Wystartowała #Euroliga – podsumowanie 1 kolejki

Wystartowała Euroliga – najsilniejsza i najciekawsza od lat, rozszerzona z 16 do 18 drużyn, dalej w zamkniętym formacie z corem i zaproszeniami. W praktyce, pomijając dzikie karty, wygraną w EuroCup itp., mamy w porównaniu do poprzedniego sezonu aż pięć nowych drużyn – Albę Berlin, ASVEL Villeurbanne, Crvenę Zvezdę, Zenit Saint Petersburg oraz Valencię, kosztem Herbalife Gran Canaria, Buducnost Podgorica i Darussafaki, czyli najsłabszych zespołów.

Hit dla Realu
W hicie pierwszej kolejki Real zwyciężył Fenerbahce, grając zespołowy basket oparty na zgraniu zawodników, co widać po asystach 23-12. W Fenerbahce nie zagrał MVP poprzednich rozgrywek Jan Veselý, a w głównej roli wystąpili nowi zawodnicy – Nando De Colo (22 pkt., 5 as.), Derrick Williams (19 pkt., 10 zb.) oraz Nicola Kalinić (13 pkt.). W drużynie gospodarzy znakomicie zagrał Jeffery Taylor, który spudłował tylko jeden rzut (19 pkt., 5/5 za dwa i 3/4 za trzy punkty) oraz znakomicie drygował grą Facundo Campazzo (14 pkt., 8 as.), a swoje dorzucili Anthony Randolph (15 pkt., 5 zb., 3 as., 3 prz.) i Rudy Fernandez (10 pkt.). Real, a zwłaszcza Taylor ruszyli bardzo mocno – szwedzki koszykarz w pierwszych sześciu minutach zdobył 12 punktów, a gospodarze prowadzili 19-4. Potem Fenerbahce uporządkowało grę, De Colo przestał tracić głupio piłki i pod koniec pierwszej połowy gospodarze prowadzili tylko jednym punktem. Real drugą połowę rozpoczął jak pierwszą — ruszył 11-0, a kwarta skończyła się wynikiem 64-55. Na 3 minuty 25 sekund przed końcem meczu mieliśmy remis po 73 za sprawą trójki Williamsa, a następnie kontry Sloukasa. Od tego momentu Fenerbahce zdobyło jedynie cztery punkty z rzutów wolnych, w odpowiedzi przebudził się Taylor zdobywając kolejno cztery punkty, a Gabriel Deck po asyście kolegi z reprezentacji (Campazzo) przypieczętował zwycięstwo. Wiadomo, że Real i Fenerbahce będą grali o zwycięstwo w całych rozgrywkach i ten mecz tak naprawdę nic nam nie powiedział. Jeffery Taylor zagrał niesamowicie na początku i końcu meczu, Królewscy trafiali z gry na poziomie ponad 60%, a w Fenerbahce brakowało Veselego, a De Colo zanotował siedem strat.

Mirotic i Barcelona imponują
Do trójki najsilniejszych zespołów ostatnich lat (Real, CSKA, Fenerbahce) od pierwszej kolejki dołączyła Barcelona, która w hicie pewnie zwyciężyła na wyjeździe Efes Pilsen. Podopieczni Svetislava Pešića prowadzili z finalistą poprzedniej edycji do przerwy 11 punktami. To był także rewanż za piąty mecz pierwszej rundy ćwierćfinałów poprzedniego sezonu. Od tamtego meczu Efes ustabilizował skład, a Barcelonę przeszła rewolucja. Przede wszystkim przyszedł Nikola Mirotic zdobywca 24 punktów (5/8 za dwa, 4/8 za trzy) – bodaj najlepszy zawodnik pierwszej kolejki. Dostał wsparcie od także pozyskanych w lecie: Malcolma Delaney’a, który zdobył 11 punktów i 7 asyst i Brandona Davisa, autora 10 punktów, do których dodał 5 zbiórek, 4 asysty i 2 bloki. Nowy zawodnik Efesu Alec Peters był najlepszym zawodnikiem rywali (16 punktów, 4/5 za trzy), ale zawiódł jeden z dwójki liderów Vasilije Micic, który 14 punktów zdobył z 17 (!) rzutów z gry. Shane Larkin (podobnie jak Rodrigue Beaubois i Adrien Moerman) jest kontuzjowany. Na początku meczu było równo, ale dwie trójki na początku drugiej kwarty Delaneya oraz Pierre’a Orioli ustawiły mecz. Pod koniec trzeciej kwarty mieliśmy zryw Efesu, a kwarta zakończyła się wynikiem 46-49, jednak ponownie Delaney, Oriola i dwukrotnie Ante Tomic zdobyli 9 kolejnych punktów na otwarcie czwartej kwarty i Efes do końcu meczu nie zbliżył się do rywali.

Nowe gwiazdy muszą się rozkręcić
W innych meczach zwyciężył m.in. Panathinaikos prowadzony przez świetnego Nicka Calathesa (21 pkt., 7 as.) i Deshauna Thomasa (18 pkt., 11 zb.). Nowi zawodnicy Jimmer Fredette (11 pkt.) i Wesley Johnson (3 pkt.) nie zachwycili i trudno powiedzieć jak wpasują się do europejskiego grania. Podobnie Greg Monroe z Bayernu (6 pkt., 10 zb., 4 as), ale Bayern za sprawą Vladimira Lucica (18 pkt, 5 zb.) oraz Nihada Dedovica (16 pkt., 3 zb., 3 as., 4 prz.) pokonał drużynę Ettore Messiny 78-64. Duet Serio Rodriguez (14 pkt, 6 as.) i Luis Scola (17 pkt., 6 zb) zagrał nieźle, ale brakowało pomocy u innych zawodników. Na uwagę zasługują także rozmiary zwycięstwa na wyjeździe CSKA z Valencią 96-71 głownie za sprawą duetu:, Mike James (20 pkt., 5/5 z gry, 1/1 za trzy, 5 as.) i Darrun Hilliard (22 pkt.). W podobnych rozmiarach wygrała Alba Berlin nad Zenitem St Petersburg, głównie za sprawą świetnych trójek 13/29, a wśród pokonanych mało grał Mateusz Ponitka, który pięć z siedmiu punktów zdobył w ostatniej minucie.

Double double
Derrick Williams (Fenerbahce Stambuł) 19 pkt., 10 zb. vs Real Madryt
Deshaun Thomas (Panathinaikos Ateny) 18 pkt., 11 zb. vs Crvena Zvezda
Tonye Jekiri (ASVEL Villeurbanne) 13 pkt., 10 zb. vs Olympiacos Pireus