Trzech tenorów Jürgena Kloppa

Wczorajszy mecz zapamiętamy na zawsze. Nie tylko dlatego, że Liverpool zdeklasował Barcelonę. Ale także dlatego, że odrobił trzybramkową (!) stratę z pierwszego meczu i pozbawił złudzeń Leo Messiego na piąty triumf w lidze mistrzów. W wyścigu nadludzi Cristiano Ronaldo ma pięć triumfów, a z obecnej edycji odpadł w ćwierćfinale. Barcelona była gigantycznym faworytem także dlatego, że podopieczni Jürgena Kloppa pozbawieni byli dwóch (Mohamed Salah i Roberto Firmino) z trzech członków magicznego trio, a jak się później okazało, ten trzeci, czyli Sadio Mane nie zanotował ani bramki, ani asysty.

Jürgen Klopp wczoraj tenorów miał trzech – każdy z nich to wybór zaskakujący, ale już przed meczem kazał wszystkim zawodnikom się bawić. Oczywiście w piłce nic nie jest pewne, a szczególnie pokazuje to obecny sezon ligi mistrzów, jednak zawodnicy gospodarzy byli przed meczem przytłoczeni. Najpierw po doskonałej grze, przegrali na Camp Nou 3-0 (TUTAJ), a następnie Vincent Kompany strzałem życia numer dwa (numer jeden to bramka z West Hamem dająca mistrzostwo Anglii 2014), dał zwycięstwo Manchesterowi City z Leicester 1-0. We wtorek i w niedzielę Liverpool miał przegrać wszystko. Fantastyczny sezon miał zakończyć się niczym, co mocno podkreślali przeciwnicy Jürgena Kloppa.

Najpierw zaczął Divock Origi, w siódmej minucie. Wieczny rezerwowy, wypożyczony do Wolfsburga w poprzednim sezonie i jeden z pierwszych, którzy opuszczą w lecie drużynę. Jedyna opcja na tamten wieczór dla The Redds, czyli szybko zdobyta bramka stała się faktem. Po straconej bramce Barcelona zdobyła przewagę, mogła wyrównać ale do przerwy wynik się nie zmienił. Po przerwie wszedł Georginio Wijnaldum, jak się okazało współbohater, drugi z tenorów. 54 i 56 minuta zmroziła cały świat. Dwa ciosy. Pach, pach i Barcelona na kolanach. Już po drugiej bramce wróciły demony z ubiegłego sezonu z dwumeczu z As Roma (4-1 i 0-3). Barcelona sparaliżowana, Barcelona na kolanach. Każda piłka zagrywana zostaje do Leo Messiego, który umiejętnie kryty i wypychany często jej nie otrzymuje lub dostaje w okolicach środka boiska. Kiwanie dwóch, trzech zawodników to od tego momentu jedyne rozwiązanie dla faworyta edycji.

W Barcelonie w najważniejszym meczu nie sprawdził się Philippe Coutinho za 135 mln, w kadrze meczowej nie był Ousmane Dembélé za 125 mln, a pozyskany przed sezonem za darmo Arturo Vidal najlepsze lata ma za sobą. Barcelona była bezradna – czekała na cios, który ich znokautował. Cios nadszedł od nieoczekiwanego duetu Trent Alexander-Arnold / Divock Origi. Ten pierwszy sprawnie wykorzystał rzut rożny (druga asysta w meczu) do wybicia piłki pod nogi Belga, który zupełnie niekryty, umieścił piłkę w siatki. Barcelona odpowiedziała zmianą Malcolma, dla którego to było trzecie spotkanie w tym sezonie. Malcolm nie okazał się Wijnaldumem, bo okazać się nie mógł. Jürgen Klopp ograł Ernesto Valverde tak brutalnie, że ten mimo drugiego mistrzostwa kraju nie może być pewien pracy w nowym sezonie.

