Leo Messi na zapętleniu

Po dobie od zakończenia meczu Barcelona – Liverpool, nie milkną komentarze odnośnie meczu. Barcelona ostatecznie zdeklasowała rywali 3-0, którzy zagrali bardzo dobry mecz, ale nieskuteczny. Tematem numer jeden jest oczywiście Messi, zwłaszcza jego drugi gol z rzutu wolnego każdy kibic piłki nożnej widział na zapętleniu dziesięć razy. Deklasacja to odpowiednie określenie na porażkę Liverpoolu, stawianego przed pojedynkiem jako underdoga, choć glosy ekspertów były podzielone. Nie mieliśmy ‚Rock and rolla’, bo finalista ostatnich rozgrywek i być może przyszły mistrz Anglii nie potrafił powstrzymać Leo Messiego. Już przed meczem reklamowano starcie jako pojedynek najlepszego zawodnika Ligi Mistrzów z najlepszym obrońcą Premier League Virgilem van Dijkiem, a przecież kilka tygodni temu miał to być pojedynek rywali z reklamy Peppsi Max – Messiego i Mo Salaha. Im bliżej do meczu, tym bardziej zmieniała się narracja, który zawodnik czy pojedynek będzie decydujący. Ostatecznie Messi pogrzebał Liverpool, a dziennikarze zapomnieli o peanach dla Jurgena Kloppa, bo zaczęli wypominać mu brak trofeów. Znamienne jak percepcja dziennikarza, eksperta i  kibica się zmienia – jedna akcja lub jeden mecz może zmienić optykę o 180 stopni.

12974852-6984855-Liverpool_keeper_Allison_was_left_helpless_as_Messi_scored_his_6-a-5_1556806449028.jpgPodobnie wygląda rywalizacja nadludzi – Messiego z Cristiano Ronaldo. W ostatnich latach, głownie za sprawą Ligi Mistrzów triumfował w wyścigu CR7, nieco przykrywając fakt, że Argentyńczyk zwyciężył w 8 z 11 ostatnich mistrzów La Liga. Dla kibiców liczy się przede wszystkim Liga Mistrzów, dlatego regularne odpadnięcia Barcelony w ćwierćfinale wykorzystywał Portugalczyk, dorzucając po drodze triumf w Mistrzostwach Europy. Mistrzostwach wygranych, jednak po latach trudno przypomnieć sobie jakiś wybitny mecz Portugalczyka – od biedy mógłby być nim spotkanie z Węgrami (!) zremisowane 3-3 i jego dwie bramki. Jednak po finale, maszyna marketingowa ruszyła na dobre, a Cristiano Ronaldo najlepszy występ zanotował w finale… pełniąc od 25 minuty role (nie)grającego trenera.

Dzisiaj liczy się tu i teraz, Argentyńczyk przejął miano najlepszego piłkarza świata – prowadzi w klasyfikacjach strzelców (La Liga i Liga Mistrzów) i asyst (La Liga, w Lidze Mistrzów jest ósmy), wygrywa La Ligę, za chwile Puchar Hiszpanii i być może Ligę Mistrzów. Jest na ustach całego świata. Do niedawna piąty piłkarz na świecie wrócił na tron, przypomnę klasyfikacje za 2018:

Luka Modrić
Cristiano Ronaldo
Mohamed Salah
Kylian Mbappé
Leo Messi.

Dzisiaj prawdopodobnie mamy trojkę Messi, Cristiano Ronaldo i Mbappé, ale wtedy sugerowano się (podobno) wynikami na mundialu. Przypomnę, miejsca na turnieju wymienionej piątki:

finał
1/8 finału
runda grupowa
zwycięstwo
1/8 finału

Zatem, czy na pewno wyniki były kryterium? Pamiętam, że po ostatecznych wynikach plebiscytu, eksperci doprecyzowywali ocenę zawodników na mistrzostwach. Czyli idąc tym samym kryterium – jeśli w lecie b.r. odbywałaby się kolejna impreza rangi światowej, to także byłaby nadrzędna w stosunku do całego sezonu ligowego? Niestety tak – piękne bramki w lidze mistrzów i ew. w niej triumf byłby niżej oceniony. Przypomnę tutaj to, co wyprawiał rok temu Cristiano Ronaldo:

rozgrywki grupowe, 9 goli
1/8 z PSG, 3 bramki w dwumeczu
1/4 z Juventusem, 3 bramki, w tym ostatnia w doliczonym czasie gry (98 minuta) dająca bezpośredni awans
1/2 i finał, brak bramek

