Kyrie Irving jest done

Styl z jakim Boston odpadł w drugiej rundzie to największa niespodzianka bieżących play-off – z każdym meczem było gorzej, ostatecznie wystarczyło zaledwie pięć spotkań, aby rozstrzygnąć serię. A przecież, po pierwszym meczu i wyjazdowym zwycięstwie Celtics, szanse się wyrównały. Nagle 60 zwycięstw Bucks, czyli najwięcej od sezonu 1980/81 stało się równoważne z obroną Celtics. W euforii przodował zwłaszcza analityk ESPN, MVP finałów z 2008 Paul Pierce, mówiąc, że to koniec Bucks. Jeden wygrany mecz miał zmienić wszystko, a raczej przywrócić stan sprzed sezonu, gdy Celtics byli typowani na drugą drużynę ligi (TUTAJ). Byli w tym momencie 5-0 w play-off, a Kyrie Irving odgrywał rolę lidera po raz pierwszy w karierze. Po to zażądał transferu, aby rozpocząć swoje legacy. W USA to modne określenie tego, co zostaje po zakończeniu kariery. Irving, rocznik 1992 ma najlepsze lata przed sobą, choć decyzja o opuszczeniu LeBrona Jamesa po latach może oznaczać, ze jednak.. za (sobą).

Uncle Drew opuścił końcówkę poprzedniego sezonu i play-offy, wiec od czasu odejścia z Cavs, mielimy tylko spekulacje. Spekulacje, czy jest tak dobry, żeby mieć swoja drużynę, być liderem, decydować o końcówkach meczów, kształcie organizacji. Takich zawodników w NBA jest niewielu, ale po latach to ich najbardziej doceniamy – stawiamy pomniki i podwieszamy koszulki pod kopula hal. Po przegranej z Bucks nie jestem przekonany, czy Celtics mu zaufają oraz czy on zaufa Celtics. Kyrie Irving zawiódł w drugiej rundzie tak bardzo, że nikt nie pamięta jego dobra grę z Indianą. Dobra, ale nie wybitną, dzisiaj Irving może pomarzyć o statusie jaki ma w Portland Damian Lillard, który serię z Oklahoma miał fenomenalną.

usa_today_10459946.0

Kyrie Irving w lecie zostanie wolnym agentem i będzie miał dwa wybory – zostanie na kilka lat dodatkiem do pierwszej gwiazdy lub duże pieniądze gdzieś na uboczu ligi. Te drugie rozwiązanie pozwoli mu być liderem, ale z czasem będzie tylko dobrym zawodnikiem. Pierwsze rozwiązanie z kolei złączy go z Kevinem Durantem lub… LeBronem Jamesem. W dwa lata historia zatoczy koło. Do pewnego momentu szło mu doskonale:

2012 debiutant roku
2013 pierwsza nominacja do meczu gwiazd
2014 MVP meczu gwiazd
2014 MVP mistrzostw świata
2016 mistrz NBA
2016 zwycięzca igrzysk olimpijskich

Danny Ainge nie zaproponuje mu maksymalnej umowy, względnie zaproponuje i odda za inny asset. Danny Ainge nie będzie miał skrupułów (TUTAJ), tym bardziej, ze Kyrie Irving swoją postawą niczego nie ułatwia. Z Bucks zawiódł w ataku i obronie – zdobył 102 punkty ze 104 rzutów i po raz kolejny wychodziły jego braki w defensywie (111 straconych punktów na 100 posiadań). Plan na lato Celtics to cały czas Anthony Davis i wielka wymiana z udziałem Jasona Tatuma. Kyrie zostając w obecnym klubie, prędzej czy później będzie numerem dwa.

Kyrie jest done – na dobre wypadł z top10 zawodników ligi, stracił na rzecz Damiana Lillarda miano najlepszego clutch playera oraz co gorsze, nie jest w stanie stworzyć dobrej chemii w zespole.

