Śląsk basket #22: siedem trafionych trójek w drugiej kwarcie, czyli Śląsk zaczyna rundę rewanżową od zwycięstwa w Radomiu #plkpl

Opis pierwszego meczu (TUTAJ).

Pierwszy mecz rundy rewanżowej z Hydrotruckiem Radom zaczynamy piątką: Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Michał Gabiński, Michael Humphrey, co oznacza, że po dwóch spotkaniach nieobecności od razu do piątki wraca Wojciechowski.

W pierwszej akcji Gabiński nie trafił za trzy punkty, odpowiedział Trotter, a po zmianie krycia nie nadążył chwalony ostatnio (TUTAJ) Humphrey. Amerykanin nie trafił trójki, zebrał na nim Adrian Bogucki i szybko usiadł na ławce. W jego miejsce wszedł Aleksander Dziewa, który od razu zdobył punkty po asyście Wojciechowskiego. Śląsk nie trafiał rzutów za trzy, zmienił więc zagrywkę i najpierw Wojciechowski wszedł pod kosz, a następnie ponownie trafił Dziewa po asyście Łączyńskiego. Dziewa od kiedy pojawił się na boisku toczył walkę z Boguckim, to nowy pojedynek zdolnych podkoszowych, o których kibice upominają się nawet w kontekście kadry. Gdy dwóch kolejnych akcjach Gabiński nie trafia spod kosza i za trzy punkty, musi zejść i w jego miejsce melduje się Andrew Chrabascz. W tym momencie Łączyński notuje drugi przechwyt, ale zupełnie nie radzimy sobie z rzutami z dystansu. Carl Lindbom za trzy ma trzy trafione rzuty na pięć prób, Śląsk ma 0/4. Fajnie pod koszem wygląda Dziewa, który radzi sobie sobie z Boguckim w pojedynczych akcjach. Notujemy jednak kolejną stratę, a po akcji ‚and one’ Roda Camphora, Radom prowadzi 20-10. Na szczęście pod koniec Śląsk trochę lepiej zagrał i po pierwszej kwarcie przegrywał tylko 18-20 za sprawą nietrafionych rzutów za trzy Radomia i dobrej gry Humphrey`a, który po czasie trenera Olivera Vidina zanotował sześć punktów i dwie zbiórki.

W drugiej kwarcie, po sześciu kolejnych nietrafionych trójkach wrocławian. pierwszą trafił Joseph. W kolejnej akcji nie trafił Torin Dorn i przyznam szczerze, że nie wiem dlaczego wykonuje on rzuty z dystansu z nieprzygotowanych pozycji, skoro w sezonie notuje skuteczność 29% za trzy punkty. Co innego Danny Gibson, który ostatnio zaczął trafiać za trzy (trzy trafione z Legią i cztery z Enea Astorią), który trafił w pierwszym rzucie. Na szczęście Radom cały czas nie trafia za trzy punkty (po 3/5 w szóstej minucie pierwszej kwarcie, nie trafili kolejnych 13 rzutów za trzy punkty). Dwie kolejne trójki Łączyńskiego i ponownie Gibsona dało prowadzenie 32-27 wrocławian, którzy przejmują grę, a Radom cały czas nie trafia z dystansu. W tym momencie trener Vidin sporo gra Jakubem Musiałem – w pierwszych 15 minach zagrał on pięć minut, mimo pełnego składu Ślaska. W kolejnych akcjach Joseph znowu trafi za trzy punkty, w sumie w drugiej kwarcie zespół trafił siedem trójek (na osiem prób) i umiejętnie rozbijał obronę strefową Hydrutrucka. Na koniec kwarty po osobistym Dziewy Śląsk prowadził 48-34, a drugą kwarte wygrał 30-14 przy skuteczności 78% z gry. W pojedynku młodych – Bogucki wygrywa z Dziewą 13 – 7. Warto dodać, że do przerwy Gibson zanotował pięć asyst, a cztery Łączyński.

