Skład Lakers został rozjechany – bez wzmocnień ławki ani rusz

Pierwszy mecz sezonu regularnego pomiędzy Clippers a Lakers to coś więcej niż derby Miasta Aniołów. Coś więcej niż debiuty w nowych drużynach Kawhi Leonarda i Anthony Davisa. To pierwsza weryfikacja tego, co znakomicie zapowiada nowy sezon i być może finały NBA.

Oczywiście sezon jest długi, wiele się może wydarzyć – od kontuzji po zmiany kadrowe. Ale jeśli w pierwszym meczu dominuje Kawhi to wiesz, że ustawianie Clippers na szczycie konferencji zachodniej w różnych zabawach i typach ma sens. Zresztą dlaczego by nie miało, Kawhi dominował w play-off i `tylko’ zmienił klub, nie wydarzyło się nic, co miałoby zmienić jego pozycje najlepszego zawodnika ligi, jak od czerwca zaczęliśmy go nazywać. Lebron James, który od co najmniej 10 lat miał ten tytuł, tym razem był nieco w cieniu Kawhia. Siedem trafionych rzutów z rzędu i 30 punktów vs ostatnie punkty spotkania LeBrona na na 8 min i 51 sekund przed końcem. Mimo klasycznych statystyk dla Króla w okolicach triple double (18/10/8) wiadomo, kto wygrał ten pojedynek. Zresztą nie tylko LeBron zniknął pod koniec – Anthony Davis nie trafił żadnego kosza w czwartej kwarcie. Dlatego statystyki potencjalnie najlepszego duetu w Lidze, czyli dwa punkty w ostatniej kwarcie, a w całym meczu 15/40 z gry i tylko jedna trójka z siedmiu rzutów to za mało. Jednak to nie jest jedyny problem Lakers w tym meczu, a może i całym sezonie.

Problemem numer jeden jest ławka, która potrzebuje wzmocnień – Quinn Cook, Troy Daniels, Kentavious Caldwell-Pope, Jared Dudley i Dwight Howard. Nawet na papierze nie wyglądają dobrze i jest ogromna dysproporcja pomiędzy pierwszym składem a drugim. Na ich nieszczęście, ławka Clippers jest najsilniejsza w Lidze. Werdykt w pierwszym meczu brutalny – aż 60-19 dla Clippers! Zresztą spójrzmy na wykonawców – JaMychal Green, Moe Harkles, Montrezl Harell, Lou Williams; atak, obrona, zbiórek, punkty, trójki. Lakers nawet nie próbują wykorzystywać ofensywie zamienników bo 7 na 21 rzutów to nic. Świetny debiut Dannego Greena – 28 punktów (w tym 7 na 9 za trzy) nie będzie zdarza się co mecz. Diagnoza dotycząca słabej ławki jest jedną – za dużo oddano za Anthony Davisa:

Anthony Davis <=> Lonzo Ball, Brandon Ingram, Josh Hart i trzy pierwszorundowe picki (w tym pick nr 4 w najbliższym drafcie)

Dzisiaj GMowie drużyn to (w większości) wytrawni stratedzy, więc w pewnym momencie trzeba podejmować decyzje decydujące o losach organizacji. Najlepsi zawodnicy zdobywają mistrzostwo dlatego, aby wykorzystać ostatnie mocne lata LeBrona Jamesa trzeba było zaryzykować. W przeciwnym razie Lakers balansowaliby na granicy play-off. Wiadomo, że sezon 35-47 raczej by się nie powtórzył, bo była kontuzja LBJ, a doszłoby zgranie, lepszy trener, rozwój młodych zawodników, ale brak kluczowego ruchu oznaczałoby stracenie szansy na tytuł mając w składzie drugiego zawodnika w historii ligi, przecież nawet Cleveland potrafili zbudować skład wokół Króla. Dlatego teraz Lakers muszą lobbować po najlepszych zwalnianych zawodników, choćby Andre Iguodalę z Memphis Grizzlies, jak w końcu zostaną ustalone warunki zakończenia współpracy. Muszą także czekać na 15 grudnia, kiedy zawodnicy podpisani w lecie przestaną być chronieni i będą mogli być elementem wymian. Wiadomo, że kontuzjowany jest Kyle Kuzma, nie zagrał Rajon Rondo ale nie będzie to większy upside niż kontuzjowany Paul George. Dlatego do dzieła Panie Rob Pelinka.

