Zmieniamy szyld i jedziemy dalej

Po nieudanym mundialu, rezygnacje z Adama Nawalki przyjęto że zrozumieniem. W końcu był jasno sprecyzowany cel (wyjście z grupy), który nie został zrealizowany. A do tego wszystkiego fatalny styl naszej drużyny. Wydaje się, że wszyscy mieli dosyć tej sytuacji – kibice, dziennikarze, Prezes (bo kibice i dziennikarze), zawodnicy i sam selekcjoner.

To takie polskie, zrzucać winę na kozła ofiarnego i wmawiać, że przez szukanie wariantów taktycznych, rotację składem i polowania, nam się nie udało. To takie polskie uważać, że mieliśmy i mamy potencjał na 1/4 skoro dotarli tam Szwedzi i Rosjanie.

Otóż nie, mamy drużynę sytą sukcesami, zmęczoną wzajemnym towarzystwem i z dość ograniczonym pokoleniem zawodników na dobrym poziomie. Piotr Zieliński, moja nadzieja na mundial, na co dzień rezerwowy w Napoli, nie jest rezerwowym z przypadku. Pewnie dałem się nabrać w wielki talent i (podobno) 65 mln euro na stole od Liverpoolu, ale bądźmy poważni. Nasza reprezentacja jest właśnie jak Piotr Zieliński. Nierówna, z potencjałem, może zagrać na kilku pozycjach, ale w najważniejszej imprezie życia nie gra na żadnej. Brakuje mu bramek i asyst, Podobnie jak naszej kadrze, a na mundialu znowu (dwie Bartosz Bosacki w 2006) trafili zawodnicy z formacji obronnej.

Oczywiście Piotr Zieliński to tylko przykład, jestem dość ślepo fanem jego talentu, sppkojnie można w jego miejsce wpisać Wojciecha Szczęsnego czy Kamila Grosickiego. Oni też maja swoich fanów i też zawiedli na mundialu.

Do tego trzeba dodać napastników. Zastanawiałem się przed mundialem jakich Adam Nawałka powoła atakujących, czy trzech jak na euro (Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Mateusz Stępiński) czy czterech jak większość kadry. Na samym początku wylecieli m.in. Jarosław Niezgoda, Jakub Świerczok i Mateusz Stępiński. Chwilę później Krzysztof Piątek i Kamil Wilczek. Czy to są zawodnicy, którzy zmieniliby grę z Senegalem i Kolumbią?

Problem leży w braku wyboru i motywacji. Z brakiem wyboru stykamy się od lat, zasłonił trochę obraz Robert Lewandowski, ale po raz kolejny się okazało, że bez Roberta, jak bez ręki. Słaba postawa na kolejnej wielkiej imprezie oraz brak manewru, z tym też będzie stykał się nowy selekcjoner.

Ostatnim problemem będzie zmiana pokoleniowa. Kilku zawodników może zakończyć karierę reprezentacyjną (np. Błaszczykowski, Piszczek, Fabiański, Glik), a część tych, co zostanie osiągnęła już w skali naszego kraju gigantyczny sukces na euro. Zbudowanie motywacji i zespołu od nowa, to będzie nie lada wyzwanie.

Byłem i jestem fanem Adama Nawalki, może nie od pierwszego dnia kadencji, ale tez nie (jak przysłowiowy Janusz) od meczu z Niemcami. Jestem po prostu fanem trenerów/selekcjonerów, którzy potrafią odcisnąć piętno na zespole. Nadać styl, wolę walki. Takiego trenera mieliśmy i jego następca ma wysoko postawiona poprzeczkę.

Dzisiaj okazało się, że będzie nim Jerzy Brzęczek, dotychczasowy trener Wisły Płock, wcześniej kadrowicz, uczestnik (w roli kapitana) srebrnych igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Ruch zaskakujący, gdyż mówiło się o wariancie z Włoch – Gianni De Biasi, który z reprezentacją Albanii (!) Zakwalifikował się do mistrzostw Europy lub Cezare Prandeli, wicemistrz Europy z 2012. Oba warianty były ciekawe, mnie szczególnie podobała się ta druga kandydatura ‚ala’ Leo Beenhakker, czyli trenujący kiedyś najlepszych piłkarzy, obecnie nieco na uboczu wielkiego futbolu. Wydawało się, że były to kandydatury wcale nie z gatunku since fiction, w końcu wielu trenerów chciałoby współpracować z Robertem Lewandowskim.

Jerzy Brzęczek to wybór podobny do tego z 2013, kiedy dobry ligowiec, ale bez sukcesów, z uwagi na etykę pracy i pewnie trochę karierę reprezentacyjną (tzw. identyfikacja), przejmuje najważniejszą drużynę w kraju. Brzęczek miał w swojej grze błysk, jednak nie był to piłkarz z pierwszych stron gazet. Nie tylko u Janusza Wójcika był kapitanem, wspomnę choćby, że u Joachima Loewa w Tirolu Innsbruck także. Posłuch w szatni ma, może być trochę bardziej medialnym kontynuatorem tego, co zbudował Nawałka.

