Na koniec Ligi Narodów prowadziliśmy do 75 minuty, ale Holandia była za mocna

Po meczu z Włochami nastroje dookoła kadry Jerzego Brzęczka były fatalne. Kibice mieli dość i w ankiecie na Twitterze 1200 osób życzyło porażki naszej reprezentacji. Oczywiście to nie jest reprezentatywna próba, ale trudno, żeby w ankiecie głosowało 38 milionów Polaków, skoro nawet w wyborach rzadko frekwencja przekracza 50%. Wpływ na atmosferę miała fatalna postawa w meczu z Włochami oraz milczenie Roberta Lewandowskiego bezpośrednio po, które zapamiętaliśmy bardziej nie mecz. Mecz z czterokrotnymi mistrzami świata zakończył się bez oddania strzału, jak się okazało bez taktyki, choć podobno jej nieznajomość wynikał z absencji na dwóch treningach.

Mecz z Holandią zaczął się od niespodzianki – na skrzydłach Kamil Józwiak i Przemysław Płacheta miał wspierać Roberta Lewandowskiego, a w pomocy Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Piotr Zieliński. Czyli po test meczach, odkryciach Jakuba Modera i Karola Linettego na koniec roku pojawiło standardowe trio pomocników za kadencji selekcjonera. Czyli Jerzy Brzeczek wybrał swoich żołnierzy na mecz o posadę i czuł otaczającą go presje. Bo nie tylko użytkownicy Twittera mówili o dymisji, ale w kuluarach także dziennikarze. Skoro w marcu gramy już o awans do mistrzostw świata 2022, to nie ma miejsca na pomyłkę. W najgorszym razie, w kilka miesięcy stracimy awans i sam turniej euro, co byłoby ewenementem. W jedenastce znalazł się także ulubieniec selekcjonera czyli Arkadiusz Reca, żołnierz Brzęczka, a nie Bartosz Bereszyński lub faworyt dziennikarzy Maciej Rybus. Wygląda na to, że nawet po fatalnym meczu z Włochami selekcjoner nie zwątpił w gracza FC Crotone.

Już w piątej minucie Lewandowski przyjął piłkę na naszej połowie i odegrał na dobieg do Józwiaka, który z impetem wbiegł w polu karnym i strzelił bramkę od lewego słupka. Szaleństwo, którego nie wymyśliłby największy kibic reprezentacji! Holandia od razu zaatakowała i miała dwie klarowne sytuacje. W 16 minucie Płacheta po podaniu Lewandowskiego na dobieg popędził z prawej stronie i strzelił w prawy słupek. Jeśli Lewandowski nie wiedział, jak ma zagrać kadra z Włochami to z Holandia miał właśnie wykorzystać zagranie piłki na dobieg do młodych skrzydłowych. Holandia w pierwszej połowie miał swoje sytuacje, ratował nas Fabiański lub niedokładność Holandii. W 45 minucie po zgraniu Lewandowskiego głową przed polem karnym ponownie uderzył Płacheta ale za lekko i w środek bramki Tima Krula.

Na drugą połowę weszliśmy bez Lewandowskiego, jak się później okazało takie były ustalenia, bo Lewy nie był w pełni zdrowy po meczu z Włochami. Takie informacje zostały przed meczem bagatelizowane, bo wydawało się to zwykła zasłona konfliktu selekcjoner – kapitan. W miejsce gracza Bayernu Krzysztof Piątek, strzelec bramki z Ukrainą, który z Włochami nie wystąpił. W 46 minucie świetną akcje rozegrał Piotr Zieliński do Piątka, ten do Klicha, a ten do Płachty, który nie trafił w bramkę. Wszystko to działo się w polu karnym z odpowiednim tempem, brawo! Piotr Zieliński zagrał najlepsze spotkanie od dawna, dwie minuty później wypuścił pilne do Arkadiusza Recy, który popędził w pole karne, ale nie znalazł w nim Piątka. Holendrzy wzięli się do ataku najwięcej zagrożenia stwarzali Memphis Depay i Georginio Wijnaldum. Obaj zrobili świetną akcje w 62 minucie, gdy zawodnik Lyonu strzelił w poprzeczkę, ale był na spalonym. Niestety dalej atakowali Holendrzy i ciśnienia w 75 minucie nie wytrzymał Bednarek, który przewrócił w niegroźnej sytuacji Wijnalduma. Karnego wykorzystał Depay. Osiem minut później po rzucie rożnym Steven Berghuis właśnie Wijnalduma nie upilnowali Piątek, i straciliśmy druga bramkę.

