Czarodziej Facundo Campazzo – nie mogę się doczekać jego akcji z Jokiciem

Facundo Campazzo podpisał kontrakt z Denver Nuggets. Taki news obiegł w tym tygodniu świat NBA, ale w dobie draftu, otwarcia rynku wolnych agentów czy wymian z udziałem Chrisa Paula czy Jrue Holiday`a nikt nie mówi o Campazzo, bo dla wielu nie ma o czym. Niski Argentyńczyk (181 cm) z wątpliwym rzutem za trzy idzie do NBA w wieku 29 lat. Prognozuje się, że powtórzy los Milosa Teodosicia, który jako były MVP Euroligi zderzył się z nowymi wymaganiami za oceanem lub Juana Carlosa Navarro kilka lat wcześniej. Można napisać, że to skok na kasę, zarobki przecież są nieporównywalne do tych na parkietach Euroligi, ale koszty odejścia również, zwłaszcza ugody na linii Real Madryt – Denver Nuggets. Kim zatem jest nowy nabytek Nuggets?

Campazzo znany jeż od kilku sezonów kibicom koszykówki Europejskiej od kilku sezonów, to dwukrotny zwycięzca Euroligi, choć zdobyte zostały w cieniu Andresa Nocioniego i Luki Doncicia. Historie Doncicia zna każdy a to Campazzo był jego partnerem w piątce Realu Madryt niejako wprowadzając go na duże granie. Z Argentyny Facu trafił do Realu stosunkowo późno, bo w wieku 23 lat jako dwukrotny MVP finałów tamtejszej ligi. W ojczyźnie zdobył wszystko, ale nie od razu podbił klub ze stolicy Hiszpanii. Najpierw było wypożyczenie do UCAM Murcia, gdzie grał na wysokim poziomie i wrócił do stolicy Hiszpani (w drugim sezonie blisko 14 pkt. i 6 as.). Na parkiecie przewodził Realowi niczym generał, ale tutaj podobieństwo z Teodosiciem się kończy. Przede wszystkim dzieli ich styl gry- Argentyńczyk przeciwieństwie do Serba bazuje na dynamice i ciągłym bieganiu, to czarodziej basketu. Jego możliwości można było podziwiać na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata, a także Igrzyskach Olimpijskich 2016, na których Argentyna szybko odpadłą (w ćwierćfinale).

To w zeszłym roku pomyślałem, że Facu będzie nowym zawodnikiem NBA i sobie poradzi. Rozgrywki międzynarodowe to zawsze możliwość porównania i dyskusji o wyższości NBA nad Euroligą. W praktyce, najlepszymi zawodnikami drużyn są ci występujący za oceanem i to oni walczą o mistrzostwo z USA, co najlepiej pokazuje przykład meczów Hiszpanii w minionym dziesięcioleciu, gdzie na końcu liczyli się w walce: Pau Gasol, Marc Gasol, Serge Ibaka, Nikola Mirotoć, Joe Calderon, Sergio Rodriguez, Alex Abrines, Juan Hernangomez, Ricky Rubio, Juan Carlos Navarro, Rudy Fernandez. Czyli wtedy aktualni lub byli zawodnicy z NBA. tak było też z Argentyna w 2016, patrz Luis Scola i Manu Ginobili, choć w tamtym ćwierćfinale amerykanie ich rozgromili 105-78.

Luis Scola zgrał świetne Mistrzostwa Świata 2019 i długo prowadził w wyścigu o najlepszego zawodnika imprezy. Najlepsza piątkę ostatecznie tworzyli:

Ricky Rubio, Evan Fournier, Bogdan Bogdanovic, Luis Scola, Marc Gasol

moim zdaniem w finaliście, drużynie Argentyny był ktoś lepszy niż Scola- właśnie Campazzo (zdobywał średnio 13,3 punktu i rozdawał 7,8 asysty.). Jego występy w meczach przeciwko silnym drużynom posiadającym zawodników z NBA pokazały, że nie ma się czego wstydzić:

finał z Hiszpania – 11 pkt., 2 zb., 8 as.,
półfinał z Francja – 12 pkt., 7 zb., 6 as.,
ćwierćfinał z Serbią – 18 pkt., 6 zb., 12 as.,
grupowe z Rosją – 21 pkt., 6 zb., 7 as.,

I ostatnie Igrzyska Olimpijskie:

ćwierćfinał z USA – 13 pkt., 3 zb., 9 as.,
grupowe z Hiszpanią – 10 pkt.,
grupowe z Brazylią (dwie dogrywki) – 33 pkt., 4 zb., 11 as.,
grupowe z Litwą – 10 pkt.,
grupowe Chorwacją- 10 pkt., 4 zb., 8 as.

