Ainge nie będzie miał skrupułów wymienić Irvinga (i Haywarda)

Powracający po kontuzji kolana, przez którą nie grał od marca Kyrie Irving, wrocił do  zupełnie innego zespołu niż rok temu, gdy przychodził w wyniku wymiany z Cleveland Cavaliers:

Kyrie Irving za Jae Crowder, Isaiah Thomas, Ante Zizic, pierwszorundowy pick 2018 (Collin Sexton) oraz drugorundowy pick 2020

Pod nieobecność dwójki liderów (cały sezon po rozegraniu pięciu minut opuścił Gordon Hayward), w przyrodzie nie ma pustki, a przywództwo na parkiecie przejmowali inni, a Celtics dotarli do finałów konferencji. Zespół grał tak, jak chciał tego Brad Stevens, co pokazują średnie poszczególnych serii play-off:

  • pierwsza runda z Bucks: Horford 18,1 pkt., Brown 17,9, Rozier 17,6, Tatum 15,4
  • półfinał konferencji z Sixers: Tatum 23,6, Rozier 19, Horford 15,4 Brown 15,3
  • finał konferencji z Cavaliers: Brown 19,7, Tatum 17,9, Horford 13,6, Rozier 13,6

przed sezonem prognozowałem Celtics jako przyszłych zwycięzców wschodu (TUTAJ) wskazując ew. problem z wkomponowaniem do składu Kyrie Irvinga i Gordona Haywarda, głownie przez zdublowane pozycje i minuty. z nowymi gwiazdkami Celtics. Po za tym, przychodzili oni do klubu jako przyszli liderzy – najpierw Hayward, a po dwóch tygodniach Irving. Dzisiaj na najważniejszego zawodnika kreowany jest drugoroczniak Jayson Tatum, który jest drugim strzelcem oraz gra najwięcej minut. Kyrie ma najniższą średnia z kariery, zaledwie 17,9 pkt., Hayward gra jeszcze słabiej notując 10,4 pkt., a przychodził z Jazz jako All-Star notujący blisko 22 punkty. Kyrie wiadomo, chciał wygrywać bez Króla, choć jak wiemy, ani jednemu, ani drugiemu się to nie udało. Irving swój najlepszy okres miał w finałach NBA 2017, kiedy rzucał przeciętnie 29,4 pkt. i mimo porażki z Warriors, wydawało się, że jest gotowy z (LeBronem lub nie), grać o najważniejsze cele. Dzisiaj po kontuzji kolana, z ograniczonymi zadaniami po sezonie może trafić na rynek wolnych agentów. Możliwości jest kilka:

  • może skorzystać z opcji zawodnika i pozostać jeszcze na kolejny sezon za 21,3 mln $
  • otrzymać od Danny Ainge propozycje przedłużenia (maksymalnie 102 mln $ za cztery lata)
  • odejść do Nowego Jorku, gdzie się wychował (TUTAJ)

Z kolei Hayward jest najlepiej wynagradzanym zawodnikiem klubu, z kontaktem 31,2 mln $ w tym roku (w przyszłym 32,7 mln $ i kolejnym, jako opcja zawodnika z której niewątpliwie skorzysta na 34,2 mln$), co niestety nie idzie w parze z jego grą.

Danny Ainge jako wybitny strateg, nie ma skrupułów wymieniać swoich liderów. Od dawna marzy o Anthony Davisie, za którego jest w stanie oddać niemal każdego zawodnika. Niemal, bo dzisiaj w Celtics nietykalny jest jedynie Tatum. To musi w końcu w Kyrie wybuchnąć. Najlepiej na parkiecie, jako dominujący zawodnik. Ale może także w szatni lub co gorsze, w mediach. Ainge na pewno ma kilka pomysłów na wzmocnienie drużyny. Terry Rozier będzie dwukrotnie tańszy i będzie łakomym kąskiem dla kilku klubów, a Irving dalej jest dużym nazwiskiem na rynku. Hayward z kolei dubluje się pozycjami z Brownem i Tatumem, i po rocznej przerwie jego nazwisko nie jest tak gorące. Rok czasu to sporo, a wie o tym najlepiej Isaiah Thomas (rok temu w drugiej piątce NBA, obecnie gra za minimum w Nuggets), notabene zawodnik spójnie łączący Celtics, brak sentymentów Danny Ainge’a oraz bezlitosne obsunięcie się w hierarchii zawodników.