Adam Nawałka nie jest bez wad. Ta największa, to nastawienie do mediów, ale w przeciwieństwie do poprzedników nie musiał się na nie obrażać. Brzęczek jest inny, nigdy nie będzie zwierzęciem medialnym jak Michał Probierz, ale chętnie dyskutuje, był widywany jako telewizyjny ekspert. Czy jednak jest to istotnie? Oczywiście, media chcą mieć ciekawe tematy, więc będą wypominać postawę Adama Nawałki , ale dla nas, kochających reprezentacje nie ma to znaczenia. Liczą się wyniki lub styl, a najlepiej jedno i drugie. To było, tym trudniej będzie Jerzemu Brzęczkowi w nowej roli.

Reprezentacja jest syta. Dlatego rozsądnie byłoby zacząć selekcję ta sama grupa zawodników, dodając sukcesywnie młodych piłkarzy. Brzęczek takich wprowadza, ale Nawałka w roli trenera Górnika Zabrze również wprowadzał. W pewnym etapie zabrakło mu młodej fali, nie mamy przecież kolejki pilarzy młodych/zdolnych. Sytość reprezentacji polega na tym, że od dwóch lat jej czołowi zawodnicy nie zrobili postępu. Uważają się za gwiazdy, po meczach z Niemcami, euro 2016 i tłustych kontraktach (Krychowiak, Szczęsny) brakuje im może nie motywacji, ale sportowej złości. Powiedzenia byliśmy słabi.

Adam Nawałka miał łatwiej, jego kariera przypomina tę Zbigniewa Bońka, który mając przed kibicami ogromne oczekiwania wprowadził normalność. Wszelkie zachwyty były czasem niepotrzebne, ale fani pamiętali odpowiednio Smudę, Fornalika oraz Listkiewicza i Latę. Porządek, logika, czasem nos ale przede wszystkim systematyczna praca pozwoliła przekonać kadrowiczów, że możemy wiele.

Dzisiaj oni to wiedzą. Są łasi na pochwały, ale niechętni do dzielenia się niepowodzeniami. czują się mocni indywidualnie, bo znajdźcie lepszego skrzydłowego niż Grosicki, albo defensywnego pomocnikami niż Krychowiak, ale też zespołowo. Przykład z napastnikami obrazuje, że odpowiednią selekcja i wietrzenie składu (jak przepowiadają niektórzy) niewiele zmieni.

Tak, wolałem Prandeliego, ale jeszcze bardziej wolę normalność. liczę, że mundial był kumulacją zmęczenia materiału oraz chwilowej zniżki formy (czasem kontuzji). Nie boje się walki o opaskę kapitana, bo nikt lepiej nie reprezentuje naszego kraju (piłkarsko) na świecie. A jeśli zawiódł na mundialu, to przypomnicie sobie ile razy Lewandowski nie zawiódł. Ile razy byliście dumni, że jest Polakiem oraz ile razy mówilscie, że to najlepszy napastnik świata?

W 1992 po igrzyskach olimpijskich na Okręciu, Wojciech Kowalczyk powiedział: „Zmieniamy szyld i jedziemy dalej”. Nie widzę innej drogi niż mały lifting i podobny slogan. Jedno i drugie wydarzenie łączy Jerzy Brzęczek.

Trzeba przyznać, jesteśmy słabi

Chwilę po przegranej 0-3 z Kolumbią na mundialu myślę, że jesteśmy słabi. Owszem, zaraz za tym idzie spory zawód, złość i być może dla niektórych konieczna rezygnacja Adama Nawałki. Nie powinniśmy mieć oczekiwań, że wygramy z Kolumbią na czele z Jamesem Rodríguezem (Bayern), Radamelem Falcao (Monaco), Juanem Cuadrado (Juventus) czy Yerry Miną (Barcelona). Właśnie ta czwórka rozmontowała dziś naszą drużynę, a przecież o sile Kolumbii wiedzieliśmy zaraz po losowaniu (TUTAJ).

