[spekulacje] Harden przechodząc do Sixers mógłby zdominować wschód, Rockets z Simmonsem mają okazję do szybkiej odbudowy

Po przegranej serii z Los Angeles Lakers w półfinale konferencji w Houston Rockets doszło do trzęsienia ziemi. W pierwszym momencie, gdy patrzymy na skład nic się zmieniło – mamy najlepszego strzelca ligi Jamesa Hardena, świetnego Russella Westbrook i innych zawodników, którzy zameldowali się w czwórce zachodu. Nie ma jednak z nimi trenera Mike’a D ‘Antoniego, a gdy popatrzymy szerzej, nie ma także architekta koszykówki small ball Daryla Morey `a. Czy to znaczy, że era Jamesa Hardena w Teksasie także się kończy? Rockets odnieśli sukcesy w ostatnich kilku sezonach regularnych, ale nie udało im się wystąpić w finałach NBA. Koszykówka small ball została zmieciona w pięciu meczach z Lakers. Chociaż nie jest wstydem przegrać z drużyną prowadzoną przez LeBrona Jamesa, to Rockets powinni byli poradzić sobie lepiej po zdominowaniu pierwszego meczu. Tymczasem gładko przegrali wszystkie mecze do końca.

Przewrót nastąpił także w Philadelphii 76ers, która spodziewanie, ale równie rozczarowująco odpadła z rozgrywek co doprowadziło do zmiany trenera i prezesa klubu. Tym pierwszym został Doc Rivers, któremu podziękowano w Clippers, tym drugim został… Daryl Morey. Philly do niedawna miała dwóch franchise playerów Joel Embiida i Bena Simmonsa, ale po poprzednim sezonie trudno w ten sposób określać jednego i drugiego. Być może nikt już nie wierzy w proces. Osamotniony w serii z Celtics Embiid grał dobrze notując średnio 30 pkt. i 12,3 zb., ale przegrana 0-4 będzie mu ciążyć. Simmonsa wtedy nie było, miał kontuzje lewego kolana. Brak rzutu najlepszego debiutanta 2018 sprawia, że Morey może poświęcić Simmonsa. Znakomita obrona, wejścia na kosz to nie jest bajka twórcy small ball. Zapowiadają się spore ruchy w Philadelphii, która będzie zainteresowana nawet Jamesem Hardenem. Morey bez mrugnięcia poświęciłby Simmonsa dla przyszłości Filadelfii np. w pakiecie: Ben Simmons, Josh Richardson, wybór nr 21 w tegorocznym drafcie, przyszły pick w pierwszej rundzie, przyszły pick w drugiej rundzie za Jamesa Hardena.

To byłaby ważna transakcja w lidze, bo w 76ers stworzyłaby się Wielką Czwórka z Jamesem Hardenem, Joelem Embiidem, Tobiasem Harrisem i Alem Horfordem. Jedną wymianą Sixers zmieniliby się w najlepszą drużynę wschodu, z ogromną liczba rzutów za trzy. James Harden jest zbyt dobry, by nie grać w finałach NBA. Rakiety były blisko wygrania zachodu, ale brakowało wystarczającego wsparcia wokół Hardena. Przede wszystkim nigdy nie miał dominującego wysokiego, któremu mógłby po prostu rzucić piłkę. Nie jest przypadkiem, że w finale zachodu grali ze sobą Anthony Davis z Nicola Jokiciem. Osamotnieni świetni strzelcy pokroju Hardena, Lillarda czy Doncicia odpadli wcześniej. Joel Embiid jest prawdopodobnie najlepszym ofensywnym środkowym w NBA, ale w duecie z Benem Simmonsem nie funkcjonował w pełni, głównie z uwagi na ograniczona ofensywę Australijczyka. Skład z Horfordem, Embiidem i Simmonsem w latach 90-tych walczyłby o trofea, ale w latach 20-tych brakuje dominującego rozgrywającego z rzutem.

Sixers stracili w zeszłym roku drugiego najlepszego gracza minionych finałów NBA Jimmy’ego Butlera na rzecz Miami Heat. Obecny Butler prawdopodobnie pomógłby Sixers awansować do finału, gdyby pozostał z drużyną, choć on także nie był dobrze dopasowany z Benem Simmonsem. Joel Embiid liczy na rozwój pod przewodnictwem Doca Riversa, który odniósł największe sukcesy z dominującymi podkoszowymi takim jak Kevin Garnett i Blake Griffin. Dlatego, gdy przyjdzie do decyzji z kim wiązać przyszłość – z Embiidem czy Simmonsem, wybiorą tego pierwszego. Z Joelem Embiidem i Jamesem Hardenem Philly miałaby więcej talentu niż ktokolwiek na wschodzie i mogliby wystąpić w kilku finałach. Tobias Harris powróciłby do swojej najlepszej roli, czyli trzeciej ofensywnej opcji na parkiecie, a Al Horford ma coś do udowodnienia po zaskakująco słabym sezonie, który nastąpił po podpisaniu gigantycznego kontraktu 109 mln dolarów za cztery lata. Horford spokojnie może być czwartą opcją, koncentrując się na obronie i rozciąganiu gry dla Hardena. Nawet Miami Heat mieliby trudności z dorównaniem Philly w ataku, jeśli taka wymiana się wydarzy.

