Nienasycony CR7

Parafrazując tytuł książki Pawła Wilkowicza, Cristiano Ronaldo do swojej bogatej kolekcji trofeów dołożył kolejne – triumf w pierwszej edycji Ligi Narodów. Fascynuje mnie jego mobilizacja w najważniejszych meczach, gotowość do poświęceń i ciągły głód. Jego legendarna rywalizacja z Leo Messim weszła na poziom niespotykany, a w tym sezonie Portugalczyk dołożył triumf w Serie A i wspomnianą Ligę Narodów. Oczywiście zdarzają się piłkarze, którzy kolekcjonują trofea, nigdy nie zapomnę Christiana Karembeu – mistrza świata (1998), europy (2000) i dwukrotnego zwycięzcy Ligi Mistrzów (1998, 2000), ale Cristiano Ronaldo za każdym razem ma w nich ogromny udział, a w obecnej edycji, w półfinale Ligi Narodów strzelił hat-tricka. Triumf Portugalii nie jest zaskoczeniem, do najlepszej czwórki awansowały ponadto drużyny (zwycięscy grup): Anglia, Szwajcaria i Holandia. Z uwagi na brak choćby mistrzów (Francja) czy wicemistrzów świata (Chorwacja), w turnieju triumfował aktualny Mistrz Europy. Zresztą selekcjoner reprezentacji Portugalii Fernando Santosa umiejętnie wprowadza nowe twarze do jedenastki, która dzisiaj wygląda imponująco:

Rui Patricio – Nelson Semedo, Ruben Dias, Jose Fonte, Raphael Guerreiro – Danilo Pereira, William Carvalho (93 Ruben Neves), Bruno Fernandes (81 Joao Moutinho) – Cristiano Ronaldo, Goncalo Guedes (75 Rafa Silva), Bernardo Silva.

W porównaniu do jedenastki z finału Mistrzostw Europy brakuje mi.n. utytułowanego duetu Nani, Ricardo Quaresma, których zastąpili strzelec bramki Goncalo Guedes oraz najlepszy obecnie rozgrywający świata Bernardo Silva. Kolejne złote pokolenie, w przeciwieństwie do poprzednich (np. Luis Figo, Pauleta, Rui Costa czy Deco byli jedynie wicemistrzem Europy 2004) jest zwycięskie, a z tak grającym kapitanem są w stanie osiągnąć sukces podczas przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Bo Cristiano Ronaldo mimo 34 lat na karku nadal jest nienasycony.

Po Portugalii, czyli w kadrę musimy wierzyć

Po meczu Polska Portugalia nastąpiła cisza. Zawód i złość była tak wielka, że rzucaliśmy oskarżeniami na lewo i prawo za słabą grę, brak zaangażowania, zapominając o najważniejszym – braku umiejętności. Kibic piłkarski często jest w stanie wybaczyć swojej drużynie wiele, bo wierzy w nią często bezwarunkowo. Mówią, że wiara jest ślepa, często niepoparta żadnym logicznym wytłumaczeniem. Bazujemy wtedy tylko na instynkcie, względnie na chciejstwie. Chcemy, aby nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, robili rzeczy niewytłumaczalne, jak 11 października 2014, kiedy ograliśmy mistrzów świata. Mówiono o kadrze Adama Nawałki, że tamten mecz niósł tamta reprezentacje przez eliminacje i finały mistrzostw europy. Finały wygrane, ale zakończone niedosytem, miejscem w najlepszej ósemce starego kontynentu. Często zapominamy, że był to wynik ponad stan.

Zapominamy, bo wierzymy. Z zazdrością patrzymy na piłkę klubową, którą na krajowym podwórku zaoralismy do poziomu ligi luksemburskiej. Z zazdrością patrzymy na siatkarzy, którzy potrafią obronić tytuł najlepszej drużyny globu. Z zazdrością patrzymy na inne reprezentacje, które sprawiają niespodzianki – Walię i Islandię na euro czy Rosję i Chorwację na mundialu. Nie czujemy się gorsi od nich, a mając Lewandowskiego, czujemy siłę. Nikt nie ma takiego napastnika grzmimy, gdy niedowiarki wymieniają Luisa Suareza czy Edisona Cavaniego jako lepszych. Nasz Robert. A dalej, nasz Kuba. Nasz grosik, swój chłop. I dalej Krycha, Glik. A Zieliński to przecież talent na poziomie 65 milionów euro! a obojętnie kto broni, to wybroni!