W trzeciej kwarcie zaczynamy z Musiałem, który wchodzi zamiast Wojciechowskiego aby męczyć Obie Trottera. Jest to ciekawa transformacja zawodnika, który w 1 lidze znany był głównie jako strzelec z dystansu. Gdy Gabiński trafił swoja pierwsza trójkę w trzecim rzucie, Śląsk prowadził 15 punktami. Głównie dzięki ławce rezerwowych, bo po 22 minutach jest 19-0 w punktach zamienników. Od tego momentu przebudzili się Trotter i Lindbom, ale Śląsk kontroluje grę trafiając trojką Gibsona. Linbom gra znakomity moment – punktuje i asystuje, a przewaga Sląska wynosi tylko sześc punktów. Goście stracili tempo gry, przestali grac swoich zagrywek, a kolejne trafione rzuty gospodarzy nakręcały Hydrotruck do wyniku na koniec kwarty 62-59 dla WKS. Warto zauważyć, że wypadł zupełnie z rotacji Torin Dorn który przez trzy kwarty zagrał zaledwie pięć minut, a na początku sezonu u trenera Adamka dawał on ogromny impuls będąc momentami nawet najlepszym graczem zespołu. Ogólnie bardzo udana kwarta dla radomian wygrana 27-16.

W czwartej kwarcie po trójce byłego zawodnika Sląska Artura Mielczarka i akcji ‚and one’ Josehpa utrzymywało się trzy punktowe prowadzenie. Na szczęście mamy przewagę pod koszem – zbieramy w obronie i w ataku, dobijamy i zaskakująco szybko wychodzimy na dziesięciopunktową przewagę. Niestety po stracie Łączyńskiego, od razu za trzy trafia Trotter i już siedem punktów straty. W odpowiedzi Joseph zalicza bardzo ważną zbiórkę w ataku i zdobywa punkty, a w całej czwartej kwarcie bierze trudne rzuty na siebie i trafia, a chwilę później po zbiórce w ataku Chrabascza trafia tym razem za trzy punkty. Śląsk na dwie minuty przed końcem zbiera dwie piłki w dwóch kolejnych posiadaniach – tego nie było w całym sezonie, gdzie często przez przegraną walkę na tablicach przygrywaliśmy mecze. Warto dodać, że Musiał wchodzi za Łączyńskiego, który zszedł po drobnej kontuzji, a nie Dorn (w całym meczu zagrał 10,5 minuty – trzeci najniższy wynik w sezonie, a drugi u Vidina). W kontrataku mieliśmy przewagę trzy/jeden, ale Chrabaszcz podaje za plecy Gibsona przy siedmiopunktowym prowadzeniu. W opowiedzi Mielczarek trafia za trzy i na minutę przed końcem jest już 78-82. Czas dla trenera Vidina został znakomicie rozegrany – po zasłonie Chrabascza przy wybijaniu piłki z boku Joseph trafia za trzy punkty. Takich akcji też nie widzieliśmy u trenera Adamka, gdzie wiele razy zawodnik wybijający nie miał komu podać. Gra jednak toczy się dalej, bo mamy duży błąd Humphrey`a, który wypychał Camphora przy rzucie z dystansu, co wykorzystuje Amerykanin trafiając 3/3. Zaskakujące było to, że Hydrotruck przez 15 sek nie potrafił sfaulować przeciwnika, a wrocławianie umiejętnie rozrzucali piłkę mając na boisku samych niskich zawodników i Humphrey`a, a gdy w ostatniej akcji podanie przechwytuje Chrabascz – Śląsk wygrywa 83-87. Brawo!

HydroTruck Radom – Śląsk Wrocław 83:87

Śląsk: Devoe Joseph 23 (5), Michael Humphrey 17, Danny Gibson 13 (3), Kamil Łączyński 9 (2), Aleksander Dziewa 9, Torin Dorn 6, Mathieu Wojciechowski 4, Michał Gabiński 3 (1), Andrew Chrabascz 3, Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Devoe Joseph – 23 punkty, 5/9 za trzy, 6 zbiórki., 4 asysty.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #21: Połówka Śląska za nami

Śląsk basket #20: popis ataku i obrony Śląska, z Warszawy z tarczą #plkpl

Śląsk basket #19: Śląsk z Legią po prostu musi wygrać – krótka zapowiedź

Śląsk basket #18: Dwie statystyki Danny Gibsona, czyli dajmy szansę Musiałowi

Śląsk basket #17: Gabiński z Dziewą, Chrabascz z Humphreyem czy może small ball z Wojciechowskim w roli silnego skrzydłowego, czyli jak zestawić podkoszowych #plkpl

Śląsk basket #15: statystyki per36, czyli jak zawodnicy wypadają po ćwiartce

O tym, jak zespół wygląda po ośmiu meczach tego sezonu napisałem TUTAJ. Tym razem zajmę się statystycznym ujęciem zawodników – najlepiej to wygląda, gdy ujednolicimy statystyki do 36 minut, aby wyrównać szansę grających więcej i mniej. Nie ująłem w zestawieniu Jakuba Musiała, Michała Jodłowskiego i Tomasza Żeleźniaka, bo zagrali za mało minut, aby mieć dobrą próbę. Pozostała dziewiątka graczy, ale wyjątkowo dodałem także Claytona Castera – rozegrał on więcej meczów niż Danny Gibson i Michaela Humphreya, więc dlaczego nie? Zbulwersowanych, dlaczego wymieniam Castera, a nie Musiała odeślę do liczby minut w pierwszych ośmiu spotkaniach – 75 minut 34 sekund vs 13 minut 37 sekund.

