Śląsk basket #22: siedem trafionych trójek w drugiej kwarcie, czyli Śląsk zaczyna rundę rewanżową od zwycięstwa w Radomiu #plkpl

Opis pierwszego meczu (TUTAJ).

Pierwszy mecz rundy rewanżowej z Hydrotruckiem Radom zaczynamy piątką: Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Michał Gabiński, Michael Humphrey, co oznacza, że po dwóch spotkaniach nieobecności od razu do piątki wraca Wojciechowski.

W pierwszej akcji Gabiński nie trafił za trzy punkty, odpowiedział Trotter, a po zmianie krycia nie nadążył chwalony ostatnio (TUTAJ) Humphrey. Amerykanin nie trafił trójki, zebrał na nim Adrian Bogucki i szybko usiadł na ławce. W jego miejsce wszedł Aleksander Dziewa, który od razu zdobył punkty po asyście Wojciechowskiego. Śląsk nie trafiał rzutów za trzy, zmienił więc zagrywkę i najpierw Wojciechowski wszedł pod kosz, a następnie ponownie trafił Dziewa po asyście Łączyńskiego. Dziewa od kiedy pojawił się na boisku toczył walkę z Boguckim, to nowy pojedynek zdolnych podkoszowych, o których kibice upominają się nawet w kontekście kadry. Gdy dwóch kolejnych akcjach Gabiński nie trafia spod kosza i za trzy punkty, musi zejść i w jego miejsce melduje się Andrew Chrabascz. W tym momencie Łączyński notuje drugi przechwyt, ale zupełnie nie radzimy sobie z rzutami z dystansu. Carl Lindbom za trzy ma trzy trafione rzuty na pięć prób, Śląsk ma 0/4. Fajnie pod koszem wygląda Dziewa, który radzi sobie sobie z Boguckim w pojedynczych akcjach. Notujemy jednak kolejną stratę, a po akcji ‚and one’ Roda Camphora, Radom prowadzi 20-10. Na szczęście pod koniec Śląsk trochę lepiej zagrał i po pierwszej kwarcie przegrywał tylko 18-20 za sprawą nietrafionych rzutów za trzy Radomia i dobrej gry Humphrey`a, który po czasie trenera Olivera Vidina zanotował sześć punktów i dwie zbiórki.

W drugiej kwarcie, po sześciu kolejnych nietrafionych trójkach wrocławian. pierwszą trafił Joseph. W kolejnej akcji nie trafił Torin Dorn i przyznam szczerze, że nie wiem dlaczego wykonuje on rzuty z dystansu z nieprzygotowanych pozycji, skoro w sezonie notuje skuteczność 29% za trzy punkty. Co innego Danny Gibson, który ostatnio zaczął trafiać za trzy (trzy trafione z Legią i cztery z Enea Astorią), który trafił w pierwszym rzucie. Na szczęście Radom cały czas nie trafia za trzy punkty (po 3/5 w szóstej minucie pierwszej kwarcie, nie trafili kolejnych 13 rzutów za trzy punkty). Dwie kolejne trójki Łączyńskiego i ponownie Gibsona dało prowadzenie 32-27 wrocławian, którzy przejmują grę, a Radom cały czas nie trafia z dystansu. W tym momencie trener Vidin sporo gra Jakubem Musiałem – w pierwszych 15 minach zagrał on pięć minut, mimo pełnego składu Ślaska. W kolejnych akcjach Joseph znowu trafi za trzy punkty, w sumie w drugiej kwarcie zespół trafił siedem trójek (na osiem prób) i umiejętnie rozbijał obronę strefową Hydrutrucka. Na koniec kwarty po osobistym Dziewy Śląsk prowadził 48-34, a drugą kwarte wygrał 30-14 przy skuteczności 78% z gry. W pojedynku młodych – Bogucki wygrywa z Dziewą 13 – 7. Warto dodać, że do przerwy Gibson zanotował pięć asyst, a cztery Łączyński.