Przyznam, że często łapie się na to chciejstwo. Chce przeżyć przygodę, krzyczeć po kolejnych golach, z przyjaciółmi zbijać piątki po golach naszych orłów. Do tego mamy nowego idola, Krzysztofa.. Piątka, który jest prawdziwą zagadką, strzelając ponad bramkę na mecz we Włoszech. Mówimy, że takiego ataku jak Lewandowski i Piątek nie ma nikt! Potężna siła rażenia. Uległem tej magii przed meczem z Portugalia, podobnie jak selekcjoner Jerzy Brzęczek. Pomyślałem, że wystarczy zaadresować piłkę do któregoś z napastników i przepis na ugotowanie mistrzów Europy gotowy. Skoro pokonaliśmy cztery lata temu mistrzów świata, to dlaczego 11 października nie pokonamy mistrzów Europy? I to jeszcze bez Cristiano Ronaldo? Rzeczywistość okazała się brutalna.

W każdym elementarzu piłki nożnej jest napisane, że drużynę buduje się od tyłu. Wczoraj drużyny nie było, bo nie było obrony. Duet Kamil Glik / Jan Bednarek wygląda dobrze tylko na papierze. Artur Jędrzejczyk to solidny ligowiec, który ani razu nie zatrzymał Bernardo Silvy. Pewnie dlatego, że jeden odpada z mistrzem Luksemburga, a drugi walczy o tytuł mistrza Anglii. Podobnie jest z Rafałem Kurzawą, który jest rezerwowym w Amiens, średniaku Ligue1. Pech chciał, że zagrali oni wspólnie na lewej stronie mecz i to obciąża Jerzego Brzęczka. Cała lewa strona jest natychmiast do wymiany.

Przed meczem chwaliłem selekcjonera za wyjściowa jedenastkę z dwoma napastnikami. Pochwalić mogę także za zmiany, chyba najlepsze od lat. Wprowadzeni Tomasz Kędziora, Kamil Grosicki i Jakub Błaszczykowski byli 3-4 najlepszymi piłkarzami naszej drużyny. Brzęczek potrafi reagować, nie czeka jak Franciszek Smuda do 80 minuty z pierwszą zmianą. Do tego potrafi zagrać ofensywnie (dwóch napastników) oraz zmienić strategię w trakcie spotkania (dwóch skrzydłowych). Problemem jest materiał ludzki. Grzegorz Krychowiak wraz ze wspomnianym Jędrzejczykiem był wczoraj najsłabszym ogniwem. Chciałoby się niczym w teleturnieju , wyeliminować Kryche z dalszej gry, zastępców jednak nie widać. Nie będzie nim Karol Linetty, który zagrał dotychczas w kadrze 22 spotkania, ale żadnego, którego zapamiętamy. Może powinien być nim Jacek Góralski, ale mimo powołań, nie zagrał jeszcze u obecnego selekcjonera.

Na pierwszym zgrupowaniu z Włochami i Irlandią najwięcej mówiło się o powołaniu niegrającego w klubie Jakuba Błaszczykowskiego i braku analogicznego powołania dla Kamila Grosickiego. Teraz powołanie otrzymali obaj skrzydłowi, a wczoraj zamknęli usta wszystkim fachowcom, wspominającym o konieczności zmiany warty. Zresztą miałem wrażenie, że temat tej dwójki został niepotrzebnie rozdmuchany, podobnie jak kiedyś wątek opaski kapitana. Taki temat zastępczy, przecież nie mamy innych zmartwień. Warty na razie nie zmienimy i musimy wierzyć, że drużyna Błaszczykowskiego, Lewandowskiego, wsparta Piątkiem, Bednarkiem czy Zielińskim jest w stanie wznieść się w niedzielę z Włochami na wyżyny. W pierwszym meczu w Bolonii było blisko.