10. Clayton Custer – 11,9 pkt., 2,4 zb., 5,7 as.

Jedyny zawodnik, którego nie ma już w drużynie ma za sobą statystycznie słaby sezon, dodatkowo rzucał za trzy ze skutecznością 28,6%, a przecież być sprowadzany jako egzekutor z NCAA. Dodatkowo aż 5,2 straty i tylko jeden przechwyt – najmniej z niskich zawodników.

9. Danny Gibson – 12,2 pkt., 0,5 zb., 1,8 as.

Rzuca podobnie jak Custer, mniej zbiera i podaje, choć równie często występuje na parkiecie, gdy Kamil Łączyński odpoczywa. Broni się na pewno ilością strat – 0,5 (najmniej w zespole). Trójki ze skutecznością 18,9% to wielki zawód, bo gdy przychodził liczyliśmy na namiastkę tego, co grał w Toruniu. Sceptycy wypominali jego wiek (35 lat), ale regres rzutowy jest ogromny.

8. Michał Gabiński – 10,1 pkt., 5,8 zb,, 2,3 as.

Michał występuje w pierwszej piątce, bo broni lepiej niż Chrabascz, a Humphrey był kontuzjowany, Rzuca przeciętnie 4,1 razy za trzy, co powinno być atutem, zwłaszcza, że statystycznie to 40%. Fatalnie wypada na linii osobistych – skuteczność 20% nie wygląda na profesjonalnego zawodnika. Zaskakująco mało zbiorek tylko jeden wymuszany faul (najmniej w zespole) sprawia, że jedną z pierwszych decyzji nowego trenera powinna być zmiana w pierwszej piątce.

7. Andrew Chrabascz – 10,1 pkt., 5,5 zb., 3,1 as.

Podobna statystyczna linijka jak Gabińskiego, ale lepsza skuteczność za dwa (57%), za trzy (44%) i osobistych (67%). Na minus to, że nie blokuje (0,2 bloku na mecz).

6. Michael Humphrey – 13,1 pkt., 6,6 zb., 1,3as.

O kontuzji, a potem powrocie z kontuzji przeczytałem niemal w każdym tekście o Śląsku. Fakt jest taki, że brakuje mu fizyczności co widać na boisku, gdy inni środkowi go przestawiają, a także statystycznie – mało zbiorek, mało przechwytów (0,8), a największa liczba bloków (1,3 ex aequo z Dziewą) świadczy raczej o słabości drużyny. Słabo rzuca za trzy (30%) i raczej nie powinien tego robić.

5. Aleksander Dziewa – 14,4 pkt., 8,5 zb., 1 as.

Zaskakujący spadek w ostatnich meczach widać w statystykach, zwłaszcza w spadku rzutów za trzy punkty (30%). Dziewa nie podaje, Dziewa fauluje najwięcej (4,2). Coś się złego dzieje od meczu z Radomiem.

4. Devoe Joseph – 19,9 pkt., 3 zb., 2,8

Rzutowo wygląda bardzo dobrze – 61% za dwa i 42 % za trzy, ale im dalej w statystykach, tym gorzej. Zaledwie 1,7 oddawanych osobistych na mecz i przeciętnie 1,6 wymuszanych fauli sprawia, że gra bezpiecznie – nie penetruje, czeka na dogranie.

3. Torin Dorn – 23 pkt., 7,6 zb., 1,1 as.

Najlepszy strzelec drużyny, który rzuca za dwa aż 15,6 rzutów na mecz ze skutecznością 57%, ale powinien jak Dziewa zaprzestać rzucać za trzy (33%). Raczej nie oddaje piłek partnerom, ale przez wejściami na kosz ma drugi wynik wymuszanych fauli (4,9). Drugi także przechwytach 1,8 i najlepszy nasz obcokrajowiec.