W trzeciej kwarcie zaczynamy z Musiałem, który wchodzi zamiast Wojciechowskiego aby męczyć Obie Trottera. Jest to ciekawa transformacja zawodnika, który w 1 lidze znany był głównie jako strzelec z dystansu. Gdy Gabiński trafił swoja pierwsza trójkę w trzecim rzucie, Śląsk prowadził 15 punktami. Głównie dzięki ławce rezerwowych, bo po 22 minutach jest 19-0 w punktach zamienników. Od tego momentu przebudzili się Trotter i Lindbom, ale Śląsk kontroluje grę trafiając trojką Gibsona. Linbom gra znakomity moment – punktuje i asystuje, a przewaga Sląska wynosi tylko sześc punktów. Goście stracili tempo gry, przestali grac swoich zagrywek, a kolejne trafione rzuty gospodarzy nakręcały Hydrotruck do wyniku na koniec kwarty 62-59 dla WKS. Warto zauważyć, że wypadł zupełnie z rotacji Torin Dorn który przez trzy kwarty zagrał zaledwie pięć minut, a na początku sezonu u trenera Adamka dawał on ogromny impuls będąc momentami nawet najlepszym graczem zespołu. Ogólnie bardzo udana kwarta dla radomian wygrana 27-16.

W czwartej kwarcie po trójce byłego zawodnika Sląska Artura Mielczarka i akcji ‚and one’ Josehpa utrzymywało się trzy punktowe prowadzenie. Na szczęście mamy przewagę pod koszem – zbieramy w obronie i w ataku, dobijamy i zaskakująco szybko wychodzimy na dziesięciopunktową przewagę. Niestety po stracie Łączyńskiego, od razu za trzy trafia Trotter i już siedem punktów straty. W odpowiedzi Joseph zalicza bardzo ważną zbiórkę w ataku i zdobywa punkty, a w całej czwartej kwarcie bierze trudne rzuty na siebie i trafia, a chwilę później po zbiórce w ataku Chrabascza trafia tym razem za trzy punkty. Śląsk na dwie minuty przed końcem zbiera dwie piłki w dwóch kolejnych posiadaniach – tego nie było w całym sezonie, gdzie często przez przegraną walkę na tablicach przygrywaliśmy mecze. Warto dodać, że Musiał wchodzi za Łączyńskiego, który zszedł po drobnej kontuzji, a nie Dorn (w całym meczu zagrał 10,5 minuty – trzeci najniższy wynik w sezonie, a drugi u Vidina). W kontrataku mieliśmy przewagę trzy/jeden, ale Chrabaszcz podaje za plecy Gibsona przy siedmiopunktowym prowadzeniu. W opowiedzi Mielczarek trafia za trzy i na minutę przed końcem jest już 78-82. Czas dla trenera Vidina został znakomicie rozegrany – po zasłonie Chrabascza przy wybijaniu piłki z boku Joseph trafia za trzy punkty. Takich akcji też nie widzieliśmy u trenera Adamka, gdzie wiele razy zawodnik wybijający nie miał komu podać. Gra jednak toczy się dalej, bo mamy duży błąd Humphrey`a, który wypychał Camphora przy rzucie z dystansu, co wykorzystuje Amerykanin trafiając 3/3. Zaskakujące było to, że Hydrotruck przez 15 sek nie potrafił sfaulować przeciwnika, a wrocławianie umiejętnie rozrzucali piłkę mając na boisku samych niskich zawodników i Humphrey`a, a gdy w ostatniej akcji podanie przechwytuje Chrabascz – Śląsk wygrywa 83-87. Brawo!

HydroTruck Radom – Śląsk Wrocław 83:87

Śląsk: Devoe Joseph 23 (5), Michael Humphrey 17, Danny Gibson 13 (3), Kamil Łączyński 9 (2), Aleksander Dziewa 9, Torin Dorn 6, Mathieu Wojciechowski 4, Michał Gabiński 3 (1), Andrew Chrabascz 3, Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Devoe Joseph – 23 punkty, 5/9 za trzy, 6 zbiórki., 4 asysty.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #21: Połówka Śląska za nami

Śląsk basket #20: popis ataku i obrony Śląska, z Warszawy z tarczą #plkpl

Śląsk basket #19: Śląsk z Legią po prostu musi wygrać – krótka zapowiedź

Śląsk basket #18: Dwie statystyki Danny Gibsona, czyli dajmy szansę Musiałowi

Śląsk basket #17: Gabiński z Dziewą, Chrabascz z Humphreyem czy może small ball z Wojciechowskim w roli silnego skrzydłowego, czyli jak zestawić podkoszowych #plkpl

