Z archiwum FIBA – Niemcy vs Hiszpania z 2005

Carlos Jimenez z Estudiantes i Patrick Femerling z Panathinaikosu zaczęli rzutem sędziowskim mecz półfinał mistrzostw Europy 2005, czyli spotkanie Niemcy Hiszpania. Drużyny wyszły na parkiet w następujących piątkach:

Niemcy: Pascal Roller, Demond Greene, Marco Pesic, Dirk Nowitzki, Patrick Femerling.
Hiszpania: Jose Calderon, Juan Carlos Navarro, Carlos Jimenez, Felipe Reyes, Jorge Garbajosa.

Pierwsze punkty błyskawicznie zdobył Felipe Reyes po podaniu Jose Calderona. Jednak ja włączyłem ten mecz aby pooglądać 27 letniego Dirka Nowitzkiego, najlepszego zawodnika w NBA z Europy. Zastanawiałem się kto będzie go kryć, bo Pau Gasol komentował mecz dla hiszpańskiej TVE, być może grający w masce Jose Garbajosa. Pierwsze punkty zdobył gwiazdor Barcelony Juan Carlos Navarro layupem po ścięciu z lewej strony. To był wtedy znaczący zawodnik, jednak nie zrobił kariery w NBA i nie będzie po latach wymieniany jednym tchem z najlepszymi. Marco Pesic trafił trójkę, a też byłem ciekaw jakich ma partnerów Dirk. Jego pierwsze punkty bardzo łatwo zdobyte przy Navarro, różnica centymetrów. Przyznam, że nie pamiętałem jak lekko poruszał się z piłką Nowitzki. Dynamicznie wszedł na kosz Garbajosa. Nie pamiętałem także jak szybki był 24-letni Calderon, ale jak mógłbym, jeśli mecz odbywał się przed jego pierwszym spotkaniem w NBA. Tymczasem 213 cm Nowitzkiego wychodzące po zasłonię i oddające rzut z półdystansu, to nadal robi wrażenie. Wysocy Hiszpanie to nie byli wirtuozi, Garbajosa grał poprawnie i cwaniacko, co można powiedzieć także o Jimenezie oraz Reyesie. To Navarro był liderem grającym nieszablonowo. Niemcy wykorzystywali zasłony do przejmowania Dirka przez młodszego rywala, choć w pierwszej kwarcie to nie wychodziło. W Hiszpanii pojawił się zapomniany Fran Vazquez numer 11 tamtego draftu, który pierwsze punkty zdobył alleupem od Navarro. Co ciekawe, Calderona zmienił Carlos Cabezas, który był mistrzem świata 2006 i Europy 2009, ale z perspektywy jego rywali na pozycję rozgrywająego – Calderona, Ricky`iego Rubio i Sergio Rodrigueza anonimowy. Pierwsza kwarta wygrana przez Hiszpanię 23-16, ale nie było w niej fajerwerków.

Femerling to prawdziwy gigant mierzący 215 cm, ale potrafi także dostrzec swoich partnerów. Podwojony asystuje przy trafieniu Wucherera. Navarro wchodzi w obronę jak chce, a dopiero wchodził w swój prime za rok, gdy przez pięć kolejnych sezonów (z przerwą na epizodzie w Memphis) był w pierwszej piątce Euroligi. Garbajosa wiele widzi, odgrywa do partnerów, jest bardzo inteligentnym podkoszowym, ale ma problemy z Femerlingiem. Dwa kolejne błędy faworytów – Rudy Fernández kroki, Garbajosa strata. Z kolei Nowitzki gdy dostaje piłkę jest nie do zatrzymania – pompka i trójka, a w zasadzie dwie i z 21-30 już 27-30 w 25 sekund, w tym momencie Dirk ma 11 punktów. Poprawia Garrett i prawie remis, głównie za sprawa 6/13 za trzy naszych sąsiadów. Niemcy też świetnie na ten moment dzielą się piłką – realizator pokazał przewagę 9-3 w asystach, ale  więcej indywidualności jest po stronie Hiszpanii, to jednocześnie więcej jest gry 1:1. Hiszpanie nie trafiają trojek, a głównie w ten sposób próbują w ten sposób rozwiązywać akcje. U Niemców Roller trafia za trzy, ale zachęcony nie trafia w kolejnej akcji wymuszony rzut za trzy i w końcówce za dwa. Hiszpania prowadzi 35-34, ale w drugiej połowie trafiała głównie z osobistych. Hiszpanii dominują zbiórkę 22-10 do tego stopnia, że Niemcy nie maja na swoim koncie zbiorki w ataku.