Zaskakująco Brzeczek obronił się przegraną z Holandią. Prowadził przez 70 minut, stwarzał sytuacje i to niezupełnie zdrowym Lewandowskim. Dobrze działał duet Józwiak – Płacheta, gra była dużo lepsza niż z Włochami, choć wynik powinien być surowszy. Należy jednak zaznaczyć, że Holandia to drużyna z niższej półki niż trzykrotni mistrzowie świata. Mecz pokazał, że przy odpowiednim ustawieniu jesteśmy w stanie stwarzać sytuacje. wyróżnić trzeba Jóźwiaka (zwycięzca jesieni), Zielińskiego i Płachetę.

Na koniec o oczekiwaniach – jesteśmy po ośmiu meczach, w których przetestowano wielu zawodników, głównie w ustawieniu 1-4-3-2-1. Mieliśmy huśtawkę nastrojów – we wrześniu było fatalnie, w październiku liczyliśmy na nowe twarze, a w listopadzie atmosfera jest okropna. Z Włochami i Holandia zdobyliśmy w czterech meczach punkt i jedna bramkę. Wygraliśmy dwa razy z Bośnią, raz z Ukrainą i raz z Finlandią, ale wyniki były dużo lepsze nie gra. Gdy przegrywaliśmy, poza ostatnim meczem z Holandią, Polacy nie potrafili stwarzać sytuacji z najlepszymi. Pokazała się młodzież, mamy fajny szeroki skład 30 piłkarzy do wyjazdu na Euro 2021, ale trudno oprócz Glika, Bednarka, Recy, Krychowiaka, Jóźwiaka i Lewandowskiego znaleźć pewniaków do jedenastki. To niekoniecznie zaleta, bo w dwóch ostatnich spotkaniach jedynie w/w szóstka zagrała 75% dostępnych minut. Mecz z Ukrainą był ostatnim towarzyskim przed Euro i może w jednym spotkaniu eliminacyjnych Mundialu 2022 trafimy na slaby zespół, przy którym będzie można przetestować nowy wariant.

Polacy udawali, że grają w piłkę, a gdy nie oddajesz strzału przegrywasz z Włochami #ITAPOL

Polska przegrała wyjazdowy mecz z Włochami w szatni. Przegrała brakiem taktyki, co było bardzo wymowne po meczu przy pytaniu Roberta Lewandowskiego przez Jacka Kurowskiego o taktykę:

