Nurmagomedov poddaje Gaethje i kończy karierę jako niepokonany zawodnik #ufc254

Pojedynek Khabiba Nurmagomedova z Justinem Gaethje zapowiadał się jako crème de la crème światowego MMA. Naprzeciw siebie stanęli mistrz z tymczasowym mistrzem, zapaśnik ze strikerem i Rosjanin z Amerykaninem. Podtekstów jak widać było wiele i trudno zestawić w jakiejkolwiek kategorii bardziej spektakularny matchup, zwłaszcza że w dwóch poprzednich pojedynkach Rosjanin dominował Conora McGregora i Dustina Poiriera, a Amerykanin Donalda Cerrone i Tonego Fergusona.

W pierwszej rundzie mieliśmy przez ponad cztery minuty stójkę, w której The Eagle chciał za wszelką cenę pokazać, że sobie poradzi. Przyjął trochę ciosów, ale także o dziwo zadał ich więcej, a sprowadzeniem pod koniec przy siatce moim zdaniem wygrał rundę, choć sędziowie typowali 2-1 dla Highlightsa. W drugiej zaczęło się podobnie, ale za chwilę Rosjanin sprowadził do parteru rywala i błyskawicznie miał pełny dosiad. Nie obijał jednak rywala, tylko założył dźwignię i poddał przeciwnika duszeniem trójkątnym nogami. Tak w pojedynkach mistrzowskich kończy walki Nurmagomedov, numer dwa rankingu p4p.

Po walce niespodziewanie ogłosił zakończenie kariery, gdyż bez ojca, który zmarł w lipcu, nie może kontynuować kariery. Obiecał to matce i na dziś, w przeciwieństwie do rzucającego słowa na wiatr McGregora nie zobaczymy go więcej w klatce. Z 29 zwycięstwami i bez porażki kończy swoją karierę MMA. Był jednym z największych fighterów w historii obok takich zawodników jak George St-Pierre, Anderson Silva i Jon Jones. Ten ostatni jest obecnie liderem p4p i podobno w poniedziałek ta kolejność miałaby się zmienić. Jones na Twitterze pogratulował sukcesu, jednak później przypomniał, że w jego karierze także jest niepokonany i 15 krotnie bronił pasa mistrzowskiego, a The Eagle zaledwie cztery. Wcześniej mieliśmy doniesienia o chęci zakończenia kariery z rekordem 30-0 niczym 50-0 Floyd Mayweather Jr., ale tragedia rodzinna zakończyła dyskusje. Zapamiętam zawodnika z Dagestanu jako tego, który w brutalny sposób zrzucił ze światowego topu McGregora, w historycznej walce zakończoną awantura. Według sędziów Khabib przegrał wczoraj rundę po raz drugi w swojej karierze w MMA, a pierwszy raz zdarzyło się to w walce z Notoriousem. Wielki zawodnik i wzór do naśladowania podjął słuszną decyzję w zmonetyzowanym świecie walk. Nie ma niezałatwionych spraw, pokonał wszystkich trzech pretendentów do schedy po nim. Dominator.

Wielki sukces Justina Gaethje i UFC

Gala UFC 249 miała być wyjątkowa. Największą na świecie federacja MMA od dawna dzieli swoje gale na numerowane oraz na UFC Fight Night, gdzie mniej znani zawodnicy walczą po całym świecie prezentując swoje umiejętności. Mniej znani nie znaczy słabsi, bo same walki często są równie emocjonujące. Galę numerowane to krem de la krem. W przeciwieństwie do boksu, UFC regularnie paruje najlepsze nazwiska ze sobą, licząc na wielkie pieniądze z PPV. Nie ma nabijania rekordów, a jeśli mamy pretendenta, to w ciągu jednej/dwóch walk zawalczy z mistrzem. Są też wyjątki, gdy z różnych przyczyn (kontuzja, przerwy z walkami) nie udaje się spotkać. Tak było na gali nr 249, gdzie mieli wystąpić Khabib Nurmagomedov i Tony Ferguson. Nie wystąpili mimo, że pięciokrotnie próbowano połączyć najlepszych obecnie zawodników wagi lekkiej. W tle gali, pierwotnie wyznaczonej na kwiecień mieliśmy Koronawirusa i wszelkie zakazy, łącznie z brakiem zgody na imprezy masowe w Las Vegas, gdzie była planowana gala. Potem miało być Abu Zabi, sekretna wyspa, a stanęło na Jacksonville na Florydzie. Niestety w trakcie zmiany lokalizacji gali okazało się, że udział najlepszego zawodnika UFC Nurmagomedova nie będzie możliwy. Najpierw z powodu braku możliwości przemieszczania, a następnie z powodów religijnych, bo Dagestańczyk nie walczy w okresie ramadanu. W pierwszej kolejności mrugano do Conor McGregora, który jest tak znaczącym nazwiskiem, że sprzeda każdą galę, nawet tę bez publiczności. Ferguson vs McGreggor? Brzmi super, ale Irlandczyk także nie mógł się przemieścić i wybrano zestawienie z Justinem Gaethje.