Jerry West superstar

W najlepszej lidze świata, gwiazdy mamy nie tylko na parkiecie czy na ławce trenerskiej. Mamy je także w klubowych gabinetach, a z dalszej perspektywy to czołowi właściciele, dyrektorzy czy managerowie kształtują układ ligi. Bo to, co dzieje się na boisku to jedynie efekt działań zakulisowych. Weźmy za przykład Warriors 2016. Kto bardziej przysłużył się do mistrzostwa – Kevin Durant, Steve Kerr czy Jerry West? Dołączając do zespołu 73-9 Durant położył na stół swoje legacy, poszedł na łatwiznę – takie opinie towarzyszyły mu przez trzy lata gry w Oakland. Za transferem stał Jerry West, który sprytnie wykorzystał zwiększenie salary cup, aby dodać do swojej drużyny najlepszego dostępnego zawodnika.

NBA z zasady jest sprawiedliwa. Drużyny mają do wydania tyle samo pieniędzy w ramach salary cup i mają nagrody pocieszenia w postaci szansy na wyższy wybór w drafcie. Pomijając kwestie wielkości rynków, podatków czy historii, sprawny manager jest wyróżnikiem, w którym kierunku idzie drużyna. Często o tym zapominamy i gdy na końcu Kawhi Leonard miał opcje trzy opcje:

  • powrót do Raptors i walka o obronę tytułu,
  • połączenie sił z LeBronem Jamesem i stworzenie trio z Anthony Davisem,
  • podpisanie kontraktu z Clippers.

Kawhi wybrał to ostatnie, bo Jerry West załatwił to, na czym mu zależało najbardziej. W NBA w jednej chwili wybuchły dwie bomby:

  • podpisanie umowy MVP finałów z klubem z Los Angeles i to nie tym w barwach złota i purpury,
  • do Clippers dołącza Paul George, czyli potencjalnie najlepszy fit dla Leonarda, znakomity po obu stronach parkietu.

Kawhi chciał iść po swoje, nie chciał obierać drogi Duranta, aby kwestionować jego legacy. Po transferze do Raptors udowodnił wszystkim jak bardzo Spurs zepsuli sprawę jego kontuzji. Wtedy wykorzystał to Masai Ujiri, inny czołowy manager. Leonard nie wiązał przyszłości z Raptors, ale spotkał na miejscu utalentowanych zawodników i wycisnął maksa z rocznego pobytu. W tej transakcji opłacało się to managerowi i zawodnikowi, który wtedy marzył o Los Angeles, o powrocie do Kalifornii, gdzie się wychował. Oczywiście zawsze ma znaczenie rynku w którym zawodnik gra, a także organizacja. Ponad pięć dni czekaliśmy na decyzję, bo podobno warunkiem było pozyskanie innej gwiazdy i podobno Leonard osobiście namawiał na transfer Paula George’a, który poprosił o transfer. George też wychował się w Kalifornii i marzył o grze w Lakers.