Życzę kibicom, aby jeszcze raz kadra wzniosła się na wyżyny. Bo kibicom często tylko pozostaje wiara.

Dwa wnioski po meczu Hiszpania z Chorwacją

Po zwycięstwie Hiszpanii z Chorwacją 6-0 w lidze narodów, pierwsze o czym pomyślałem to, że w końcu Chorwacja trafiła na dobry, mocny zespół, który brutalnie zweryfikował siłę wicemistrzów świata. Porażkę Chorwacji nie można zganić na brak gwiazd, w meczu zagrali m.in. Modrić, Brozović, Rakitić, Kovacić czy Perisić. Przy okazji podsumowania nagród za poprzedni sezon pisałem (TUTAJ):

gdyby zamienić drabinkę Belgii z Chorwacją, wszyscy mówilibyśmy o Edenie a nie Luce

i rzeczywiście droga Chorwacji do największego sukcesu w historii prowadzi przez zwycięskie mecze ze słabą Argentyną oraz szczęściu w karnych z Danią i Rosją. Przeciwnicy przeciętni, zupełnie nieporównywalni od drogi Francji – Urugwaj, Brazylia i Belgia. Chorwaci bardzo szybko po mundialu zeszli na ziemię, a dwumecz z Anglią może zadecydować o ich dalszych losach. Nie mam pewności, czy w tej sytuacji doświadczeni liderzy kadry (choćby 33 letni Luka Modrić) nie zakończą kariery reprezentacyjnej, jeszcze na bazie sukcesu z Rosji.

Po chwili refleksji, ciekawszy temat to Hiszpania Luisa Enrique. Mam nieodparte wrażenie, że to właściwy trener na właściwym miejscu i bardzo żałuję, że to Fernando Hierro, a nie LE21 dostał kierownicę na trzy dni przed mundialem. Zadaniu jak wiemy nie podołał – Hiszpania zaprezentowała się słabo, ale szczególnie jej styl – klepanie piłki przed polem karnym, czyli nieudolne nawiązywanie do czasów Barcelony Pepa Guardioli z lat 2008–2012 boli najbardziej. Tak się dzisiaj nie gra, o czym wie doskonale Luis Enrique zwycięzca ligi mistrzów 2015. Niestety dla całego futbolu, trójka David Silva, Anders Iniesta i Gerard Pique zakończyła karierę reprezentacyjną, co oznacza, że Hierro miał ostatnią szansę, aby z trzonem pokolenia 2008-2012 osiągnąć sukces. W kadrze z tamtego pokolenia zostali Sergio Ramos, Sergio Busquets, ale ton nadają młodzi:

David de Gea – Daniel Carvajal, Nacho, Sergio Ramos, José Gayá – Saúl, Sergio Busquets, Dani Ceballos – Marco Asensio, Rodrigo, Isco

Wydaje mi się, że brak podziałów i faworyzowania w tej reprezentacji zawodników Realu Madryt i FC Barcelony sprawia, że Hiszpania z Luisem Enrique na ostatnim mundialu osiągnęłaby co najmniej finał (drabinka Chorwacji). Marco Asensio i Saul w roli nowych liderów kadry? to może się udać.

Sześć dni z ligą narodów

W przyszły czwartek startuje najmłodsze dziecko UEFA i prawdopodobnie kolejna kura znosząca złote jaja. W przeładowanym terminarzu piłkarskim, sprytnym zagraniem (usunięcie meczów towarzyskich) kibic piłki nożnej otrzyma hity, niczym z decydujących meczów mistrzostw Europy. Dotychczas najlepsze reprezentacje spotykały się podczas prestiżowych meczów towarzyskich, ale jakość tych pojedynków była różna. UEFA chce generować kolejne przychody, dlatego utworzyła nowe rozgrywki, da piłkarzom i reprezentacjom statuetkę dla zwycięscy, o którą powalczą najlepsze drużyny w final four. W teorii liga wygląda ciekawie, ale istnieje możliwość, że rozgrywki przekształcą się w zorganizowane mecze towarzyskie, grane rezerwami (TUTAJ).