Zresztą, przyjście Luki Doncicia do NBA i jego błyskawiczna adaptacja pokazują, że czasy, gdy emeryci z NBA zjadają rozgrywki w Europie minęły. Oczywiście fizyczność, intensywność, gra w obronie – tutaj zawsze będą „rezerwy”. Ale w organizacji, która lubi pracować z zawodnikami zza granicy, czyli Denver Nuggets, to znacznie lepsze miejsce niż Los Angeles Clippers. Oczywiście na parkiecie nikt Campazzo nikt Facu miejsca nie odda, będzie walczył o minuty z Jamalem Murray`em, Garrym Harriesm, Monte Morrisem i wybranym w drafcie RJ Hamptonem. ale przecież mistrzostwa pokazały, że nie mówimy o zawodniku z łapanki, przeszkodą mogą być skromne warunki fizyczne. Realnie patrząc w Nuggets będzie pełnił rolę zmiennika Jamala Murraya, a podania na centymetr na linii Facundo Campazzo – Nikola Jokić mogą królować w highlightach.

Oczywiście jeden z najlepszych rozgrywających w Europie mógł wybrać inaczej, drużynę, w która szuka rozgrywającego np. Dallas Mavericks czy Oklahoma City Thunder. Osobiście kibicowałem wizji polaczenia (ponownego) atutów Argentyńczyka z Donciciem, ale stało się inaczej. Thunder nie mieli żadnego interesu stawiać na 29-letniego zawodnika bez przeszłości w NBA podczas przebudowy, tak samo jak Campazzo wygrywając trofea w Europie podobnie nie miał potrzeby trafiać do słabszej drużyny. Ostatecznie trafił do finalistów zachodu, drużynę, która co roku robi krok do przodu – w 2018 byli 10 na zachodzie mając dodatni bilans, w 2019 grali w półfinale konferencji, a w poprzednim sezonie ograli Los Angeles Clippers meldując się w finale konferencji. Doświadczenie Campazzo (co roku grał o najwyższą stawkę w Final Four Euroligi) bardzo im się przyda, nawet jeśli ograniczy się jego rolę do rozciągania gry, kreowania innych. Kim były Walter Tavares bez niego?

Euroliga powiedziała pas

Sezony Euroligi i EuroCupu zostały dzisiaj anulowane, co oznacza, że drużyny nie wrócą w czerwcu lub lipcu na parkiet i w konsekwencji, nie poznamy także mistrza. Szkoda wszystkich, przede wszystkim:

  1. Efesu, który był zdecydowanie najlepszy w tym sezonie:

Anadolu Efes Istanbul 24-4
Real Madryt 22-6
FC Barcelona 22-6
CSKA Moskwa 19-9
Maccabi FOX Tel Aviv 19-9

i miał szansę na pierwszy w historii tytuł w Eurolidze. Prowadzony przez najlepszego zawodnika rozgrywek Shane’a Larkina, w dodatku najlepszego strzelca i zawodnika z najlepszym wskaźnikiem efektywności grał znakomita ofenywna koszykówkę. Larkin cztery razy z rzędu został zawodnikiem kolejki, a w spotkaniu z Bayernem rzucił 49 punktów (!) bijąc rekord Euroligi.

2. Kibiców którzy byli świadkami 28 świetnych kolejek, z indywidualnościami, dobrymi zespołami i historiami, a niedawne odejścia gwiazd do NBA (Doncic, Bogdanovic) wyjątkowo wzmocniło myślenie o niej, jako o silnej lidze. Znakomicie wypromowany w internecie produkt, nie konkurował z NBA bo nie mógł – był bardziej alternatywą dla kibica, który chce oglądać wysoki poziom i uporządkowaną koszykówkę na żywo, nie zarywając nocy. Nie moglem się doczekać ćwierćfinałów CSKA z Maccabi oraz Final Four w Kolonii z dowolnymi parami.