Śląsk basket #5: ostre rzucanie na inaguracje (z Hydrotruckiem)

Inauguracja sezonu Tauron Basket Liga 2019/20 miała miejsce we Wrocławskiej Orbicie, mieście szczególnym dla koszykówki w Polsce – mowa przecież o 17-krotnym mistrzu Polski, który po trzech latach wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej. Mecz transmitowała telewizja Polsat, która w tym sezonie na kanwie sukcesu koszykarzy, będzie miała po cztery transmisje (TUTAJ). Śląsk przystępował do spotkania niepewny swoich umiejętności – w sparingach było rożnie przegrywali z Pardubicami (TUTAJ), Ostrowem (TUTAJ), a w Memoriale Adama Wojcika dwukrotnie ulegli rywalom (TUTAJ). Od Memoriału minęło cztery dni, a trener Andrzej Adamek do gry przeciwko Hydrotruckowi Radom desygnował zupełnie nowa piątkę – Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Aleksander Dziewa i Michał Gabiński. Piątka eksperymentalna, na ławce został m.in. Torin Dorn, lider zespołu w sparingach, a w piątce wystąpił Devoe Joseph, który dotychczas najbardziej zawodził. Zaczęło się bardzo mocno, Śląsk grał niczym w transie – 80% skuteczności z gry i 59 punktów w pierwszej połowie – nikt z 1948 kibiców nie marzył nawet o takiej grze Wrocławian. Śląsk grał koncertowo – trafiał za trzy (w całym meczu 11/20) dominował na tablicach (31 vs 21), co nie zmieniło się także po przerwie. Odpalił Michał Gabiński, który wykorzystując pasywna grę w obronie i brak obrońcy na obwodzie, trafił dwie trojki i dwie prawie trojki, taz za trzy trafił nawet Andrew Chrabascz, co pokazuje, ile WKS miał miejsca. Wśród przeciwników jedynym zagrożeniem był Obie Trotter – 21 punktów z tego 5/7 za trzy, 5 asyst, a po przerwie dołączył do niego Carl Lindbom autor 22 punktów z tego 3/4 za trzy. Śląsk w drugiej połowie dalej dominował i trafiał, co prawda Kamil Łączyński grał mało (do przerwy najlepszy zawodnik), a Clayton Custer miał problemy z wyprowadzeniem piłki (5 strat w 17 minut), jednak ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie – Dorn i Joseph. W sumie aż siedmiu zawodników Śląska trafiło dziesięć i więcej punktów. Śląskowi wychodziło w tym meczu wszystko, czasem trafia się mecz, w którym siedzi wszystko – 89% za jeden, 77% za dwa i 55% za trzy. Świetnie zagrali także Aleksander Dziewa oraz Maciej Wojciechowski, a Torin Dorn zaliczył double-double. Na minus – rozgrywanie Custera, kontuzja kolana w czwartej kwarcie Chrabascza i zaledwie sześc zbiorek w ataku (6 vs 10). Pasywnie w obronie graliśmy przy rzutach z daleka, być może to rozluźnienie, bo największe prowadzenie wynosiło w tym meczu 27 punktów. Finalnie Śląsk stracił 95 punktowi z drużyną, która w tym sezonie nie będzie bić się o play-offy, dlatego ostrożnie należy podchodzić do szans w tym sezonie. Dodam, ze Michael Humphrey w dalszym ciągu nie gra, choć pod koniec mecz trener Adamek dał pograć Tomaszowi Żeleźniak i Jakubowi Musiałowi.

Śląsk Wrocław – Hydrotruck Radom 111:95
Śląsk: Devoe Joseph 18 (3), Torin Dorn 17, Aleksander Dziewa 16, Maciej Wojciechowski 15 (2), Kamil Łączyński 15 (2), Michał Gabiński 12 (2), Andrew Chrabascz 10 (1), Clayton Custer 5 (1), Michał Jodłowski 3, Tomasz Żeleźniak 0, Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Torin Dorn – 17 pkt., 7/10 z gry, 10 zbiórek.

Śląsk basket #4: co wiemy po memoriale Adama Wójcika

Śląsk basket #3: dwa sparingi z Pardubicami i trzech debiutantów

Śląsk basket #2: sparingi ze Spójnią i Stalą

Śląsk basket- #1: nowy trener, nowy lider i pierwsi Amerykanie