Ostatecznie zdobył w całej edycji 15 bramek i tytuł najlepszego zawodnika, co okazało się mniej istotne niż niespodziewane wicemistrzostwo świata Chorwacji. Do dziś ostateczna piątka za 2018, to jedno z największych zaskoczeń w wielkiej piłce, bo o zwycięstwie nie decydowało zwycięstwo w finale (Mbappe, Grizmann, Varane), La Liga (Messi), Premier League (Salah) tylko wielka niespodzianka, do której doklejano Modrićowi sukces w Lidze Mistrzów (trudno nazywać Real drużyną Luki, w przeciwieństwie do CR7 czy Sergio Ramosa). Jestem fanem talentu Chorwata, przez lata wymieniałem go jako piłkarz najbardziej pasujący do Barcelony, jednak co nadludzie to.. nadludzie.

Po losowaniu ćwierćfinałów mieliśmy mieć w finale gwiezdne wojny z Cristiano Ronaldo i Leo Messim w roli głównej. Krążyły nawet teorie, że losowanie było ustawione, aby najbardziej dokręcić wielką maszynę z kasą. Oczywiście, były tez inne możliwości wielkich finałów:

Pep Guardiola vs FC Barcelona
Real Madryt vs Liverpool
Manchester City vs Liverpool
Manchester City vs Manchester United

ale żaden nie elektryzował, jak pojedynek nadludzi. Być może ostatni w ich wielkiej formie, bo dotychczas odbyło się pięć, ale tylko ten z 2009 zapamiętamy szczególnie:

2008.04.23 FC Barcelona – Manchester United 0-0
2008.04.29 Manchester United – FC Barcelona 1-0; Scholes
2009.05.27 FC Barcelona – Manchester United 2-0; Eto’o, Messi
2011.04.27 Real Madryt – FC Barcelona 0-2; Messi 2
2011.05.03 FC Barcelona – Real Madryt 1-1; Pedro – Marcelo

Cristiano Ronaldo starał się o triumf w tej edycji wyjątkowo, był jedynym strzelającym bramki w fazie pucharowej zawodnikiem Juventusu (hat-trick w rewanżu z Atletico, w którym odrobili dwubramkową stratę w pierwszym meczu i po jednej bramce w ćwierćfinałach) ale to było za mało na Ajax. O dziwo po pierwszych półfinałach, tylko Ajax może zatrzymać Barcelonę. Oczywiście, przed nami rewanże, ale na dzisiaj trudno wyobrazić sobie, aby nie awansowali do finału pogromcy Realu Madryt i Juventusu oraz FC Barcelona. Leo Messi lubi grac z Ajaxem (zresztą, z która drużyną nie lubi):

2013.09.13 dom, 3 bramki
2014.10.21 dom, 1 bramka i 1 asysta
2014.11.05 wyjazd, 2 bramki

I wielce prawdopodobne, że znowu będziemy oglądać jego bramki na zapętleniu. A na koniec roku, po raz 11 w ostatnich 12 latach zwycięży jeden z nadludzi.

Moja klasyfikacja najlepszych piłkarzy za sezon 2017/18

Kilka dni temu FIFA ogłosiła nominowanych do nagrody piłkarza roku. W trójce znaleźli się Cristiano Ronaldo, Luka Modrić oraz Mohamed Salah. Wygrał Chorwat, a o tym czy zasłużenie – będzie poniższy tekst.

Ciekawe, jak wiele robi obecny hype i gdzie zgubiono tutaj innych znaczących piłkarzy. Oczywiście, trudno jest wskazać najlepszych piłkarzy, zwłaszcza trzech po bardzo nierównym roku – nie było dominatora, który ligę łączyłby z ligą mistrzów, w której sukcesy odnosiły Real Madryt (trzeci w lidze), Liverpool (czwarty w lidze) oraz AS Roma (trzeci w lidze). Mistrzowie najsilniejszych lig przepadli z kretesem w lidze mistrzów – PSG po pierwszym meczu przegranym 0-3, Barcelona po rewanżu przegranym 0-3 oraz Manchester City przegrany pierwszy mecz 3-0. Niechlubnym wyjątkiem mogą być piłkarze Bayernu Monachium oraz Juventusu Turyn, ale trudno liderów tych drużyn umieścić w trójce. Robert Lewandowski? Mats Hummels? Pablo Dybala? Gonzago Higuain? z perspektywy mundialu wygląda to po prostu słabo, a w/w piłkarze widnieli w różnych jedenastkach.. rozczarowań.

