Skład Lakers został rozjechany – bez wzmocnień ławki ani rusz

Pierwszy mecz sezonu regularnego pomiędzy Clippers a Lakers to coś więcej niż derby Miasta Aniołów. Coś więcej niż debiuty w nowych drużynach Kawhi Leonarda i Anthony Davisa. To pierwsza weryfikacja tego, co znakomicie zapowiada nowy sezon i być może finały NBA.

Oczywiście sezon jest długi, wiele się może wydarzyć – od kontuzji po zmiany kadrowe. Ale jeśli w pierwszym meczu dominuje Kawhi to wiesz, że ustawianie Clippers na szczycie konferencji zachodniej w różnych zabawach i typach ma sens. Zresztą dlaczego by nie miało, Kawhi dominował w play-off i `tylko’ zmienił klub, nie wydarzyło się nic, co miałoby zmienić jego pozycje najlepszego zawodnika ligi, jak od czerwca zaczęliśmy go nazywać. Lebron James, który od co najmniej 10 lat miał ten tytuł, tym razem był nieco w cieniu Kawhia. Siedem trafionych rzutów z rzędu i 30 punktów vs ostatnie punkty spotkania LeBrona na na 8 min i 51 sekund przed końcem. Mimo klasycznych statystyk dla Króla w okolicach triple double (18/10/8) wiadomo, kto wygrał ten pojedynek. Zresztą nie tylko LeBron zniknął pod koniec – Anthony Davis nie trafił żadnego kosza w czwartej kwarcie. Dlatego statystyki potencjalnie najlepszego duetu w Lidze, czyli dwa punkty w ostatniej kwarcie, a w całym meczu 15/40 z gry i tylko jedna trójka z siedmiu rzutów to za mało. Jednak to nie jest jedyny problem Lakers w tym meczu, a może i całym sezonie.

Problemem numer jeden jest ławka, która potrzebuje wzmocnień – Quinn Cook, Troy Daniels, Kentavious Caldwell-Pope, Jared Dudley i Dwight Howard. Nawet na papierze nie wyglądają dobrze i jest ogromna dysproporcja pomiędzy pierwszym składem a drugim. Na ich nieszczęście, ławka Clippers jest najsilniejsza w Lidze. Werdykt w pierwszym meczu brutalny – aż 60-19 dla Clippers! Zresztą spójrzmy na wykonawców – JaMychal Green, Moe Harkles, Montrezl Harell, Lou Williams; atak, obrona, zbiórek, punkty, trójki. Lakers nawet nie próbują wykorzystywać ofensywie zamienników bo 7 na 21 rzutów to nic. Świetny debiut Dannego Greena – 28 punktów (w tym 7 na 9 za trzy) nie będzie zdarza się co mecz. Diagnoza dotycząca słabej ławki jest jedną – za dużo oddano za Anthony Davisa:

Anthony Davis <=> Lonzo Ball, Brandon Ingram, Josh Hart i trzy pierwszorundowe picki (w tym pick nr 4 w najbliższym drafcie)

Dzisiaj GMowie drużyn to (w większości) wytrawni stratedzy, więc w pewnym momencie trzeba podejmować decyzje decydujące o losach organizacji. Najlepsi zawodnicy zdobywają mistrzostwo dlatego, aby wykorzystać ostatnie mocne lata LeBrona Jamesa trzeba było zaryzykować. W przeciwnym razie Lakers balansowaliby na granicy play-off. Wiadomo, że sezon 35-47 raczej by się nie powtórzył, bo była kontuzja LBJ, a doszłoby zgranie, lepszy trener, rozwój młodych zawodników, ale brak kluczowego ruchu oznaczałoby stracenie szansy na tytuł mając w składzie drugiego zawodnika w historii ligi, przecież nawet Cleveland potrafili zbudować skład wokół Króla. Dlatego teraz Lakers muszą lobbować po najlepszych zwalnianych zawodników, choćby Andre Iguodalę z Memphis Grizzlies, jak w końcu zostaną ustalone warunki zakończenia współpracy. Muszą także czekać na 15 grudnia, kiedy zawodnicy podpisani w lecie przestaną być chronieni i będą mogli być elementem wymian. Wiadomo, że kontuzjowany jest Kyle Kuzma, nie zagrał Rajon Rondo ale nie będzie to większy upside niż kontuzjowany Paul George. Dlatego do dzieła Panie Rob Pelinka.