3. Zarządający Euroligą, bo gdy okazało się chwile wcześniej, ze większość klubów chce powrotu, ale zawodnicy nie chcą grac, możliwy był najgorszy scenariusz. A ponieważ do wznowienia sezonu potrzebna byla zgoda wszystkich klubów, trudno bylo negocjować. Nie pomógł regulamin chroniący zawodników, którzy mieli zapewnione aż 80% pensji, a przy opcji powrotu 85%. Zawodnicy nie zaryzykowali gry dla 5% i ewentualnych kontuzji, oficjalnie ze strachu przed Covid-19. Nie ważne, że kolejne gospodarki wracają do codzienności, a do tego zawodnicy NBA bardzo chcą grać. Kluby straciły możliwość negocjowania i z zazdrością patrzyły na ACB, która rusza 17 czerwca. Wtedy rozpocznie się turniej – 33 mecze (dwie grupy sześcioosobowe w formacie każdy z każdym, dwa półfinały i finał) w dwa tygodnie. A ponieważ VTB wcześniej anulowała sezon, zostaną tylko w grze liga niemiecka i izraelska.

Po raz pierwszy od lat Euroliga poległa. Wiadomo, że nowy sezon ruszy 1 października w niezmienionym składzie drużyn. Zapewne zmienią regulamin, który uwzględni nową rzeczywistość, jednak przy takiej ewentualności zawsze zagraniczni zawodnicy rozjadą się po świecie i trudno będzie ich zebrać z powrotem. To wizerunkowa i finansowa wtopa machiny, na którą z niedawno zzazdrością patrzyły najlepsze kluby piłkarskie, o czym pisałem 18 miesięcy temu przy okazji artykułu w Der Spiegel:

Format nowej ligi byłby podobny do koszykarskiej Euroligi – 16 drużyn gra każdy z każdym, w sumie 30 meczów, a następnie faza pucharowa. Podobieństw jest więcej, bo koszykarska Euroliga swój główny produkt utrzymuje niezależnie od FIBA, ze specjalnymi zaproszeniami dla wybranych klubów (założyciele grają stale), ale trwa to na tyle długo, że nikogo nie dziwi kolejny pojedynek Realu z Barceloną.

#Euroliga – podsumowanie 3 kolejki

Wydarzeniem kolejki było bez wątpienia 39 punktów Nando De Colo. Nieco z tyłu Mike James z 18 punktami w pierwszej kwarcie meczu z Khimki Moskwa. Dla nas wydarzeniem jest rekord tego sezonu Mateusza Ponitki. Bez porażki nadal są FC Barcelona i CSKA Moskwa, a pierwsze porażki odnotowali Real i Asvel Villeurbanne.

Nando De Colo 39
De Colo wszedł z ławki w meczu z Baskonia w trzeciej minucie, ale już po pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów. W drugiej kwarcie konsekwentnie powiększał swój dorobek, dorzucając kolejne 12. Rekordowe 39 punktów rozłożyło się równomiernie także na trzecią i czwartą kwartę. Wychodziło mu niemal wszystko – 12/15 z gry, 3/6 za dwa. To zaledwie dwa punkty mniej od rekordu Euroligi i najwięcej od stycznia 2013:

1. Bobby Brown 41 punktów, sezon 2012-13, Montepaschi – Fenerbahce
1. Kaspars Kambala 41 punktów, sezon 2002-03, Efes Pilsen – FC Barcelona
1. Carlton Myers 41 punktów, sezon 2000-01, PAF Bologna – Real Madryt
1. Alphonso Ford 41 punktów, sezon 2000-01, Peristeri – Tau Ceramica
5. Marc Salyers 40 punktów, sezon 2007-08, Chorale Roanne – Fenerbahce
5. Arvydas Macijauskas 40 punktów, sezon 2003-04, Tau Ceramica – Asvel Basket
5. Vlado Scepanowić 40 punktów, sezon 2001-02, Partizan – Ural Great
8. Nando De Colo 39 punktów, sezon 2019-20, Fenerbahce – Baskonia
8. Marko Popović 39 punktów, sezon 2004-05, Cibona – Estudiantes
8. Fred House 39 punktów, sezon 2003-04, Partizan – Cibona
8. Saulius Stombergas 39 2000-01, Tau Ceramica – AEK Ateny

Dla Nando De Colo to oczywiście jest rekord kariery, dotychczas było to 31 punktów, a Fenerbahce wygrało po raz pierwszy w tym sezonie.