– Jakie mieliście wskazówki, co robić?
– 8 sekund ciszy…

Taktyki albo nie ma, albo jest ona słaba, a taki piłkarz jak Robert Lewandowski pracujący w przeszłości z Jurgenem Kloppem, Pepem Guardiolą czy Hansim Flickiem umie rozróżnić taktykę od ściemy. Wychodzimy młodymi, których w przerwie selekcjoner Jerzy Brzęczek zmienia, bo trzeba wystawić do gry doświadczonych piłkarzy. Czyli po 45 minutach schodzą Jakub Moder, Kamil Jóźwiak i Sebastian Szymański a wchodzą Piotr Zieliński, Kamil Grosicki i Jacek Góralski. To ewidentny brak pomysłu na grę, zła selekcja, a przecież jeszcze nie napisałem nic o spotkaniu. Selekcjoner zapytany po meczu, stwierdził, że drugi raz także wystawiłby jedenastkę z młodymi. Czyli znowu dokonałby zmian w składzie przegrywającej drużyny.
Jerzy Brzęczek desygnował do gry obronę, która ostatni raz z Macedonią w 2019 grała w takim układzie. Na lewą stronę wrócił Arkadiusz Reca a na prawą Bartosz Bereszyński, który grał wcześniej na lewej. A pewniak w poprzednich meczach prawy Tomasz Kędziora został na ławce. W pomocy słaby w kadrze Grzegorz Krychowiak oraz ostatnie odkrycia Karol Linetty i Jakub Moder. Do tego młode skrzydła Sebastian Szymański i Kamil Jóźwiak, a w ataku kapitan Robert Lewandowski. To nie było ustawienie, które miało atakować. Raczej zagęszczać środek pola i utrzymywać się przy piłce, licząc jednocześnie na wejścia bocznych obrońców. Nic takiego nie miało miejsca, od początku był problem z wyjściem połowy. Polacy po zwycięstwie z Ukrainą po cichu liczyli na zbudowanie z drużyny zwycięstwem z silnym rywalem. Włosi przystąpili do meczu bez połowy podstawowych piłkarzy Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Marco Veratti, Federico Chiesa i Ciro Immobile i mieli być dla Brzęczka Niemcami Adama Nawałki czy Portugalczykami Leo Beenhakkera. Potencjał Włochów jest nieporównywalny, a Roberto Mancini zbudował zespół, który może powalczyć o medal na Euro 2020. Jorginho z powodzeniem zastąpił Verattiego i znakomicie regulował tempo gry, a akcje kreował Lorenzo Insigne i Federico Bernardeschi. Ten drugi ogrywał cały mecz słabego Arkadiusza Recę, który występuje w najsłabszej drużynie Serie A Crotone (2 punkty w 7 meczach). Pozostali zawodnicy gospodarzy zagrali swoje, nie popełniali błędów i grali pressingiem. Tyle wystarczyło, aby Polska przez całe spotkanie nie oddała strzału (!). Polacy ratowali się wybiciem piłki na rzut rożny a w dalszej części meczu faulami, wynikającymi z frustracji.
Reprezentacja nie miała żadnego stylu nie tyle w ofensywie, co w środku boiska, a nawet w obronie. Przy nieuznanym golu przeszkadzał Andrea Belotti, z niezrozumiałych przyczyn Grzegorz Krychowiak objął w pas rywala, po czym padł rzut karny, Jan Bednarek zablokował strzał ręką do bramki i mieliśmy szczęście, bo w Lidze Narodów nie ma VARu. Były też brzydkie faule Jacka Góralskiego, który pomylił dyscypliny i wstyd, że w latach 20-tych, gdy gra się techniczną piłkę my wystawiamy przecinaka z Kazachstanu. Do tego ostatni stracony gol Domenico Berardiego,ktory spokojnie wpadł w pole karne i strzelił gola. Ogólnie Włosi mogli wygrać wyżej, stworzyli więcej okazji do gry, a Polacy zagrali na poziomie koszyka C – nie potrafili wyprowadzić piłki, grać 1/1, wymienić trzech podań. Bajki o awansie i zorganizowaniu finałowego turnieju Ligi Narodów u siebie należy odłożyć do zakończenia kolejnych, nic nieznaczących meczów towarzyskich.
Zaskakujące jest to, jaka panuje sinusoida nastrojów względem tej kadry i selekcjonera. Po Ukrainie chwalony, dzisiaj wiadro pomyj. Nikt nie twierdzi, że mamy lepszą reprezentację, ale gdy nie stwarza się ani jednej akcji przez 90 minut, to trzeba się zastanowić co dalej. Być może piłkarze nie są gotowi umierać na boisku za selekcjonera. Wymowne było też ujęcie po meczu, gdy Gianluigi Donnarumma żartował z Krzysztofem Piątkiem jakby nigdy nic, a Piotr Zieliński stał z boku zły i zrezygnowany. To trzeci obrazek jaki zostanie mi w pamięci po tym meczu. Wywiad z Lewandowskim, brutalny wślizg Góralskiego i świetny humor Piątka. Ten ostatni przynajmniej nie udaje, a może udaje tylko selekcjoner?