AD z LBJ

Jeszcze nie milkną podsumowania finałów NBA, a mamy wielka bombę w NBA. W wymianie do Los Angeles Lakers przejdzie Anthony Davis:

Anthony Davis <=> Lonzo Ball, Brandon Ingram, Josh Hart i trzy pierwszorundowe picki (w tym pick nr 4 w najbliższym drafcie)

Lakers udało się zatrzymać Kyle Kuzmę, czyli nie oddawać wszystkich młodych zawodników w wymianie, która zmieni układ ligi. Oczywiście, Lakers oddają wiele, ale Pelicans przed najbliższym draftem maja pewność, że zbudują sobie zespól wokół Ziona Williamsona. Ball, Holiday, Ingram, Williamson i Julius Randle – tak będzie wyglądać pierwsza piatka Pelicans, a dodatkowo w wolnej agenturze mogą pozyskać środkowego (DeMarcus Cousins, DeAndre Jordan), który zechce z bliska zobaczyć nowego LeBrona Jamesa. Niewykluczone także, że Pelicans będą handlować swoim pickiem, aby skrócić czas budowy drużyny na playoffy.

Podpisanie we wrześniu umowy Anthony Davisa z agencją Richa Paula, przyjacielem LeBrona Jamesa miało ich połączyć wcześniej. Niestety Magic Johnson zaprzepaścił sezon Jamesa w prime i nie zbudował zespołu na play-offs mając wielkie możliwości – miasto, historie i utalentowanych zawodników w wymianie. Lakers w ramach nagrody pocieszenia otrzymali wysoki pick, który przeważył w ostatecznej wymianie. W grze liczyli się podobno Celtics, ale Danny Ainge po deklaracji Kyrie Irvinga, który odmówił podpisania opcji zawodnika, nie zdecydował się oddać Jaysona Tatuma. To z kolei pokazuje słabość poprzedniego GMa Pelicans Della Dempsa, ktory do końca wierzył w obietnice Ainge`a.

To oczywiście nie koniec zmian, bo Lakers zdecydowanie pójdą w wolnej agenturze po rozgrywającego, choćby Kembe Walkera. Lakers mogą mieć w lecie maksymalnie 32,5 mln $, nieporównywalnie do Hornets, którzy mogą swojemu liderowi zaproponować umowę 221,3$ na 5 lat. Walker podpisując najwyższy kontakt w lidze straciłby szanse na mistrzostwo, zostając w klubie w którym zalewie dwa razy na osiem sezonów grał w play-offs (Davis dwa na siedem sezonów).

Ta wymiana oznacza, że LeBron James po sezonie upokorzeń wraca tam, gdzie jego miejsce. Bo jeśli brakowało nam czegoś w obecnych play-off to jego obecności. Pomoże mu w tym Davis – pierwszy pick drafu 2012, najlepszy debiutant, trzykrotnie nominowany do pierwszej piątki ligi i najlepszych obrońców.

Pierwsze rozkminy po loterii draftu 2019

Pelicans wygrali Ziona Willamsona. Wiadomość numer jeden opisująca dokładnie co się wydarzyło i gdzie będzie najciekawiej w lato. Mniejszych rzeczy było także kilka, mi się najbardziej podobało, że najsłabsze zespoły dostały po łapach za tankowanie.