Jerry West w dwa lata pracując jako konsultant przebudował trio Chris Paul/Blake Griffin/DeAndre Jordan w duet Kawhi Leonard/Paul George i tylko w jednym sezonie przebudowy opuścił play-offy. Wcześniej w podobnej roli przekonał wspomnianego Duranta do wygrania mistrzostwa w Warriors, zbudował pierwsze play-offy dla Memphis za otrzymał nagrodę najlepszego managera w lidze, pozyskał w wymianie z Hornets Kobe Bryanta, a z rynku wolnych agentów podpisał Shaquille’a O’Neala, któremu marzyło się LA. West potrafi dawać gwiazdom to, czego chcą. Dlatego, gdy był na horyzoncie MVP, zagrał vs banque oddając sześć przyszłych wyborów w drafcie oraz dwóch zawodnikow: Shaia Gilgeousa- Alexandera i Danilo Gallinariego. Pozyskany w ten sposób Paul George oprócz powrotu do domu, zagra o tytuł. Dotychczas w barwach Pacers i Thunder najdalej dotarł (dwukrotnie) do finału konferencji. Pod wodzą Franka Vogela przegrał wtedy z drużyną LeBrona Jamesa, którzy połączyli siły w Lakers. Podtekstów meczów w sezonie regularnym (i kilku serii play-off) będzie wiele, w końcu dla jednych Kawhi Leonard uchodzi obecnie za najlepszego zawodnika ligi, a dla innych nadal jest nim Lebron James. Wszystkich w kilku ostatnich dniach przyćmił Jerry West, 81 letni superstar.

W oczekiwaniu na północ

Już za chwile, już za momencik poznamy pierwsze rozstrzygnięcia na rynku wolnych agentów. Plotki o losach gwiazd NBA elektryzowały nas niemal od początku sezonu – dla jednych będzie to pozostanie w obecnym zespole, dla drugich nowe wyzwania. Zwykle jednak, z wielkiej chmury, mały deszcz i niewiele mamy zmian. Fani tez nie mogą się zdecydować, z jednej strony pragną piękne kariery w jednym klubie najlepszych zawodników (Kobe Bryant), a z drugiej chcą zmian na szczycie, nowe rywalizacje. Dlatego z jednej strony fajnie, aby np. Kawhi Lenard spróbował z Raptors obronić tytuł, ale możliwość ewentualnego połączenia sil z Kyrie Irvingiem czy Kevinem Durantem, elektryzuje wszystkich. Czas Irvinga w Celtics sie skończył i mimo zapowiedzi na początku sezonu, nie podpisze on przedłużenia z Celtics. Chodziły plotki o ponownym połączeniu sil z LeBronem Jamesem, ale o ewentualnej grze w Lakers mówiło się także przy nazwiskach Leonarda, Jimmy Butlera czy Kemby Walkera. Kevin Durant mimo kontuzji, która wyeliminuje go z całego przyszłego sezonu (choć może wrócić na play-offy) nadal jest na top liście Knicks, Nets, Clippers i Warriors. Ci ostatni sporo zaryzykować kampanią odzyskajmy tytuł, na co skusił się już Klay Thompson, choć pomogło mu 190 milionów dolarów przez pięć najbliższych lat. Khris Middleton także szybko uciął plotki o nowym pracodawcy i zwiąże się na dłużej z Bucks.

Idąc dalej, podobno Irving przejdzie do Nets, a Walker do Celtics, Butler wybierze miedzy Heat a Rockets, ale żadna z tych drużyn nie ma wolnego salary cup, dlatego ich GMowie gorąco szukają partnerów do wymian. Thobias Harris wybierze miedzy Jazz i Sixers, choć w grze byli Clippers. Oni z kolei swego czasu byli w grze o każdego zawodnika, ale dzisiaj trudno im znaleźć pewniaka do podpisania w wolnej agenturze. Harris i Butler mieli za wszelka cenę przedłużyć kontrakty z Sixers, ale nie zdziwię się, że i tutaj będą wymiany na zasadach sign-and-trade. Duet Ben Simmons i Joel Embiid potrzebuje wzmocnień, co niekoniecznie oznacza wielkie nazwiska, może pójść w stronę szerszego składu, którego brakowało im w play-offs. Podobnie wygląda sytuacja Lakers, gdzie mamy fascynujący duet James/Anthony Davis oraz Kyle’a Kuzmę i także, nie wiemy czy skuiszą oni Leonarda lub Butlera, bo na wyciągniecie topowego rozgrywającego pokroju Irvinga czy Walkera wydaje się już za późno.