Navarro kontynuuje wejścia na kosz, Greene nie radzi sobie z nim faulując po raz trzeci kilka sekund po rozpoczęciu drugiej polowy. Młody Fran Vazquez skutecznie się przepycha, biega do kontrataku i z perspektywy czasu był dużym talentem. U Niemców kolejne trafienie zalicza Pesic, już osiem punktów tym fragmencie gry, ale niepotrzebnie pochwalony w kolejnej akcji nie potrafi trafić layupa. Drugą trójkę trafia Roller i jest 39-40, ale po chwile dobija Vazquez. Dwie kolejne akcje Calderon wymusza przewinienia Niemców, naprawdę bardzo dynamicznie wchodził na kosz. Hiszpania dominuje pod tablicami – w połowie trzeciej kwarty Niemcy dalej nie maja zbiorki ofensywnej (!), a dwa kolejne rzuty za trzy Navarro kończą się zbiorkami w ataku, a wejście pod kosz Navarro i niecelny layup kończy się nieudaną dobitką Vazqueza i kolejna zbiórką. Navarro jest faulowany przez sfrustrowanego Femerlinga. Na tablicy pojawia się statystyka rzutów wolnych – 3/7 Niemcy, 16/24 Hiszpanie. Demirel nie potrafi wyjść z połowy naciskany przez Calderona. Hiszpanie prowadza 48-39, ale trafia Dirk trójkę nad Garbajosą i poprawia Femerling obsłużony przez Demirela. Demirel znajduje także Rollera w rogu po ładnej akcji zespołowej. Faul niesportowy Jimeneza nad wychodzącym po zbiórce w obronie Dirku Nowitzkim, no i pierwsza zbiórka ofensywna Niemców (Dirk), po której za trzy trafia Demirel. Niemcy prowadzą 52-50! Ale Calderon ucisza rywali trojką. Mamy pojedynek akcje w akcje Vazqueza z Femerlingiem, a Calderon ofensywnym wejściem pod kosz ustala wynik 57-54 dla Mistrzów Świata.

Ostatnia kwartę Niemcy zaczynają od czwartego faulu Damonda Greene ’a, ale trener Dirk Bauermann (ten sam, który trenował naszą kadrę kilka lat później na Mistrzostwach Europy 2013) zostawia go na boisku i ten trafia trójkę na remis. W tym momencie siedmiu zawodników niemieckich ma na koncie trafioną trójkę. Roller obsługuje Stephena Arigbabu, zbiera i błyskawicznie wymusza faul na Cabezasie. Nowitzki trafia kolejna trójkę nad Garbajosą mając rękę rywala na twarzy. Trener Hiszpanii zmienia Garbajosę na Reyesa, ale Dirk trafia z półdystansu swój 21 punkt na sześć minut do końca. Za chwile w inny sposób z odchylenia, od razu po złapaniu piłki trafia nad Reyesem i jeszcze raz z kontrataku. Hiszpania stoi. Niemcy prowadza 68-59. Hiszpanie odpowiadają punktami Calderona, Garbajosy i osobistymi Navarro, ale Niemcy trafiają Wuchererem. Navarro wchodzi i trafia, ma już 21 punktów i przechwytuje piłkę na 90 min przed końcem, będąc znowu faulowanym. 72-69 dla Niemiec. Znowu podanie w ręce rywali i znowu trafia Navarro, który samodzielnie zniwelował przewagę mając 25 punktów. Mniej niż minuta, jeden punkt przewagi i piłka od Rollera do Nowitzkiego. Ten (znakomicie kryty) oddaje partnerom, a bardzo wymuszony rzut Rollera jest niecelny. Zbierają Hiszpanie i Navarro trafia layupa. Hiszpanie prowadzą na 15 sekund przed końcem. Jedno posiadanie od finału Mistrzostw Europy. Ponownie akcja Rollera do Dirka, choć to nie akcja, to po prostu podanie piłki, a Dirk mając przed sobą Garbajosę trafia przez ręce! Czas. Trzy sekundy do końca, Hiszpanie zaczynają spod swojego kosza, błyskawicznie Calderon przemierzył 3/4 boiska, ale nie trafił za trzy. Niemcy w finale! Niemcy ostatecznie przegrali zbiórkę 22-39 (3 ofensywne zbiorki), ale Hiszpanie zagrali katastrofalnie za trzy 2/19 – 0/5 Navarro, 1/5 Calderon, 0/6 Garbajosa. Warto odnotować zaledwie pięć asyst Hiszpanii przez cały mecz.