Słynący z atomowych uderzeń Amerykanin, kontra obdarzony fantastycznymi warunkami i niepokonany od 2012 Boogieman. Wariant amerykański był zdecydowanie najciekawszym pojedynkiem gali 249 zarówno przed pojedynkiem jak i po. Na UFC patrzył w nocy cały świat. To pierwszy amerykański sportowy event od czasu epidemii, topowe wydarzenie realizowane bez udziału kibiców, ze szczególnymi środkami ostrożności (choćby trenerzy zawodników w maskach, minimalna liczba osób na hali). Tej nigdy za wiele, bo gdy okazało się, że Jacare Souza miał kontakt z osobą z koronawirusem, a potem okazało się, że także jest zarażonych jest dwóch ludzi z jego otoczenia, Dana White wytrzymał ciśnienie. W końcu na 300 przebadanych osób przed galą, ktoś mógł przechodzić bezobjawowo Covid19.

Gala miała kilka ciekawych zestawień, ale niestety błyskawicznie Francis Ngannou (Jairzinho Rozenstruika) i Henry Cejudo (Dominicka Cruza) nokautowali swoich rywali. Podobnie miał wyglądać main event, bo kto przypuszczał walkę na pełnym dystansie 25 minut tak ofensywnie usposobionych wojowników. W pierwszej rundzie lepszy był Gaethje – oddawał sporo ciosów, które zaskakująco dochodziły do głowy Fergusona. Ten czasem odpowiedział, ale bez poważnych konsekwencji, raczej kwitował je uśmiechem prowokując rywala. W drugiej rundzie podobnie, za wyjątkiem ostatnich sekund, gdy El Cucuy podbródkowym posłał rywala na deski. Uratował go gong zakończenia rundy. Od trzeciej, ku zaskoczeniu trwała demolka, a w pewnym momencie wszystkie ciosy Gaethje ładowały na głowie przeciwnika. Gaethje nie zrobił błędu i nie szarżował po nokaut, czekał i rozbijał twarz rywala. My się zastanawialiśmy, ile jeszcze wytrzyma. Wcześniejszy knock-down nie miał znaczenia, a rozcięcie barkiem policzka i kolejne ciosy masakrowały twarz Fergusona. Czwarta i piąta runda wyglądały podobnie, aż po jednym z ciosów na 81 sekund do końca sędzia Herb Dean zakończył masakrę. Ferguson na początku nie zgadzał się z werdyktem, ale ledwo stał, a lejącą się krew nie pozwalała mu patrzeć przed siebie. Szybko okazało się, że doznał złamania kości oczodołu i czeka go spora przerwa. Gaethje po zwycięstwie i zadaniu 143 celnych ciosów ostentacyjnie odrzucił tymczasowy pas, twierdząc, że czeka na właściwy. Na razie otrzymał kolejne bonusy w kolejnej walce:

2020.05 występ i walka wieczoru oraz tymczasowy pas,
2019.08 występ wieczoru,
2019.03 walka wieczoru,
2018.08 występ wieczoru,
2018.04 walka wieczoru (porażka z Dustinem Poirierem),
2017.12 walka wieczoru (porażka z Eddiem Alvarezem),
2017.07 występ i walka wieczoru.

Nikt nie walczy w UFC bardziej widowiskowo niż Justin Gaethje, a jego walka z Nurmagomedovem to najbardziej oczekiwana walka w UFC.