  1. Pelicans (33 zwycięstwa w sezonie regularnym) – bezapelacyjny zwycięzca draftu. Generalny Menadżer David Griffin jest pewniakiem, gdy chcesz powalczyć o pierwszy numer draftu (drugi raz przyniósł szczęście, poprzednio w 2014, Cleveland wybrali Andrew Wigginsa). Griffin objął tę funkcję w kwietniu, gdy poprzedni GM Dell Demps nie potrafił przebudować drużyny oddając Anthony Davisa. Davis był przymierzany do Lakers (TUTAJ), mieli dogadaną wymianę w lato z Celtics m.in. za Jasona Tattuma, wreszcie miał iść do Knicks za pierwszy wybór. Kilka godzin po drafcie wiemy, że Davis i tak odejdzie, ale Pelicans dostaną w zamian nie tylko pakiet, ale także (z draftu) Williamsona.
  2. Grizzlies (33) – rok temu spadli z drugiego na czwarte miejsce, tracąc szansę na Lukę Doncicia, kolejna europejską twarz organizacji po braciach Gasol. Wybrali bardzo dobrze – Jaren Jackson Jr. jest utalentowanym podkoszowym, który teraz utrzyma wsparcie od dominującego rozgrywającego Ja Moranta lub utalentowanego strzelca R.J. Barretta. To sprawia, że mogą wymienić Mike`a Conleya i otrzymać w zamian kolejny talent, a następnie przebudować drużynę w oparciu o utalentowanych zawodników.
  3. Knicks (17) – nie mają ani Ziona, ani Davisa. Otrzymali trzeci pick, a ostatnio w top3 byli w 1985 wybierając z jedynką Patricka Ewinga. Otrzymają kogoś z dwójki Morant/Barrett, ale dzisiaj nie jestem pewien, czy wobec ewentualnego pozyskania Kevina Duranta w lecie, pick nie będzie oddawany dalej. Na Knicks był duży hype przed draftem – byli najsłabszą drużyną ligi, jednak zasady draftu się zmieniły i już nie 25 a 14% przysługuje najsłabszym. Mogli mieć gorzej, jak Suns czy Bulls.
  4. Lakers (37) – zwycięzca draftu nr 2, w końcu przesunęli się najwyżej w stosunku do umiejętności. Otrzymali w zamian czwarty wybór, który posłuży im do dalszych wymian. Dzisiaj mają najlepszy pakiet po Anthony Davisa i nie muszą oddawać całego trio Lonzo Ball, Kyle Kuzma i Brandon Ingram. Co więcej, mogą poczekać na rozwój sytuacji i zrobić wymianę z Wizards (Bradley Beal), Phoenix Suns (Devin Booker) czy Grizzlies (Mike Conley) za mniejszy pakiet i wybór nr cztery, dalej posiadając pieniądze w wolnej agenturze.
  5. Cavaliers (19) – oni nie mogli wygrać tego draftu – karma musi wrócić, przecież w latach 2011-2014 wygrywali draft trzykrotnie.
  6. Phoenix Suns (19) – jestem zwolennikiem karencji bo wyborze wysokiego picku, aby wyrównać szanse innych drużyn i przestać nagradzać przegrywanie. Suns z wyborem 6 są dalej w beznadziejnym miejscu, nie wróżę im także powodzenia przy podpisywaniu wolnych agentów.
  7. Chicago Bulls (22) – znowu siódemka (rok temu wybrali Wendella Cartera), która stawia zespół w podobnym położeniu jak Suns.
  8. i 10. Atlanta Hawks (29) – rok temu oddając wybór 3 w zamian za 5 dostali także zastrzeżony wybór Mavericks. Nie poszli do góry i powinni wybrać talent do duetu John Collins / Trae Young. Tam wszystko dzieje się we właściwym kierunku.
  9. Wizards (32) – powinni oddać ten wybór, najlepiej z Johnem Walllem i przekazać berło do Bradleya Beala. Chętni się znajdą, choćby Heat, Hornets, Pistons, czy Timberwolves.

Wszystkie drogi prowadzą do Lakers #AD

Tydzień temu Anthony Davis, gwiazda New Orleans podpisał umowę z agentem Richem Paulem. Rich Paul to agent z Cleveland, który reprezentuje m.in. Erica Bledsoe, Johna Walla, Bena Simmonsa, ale oczywiście jest najbardziej znany jest jako długoletni przyjaciel LeBrona Jamesa. Należy podkreślać, że Paul reprezentuje jeszcze Tristana Thompsona czy J.R. Smitha, ale to naturalne, że świta LeBrona trzyma się razem. Od razu po zmianie agenta sprawdziłem, jak długo będzie miał kontrakt z Pelicans. Jego status zdefiniował bym jako dwa plus jeden, czyli dwa lat kontaktu i opcja zawodnika, z której na pewno Davis nie skorzysta. Nawet nie chodzi o sama zmianę otoczenia, po prostu budżet salary cup rośnie z roku na rok i opcja w wysokości 28,7 mln $/rok za takiego zawodnika to będzie za mało.

Mówimy w końcu o zawodniku top5 ligi (TUTAJ), który jako jedyny w poprzednim sezonie uplasował się w najlepszej piątce punktów, zbiórek i bloków. Davis to najlepszy podkoszowy ligi, dlatego pierwsze plotki dochodziły z obozów najlepszych drużyn ligi:

  • Warriors, którzy rzekomo byliby w stanie oddać nawet parę Thompson/Green, o tej wymianie spekulowano jakiś czas temu, miała by dać nową jakość mistrzom NBA i zabezpieczyć zespół na wypadek odejścia Kevina Duranta,
  • Celtics, którzy mają mnóstwo talentu, ale muszą zrobić jakiś ruch, aby nie skończyć w najlepszym wypadku na sweepie w finale. Jeszcze w czerwcu pisałem (TUTAJ):

Od roku, Gm Celtics marzy się Anthony Davis. Na pewno tegoroczne play-off popsuło mu plany, bo Pelicans zaszli do drugiej rundy. Od minionego lata, przez początek sezonu, Ainge budował narrację wokół ujemnego bilansu Pelicans. Davis miał iść do Celtics za pakiet zawodników, na czele z Al Horfordem, kimś z duetu Jayson Tatum/Jaylen Brown oraz wybory w drafcie. Dzisiaj do tego transferu jest daleko, gdyż Davis nigdzie się nie rusza.

