Dziesiątka najlepszych piłkarzy 2019

Pierwsza dziesiątka plebiscytu „France Football” prezentuje się następująco:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
3. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
4. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
5. Mohamed Salah (Egipt / Liverpool FC)
6. Kylian Mbappe (Francja / PSG)
7. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
8. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
9. Bernardo Silva (Portugalia / Manchester City)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

Analizowałem w/w kolejność i poniżej luźne wnioski:
1. Triumf Liverpoolu i postawa w drugiej części roku to wielkie osiągniecie, ale czterech piłkarzy w siódemce, to stanowcza przesada. Nie mam wrażenia, że to najlepsi piłkarze świata, raczej elementy niesamowitej układanki Jurgena Kloppa, w której najważniejszą postacią jest trener The Redds.
2. Triumf Riyada Mahreza w PNA przeszedł niezauważenie, fachowcy przypominają rolę rezerwowego u Pepa Guardioli, ale przecież mowa o kluczowym piłkarzu zwycięzców czarnego kontynentu, nominowanego do jedenastki turnieju. Triumf w Mistrzostwach Europy daje finalnie pewne Top3, dlaczego więc dyskredytujemy PNA? Gdyby finał wygrał Senegal, czy Sadio Mane byłby także traktowany drugorzędnie?
3. Gdyby Tottenham zwyciężył ostatni mecz Ligi Mistrzów – czy Harry Kane byłby drugi, Son piąty i jeśli Lucas strzeliłby gola w finale, tak samo byłby w top 10. Czy w takiej alternatywnie byłby maksymalnie jeden piłkarz z Liverpoolu w „10”? Przecież to „aż” jeden mecz.
4. Mane był najlepszym zawodnikiem Liverpoolu, strzelał ważne bramki (po dwie z Bayernem i Porto) plus finał PNA. Lokomotywa niesamowitego trio, w plebiscytach gdzieś w cieniu Van Dijka, zupełnie nie zasłużenie.
5. Kto był ważniejszy w defensywie Liverpoolu – Van dijk czy Allison? Wydaje mi się, że bramkarz rozwinął się tak bardzo, że jest w Top3 (z Oblakiem i Ter Stagenem), a może nawet najlepszy na świecie. Różnica pomiędzy Liverpoolem Cariusa i Liverpoolem Allisona to wynik decydującego meczu Ligi Mistrzów.
6. Dziwny hype na Van Dijka, który nie miał lepszego roku niż Ramos 2014 i 2016, gdy ten strzelał bramki w finale Ligi Mistrzów albo Varane, gdy zdobywał LM i Mistrzostwo Świata. Holender nie jest (jeszcze) legendarnym obrońcą, to dopiero drugi tak mocny rok i czekamy na duży turniej, czyli prawdziwą weryfikację.
7. Lewandowski w Bundeslidze miażdży: 14 meczów – 16 bramek i 1 asysta, ale Ciro Immobile ma jeszcze lepsze statystyki w Serie A: 15 meczów – 17 bramek i 5 asyst. Nikt jednak nie podnosi we Włoszech casusu Immobile. U nas brak Lewego w top3 był skandalem. A dziennikarze umieszczali go nawet na pierwszym miejscu (!).
8. Brakuje najlepszego piłkarza mistrza Anglii – Raheema Sterlinga. Jest dwójka (Bernardo Silva i Riyad Mahrez) w dziesiątce, ale bez Anglika nie byłoby mistrzostwa zdobytego 98 punktami.
9. Razi również niedocenienie sukcesu Portugalii w Lidze Narodów – przecież Bernardo Silva był architektem tej drużyny, w dodatku wygrał Premier League, a Cristiano Ronaldo hat-trickiem strzelonym w Szwajcarii, doprowadził drużynę do finału. W 1/8 strzelił hat-tricka Atletico samodzielnie odrabiając straty z pierwszego meczu (0-2), w dwumeczu z Ajaxem strzelił po bramce. Portugalczyk był najlepszym piłkarzem Serie A, a mimo tego Polscy dziennikarze umieszczali wyżej Lewego.
10. Liga Narodów jest drugorzędnym turniejem, traktowany niczym PNA. Ciekawe jakbyśmy patrzyli na te rozgrywki gdybyśmy wyszli z grupy do Final Four. Na pewno dziennikarze z Polski używaliby tego jako argumentu.
11. Mbappe ma niesamowitych managerów, jest globalną marką – strzela mniej w Ligue 1, odpada z Ligi Mistrzów a łapie się (niezasłużenie) w szóste. Dalej pamięta się Mistrzostwa Świata ale to nie ten rok.
12. Nikt zagranicą nie ogląda Bundesligi i gdyby nie Robert, Polacy także by jej nie oglądali. Ci, co wspomną o polskiej tradycji Bundesligi odsyłam do Serie A – przez lata nie oglądaliśmy w niej naszego rodaka, a potencjalne starcie Napoli – Milan z Polakami w składzie, ogląda tylu kibiców, co El Clásico.
13. Dusan Tadić był do pewnego momentu najlepszym piłkarzem Ligi Mistrzów, wyrzucał kolejno Real (trzykrotnego zdobywcę) i Juventus (który go kupił). Z Królewskim w rewanżu zanotował bramkę i dwie asysty, a gra w małym (w porównaniu do gigantów) klubie Europy + fenomenalny w dobrej lidze 28 bramek i 14 asyst.
14. Messi – przekreślanie całego sezonu przez rewanżowy półfinał z Liverpoolem jest niesprawiedliwe dla kosmity. Ma 32 lata i regularnie notuje 1,5 punktu w klasyfikacji kanadyjskiej, w fazie pucharowej LM zdobył sześć bramek (po dwie w każdym dwumeczu).
15. Kevin De Bruyne gra niesamowitą piłkę na wyspach – najlepszą w Premier League na jesień. Dlaczego to pomijamy? Bo dziennikarze w podsumowaniu roku oceniają jedynie wiosnę?
16. Im bliżej końca roku, tym bardziej się zastanawiam, kiedy najważniejszym zawodnikiem defensywy Liverpoolu zostanie Trent Alexander-Arnold. Obstawiam już za rok.