Ligę Narodów otworzy mecz dwóch ostatnich mistrzów świata Francji z Niemcami. W ostatnich pojedynkach tych drużyn o stawkę mamy remis – najpierw Niemcy idąc po mistrza świata, wyeliminowali Francję (1-0 Hummels) w ćwierćfinale mundialu 2014, a dwa lata później w półfinale mistrzostw Europy Francja zrewanżowała się faworytom 2-0, a dwie bramki zdobył Antoine Griezmann (późniejszy król strzelców). Niemcy po ostatnich mistrzostwach świata mają wiele do udowodnienia. Faza grupowa to policzek niczym z euro 2000, ale wtedy dwa lata później zdobyli wicemistrzostwo świata.

Dzień później zadebiutuje Jerzy Brzęczek (TUTAJ o powołaniach) w Bolonii z Włochami, którzy nie zakwalifikowali się do mundialu. A dzień później Hiszpania w debiutanckim meczu na ławce Luisa Enrique zagra z Anglia. Anglia mimo czwartego miejsca na mundialu nie będzie faworytem grupy, a będzie nią, podobnie jak całych rozgrywek Hiszpania, która będzie chciała udowodnić, że nieudany występ na mundialu, to tylko jednorazowa wpadka.

Aktualne stawki na zwycięzce ligi narodów (sts.pl):

Hiszpania 4.50
Niemcy 5.00
Francja 6.00
Belgia 6.50
Włochy 10.00
Anglia 12.00
Portugalia 15.00
Chorwacja 20.00
Szwajcaria 35.00
Polska 40.00
Holandia 40.00
Islandia 80.00

Druga kolejka zacznie się w niedzielę ponownie od Francji, tym razem z kolejnym nieobecnym mundialu – Holandią. Następnego dnia w Portugalia zagra z Włochami, a we wtorek Hiszpania z Chorwacją. Wymienione wyżej spotkania zapowiadają się pasjonująco, o ile oczywiście drużyny zagrają w optymalnych składach. UEFA również tutaj się zabezpieczyła na tę ewentualność, bo oprócz splendoru, reprezentacje będą walczyć o pozostanie w swoich dywizjach. Ostatnie drużyny w grupie spadają do dywizji B, a tam czekać będą spotkania niższego kalibru z drużynami że Skandynawii czy post Jugosławii. Jeśli nie będzie motywacji teraz, na pewno nie będzie jej w kolejnych edycjach.

Reprezentacje z dywizji A można podzielić na trzy grupy: te, które osiągnęły sukces na mundialu (Francja, Chorwacja, Belgia, Anglia, ew. Szwajcaria), zawiodły (Niemcy, Hiszpania, Polska, Portugalia, Islandią) i nie zakwalifikowały się (Włochy, Holandia) Dlatego dla jednych sukces to będzie przedłużenie dobrych występów, a dla drugich kolejny zawód.

Zmieniamy szyld i jedziemy dalej

Po nieudanym mundialu, rezygnacje z Adama Nawalki przyjęto że zrozumieniem. W końcu był jasno sprecyzowany cel (wyjście z grupy), który nie został zrealizowany. A do tego wszystkiego fatalny styl naszej drużyny. Wydaje się, że wszyscy mieli dosyć tej sytuacji – kibice, dziennikarze, Prezes (bo kibice i dziennikarze), zawodnicy i sam selekcjoner.

To takie polskie, zrzucać winę na kozła ofiarnego i wmawiać, że przez szukanie wariantów taktycznych, rotację składem i polowania, nam się nie udało. To takie polskie uważać, że mieliśmy i mamy potencjał na 1/4 skoro dotarli tam Szwedzi i Rosjanie.

