Polska vs Macedonia Północna – naród się zachwyca, a grę (znowu) zrobił Lewandowski i rezerwowi (Frankowski i Milik)

Zwycięstwo 2-0 z Macedonią Północną wprawiło w zachwyt cały piłkarski kraj. Wielu ekspertów zmieniło front, doceniając sukces kadry i znakomity bilans – 21 punktów w ośmiu meczach i bramki 13-2, a przecież odejmując bramki stracone że Słowenią, w siedmiu meczach zagraliśmy na zero z tyłu. Wszystko się zgadza, zatem skąd tyle negatywnych opinii przez całe eliminacje; parafrazując jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Jerzy Brzeczek zachwycił ekspertów trzema zmianami w porównaniu do meczu z Łotwą: Arkadiusz Reca, Bartosz Bereszyński i Jacek Góralski zastąpili odpowiednio Macieja Rybusa, Tomasza Kędziorę i Mateusza Klicha. Przed meczem uznałem to za klasyczną zmianę dla zmiany, bo nie przemawiała za nimi zmiana stylu, choć niektórzy wspominali o przesunięciu Grzegorza Krychowiaka bliżej bramki przeciwnika. Jeśli to jest główna zmiana, to śmiało można ją porównać do zmiany Łukasza Fabiańskiego na Wojciecha Szczęsnego. Przecież naszym rywalem są nadal ogórki Europy, może ciut lepsze niż ostatnio, ale przypomnę, jadąc na Euro mamy za cel wyjście z grupy, a nie dodawanie pomocnika dla Krychowiaka.

Lepiej z oceną selekcjonera jeśli chodzi o rezerwowych. Przemysław Frankowski niecałą minutę po wejściu zabrał piłkę Robertowi Lewandowskiemu, a później wprowadzony Arkadiusz Milik strzelił drugiego gola po akcji Lewego. Dwóch rezerwowych = dwie bramki i aż szkoda, że wprowadzony pod koniec Krzysztof Piątek nie strzelił trzeciej. Tutaj wielkie brawa. Jednak analogicznie do meczu z Łotwą, robotę dwoma asystami zrobił nasz kapitan, od którego postawy zależy kadra i nastroje. Cytat po meczu z Łotwą (TUTAJ opis):

Dzisiaj reprezentacje ciągnie Robert Lewandowski, a także trenera Jerzego Brzeczka i prezesa Zbigniewa Bonka. Przecież gdyby Grzegorz Lato miał obecnego Lewandowskiego.. gdyby miał Smuda…

Do strzelenia pierwszej bramki oglądanie meczu było męczarnią. Opinie typu – bez alkoholu kadry nie oglądam, były aktualne jak nigdy wcześniej. Znowu przeciwnicy mieli swoje momenty, znowu oddawaliśmy rozgrywanie piłki rywalom. Drużyna z 69 miejsca w rankingu FIFA mogła strzelić bramkę na Narodowym, ale od czego mamy rezerwowych. Niestety dopiero oni odmienił grę, która nagle wyglądała bardzo dobrze. Był to z całą pewnością najlepszy fragment całych eliminacji, a w kraju zapanował entuzjazm.

Oceniając indywidualnie, na pewno dobrze wyglądała para Góralski/Krychowiak i obrona, choć cały czas należy podkreślać klasę przeciwnika, a raczej jej brak. Trudno o rzetelna ocenę, zwłaszcza, że zawiódł Kamil Grosicki, a Piotr Zieliński znikał w trakcie meczów i zamiast się przełamać – trafił w poprzeczkę. Lewandowski z dwoma asystami nr 20 i 21 w reprezentacji bije kolejne rekordy (a raczej wyrównuje osiągnięcia Grosickiego i Błaszczykowskiego), a Sebastian Szymański jest największym wygranym meczów październikowych, dodając drużynie element nieprzewidywalności. Trzon drużyny jest, ale brakuje nam przełomowego meczu. Szkoda, że do słabych rywali w grupie nie dorzucili nam jednej klasowej reprezentacji choćby Danii, abyśmy mogli zobaczyć gdzie jesteśmy i czasem zejść na ziemię. Dzisiaj grupę z której nie można nie awansować, można nazwać taką, z którą nie można stracić bramki.

W listopadzie na koniec eliminacji liczę na taki przebłysk, po którym uwierzę w tą kadrę. Niech Milik zagra z Lewandowskim, Bielik z Krychowiakiem, a Bereszyński i Rybus/Reca niech zagrają na swojej naturalnej stronie. W Zielińskiego przebudzenie już nie wierzę, choć jak twierdzi Selekcjoner, może jak któregoś dnia wstanie, coś mu się przestawi w głowie..

W ciągu dwóch lat z topowego eventu sportowego, mecze kadry przeszły do miana widowiska dla samobiczujących się koneserów

Reprezentacja Polski wygrała swój trzeci mecz eliminacji Mistrzostw Europy 2020. Mamy komplet punktów i bilans bramkowy 4-0. W innych grupach punkty zdążyły już stracić finaliści ostatnich Mistrzostw Świata – Francja przegrała wczoraj z Turcją, Chorwacja w marcu przegrała z Węgrami, a Mistrzowie Europy Portugalczycy dwukrotnie zremisowali (z Serbią i Ukrainą).