Dlatego moim zdaniem tak powinna wyglądać czołowa dziesiątka:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
3. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
4. Raheem Sterling (Anglia / Manchester City)
5. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
6. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
7. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
8. Kevin De Bruyne (Belgia / Manchester City)
9. Harry Kane (Anglia / Tottenham Hotspur)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

61 minuta Lewandowskiego w meczu ze Słowenią #POLSVN

Przyjęcie piłki na 40 metrze, krótka kwika, w której Robert Lewandowski ograł dwóch obrońców na jednym metrze kwadratowym, zbiegł w prawy bok pola karnego mając obok siebie dwóch innych rywali, mimo to strzelił pewnie gola na 2-1 najlepszemu bramkarzowi świata (Jan Oblak). Fenomenalna akcja naszego kapitana. Zagrało wszystko – kontrola piłki, szybkość, siła strzału, podjęcie decyzji. Jedna z najładniejszych bramek w reprezentacji nie tylko Lewandowskiego. Gdy gra się nie układa – lider i zarazem kapitan bierze sprawy w swoje ręce (nogi). Niesamowite. Robert w tym sezonie cuda wyprawia w Bayernie (16 bramek w 11 meczach Bundesligi oraz 6 w 4 Ligi Mistrzów), ale w roli dryblera reprezentacji to uczta dla kibiców. Jest w ścisłym topie na świcie, może nawet Top3; na pewno w życiowej formie. A przecież to tylko jedna minuta, niemal chwila.

Polska vs Macedonia Północna – naród się zachwyca, a grę (znowu) zrobił Lewandowski i rezerwowi (Frankowski i Milik)