Otóż nie, mamy drużynę sytą sukcesami, zmęczoną wzajemnym towarzystwem i z dość ograniczonym pokoleniem zawodników na dobrym poziomie. Piotr Zieliński, moja nadzieja na mundial, na co dzień rezerwowy w Napoli, nie jest rezerwowym z przypadku. Pewnie dałem się nabrać w wielki talent i (podobno) 65 mln euro na stole od Liverpoolu, ale bądźmy poważni. Nasza reprezentacja jest właśnie jak Piotr Zieliński. Nierówna, z potencjałem, może zagrać na kilku pozycjach, ale w najważniejszej imprezie życia nie gra na żadnej. Brakuje mu bramek i asyst, Podobnie jak naszej kadrze, a na mundialu znowu (dwie Bartosz Bosacki w 2006) trafili zawodnicy z formacji obronnej.

Oczywiście Piotr Zieliński to tylko przykład, jestem dość ślepo fanem jego talentu, sppkojnie można w jego miejsce wpisać Wojciecha Szczęsnego czy Kamila Grosickiego. Oni też maja swoich fanów i też zawiedli na mundialu.

Do tego trzeba dodać napastników. Zastanawiałem się przed mundialem jakich Adam Nawałka powoła atakujących, czy trzech jak na euro (Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Mateusz Stępiński) czy czterech jak większość kadry. Na samym początku wylecieli m.in. Jarosław Niezgoda, Jakub Świerczok i Mateusz Stępiński. Chwilę później Krzysztof Piątek i Kamil Wilczek. Czy to są zawodnicy, którzy zmieniliby grę z Senegalem i Kolumbią?

Problem leży w braku wyboru i motywacji. Z brakiem wyboru stykamy się od lat, zasłonił trochę obraz Robert Lewandowski, ale po raz kolejny się okazało, że bez Roberta, jak bez ręki. Słaba postawa na kolejnej wielkiej imprezie oraz brak manewru, z tym też będzie stykał się nowy selekcjoner.

Ostatnim problemem będzie zmiana pokoleniowa. Kilku zawodników może zakończyć karierę reprezentacyjną (np. Błaszczykowski, Piszczek, Fabiański, Glik), a część tych, co zostanie osiągnęła już w skali naszego kraju gigantyczny sukces na euro. Zbudowanie motywacji i zespołu od nowa, to będzie nie lada wyzwanie.

Byłem i jestem fanem Adama Nawalki, może nie od pierwszego dnia kadencji, ale tez nie (jak przysłowiowy Janusz) od meczu z Niemcami. Jestem po prostu fanem trenerów/selekcjonerów, którzy potrafią odcisnąć piętno na zespole. Nadać styl, wolę walki. Takiego trenera mieliśmy i jego następca ma wysoko postawiona poprzeczkę.

Dzisiaj okazało się, że będzie nim Jerzy Brzęczek, dotychczasowy trener Wisły Płock, wcześniej kadrowicz, uczestnik (w roli kapitana) srebrnych igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Ruch zaskakujący, gdyż mówiło się o wariancie z Włoch – Gianni De Biasi, który z reprezentacją Albanii (!) Zakwalifikował się do mistrzostw Europy lub Cezare Prandeli, wicemistrz Europy z 2012. Oba warianty były ciekawe, mnie szczególnie podobała się ta druga kandydatura ‚ala’ Leo Beenhakker, czyli trenujący kiedyś najlepszych piłkarzy, obecnie nieco na uboczu wielkiego futbolu. Wydawało się, że były to kandydatury wcale nie z gatunku since fiction, w końcu wielu trenerów chciałoby współpracować z Robertem Lewandowskim.

Jerzy Brzęczek to wybór podobny do tego z 2013, kiedy dobry ligowiec, ale bez sukcesów, z uwagi na etykę pracy i pewnie trochę karierę reprezentacyjną (tzw. identyfikacja), przejmuje najważniejszą drużynę w kraju. Brzęczek miał w swojej grze błysk, jednak nie był to piłkarz z pierwszych stron gazet. Nie tylko u Janusza Wójcika był kapitanem, wspomnę choćby, że u Joachima Loewa w Tirolu Innsbruck także. Posłuch w szatni ma, może być trochę bardziej medialnym kontynuatorem tego, co zbudował Nawałka.