Ainge nie będzie miał skrupułów wymienić Irvinga (i Haywarda)

Powracający po kontuzji kolana, przez którą nie grał od marca Kyrie Irving, wrocił do  zupełnie innego zespołu niż rok temu, gdy przychodził w wyniku wymiany z Cleveland Cavaliers:

Kyrie Irving za Jae Crowder, Isaiah Thomas, Ante Zizic, pierwszorundowy pick 2018 (Collin Sexton) oraz drugorundowy pick 2020

Pod nieobecność dwójki liderów (cały sezon po rozegraniu pięciu minut opuścił Gordon Hayward), w przyrodzie nie ma pustki, a przywództwo na parkiecie przejmowali inni, a Celtics dotarli do finałów konferencji. Zespół grał tak, jak chciał tego Brad Stevens, co pokazują średnie poszczególnych serii play-off:

  • pierwsza runda z Bucks: Horford 18,1 pkt., Brown 17,9, Rozier 17,6, Tatum 15,4
  • półfinał konferencji z Sixers: Tatum 23,6, Rozier 19, Horford 15,4 Brown 15,3
  • finał konferencji z Cavaliers: Brown 19,7, Tatum 17,9, Horford 13,6, Rozier 13,6

przed sezonem prognozowałem Celtics jako przyszłych zwycięzców wschodu (TUTAJ) wskazując ew. problem z wkomponowaniem do składu Kyrie Irvinga i Gordona Haywarda, głownie przez zdublowane pozycje i minuty. z nowymi gwiazdkami Celtics. Po za tym, przychodzili oni do klubu jako przyszli liderzy – najpierw Hayward, a po dwóch tygodniach Irving. Dzisiaj na najważniejszego zawodnika kreowany jest drugoroczniak Jayson Tatum, który jest drugim strzelcem oraz gra najwięcej minut. Kyrie ma najniższą średnia z kariery, zaledwie 17,9 pkt., Hayward gra jeszcze słabiej notując 10,4 pkt., a przychodził z Jazz jako All-Star notujący blisko 22 punkty. Kyrie wiadomo, chciał wygrywać bez Króla, choć jak wiemy, ani jednemu, ani drugiemu się to nie udało. Irving swój najlepszy okres miał w finałach NBA 2017, kiedy rzucał przeciętnie 29,4 pkt. i mimo porażki z Warriors, wydawało się, że jest gotowy z (LeBronem lub nie), grać o najważniejsze cele. Dzisiaj po kontuzji kolana, z ograniczonymi zadaniami po sezonie może trafić na rynek wolnych agentów. Możliwości jest kilka:

  • może skorzystać z opcji zawodnika i pozostać jeszcze na kolejny sezon za 21,3 mln $
  • otrzymać od Danny Ainge propozycje przedłużenia (maksymalnie 102 mln $ za cztery lata)
  • odejść do Nowego Jorku, gdzie się wychował (TUTAJ)

Z kolei Hayward jest najlepiej wynagradzanym zawodnikiem klubu, z kontaktem 31,2 mln $ w tym roku (w przyszłym 32,7 mln $ i kolejnym, jako opcja zawodnika z której niewątpliwie skorzysta na 34,2 mln$), co niestety nie idzie w parze z jego grą.

Danny Ainge jako wybitny strateg, nie ma skrupułów wymieniać swoich liderów. Od dawna marzy o Anthony Davisie, za którego jest w stanie oddać niemal każdego zawodnika. Niemal, bo dzisiaj w Celtics nietykalny jest jedynie Tatum. To musi w końcu w Kyrie wybuchnąć. Najlepiej na parkiecie, jako dominujący zawodnik. Ale może także w szatni lub co gorsze, w mediach. Ainge na pewno ma kilka pomysłów na wzmocnienie drużyny. Terry Rozier będzie dwukrotnie tańszy i będzie łakomym kąskiem dla kilku klubów, a Irving dalej jest dużym nazwiskiem na rynku. Hayward z kolei dubluje się pozycjami z Brownem i Tatumem, i po rocznej przerwie jego nazwisko nie jest tak gorące. Rok czasu to sporo, a wie o tym najlepiej Isaiah Thomas (rok temu w drugiej piątce NBA, obecnie gra za minimum w Nuggets), notabene zawodnik spójnie łączący Celtics, brak sentymentów Danny Ainge’a oraz bezlitosne obsunięcie się w hierarchii zawodników.