BRITAIN-SOCCER-UEFA-CHAMPIONS-LEAGUE.jpg

Bayern z Liverpoolem, czyli pojedynek filozofii transferowych

Największy szlagier 1/8 finału Ligi Mistrzów, czyli mecz Bayernu z Liverpoolem będzie miał kilka podtekstów, ale też ogromne znaczenie dla obu klubów. Odpadnięcie na tym etapie byłoby dla jednych i drugich katastrofą, dlatego mówimy tutaj o absolutnie największym szlagierze tego etapu rozgrywek. Smaczku dodaje osoba trenera Liverpoolu, Jurgena Kloppa, który przez kilka lat z powodzeniem rywalizował z Bayernem Monachium zdobywając m.in. dwa mistrzostwa Niemiec. Wydaje się, że ten najważniejszy mecz przegrał, w finale ligi mistrzów 2013 i cały piłkarski świat będzie spoglądać na tę rywalizację. Ponadto, od zakończenia pracy z Dortmundzie mówi się, że Klopp to przyszły trener Bayernu i przy każdej zmianie trenera jest faworytem numer jeden. Ponadto, Xherdan Shaqiri przez dwa i pół sezonu był zawodnikiem Bayernu. Trafił jednak do bawarskiego klubu w młodym wieku i najczęściej siedział na ławce u Pepa Guardioli.

Wydaje się, że większym podtekstem tej rywalizacji jest podejście do polityki transferowej. Liverpool kupuje Kloppowi zawodników, których potrzebuje. Symbolem zakupów jest Virgil van Dijk kupiony rok temu za 78,80 mln € – transferowy rekord obrońcy na świecie dla wielu piłkarza anonimowego. Dzisiaj van Dijk daje spokój z tyłu, czego brakowało w poprzednich sezonach. Daje go także bramkarz Alisson, dzięki czemu Liverpool stracił w 22 meczach zaledwie 10 goli. Czołówka rekordowych transferów klubu, to czasy Jurgena Kloppa (jest trenerem od 8 października 2015):

Virgil van Dijk 78,8 mln €
Alisson 62,5 mln €
Naby Keïta 60 mln €
Christian Benteke 46,5 mln €
Fabinho 45 mln €
Mohamed Salah 42 mln €
Sadio Mané 41,2 mln €
Roberto Firmino 41 mln €

Oczywiście, Liverpool też potrafi drogo sprzedać, choćby Philippe Coutinho za 130 mln € czy Raheema Sterlinga za 63,7 mln €, jednak rozmach transferowy Liverpoolu jest imponujący. Nie wszyscy piłkarze z listy się sprawdzają, ale trio Salah/Mane/Firmino zostało kupione za 124,2 mln € jest majstersztykiem. Przy dzisiejszych sumach transferowych, 124 mln € jest kwotą za jednego, maksymalnie dwóch dobrych piłkarzy. Zresztą sam Mo Salah przebiłby tę kwotę odchodząc np. do Realu Madryt. W przypadku odpadnięcia na tym etapie Liverpoolu, właściciele spoglądaliby na ligę, której nie wygrali od 1990 roku. Kolejny sezon bez trofeum Jurgena Kloppa stawiałby pod znakiem zapytania jego status topowego trenera.

Z kolei Bayern Monachium nigdy nie brał udziału w wyścigach transferowych, a najdroższym zawodnikiem klubu jest francuz Corentin Tolisso za 41,50 mln €. Przez lata Bayern kupował (lub pozyskiwał za darmo jak Mats Hummels i Robert Lewandowski) najlepszych piłkarzy Bundesligi, jednak od kilku sezonów wyjeżdżają oni do Anglii (np. Leroy Sane, wymienieni wyżej Keita i Firmino, w lecie do Chelsea przejdzie Christian Pulisic). Prezydent Bayernu Monachium, Uli Hoeness dotychczasowy przeciwnik wydawania dużych sum transferowych w przypadku porażki w 1/8 finału będzie musiał zmienić politykę i głęboko sięgnąć do portfela. Od zwycięstwa w 2013, Bayern czterokrotnie odpadał w półfinale i raz w ćwierćfinale.