Niemcy – Hiszpania 74-73 (16-23, 18-12, 20-22, 20-16).

Niemcy: Dirk Nowitzki 27 (7 zb., 5/10 za 3), Pascal Roller 9 (3/5 za 3), Marco Pesic 8, Patrick Femerling 7, Denis Wucherer 6, Mitrat Demirel 5 (6 as.), Robert Garrett 4, Demond Greene 3, Sven Schultze 3, Stephen Arigbabu 2, Eyinmisan Nikagbatse, Robert Maras.

Hiszpania: Juan Carlos Navarro 27 (15/16 z osobistych), Fran Vazquez 15, Jose Calderon 10, Carlos Jimenez 7 (9 zb.), Felipe Reyes 5 (6 zb.,), Jorge Garbajosa 4 (6 zb.), Carlos Cabezas 4, Inaki De Miguel 1, Rudy Fernandez.

Z archiwum FIBA – Hiszpania vs Francja z 2015

Półfinał mistrzostw Europy 2015 Hiszpania Francja to drugi mecz, który oglądałem z profilu FIBA a YouTube. W ciemno można wymienić zawodników, którzy tam wystąpili, a ponieważ stawką meczu był finał, zapowiadały się nie lada emocje. Wyjściowe piątki to dzisiaj legendy światowej koszykówki:

Hiszpania – Sergio Llull, Pau Ribas, Rudy Fernández, Nikola Mirotić, Pau Gasol
Francja – Tony Parker, Nicolas Batum, Nando De Colo, Boris Diaw, Rudy Gobert

Zaczyna 35-letni Gasol z rzutu z dystansu nad Gobertem, a w kolejnej akcji rewanżuje się francuz. Dalej dwójkowa akcja zawodników Chicago Bulls Gasola z Miroticiem. Francja gra inaczej niskimi zawodnikami i odpowiada wejściami Parkera i De Colo. Hiszpanie pudłują za trzy, francuzi grają indywidualnie jeden na jeden. Po dalekiej trójce przez ręce De Colo jest 11-6 dla Francji, a zawodnik CSKA rzucili już 7 pkt. Mamy fragment z dużą ilością nerwów, ale także mamy dużo obrony. Felipe Reyes wchodzi za Miroticia, Michael Gelabale za De Colo, któremu krwawi po mocnym faulu Ribasa łokieć. Pau Gasol w akcji jeden na jeden blokuje Rudy Goberta, ale w ataku Hiszpanie mają problem ze zdobywaniem punktów – sześć w siedem minut to słaby. Trener Sergio Scariolo próbuje rotować, a na parkiecie pojawiają się Sergio Rodriguez i Víctor Claver. Nadal punktuje jedynie Gasol mając 6 z 8 koszy swojej drużyny. Mamy w dwóch kolejnych akcjach dwie straty Tony Parkera przy Rodriguezie, którego nazwisko cały czas skanduje publika. W tym momencie znakomicie Parkera odcina od podań Llull – poziom NBA. Ale wchodzi z ławki Evan Fournier i trafia trójkę. Lepiej gra zespół Francji i zasłużenie wygrywa pierwsza kwartę 17-20, bo wprowadzony Rodriguez trafia równo z końcową syreną z dziewięciu metrów i zmniejsza prowadzenie. 