Zwycięstwo 2-0 z Macedonią Północną wprawiło w zachwyt cały piłkarski kraj. Wielu ekspertów zmieniło front, doceniając sukces kadry i znakomity bilans – 21 punktów w ośmiu meczach i bramki 13-2, a przecież odejmując bramki stracone że Słowenią, w siedmiu meczach zagraliśmy na zero z tyłu. Wszystko się zgadza, zatem skąd tyle negatywnych opinii przez całe eliminacje; parafrazując jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Jerzy Brzeczek zachwycił ekspertów trzema zmianami w porównaniu do meczu z Łotwą: Arkadiusz Reca, Bartosz Bereszyński i Jacek Góralski zastąpili odpowiednio Macieja Rybusa, Tomasza Kędziorę i Mateusza Klicha. Przed meczem uznałem to za klasyczną zmianę dla zmiany, bo nie przemawiała za nimi zmiana stylu, choć niektórzy wspominali o przesunięciu Grzegorza Krychowiaka bliżej bramki przeciwnika. Jeśli to jest główna zmiana, to śmiało można ją porównać do zmiany Łukasza Fabiańskiego na Wojciecha Szczęsnego. Przecież naszym rywalem są nadal ogórki Europy, może ciut lepsze niż ostatnio, ale przypomnę, jadąc na Euro mamy za cel wyjście z grupy, a nie dodawanie pomocnika dla Krychowiaka.

Lepiej z oceną selekcjonera jeśli chodzi o rezerwowych. Przemysław Frankowski niecałą minutę po wejściu zabrał piłkę Robertowi Lewandowskiemu, a później wprowadzony Arkadiusz Milik strzelił drugiego gola po akcji Lewego. Dwóch rezerwowych = dwie bramki i aż szkoda, że wprowadzony pod koniec Krzysztof Piątek nie strzelił trzeciej. Tutaj wielkie brawa. Jednak analogicznie do meczu z Łotwą, robotę dwoma asystami zrobił nasz kapitan, od którego postawy zależy kadra i nastroje. Cytat po meczu z Łotwą (TUTAJ opis):

Dzisiaj reprezentacje ciągnie Robert Lewandowski, a także trenera Jerzego Brzeczka i prezesa Zbigniewa Bonka. Przecież gdyby Grzegorz Lato miał obecnego Lewandowskiego.. gdyby miał Smuda…

Do strzelenia pierwszej bramki oglądanie meczu było męczarnią. Opinie typu – bez alkoholu kadry nie oglądam, były aktualne jak nigdy wcześniej. Znowu przeciwnicy mieli swoje momenty, znowu oddawaliśmy rozgrywanie piłki rywalom. Drużyna z 69 miejsca w rankingu FIFA mogła strzelić bramkę na Narodowym, ale od czego mamy rezerwowych. Niestety dopiero oni odmienił grę, która nagle wyglądała bardzo dobrze. Był to z całą pewnością najlepszy fragment całych eliminacji, a w kraju zapanował entuzjazm.

Oceniając indywidualnie, na pewno dobrze wyglądała para Góralski/Krychowiak i obrona, choć cały czas należy podkreślać klasę przeciwnika, a raczej jej brak. Trudno o rzetelna ocenę, zwłaszcza, że zawiódł Kamil Grosicki, a Piotr Zieliński znikał w trakcie meczów i zamiast się przełamać – trafił w poprzeczkę. Lewandowski z dwoma asystami nr 20 i 21 w reprezentacji bije kolejne rekordy (a raczej wyrównuje osiągnięcia Grosickiego i Błaszczykowskiego), a Sebastian Szymański jest największym wygranym meczów październikowych, dodając drużynie element nieprzewidywalności. Trzon drużyny jest, ale brakuje nam przełomowego meczu. Szkoda, że do słabych rywali w grupie nie dorzucili nam jednej klasowej reprezentacji choćby Danii, abyśmy mogli zobaczyć gdzie jesteśmy i czasem zejść na ziemię. Dzisiaj grupę z której nie można nie awansować, można nazwać taką, z którą nie można stracić bramki.

W listopadzie na koniec eliminacji liczę na taki przebłysk, po którym uwierzę w tą kadrę. Niech Milik zagra z Lewandowskim, Bielik z Krychowiakiem, a Bereszyński i Rybus/Reca niech zagrają na swojej naturalnej stronie. W Zielińskiego przebudzenie już nie wierzę, choć jak twierdzi Selekcjoner, może jak któregoś dnia wstanie, coś mu się przestawi w głowie..