(Nieważne) zwycięstwo kadry z Ukrainą #POLUKR

Za nami pierwsza z listopadowej trylogii reprezentacji Polski, czyli pojedynek z Ukrainą. Nie byliśmy faworytem tego meczu, to raczej mecz na remis z opcją przetestowania zawodników. Niewielka ilość sparingów sprawia, że nie ma kiedy sprawdzić dublerów czy zawodników do szerokiej kadry. Zawodnicy mają być gotowi w każdym momencie a nieudany debiut może na pewien czas przekreślić udział nowego zawodnika w drużynie. Ciśnienie jest zatem duże, w dodatku to mecz bez liderów kadry. Może jedenastka, która usiadła na ławce to obecnie pierwszy skład Jerzego Brzęczka? Bardzo prawdopodobne:

Szczęsny/Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszu79yński/Reca- Szymański, Linetty, Moder, Grosicki i do tego Robert Lewandowski na trybunie.

Zatem zagrali zmiennicy, co jest bardzo dobrym posunięciem selekcjonera. Walka o jedenastkę i walka o kadrę na Euro, to powinno sprawić, że kadrowicze nie obstawią nogi. W 12 minucie, gdy faulowany w polu karnym był Andrij Jarmołenko przez Pawła Bochniewicza i wcześniejszym fatalnym wyprowadzeniu akcji przez Sebastiana Walukiewicza, pomyślałem o najgorszym, czyli że pęknie bańka Jerzego Brzęczka i wrócimy do czasów Waldemara Fornalika. Ostatecznie Skorupski rzucił się w lewo, a Jarmołenko strzelił w prawy słupek. Jeśli w poprzednim meczu podopieczni Andrija Szewczenko wygrali z Hiszpanią, to bramka na początku mogła ustawić spotkanie, a grając rezerwowymi mogliśmy tylko wyjmować piłkę z siatki. Ukrainą w oczach kibiców-Januszy to żadna wirtuozeria, a przecież poza meczem z Hiszpanią są aktualnymi Mistrzami Świata u20, a Szachtar Donieck i Dynamo Kijów grają regularnie w Lidze Mistrzów i zawsze kilku rodzimych zawodników występuje w tych klubach. Potencjał naszej kadry bez w/w 13 zawodników jest mniejszy, ale jakiś jest. Nieudane wyście z bramki Andrija Łunina wykorzystał Piotr Zieliński, który przytomnie podał do Krzysztofa Piątka, a ten strzelił z daleka do pustej bramki i objęliśmy prowadzenie. Dwa lata temu Zieliński i Piątek byli pewniakami do jedenastki, dzisiaj walczą w meczach o nic. W drugiej połowie podwyższył dobijając swój strzał głową dopiero wprowadzony 23 sekund wcześniej Jakub Moder po asyście debiutanta Przemysława Płachety. Jeden i drugi może być w najbliższych 10 latach twarzami reprezentacji, obaj niedawno związali się z angielskimi klubami i to pozytywna informacja z tego meczu. Drugą jest to, że nie byliśmy w tym spotkaniu lepsi, nie prowadziliśmy gry, ale drużyna Jerzego Brzęczka nauczyła się wygrywać mecze, w których gra słabiej. Mieliśmy też wiele szczęścia, bo Jarmołenko nie strzelił karnego, a bramkarz Łunin podarował nam bramkę.

Na minus:

  • niepewny Bochniewicz, który walczy o miejsce nr 23 w kadrze to temat zastępczy, tym bardziej, że wrócił do gry w klubie Krystian Bielik, a wcześniej dziewięć miesięcy odpoczywał od futbolu z powodu kontuzji
  • Arkadiusz Milik był niewidoczny w tym meczu, był daleko od bramki przeciwnika i widać było, że brakuje mu codziennej gry. Jeśli jego sytuacja klubowa się nie zmieni nie wyobrażam siebie jego dalszych powołań
  • Mateusz Klich kreowany na najlepszego polskiego pomocnika zagrał słabe spotkanie i ciekawe czy wpłynie to na jego pozycje w kadrze. Z Włochami pauzuje za kartki, a hierarchia w pomocy się zmienia co spotkanie.