[Prognoza] sezon 2018/19 NBA

WSCHÓD

  1. Boston Celtics (61 zwycięstw) – do Celtics powracają po kontuzjach Gordon Hayward i Kyrie Irving, co oznacza drugi sezon z rzędu, kiedy od tej dwójki zaczynamy przywództwo w drużynie. Różnica jest znaczna – wtedy przegrali 1-4 z Cavaliers praktycznie bez walki. W poprzednim sezonie, LeBron James dwoił się i troił, aby zwyciężyć, (TUTAJ) a dzisiaj nie będzie już przeszkodą. Dodatkowo, tamci Celtics dopiero się tworzyli i zastanawialiśmy się, jak sobie poradzą bez Isaiaha Thomasa, Averego Bradley`a, Jae`a Crowdera, Kellego Olynyka. Obecni, są gotowi wygrać nie tylko konferencję – mają potencjalnie najlepszych (wspólnie z Sixers) młodych zawodników – Jaylena Browna i Jaysona Tatuma, potencjalnie najlepszego trenera (Brad Stevens), jednego z najlepszych obrońców w lidze (druga piątka All Defensive Team dla Ala Horforda) oraz Terrego Roziera, który rzuca 26 punktów w siódmym meczu pierwszej rundy z Milwaukee Bucks. Dzisiaj problemem może być wkomponowanie dwójki Hayward/Irving w utalentowany zespól, zwłaszcza, że ciągle wisi nad nimi wymiana i każdy może zmienić drużynę za np. Anthony Davisa (TUTAJ).
  2. Philadelphia 76ers (57) – jedyna drużyna, która talentem wygrywa z Celtics. W zasadzie te porównania świadczą po pierwsze o sile i potencjale, ale także o układzie sił. To Sixers porównujemy do Celtics, a nie odwrotnie, dlatego póki co prognozuję kolejny progres i miejsce w ścisłej czołówce. Muszą stać się dwie z trzech rzeczy – Ben Simmons będzie elitarnym zawodnikiem na miarę all NBA team lub/i Joel Embiid gra min. 70 spotkań lub/i Markelle Fultz staje się laureatem nagrody zawodnika, który poczynił największe postępy. W końcu mówimy o numer jeden draftu, w którym wybrano Jaysona Tatuma i Donovana Mitchella.
  3. Milwaukee Bucks (53) – wierzę w Giannisa Antetokounmpo, który w każdym kolejnym sezonie poprawiał się w punktach, zbiórkach i skuteczności rzutów z gry. Doprowadził średnie do poziomu 26,9 pkt., 10 zb., i 53%. Dla niektórych to faworyt do MVP sezonu, ale podstaąa tego wyboru jest bilans drużyny. Bucks idą tak w górę, że odejście Jabariego Parkera nie osłabi drużyny, bo da rozwinąć się Khrisowi Middletonowi (w play-off notował w siedmiomeczowej serii z Pacerrs średnio 24,7 pkt.) może nawet do meczu All star. Najważniejsze wzmocnienia to Brook Lopez oraz znakomity trener, Mike Budenholzer.
  4. Toronto Raptors (51) – mały regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, ale 60 zwycięstw było wynikiem ponad stan. W lecie pozyskali potencjalnie najlepszego zawodnika konferencji Kawhi Leonarda (TUTAJ) i idą w stronę najlepszej obrony ligi. Zagadką jest zdrowie swojego lidera, ale gdy będzie zdrowy – Raptors idą drogą dawnych mistrzów, którzy zdobywali tytułu bazując na defensywie. W dodatku, Kawhi nie pęka w play-off (#derozan), bo ma na kominku statuetkę MVP finałów.
  5. Indiana Pacers (49) – oni zaskoczyli mnie w zeszłym sezonie najbardziej, będąc trzecia silą w ubiegłorocznym play-off. Dzisiaj każdy spodziewa się kolejnego progresu, czyli awansu do drugiej rundy. Ma im w tym pomoc Victor Oladipo, który stal się dla mnie (pewnie nad wyrost) zawodnikiem z top10 ligi (TUTAJ). Pozyskanie w lecie Tyreke Evansa, zatrzymanie składu i dalszy rozwój Mylesa Turnera – bardzo podoba mi się sposób przebudowy drużyny po odejściu Paula George’a.
  6. Washington Wizards (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Washington Wizards rozbijają duet John Wall/Bradley Beal, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd.

7. Miami Heat (41) – rok temu (TUTAJ), napisałem:

Heat na papierze mają fajną, zbilansowaną drużynę, z liderem Goranem Dragiciem, nieobliczalnym Dionem Waitersem, świetnie broniącymi Jamesem Johnsonem, Hassanem Whitesidem i Justise Winslowem. Brakuje im jednak zawodnika formatu All-Star, kogoś kto poprowadzi klub do czegoś więcej niż tylko do najlepszej ósemki słabego wschodu.