Mundial miał swoich bohaterów – oczywiście Luke Modricia, ale też Ivana Perisica, Kyliana Mbappe, Raphaela Varane’a, Antoine Griezmanna, Edena Hazarda, Romelo Lukaku. Inter Mediolan, Manchester United, Chelsea Londyn. Żadna z tych druzyn nie osiągnęła sukcesu w Europie, w lidze owszem byli wysoko, ale w cieniu innych drużyn. Dlatego wybór w trójce np. Luki Modricia jest dyskusyjny. Owszem otrzymał nagrodę piłkarza turnieju, ale w siedmiu meczach zanotował zaledwie dwie bramki i jedną asystę. Oczywiście był motorem napędowym, grał ogromną liczbę minut z wielką determinacją, ale moim zdaniem nie zasłużył na tę nagrodę. W lidze bramka i sześć asyst, w lidze mistrzów bramka i asysta. Lepiej wyszedł wspomniany Griezmann – mistrz świata, wicekról strzelców z bilansem – cztery gole i dwie asysty, w lidze mistrzów owszem odpadł w grupie, ale w niej zanotował dwie bramki i dwie asysty, w lidze europy zwycięstwo z sześcioma bramkami i trzema asystami, w tym dwie bramki w finale. W lidze Atletico wyprzedziło Real, a Francuz zanotował 19 bramek i 9 asyst. Oczywiście, jeden jest graczem ofensywnym, drugi nie. Ale czy pomocnik, a raczej top3 piłkarz na świecie powinien przez cały sezon mieć tylko jedną bramkę i sześć asyst w lidze? to już taki Pablo Fornals z Villareal, młody, nieznany (jeszcze) Hiszpan zanotował trzy bramki i dziesięć asyst, a nie miał w zespole tak utalentowanych partnerów. Jeśli ktoś przy Modriciu wspomni o Xavim, to w sezonie 2008/09 zanotował on 22 asysty (TUTAJ). Zapytam przezornie, dlaczego Modrić, a nie Varane?

Drugim piłkarzem, który mnie zaskakuje w trójce, jest Mo Salah. Z perspektywy mundialu, to nawet przełknąłbym tego Modricia, ale Egipcjanin to wolne żarty. Oczywiście, finalista ligi mistrzów oraz król strzelców w Anglii, ale bądźmy szczerzy – czy był lepszy od Harry Kane’a? W lidze 32 bramki vs 30 bramek to nie jest wielka różnica, tym bardziej, że Anglik był trzeci, a Egipcjanin czwarty ze swoim klubem. W lidze mistrzów 10 do 7, tutaj oczywiście wielki sukces Liverpoolu, ale Harry Kane odpadł w 1/8 finału i nie miał dodatkowych pięciu spotkań. Skoro w przypadku Modricia liczy się mundial, Anglik wygrywa w golach 6 do 2 (plus król strzelców), jednocześnie prowadząc Anglię do najlepszej czwórki vs drużyna, która przegrała wszystkie trzy mecze, w tym z Arabią Saudyjską.

Cristiano Ronaldo w mojej ocenie był najlepszy. To on był fundamentem zwycięstwa Realu w lidze mistrzów strzelając 15 bramek, to on miał najbardziej spektakularny występ na mundialu strzelając Hiszpanii trzy gole (TUTAJ), wreszcie nawet w przegranej przez Real lidze strzelił 26 bramek. Ktoś może powiedzieć, że liczby nie oddają wszystkiego w takich plebiscytach. Proszę, niech zerknie wtedy na ostatnich zwycięzców czy byli to zawodnicy defensywni, czy ci, którzy popisywali się nadludzkimi liczbami. Konkurować z Cristiano może Leo Messi i to też zaskakujące, że nie ma tego piłkarza w trójce najlepszych. Mówimy tutaj o laureacie złotego buta, dla najlepszego strzelca w Europie, a w lidze dołożył do tego 12 asyst, zresztą w krytykowanej w lidze mistrzów Barcelonie zdobył sześć bramek i dwie asysty.