Miejsca w jedenastce sa trzy, a chętnych jest dwa razy więcej: Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski, Karol Linetty, wspomniani Klich, Moder, Zieliński. Na skrzydle doszedł nowy zawodnik do gry Płacheta, a są Kamil Grosicki, Kamil Jóźwiak, Sebastian Szymański, Michał Karbownik i nieobecni:, gracz Eibar Damiar Kądzior i Chicago Fire Przemysław Frankowski. W ataku mamy dwóch napastników i szkoda, że w meczu z Ukrainą nie przetestowaliśmy nowych twarzy w ataku – Kacpra Przybyłko (Philadelphia Union), Adama Buksy (New England Revolution), Karola Świderskiego (PAOK FK), albo odkurzyć Kamila Wilczka (FC Kopenhaga). A jeśli ten ostatni jest stary, to może 21-letni Dawid Kurminowski z Ziliny, czwarty strzelec ligi słowackiej?

W przeladowanym kalendarzu piłkarskim spotkania towarzyskie są niepotrzebne, a szczególnie te rozgrywane na pustym Stadionie Ślaskim. Czasy są wyjątkowe, wcześniej moglismy takie mecze organizowac dla kibiców chętnych w kilku miastach w Polsce zobaczyć z bliska nawet drugi garnitur kadry. Pierwsza edycja Ligi Narodów, gdy nie wygraliśmy meczu została odebrana w Polsce bardzo źle, ale tegoroczna edycja, gdy walczymy o pierwsze miejsce spycha mecze towarzyskie do rangi meczów nieważnych. Czy zwycięstwo z dobra Ukrainą też było nieważne?

Brzęczek triumfuje z Bośnią, naród bije brawo, a Polska liderem grupy

To, co napisałem w temacie to najkrótsze podsumowanie meczu. Remis Włochów z Holandią przy drugim zwycięstwie Polski z najsłabszym zespołem w grupie, dał nam pierwsze miejsce po czterech kolejkach. Selekcjoner zapytany czy jest zadowolony odpowiedział, że jest. A z tym zadowoleniem bywało różnie, bo wcześniej był zadowolony po słabych meczach, a następnie po fali krytyki nie chciał odpowiadać na te pytanie. Trzeba przyznać, że Jerzy Brzęczek trafił z selekcją, szczególnie w pomocy. Polska potrafiła stwarzać sytuację i zamykać rywali w swoim polu karnym. Nie było momentów jak z Włochami (TUTAJ), były długie minuty, wymiany podań w polu karnym (nawet piętkami) i sporo sytuacji.

Bośnia zaatakowała od początku, niczym Włosi. To niestety jest dobry sposób na naszą kadrę i mieliśmy trochę szczecią, bo wszystko zmieniło się w 14 minucie, gdy wychodzący sam na sam z bramkarzem Robert Lewandowski został faulowany. Czerwona kartka, trochę na wyrost (bo równie dobrze można było dać żółtą) ustawiła mecz. I nie ma się co czarować, że było inaczej. A gdy w 33 minucie zszedł z kontuzją drugi najlepszy piłkarz rywali Pjanić, było po zawodach. Wiadomo, można było bić w mur, ale my mamy Lewandowskiego, mamy Grosickiego i młodzież. Nasz kapitan na początku meczu raził nieskutecznością i śmiało można napisać, że zabrał asystę Jackowi Góralskiemu. Przebudził się chwilę później, gdy jak taran wbiegł w pole karne i zagarnął piłkę od Kamila Jóźwiaka. Druga bramka tuż przed przerwą to znakomita asysta Lewego do Linettego. Ten luz, ta technika, kibice we Wrocławiu widzieli najlepsza wersję naszego kapitana, który w ostatnich latach z różnych przyczyn nie występował na stadionie Śląska, a strzelone bramki były pierwsze na Stadionie Miejskim. A gdy po przerwie podwyższył po podaniu Mateusza Klicha, było po meczu. Choć prawdę mówiąc – po meczu było w 57 minucie, gdy zawodnik Bayernu zszedł z boiska, zmieniony przez Arkadiusza Milika. Bez Lewego nie ma grania i ciężko się patrzyło na atak biało czerwonych. Chciałem, aby sędzia skończył ten mecz szybciej, ale jeśli mieliśmy zostać liderem grupy, trzeba było go oglądać do 93 minuty.