8. Detroit Pistons (40) – na papierze wygrali wymianę z Clippers (TUTAJ), jednak nie zrobili oczekiwanego progresu. Tylko jeden awans do play-off (trzy sezony temu) w dziewięć lat to bardzo słaby wynik, dlatego zaskoczeniem było pozyskanie trenera poprzedniego sezonu Dwane`a Casey`a. Głównym problemem będzie najgorzej zbilansowane salary cup, które w połowie zjada duet podkoszowych, gdzie żaden nie jest w top20 ligi:

2018-19 – 57,5 mln € za dwójkę Griffin/Drummond
2019-20 – 61,3 mln € za dwójkę
2020-21 – 65,3 mln € za dwójkę (jeśli Big Penguin podpisze opcje gracza, a podpisze – nikt tyle nie płaci za środkowych (TUTAJ)
2021-22 – 39 mln € tylko za Griffina

Poza ósemką:
9. Charlotte Hornets (39)
10. Chicago Bulls (36)
11. Cleveland Cavaliers (35)
12. Orlando Magic (30)
13. Brooklyn Nets (24)
14. New York Knicks (18)
15. Atlanta Hawks (14)

ZACHÓD

  1. Golden State Warriors (66 zwycięstw) – kolejny rekordowy sezon mistrzów NBA. Od momentu transferu Kevina Duranta liga stałą się przewidywalna i nie zmieniły tego kontuzje w minionym sezonie. Wzmocnieni DeMarcusem Cousinsem będą nie do zatrzymania.
  2. Houston Rockets (59) – nowe super trio – Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthony na papierze wygląda znakomicie, ale dwójka z nich jest na końcu swojej drogi, co pewnie będzie decydujące w meczach play-off. Daryl Morey robi w Houston świetną robotę, w dwa lata zmienił piątkę: Patrick Beverley, James Harden, Trevor Ariza, Clint Capela, Ryan Anderson na Chris Paul, James Harden, Carmelo Anthonym, P.J. Tucker, Clint Capela. Nawet jeśli Melo ma wchodzić z ławki, to wstawmy w jego miejsce Erica Gordona i nadal będzie to top3 pierwszych piątek.
  3. Oklahoma City Thunder (49) – kolejny znakomity GM, Sam Presti zbudował bardzo dobra drużynę, co pokazuje wielką rywalizacje w tej dziedzinie w NBA. W świecie wielkich gwiazd, jeszcze większych pieniędzy i ograniczających posiadanie jednego i drugiego salary cup, o wyniku drużyny decyduje twój GM. Oczywiście, liderem drużyny jest MVP sprzed roku Russell Westbrook, ale posiada on spore wsparcie w do niedawna liderach Pacers (Paul George) czy Atlanty (Dennis Schröder). Okc powinni zapewnić sobie przewagę parkietu w pierwszej rundzie, bo jeśli drugi raz odpadną tak szybko (w pierwszej), skończy się to rewolucją.
  4. San Antonio Spurs (48) – zaskoczony jestem typami fachowców, którzy w nich nie wierzą. W poprzednim sezonie Potrafili na silnym zachodzie awansować do play-off, bez gry swojego lidera (tylko dziewięć spotkań) którego zresztą oddali. W efekcie do drużyny z bilansem 47-35 przyszedł zawodnik z top20 ligi (TUTAJ), co powinno tchnąć nowego ducha w organizację. Spurs oprócz Kawhi leonarda opuścili Danny Green, Tony Parker, Mamy Ginobili, a w nowym sezonie prowadzić będzie ich duet DeMar Derozan/LaMarcus Aldridge, wsparty znakomitym Gregiem Popovichem. Dlatego typuję podobna liczbę zwycięstw jak w sezonie ubiegłym.
  5. Utah Jazz (47) – to największa rewelacja (wspólnie z Pacers) minionego sezonu i trudno prognozować czy wskoczą na poziom wyżej, czy będą dryfować pomiędzy pierwsza a drugą rundą. Dzisiaj trudno jest utrzymać wynik i to powinno być sukcesem Jazz. Prognozuję, że dalszy postęp zrobi Donovan Mitchell, bo rok temu prognozowaniem im tegoroczny play-off (TUTAJ):

Jeśli jednak Rubio zagra w nowym klubie jak pod koniec swojej gry w Minnesocie, a Mitchell okaże się stealem, Jazz wrócą do play-off już za rok.

