Przegląd kadry podczas meczu z Finlandią na piątkę (5-1), a indywidualnie najlepszy (znowu) Grosicki

Trzynaście lat czekaliśmy na hat-trcka innego zawodnika kadry niż Robert Lewandowski (poprzednio Euzebiusz Smolarek przeciwko Kazachstanowi). To pokazuje skalę trudności a także to, jak Robert dominuje nasza reprezentację. W meczu z Finlandią trzy bramki strzelił Kamil Grosicki, czym nawiązał do najlepszych meczów naszego kapitana

4 gole z Gibraltarem w 2014,
3 gole z Łotwą w 2019
3 gole z Rumunią i Armenią w 2017
3 gole z Danią w 2016,
3 gole z Gruzją w 2015

Grosicki zrównał się liczbą bramek z Robertem Gadochą (16) i ma tylko jednego gola straty do Macieja Żurawskiego, najlepszego napastnika poprzedniego dziesięciolecia. Przepaść. Wyprzedza także Arkadiusza Milika (14), który w 50 meczach najczęściej grał także jako napastnik. A tuż przed Grosikiem są:

20 bramek – Dariusz Dziekanowski i Euzebiusz Smolarek,
19 – Roman Kosecki,
18 – Lucjan Brychczy,
17 – Maciej Żurawski

Wracając do meczu, przy pierwszym golu asystował… Milik, a przy drugim Jakub Moder. To drugi największy zwycięzca tego meczu. Za chwilę trio Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Piotr Zieliński, które urodziło się w końcówce eliminacji euro 2020 może czuć się zagrożone. Tym bardziej, że młody zawodnik Brighton & Hove Albion F.C. może grać zarówno na „6” jak i „8”. Podobnie jak Karol Linetty, na którego w takiej dyspozycji czekaliśmy od dawna i który takze zaliczył dobry występ. Jeśli dodamy do nich nieobecnych Krystiana Bielika i Jacka Góralskiego, to mamy rywalizacje. Brzęczek ma wybór! A jeszcze niedawno były głosy, że wybiera jedenastkę spośród 13 piłkarzy.

Przegląd kadry to był główny cel na ten mecz i trzeba przyznać, że został zdany na piątkę. W meczach towarzyskich szukamy zawodników, którzy za chwilę podejmą rywalizacje z pierwszą jedenastką. Podoba mi się taka koncepcja. Drugi bohater ostatniego dnia transferowego Michał Karbownik zagrał od początku na lewej obronie i także zaliczył asystę, ale dopiero po przesunięciu na lewe wahadło. Jakub i Michał – młodzi, zdolni, asystujący.

Strzelać oprócz Grosickiego mają napastnicy, a w meczu z Finlandią pod nieobecność Lewandowskiego zagraliśmy dwójką Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik. To także mi się podoba, dawno nie graliśmy na dwóch napadziorów, zatraciliśmy taka możliwość kosztem zgęstnienia środek pola. Z Finlandią strzelili obaj, co cieszy także z uwagi na ich problemy klubowe. Jeden nie spełnia oczekiwań i balansuje pomiędzy jedenastką a ławką, drugi nie został zgłoszony do rozgrywek na skutek wojny o transfer z właścicielem Napoli Aurelio De Laurentiisem. Wspólnie z Lewandowskim są pewniakami do wyjazdu na euro, na który weźmiemy w zależności od formy trzech lub czterech napastników.

Jerzy Brzęczek ma lepszych zawodników nr 12-22 niż Adam Nawałka i mecz z Finlandią to pokazał. Zawodnicy grają pewnie w swoich klubach, choćby Damian Kądzior od niedawna zawodnik SD Eibar, także zanotował asystę, a w kadrze przegrywa rywalizacje z Sebastianem Szymańskim, Kamilem Jóźwiakiem i Kamilem Grosickim. W końcu mamy zawodnika z La Liga i trudno go nie sprawdzać. Fajnie wyglądają rywalizacje na bokach obrony: Tomasz Kędziora lub Bartosz Bereszyński, Arkadiusz Reca lub Maciej Rybus lub Michał Karbownik. Bramkarze wiadomo, a środek z Kamilem Glikiem, Janem Bednarkiem oraz młodym Sebastianem Walukiewiczem to przyjemny ból głowy. Mamy dwie jednostki? To pokazuje nastroje po dobrym meczu kadry. Dzisiaj Włochy – czas na weryfikację młodych, czas na Roberta Lewandowskiego.

Mewy rozbiły bank PKO Ekstraklasy. Jakub Moder i Michał Karbownik w Brighton & Hove Albion

Brighton & Hove Albion niedzielnemu piłkarzowi nie mówi absolutnie nic. Trzy lata temu awansowali do Premier League i od tego momentu regularnie walczą o utrzymanie. ich najlepszym zawodnikiem po awansie był Glenn Murray, także piłkarz anonimowy, żadna gwiazda. Mewy nie wskoczyły w przeciwieństwie do innych beniaminków Premier League w wir transferów, co finalnie ich pozytywnie zweryfikowało. Brighton & Hove Albion kupiło Modera i Karbownika. Takie hasło nie grzeje nikogo, poza piłkarskimi geek’ami. Klub anonimowy, w przeciwieństwie do Leeds, Queens Park Rangers czy Nottingham Forest gdzie trafiali polscy zawodnicy, choć oczywiście to niesprawiedliwe, bo wybierali wtedy drugą klasę rozgrywkową.

Lech Poznań otrzymał za swojego zawodnika aż 10,5 mln euro plus 10% od kolejnego transferu, czyli magiczna „dycha” pękła. Jeszcze niedawno wydawało się, że stanie się to za sprawą Michała Karbownika z Legii Warszawa, ale podobno jego słabsza forma zadecydowała o obniżce. Mi się wydaje, że powód jest inny – Lech po awansie do rozgrywek grupowych ligi Europy może sprzedawać, a Legia przy braku awansu musi. Ponadto w Lechu jest kilku zawodników, których oglądają kluby z Europy, a w Legii nie ma za dużego wyboru.

Mewy za Karbownika zapłaciły o połowę mniej, Legia sprzedała go za 5,5 mln euro plus 10% od następnej sprzedaży. Miała być Barcelona, Sevilla, Neapol czy ostatnio Parma. Ten transfer był od początku dziwny, bo agent zawodnika Mariusz Piekarski sprzedawał lewego obrońcę na środek boiska – takie rzeczy tylko w PKO Ekstraklasie.

Przez lata, gdy Chorwaci sprzedawali piłkarzy za ośmiocyfrowe kwoty, my o takich marzyliśmy kasując (nie licząc Adriana Mierzejewskiego) ok 4 mln euro. Za tyle odchodzili najzdolniejsi z ekstraklasy Bartosz Kapustka, Ondrej Duda, Arkadiusz Reca, Sebastian Walukiewicz, Szymon Żurkowski, Dawid Kownacki, Łukasz Teodorczyk nawet Krzysztof Piątek. Wyjątkiem jeszcze rok temu był Jan Bednarek z… Lecha. Młodzi zawodnicy do Anglii wyjadą w lecie, choć Brighton & Hove Albion zagwarantowało sobie możliwość ściągnięcia ich do siebie w trakcie zimowego okna transferowego. To Premier League, inne pieniądze. Jeśli będzie kontuzja, potrzeba rywalizacji, to największe polskie kluby dostaną ekstra kasę, które będą dla Mew.. frytkami.