Jak widać, w niektórych sytuacjach wszystko wiemy, w niektórych niewiele, a w pozostałych na rozwój sytuacji czekają D’Angelo Russell, Al Horford, DeMarcus Cousins i Julius Randle. Na ich korzyść przemawia ogromna ilość pieniędzy na rynku i możliwość bycia nagroda pocieszenia, a taka sytuacje widzieliśmy w 2016. Wtedy mieliśmy wysyp nietrafionych kontraktów, które finalnie zepchnęły drużyny w nicość:

Andre Drummond 130 mln/5 lat
Nicolas Batum 120 mln/5 lat
Hassan Whiteside 98 mln/4 lata
Chandler Parsons 94 mln/4 lata
Ryan Andreson 80 mln/4 lata
Bismack Biyombo 72 mln/4 lata
Joakim Noah 72 mln/4 lata
Luol Deng 72 mln/4
Dwight Howard 70,5 mln/3 lata
Evan Turner 70 mln/4 lata
Kent Bazemore 70 mln/4 lata
Timofey Mozgov 64 mln/4 lata
Ian Mahinmi 64 mln/4 lata

Większość z tych kontraktów do dzisiaj jest niewymienialnych, a o fantazji GM zadecydowały wtedy dostępne pieniądze w ramach salary cap, które wzrosło, aż o 24,1 miliony dolarów m.in. z powodu nowej umowy telewizyjnej. Dzisiaj kluby chcą wykorzystać fakt, że wielu zawodników skończyło kontrakty, ale najlepszych nie starczy dla każdego. Na tym będą bazować zawodnicy z drugiego szeregu, którzy w normalnych warunkach nie otrzymaliby maksymalnych kontraktów. I tutaj ponownie typowani są Knicks jako organizacja, która mając ogromne pieniądze przepłaci niewłaściwych zawodników, pakując się w niewymienialne kontrakty. Dla nich chyba dawno prysły marzenia, które widzieliśmy na plakatach z Kevinem Durantem. Ale w 2010 i 2018 mieliśmy plakaty w Nowym Jorku z LeBronem Jamesem..