Adam Nawałka nie jest bez wad. Ta największa, to nastawienie do mediów, ale w przeciwieństwie do poprzedników nie musiał się na nie obrażać. Brzęczek jest inny, nigdy nie będzie zwierzęciem medialnym jak Michał Probierz, ale chętnie dyskutuje, był widywany jako telewizyjny ekspert. Czy jednak jest to istotnie? Oczywiście, media chcą mieć ciekawe tematy, więc będą wypominać postawę Adama Nawałki , ale dla nas, kochających reprezentacje nie ma to znaczenia. Liczą się wyniki lub styl, a najlepiej jedno i drugie. To było, tym trudniej będzie Jerzemu Brzęczkowi w nowej roli.

Reprezentacja jest syta. Dlatego rozsądnie byłoby zacząć selekcję ta sama grupa zawodników, dodając sukcesywnie młodych piłkarzy. Brzęczek takich wprowadza, ale Nawałka w roli trenera Górnika Zabrze również wprowadzał. W pewnym etapie zabrakło mu młodej fali, nie mamy przecież kolejki pilarzy młodych/zdolnych. Sytość reprezentacji polega na tym, że od dwóch lat jej czołowi zawodnicy nie zrobili postępu. Uważają się za gwiazdy, po meczach z Niemcami, euro 2016 i tłustych kontraktach (Krychowiak, Szczęsny) brakuje im może nie motywacji, ale sportowej złości. Powiedzenia byliśmy słabi.

Adam Nawałka miał łatwiej, jego kariera przypomina tę Zbigniewa Bońka, który mając przed kibicami ogromne oczekiwania wprowadził normalność. Wszelkie zachwyty były czasem niepotrzebne, ale fani pamiętali odpowiednio Smudę, Fornalika oraz Listkiewicza i Latę. Porządek, logika, czasem nos ale przede wszystkim systematyczna praca pozwoliła przekonać kadrowiczów, że możemy wiele.

Dzisiaj oni to wiedzą. Są łasi na pochwały, ale niechętni do dzielenia się niepowodzeniami. czują się mocni indywidualnie, bo znajdźcie lepszego skrzydłowego niż Grosicki, albo defensywnego pomocnikami niż Krychowiak, ale też zespołowo. Przykład z napastnikami obrazuje, że odpowiednią selekcja i wietrzenie składu (jak przepowiadają niektórzy) niewiele zmieni.

Tak, wolałem Prandeliego, ale jeszcze bardziej wolę normalność. liczę, że mundial był kumulacją zmęczenia materiału oraz chwilowej zniżki formy (czasem kontuzji). Nie boje się walki o opaskę kapitana, bo nikt lepiej nie reprezentuje naszego kraju (piłkarsko) na świecie. A jeśli zawiódł na mundialu, to przypomnicie sobie ile razy Lewandowski nie zawiódł. Ile razy byliście dumni, że jest Polakiem oraz ile razy mówilscie, że to najlepszy napastnik świata?

W 1992 po igrzyskach olimpijskich na Okręciu, Wojciech Kowalczyk powiedział: „Zmieniamy szyld i jedziemy dalej”. Nie widzę innej drogi niż mały lifting i podobny slogan. Jedno i drugie wydarzenie łączy Jerzy Brzęczek.

Liga narodów / po losowaniu

Losowanie za nami, znamy wszystkie grupy we wszystkich ligach. Są w nich grupy mniej interesujące jak np. D3 Azerbejdżan, Wyspy Owcze, Malta, Kosowo, ale nimi nie będę się zajmować. Przede wszystkim rozlosowane zostały grupy A1, A2, A4 i A3 z udziałem naszej reprezentacji.

Rozgrywki, które mają przynieść fanom powiew czegoś nowego, ale oczywiście głównym celem jest wygenerowanie większych pieniędzy dla UEFA (i trochę dla krajowych federacji), mają kilka znaków zapytania, w tym najważniejszy – jak podejdą najlepsze reprezentacje do tych meczów? niestety w przeładowanym kalendarzu piłkarskim istnieje możliwość, że rozgrywki przekształcą się w zorganizowane mecze towarzyskie, grane rezerwami. Wypisz, wymaluj puchar konfederacji 2017. Kto nie wierzy, przytoczę zwycięski skład Niemców z finału 2017:

ter Stegen – Ginter, Mustafi, Rudiger – Kimmich, Rudy, Goretzka (90. Sule), Hector – Stindl, Draxler – Werner (79. Can)

oraz półfinał euro 2016:

Neuer – Kimmich, Boateng (61. Mustafi), Hoewedes, HectorCan (67. Goetze), Schweinsteiger (79. Sane) – Oezil, Kroos, Draxler – Mueller

jeśli się powtarzają zawodnicy, to defensywni i Julian Draxler, który nigdy nie był pierwszoplanowym zawodnikiem kadry naszych sąsiadów.