Armani Mediolan będą się liczyć
Zawsze, gdy drużyna gości wygrywa w O.A.C.A. jest to wydarzenie. Żywiołowa dziesięciotysięczna publiczność sprawia, że gra się tam ciężko. Dla Armani było to pierwsze trudne spotkanie, bo wyjazd do Bayernu czy podejmowanie Żalgirisu nie pozwala wycenić wartości drużyny np. pod kątem ewentualnych play-off. Najlepszy wśród gości był Vladimir Micov z 18 punktami, Luis Scola rzucił 17, a Michael Roll 16. Kolejny dobry mecz dla Koniczynek rozegrał Nick Calathes – 23 punktów przy świetnej skuteczności (7/10 za dwa i 3/6 za trzy) oraz 5 zbiórek i 4 asysty. Gdy trafił na 32 sekundy przed końcem za dwa punkty, gospodarze prowadzili 78-77 i taktyka była jasna – wybronić akcję, a jeśli się nie uda, zegar pozwoli na ostatnią akcję. Pudło Sergio Rodrigueza za trzy punkty zebrał Micov, szybko oddał piłkę Riccardo Moraschiniemu, który trafił oba osobiste. Ostatnia akcja i piłka znowu do Calathesa, który spudłował w ostatniej akcji (w analogicznej sytuacji na koniec pierwszej połowy trafił trójkę równo z końcową syreną). Armani wygrało mecz przede wszystkim trójkami – 14/26 vs 3/20 Panathinaikosu. Ciekawostką meczy był powrót Luisa Scoli do hali O.A.C.A po raz pierwszy od Final Four 2007 – wtedy odpadł w półfinale z gospodarzami (późniejszymi triumfatorami), a następnie wyruszył zza ocean robić karierę w NBA.

Blowout w Monachium
ASVEL po dwóch zwycięstwach u siebie z Olympiakosem i Panathinaikosem liczył, że wyjazd do Monachium może przedłużyć serię zwycięstw. Trafili na fenomenalnie dysponowanych gospodarzy – tylko tak można określić 56% za dwa punkty i 83% (10/12) za trzy punkty. Bayern po zwycięstwie pierwszej kwarty 30-13 konsekwentnie powiększał przewagę, a trener Dejan Radonjić umiejętnie rotował składem – zagrali wszyscy zawodnicy, najwięcej Paul Zipser niecałe 22 minuty. Ostatecznie Bayern zwyciężył 104-63!

Miazga Maccabi w dogrywce
Przed tygodniem zachwycaliśmy się dogrywka w meczu Efes – Alba, tutaj Maccabi straciło 12 punktową przewagę w czwartej kwarcie, nie trafiając punktu u w ostatnich 4 minutach i 41 sekund! W dogrywce role się odmieniły, Scottie Wilbekin trafił trójkę od razu na otwarcie, zbywając w sumie dziewięć punktów w dodatkowym czasie gry. z kolei Maccabi jedyne punkty zdobyło po osobistych Billy Barona i przegrało ten fragment 2-17!

Ponitka
Mateusz Ponitka w dwóch pierwszych meczach zdobył zaledwie 9 punktów w trzeciej kolejce podwoił ten znak dziś wieczorem, zdobywając 18 punktów (w tym 5 w dogrywce okresie), 5 zbiórek oraz zarejestrował niesamowity blok na Kevinie Punterze. Zenit swoje pierwsze zwycięstwo w Eurolidze mógł zapewnić wcześniej, ale niesamowity za trzy punkty rzut równo z końcową syreną trafił Kostas Papanikolaou.

