Wolna agentura 2019 – o pompowaniu balonika

Rynek wolnych agentów wygląda imponująco (TUTAJ), jednak mam wrażenie, że NBA grzeje nas nieadekwatnie do ewentualnych wydarzeń. Owszem, Kevin Durant, Kawhi Leonard czy Kyrie Irving wyglądają ciekawie, ale praktyka pokazuje, że nigdy wszyscy najważniejsi agenci nie zmieniają swojej przynależności klubowej. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, mieliśmy kilka zmian, które wpłynęły na ligę:

2010 LeBron James i Chris Bosh do Heat
2012 Ray Allen do Heat
2014 LeBron James do Cleveland
2016 Kevin Durant do Warriors
2018 LeBron James do Lakers

czyli oprócz jednej zmiany, wszystkie dotyczyły LeBrona Jamesa bezpośrednio lub pośrednio. Obecnie nawet ewentualna wspólna wizja gry Kyrie Irvinga i Jimmy Butlera w Knicks lub Nets nie zmieni znacząco ligi. Jesteśmy rok po połączeniu się talentów w Oklahomie i trio Russell Westbrook/Paul George/Carmelo Anthony już nie ma, za Melo jest Dennis Schröder, ale to nie zmieni układu sił.

Układ sił od kilku lat jest jasny, przestańmy mówić o kluczowych zmianach w wolnej agenturze, jeśli cztery ostatnie finały to były rywalizacje LeBrona Jamesa z Golden State Warriors. Nawet pojedynki Celtics z Bryantem na przełomie dziesięciolecia, wcześniej Pistons ze Spurs, albo klasyczne zestawienie Michael Jordan vs Karl Malone to zaledwie dwie serie finałowe.

Rok temu siedmiu zawodników All Star zmieniło klub podczas wolnej agentury lub wymiany:

Paul George (Pacers -> Thunder)
Carmelo Anthony (Knicks -> Thunder)
Isaiah Thomas (Celtics -> Cavaliers)
Kyrie Irving (Cavaliers -> Celtics)
Gordon Hayward (Jazz -> Celtics)
Paul Millsap (Hawks -> Nuggets)
Jimmy Butler (Bulls -> Wolves)
Chris Paul (Clippers -> Rockets)

który z w/w istotnie wpłynął na układ sił? Thunder odpadli ponownie w pierwszej rundzie, nowe gwiazdy Celtics były kontuzjowane, Thomas został oddany dalej (do Lakers), a Nuggets ponownie nie weszli do play-off. Jedynie Wolves awansowali do pierwszej rundy, ale przy rozkwicie talentu Karl-Anthony Townsa, prawdopodobnie taki awans mieliby w ciągu 2 lat bez podpisywania Butlera. Wygląda na to, że jedynie pozyskanie Chrisa Paula przez Rockets na chwile zmieniło układ. Mieliśmy przez moment cień nadziei za sprawą sezonu regularnego i wygranych 65 spotkań, że Warriors mogą przegrać. Ostatecznie wyszło jak zawsze, jedni mówią, że za sprawą kontuzji Chrisa Paula, inni szczęścia (7/44 za trzy w siódmym meczu), a ja powiem przewagą talentu Warriors.

Dlatego nie miejmy złudzeń – za rok niewiele się zmieni, szczególnie patrząc na trendy z obecnego lata, gdzie większość zawodników podpisała przedłużenia (Durant, Paul, George, Capela, Gordon), a oprócz wymienionego LeBrona Jamesa, kluby zmienili tacy zawodnicy jak DeAndre Jordan, DeMarcus Cousins czy Julius Randle. Najczęściej z powodu braku chęci przepłacania środkowych (TUTAJ).

[Prognoza] Wolni agenci 2019

Za rok rynek wolnych agentów eksploduje, bowiem ilość zawodników formatu All-Star i kilku super-starów zmieni układ sił w NBA. Poniżej pierwsze przewidywania odnośnie możliwych kierunków dla zawodników. Te najgorętsze nazwiska najczęściej parowane będą z LeBronem Jamesem i Lakers, ale nie zmieszczą się tam wszyscy, nawet biorąc kontrakt DeMarcusa Cousinsa w Warriors 5,3 mln $ /1 rok.