Nowym zawodnikiem z ławki jest Pietrus, ale po zbiórce w ataku szybko zostaje zmieniony za Diawa, który gra na parkiecie z De Colo (wrócił z zabandażowanym łokciem), Fournierem, Gelabale i Joffrey ’m Lauvergne. Nieźle. Podobnie jak obrona Fouriera na Llullu jeden na jeden, a w akcji rewanżowej po drugiej stronie parkietu Rodriguez faulował De Colo. Po trójce Llulla mamy remis po 22, a na ławce od początku kwarty siedzą Pau Gasol i Tony Parker, którzy pewnie na plakatach reklamowali ten mecz. Mieliśmy także dyskusyjną sytuację – czy był blok Diawa czy niedolot Miroticia, ostatecznie niedolot, ale dzisiaj Hiszpan z serbskim pochodzeniem nie dałby się zrobić na taki rzut. Wtedy był surowy i widać jak wielki zrobił progres w NBA, obserwując jego zmagania w tym sezonie w Eurolidze. Chwilę później na parkiecie pojawili się liderzy z plakatu. Parker zdobywa pierwsze punkty w meczu w połowie drugiej kwarty, a przecież to MVP turnieju sprzed dwóch lat, gigant Europejskiej koszykówki. Mirotić dostaje mega bloka od Goberta który pokazuje niczym Dikembe Mutombo „Not in my house”. Dalej punktują Parker z Gasolem, a w pojedynku liderów jest 4-13, w meczu 31-27. Czyli połowę punktów dla Hiszpanii zdobył Gasol. Chwilę później wynik się zmienia i po trójce Fernandeza prowadzi Hiszpania. Mamy także fenomenalny fragment w obronie – w jednej akcji Batum dostaje czapę od Fernandeza i Felipe Reyesa, a po kontrze Hiszpanów Gasola niesamowicie broni Diaw i sfrustrowany Pau fauluje Goberta. Kosz za kosz, a wynik chwilę przed końcem ustala Gobert na 33-32. W ostatniej akcji Parker decyduje się na daleki rzut z końcowa syrena i dostaje zablokowany przez Reyesa. 

Trzecią kwartę otwiera Batum rzutem za trzy, a na ekranie realizator pokazuje, jak dominują na tablicach francuzi 27-15 (11-5 w ataku), którzy niemal każdy rzut próbują i mogą dobić. Scariolo ma w tym elemencie spory problem, który jest niwelowany trójkami jak choćby Miroticia albo zagraniami 1 na 1 Gasola, który potrafi wysokim lobem trafić nad Gobertem i w połowie trzeciej kwarty ma 15 punktów. W kolejnej akcji Mirotić nie radzi sobie z Diawem. Zrezygnowany w obronie stawia ruchomą zasłonę nad Diawem i sędziowie ogłaszają jego trzeci faul. Wchodzi Reyes, Parker trafia trójkę, a następnie faulowany Gobert mający już 11 zbiórek trafia dwa osobiste i mamy najwyższe prowadzenie Francji 46-39. Publiczność szaleje. Gasol dość sprytnie wymusza dwa faule Goberta w akcji po akcji i tym samym wymusza zmianę za Goberta. Wchodzi Lauvergne i trafia z półdystansu już w pierwszej akcji po zmianie, poprawia trójką i jest 51-40. Mieliśmy także gwizdek sędziego, gdy jeden na jeden mijał Lauvergne, ale przed obrotem do linii nie zrobił kozła, co sędziowie ocenili jako kroki. Ach te problemy z przepisami FIBA vs NBA. Pau Gasol jako jedyny punktował z osobistych dla gości, w tym momencie miał 21 punktów z tego 10/12 z osobistych, ale gdy zszedł na chwilę w ostatniej akcji, Lauvergne trafił spod kosza i Francja prowadziła 56-48.