Jak wspomniałem, grupy są znane:

Grupa A1: Niemcy, Francja, Holandia
Grupa A2: Belgia, Szwajcaria, Islandia
Grupa A3: Portugalia, Włochy, Polska
Grupa A4: Hiszpania, Anglia, Chorwacja

Mamy w nich:

  • wielki hit – rewanż za półfinał euro 2016 Francja, Niemcy i na dodatek, przechodząca największy kryzys w historii Holandia
  • bardzo łatwą na papierze grupę Belgów i Portugalii (nas fani na pewno się nie zgodzą, o czym poniżej)
  • bardzo wyrównaną grupę z Hiszpanią, Anglią i Chorwacją

Przypomnę, że zwycięscy grup zagrają w final-four i na dzisiaj będą to Niemcy/Francja, Belgia, Portugalia, Hiszpania. Wygląda to fenomenalnie.

Po przeciwnym biegunie Holandia, Islandia, które raczej spadną do ligi B.

Jeśli chodzi o naszą grupę, to oczywiście wszystko się może zdarzyć. Najwięksi optymiści przypominają mecz przegrany po karnych z euro 2016, a także bramki Ebiego Smolarka z 2006 roku. Tylko, że tamtej kadry dawno nie ma:

Wojciech Kowalewski – Jacek Bąk, Grzegorz Bronowicki, Paweł Golański – Jakub Błaszczykowski (65. Jacek Krzynówek), Mariusz Lewandowski, Arkadiusz Radomski, Radosław Sobolewski – Grzegorz Rasiak (73. Radosław Matusiak), Ebi Smolarek, Maciej Żurawski

i powinniśmy przestać przy każdej okazji wspominać mecz, bo jak pisałem (TUTAJ) liczy się tu i teraz. Do tego mamy pogrążonych w kryzysie, nieobecnych na mundialu Włochów. Włochów bez trenera i bez prezesa federacji.  Owszem, karierę zakończył Gigi Buffon, ale Włosi dalej mają klasowych piłkarzy. Pierwszy mecz zagramy właśnie z nimi, a jedenastka może wyglądać następująco:

Donnarumma – Barzagli, Bonucci, Chiellini – Darmian, De Rossi, Jorginho, Candreva, Bernardeschi – Insigne, Immobile

W mojej ocenie to silny rywal, głodny sukcesów. W ostatnim euro odpadli w ćwierćfinale, a w mundialu 2014 nie wyszli z grupy. Dobry trener, który wprowadzi nowe twarze jest w stanie wyjść z naszej grupy. Bo owszem, Włosi mają problem słabszego pokolenia niż tego z finałów mistrzostw świata 1994 i 2006, ale nie zapominajmy, że główną przyczyną odpadnięcia z Mundialu nie była Szwecja, a trudna grupa z Hiszpanią, w której w 10 meczach odnieśli 7 zwycięstw, 2 remisy i 1 porażkę.

Stawkę w naszej grupie uzupełnia Portugalia. Aktualny mistrz europy. O ćwierćfinale z Polską napisano wszystko, dlatego zastanawiam się gdzie będzie Portugalia po najbliższym mundialu? drabinkę mają stosunkowo łatwą, nawet, gdy przegrają grupę z Hiszpanią, trafiają na Urugwaj/Rosję i są już w ćwierćfinale. Tam będzie czekała na nich Francja. Portugalia to na papierze absolutny faworyt tej grupy, ale mamy do czynienia z wymianą pokoleniową. Z jednej strony mam piłkarzy spełnionych – Rui Patrício, Bruno Alves, Pepe, João Moutinho, Cristiano Ronaldo, Ricardo Quaresma, Nani, z drugiej młodych wilczków, którzy trafili na europejskie salony na czele z  Nélsonem Semedo (FC Barcelona), Bernardo Silva (Manchester City) i André Silvą (AC Milan). Pytanie o Portugalię w mojej ocenie sprowadza się do składu, w jakim zagrają – czy będzie to bliższy skład Niemcom z pucharu konfederacji, czy półfinału euro?