Double double
Nikola Milutinov (Olympiakos) 16 pkt., 16 zb. vs Zenit St. Petersburg
Vasilije Micić (Efes) 15 pkt., 12 as. vs Valencia Basket

Relacje z pozostałych kolejek Euroligi:

#Euroliga – podsumowanie 2 kolejki

Wystartowała #Euroliga – podsumowanie 1 kolejki

Sięgnąć po najlepszą koszykówkę, czyli iść na mecz CSKA Moskwa

Udział Stelmetu Zielona Góra w lidze VTB jest mocno krytykowany przez niedzielnych kibiców i niezrozumiały dla kogoś, kto sięga po koszykówkę od święta. Jak można wybrać grę w „lidze rosyjskiej” zamiast europejskich pucharów? Jak można grać w innej lidze? Niestety złą robotę robią rozgrywki piłki nożnej – niby klarowne, ale po głębszej analizie równie dziwne. W piłce klubowej co etap następuje losowanie, show, a przecież zawsze te same drużyny są uprzywilejowane – niezależnie czy dzielimy kasą, a czy losujemy rozgrywki ćwierćfinałowe. A, że w Lidze Mistrzów rywalizują nie mistrzowie to już nikomu nie przeszkadza, bo przecież to są najlepsze drużyny. Różnica w Polsce, w popularności obu dyscyplin nie była nigdy tak wielka, choć mowa o dwóch najpopularniejszych grach zespołowych na świecie. Kibic przyzwyczajony do formatu liga + puchary nie rozumie szans wynikających z rywalizacji w innym formacie.

To czego boimy się w piłce nożnej, w koszykówce występuje niemal od 20 lat – najlepsze kluby grają razem, zjednoczyły się pod jedną banderą bez udziału światowej/europejskiej federacji. W Polsce ten fakt akurat powinniśmy pamiętać, bo znajdujący się u szczytu wielkości i popularności Śląsk Wrocław trafił do Suproligi, zamiast do Euroligi. Mała różnica w nazwie, ale właśnie od tamtego sezonu mieliśmy przełom w europejskiej koszykówce. Różnie on wyglądał, był moment, że FIBA nawet akceptowała te rozgrywki, ale dzisiaj daleko jest do jakichkolwiek porozumień. Przedstawiciele Euroligi przez 20 lat budowali niezależną markę i know-how, eksperymentowali z formatem rozgrywek, dzikimi kartami oraz ilością uczestników. Obecnie Euroliga jest najsilniejsza w historii zarówno organizacyjnie jak i sportowo, co potwierdzają transfery przed sezonem z NBA. Do Europy przychodzą zawodnicy przed 30-tką, a nie koszykarscy emeryci. NBA w tym czasie ewoluowała w stronę small-ball oraz wysokich graczy rzucających za trzy punkty, więc docelowo miejsce najlepszych wysokich bez rzutu – będzie w Europie. Bo tutaj koszykówka przypomina tę zza oceanu sprzed 20-30 lat i kibic doceniając kulturę gry, zespołowa obronę oraz znakomite zagrywki, doceni Euroligę. Również dla kibica rodzimej koszykówki, bliżej nam co oczywiste do europejskiego grania. Wracając do samej Euroligi, zmiana systemu rozgrywek z pucharowego przez rundę grupową i finałową, do obecnego – pełnoprawnej ligi z stałymi uczestnikami i zaproszeniami, to kolejny progres w rozgrywkach. Tak wielki, że zdyskwalifikowany w Grecji Olympiakos Pireus nie gra w tamtejszej ekstraklasie, tylko w drugiej lidze rezerwami, a to co najlepsze desygnuje na Europę. Wypisz wymaluj zalążek wartościowania Europy ponad rozgrywki krajowe, czyli to, czego boją się w.. piłce nożnej. Tam najbogatsze kluby (czasem jak Barcelona, Real czy Bayern te same) z zazdrością patrzą na wypracowany przez lata format i mają apetyty na odłączenie się od UEFA. W piłce ręcznej poszli krok dalej, bo rozgrywki pucharowej grają w weekendy a w tygodniu gra liga.

