Przegląd Sportowy dzisiaj i jutro

Jak co sobotę kupiłem dzisiaj Przegląd Sportowy. To niemal tradycja, aby w weekend przyjrzeć się bliżej temu, co się dzieje w sporcie. Zaczęło się dawno, 20-25 lat temu, gdy jako dziecko spędzałem godziny na czytanie gazet bezpośrednio w kiosku. To było okno na świat, coś więcej niż telegazeta, (inny relikt tamtych czasów). Pani kioskarka przymykała oko nawet na to, że potrafiłem pożyczyć gazetę i podać popołudniu przeczytaną od deski do deski. Zapowiedzi, wywiady, newsy uzupełniały telewizję angielski Eurosport, jedna z trzech dostępnych wtedy w Polsce. Drugą był niemiecki DSF, który po latach kojarzy mi się z wrestlingiem i NBA, a Canal+ było wtedy jeszcze bardziej elitarne niż dzisiaj. Jeśli ktoś chciał pogłębić wiedzę, zostawała mu sportowa niedziela w TV i gazeta w kiosku. Inny świat niż dzisiaj, zresztą dodam, że część gazet w tym Przegląd Sportowy ukazywał się we Wrocławiu dzień później i o wynikach z soboty dowiadywałem się we wtorek. Dzisiaj w erze Twittera, dowiaduje się maksymalnie dwie minuty po wydarzeniu. Papier to papier, a po wielu latach prenumerowania tygodnika Piłka Nożna przerzuciłem się na Przegląd Sportowy, chcąc dowiedzieć się więcej o innych dyscyplinach oraz czytać o nich na bieżąco.

Rola prasy w dzisiejszych czasach jest marginalna – internet i wygoda ludzi mocno ograniczyła to medium, zresztą popularne jest ostatnio stwierdzenie, że Polacy nie czytają. Tak do końca nie jest, przecież Remigiusz Mróz potrafi napisać kilka książek rocznie, a nasza noblistka Olga Tokarczuk sprzedała już milion książek tłumaczonych na różne języki. Czytelnik sięgnie nadal po coś do czytania, dzisiaj jest jednak bardziej wymagający i niezadowalający się byle czym. W ostatnich latach, gdy Przeglądem kierowali Michał Pol z Przemysławem Rudzkim widać było pomysł na gazetę i ogólnie ogromne plusy za:

  • skarby kibica najlepszych lig,
  • Magazyn lig zagranicznych,
  • PS Reportaż i PS Historia,
  • felietonistów – Krzysztofa Stanowskiego, Tomasza Ćwiakaly, Dariusza Dziekanowskiego, duet Ofensywni, Mateusza Borka,
  • kreatora newsów kadry Tomasza Włodarczyka,
  • informacje koszykarskie Jakuba Wojczyńskiego i Rafała Tymińskiego.

Nie jestem fanem Ekstraklasy, ale materiały były wysokiej jakości, szczególnie piątkowy Ligowy Weekend i wywiady Izabeli Koprowiak w chwili z… Wiele osób można wymienić, od Macieja Kaliszuka, Michała Zaranka, Macieja Szmigielskiego, po bohaterów YouTube Jakuba Krecidło, Michała Gutkę, Dominika Piechotę i Jarka Kolińskiego. Być może właśnie YouTube z trzema flagowymi programami: Misją Futbol, English Breakfast i La Liga Loca było największym sukcesem poprzednich prowadzonych. Dla nowego pokolenia Przegląd Sportowy nie kojarzył się 98-letnią gazeta, tylko ze znanymi i lubianym youtuberami; znak czasu.

Średnia sprzedaż Przeglądu w pierwszym półroczu (za Wikipedią) wynosiła 21 tysięcy, mimo wielu zabiegów Naczelnych. Kolejny znak czasu? To na pewno, bo nikt z moich znajomych, chętnie korzystających z mediów społecznościowych nie kupuje gazet (jedynie dwie specjalistyczne o NBA). Książki dla przykładu czyta wielu, bo wybór jest ogromny. Nawet stricte sportowych dzięki m.in. Wydawnictwu SQN ukazuje się kilka w roku – od tłumaczonych zagranicznych biografii, po polskie produkcję, często pisanych przez dziennikarzy sportowych, którzy w nowych czasach muszą być multikanalowi – prowadzić Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, czasem pisząc w gazecie lub książki, a także pokazując się w TV lub radiach, często internetowych – wypisz, wymaluj dziennikarz 2019. Gazety niestety się nie zmieniają tak szybko, a jeśli ktoś się nie zgodzi z tym faktem, odsyłam jeszcze raz do początku tego akapitu.

Po wrześniowym trzęsieniu ziemi w Przeglądzie Sportowym – zwolnieniu Pola, Rudzkiego, odejściu felietonistów Stanowskiego, Ćwiąkały, Borka (i późniejszym Włodarczyka), czas na nowe. Projektowi od 2020 ma przewodzić Michał Kołodziejczyk, posiadający znakomite pióro Redaktor naczelny WP SportoweFakty, który zupełnie niesprawiedliwie jest postrzegany jako „Pan od klików”. Dzisiaj takie są wymogi wielkich korporacji, które chcą jakość mierzyć ilością przeczytanych artykułów i klikniętych newsów. Czy to źle? W erze romantycznej sprzed 20 lat nie miało to miejsca, ale niedawny Przegląd Sportowy stawiał na jakość, a wyniki w wielkiej korporacji jaką jest Ringier Axel Springer Polska (właściciel) mierzone nakładem i sprzedażą, leciały na łeb na szyję.

Przed Przeglądem nowe wyzwanie – utrzymać się na rynku w 2020. Nie wiem czy prasy, skoro Marquad Media Polska (notabene poprzedni właściciel PS) zamyka z końcem roku drukowanego Playboya, CKM i Cosmopolitan. Być może Przegląd przeniesie się w całości do internetu, jak wiele innych biznesów. Być może zostaną drukowane wydania specjalne oraz stałe – raz lub dwa w tygodniu, w których stawiać będzie się na treść. Michał Kołodziejczyk nie raz potrafiący iść pod prąd z opiniami (jako jeden z nielicznych osób, wytyka błędy Zbigniewa Bońka), potrafi dostarczyć ją na wysokim poziomie – niedawno otrzymał wyróżnienie w konkursie Gran Press im. Bohdana Tomaszewskiego. Dzisiaj czytelnik nie oczekuję wyników (bo je zna) i zapowiedzi meczów. Ale wysokiej jakości felietony, wywiady „rzeka” – to powinien być kierunek dla PS. W internecie powinni postawić na materiały wideo, dzięki której mają drugą największą liczbę subskrypcji spośród sportowych kanałów, za kanałem „Łączy nas piłka”. I ostatni możliwy kierunek – polski „The Athletic”, czyli płatny serwis z absolutnie najlepszą treścią, który wiele razy na swoim kanale chwalił.. Przemysław Rudzki. Przegląd Sportowy to wielka historyczna marka i ogromne archiwum sportowe. Nieprzypadkowo w audycji Weszło.fm, szef TVP Sport Marek Szkolnikowski wspominał o chęci kupienia gazety przez jego redakcję.

W przyszłym roku Mistrzostwa Europy i Igrzyska Olimpijskie, czyli dwie z trzech największych imprez sportowych. Dla mnie to wystarczający powód, aby kupować gazetę także w nowym wydaniu.