Dlatego moja klasyfikacja najlepszych piłkarzy za sezon 2017/18 wygląda następująco:

  1. Cristiano Ronaldo
  2. Leo Messi
  3. Antoine Griezmann
  4. Luka Modrić
  5. Harry Kane
  6. Mo Salah
  7. Eden Hazard*

*) gdyby zamienić drabinkę Belgii z Chorwacją, wszyscy mówilibyśmy o Edenie a nie Luce.

Przed finałem mundialu, czyli dlaczego wygra Francja

Francja od początku była jednym z faworytów mundialu. Wg bukmacherów stała tuż za Brazylią i Niemcami, czyli za złotym pokoleniem Brazylii oraz obrońcami tytułu. Mundial potoczył się zaskakująco – najpierw szybko odpadli z gry Niemcy, a w ćwierćfinale Brazylia z Belgią. Zresztą po odpadnięciu Niemiec, ta sama część drabinki z udziałem Francji i Brazylii oznaczała dla tych reprezentacji ewentualne spotkanie w półfinale. Jak wiemy, nie doszło do niego, bo w ćwierćfinale z Belgią odpadł kolejny z faworytów.

Ogólnie faworyci w turnieju zawodzili – Niemcy, Hiszpania, Portugalia i Argentyna nawet nie zakwalifikowały się do półfinału, a mowa o teoretycznie najlepszych kadrach Europy lub drużynach, które mają najlepszych zawodników. Dziwne, że nikt nie dodawał, że Francja cały turniej robiła swoje i ani przez chwilę (nie licząc szalonych dziewięciu minut z Argentyną) nie była zagrożona porażką, w przeciwieństwie do Chorwacji, nie rozegrała też dogrywki (Chorwacja az trzy).

Drużyna, która powinna wygrać ostatnie euro, przeszła mały lifting, m.in. do drużyny dołączył Kylian Mbappe, czyli potencjalnie… najlepszy zawodnik. O jego klasie świadczy zwłaszcza mecz z Argentyną w 1/8 finału, kiedy strzelił dwie bramki i wywalczył karnego. Być może porażka na euro scaliła tę ekipę. Kieruje nią Dider Deschamps, który w roli kapitana wygrał ligę mistrzów z dwoma klubami (Olympique Marsylia i Juventus Turyn), który wypłynął w roli trenera na TOP po niesamowitym sezonie 2003/04 AS Monaco (finał ligi mistrzów). Deschamps był kapitanem wielkiej Francji z 1998, do której porównuje się tę drużynę.

Trójkolorowym trafiło się (po raz kolejny) wspaniałe pokolenie z niesamowitym kręgosłupem – Lloris, Varane, Kante i Griezmann, prawdopodobnie najlepszym na świecie. Wspierany przez młodych, szalenie utalentowanych (choć nierównych) Mbappe, Pogbą staje się maszyna do wygrywania. O sile drużyny świadczy fakt, że jeśli nie idzie formacji atakującej, zwycięstwo zapewniają obrońcy: Umtiti (półfinał) lub Varane (ćwierćfinał). Niczym w 1998 roku, kiedy Laurent Blanc (1/8) i dwukrotnie Lilliam Thuram (półfinał) zapewniali awans.

Francja nie traci w zasadzie goli – pomijając zaskakujący mecz z Argentyną, w pięciu pozostałych stracili zaledwie jedną bramkę. Czyli półfinał i ćwierćfinal na zero, grając z Belgia i Urugwajem. Kolejne podobieństwo do 1998 – wtedy stracili w całym turnieju dwie bramki – jedną z grupie z Dania (2-1), druga w półfinale z Chorwacją (2-1).

Na dziś piłkarzem turnieju jest Luka Modrić, piłkarz wybitny. Dzisiejszy mecz może zmienić wszystko. Dwie bramki Griezmanna lub Mbappe, mogą nawiązać do 1998 roku. Wtedy też najlepszym piłkarzem turnieju był Ronaldo, ale po finale i dwóch bramkach Zidane’a, wszyscy o tym zapomnieliśmy.