6. Los Angeles Lakers (46) – najtrudniej wytypować wynik drużyny, która od pięciu sezonów jest poza play-off, a przychodzi do niej najlepszy zawodnik ligi i kilku role players. Może Rajon Rondo, Lance Stephenson czy JaVale McGee szczyt kariery mają za sobą, ale młodzież: Brandon Ingram, Kyle Kuzma czy Lonzo Ball powinni mieć lepszy sezon, a zadba o to Lebron James. Dlatego typuję 11 zwycięstw więcej, a dla porównania, Lebron wracając do Cavaliers w sezonie 2014/2015 poprawił ich wynik o 20 zwycięstw. Połowa z tego jest naprawdę realna, zwłaszcza, że Lakers są w grze w praktycznie każdą wielką gwiazdę np. Anthony Davisa (TUTAJ)

7.Denver Nuggets (45) – TUTAJ

8. Portland Trail Blazers (44) – w 10 historiach, na które czekam (TUTAJ) napisałem:

Portland Trail Blazers rozbijają duet Damian Lillard/CJ McCollum, który był hot na początku, ale dzisiaj nie prowadzi ich donikąd

poza ósemką:
9. New Orleans Pelicans (40)
10. Memphis Grizzlies (38)
11. Dallas Mavericks (37)
12. Minnesota Timberwolves (35)
13. Phoenix Suns (33)
14. Los Angeles Clippers (28)
15. Sacramento Kings (23)

NAGRODY

Ostatnie typowanie poświęcam MVP, najlepszym piątkom sezonu i pozostałym nagrodom.

MVP:

  1. LeBron James
  2. Kevin Durant
  3. James Harden

Najlepsze piątki:

  1. Stephen Curry, James Harden, Kevin Durant, LeBron James, Joel Embiid
  2. ‎Russell Westbrook, Victor Oladipo, Kawhi Leonard, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis
  3. Ben Simmons, Damien Lillard, Paul George, LaMarcus Aldridge, Nikola Jokić

Najlepszy debiutant:

  1. Luka Doncic
  2. Jaren Jackson Jr.
  3. Trae Young

Trener roku:

  1. Mike Budenholzer
  2. Brad Stevens
  3. Brett Brown

Obrońca roku:

  1. Joel Embiid
  2. Kawhi Leonard
  3. Rudy Gobert

Najlepszy rezerwowy:

  1. Terry Rozier
  2. Eric Gordon
  3. Lou Williams

Zawodnik, który poczyni największe postępy:

  1. Markelle Fultz
  2. Brandon Ingram
  3. Myles Turner

Wolna agentura 2019 – o pompowaniu balonika

Rynek wolnych agentów wygląda imponująco (TUTAJ), jednak mam wrażenie, że NBA grzeje nas nieadekwatnie do ewentualnych wydarzeń. Owszem, Kevin Durant, Kawhi Leonard czy Kyrie Irving wyglądają ciekawie, ale praktyka pokazuje, że nigdy wszyscy najważniejsi agenci nie zmieniają swojej przynależności klubowej. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, mieliśmy kilka zmian, które wpłynęły na ligę:

2010 LeBron James i Chris Bosh do Heat
2012 Ray Allen do Heat
2014 LeBron James do Cleveland
2016 Kevin Durant do Warriors
2018 LeBron James do Lakers

czyli oprócz jednej zmiany, wszystkie dotyczyły LeBrona Jamesa bezpośrednio lub pośrednio. Obecnie nawet ewentualna wspólna wizja gry Kyrie Irvinga i Jimmy Butlera w Knicks lub Nets nie zmieni znacząco ligi. Jesteśmy rok po połączeniu się talentów w Oklahomie i trio Russell Westbrook/Paul George/Carmelo Anthony już nie ma, za Melo jest Dennis Schröder, ale to nie zmieni układu sił.

Układ sił od kilku lat jest jasny, przestańmy mówić o kluczowych zmianach w wolnej agenturze, jeśli cztery ostatnie finały to były rywalizacje LeBrona Jamesa z Golden State Warriors. Nawet pojedynki Celtics z Bryantem na przełomie dziesięciolecia, wcześniej Pistons ze Spurs, albo klasyczne zestawienie Michael Jordan vs Karl Malone to zaledwie dwie serie finałowe.