[Analiza] Rywalizacje trenerskie

Przy okazji rankingu trenerów napisałem przy Jurgenie Kloppie:

Klopp jest jedynym trenerem, który potrafi grać przeciwko Guardioli (8 zwycięstw w 14 meczach)

Chciałbym pójść dalej i sprawdzić, jak radzą sobie w bezpośrednich pojedynkach czołowi trenerzy: Guardiola, Klopp czy Jose Mourinhio. Poniżej uwzględniam tylko trenerów pracujących obecnie w klubach oraz rywalizację z minimum pięcioma spotkaniami pomiędzy trenerami. Z powodu małej próby, w zestawieniu nie mogę uwzględnić Julena Lopetegui (Real Madryt) oraz Niko Kovaca (Bayern Monachium), którzy są nowymi trenerami w swoich klubach. Kluby tj. Arsenal, Napoli, PSG oraz Chelsea także zmieniły trenerów, jednak sięgnęły po znane nazwiska.

Pep Guardiola (Manchester City) vs José Mourinho (Manchester United) – 10 zwycięstw/6 remisy/5 porażek
Pep Guardiola vs Mauricio Pochettino (Tottenham) – 7/4/2
Pep Guardiola vs Jürgen Klopp (Liverpool) – 5/1/8
Pep Guardiola vs Unai Emery (Arsenal) – 7/4/0
Pep Guardiola vs Thomas Tuhel (PSG) – 4/1/0
Pep Guardiola vs Massimiliano Allegri (Juventus) – 3/3/0
José Mourinho vs Unai Emery – 4/1/0
José Mourinho vs Mauricio Pochettino – 11/1/3
José Mourinho vs Jürgen Klopp – 2/4/3
José Mourinho vs Carlo Ancelotti (Napoli) – 3/0/2
José Mourinho vs Ernesto Valverde (Barcelona) – 4/1/0
José Mourinho vs Massimiliano Allegri – 3/2/1
Unai Emery vs Mauricio Pochettino – 4/1/2
Unai Emery vs Carlo Ancelotti – 2/0/4
Unai Emery vs Ernesto Valverde – 7/2/3
Unai Emery vs Diego Simeone (Atletico) – 0/5/7
Massimiliano Allegri vs Maurizio Sarri (Chelsea Londyn) – 7/1/3
Massimiliano Allegri vs Eusebio Di Francesco (AS Roma) – 6/2/2
Jürgen Klopp vs Mauricio Pochettino – 2/4/1
Jürgen Klopp vs Thomas Tchel – 8/3/1
Carlo Ancelotti vs Ernesto Valverde – 3/2/1
Carlo Ancelotti vs Diego Simeone – 5/4/6
Ernesto Valverde vs Diego Simeone – 1/4/8

Oznaczyłem zwycięzców poszczególnych rywalizacji, dając dodatkowe założenie, że różnica pomiędzy zwycięstwami musi być większa od jednego. Czyli np. w rywalizacji Ancelotti vs Simeone, w mojej ocenie jest remis.

Niekwestionowanym zwycięzcom jest Klopp, który na dłuższym dystansie pokonuje Guardiole i ma dobre bilanse z Mourinho i Pochettino. Za nim Guardiola, Mourinho i Allegri. Bardzo dobrze wypadają także Ancelotti oraz Simeone, ale oni nie mieli okazji do rywalizacji z w/w trenerami. Na końcu stawki Tuhel, Pochettino i Valverde, którzy z żadnym, z trenerów z czołówki, nie mają dodatniego bilansu.

Z wolnych trenerów, najlepiej wypada Antonio Conte, który ma dodatni bilans z Allegrim, Mourinho, Di Francesco i Pochettino. Z pozostałymi, nie zagrał pięciu spotkań.