Wtedy w wyścigu o Davisa prowadzili Celtics. Dzisiaj, jeśli Davis chcę odejść, bardzo możliwe, że będą to Lakers. Skojarzenia z Lakers są naturalne – Lebron James, wspólny agent i Los Angeles. Lebron dlatego przeprowadził się do LA, aby realizować swoje biznesy, a w Kalifornii są nieporównywalnie większe możliwości niż w Cleveland czy Nowym Orleanie. Posiadanie w jednej drużynie dwóch tytanów fizyczności, może zdefiniować na nowo ligę. To już nie będzie eksperyment, który się nie udał z Cousinsem i Davisem (notabene przez kontuzje DMC). Swoje umiejętności mieliby połączyć drugi i trzeci koszykarz minionego sezonu. W przeciwną stronę mógłby iść m.in. Kyle Kuzma i Lonzo Ball, ale nie byłoby to proste z uwagi na różnice w kontraktach. Co ciekawe, w lecie mieliśmy wymianę zawodników (ale nie bezpośrednia) – Rajon Rondo przyszedł z wolnej agentury z Lakers, natomiast Julius Randle do Pelicans. Agentów zawodnicy nie zmieniają od tak, dlatego z całą pewnością – wszystkie drogi prowadzą do Lakers.

Spryciarz Ainge idzie w draft

Danny Ainge od ponad roku chce pozyskać dominującego podkoszowego, czyli powtórzyć manewr z Kevinem Garnettem 2007. Wtedy, w drugą stronę poszedł pakiet zawodników, którzy z perspektywy czasu nie rozwinęli się na miarę talentu: Ryan Gomes, Gerald Green, Al Jefferson, Sebastian Telfair (oraz Theo Ratliff i dwa picki w drafcie). Ainge zaryzykował i sprowadził zawodnika, który został centralną postacią mistrzowskich Celtics, szczególnie w grze po obu stronach parkietu.

Od roku, Gm Celtics marzy się Anthony Davis. Na pewno tegoroczne play-off popsuło mu plany, bo Pelicans zaszli do drugiej rundy. Od minionego lata, przez początek sezonu, Ainge budował narrację wokół ujemnego bilansu Pelicans. Davis miał iść do Celtics za pakiet zawodników, na czele z Al Horfordem, kimś z duetu Jayson Tatum/Jaylen Brown oraz wybory w drafcie. Dzisiaj do tego transferu jest daleko, gdyż Davis nigdzie się nie rusza.

Ostatnie pogłoski o ewentualnym odejściu Karl Anthony-Townsa (TUTAJ) na pewno zainteresowały Celtics. Ainge ma gotowy skład na finały – młodzi zawodnicy mają być lepsi, a do drużyny dołączy dwóch kontuzjowanych All-Starów. Prawdopodobne podpisanie kontaktu przez LeBrona Jamesa z Sixers lub Rockets sprawia, że Ainge musi być ciągle w grze. Bo to, co pozwala eliminować inne zespoły, nie pozwala wygrywać z LeBronem. Na dzisiaj bilans trenera Celtics oraz najlepszego podkoszowego nie wygląda dobrze:

Brad Stevens vs Lebron James 4-12
Al Horford vs Lebron James 4-20

Pogłoski z transferem KATa ucichły, być może do lata, ale kolejnych dostarczył nam draft, w którym jest dwóch zawodników, którzy interesują Ainge`a – DeAndre Ayton oraz Mo Bamba. Szczególnie ten drugi jest do pozyskania, typowany poza top3 czyli do wyciągnięcia choćby przez Memphis Grizzlies. Ponieważ Grizzlies chcą zawodnika tu i teraz (TUTAJ), opcja z oddaniem jednego z dwójki Jayson Tatum/Jaylen Brown może ich zainteresować.

Zatem nie Davis, nie Towns, a Bamba? na pewno będzie tańszy niż wskazana dwójka, co przy powrocie Gordona Haywarda nie osłabi składu. Jeśli spryciarz Ainge postanowił samemu pozyskać podkoszowego na miarę Garnetta, na pewno mu się uda. Tatum, Brown, Rozier, wybór w przyszłym drafcie Kings (chroniony pick 1) lub Grizzlies (chroniony pick 1-8) na pewno zainteresuję którąś z drużyn.