Poza Lewandowskim znakomicie zagrał środek pola – Linetty i Klich zaliczyli asystę, a Góralskiego z niej okradziono. Brawo dla Jerzego Brzęczka za to, że nie przywiązuje się do nazwisk tylko wystawia piłkarzy w formie. Każdy z nich zagrał najlepszy mecz w reprezentacji. Czy Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński pojadą na Euro w roli ekskluzywnych rezerwowych? Do Euro jeszcze dużo czasu, nie przesadzajmy z osądami.

Góralski podobnie jak Kamil Grosicki to zawodnik lepiej grający w kadrze niż w klubie. Walczak. Może nigdy nie pozbyć się latki przecinaka, ale w kilku akcjach imponował wbiegnięciem w pole karne i grą z piłką. Klich bardzo się rozwinął u Marcelo Bielsy i w końcu widzieliśmy, dlaczego w Leeds jest pewniakiem do pierwszego składu. To jego prostopadła piłka dało Lewandowskiemu czysta pozycje przy czerwonej kartce. Mateusz ma decydujące podanie i jest naszą dychą na Euro. Wiemy też, dlaczego Linetty zanim podpisał kontrakt z Torino był w lecie łączony z kilkoma klubami Bundesligi (Hoffenheim, Schalke, Borussia M’Gladbach, Eintracht Frankfurt) i Serie A (Fiorentina, Bologna, Cagliari Calcio). Nie boję się przyznać, że Karol Linetty był najlepszym zawodnikiem meczu.

Skrzydła i boki obrony zagrały poprawnie, walczył Kamil Jóźwiak, który od momentu debiutu we wrześniu z… Bośnią stał się pewniakiem do jedenastki na Euro. Grosickiemu zabrakło błysku, być może to nie jest zawodnik na każdy mecz. Arkadiusz Reca powrócił do jedenastki i fajnie, że graliśmy z lewym obrońcą. Zapamiętałem go z tego, że miał udział przy bramce Linettego (asysta drugiego stopnia). Tomasz Kędziora mnie nie przekonuje, ale nie popełnia wielkich błędów. Pamiętam przez lata na jego pozycji Łukasza Piszczka i ciężko będzie mi zaakceptować obrońcę Dynama Kijów. Nie ten poziom. Wojciech Szczęsny, Kamil Glik i Jan Bednarek zagrali kolejny poprawny mecz razem, a najlepiej z tego grona zagrał zawodnik Southampton F.C.
Aby zrównoważyć ocenę dodam, że przez 80 minut graliśmy z Bośnią i Hercegowiną z przewagą jednego zawodnika. To ogromna przewaga, bo przeciwnikiem była 50-ta drużyna w rankingu FIFA (jesteśmy na miejscu 19-tym), a nie wirtuozi, z której po 30 minutach zszedł najbardziej kreatywny zawodnik. To zgrupowanie nie może zmienić całkowicie hierarchii w kadrze, bo po meczu opowiadano wiele rzeczy. Liga Narodów została przedefiniowana – już nie jest poligonem na testowanie graczy pod eliminacje Mistrzostw Świata i Euro, bo z Włochami i Holandią w listopadzie mamy grać o zwycięstwo w grupie. Ja jestem zadowolony z tego, że zostaniemy w dywizji A na kolejną edycję, niezależnie od wyniku Niemców. Zakończone okienko meczowe było dla selekcjonera Brzęczka najlepsze w ponad dwuletniej kadencji. Nie można mieć za złe wykorzystywanie słabości rywali.