Właśnie w tak ekskluzywnych warunkach i elitarnej lidze występuje CSKA Moskwa, aktualny obrońca trofeum. Dzisiaj na grę w tych rozgrywkach żaden polski klub nie ma szans, ostatni raz Stelmet Zielona Góra grał nich w sezonie 2015/16, czyli czasach przed reformą – wygrał dwa spotkania z dziesięciu i odpadł z rozgrywek. Dzisiaj format 18 drużynowy to gwarantowane 34 spotkania (!) i to w zamkniętej lidze. Dlatego nie może dziwić decyzja właściciela klubu Janusza Jasińskiego, który już drugi sezon zgłosił się do ligi VTB, czyli ligi stworzonej w 2008, która w założeniu miała skupiać najlepsze drużyny Europy wschodniej. W praktyce to mistrzostwa Rosji, jak się zwykle mawia o tej lidze. W Polsce nie ma ona najlepszego PR, z uwagi na sezon 2010/11, kiedy Asseco Prokom Gdynia grając w Lidze VTB opuścił rundę zasadniczą w Polskiej Lidze Koszykówki, a do play-off przystąpił i tak rozstawiony z numerem jeden. W przeszłości w lidze VTB występował także (dwukrotnie) Turów Zgorzelec, dlatego tym bardziej dziwią głosy kibiców niedzielnych. Poza Euroligą nie ma dobrej alternatywy, jest co prawda koszykarska Liga Mistrzów, ale jest nią dla słabszych federacji (występuje w niej Anwil), jest liga EuroCup, czyli zaplecze Euroligi z drużynami pokroju Unicaja Malaga czy Virtus Bolonia. Dlatego jeśli istnieje szansa na mecze z CSKA Moskwa, Chimki Moskwa czy Zenitem St. Petersburg zdecydowanie popieram właściciela Stelmetu i prezesa sieci Intermarché. Grajmy z najlepszymi, uczmy się i bawmy koszykówką. Dla zawodników, sponsorów czy kibiców nie ma nic lepszego niż mecze z potentatami.

W niedzielne popołudnie do hali CRS w Zielonej Górze przyjechał, jak wspomniałem klub z Moskwy, w dodatku w pierwszym składzie. Zagrały wszystkie gwiazdy oprócz Darruna Hilliarda i Kosty Koufosa, ale ich nieobecność nie miała wpływu na grę. Zachwycać się można było zarówno ofensywą jak i defensywą, znakomicie grali indywidualnie jak i dzieląc się piłką. Gdy w trzy akcje Will Clyburn w trzeciej kwarcie zdobył osiem punktów z rzędu, widać było formę z ostatniego Final Four, gdzie był MVP. Mike James tym razem zagrał spokojnie, oddawał piłkę kolegom, ale on się wystrzelał w ostatnim meczu Euroligi z Khimki Moskwa rzucając 18 punktów w pierwszej kwarcie. Wynik 64-104 oddaje różnice pomiędzy dwoma klubami, Stelmet jest na etapie przejściowym, po tłustych latach przyjął wariant oszczędnościowy w odróżnieniu do lat poprzednich, CSKA chcieliby po raz pierwszy od sezonu 2012/13 obronić trofeum, wtedy jako ostatni dokonał tego Olympiakos Pireus. CSKA nie odpuścili nawet, gdy mecz był wygrany, mówi o tym wynik ostatniej kwarty 36-15, do tego 75 punktów rezerwowych. Trener Dimitrios Itoudis niesamowicie rotował składem, co chwilę wchodzili nowi zawodnicy, którzy lepiej biegał, rzucali i bronili od każdego z gospodarzy. Oprócz 17/34 za trzy punkty imponowała mi defensywa gości – Stelmet nie miał wolnych pozycji, miał 16 strat i chwilami był bezradny pod koszem rywali, gdzie nie było miejsca na penetracje do linii. Kredowany lidera Drew Gordon nie radził sobie z podkoszowymi rywali – Kyle Hines z imponującym dosiężnym zbierał, blokował i wsadzał piłkę, podobnie jak równie skoczny Joel Bolomboy, a dwie akcje mierzącego 214 cm Johannesa Voigtmanna po zmianie krycia były symbolem tego meczu. Niemca przejął w obronie.. Łukasz Koszarek mierzący 187 cm i oto duży zagrał z małym, niczym CSKA ze Stelmetem. Wśród gospodarzy warto wyróżnić Jarosława Zyskowskiego, który w pierwszej połowie rzucił 10 punktów oraz Przemysława Zamojskiego za kilka akcji w obronie choćby Daniela Hacketta. Święto koszykówki oglądało na żywo niemal 3 tysiące ludzi, a poziom jaki zaprezentowali goście jest tak wysoki, że wyżej jest już tylko NBA.