Na koniec, ostatnia z grup, grupa A4. Hiszpania i Anglia wprowadzają zmiany pokoleniowe, bo pokolenie, których symbolem były odpowiednio triumfy na mundialu i euro oraz Wayne Rooney przeminęło. Na szczęście, mają na kogo postawić, bo ostatnio, zwłaszcza Anglia, wygrywają turnieje młodzieżowe:

  • Anglia: mistrz świata u-20 2017, półfinalista mistrzostw europy u-21 2017, mistrz europy 2017 u-19, mistrz świata 2017 u-17,  półfinalista mistrzostw europy u-19 2016
  • Niemcy: wicemistrz europy u-21 2017, mistrz europy 2015 u-19

i do tego Chorwacja, dla której to będą ostatnie podrygi wielkiego pokolenia z Modrićiem, Rakitićiem, Perisićiem czy Mandziukićiem. Chorwacja wygrała ostatni mecz z Hiszpanią na mistrzostwach europy 2016, co oznacza, że nie można ich skazać do roli dostarczyciela punktów, bo mamy do czynienia z najbardziej wyrównaną grupą.

Liga narodów / kiedy, jak nie teraz

Przed nam pierwsze, historyczne losowanie Ligi Narodów. Najnowsze dziecko UEFA na pewno będzie elektryzować fanów, gdyż czekają nas same hitowe grupy, prestiżowe pojedynki i wielkie rewanże. Przy tych ostatnich nie jestem zwolennikiem rewanżowania się za półfinał mistrzostw Europy sprzed 30 lat. Wolę najnowsze historię z bieżącymi pokoleniami. A jeśli do tego dodamy Polskę to, aż ręce się zacierają na myśl o lidze narodów.

Zawsze przy losowaniach mam rozdarte serce, bo czy lepiej jest wylosować prestiżowego przeciwnika, którego dawno nie widzieli kibice i jak grać, to z najlepszymi? Czy może zagrać z przeciwnikiem podobnej klasy, czasem trochę lepszym i powalczyć o zwycięstwo?

Na szczęście mamy taką reprezentacje, że jedno nie wyklucza drugiego. W pierwszym koszyku mamy: Niemców, Portugalię, Belgię albo Hiszpanię, w drugim: Francję, Anglię, Szwajcarię albo Włochy.

Poza grupą w kombinacji: Hiszpania, Francja, Polska, każda z grup oznaczać będzie walkę. A nam najczęściej o to chodzi.

Poniżej wymarzone przeze mnie grupy:

1. Portugalia, Szwajcaria, Polska. Wielkie rewanże za mistrzostwa Europy 2016. I trzeci dwumecz, którego nie było na euro, a na pewno o nim marzą Szwajcarzy. Portugalia też taka grupę przyjmie z zadowoleniem.

2. Niemcy, Włochy, Polska. Niemców udało nam się pokonać w 2014, z kolei Włochy jak nie teraz, to kiedy? A w tle wielki rewanż za ostatnie imprezy – Niemcy z Włochami (ćwierćfinał euro 2016, półfinał euro 2012)

3. Belgia, Anglia, Polska. Jeśli chodzi o Belgię, to przestańmy mówić o euro 82, bo już nawet eliminacje za Leo Beenhakkera wyglądają staro. Podobnie jak o meczu z Anglią z 1973. Mówmy o mundialu 2018. To dla nas potencjalni rywale w 1/8, więc od razu mamy rewanże. A jeśli coś poszłoby nie tak, zawsze jest okazja „co by było gdyby”. Uwielbiamy takie historie. Do tego, jak w przypadku Włochów , kiedy nie wygrać z Anglią jak nie teraz?