Polaków komplet punktów nie cieszy – chcemy stylu, bramek, nowych nazwisk albo jak kto woli, porzucenia żołnierzy Adama Nawałki i na pewno oczekujemy gry dwójki napastników – Roberta Lewandowskiego i Krzysztofa Piątka. Znamienne, że co mecz jest dyskusja o selekcji, formacjach, a na końcu trzeciego najlepszego strzelca Serie A się pomija w jedenastce:

Fabio Quagliarella 26 gole
Duván Zapata 23
Krzysztof Piatek 22
Cristiano Ronaldo 21
Arkadiusz Milik 17

Mamy deja vu po meczu z Austrią (TUTAJ), gdzie wprowadzany po przerwie Krzysztof Piątek zapewnił zwycięstwo. W kolejnym meczu z Łotwą zagrał od początku, bo wymusiła to opinia publiczna i dziennikarze. Selekcjoner Brzeczek gra bezpiecznie i (oprócz punktów) nic z tego wynika. Macedonia Północna potrafiła nas zdominować, a o zwycięstwie zadecydowała akcja, w której w piłkę nie trafili Robert Lewandowski i Kamil Glik.

30ddc3d4-a3a4-4c52-a5d4-f42827ac005f_f1400x900

Trzy zwycięstwa nas nie cieszą, bo pamiętamy co się wydarzyło na ostatnich turniejach, kiedy wygrywaliśmy grupy eliminacyjne (2002, 2008, 2018). Najpierw euforia, potem delikatnie ujmując zimny prysznic. Przeciwników mamy średnich (lub średnich minus), nie jest to Ukraina z Andrijem Szewczenko, Portugalia z Cristiano Ronaldo czy Dania z Christianem Eriksenem. Uznawana za faworyta naszej grupy Austria na starcie przegrała z Polska i Izraelem. Indywidualności są po naszej stronie i powinny dać coś więcej niż 1-0 z Macedonią Północną. Wykonawcy Jerzego Brzeczka to zbieranina zawodników niczym z Football Managera, którzy dopisują sobie kolejne mecze do reprezentacji i po latach, nikt o nich nie będzie pamiętać. Adam Nawałka potrafił zbudować rozumiejący się kolektyw, a przecież dysponujemy podobnymi nazwiskami. Wspomniany Piątek jest wyróżnikiem, który powinien zdjąć z Lewandowskiego ciężar strzelania bramek. Awans do mistrzostw europy nie jest już sukcesem, bo do turnieju kwalifikują się 24 drużyny :

10 zwycięzców grup
10 wiceliderów
4 zwycięzców mini turniejów z Ligi Narodów dla przegranych w eliminacjach

Mając w grupie Austrię, Izrael, Słowenię, Macedonię Północną i Łotwę naprawdę trudno nie awansować, a na samym turnieju wyjście z grupy to obowiązek, bo w starym formacie (obowiązującym w turniejach 1996-2012) w turnieju grało 16 drużyn. Polska reprezentacja mając króla strzelców Bundesligi, mistrza Serie A, topowych strzelców Serie A i wielu piłkarzy występujących w czołowych ligach powinna dominować takich rywali jak Macedonia Północna, czy wcześniej Łotwa (jedyne bramki w ostatnim kwadransie gry). Narzucić swój styl, posiadać schemat gry, cieszyć kibiców. Problemem jest dzisiaj środek boiska – gramy pięcioma pomocnikami, a chwilowo z Lewandowskim sześcioma i nie przekłada się na akcje ofensywne. Trio Grzegorz Krychowiak/Mateusz Klich/Piotr Zieliński nie kreuje gry i dołożenie do jedenastki Piątka nie zrobi dodatkowej przewagi. Oczywiście, w sytuacjach jednostkowych lepiej mieć dwóch napastników, ale liczby ostatniego nie kłamią, z Macedonia byliśmy gorsi:

Strzały 11-6 (Macedonia – Polska)
Strzały celne 3-1
Strzały niecelne 5-4
Zablokowanie strzały 1-1

Jeden celny strzał przez 90 minut sprawia, że oglądanie reprezentacji mógłby być formą kary za drobne wykroczenia. Selekcjoner gra bezpiecznie, jego nowe twarze w kadrze są najsłabszymi piłkarzami na boisku (Frankowski z Macedonia Północną, Klich z Austria i Łotwą). Brakuje wyborów nieoczywistych, takich jak poprzednika: Arkadiusza Milika i Mączyńskiego powoływał jeszcze z Górnika Zabrze. To smutne, że w ciągu dwóch lat z topowego eventu sportowego, mecze kadry przeszły do miana widowiska dla samobiczujących się koneserów.

Jerzy Brzeczek nie posiada planu na grę kadry – próbował grę skrzydłowymi, bez skrzydłowych, duetu Milika z Lewandowskim, ale gdy przychodzi do meczów o punkty nie widać trenerskiego sznytu. Niestety nie zmieni się to w najbliższym czasie – będziemy konsekwentnie zbierać punkty, być może zdobędziemy nawet komplet, ale stylu mieć nie będziemy.