Gasol odpoczywa, więc Scariolo wystawia pod kosz co ma najlepszego (albo najwyższego): Reyesa, Miroticia i Clavera. Musi zacząć wygrywać zbiórki. Trener Francji po zejściu Diawa gra Lauvergne i Gobertem, a Parker, Batum i wspominany Diaw zbierają siły na ławce. Hiszpanie bez Marca Gasola, Ricky’ego Rubio, Jose Calderona, Juana Carlosa Navarro i Serge ‘a Ibaki – lista nieobecności w reprezentacji Hiszpanii jest długa, ale ciągle są w grze o finał. Francja ma De Colo, który rzuca trójkę i ma 14 punktów na koncie, bo trafia kolejne punkty lekko odpychając Reyesa. Jest najlepszy u gospodarzy, u przeciwników wchodzi Gasol na 6,5 min do końca i wyniku 52-61. Gasol w pierwszej akcji nabiera na zwód Goberta, a ten notuje trzecie przewinienie. Gobert w porównaniu do 2020 był bardzo surowy i nabierał się niemal na każdy zwód Hiszpana, w dodatku ten nadal trafiał osobiste. Zawodnik Utah Jazz w kontrataku wpada się na ustawionego bez ruchu Ribasa i po czwartym faulu na boisko za niego wchodzi Lauvergne, który przepychając się w walce o pozycje z Gasolem notuje także czwarte przewinienie. Gasol dalej trafia – 14/16 z osobistych i 27 punktów. Francuzi mają spory problem z faulami, bo po wejściu na kosz Rodrigueza trzeci faul notuje Batum, a faulowany na cztery minuty przed końcem od razu staje na linii osobistych i jest 58-61. Zaczynamy show Gasola, który wchodzi wsadem z dwutaktu po braku przekazania po zasłonie, blokuje Goberta, a następnie trafia nad nim hakiem. 62-61 dla Hiszpanii! Po osobistych Batuma na prowadzenie wychodzą francuzi. Batum gra fatalnie w tym meczu – 1/5 za 2 1/6 za trzy. Hiszpania gra na Gasola, który trafia nad Gobertem, a Batum myli się w rzucie z odchylenia. Nie trafia także Fernandez, a De Colo wpada na ofensywny faul w Reyesa i na 46 sekund przed końcem Hiszpania prowadzi jednym punktem i ma posiadanie. Piłkę dostaje od razu Gasol – nie trafia, ale zbiera! Wchodzi Rodriguez na koniec akcji i trafia za dwa. Trzy punkty Hiszpanii to największe ich prowadzenie w meczu, a do końca 16,4 sekundy. Błyskawiczne wybicie po przerwie na żądanie trenera Vincenta Colleta i Batum trafia trójkę z rogu! Ratuje gospodarzy i mamy remis. 14 sekund i piłka od razu do Gasola. Blokuje go Gobert i aut dla Francji. Z boku wybija Diaw, a Batum rzuca za krótko z połowy. Dogrywka! 66-66.

Zaczynamy od szybkich punktów Rodrigueza, wyrównuje Diaw dla którego to dopiero czwarte punkty w meczu. Przewagę powiększa Parker (3/12 z gry), odpada Llull (2/6 z gry). Kosz za koszem, ale Francja traci posiadanie po dwóch niecelnych osobistych Parkera. Rudy Fernandez, podobnie jak chwilę później Batum się nie mylą z linii rzutów wolnych. Znowu remis, a po niecelnym rzucie Gasola, pierwszy w kontrze razem z De Colo był Gobert. Hiszpanie nie trafiają, ale zbierają, choć zarówno Reyes jak i Gasol powinni trafić punkty spod kosza. Diaw jest faulowany przez Gasola, który znowu się frustrował, ale Boris trafia tylko raz. W odpowiedzi za piąty faul spada Gobert (8pkt 13 zb.), Gasol trafia osobiste, a gdy Francja gubi piłkę znowu Gasol wsadza ją do kosza. 78-75. Batum rzuca za trzy i jest faulowany na 15,5 sekund do końca mając trzy punkty straty. Nie trafia żadnego wolnego. Hiszpania zbiera i fantastycznie rozciąga grę rzucając między sobą piłkę, a na koniec trafia Gasol. Fenomenalny jest jego występ, zdobył na tym poziomie 40 punktów. Hiszpania w finale i kwalifikuje się do igrzysk 2016.