Łotwa vs Polska – Hat trick Lewandowskiego, oddanie półki przeciwnikom i cierpka herbata zamiast słodyczy

Mecz z Łotwa był słabym widowiskiem. Tak słabym, że oprócz dwóch rzeczy należy o nim jak najszybciej zapomnieć. Pierwszą są oczywiście trzy punkty, które przybliżają nasza reprezentację do awansu na Euro 2020, a drugą trzy bramki Roberta Lewandowskiego, a ostatnia z nich to bramka numer 60 (!). Coraz częściej myślę, że za mało poświęcam(y) czas Lewemu, skupiając się na rzeczach nieważnych, względnie ważnych ale chwilowych, jak przebłysk Krzysztofa Piątka. Oczywiście to, co wyprawiał w minionym sezonie Pio Pio było niesamowite, ale podobne rzeczy od wielu sezonów robi Lewandowski, co wszystkim spowszedniało. Gdy zaczynałem się interesować reprezentacją, jej filarem był Andrzej Juskowiak, który przez wiele lat był najlepszym snajperem. Jego dorobek w całej karierze to 13 bramek, nie sposób zestawić z Lewandowskim. Zawodnik Bayernu w eliminacjach Mistrzostw Świata 2018 trwających 13 miesięcy strzelił 16 bramek, a licznik jeszcze bije kolejne rekordy. Właśnie trafił do elitarnego grona zawodników z min. 60 bramkami w europejskich reprezentacji:

Cristiano Ronaldo 93
Ferenc Puskás 84
Sándor Kocsis 75
Miroslav Klose 71
Gerd Müller 68
Robbie Keane 68
Zlatan Ibrahimović 62
Robert Lewandowski 60

Mówiąc wprost, chłop bije wszelkie rekordy i głównie dzięki niemu zwyciężamy słabą Łotwę, 139 drużynę rankingu FIFA. 31 latek jest niestety bliżej niż dalej końca kariery i należy sobie zadać pytanie czy bez Roberta Lewandowskiego wygralibyśmy z Łotwa? Odpowiedź brzmi nie. Polscy zawodnicy dobrych klubów grają od kilku lat gorzej w reprezentacji, to za zaczęło się mniej więcej od przegranej z Danią w Kopenhadze 1 września 2017. Zmiana trenera nie zmieniła zawodników, w kadrze nadal są nieskuteczni, popełniają błędy i brakuje im kreatywności. Dla kibiców mecze reprezentacji zmieniły się ze słodkiej uczty w cierpka herbatę, która po pierwszych łykach zniechęca do konsumpcji. Dzisiaj reprezentacje ciągnie Robert Lewandowski, a także trenera Jerzego Brzeczka i prezesa Zbigniewa Bonka. Przecież gdyby Grzegorz Lato miał obecnego Lewandowskiego.. gdyby miał Smuda… Ok, ten ostatni miał Lewandowskiego, ale wtedy był to Lewandowski z Lecha i wczesnej Borussii, a dzisiaj Lewandowski to instytucja. Powinniśmy postawić mu pomnik i pewnie postawimy, bo takowe otrzymują postacie wybitne. Wg mnie to najlepszy piłkarz jaki się urodził w naszym kraju, oczywiście rozumiem argumenty głosujących na Zbigniewa Bonka, Kazimierza Deynę czy Grzegorza Lato, ale w tamtych czasach mieli za partnerów piłkarzy równie wybitnych. Pierwszy przykład z brzegu – Mateusz Klich czy Maciej Rybus to nie Henryk Kasperczak czy Antoni Szymanowski, a za Janem Bednarkiem (Southampton) i Piotrem Zielińskim przemawia dzisiaj tylko przynależność klubowa, bo w kadrze grają na zupełnie innym słabszym poziomie. Nie jest wina Lewandowskiego, że ma średniej klasy partnerów, którzy nie radzą sobie z Łotyszami, raczej jego zasługa jest wychodzenie z opresji w imponujący sposób. Deyna czy Boniek nie mieli takich problemów, byli liderami i najlepszymi zawodnikami świetnych drużyn, które prowadzili do kosmicznych rezultatów. Przecież dzisiejszy Lewandowski z etyką pracy i regularnością (także w klubie) byłby liderem w każdej historycznie reprezentacji. Zresztą w podobnej dyskusji w Szwecji stawia się na szczycie Zlatana Ibrahimovicia, a nie liderów medalistów Mistrzostw Świata 1950 (Hasse Jeppson), 1958 (Kurt Hamrin), 1994 (Kennet Anderson) czy Mistrzostw Europy 1992 (Tomas Brolin).