Rok temu siedmiu zawodników All Star zmieniło klub podczas wolnej agentury lub wymiany:

Paul George (Pacers -> Thunder)
Carmelo Anthony (Knicks -> Thunder)
Isaiah Thomas (Celtics -> Cavaliers)
Kyrie Irving (Cavaliers -> Celtics)
Gordon Hayward (Jazz -> Celtics)
Paul Millsap (Hawks -> Nuggets)
Jimmy Butler (Bulls -> Wolves)
Chris Paul (Clippers -> Rockets)

który z w/w istotnie wpłynął na układ sił? Thunder odpadli ponownie w pierwszej rundzie, nowe gwiazdy Celtics były kontuzjowane, Thomas został oddany dalej (do Lakers), a Nuggets ponownie nie weszli do play-off. Jedynie Wolves awansowali do pierwszej rundy, ale przy rozkwicie talentu Karl-Anthony Townsa, prawdopodobnie taki awans mieliby w ciągu 2 lat bez podpisywania Butlera. Wygląda na to, że jedynie pozyskanie Chrisa Paula przez Rockets na chwile zmieniło układ. Mieliśmy przez moment cień nadziei za sprawą sezonu regularnego i wygranych 65 spotkań, że Warriors mogą przegrać. Ostatecznie wyszło jak zawsze, jedni mówią, że za sprawą kontuzji Chrisa Paula, inni szczęścia (7/44 za trzy w siódmym meczu), a ja powiem przewagą talentu Warriors.

Dlatego nie miejmy złudzeń – za rok niewiele się zmieni, szczególnie patrząc na trendy z obecnego lata, gdzie większość zawodników podpisała przedłużenia (Durant, Paul, George, Capela, Gordon), a oprócz wymienionego LeBrona Jamesa, kluby zmienili tacy zawodnicy jak DeAndre Jordan, DeMarcus Cousins czy Julius Randle. Najczęściej z powodu braku chęci przepłacania środkowych (TUTAJ).

Spryciarz Ainge idzie w draft

Danny Ainge od ponad roku chce pozyskać dominującego podkoszowego, czyli powtórzyć manewr z Kevinem Garnettem 2007. Wtedy, w drugą stronę poszedł pakiet zawodników, którzy z perspektywy czasu nie rozwinęli się na miarę talentu: Ryan Gomes, Gerald Green, Al Jefferson, Sebastian Telfair (oraz Theo Ratliff i dwa picki w drafcie). Ainge zaryzykował i sprowadził zawodnika, który został centralną postacią mistrzowskich Celtics, szczególnie w grze po obu stronach parkietu.

Od roku, Gm Celtics marzy się Anthony Davis. Na pewno tegoroczne play-off popsuło mu plany, bo Pelicans zaszli do drugiej rundy. Od minionego lata, przez początek sezonu, Ainge budował narrację wokół ujemnego bilansu Pelicans. Davis miał iść do Celtics za pakiet zawodników, na czele z Al Horfordem, kimś z duetu Jayson Tatum/Jaylen Brown oraz wybory w drafcie. Dzisiaj do tego transferu jest daleko, gdyż Davis nigdzie się nie rusza.

Ostatnie pogłoski o ewentualnym odejściu Karl Anthony-Townsa (TUTAJ) na pewno zainteresowały Celtics. Ainge ma gotowy skład na finały – młodzi zawodnicy mają być lepsi, a do drużyny dołączy dwóch kontuzjowanych All-Starów. Prawdopodobne podpisanie kontaktu przez LeBrona Jamesa z Sixers lub Rockets sprawia, że Ainge musi być ciągle w grze. Bo to, co pozwala eliminować inne zespoły, nie pozwala wygrywać z LeBronem. Na dzisiaj bilans trenera Celtics oraz najlepszego podkoszowego nie wygląda dobrze:

Brad Stevens vs Lebron James 4-12
Al Horford vs Lebron James 4-20

Pogłoski z transferem KATa ucichły, być może do lata, ale kolejnych dostarczył nam draft, w którym jest dwóch zawodników, którzy interesują Ainge`a – DeAndre Ayton oraz Mo Bamba. Szczególnie ten drugi jest do pozyskania, typowany poza top3 czyli do wyciągnięcia choćby przez Memphis Grizzlies. Ponieważ Grizzlies chcą zawodnika tu i teraz (TUTAJ), opcja z oddaniem jednego z dwójki Jayson Tatum/Jaylen Brown może ich zainteresować.

Zatem nie Davis, nie Towns, a Bamba? na pewno będzie tańszy niż wskazana dwójka, co przy powrocie Gordona Haywarda nie osłabi składu. Jeśli spryciarz Ainge postanowił samemu pozyskać podkoszowego na miarę Garnetta, na pewno mu się uda. Tatum, Brown, Rozier, wybór w przyszłym drafcie Kings (chroniony pick 1) lub Grizzlies (chroniony pick 1-8) na pewno zainteresuję którąś z drużyn.