Hiszpania – Francja 85-80 (17-20, 15-13, 16-23, 18-10, 14-9)

Hiszpania: Pau Gasol 40 (11 zb.), Sergio Rodriguez 15, Sergio Llull 7 (5 as.), Rudy Fernández 7, Nikola Mirotić 7, Felipe Reyes 2 (7 zb.), Victor Claver 2 (6 zb.), Pau Ribas.

Francja: Nicolas Batum 14 (7 zb.), Nando De Colo 14, Joffrey Lauvergne 11, Tony Parker 10 (6 as), Michael Gelabale 10, Rudy Gobert 8 (13 zb.), Boris Diaw 5 (6 zb.), Evan Fournier 3, Florent Piétrus 0.

 

Dwa wnioski po meczu Hiszpania z Chorwacją

Po zwycięstwie Hiszpanii z Chorwacją 6-0 w lidze narodów, pierwsze o czym pomyślałem to, że w końcu Chorwacja trafiła na dobry, mocny zespół, który brutalnie zweryfikował siłę wicemistrzów świata. Porażkę Chorwacji nie można zganić na brak gwiazd, w meczu zagrali m.in. Modrić, Brozović, Rakitić, Kovacić czy Perisić. Przy okazji podsumowania nagród za poprzedni sezon pisałem (TUTAJ):

gdyby zamienić drabinkę Belgii z Chorwacją, wszyscy mówilibyśmy o Edenie a nie Luce

i rzeczywiście droga Chorwacji do największego sukcesu w historii prowadzi przez zwycięskie mecze ze słabą Argentyną oraz szczęściu w karnych z Danią i Rosją. Przeciwnicy przeciętni, zupełnie nieporównywalni od drogi Francji – Urugwaj, Brazylia i Belgia. Chorwaci bardzo szybko po mundialu zeszli na ziemię, a dwumecz z Anglią może zadecydować o ich dalszych losach. Nie mam pewności, czy w tej sytuacji doświadczeni liderzy kadry (choćby 33 letni Luka Modrić) nie zakończą kariery reprezentacyjnej, jeszcze na bazie sukcesu z Rosji.

Po chwili refleksji, ciekawszy temat to Hiszpania Luisa Enrique. Mam nieodparte wrażenie, że to właściwy trener na właściwym miejscu i bardzo żałuję, że to Fernando Hierro, a nie LE21 dostał kierownicę na trzy dni przed mundialem. Zadaniu jak wiemy nie podołał – Hiszpania zaprezentowała się słabo, ale szczególnie jej styl – klepanie piłki przed polem karnym, czyli nieudolne nawiązywanie do czasów Barcelony Pepa Guardioli z lat 2008–2012 boli najbardziej. Tak się dzisiaj nie gra, o czym wie doskonale Luis Enrique zwycięzca ligi mistrzów 2015. Niestety dla całego futbolu, trójka David Silva, Anders Iniesta i Gerard Pique zakończyła karierę reprezentacyjną, co oznacza, że Hierro miał ostatnią szansę, aby z trzonem pokolenia 2008-2012 osiągnąć sukces. W kadrze z tamtego pokolenia zostali Sergio Ramos, Sergio Busquets, ale ton nadają młodzi:

David de Gea – Daniel Carvajal, Nacho, Sergio Ramos, José Gayá – Saúl, Sergio Busquets, Dani Ceballos – Marco Asensio, Rodrigo, Isco

Wydaje mi się, że brak podziałów i faworyzowania w tej reprezentacji zawodników Realu Madryt i FC Barcelony sprawia, że Hiszpania z Luisem Enrique na ostatnim mundialu osiągnęłaby co najmniej finał (drabinka Chorwacji). Marco Asensio i Saul w roli nowych liderów kadry? to może się udać.