Stelmet Enea BC Zielona Góra – CSKA Moskwa 64:104
Stelmet: Jarosław Zyskowski 15 (1), Ivica Radić 11, Joe Thomasson 10 (1), Tony Meier 7 (1), Przemysław Zamojski 6 (1), Ludvig Hakanson 6 (2), Marcel Ponitka 6, Drew Gordon 3, Łukasz Koszarek 0.
CSKA: Will Clyburn 20 (4), Joel Bolomboy 12 (2), Mike James 12 (3), Johannes Voigtmann 11 (1), Ivan Ukhov 8 (1), Janis Strelnieks 8 (2), Mikhail Kulagin 6 (2), Andrey Vorontsevich 6 (1), Nikita Kurbanov 5, Semen Antonov 5 (1), Kyle Hines 6, Daniel Hackett 5.

#Euroliga – podsumowanie 2 kolejki

Druga kolejka Euroligi przyniosła niesamowitego game winnera Jaycee Carrolla oraz slaby mecz w Moskwie, który miał być hitem kolejki, gdzie słaba CSKA zwyciężyła slaby Bayern. W innych meczach warto wspomnieć kolejne zwycięstwa Khimki Moswa, FC Barcelona, ASVEL Villeurbanne i dogrywkę w meczy Efes – Alba, który z perspektywy po, wyglądał najlepiej. Na dole tabeli Fenerbahce z bilansem 0-2.

Carroll daje zwycięstwo
Jaycee Carroll został bohaterem meczu Real przeciwko Maccabi trafiając buzzer beatera za trzy na 2,4 sekund przed końcem meczu. Real Madryt zanotował drugie zwycięstwo w Eurolidze wygrywając z Maccabi FOX Tel Aviv 86-85 w WiZink Center. Wcześniej po trafieniu Scottie Wilbekina (22 pkt.) było 83-85 i Real miał 10,9 sekund na ostatnią akcje. Serio Llull podał do Carrolla, który ściął na wprost kosza i za trzy klasycznym catch and shot trafił. Wśród zwycięzców wyróżnił się także Jordan Mickey z 16 punktami (4/5 z gry) i 11 zbiórek. Przed sezonem przyszedł z Khimki Mokswa, który w poprzednim sezonie, który był pierwszym w Europie i grajac jedynie 22,5 minut rzucał przeciętnie 14,2 pkt. I 5 zb.

Monroe w pojedynkę walczył z CSKA
Przyjście do Europy Grega Monroe, zawodnika który trzy lata temu w Pistons notował 15,3 pkt. oraz 8,8 zb. było newsem tygodnia. Ale podpisanie umowy z Bayernem Monachium, 11 drużyny minionego sezonu było sensacją, bo przyjście do CSKA, Fenerbahce czy Realu nikogo by nie zdziwiło. Mecz z CSKA był testem, który podkoszowy zdecydowanie zdał – był najlepszym zawodnikiem Bayernu (17 pkt., 10 zb., 3 bl.) przeciwko mistrzom Euroligi. W NBA Monroe rywalizował z najlepszymi, w drugiej kolejce miał za przeciwników Johannesa Voigtmanna (10 pkt., 12 zb.) i Andrey’a Vorontsevicha, i było widać, kto grał przez wiele lat w NBA. W samym meczu całe spotkanie prowadziło CSKA, rekordowo 14 punktami, konsekwencje powiększając przewagę. Trener Dimitris Itoudis dał zagrać niemal wszystkim zawodnikom (oprócz Siemion Antonowa) przez 10-20 minut, a z ławki błysnął Joel Bolomboy (10 pkt w 17 min) trafiając dwa razy za trzy punkty, zaliczając 10 pkt., 3 zbiórki, 2 asysty w 17 minut.

Beznadziejna postawa Fenerbahce
Trafione 34,5% za dwa, 31% za trzy i 64% z osobistych drużyny z Turcji i przegrana z Crvena Zvezda mimo gry w pełnym składzie z De Colo, Veselym i Sloukasem. Uwaga, Fenerbahce ma bilans 0-2 vs 25-5 w poprzednim sezonie regularnym.