  1. Kevin Durant – zostanie w Warriors, po zdobyciu trzeciego z rzędu tytułu MVP Finałów. Chciałbym zobaczyć KD w innej drużynie (TUTAJ o Sixers), ale tylko brak mistrzostwa może ten zespół rozbić. Połączenie sił z LeBronem Jamesem lub powrót do Teksasu, gdzie studiował i związanie się np. z Mavericks, to rozbudza wyobraźnię.
  2. Kawhi Leonard – Toronto wygrało wymianę (TUTAJ), pozyskując gracza formatu top5 ligi. Kawhi nie chce grać w Kanadzie, ale nie sądzę, aby stracił drugi sezon z rzędu na ławce strzelając fochy. Wszystkie znaki mówią, że Kawhi wyląduje w Lakers, w grze będą Raptors (Kawhi ma opcję na rok) oraz Clippers, bo często powtarza się kierunek dla tego zawodnika jako „Los Angeles”, a nie „Lakers”.
  3. Kyrie Irving – odszedł, aby zostać liderem. W kluczowych momentach sezonu był kontuzjowany, dzisiaj chce wrócić, ale Celtics nie zagwarantują mu roli pierwszego strzelca, jak choćby sezon wcześniej. Rozkwit talentu Jaysona Tatuma oraz powrót Gordona Haywarda oznaczać będzie dla Celtics nowy kierunek + wymienność pozycji w ataku i obronie (jeszcze jest Jaylen Brown). Podobno najbliżej Uncle Drew są Knicks, mówi się o Nets, a czarnym koniem mogą być Charlotte Hornets, czyli stan, gdzie studiował oraz klub MJa, który po zakończeniu współpracy Jordan Brand z Kawhi Leonardem, chętnie przygarnie Irvinga. W Celtics pod nieobecność Kyrie, bardzo rozwinął się Terry Rozier, dlatego Kyrie nie będzie miał przewagi negocjacyjnej z Dannym Ainge`m.
  4. Jimmy Butler – nie ma chemii w Wolves (TUTAJ) i skoro nie zdecydowano się na oddanie Karla Anthony Townsa, odejdzie Jimmy, który wielokrotnie źle się wypowiadał o etyce pracy KATa i Andrew Wigginsa. Kierunkiem mają być Lakers lub Nets, czyli znowu będziemy mieli rywalizację LeBrona z Irvingiem.
  5. Klay Thompson – urodził się w Los Angeles, więc naturalnie spekuluje się o grę w klubie, gdzie dwa mistrzostwa NBA zdobył jego ojciec, Mychal Thompson. Klay sam powtarza, że nie chce odchodzić, więc pozostanie w Oakland .
  6. Al Horford – na pierwszy rzut oka, nie powinien nigdzie się ruszać, tylko dokończyć karierę w Celtics i poczekać, na zastrzeżenie numeru 42. Problemem będzie wiek Horforda, bo 33 latek będzie oczekiwał kontaktu 30 mln $/rok, najlepiej na kilka lat. Danny Ainge będzie miał kolejny problem, z tą różnicą, że za Irvinga ma zastępstwo, a za Horforda nie. Kilka klubów, w tym Lakers byliby zainteresowani doświadczonym podkoszowym, który rozciąga grę i świetnie broni.
  7. Kemba Walker – na niekorzyść dla niego, w NBA większość drużyn ma już dobrej klasy rozgrywającego lub młodego/zdolnego z draftu. Perspektywa sparowania Walkera z Victorem Oladipo w Indianie lub z Donovanem Mitchellem jest kusząca, ale podobno dobrze mu w Charlotte.
  8. DeMarcus Cousins – przed kontuzją, najprawdopodobniej nie ruszałby się z Pelicans. W jego przypadku, pewna będzie zmiana klubu w lecie, gdyż Warriors nie będą mu mogli zaproponować większego kontraktu niż 5,3 mln $ / rok. Na pewno dobrym centrem będą zainteresowani Lakers, z pozostałych drużyn, ciekawie wygląda połączenie Cousinsa z Mylsem Turnerem i Oladipo.
  9. Khris Middleton i Eric Bledsoe – Bucks w lecie odpuścili Jabari Parkera, aby zatrzymać tę dwójkę. Dla nich to też sezon prawdy, Middleton idzie do góry, Bledsoe nie, ale przyjście Mike`a Budenholzera na pewno pozwoli rozwinąć tych dwóch zawodników.

W przypadku Karl-Anthonego Townsa oraz Kristapsa Porzingisa – jeśli obecne ich kluby zaproponują im maksymalne kontakty, nawet nie spojrzą na inne drużyny.

Kluby nie chcą płacić za środkowych

Minęły lata dominacji środkowych, niektórzy z podziwem wspominają rywalizację Davida Robinsona z Hakeem Olajuwonem, czy Patrickiem Ewingiem, względnie Alonzo Mourninga z Shaquillem O’Nealem. Dzisiaj środkowi są w odwrocie, w zasadzie każdy, kto nie rzuca za trzy ma trudność że znalezieniem sobie klubu, a nawet ten aspekt w erze small ball nie gwarantuje lukratywnej umowy. Rynek wolnych agentów w 2016 eksplodował. Z powodu znacznego zwiększenia limitu plac (z ~69 mln $ ~91 mln $), kluby wydawały na potęgę, czego skutki odczuwają do dzisiaj. Wezmę na tapetę podpisanych wtedy środkowych:

Timofey Mozgow 64 mln $/4 lata
Joakim Noah 72,59/4
Ian Mahinmi 64/4
Meyers Leonard 41/4
Bismack Biyombo 72/4
Miles Plumle 50/4