Zieliński zawiódł mnie tyle razy, że jako entuzjasta jego talentu mam chwile zwątpienia co do jego gry w jedenastce. Przeszedł się obok meczu z drużyną, która Mateusz Borek podczas transmisji określił, jako taka, która nie utrzymałaby się w Serie B. Zamiast się odblokować z piłkarskim outsiderem, dał kolejny argument krytykom i dzisiaj, lepiej aby usiadł na ławce z Macedonia Północną. Kamil Grosicki zaliczył dwie asysty przy golach Lewandowskiego, ale nie potrafił wykorzystać dwóch klarownych sytuacji. I można wymienić dalej polskiego piłkarza. Liczby nie kłamią -we wrześniu Polska bramek nie strzeliła, a w pierwszym meczu październikowym strzelił tylko jeden piłkarz. Przeciwnicy to kolejno: Słowenia, Austria i Łotwa. Zaznaczę, że mówimy o drużynie z potencjałem określonym pomiędzy 1/4 a 1/8 finału Mistrzostw Europy.

To właśnie turniej Mistrzostw w Europy 2020 jest wyznacznikiem tej kadry i celem. Potencjał zawodników oraz Lewandowski, topowy napastnik świata sprawia, że oczekujemy ogrywania ogórków, przełamania kryzysów i wystawiania nowych twarzy z reprezentacjami klasy Łotwy. Boimy się powtórki z mundialu w Rosji i kolejnych meczów: otwarcia, o wszystko i o honor. Potrzeba zmian nie na zasadzie: ten za tego, bo na koniec czy gra tamten czy inny, efekt jest ten sam. A przeciwnicy na turnieju będą o dwie klasy lepsi. Potrzebujemy, aby liderzy wzięli sprawę w swoje ręce i pokazali, że gra polegająca na oddaniu piłki przeciwnikom ich nie interesuje. I to niezależnie, czy trenerem będzie Nawałka czy Brzęczek. Impuls musi iść od drużyny, bo Euro 2020 to będzie przedostatnia szansa, aby z Robertem Lewandowskim grać o coś. W przeciwnym razie, kibice przestaną sięgać po cierpka herbatę, tak jak przestali sięgać po kwalifikacje europejskich pucharów w wydaniu polskich drużyn.

W ciągu dwóch lat z topowego eventu sportowego, mecze kadry przeszły do miana widowiska dla samobiczujących się koneserów

Reprezentacja Polski wygrała swój trzeci mecz eliminacji Mistrzostw Europy 2020. Mamy komplet punktów i bilans bramkowy 4-0. W innych grupach punkty zdążyły już stracić finaliści ostatnich Mistrzostw Świata – Francja przegrała wczoraj z Turcją, Chorwacja w marcu przegrała z Węgrami, a Mistrzowie Europy Portugalczycy dwukrotnie zremisowali (z Serbią i Ukrainą).

Polaków komplet punktów nie cieszy – chcemy stylu, bramek, nowych nazwisk albo jak kto woli, porzucenia żołnierzy Adama Nawałki i na pewno oczekujemy gry dwójki napastników – Roberta Lewandowskiego i Krzysztofa Piątka. Znamienne, że co mecz jest dyskusja o selekcji, formacjach, a na końcu trzeciego najlepszego strzelca Serie A się pomija w jedenastce:

Fabio Quagliarella 26 gole
Duván Zapata 23
Krzysztof Piatek 22
Cristiano Ronaldo 21
Arkadiusz Milik 17

Mamy deja vu po meczu z Austrią (TUTAJ), gdzie wprowadzany po przerwie Krzysztof Piątek zapewnił zwycięstwo. W kolejnym meczu z Łotwą zagrał od początku, bo wymusiła to opinia publiczna i dziennikarze. Selekcjoner Brzeczek gra bezpiecznie i (oprócz punktów) nic z tego wynika. Macedonia Północna potrafiła nas zdominować, a o zwycięstwie zadecydowała akcja, w której w piłkę nie trafili Robert Lewandowski i Kamil Glik.