2. Maciej Wojciechowski – 19 pkt., 7,6 zb., 2 as.

Trzeci w punktach, drugi (ex aequo z Dornem) w zbiórkach, najwięcej wymuszanych fauli (5,7) głownie z kontrataków w których gra świetnie. Dorzuca do tego jednego bloka w meczu. Skuteczność także bardzo dobra – 59% za dwa, 42 za trzy i 84% z osobistych.

1. Kamil Łączyński – 15,2 pkt., 4,5 zb. 8,5 as.

Największy walczak w drużynie, przez co stracił połowę przedniej jedynki, co widać w ilości przechwytów – jest najlepszy w lidze, a per 36 minut ma ich 3,3. Ostatnio nie może odczarować kosza, bo rzuty ze skutecznością 47% za dwa, 40% za trzy są tylko w porządku, ale Kamil jest zawodnikiem, który najpierw podaje – stąd aż 8,5 asysty w meczu.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #14: o tym, dlaczego Andrzej Adamek został odsunięty z zespołu

Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Wyjazd do Stargardu to była kolejna okazja do zwycięstwa, po tym jak w poprzedniej kolejce Śląsk zwyciężył w Starogardzie Gdańskim. WKS przystępował do meczu wzmocniony Dannym Gibsonem (TUTAJ), którego rola w drużynie zostanie dopiero zdefiniowana. Śląsk niedawno podejmował w meczach przedsezonowych PGE Spójnię Stargard, ale trudno tamten mecz i skład przełożyć na dzisiejsze granie:

Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 80:76
Śląsk: Torin Dorn 23, Clayton Custer 19, Aleksander Dziewa 8, Kadeem Bats 7, Michał Gabiński 7, Jakub Musiał 7, Norbert Kulon 6, Michał Jodłowski 3, Aleksander Leńczuk 0, Maksymilian Zagórski 0.

Spójnia przed sezonem pozyskała Kacpra Młynarskiego (z Polpharmy Starogard Gdański), Tomasza Śniega (Polski Cukier Toruń), Mateusz Kostrzewski (Arged BMSlam Stal Ostrów), którzy dołączyli do Piotra Pamuły. Niestety zupełnie nie trafiono z obcokrajowcami i poza Raymondem Cowelsem III powini wymienić każdego. Śląsk po rozstaniu jeszcze przed sezonem z Batsem, szykował się do wymiany Custera za Gibsona, Dwie drużyny z bilansem 2-3; zupełnie inne oczekiwania vs rzeczywistość – tak można było reklamować mecz, w którym oprócz Gibsona na boisku miał zadebiutować środkowy Darnell Jackson (w barwach Spójni).

Pierwsza kwarta to popis gry Wrocławian – szybko objęli prowadzenie 6-0, a pod koniec kwarty było już 27-7. Śląsk grał na stojąco i świetnie przechodził z obrony do ataku. Ofensywnie wyróżniał się Devoe Joseph (8 pkt.), pod koszem wygraliśmy blok 2-0 (Aleksander Dziewa i grający po raz drugi w tym sezonie Michael Humphrey) i zbiórkę (12-7). Spójnia zaczęła odrabianie rzutem Pamuły z dziesięciu metrów, a skończyło się 15 punktową przewagą. W drugiej, trafił pierwsze punkty dla Śląska Gibson, ale kilka strat (4), nie trafione rzuty spod samego kosza i wiele niecelnych trójek sprawiło, że na przerwę schodziliśmy z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem. Najlepiej do przerwy zagrał Wojciechowski 10 pkt. i 6 zb.

Trzecia kwarta zaczęła się od szybkiego 13-3, dobry okres miał Humphrey (wyszedł po przerwie w miejsce Dziewy), który najpierw po asyście Łączyńskiego prawie wsadził i w kolnej wsadził piłkę do kosza, a następnie, ponownie po asyście Kamila, trafił pierwszą trójkę w sezonie. Bardzo szybko dwoma trójkami Pamuły i jedną Cowelsa odpowiedzieli gospodarze i zrobiło się 46-51. Wtedy najpierw Maciej Wojciechowski zrobił akcję 2+1, a następnie dwie kolejne trójki trafił Joseph (niestety punktowal po raz ostatni w tym meczu) i było 48-60 na trzy minuty przed końcem. Od tego momentu przez trzy minuty Śląsk nie trafił żadnego kosza, trafiali za to Kostrzewski z Młynarskim i na końcowe dziesięć minut schodzilismy z czteropunktowym prowadzeniem.