Top trenerów (2)

Jednym z pierwszych rankingów na blogu był ranking trenerów (TUTAJ). Ponieważ minęło 12 miesięcy, ponownie zmierzę się z ułożeniem listy najlepszych. Kryterium będzie takie same – pod uwagę biorę trzy ostatnie sezony, ponieważ w piłce liczy się tu i teraz. Dzięki temu (w teorii) będzie mniej zmienności, a zwycięstwo w rozgrywkach rok temu, będzie liczyć się tak samo jak te, z bieżącego roku. Dodam też, że nie klasyfikuję w rankingu selekcjonerów reprezentacji.

Tytułem wstępu dodam, że poprzedni sezon ligi mistrzów przyniósł wiele zaskoczeń – już w fazie grupowej, gdyż Diego Simeone i Leonardo Jardim odpadli na tym etapie, a Carlo Ancelotti oraz Luis Enrique zrobili sobie przerwę jeden sezon (niczym Guardiola pomiędzy FC Barceloną, a Bayernem Monachium), by w obecnym objąć odpowiednio Napoli oraz reprezentacje Hiszpanii. Z kolei w najlepszej czwórce zagrały zespoły  Liverpoolu oraz AS Roma, a ich trenerzy zgodnie awansowali do rankingu TOP.

  1. (-) Zinédine Zidane (Real) – trzy wygrane w lidze mistrzów, mistrzostwo Hiszpanii. Florentino Perez nie zastąpi Zidane’a nowym trenerem bez utraty jakości, zanosi się na rewolucję kadrową w najbliższych sezonach. Jest to nieuchronny krok dla drużyn, które wygrywają wszystko, a średnia wieku wzrasta.
  2. (-) Massimiliano Allegri (Juventus) – trzy mistrzostwa Włoch i finał ligi mistrzów 2017 to najwieksza dokonania. Porażka w tym sezonie z Zidane’m w ćwierćfinale ligi mistrzów sprawia, ze Włoch jest nadal drugi.
  3. (+2) Diego Simeone (Atletico) – finalista edycji z 2016 oraz półfinalista z 2017. Po odpadnięciu z rozgrywek grupowych w poprzednim sezonie, dorzucił do gabloty triumf w lidze europy i superpuchar Europy.
  4. (+2) Pep Guardiola (Bayern Monachium/Manchester City) – zdominował rozgrywki w Anglii tworząc drużynę, która sięga po mistrzostwo przed rozgrywkami (TUTAJ). Do tego półfinał ligi mistrzów 2016, ale nieoczekiwana porażka w ćwierćfinale poprzedniej edycji.
  5. (-1) Leonardo Jardim (Monaco) – sezon 2016/17 to wielka wygrana w lidze i półfinał ligi mistrzów. Bardzo trudno po odejściu większości zawodników utrzymać się na szczycie – tak tłumaczyć można szybkie odpadniecie z ligi mistrzów, ale w kolejnych sezonach Jardim powinien objąć jakaś czołowa drużynę np. Manchester United
  6. (N) Jürgen Klopp (Dortmund) – to w jaki sposób zmienił Liverpool na najbardziej atrakcyjna drużynę do oglądania w Europie, ostatecznie dopiero przegrywając w finale, budzi szacunek. Teraz sezon, w którym musi potwierdzić na krajowym boisku formę, bo dystans w zeszłym sezonie pomiędzy Manchesterem City a Liverpoolem był ogromny.  Klopp jest jedynym trenerem, który potrafi grać przeciwko Guardioli (8 zwycięstw w 14 meczach) i to też zasługuje na szacunek.
  7. (N) Eusebio Di Francesco (Roma) –  sensacyjny półfinalista poprzedniej edycji ligi mistrzów, który po drodze wyeliminował FC Barcelonę. Przed Di Francesco, podobnie jak przed Jardimem, wielki klub do objęcia.

W rankingu nie zmieścił się półfinalista LM i mistrz Niemiec Juup Heynckes (Bayern), Unai Emery (Sevilla, PSG), który bardzo szybko odpadł z ligi mistrzów (1/8), ale liczy mu się wygrana Ligi Europy 2016 i mistrzostwo Francji 2018 oraz Ernesto Valverde, który zdominował rozgrywki w Hiszpanii i czekamy na potwierdzenie w lidze mistrzów.