Rakiety dzięki potencjalnej wymianie pozyskaliby najlepszego zawodnika, którego zaproponuje im liga za Hardena lub Russela Westbrooka. Oczywiście Rockets nie muszą handlować Jamesem Hardenem, który może poczekać na wymianę Westbrooka. Jeden z tych zawodników opuści klub, bo nowy GM Rockets i trener będą chcieli zmniejszyć swój ogromny budżet płac. A wymiana 31-letniego Hardena i zbudować zespół od początku z nową gwiazdą, Benem Simmonsem. To także działanie na swój rachunek dla Rafaela Stone`a i Stephena Silasa. Ben Simmons i niedoceniany obrońca Josh Richardsona to najlepsza możliwa rekompensata, dwóch starterów plus nowi zawodnicy pozyskani za Russella Westbrooka, Roberta Covingtona i Erica Gordona. Simmons ma 25 lat i dostałby drużynę dla siebie oraz konieczność udowodnienia tego czy rola franchise playera nie była nad wyrost.

W przyszłym sezonie wszystkie drużyny zachodu będą walczyć o play-offs, bo poza najlepszą ósemka w poprzednim sezonie mamy młode drużyny idące w górę lub powracające po kontuzjach liderów. Wybory Wolves (1) i Warriors (2) w nadchodzącym drafcie mogą być wymienione na gotowych zawodników i przynajmniej teraz wydaje się, że nie będzie drużyny chętnej tankować. Szybka przebudowa Rockets to także szansa na wywieszenie białej flagi i walka o najlepszy wybór w drafcie 2021, który będzie silniejszy niż obecny. Rockets oddali swoje wybory w pierwszej rundzie, aby przejąć Russella Westbrooka w zeszłym sezonie, ale oddany wybór 2021 do Oklahomy jest chroniony w Top4. Czyli tankowanie do grona najsłabszych drużyn ligi albo oddajemy wybór. W dwóch kolejnych latach Rockets ma niezastrzeżone wybory, dopiero kolejne są do oddania do Oklahomy.

Ranking 50 najlepszych zawodników NBA

Ranking 50 najlepszych zawodników tu i teraz.

  1. Giannis Antetokounmpo
  2. LeBron James
  3. Kevin Durant
  4. Luka Dončić
  5. Kawhi Leonard
  6. Anthony Davis
  7. James Harden
  8. Damian Lillard
  9. Stephen Curry
  10. Nikola Jokić
  11. Bradley Beal
  12. Devin Booker
  13. Karl-Anthony Towns
  14. Joel Embiid
  15. Russell Westbrook
  16. Kyrie Irving
  17. Jimmy Butler
  18. Jayson Tatum
  19. Jamal Murray
  20. Pascal Siakam
  21. Bam Adebayo
  22. Donovan Mitchell
  23. Trae Young
  24. Ben Simmons
  25. Chris Paul
  26. Kyle Lowry
  27. Kemba Walker
  28. Zach LaVine
  29. Paul George
  30. Kristaps Porziņģis
  31. Brandon Ingram
  32. Jrue Holiday
  33. Jaylen Brown
  34. Nikola Vučević
  35. Ja Morant
  36. Klay Thompson
  37. Khris Middleton
  38. Rudy Gobert
  39. CJ McCollum
  40. D’Angelo Russell
  41. Domantas Sabonis
  42. DeMar DeRozan
  43. Zion Williamson
  44. Fred VanVleet
  45. Malcolm Brogdon
  46. De’Aaron Fox
  47. Andre Drummond
  48. T.J. Warren
  49. Shai Gilgeous-Alexander
  50. Goran Dragić

TOP20 ranking zawodników NBA (notowanie 2)

Po połowie roku, czas na nowe zestawienie najlepszych koszykarzy. W czołówce nie ma zmian – mieliśmy dość przewidywalne play-offy i umieszczony wysoko awansem Anthony Davis potwierdził wysokie umiejętności. Nie potwierdził ich Damian Lillard, który odpadł po porażce 0-4, a przecież za sezon regularny został nominowany do pierwszej piątki sezonu. Do dziesiątki wskoczył rewelacyjnymi play-offami Victor Oladipo, który rywalizował niemal na równi z LeBronem Jamesem i odpadając dopiero w siódmym meczu, a wcześniej w meczu numer sześć notując triple-double.

Przypominam, że w rankingu nie liczy się tu i teraz (ranking MVP to inna zabawa), tylko nieco dłuższy okres, natomiast największy problem miałem z zawodnikami, który opuścili sporą część sezonu (Leonard, Irving, Cousins oraz niemieszczący się w 20 John Wall i Kristaps Porzingis).