W czwartej kwarcie znakomicie zaczął Cowels, zdobył szybko siedem punktów i w pewnym momencie Spójnia po raz pierwszy prowadziła w meczu 61-60. Drugie i jak się okaże ostatnie prowadzenie objęli chwile później po rzucie za trzy Pamuły (66-65). Od tego momentu było równo – kosz za kosz, strata za stratę do około czwartej minuty do końca – najpierw jeden osobisty trafił Łączyński, a następnie poprawił trafieniem za dwa. Oczywiście pomogła w tym niemoc gospodarzy – kilka razy nie trafił Cowels (18 pkt, 5 zb.), nie trafiali także Kostrzewski i Młynarski. Dwie trójki w ostatniej minucie Młynarskiego (16 pkt., 9 zb.) pozwoliły zbliżyć się do Wrocławian, ale Śląsk z kolei rzutami wolnymi Łączyńskiego (5/6 w ostatnich 30 sekundach) konsekwentnie odpowiadał.

Na plus zawodnik meczu – Kamil Łączyński, który imponował po obu stronach boiska (14 ptk., 8 zb., 7 as), Devoe Joseph (19 pkt.) oraz Maciej Wojciechowski (17 pkt., 10 zb.). Nie popisał się niestety Torin Dorn – przez niecałe dziewięć minut nie zdobył punktów, zanotował dwie straty i miał +/- na poziomie -19. Debiutant Danny Gibson spisał się przyzwoicie – zdobył 8 punktów, asystę i nie stracił piłki w 20 minut.

PGE Spójnia Stargard – Śląsk Wrocław 79:82
Śląsk Wrocław: Devoe Joseph 19 (5), Mathieu Wojciechowski 17, Kamil Łączyński 14, (1) Michael Humphrey 9 (1), Andrew Chrabascz 8 (1), Danny Gibson 8, Aleksander Dziewa 5, Michał Gabiński 2, Torin Dorn 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Kamil Łączyński – 14 pkt., 8 zb., 7 as., +10.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk pojechał do Starogardu Gdańskiego po trzech kolejnych porażkach i liczył na odbudowanie się w Hali Sportowej im. Andrzeja Grubby, Mecz Polpharmy (0-4) ze Śląskiem (1-3) transmitowała nie wiadomo dlaczego telewizja Polsat, bo nie znajduje powodów, aby taki szlagier oglądać – typowy mecz dla hipsterów swoich drużyn. Pierwsze punkty trafił Maciej Wojciechowski kontynuując dobra formę z meczu z Asseco Arką Gdynia (TUTAJ), ale chwile później trafili za trzy Kamau Stokes i Jonathan Williams i do końca kwarty utrzymywała się przewaga gospodarzy – rekordowo 19-12. Pierwszą kwartę Devoe Joseph, Aleksander Dziewa i Torin Dorn skończyli bez punktu, a wspomniany Williams zdobył ich 10. Śląsk nie trafił trójki, mimo trzech prób Josepha i dwóch Claytona Custera. Kwarta przegrana 24:16 to najsłabszy moment w tym sezonie Śląska – brak koncentracji, proste straty i słaby powrót do obrony. Trudno to nawet tłumaczyć szybkimi dwoma faulami Kamil Łączyński i Aleksander Dziewy, przecież gramy z najsłabszą drużyną w lidze.

W drugiej kilku punktowa przewaga utrzymywała się cały czas, pierwszą trójkę dla Śląska w tym meczu trafił Custer, co okazało się zarazem jedyną w pierwszej połowie (1/9) całego zespołu. Dobrze, że Polpharma w ostatnich 3 minutach nie zdobyła punktu, bo wynik 40-27 po stracie Dziewy oznaczał możliwą kompromitacje i za chwilę zmiany personalne. Przebudził się jednak Joseph, kolejne punkty trafił Chrabascz najlepszy zawodnik do przerwy gości (8 pkt. i 3 zb.). Z kolei debiutujący w tym sezonie Williams w pierwszej połowie zdobył 17 pkt., 6 zb. i 3 as. (w całym meczu 22 pkt., 7 zb., 4 as.) – świetny występ, ale to kolejny po Joshu Bosticu SG, który zdobywa mnóstwo punktów przeciwko Śląskowi.