billboard.jpg

To nie Durant będzie najlepszym dostępnym zawodnikiem

Play-off jak co roku burzą rankingi, układy – jedni wychodzą zwycięsko, inni trafiają w proces przebudowy. Zwykło się mówić, że to czas, kiedy odróżnia się chłopców od mężczyzn, a dobre drużyny od wielkich. Obecne rozgrywki mają kilku bohaterów – Giannisa Antetokounmpo, Damiana Lillarda, Nikolę Jokicia, Kevina Duranta, a ostatnio także Stephena Currego. Wszystkich przebija Kawhi Leonard, największa gwiazda obecnych play-off.To, że tak dobry zawodnik przyszedł do Raptors rok temu to ogromne osiągnięcie Masai Ujiriego. Raptors pozyskali MVP finałów 2014 za swojego najlepszego zawodnika DeMara DeRozana i rozbili znakomicie rozumiejący się (grali wspólnie sześc sezonów) duet Kyle Lowry/Demar DeRozan. Ujiri zagrał va banque, pozyskując potencjalnie najlepszego ‚two-way playera’ ligi, ale przede wszystkim zawodnika, który stracił cały sezon z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego oraz konfliktu z klubem. Dla organizacji Spurs ówczesny konflikt był czymś nowym, z dzisiejszej perspektywy stracili wtedy status contendera.Spurs po odejściu na emeryturę Tima Duncana szukają tożsamości, nowego lidera. Dwadzieścia lat temu status ten przejął z marszu (w pierwszym sezonie zagrał w All-Star, w trzecim był MVP) Tim Duncan, który był fundamentem Spurs będących stale w gronie pięciu najlepszych drużyn ligi. Potencjalnie takim zawodnikiem jest Kawhi Leonard, ale ten poczuł się zaniedbany i błędnie diagnozowany, czego efektem było rozegranie jedynie dziewięciu spotkań w minionym sezonie, a pozostały czas stracił na leczenie i rehabilitacje, choć podobno był gotowy do gry. W lecie Leonard trafił do Raptors, którzy po ustanowieniu rekordu zwycięstw (59) w sezonie regularnym, przegrali 0-4 z Cavaliers. Trzęsienie ziemi to odejście trenera Dwayne’a Casey’go (trenera roku) i lidera DeMara DeRozana. W zamian Raptors otrzymali nieprawdopodobny skarb, bowiem w obecnych playoff Kawhi pokazał, że jest najbardziej utalentowanym zawodnikiem w historii organizacji (sorry Vince Carter) – rzuca, broni, jest clutch. Jego fenomenalny buzzer beater nad Joelem Embidem, będzie symbolem play-offs 2019.W konferencji zachodniej, Kevin Durant dominował w seriach z Clippers i Rockets. Niespodziewanie nabawił się kontuzji prawej łydki dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty piątego meczu z Rockets. Warriors zwyciężyli, grając bez swojego lidera, w kolejnym spotkaniu eliminując Rockets. Dzisiaj możemy powiedzieć, że zakończona seria to koniec drużyny, która w minionym sezonie wygrała 65 spotkań w sezonie regularnym. Trzy przegrane serie z Warriors w ostatnich czterech sezonach, wielkie kontrakty zawodników, którzy w decydujących meczach nie są w stanie pomoc Jamesowi Hardenowi (Chris Paul 11 punktów w piątym meczu, Eric Gordon dziewięć punktów w szóstym meczu, Clint Capela i P. J. Tucker wspólnie cztery punkty w meczu otwierającym serie) oznaczają konieczność dodania świeżej krwi. Oczywiście, Rockets w sprzyjających okolicznościach dalej są w stanie osiągnąć finał konferencji, ale bez drugiej opcji dla Hardena to będzie maksimum. Tych zmian nie potrzeba w Warriors. Zadziwiające jest to, jak serie z Portland dominuje Steph Curry. A Splash brothers rzucili kolejno łącznie 62, 61 i 55 punktów, do tego wrócił dawny Draymond Green, wspaniałe broniący i zaliczający triple Double w meczu numer trzy (20 pkt., 13 zb., 12 as.). Zadziwiająca jest dysproporcja gry Currego i Greena z Durantem i bez.Licząc piąty nieszczęsny mecz, gdy KD złapał kontuzje, Warriors na tym etapie są 5-0. Dominują przeciwników grą, która kilka lat temu pozwoliła osiągnąć 73 zwycięstwa w sezonie regularnym. Grają swoje, mimo upływu lat oraz utraty role players. Powrót Kevina Duranta jest prognozowany na finał ligi, a w tym czasie nie wytrzymuje ciśnienia w social media, wdając się w wojenki z fanami. Nagle nie tylko Seth Curry uważa, że Warriors bez Duranta są lepszą drużyną. Dwukrotny MVP finałów nie jest im potrzebny? Tak grzmiał Draymond Green, nazywając w listopadzie KD ‚bitch’, dodając, że wygrywali także bez niego. I wygrywają!W lecie będzie kilka interesujących nazwisk na rynku wolnych agentów, ale z uwagi na kontuzje (DeMarcus Cousins), spory zawód (Kyrie Irving), dla Knicks, Nets, Clippers i Lakers liczyć się będą tylko Kawhi Leonard i Kevin Durant. Reszta zawodników na czele z Klayem Thompsonem, Jimmy Butlerem i Kembą Walkerem będzie nagroda pocieszenia. Gdy rok temu Durant dominował finały, zastanawialiśmy się, co wybierze – tytuły czy legacy, bo w jego przypadku dołączenie do Warriors cały czas jest pójściem na skróty. W tym czasie Kawhi (po krótkiej przerwie) wrócił do grona trzech najlepszych zawodników. Jeden i drugi marzą o przejęciu od LeBrona Jamesa tytułu najlepszego, choć wiadomo, że jest jeszcze Giannis Antetokounmpo. Kto zatem powinien trafić do drużyny, która najpóźniej w drugim sezonie ma zagrać w finale konferencji? Bo tacy zawodnicy będą celować tylko w grę o najwyższe cele. Po dzisiejszym zwycięstwie Raptors z Bucks, dającym oddech na 1-2, śmiem twierdzić, że Leonard będzie lepszym wyborem. Gdy odejdzie, Raptors wrócą do roli średniaka z dużymi kontraktami:

Kyle Lowry $33,296,296
Marc Gasol $25,595,700
Serge Ibaka $23,271,604
Norman Powell $10,116,576

Warriors z kolei bez Duranta mają swoją historię, w końcu wygrywali bez niego. Który z nich sprawia, że zespół jest lepszy? Czy to nie tego będą szukać kluby z Los Angeles i Nowego Jorku?

[Prognoza] Wolni agenci 2019

Za rok rynek wolnych agentów eksploduje, bowiem ilość zawodników formatu All-Star i kilku super-starów zmieni układ sił w NBA. Poniżej pierwsze przewidywania odnośnie możliwych kierunków dla zawodników. Te najgorętsze nazwiska najczęściej parowane będą z LeBronem Jamesem i Lakers, ale nie zmieszczą się tam wszyscy, nawet biorąc kontrakt DeMarcusa Cousinsa w Warriors 5,3 mln $ /1 rok.

  1. Kevin Durant – zostanie w Warriors, po zdobyciu trzeciego z rzędu tytułu MVP Finałów. Chciałbym zobaczyć KD w innej drużynie (TUTAJ o Sixers), ale tylko brak mistrzostwa może ten zespół rozbić. Połączenie sił z LeBronem Jamesem lub powrót do Teksasu, gdzie studiował i związanie się np. z Mavericks, to rozbudza wyobraźnię.
  2. Kawhi Leonard – Toronto wygrało wymianę (TUTAJ), pozyskując gracza formatu top5 ligi. Kawhi nie chce grać w Kanadzie, ale nie sądzę, aby stracił drugi sezon z rzędu na ławce strzelając fochy. Wszystkie znaki mówią, że Kawhi wyląduje w Lakers, w grze będą Raptors (Kawhi ma opcję na rok) oraz Clippers, bo często powtarza się kierunek dla tego zawodnika jako „Los Angeles”, a nie „Lakers”.
  3. Kyrie Irving – odszedł, aby zostać liderem. W kluczowych momentach sezonu był kontuzjowany, dzisiaj chce wrócić, ale Celtics nie zagwarantują mu roli pierwszego strzelca, jak choćby sezon wcześniej. Rozkwit talentu Jaysona Tatuma oraz powrót Gordona Haywarda oznaczać będzie dla Celtics nowy kierunek + wymienność pozycji w ataku i obronie (jeszcze jest Jaylen Brown). Podobno najbliżej Uncle Drew są Knicks, mówi się o Nets, a czarnym koniem mogą być Charlotte Hornets, czyli stan, gdzie studiował oraz klub MJa, który po zakończeniu współpracy Jordan Brand z Kawhi Leonardem, chętnie przygarnie Irvinga. W Celtics pod nieobecność Kyrie, bardzo rozwinął się Terry Rozier, dlatego Kyrie nie będzie miał przewagi negocjacyjnej z Dannym Ainge`m.
  4. Jimmy Butler – nie ma chemii w Wolves (TUTAJ) i skoro nie zdecydowano się na oddanie Karla Anthony Townsa, odejdzie Jimmy, który wielokrotnie źle się wypowiadał o etyce pracy KATa i Andrew Wigginsa. Kierunkiem mają być Lakers lub Nets, czyli znowu będziemy mieli rywalizację LeBrona z Irvingiem.
  5. Klay Thompson – urodził się w Los Angeles, więc naturalnie spekuluje się o grę w klubie, gdzie dwa mistrzostwa NBA zdobył jego ojciec, Mychal Thompson. Klay sam powtarza, że nie chce odchodzić, więc pozostanie w Oakland .
  6. Al Horford – na pierwszy rzut oka, nie powinien nigdzie się ruszać, tylko dokończyć karierę w Celtics i poczekać, na zastrzeżenie numeru 42. Problemem będzie wiek Horforda, bo 33 latek będzie oczekiwał kontaktu 30 mln $/rok, najlepiej na kilka lat. Danny Ainge będzie miał kolejny problem, z tą różnicą, że za Irvinga ma zastępstwo, a za Horforda nie. Kilka klubów, w tym Lakers byliby zainteresowani doświadczonym podkoszowym, który rozciąga grę i świetnie broni.
  7. Kemba Walker – na niekorzyść dla niego, w NBA większość drużyn ma już dobrej klasy rozgrywającego lub młodego/zdolnego z draftu. Perspektywa sparowania Walkera z Victorem Oladipo w Indianie lub z Donovanem Mitchellem jest kusząca, ale podobno dobrze mu w Charlotte.
  8. DeMarcus Cousins – przed kontuzją, najprawdopodobniej nie ruszałby się z Pelicans. W jego przypadku, pewna będzie zmiana klubu w lecie, gdyż Warriors nie będą mu mogli zaproponować większego kontraktu niż 5,3 mln $ / rok. Na pewno dobrym centrem będą zainteresowani Lakers, z pozostałych drużyn, ciekawie wygląda połączenie Cousinsa z Mylsem Turnerem i Oladipo.
  9. Khris Middleton i Eric Bledsoe – Bucks w lecie odpuścili Jabari Parkera, aby zatrzymać tę dwójkę. Dla nich to też sezon prawdy, Middleton idzie do góry, Bledsoe nie, ale przyjście Mike`a Budenholzera na pewno pozwoli rozwinąć tych dwóch zawodników.