W sumie za sześciu w/w zawodników, kluby wydały rekordowe 363.59 mln $. Nie muszę dodawać, że to obecnie największe busty, które upycha się za dalej (lub próbuje) za paczkę fajek. Kluby wyciągnęły lekcje, oglądają pieniądz dwa razy, choć oczywiście znajdują się przepłacenia, nie dotyczy to środkowych:

DeMarcus Cousins 5,3 mln $ /1 rok
Brook Lopez 3,4/1
Nerlens Noel 3,7/2
Greg Monroe 2,2/1
JaVale McGee 2,4 / 1

W sumie nieco ponad 15.2 mln za pięciu powyższych zawodników, którzy w szczytowych czasach rokowali lub byli zawodnikami formatu All-Star. Oczywiście, w NBA nadal mamy kilku wysokich zawodników, którzy potrafią rzucać, zbierać i bronic, choćby Joel Embid lub Anthony Davis, jednak należą oni do rzadkości.

Myślę, że na kontrakt choćby Marcina Gortata z 2014 na poziomie 60 mln $/5 lat może liczyć niewielu zawodników. Dzisiaj kluby wola inwestować w talent na obwodzie, nawet wracającego po kontuzji zawodnika (Jabari Parker, Zach LaVine) niż środkowego. Greg Monroe czy Joakim Noah dzisiaj bliżej są Euroligi niż kontraktu z 2016. Bo kluby nie chcą płacić za środkowych.

Cousins będzie musiał zaczynać od nowa

Kilka dni temu, DeMarcus Cousins zszokował NBA zaliczając monstrualne triple-double: 44 punkty, 24 zbiórki i 10 asyst. W ostatnich 25 latach podobny wyczyn osiągnęli jedynie:

1993 Shaquille O`Neal – 24 punkty, 28 zbiórek, 15 bloków

2016 James Harden – 53 punkty, 16 zbiórek, 17 asyst

2017 Russell Westbrook – 57 punktów, 13 zbiórek, 11 asyst

i tyle. Do tego, Pelicans wygrali siedem z ostatnich ośmiu spotkań będąc najgorętszą (obok Oklahoma City Thunder – 6 zwycięstw z rzędu) drużyną w lidze. Współpraca z Anthony Davisem wyglądała nieźle, co przekładało się na zwycięstwa i chemię w drużynie. Bo ta zawsze idzie w parze ze zwycięstwami. W nowoczesnej, niskiej koszykówce dwie wieże miały sens na tyle, że kibice wybrali dwójkę z Pels do pierwszej piątki gwiazd. Jedynie Warriors mieli dwóch swoich reprezentantów w pierwszej piątce.

Pod koniec dzisiejszego spotkania, Cousins zerwał ścięgno Achillesa. Koniec sezonu i minimum sześcio (a niektórzy uważają, że dziewięcio) miesięczna absencja.

Co to oznacza dla samego zawodnika?

  1. ominą go ew. play-off (o tym poniżej), w których nigdy nie zagrał.
  2. czeka go trudna i żmudna rehabilitacja,
  3. ciężkie rozmowy podczas letniego FA. W lecie, po sezonie na poziomie 25.2 pkt., 12.9 zb. miał przebierać w ofertach różnych organizacji – od maxa w Pelicans, przez grę w Lakers u boku Balla i np. George`a, po bycie twarzą nowych zespołów w Dallas i Chicago. Dzisiaj argumenty nie będą po jego stronie, co bardzo odbije się na jego kontrakcie.

Co to oznacza dla klubu? Poniżej dzisiejszy standings zachodu:

6. New Orleans Pelicans 27-21

7. Portland Trail Blazers 27-22

8. Denver Nuggets 25-23

9. LA Clippers 24-24

10. Utah Jazz 21-28

Do końca zostały 32-33 spotkania i Pelicans muszą wykonać ruch podczas najbliższego trade-deadline, aby wzmocnić zespół. Jeśli wzmocnią – będą w play-off. Jeśli nie, wypadną, gdyż Clippers złapali wiatr w żagle, a do Nuggets powróci Paul Milsap. Pelicans muszą zrobić ruch także dlatego, że kolejny brak awansu do play-off oznaczać będzie odejście z zespołu Anthony Davisa. Jego cyferki na pewno wzrosną (obecnie 26,5 pkt., 10.4 zb), a już rok temu był w pierwszej piątce All-team. Niestety nigdy nie przekładało się to na organizację, bo zagrał tylko raz w play-off, a ten sezon będzie jego szóstym w NBA.

Pelicans powinni spróbować wymienić wielki kontrakt Jrue Holiday`a (wartościowo 14 w NBA) i/lub swój obecnie 18 wybór w drafcie na być może innego przepłaconego zawodnika, który zapewni punkty z dystansu. Nicolas Batum? Danilo Gallinari? Wesley Matthews? nie oszukujmy się, transfer perełka jak w przypadku DC:

DeMarcus Cousins i Omri Casspi <-> Buddy Hield, Tyreke Evans, Langston Gallowa i pick w 2017

się nie powtórzy. Bo DeMarcus Cousins to top10 NBA do której długo dążył, ale po rehabilitacji będzie musiał zaczynać od nowa.