Nienasycony CR7

Parafrazując tytuł książki Pawła Wilkowicza, Cristiano Ronaldo do swojej bogatej kolekcji trofeów dołożył kolejne – triumf w pierwszej edycji Ligi Narodów. Fascynuje mnie jego mobilizacja w najważniejszych meczach, gotowość do poświęceń i ciągły głód. Jego legendarna rywalizacja z Leo Messim weszła na poziom niespotykany, a w tym sezonie Portugalczyk dołożył triumf w Serie A i wspomnianą Ligę Narodów. Oczywiście zdarzają się piłkarze, którzy kolekcjonują trofea, nigdy nie zapomnę Christiana Karembeu – mistrza świata (1998), europy (2000) i dwukrotnego zwycięzcy Ligi Mistrzów (1998, 2000), ale Cristiano Ronaldo za każdym razem ma w nich ogromny udział, a w obecnej edycji, w półfinale Ligi Narodów strzelił hat-tricka. Triumf Portugalii nie jest zaskoczeniem, do najlepszej czwórki awansowały ponadto drużyny (zwycięscy grup): Anglia, Szwajcaria i Holandia. Z uwagi na brak choćby mistrzów (Francja) czy wicemistrzów świata (Chorwacja), w turnieju triumfował aktualny Mistrz Europy. Zresztą selekcjoner reprezentacji Portugalii Fernando Santosa umiejętnie wprowadza nowe twarze do jedenastki, która dzisiaj wygląda imponująco:

Rui Patricio – Nelson Semedo, Ruben Dias, Jose Fonte, Raphael Guerreiro – Danilo Pereira, William Carvalho (93 Ruben Neves), Bruno Fernandes (81 Joao Moutinho) – Cristiano Ronaldo, Goncalo Guedes (75 Rafa Silva), Bernardo Silva.

W porównaniu do jedenastki z finału Mistrzostw Europy brakuje mi.n. utytułowanego duetu Nani, Ricardo Quaresma, których zastąpili strzelec bramki Goncalo Guedes oraz najlepszy obecnie rozgrywający świata Bernardo Silva. Kolejne złote pokolenie, w przeciwieństwie do poprzednich (np. Luis Figo, Pauleta, Rui Costa czy Deco byli jedynie wicemistrzem Europy 2004) jest zwycięskie, a z tak grającym kapitanem są w stanie osiągnąć sukces podczas przyszłorocznych Mistrzostw Europy. Bo Cristiano Ronaldo mimo 34 lat na karku nadal jest nienasycony.