Trzecia kwarta to popis gry Wrocławian. Co prawda zaczęli od 0-11 po dwóch trójkach Daniela Gołębiowskiego (17 pkt.), jednej Williamsa i trafieniu Stokesa, ale to wszystko na co było stać ich w tym meczu. Od stanu 41-51 do stanu 66-58 w niespełna sześć minut, a w całej kwarcie 7/10 za trzy punkty. W końcu Śląsk odnalazł naturalny luz, który było widać w meczu z Hydrotruckiem Radom. Łączyński, Joseph, Wojciechowski (w kwarcie 11 punktów) i Michał Gabiński trafiali zza łuku, dzięki czemu Śląsk wrócił do gry. W czwartej kwarcie zespól Polpharmy kompletnie się zagubił. Z kolei w Śląsku najlepszy fragment zagrał Joseph autor 17 punktów w kwarcie. Na końcowe pięć minut wszedł Jakub Musiał – nie zapunktował, ale cieszy każda minuta 21-latka, który zanotował przechwyt i zbiórkę, W końcu zwycięstwo i przełamanie trzech porażek z rzędu, Cieszą tylko dwie straty w drugiej połowie i wygrana zbiórka w meczu, do tego świetny fragment Josepha (27 pkt), świetna forma Wojciechowskiego (19 pkt., 7 zb., 5 as) i aż 9 asyst Łączyńskiego. Jedynie Custer i Dziewa byli minusowymi graczami i pewnie dlatego grali najmniej (oprócz Musiała).

Polpharma Starogard Gd. – Śląsk Wrocław 82:99

Śląsk: Devoe Joseph 27 (5), Maciej Wojciechowski 19 (2), Torin Dorn 18, Andrew Chrabascz 10, Michał Gabiński 8 (2), Clayton Custer 7 (1), Aleksander Dziewa 5, Kamil Łączyński 5 (1), Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Maciej Wojciechowski 19 pkt, 7/8 z gry, 7 pkt., 5 as. + 23.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy

Drugi mecz sezonu regularnego Śląsk zaczął piątką: Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Mathieu Wojciechowski, Aleksander Dziewa i Michał Gabiński, Dla Wojciechowskiego i Gabińskiego był to powrót do Dąbrowy Górniczej, w której grali w poprzednim sezonie. Dąbrowa Górnicza podobnie jak Śląsk, rozpoczęła sezon od zwycięstwa – po dogrywce zwyciężyli GTK Gliwice, a w meczu zdobyli 105 punktów tracąc 102. To zapowiadało nam ostre strzelanie i dobre widowisko. Na początku było słabo – przeciwnicy grali indywidualnie, trafiali dużo rzutów z daleka – nawet z dziewięciu metrów, było widać, ze Gabiński nie potrafi przejmować po zasłonach, za dużo daje miejsca, z kolei gdy wychodzi na obwód, nikt je przejmuje i są łatwe punkty. Jego zmiennik, Andrew Chrabaszcz dobrze broni pod tablicą, jednak nie potrafi rozegrać pick-and-rolla (nie ścina pod kosz), a taką akcje rozegrał choćby Clayton Custer z Gabińskim. Pomysł z rozciąganiem gry widać było od początku, co prawda Łączyński potrafi sobie wykreować pozycję, ale szuka partnerów na sile. Był moment, kiedy co trzy posiadania Śląsk mógł rzucać za trzy punkty wysokimi, którzy oddawali piłkę kolegom, a czasem Aleksander Dziewa wchodził dynamicznie pod kosz, co zwykle kończyło się punktami lub faulem przeciwnika. Niestety zarówno Gabiński jak i Chrabaszcz, nie dają mu zasłon przy wejściach, często stoją wtedy pasywnie na obwodzie, co przekreśla szanse na zbiórkę w ataku. Z drugiej strony Maciej Wojciechowski znakomicie czuje się w szybkich wejściach, więc podkoszowi rozciągając grę, robią mu miejsce. W pierwszej kwarcie Robert Johnson zanotował 9 pkt., 3 zb. i 3 as. i był wyraźnie lepszy od kryjącego go Devoe Josepha, który podobnie jak koledzy zagrali słabo. Znakiem rozpoznawczym była nieudana akcja Śląska czterech na dwóch z kontrataku, po której przeciwnicy zdobyli siedem punktów z rzędu. Na szczęście dla Wrocławian, w tym fragmencie lider gospodarzy Dominic Artis nie zdobył punktu, grał samolubnie, w przeciwieństwie do pierwszego meczu z GTK, kiedy zaliczył 32 punkty, 7 asyst i 4 zbiórki. MKS cały czas zdobywała punkty po rzutach z dystansu (8/11 za trzy w pierwszej połowie, nawet 20-letni Konrad Dawdo trafił dwukrotnie), zdecydowanie za dużo miejsca zostawiali na obwodzie wysocy, którzy przejmując zawodnika po zasłonie dawali za dużo miejsca – Chrabaszcz lepiej radzi sobie przy obronie obręczy, niż trójki, a zgodnie z taktyką trenera Andrzeja Adamka dwóch z trzech wysokich gra zawsze, przy dobrze dysponowanych rywalach Śląsk stracił w pierwszej połowie 49 punktów. W drugiej kwarcie zaczęli zdobywać punkty Amerykanie – Joseph trafiał z dystansu, a Torin Dorn zagrał kilka skutecznych akcji na siłę – obecność tej dwójki oznacza siedzenie na ławce Wojciechowskiego – obecnie nie ma pomysłu na tą trójkę razem na parkiecie. Po raz kolejny okazało się, że Custer to raczej dwójka niż jedynka, bo podwajany traci piłkę na rozegraniu, a z kolei wykreowany trafia za trzy punkty. Połowę przespał Łączyński, bo 3 punkty zdobyte efektownym step back oraz dwie asysty to za mało. Ogółem mało otwartych pozycji, mało zespołowej gry – Śląsk przegrał połowę 44-49.