Sześć dni z ligą narodów

W przyszły czwartek startuje najmłodsze dziecko UEFA i prawdopodobnie kolejna kura znosząca złote jaja. W przeładowanym terminarzu piłkarskim, sprytnym zagraniem (usunięcie meczów towarzyskich) kibic piłki nożnej otrzyma hity, niczym z decydujących meczów mistrzostw Europy. Dotychczas najlepsze reprezentacje spotykały się podczas prestiżowych meczów towarzyskich, ale jakość tych pojedynków była różna. UEFA chce generować kolejne przychody, dlatego utworzyła nowe rozgrywki, da piłkarzom i reprezentacjom statuetkę dla zwycięscy, o którą powalczą najlepsze drużyny w final four. W teorii liga wygląda ciekawie, ale istnieje możliwość, że rozgrywki przekształcą się w zorganizowane mecze towarzyskie, grane rezerwami (TUTAJ).

Ligę Narodów otworzy mecz dwóch ostatnich mistrzów świata Francji z Niemcami. W ostatnich pojedynkach tych drużyn o stawkę mamy remis – najpierw Niemcy idąc po mistrza świata, wyeliminowali Francję (1-0 Hummels) w ćwierćfinale mundialu 2014, a dwa lata później w półfinale mistrzostw Europy Francja zrewanżowała się faworytom 2-0, a dwie bramki zdobył Antoine Griezmann (późniejszy król strzelców). Niemcy po ostatnich mistrzostwach świata mają wiele do udowodnienia. Faza grupowa to policzek niczym z euro 2000, ale wtedy dwa lata później zdobyli wicemistrzostwo świata.

Dzień później zadebiutuje Jerzy Brzęczek (TUTAJ o powołaniach) w Bolonii z Włochami, którzy nie zakwalifikowali się do mundialu. A dzień później Hiszpania w debiutanckim meczu na ławce Luisa Enrique zagra z Anglia. Anglia mimo czwartego miejsca na mundialu nie będzie faworytem grupy, a będzie nią, podobnie jak całych rozgrywek Hiszpania, która będzie chciała udowodnić, że nieudany występ na mundialu, to tylko jednorazowa wpadka.

Aktualne stawki na zwycięzce ligi narodów (sts.pl):

Hiszpania 4.50
Niemcy 5.00
Francja 6.00
Belgia 6.50
Włochy 10.00
Anglia 12.00
Portugalia 15.00
Chorwacja 20.00
Szwajcaria 35.00
Polska 40.00
Holandia 40.00
Islandia 80.00

Druga kolejka zacznie się w niedzielę ponownie od Francji, tym razem z kolejnym nieobecnym mundialu – Holandią. Następnego dnia w Portugalia zagra z Włochami, a we wtorek Hiszpania z Chorwacją. Wymienione wyżej spotkania zapowiadają się pasjonująco, o ile oczywiście drużyny zagrają w optymalnych składach. UEFA również tutaj się zabezpieczyła na tę ewentualność, bo oprócz splendoru, reprezentacje będą walczyć o pozostanie w swoich dywizjach. Ostatnie drużyny w grupie spadają do dywizji B, a tam czekać będą spotkania niższego kalibru z drużynami że Skandynawii czy post Jugosławii. Jeśli nie będzie motywacji teraz, na pewno nie będzie jej w kolejnych edycjach.

Reprezentacje z dywizji A można podzielić na trzy grupy: te, które osiągnęły sukces na mundialu (Francja, Chorwacja, Belgia, Anglia, ew. Szwajcaria), zawiodły (Niemcy, Hiszpania, Polska, Portugalia, Islandią) i nie zakwalifikowały się (Włochy, Holandia) Dlatego dla jednych sukces to będzie przedłużenie dobrych występów, a dla drugich kolejny zawód.