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden
  4. Anthony Davis
  5. Stephen Curry (+1)
  6. Kawhi Leonard (-1)
  7. Giannis Aantetokounmpo (+1)
  8. Russell Westbrook (-1)
  9. Joel Embiid
  10. Victor Oladipo (n)
  11. Damian Lillard (+1)
  12. Paul George (-1)
  13. Chris Paul
  14. Jimmy Butler (+1)
  15. Klay Thompson (+1)
  16. Kyrie Irving (-2)
  17. DeMarcus Cousins (-7)
  18. Demar Derozan
  19. Karl-Anthony Towns
  20. LaMarcus Aldridge (n)

Kawhi tropem Hardena

Kawhi Leonard prawdopodobnie jest najlepszym zawodnikiem, jaki zagra w barwach Raptors. Oczywiście nie liczę tutaj starego Hakeema Olajuwona, który trafił do Raptors w przed sezonem 2001/02 w wieku 38 lat. Vince Carter, Chris Bosh i DeMar DeRozan to nie ten kaliber co Leonard, czyli MVP finałów, dwa razy obrońca roku oraz dwukrotnie w ostatnich trzech latach All NBA First Team.

Ostatnio przypomniano, że Raptors mogli mieć kilka lat wcześniej zawodnika formatu Kawhi Leonarda. Otóż w 2012 odrzucili propozycje transferu Oklahoma City Thunder, który wyglądał mniej więcej tak:

Jonas Valanciunas, Jose Calderon i Terrence Ross za Jamesa Hardena

Wiadomo, że Harden w 2012 był zaledwie obcującym prospektem, jednak zdobył wtedy nagrodę najlepszego rezerwowego, a per 36 min zdobywał średnio w trzecim sezonie 19,3 pkt. Tacy zawodnicy często za chwilę odpalają, a Harden chwile pózniej został oddany do Rockets w bardzo jednostronnej (z dzisiejszej perspektywy) wymianie:

James Harden, Cole Aldrich, Daequan Cook i Lazar Hayward za Jeremy Lamba, Kevina Martina, dwa picki pierwszorundowe (Steven Adams I Mitch McGary) oraz jeden drugorundowy (Alex Abrines).

Naprawdę nic wielkiego. To oznacza, ze można było ograbić OKC w biały dzień i niestety nie zrobili tego Raptors, tylko Rockets. Dlatego Rockets są kandydatami numer do dwa do mistrzostwa ligi, a Raptors po poprzednim sezonie wymienili swojego trenera (Dwyane Casey) oraz lidera (DeMar Derozan).

Finały konferencji, czyli czas rewanży

Zakończone półfinały konferencji zakończyły etap zaskakiwań w NBA. Przez cały sezon mieliśmy zmiany w tabeli, grę ponad stan i rozczarowania – zespołowe i indywidualne. Podobnie wyglądała pierwsza runda i odpadnięcie wyżej rozstawionych Portland Trail Blazers oraz Oklahoma City Thunder. Ostatecznie w finale konferencji zarówno wschodu, jak i zachodu spotkają się drużyny, które typowaliśmy do finału przed sezonem – Celtics z Cavaliers oraz Rockets z Warriors.

Pojedynek drużyny z Bostonu z LeBronem Jamesem niestety z uwagi na kontuzję liderów Celtics (Kyrie Irving i Gordon Hayward) nie zapowiada się tak, jakby mógł. Cavaliers po znokautowaniu rozstawionych z jedynką Raptors, idą po swoje, czyli czwarty z rzędu finał ligi. W Bostonie mimo osłabień, są rewelacją play-off, a eksperci typowali ich odpadnięcie zarówno z Bucks jak i Sixers. Celtów prowadzi  nieformalnie najlepszy trener NBA Brad Stevens,  który ma do wyrównania porachunki za poprzednie play-offy, podobnie jak Al Horford, który rekordowo przegrywa z Lebronem Jamesem:

Brad Stevens vs Lebron James 1-8
Al Horford vs Lebron James 1-16

W drugim spotkaniu jest jeszcze ciekawiej:

Chris Paul vs  Stephen Curry 4-3
Chris Paul vs Kevin Durant 2-4
James Harden vs Kevin Durant 2-4
James Harden vs Stephen Curry 2-8

Chris Paul po pamiętnej serii z 2014 w pierwszej rundzie jest z Warriors na plus. Wtedy to, 4-3 górą byli Clippers z CP3 i Griffinem, a Warriors byli dopiero młodym perspektywicznym zespołem, z obecnymi gwiazdami Currym, Thompsonem i Greenem. Po tamtej porażce Warriors wygrali 11 z 12 serii, a tą jedyna były finały 2016 z Lebronem Jamesem. Kosmos.

W obu parach faworytami są ubiegłoroczni finaliści, ale to Celtics i Rockets mają przewagę własnego parkietu. Sezon regularny, czyli etap zaskakiwań się jednak zakończył.