W przypadku Karl-Anthonego Townsa oraz Kristapsa Porzingisa – jeśli obecne ich kluby zaproponują im maksymalne kontakty, nawet nie spojrzą na inne drużyny.

Kawhi tropem Hardena

Kawhi Leonard prawdopodobnie jest najlepszym zawodnikiem, jaki zagra w barwach Raptors. Oczywiście nie liczę tutaj starego Hakeema Olajuwona, który trafił do Raptors w przed sezonem 2001/02 w wieku 38 lat. Vince Carter, Chris Bosh i DeMar DeRozan to nie ten kaliber co Leonard, czyli MVP finałów, dwa razy obrońca roku oraz dwukrotnie w ostatnich trzech latach All NBA First Team.

Ostatnio przypomniano, że Raptors mogli mieć kilka lat wcześniej zawodnika formatu Kawhi Leonarda. Otóż w 2012 odrzucili propozycje transferu Oklahoma City Thunder, który wyglądał mniej więcej tak:

Jonas Valanciunas, Jose Calderon i Terrence Ross za Jamesa Hardena

Wiadomo, że Harden w 2012 był zaledwie obcującym prospektem, jednak zdobył wtedy nagrodę najlepszego rezerwowego, a per 36 min zdobywał średnio w trzecim sezonie 19,3 pkt. Tacy zawodnicy często za chwilę odpalają, a Harden chwile pózniej został oddany do Rockets w bardzo jednostronnej (z dzisiejszej perspektywy) wymianie:

James Harden, Cole Aldrich, Daequan Cook i Lazar Hayward za Jeremy Lamba, Kevina Martina, dwa picki pierwszorundowe (Steven Adams I Mitch McGary) oraz jeden drugorundowy (Alex Abrines).