30ddc3d4-a3a4-4c52-a5d4-f42827ac005f_f1400x900

Trzy zwycięstwa nas nie cieszą, bo pamiętamy co się wydarzyło na ostatnich turniejach, kiedy wygrywaliśmy grupy eliminacyjne (2002, 2008, 2018). Najpierw euforia, potem delikatnie ujmując zimny prysznic. Przeciwników mamy średnich (lub średnich minus), nie jest to Ukraina z Andrijem Szewczenko, Portugalia z Cristiano Ronaldo czy Dania z Christianem Eriksenem. Uznawana za faworyta naszej grupy Austria na starcie przegrała z Polska i Izraelem. Indywidualności są po naszej stronie i powinny dać coś więcej niż 1-0 z Macedonią Północną. Wykonawcy Jerzego Brzeczka to zbieranina zawodników niczym z Football Managera, którzy dopisują sobie kolejne mecze do reprezentacji i po latach, nikt o nich nie będzie pamiętać. Adam Nawałka potrafił zbudować rozumiejący się kolektyw, a przecież dysponujemy podobnymi nazwiskami. Wspomniany Piątek jest wyróżnikiem, który powinien zdjąć z Lewandowskiego ciężar strzelania bramek. Awans do mistrzostw europy nie jest już sukcesem, bo do turnieju kwalifikują się 24 drużyny :

10 zwycięzców grup
10 wiceliderów
4 zwycięzców mini turniejów z Ligi Narodów dla przegranych w eliminacjach

Mając w grupie Austrię, Izrael, Słowenię, Macedonię Północną i Łotwę naprawdę trudno nie awansować, a na samym turnieju wyjście z grupy to obowiązek, bo w starym formacie (obowiązującym w turniejach 1996-2012) w turnieju grało 16 drużyn. Polska reprezentacja mając króla strzelców Bundesligi, mistrza Serie A, topowych strzelców Serie A i wielu piłkarzy występujących w czołowych ligach powinna dominować takich rywali jak Macedonia Północna, czy wcześniej Łotwa (jedyne bramki w ostatnim kwadransie gry). Narzucić swój styl, posiadać schemat gry, cieszyć kibiców. Problemem jest dzisiaj środek boiska – gramy pięcioma pomocnikami, a chwilowo z Lewandowskim sześcioma i nie przekłada się na akcje ofensywne. Trio Grzegorz Krychowiak/Mateusz Klich/Piotr Zieliński nie kreuje gry i dołożenie do jedenastki Piątka nie zrobi dodatkowej przewagi. Oczywiście, w sytuacjach jednostkowych lepiej mieć dwóch napastników, ale liczby ostatniego nie kłamią, z Macedonia byliśmy gorsi:

Strzały 11-6 (Macedonia – Polska)
Strzały celne 3-1
Strzały niecelne 5-4
Zablokowanie strzały 1-1

Jeden celny strzał przez 90 minut sprawia, że oglądanie reprezentacji mógłby być formą kary za drobne wykroczenia. Selekcjoner gra bezpiecznie, jego nowe twarze w kadrze są najsłabszymi piłkarzami na boisku (Frankowski z Macedonia Północną, Klich z Austria i Łotwą). Brakuje wyborów nieoczywistych, takich jak poprzednika: Arkadiusza Milika i Mączyńskiego powoływał jeszcze z Górnika Zabrze. To smutne, że w ciągu dwóch lat z topowego eventu sportowego, mecze kadry przeszły do miana widowiska dla samobiczujących się koneserów.

Jerzy Brzeczek nie posiada planu na grę kadry – próbował grę skrzydłowymi, bez skrzydłowych, duetu Milika z Lewandowskim, ale gdy przychodzi do meczów o punkty nie widać trenerskiego sznytu. Niestety nie zmieni się to w najbliższym czasie – będziemy konsekwentnie zbierać punkty, być może zdobędziemy nawet komplet, ale stylu mieć nie będziemy.