Ostatnia szansa pokolenia, które zawiodło

Po dwóch zwycięstwach Chorwacji z Nigerią 2-0 i Argentyną 3-0, zupełnie nieoczekiwanie Chorwacja została najlepiej grającą drużyną na mundialu i nieśmiało zaczęto nazywać ich „czarnym koniem”. Nieoczekiwanie, bo Chorwacja to drużyna, która nie potrafi grać w finałach wielkich imprez. Oczywiście, od razu przypomina się fenomenalny turniej z 1998 lat ze świetną jedenastką:

Drazen Ladic – Dario Simic, Igor Stimac, Slaven Bilic – Robert Jarni, Zvonimir Soldo, Aljosa Asanovic, Zvonimar Boban, Mario Stanic – Davor Suker, Goran Vlaovic.

jednak to było 20 lat temu i w kolejnych turniejach nie tylko Chorwacja zawodziła, ale często po prostu się kompromitowała. Na dziewięć ostatnich turniejów, do dwóch się nie zakwalifikowała, pięciokrotnie (!) nie wyszła z grupy i po razie zanotowała awans do 1/8 i 1/4 finału.  Trochę mało dla dwóch pokoleń, które mogło zawojować świat. Sukcesy w klubach nie przełożyły się na reprezentacyjne. Najpierw genialne pokolenie z Prosineckim (Real Madryt, FC Barcelona, Sevilla), Davorem Sukerem (Sevilla, Real Madryt) i Boksiciem (Olympique Marsylia, Juventus Turyn) nie potrafiło powtórzyć sukcesu z 1998, a obecne, na równi utalentowane, osiągnęło szczyt w ćwierćfinale 2008, czyli dziesięć lat temu. Poniżej przekrój wielkich turniejów w wykonaniu Chorwacji:

2016 (m.in. Vedran Corluka, Mario Mandziukić, Luka Modrić, Ivan Perisić, Ivan Rakitić, Darijo Srna) 1/8 finału
2014 (m.in. Vedran Corluka, Dejan Lovren, Mario Mandziukić, Luka Modrić, Ivica Olić, Ivan Perisić, Ivan Rakitić, Darijo Srna) – nie wyszli z grupy
2012 (m.in. Vedran Corluka, Mario Mandziukić, Luka Modrić, Ivan Perisić, Ivan Rakitić, Darijo Srna) – nie wyszli z grupy
2010 nie zakwalifikowali się
2008 (m.in. Vedran Corluka, Niko Kovac, Robert Kovac, Nico Kranjcar, Luka Modrić, Ivica Olić, Josip Simunić, Darijo Srna) – ćwierćfinał
2006 (m.in., Niko Kovac, Robert Kovac, Krancjar, Modrić, Prso, Simunić, Srna, Tudor) – nie wyszli z grupy
2004 (m.in. Niko Kovac, Robert Kovač, Ivica Olić, Dado Prso, Darijo Srna, Igor Tudor) – nie wyszli z grupy
2002 (m.in. Alan Boksić, Robert Jarni, Niko Kovac, Robert Prosinecki, Zvonimir Soldo, Mario Stanić, Davor Suker) – nie wyszli z grupy
2000 nie zakwalifikowali się

Obecny turniej, to ostatnia szansa na sukces pokolenia, które zawiodło – Luki Modricia (33 lata), Mario Mandžukicia (32 lata) czy Vedrana Ćorluki (32 lata). Modrić bez sukcesu w kadrze nie zmieni swojej kariery z „bardzo dobra” na „wybitna” i nie wdrapie się na poziom Xaviego, Iniesty czy Andrei Pirlo. Podobnie jak Mandziukic, u nas postrzeganego  jako ten, który musiał odejść z Bayernu po transferze Lewandowskiego. Tymczasem po odejściu radzi sobie bardzo dobrze w wielkich firmach jak Atletico Madryt i Juventus Turyn. Ponadto Mandziukić strzelał bramki w dwóch finałach Ligi Mistrzów (2013 Bayern i 2017 Juventus), czym mogą pochwalić się w ostatnich latach najlepsi piłkarz globu z Cristiano Ronaldo, Leo Messim, Garethem Balem czy Sergio Ramosem. Monaco, Liverpool, Barcelona, Real Madryt i Juventus – w takich klubach grają zawodnicy „czarnego konia” obecnych mistrzostw świata. Jak nie teraz, to kiedy?