Wolna agentura 2019 – o pompowaniu balonika

Rynek wolnych agentów wygląda imponująco (TUTAJ), jednak mam wrażenie, że NBA grzeje nas nieadekwatnie do ewentualnych wydarzeń. Owszem, Kevin Durant, Kawhi Leonard czy Kyrie Irving wyglądają ciekawie, ale praktyka pokazuje, że nigdy wszyscy najważniejsi agenci nie zmieniają swojej przynależności klubowej. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, mieliśmy kilka zmian, które wpłynęły na ligę:

2010 LeBron James i Chris Bosh do Heat
2012 Ray Allen do Heat
2014 LeBron James do Cleveland
2016 Kevin Durant do Warriors
2018 LeBron James do Lakers

czyli oprócz jednej zmiany, wszystkie dotyczyły LeBrona Jamesa bezpośrednio lub pośrednio. Obecnie nawet ewentualna wspólna wizja gry Kyrie Irvinga i Jimmy Butlera w Knicks lub Nets nie zmieni znacząco ligi. Jesteśmy rok po połączeniu się talentów w Oklahomie i trio Russell Westbrook/Paul George/Carmelo Anthony już nie ma, za Melo jest Dennis Schröder, ale to nie zmieni układu sił.

Układ sił od kilku lat jest jasny, przestańmy mówić o kluczowych zmianach w wolnej agenturze, jeśli cztery ostatnie finały to były rywalizacje LeBrona Jamesa z Golden State Warriors. Nawet pojedynki Celtics z Bryantem na przełomie dziesięciolecia, wcześniej Pistons ze Spurs, albo klasyczne zestawienie Michael Jordan vs Karl Malone to zaledwie dwie serie finałowe.

Rok temu siedmiu zawodników All Star zmieniło klub podczas wolnej agentury lub wymiany:

Paul George (Pacers -> Thunder)
Carmelo Anthony (Knicks -> Thunder)
Isaiah Thomas (Celtics -> Cavaliers)
Kyrie Irving (Cavaliers -> Celtics)
Gordon Hayward (Jazz -> Celtics)
Paul Millsap (Hawks -> Nuggets)
Jimmy Butler (Bulls -> Wolves)
Chris Paul (Clippers -> Rockets)

który z w/w istotnie wpłynął na układ sił? Thunder odpadli ponownie w pierwszej rundzie, nowe gwiazdy Celtics były kontuzjowane, Thomas został oddany dalej (do Lakers), a Nuggets ponownie nie weszli do play-off. Jedynie Wolves awansowali do pierwszej rundy, ale przy rozkwicie talentu Karl-Anthony Townsa, prawdopodobnie taki awans mieliby w ciągu 2 lat bez podpisywania Butlera. Wygląda na to, że jedynie pozyskanie Chrisa Paula przez Rockets na chwile zmieniło układ. Mieliśmy przez moment cień nadziei za sprawą sezonu regularnego i wygranych 65 spotkań, że Warriors mogą przegrać. Ostatecznie wyszło jak zawsze, jedni mówią, że za sprawą kontuzji Chrisa Paula, inni szczęścia (7/44 za trzy w siódmym meczu), a ja powiem przewagą talentu Warriors.

Dlatego nie miejmy złudzeń – za rok niewiele się zmieni, szczególnie patrząc na trendy z obecnego lata, gdzie większość zawodników podpisała przedłużenia (Durant, Paul, George, Capela, Gordon), a oprócz wymienionego LeBrona Jamesa, kluby zmienili tacy zawodnicy jak DeAndre Jordan, DeMarcus Cousins czy Julius Randle. Najczęściej z powodu braku chęci przepłacania środkowych (TUTAJ).