Zenit i Ponitka bez szans z Barceloną
Na koniec trzeciej kwarty na tablicy wyników było 56-59 dla Barcelony, jednak chwile później Brandon Davies,Kyle Kuric, i Nikola Mirotić zwiększyli przewagę do 59-70, a jedynymi punktami po stronie gospodarzy była trójka Willa Thomasa. Czwarta kwarta została zdominowana przez gości i ostatecznie wygrana 7-28. Wspomniany Kyle Kurić dwa lata temu przez jeden sezon występował w Zenicie, był najlepszym strzelcem Barcelony 24 punkty , trafiając 4/4 za trzy punkty, dodając 3 zbiórki i 3 asysty. Gdy w pierwszej połowie utykał Malcolm Delaney, pod nieobecność Thomasa Heurtela, Corego Higginsa, Kevina Pangosa i Pau Ribasa, zadebiutował w Eurolidze 19 letni Argentyńczyk Teen Bolmaro. Czy będzie kolejnym Pablo Prigionim albo Facundo Campazzo zobaczmy. W Barcelonie oprócz Kuricia, dobrze zagrał Nikola Mirotic (17 punktów i 10 zbiórek). Mateusz Ponitka mimo wyjścia w pierwszej piątce, grał mało, oddał jedynie jeden rzut z dystansu zablokowany przez Victora Clavera i w niespełna 16 minut uzbierał dwa punkty, zbiórkę i dwie asysty.

Mecz kolejki w Sinan Erdem Dome
Przez cztery kwarty i dogrywkę, żadna z drużyn nie prowadziła w meczu więcej niż siedmioma punktami. Po trójce Rokasa Giedraitisa na dwie minuty przed końcem, Alba objęła prowadzenie 90-93. W odpowiedzi faulowany Vasilije Micić trafił dwa osobiste, a po stracie.. Giedraitisa, Micić trafił trójkę i wydawało się, że Efes przejął spotkanie bo na zegarze było nieco ponad minutę. Faulowany Peton Siva ustalił jak się później okaże wynik na 95-95, gdyż ani Alec Peters, ani Luke Sikma, ani nawet Shane Larkin nie zmienili rezultatu. W dogrywce od trójki zaczął Larkin, który wspólnie z Miciciem zdobył wszystkie punkty Efesu w dodatkowym czasie gry (Larkin 7, Micić 4). Goście 8 z 11 punktów zdobyli z osobistych,a ostatniej akcji nie faulowali i liczyli na wybronienie lub przechwyt i owszem Larkin (w całym meczu 26 pkt., 5 zb., 5 as.) ponownie nie trafił, ale na zegarku była tylko sekunda, co uniemożliwiło skonstruowania zwycięskiej akcji. Efes zagrał w tym meczu znakomicie – trafił 56,3% za dwa, 55% za trzy i zanotował zaledwie sześć strat, ale również Alba pobiła kilka swoich rekordów – pierwszy mecz w Eurolidze ze zdobytymi 100 i więcej punktami, 28 asyst (co równi z Efesem) oraz 14 trafionych trójek. Alba przeciwko świetnie dysponującym strzelecko koszykarzy Efesu przeciwstawiali zbiórkę wygraną 41-28, w tym 14-7 w ataku. Ostatecznie po pierwszej dogrywce w tym sezonie, wygrał Efes 106-105. Znakomicie zagrali rozgrywający obu drużyn, wspomniany Vasilije Micic (23 pkt., 13 as.) oraz Islandczyk Martin Hermannsson (4 pkt., 11 as.).

Double double
Vasilije Micić (Efes Pilsen) 23 pkt., 13 as. vs Alba Berlin
Tornike Shengelia (Kirolbet Baskonia) 18 ptk., 10 as. vs Khimki Moskwa
Nikola Milutinov (Olympiakos Pireus) 17 pkt., 14 zb. vs Valencia Basket
Nikola Mirotić (FC Barcelona) 17 pkt., 10 zb. vs Zenit St. Petersburg
Greg Monroe (Bayern Monachium) 17 pkt, 10 zb. vs CSKA Moskwa
Jordan Mickey (Real Madryt) 16 pkt., 11 zb. vs Maccabi Tel Aviv
Tonye Jekiri (ASVEL Villeurbanne) 15 pkt., 12 zb. vs Panathinaikos Ateny
Johannes Voightmann (CSKA Moskwa) 10 pkt., 12 zb. vs Bayern Monachium

Relacje z pozostałych kolejek Euroligi:

Wystartowała #Euroliga – podsumowanie 1 kolejki