  • Z topem 1 punkt w 5 meczach = 0,2 punktu / mecz
  • z pozostałymi 15 punktów w 10 meczach = 1,5 punktu / mecz

Jak widać, średnia 1,5 punktu, nie gwarantuje awansu z grupy, a jeśli dodamy do tego drużynę z topu, maksymalnie możemy powalczyć o trzecie miejsce.

Oczywiście zawsze można powiedzieć, że to historia i mamy najlepszą drużynę w XXI wieku. Jasne! dlatego wywalczmy punkty i awans z grupy na boisku, bo licząc tylko na trafienie ogórków, daleko nie zajedziemy. Ekwador, Korea Południowa, Czechy były do ogrania, a te mecze przegraliśmy.

W XXI w. na mistrzostwach świata (9 imprez), mieliśmy tylko 17 meczów z różnicą powyżej 3 bramek (kursywą oznaczyłem mecze w fazie pucharowej):

2016 Belgia – Węgry 4-0
2014 Chorwacja – Kamerun 4-0, Holandia – Hiszpania 5-1, Niemcy – Portugalia 4-0, Niemcy – Brazylia 7-1
2012 Hiszpania – Irlandia 4-0, Hiszpania – Włochy 4-0
2010 Niemcy – Australia 4-0, Portugalia – Korea Północna 7-0, Niemcy – Argentyna 4-0
2008 brak
2006 Argentyna – Serbia i Czarnogóra 6-0, Hiszpania – Ukraina 4-0, Ukraina – Arabia Saudyjska 4-0
2004 brak
2002 Brazylia – Chiny 4-0, Portugalia – Polska 4-0, Niemcy – Arabia- Saudyjska 8-0
2000 Holandia – Jugosławia 6-1

Jak widać, 12 na 17 razy mieliśmy do czynienia z pogromami w fazie grupowej, ale zdarzają się takowe w fazie pucharowej, w tym półfinale (2014) czy finale (2012). Pięciokrotnie wygrywali w ten sposób Niemcy, których tym razem nie trafimy w grupie, natomiast w gronie pokonanych oprócz ogórków, mamy Włochy, Argentynę, Brazylię czy Hiszpanię.

Zatem życzeniowe trafienie w grupie Peru czy Kolumbii, może być strzałem w stopę, patrząc przez pryzmat Ekwadoru z 2006. Być może lepiej wylosować sprawdzonych w boju Szwajcarów czy Anglię.