Stelmet deklasuje Anwil, czyli domek z kart się rozsypał, Żan Tabak ograł Igora Miličića, a Milovanović i Worten powinni odejść

Hitowy pojedynek Stelmetu z Anwilem rozczarował, choć opisać w jednym zdaniu to, co się stało w hali CRS w Zielonej Gorze się nie da. Anwil zaczął sezon tak mocno, że kibice zastanawiali się, czy nie zmontowano najsilniejszą ekipę w historii, zapominając o wielkim Prokomie. Bo kto pamięta o Prokomie, mamy (TUTAJ):

zawodników wyróżniających się w Eurolidze (Ledo) czy NBA (Wroten), plus przyjście najlepszego polskiego zawodnika ligi – Michała Sokołowskiego oraz wyróżniającego się w Legii Jakuba Karolaka

Po Superpucharze Polski wygranym ze Stalą 95-66 i pierwszej kolejce z Polpharmą 110-72 zastanawialiśmy się, czy Anwil nie skończy sezonu bez porażki. Dzisiaj juz wiemy, ze nie skończy – ponad tydzień temu dwoma punktami we Włocławku wygrał Trefl Sopot, a dzisiaj Stelmet zdeklasował Mistrzów Polski 101-77. Do tego należy dodać przegraną na wyjezdzie z San Pablo Burgos 78-110 (oraz w pierwszej kolejce z niemieckim Rasta Vechta 76-89). Trzy ostatnie mecze to trzy porażki, ale też dwie deklasacje. Anwil nie broni, nie funkcjonuje (w ataku) jako drużyna. Zawodnicy grają indywidualnie, rzucają przez ręce i absolutnie nie stanowią zespołu. To, co zagrało ze Stalą, nie gra dzisiaj. A początkowe zwycięstwa nie scaliły drużyny. W dniu dzisiejszym na parkiet wyszła na papierze piątka: Chris Dowe, Ricky Ledo, Chase Simon, Rolands Freimanis i Milan Milovanović. Ten ostatni ma nawet swój hashtag na twitterze #Milovanovićout, choć po dzisiejszym meczu klub powinien opuścić nie tylko on.

Tak mocna piątka po pięciu minutach gry zdobyła trzy punkty, bez zagrywek, nieudolnie rzucając z daleka. Kwarta skończyła się wynikiem 22-16 dla gospodarzy, ale wprowadzony Wroten jak się okaże przeszedł się obok meczu. W Europie gra dwa poziomy lepiej i jasno widać, że udział w Lidze Mistrzów to jedyny powód dlaczego gra w Polsce. Wroten nie celuje w indywidualne nagrody, nie ma go z drużyną i jeśli miałbym obstawiać, nie dogra do końca sezonu. Z kolei Ledo blokuje rozwój Jakuba Karolaka, który w większej roli w zeszłym sezonie w Legii potrafił zdobyć nawet 32 punktów w ćwierćfinale z Asseco Arką Gdynia. Patrząc w telewizji na kontakt w dzisiejszym meczu trener – drużyna, nie widziałem chemii. Miličić mi zaimponował, bo ciagle starał się wpłynąć na mental swoich zawodników, tym bardziej ze problemem jest obrona i zbiórka . Ewidentnie brakuje takich zawodników jak Josip Sobin. W sezonie przeciętnie najlepiej zbiera Szymon Szewczyk, który zagrał w dwóch meczach w sumie przez 36 minut. Dzisiaj najlepiej zbierał dla gości Ricky Ledo (7 zbiorek), a zbiórki były przegrane 33-40, z tego jedynie pięć zebrano w ataku (!). Dzisiejsza gra Anwilu to także nieudany konkurs rzutów za trzy punkty:

Szymon Szewczyk 0/2
Michalł Sokołowski 0/1
Chris Dowe 0/1
Rolands Freimanis 1/6
Ricky Ledo 1/7
Chase Simon 2/7
Jakub Karolak 3/3

W sumie 7/27, ale łatwo można policzyć, ile by wynosiła, gdyby nie Karolak. W Stelmecie imponował mi sprytem Ivica Radic, twardością Drew Gordon, a najlepsze zawody od dawna rozegrał Przemysław Zamojski (18 pkt. W tym 5/8 za trzy). W pierwszej połowie pomysłowością kończenia akcji czarował Jarosław Zyskowski (do przerwy 12 pkt., 3 zb., 2 as.) nota bene były zawodnik.. Anwilu. a Michał Sokołowski, który przeszedł przed sezonem ze Stelmetu do Anwilu 8 punktów przy +/- na poziomie -27! Žan Tabak ograł w chorwackim pojedynku Igor Miličića, gdyż jego zawodnicy realizowali założenia taktyczne, a kolejni wprowadzani gracze dawali punkty, zbiorki i asysty. I właśnie dzielenie się piłką było tym, co imponowało najbardziej. 32 asysty zespołu to wyrównanie rekordu sezonu.. Anwilu przeciwko Polpharmie.

Dzisiaj przeciwko Anwilowi wystarczy postawić strefę i liczyć na serie rzutową ich liderów, choć akurat wspomniany Wroten nie oddal przez cały mecz rzutu (!). Warto grac z nimi akcje 1/1, bo po niecelnym rzucie, raczej zbierze się piłkę. Ledo to nie Almeyda, a Milovanović to nie Sobin i po czasie widać, że zwycięstwo ze Stalą w takich rozmiarach było najgorsze, co mogło się im wydarzyć. W połowie czwartej kwarty, gdy drugie przewinienie techniczne otrzymał Dowe, nikt nie poszedł go uspokoić, co pokazuje brak jedności w drużynie W miesiąc domek z kart się rozsypał, a rekordowy budżet, Anwil przeznaczy na odprawy.