Euforia po remisie z Włochami, ale czy zmieniło się aż tyle?

Remis z Włochami wywołał euforię w narodzie. Jerzy Brzęczek z dnia na dzień stał się reformatorem, który wodę zamienia w wino, a kadrowiczów odkrywa w nowych rolach. Największe brawa za postawienie na Jakuba Modera i Sebastiana Walukiewicza, choć gwoli prawdy było to wymuszone koronawirusem Piotra Zielińskiego i pauzą za kartki Jana Bednarka. Ale to nie ważne, zdobywamy punkty z silnym rywalem, nie tracimy bramki. Mamy momenty.

Dzień po meczu, schodząc na ziemię zastanawiam się czy na pewno mieliśmy momenty. Czy po prostu zaparkowaliśmy autobus na tyle szczelnie, że nie zostawiliśmy za dużo miejsca. Albo mieliśmy wiele szczęścia przy strzale Frederico Chiesy w czwartej minucie. Pomoc była nastawiona na defensywę – Mateusz Klich, wspomniany Moder i Grzegorz Krychowiak to nie są wirtuozi rozegrania, do tego jeden napastnik. Lewandowski był najsłabszy w naszej drużynie,walczył z dwoma rywalami, ale zupełnie sobie z tym nie poradził, nawet nie oddał strzału. A gdy selekcjoner dorzucił Arkadiusz Milika nie zrobiło się nagle dla niego więcej miejsca. Lewy zszedł pod koniec meczu z kontuzją kostki – to niecodzienny widok, gdy kapitan reprezentacji jest zmieniany. To na pewno nie jest znak czasów, ale można się zastanawiać jak to możliwe, że zawodnik wielkiej klasy wraca do skuteczności z ery Waldemara Fornalika, a nie Adama Nawałki, gdy zdobywał gole seriami.

Brzęczek znowu wystawił Bereszyńskiego na lewej stronie i naród to kupił. Bo zero z tyłu. Fabiański za Szczęsnego? Ale zero z tyłu. Gdy z Holandią było jeden z tyłu, zwracaliśmy na to uwagę. Dzisiaj jest euforia. Słuchając ekspertów mam wrażenie, że 5-1 padło z Włochami a nie Finlandią. Niestety na szczelnej obronie i nowych twarzach chwalenie się kończy.

Niewidoczny Lewandowski oznacza praktycznie brak zagrożenia pod bramką rywali, bohater meczu z Finlandią Kamil Grosicki zameldował się dopiero po przerwie, podobnie jak lewy obrońca Michał Karbownik, który grał do przodu. W pomocy brakowało kreatywności. Wybijał się Moder, najlepszy obok Marco Verrattiego zawodnik meczu, ale głównie za defensywę i podejmowane decyzje. Gdy wchodził Grosicki, selekcjoner zdjął lepszego skrzydłowego Sebastiana Szymańskiego, a nie Kamila Jóźwiaka. Gdy schodził Lewandowski, postanowił się bronić za sprawą Karola Linettego. Notabene bardzo dobra zmiana jego i Karbownika, ale to także budzi pytania, czy musimy wystawiać Krychowiaka. Jestem zwolennikiem zmian, zaprzestaniem gry za dokonania i widzę w hierarchii wyżej zawodnika Torino FC.

Za chwilę Bośnia i Hercegowina. Ostatnio z nią wygraliśmy (Tutaj wpis) po golach Grosickiego i Glika – starej gwardii, która wtedy odrobiła jednobramkową stratę. Przed tamtym meczem zastanawialiśmy się czy Zbigniew Boniek powinien zwolnić Brzęczka, dzisiaj nosimy tego drugiego na rękach. Czy naprawdę zmieniło się aż tyle?