Druga połowa zaczęła się bardzo dobrze, widać było, że Łączyński chce grać z Dziewą, a w obronie zaczęliśmy odcinać strzelców, choć przebudził się Artis. Odpowiedział Łączyński rzutem za trzy z rogu boiska i dwójką przed Artisem, podobnie jak Joseph zaczął grać jak lider i także trafił z mocnym kryciem. Śląsk zaczął gonić wynik, pomogły w tym trzy faule Bryce`a Douviera i posadzenie go na ławce. Dalej świetnie grał Dziewa, który zbierał, blokował, przechwycił – imponująco jak na debiutancki sezon w Tauron Basket Lidze. Gdy Wojciechowski trafił za trzy, było 67-65 dla WKS, a po wejściu Custera nawet 69-65. Jednak po dwóch głupich stratach Śląska, kwarta skończyła się wynikiem 69-72. Wspomniany Artis na koniec trzeciej kwarty miał 6 punktów i 3 asysty, w porównaniu do meczu GTK czy sezonu 2017–2018 (grał do stycznia) w barwach Czarnych – średnio 15 pkt., 5 zb., i 6 as. słabo. Czwartą kwartę otworzył Łączyński rzutem za trzy, ale przebudził się Artis trafiając dwa razy za trzy punkty. Czwarta kwarta to był koncert gry tego zawodnika, potrafił zabrać piłkę Josephowi, zdobył osiem punktów z rzędu, co oznaczało dużą kontrolę gry. Joseph zmniejszył prowadzenie trójką na pięć punktów, przebudził się także Wojciechowski, który imponuje grając w kontraktach, ale np. za rzadko rzuca za trzy punkty. Gry Joseph w obronie zabrał piłkę Artisowi, z ośmiu punktów przewagi zrobiło się trzy. Gdy chwilę później trzecią trójkę w meczu Bryce Douvier (20 pkt. w meczu), na tablicy wyników było 84-88 i niespełna cztery minuty do końca. Widać było, że Gabiński nie nadaje się na długie granie i pod koniec nie ma siły , zmienił go Dziewa, który zdobył (jak się okaże) osiem z ostatnich dziesięciu punktów Sląska, świetnie wyglądając w pick and rollach z Łączyńskim i Wojciechowskim. Gdy wynik brzmiał 92-94 piłkę stracił Artis (18 pkt. w meczu), którą przechwycił.. Dziewa i od razu podał do Dorna, który chciał zagrać kontratak z Josephem, ale podał wprost w ręce Tavariusa Shine`a na 12 sekund do końca. Sfrustrowany Wojciechowski faulował niesportowo Shine`a (15 pkt. w meczu) i po dwóch trafionych rzutach dalej piłka była po stronie MKS. Po dwóch celnych Roberta Johnsona (20 pkt. w meczu), w odpowiedzi Dziewa ustalił wynik na 94-98.