Naprawdę nic wielkiego. To oznacza, ze można było ograbić OKC w biały dzień i niestety nie zrobili tego Raptors, tylko Rockets. Dlatego Rockets są kandydatami numer do dwa do mistrzostwa ligi, a Raptors po poprzednim sezonie wymienili swojego trenera (Dwyane Casey) oraz lidera (DeMar Derozan).

Koniec Kawhi drama

Najdziwniejszy transfer NBA za nami, kluby zamieniło w sumie czterech zawodników:

Kawhi Leonard i Danny Green za Demara DeRozana, Jakoba Poeltla i zastrzeżony pick pierwszej rundy draftu 2019.

Spurs nie mieli za dużo argumentów w potencjalnych wymianach, gdyż w pewnym momencie drogi Leonarda i jego organizacji się rozeszły i trzeba było minimalizować straty. Kiedy najwięksi gracze Lakers, Celtics i Sixers się wycofali, Spurs uzyskali top15 ligi, który przy większym rynku ma szansę na awans do top10.

DeMar Derozan to gracz drugiej piątki poprzedniego sezonu, rok wcześniej nawet piąty strzelec ligi. Co prawda, nie trafił na większy rynek, ale do trenera, który ma status wybitny. Popovich trenował już DeRozana na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Znają wiec siebie i swoje metody. DeRozan nie jest typem showmana, człowieka robiacego szum wokół siebie (pozdro Russell Westbrook), dlatego pierwszą jego reakcją była niechęć. Dziewięć spędzonych lat w jednym klubie, gdzie kontrkandydat na gwiazdę – Kyle Lovry jest zarazem jego największym przyjacielem. Popovich na pewno ma świadomość tego wszystkiego i trudno ocenić ten trade inaczej, niż wygrany dla Spurs.

Toronto Raptors dokonało drugiego kluczowego ruchu tego lata. Najpierw pożegnali się z trenerem roku Dwayne’m Casey, a teraz oddali swojego franchise playera. Trudno o większą katastrofę. A jednak, może ona mieć miejsce, bo ich nowy gracz, potencjalnie top4 ligi nie chce grać w Toronto. I jego słów bym nie lekceważyl, gdyż mam przeczucie, że zatargi z klubem i upartość sprawiły, że opuścił on niemal cały poprzedni sezon. Tony Parker mówił w końcu, że jego kontuzja była poważniejsza.

Raptors liczą, że Kawhi zagra chociaż o kontrakt. Zdrowy, w formie to zawodnik dużo lepszy niż DeRozan, najlepszy two-way player w lidze. Czyli potencjalnie najlepszy zawodnik wschodu. Jednak plan Raptors nie dotyczy tylko tego sezonu. Chcą iść drogą Oklahomy i Paula George’a, który też (podobnie jak Kawhi) deklarował miłość do Los Angeles Lakers, a tymczasem podpisał po roku cztery lata przedłużania.

Nie można wcale wykluczyć podobnego scenariusza, gdyż Rapors w innych realiach tą wymianą by się wzmocnili. A mówimy o najlepszej drużynie sezonu regularnego na wschodzie. Ze wschodu odszedł LeBron James, do tego Celtics mają przepychanki kadrowe (#Smart, #KyrieButler), a Sixers mogą jeszcze nie dojechać. Taki scenariusz może rzeczywiście sprawić, że Kawhi będzie chciał zostać i wygrywać.

Jesli Kawhi nie zostanie, Raptors czeka przebudowa tylko z jednym wysokim kontraktem (Kyle Lowry), a nie dwoma, bo 27,7 mln $/rok przez najbliższe trzy lata, DeRozanowi płacic będą Spurs.

Stara koszykarska prawda mówi, że jeśli możesz pozyskać All-Stara, to go pozyskujesz. Dlatego nie ma co się dziwić, że zarówno Spurs i Raptors zaryzykowali. Półtora roku temu zaryzykowali Pelicans z Cousinsem i się nie udało, rok temu Thunder z Georgem i jest na plus. Ciekawe jak będzie teraz.