MKS Dąbrowa Górnicza – Śląsk Wrocław 98:94
Śląsk: Devoe Joseph 18 (4), Aleksander Dziewa 18, Maciej Wojciechowski 14 (1), Kamil Łączyński 13 (3), Clayton Custer 11 (2), Torin Dorn 9, Michał Gabiński 6, Jakub Musiał 3 (1), Andrew Chrabascz 2

Najlepszy zawodnik Śląska:

Aleksander Dziewa – 18 pkt., 7 zb., +6.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika

Śląsk basket #3: dwa sparingi z Pardubicami i trzech debiutantów

Śląsk basket #2: sparingi ze Spójnią i Stalą

Śląsk basket- #1: nowy trener, nowy lider i pierwsi Amerykanie

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Inauguracja sezonu Tauron Basket Liga 2019/20 miała miejsce we Wrocławskiej Orbicie, mieście szczególnym dla koszykówki w Polsce – mowa przecież o 17-krotnym mistrzu Polski, który po trzech latach wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mecz transmitowała telewizja Polsat, która w tym sezonie na kanwie sukcesu koszykarzy, będzie miała po cztery transmisje (TUTAJ). Śląsk przystępował do spotkania niepewny swoich umiejętności – w sparingach było rożnie przegrywali z Pardubicami (TUTAJ), Ostrowem (TUTAJ), a w Memoriale Adama Wojcika dwukrotnie ulegli rywalom (TUTAJ). Od Memoriału minęło cztery dni, a trener Andrzej Adamek do gry przeciwko Hydrotruckowi Radom desygnował zupełnie nowa piątkę – Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Aleksander Dziewa i Michał Gabiński. Piątka eksperymentalna, na ławce został m.in. Torin Dorn, lider zespołu w sparingach, a w piątce wystąpił Devoe Joseph, który dotychczas najbardziej zawodził. Zaczęło się bardzo mocno, Śląsk grał niczym w transie – 80% skuteczności z gry i 59 punktów w pierwszej połowie – nikt z 1948 kibiców nie marzył nawet o takiej grze Wrocławian. Śląsk grał koncertowo – trafiał za trzy (w całym meczu 11/20) dominował na tablicach (31 vs 21), co nie zmieniło się także po przerwie. Odpalił Michał Gabiński, który wykorzystując pasywna grę w obronie i brak obrońcy na obwodzie, trafił dwie trojki i dwie prawie trojki, taz za trzy trafił nawet Andrew Chrabascz, co pokazuje, ile WKS miał miejsca. Wśród przeciwników jedynym zagrożeniem był Obie Trotter – 21 punktów z tego 5/7 za trzy, 5 asyst, a po przerwie dołączył do niego Carl Lindbom autor 22 punktów z tego 3/4 za trzy. Śląsk w drugiej połowie dalej dominował i trafiał, co prawda Kamil Łączyński grał mało (do przerwy najlepszy zawodnik), a Clayton Custer miał problemy z wyprowadzeniem piłki (5 strat w 17 minut), jednak ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie – Dorn i Joseph. W sumie aż siedmiu zawodników Śląska trafiło dziesięć i więcej punktów. Śląskowi wychodziło w tym meczu wszystko, czasem trafia się mecz, w którym siedzi wszystko – 89% za jeden, 77% za dwa i 55% za trzy. Świetnie zagrali także Aleksander Dziewa oraz Maciej Wojciechowski, a Torin Dorn zaliczył double-double. Na minus – rozgrywanie Custera, kontuzja kolana w czwartej kwarcie Chrabascza i zaledwie sześc zbiorek w ataku (6 vs 10). Pasywnie w obronie graliśmy przy rzutach z daleka, być może to rozluźnienie, bo największe prowadzenie wynosiło w tym meczu 27 punktów. Finalnie Śląsk stracił 95 punktowi z drużyną, która w tym sezonie nie będzie bić się o play-offy, dlatego ostrożnie należy podchodzić do szans w tym sezonie. Dodam, ze Michael Humphrey w dalszym ciągu nie gra, choć pod koniec mecz trener Adamek dał pograć Tomaszowi Żeleźniak i Jakubowi Musiałowi.

Śląsk Wrocław – Hydrotruck Radom 111:95
Śląsk: Devoe Joseph 18 (3), Torin Dorn 17, Aleksander Dziewa 16, Maciej Wojciechowski 15 (2), Kamil Łączyński 15 (2), Michał Gabiński 12 (2), Andrew Chrabascz 10 (1), Clayton Custer 5 (1), Michał Jodłowski 3, Tomasz Żeleźniak 0, Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Torin Dorn – 17 pkt., 7/10 z gry, 10 zbiórek.

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika

Śląsk basket #3: dwa sparingi z Pardubicami i trzech debiutantów

Śląsk basket #2: sparingi ze Spójnią i Stalą

Śląsk basket- #1: nowy trener, nowy lider i pierwsi Amerykanie