Dla naszej drużyny, awans do mundialu to maksimum możliwości. Pierwsza trzynastka europy (bo tyle drużyn wystąpiło z Europy na mundialu), w której nie ma Włoch czy Holandii to naprawdę spory sukces. Można powiedzieć, że po Mistrzostwach Europy powinniśmy potwierdzić swoją pozycję, jednak nasi zawodnicy nie zrobili kolejnego kroku:

  1. w Roberta Lewandowskiego w Realu, to chyba nikt nie wierzy (TUTAJ)
  2. podobnie jak w odejście Michała Pazdana z Legii za min. dwa miliony euro
  3. Arek Milik i Kuba Błaszczykowski więcej się leczyli w gabinetach lekarskich niż grali
  4. Kamil Grosicki miał grać w Burnley, transfer nie wyszedł, więc jest rezerwowym w II klasie rozgrywkowej w Anglii (Hull City)
  5. Grzegorz Krychowiak ze strzelca bramki w finale Ligi Europy, stał się rezerwowym w przeciętnej drużynie West Bromwich Albion
  6. Artur Jędrzejczak w Legii gra fatalnie i pojechał zapewne dla atmosfery (jak wiadomo kto)
  7. Łukasz Fabiański niby broni dobrze, jednak zanotował spadek z Premier League
  8. Kamil Glik i Krzysztof Mączyński wypadli przez kontuzje
  9. gdzie są Tomasz Jodłowiec i Bartosz Kapustka?

Jedynymi piłkarzem bez kontuzji na równym poziomie po euro jest najlepszy dzisiaj Łukasz Piszczek. Również dziwnie wyglądają oczekiwania rodaków w kontekście wyników w ostatnim roku:

Dania – Polska 4:0
Polska – Kazachstan 3:0
Armenia – Polska 1:6
Polska – Czarnogóra 4:2
Polska – Urugwaj 0:0
Polska – Meksyk 0:1
Polska – Nigeria 0:1 
Polska – Korea Południowa 3:2
Polska – Chile B 2:2
Polska – Litwa 4:0
Polska – Senegal 1:2
Polska – Kolumbia 0:3

Polska tylko raz, z Czarnogórą wygrała mecz z istotnym rywalem, choć można się zastanawiać czy to poważny rywal – nigdy bowiem nie zakwalifikował się do mistrzostw świata czy europy.

Co dwa, maksymalnie cztery lata spotyka nas rozczarowanie i czas przyznać, że więcej nie osiągniemy. W dwóch meczach na mundialu nie podpisały się skrzydła: Rybus/Grosicki, Błaszczykowski/Piszczek, Bereszyński/Piszczek, ani atak: Milik/Lewandowski i Kownacki/Lewandowski. Również duety/trio środkowych obrońców nam nie wyszły, podobnie środek pola z Krychowiakiem, Zielińskim i dodatkowo Góralskim. Trudno znaleźć zawodników, którzy wygraliby ze świetnie dysponowaną Kolumbią. Na pewno nie są nimi niepowołani: Mierzejewski, Stępiński, Szymański, Wszołek czy Świerczok, podobnie jak powołani, ale grzejący ławę Kurzawa i Linetty. Przecież to nie jest tak, że grający od pierwszej minuty Łukasz Teodorczyk z Kamilem Glikiem odmieniliby wynik.

Dlatego najprostszy sposób, czyli zwolnienie Adama Nawałki jest jednocześnie najgłupszym. Po mundialu z kadry mogą zrezygnować najstarsi, czyli Fabiański, Błaszczykowski czy Piszczek. Godnych zastępców jak widać nie ma i najprawdopodobniej w Lidze Narodów selekcjoner (Nawałka lub inny), sięgnie po (nie)sprawdzone schematy. Na pewnym poziomie to się sprawdza, z silniejszymi rywalami trzeba przyznać, że jesteśmy słabi.

Pamiętać należy także, że nowy selekcjoner wchodziłby w zgrane środowisko, które osiągnęło sukcesy w kadrze (euro 2016), grywa w poważnych klubach (choćby Lewandowski, Szczęsny, Milik, Zieliński, Glik) i trudno będzie o pogłos w szatni. Nowego selekcjonera będziemy porównywać z Adamem Nawałką, który ograł Niemców, a nie z Waldemarem Fornalikiem czy Franciszkiem Smudą.

Zaufajmy Adamowi Nawalce

24h po meczu z Senegalem nastroje są grobowe. Nasi zawiedli, beznadzieja, balonik pękł i w zasadzie możemy wracać do domu. Takie sformułowania można najwcześniej przeczytać, choć są też (absurdalne) głosy, że to wypadek przy pracy. Nie mieliśmy na szczęście takiego kwiatka, jak okładka z faktu po porażce na mundialu 2006 z Ekwadorem:

Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba, frajerstwo nie wracajcie do domu

Ale i tak było ciężko. Porażka z Senegalem to ani wypadek, ani beznadzieja. Zagraliśmy z zespołem, który zneutralizował nasz atak, mieliśmy pecha z samobójczym golem Cionka, do tego kontuzja Błaszczykowskiego, bezmyślność Krychowiaka i niezrozumiale wyjście Szczęsnego. Istne domino przypadków, które nie powinny się zdarzyć pojedynczo, a zdarzyły się w zasadzie wszystkie łącznie.

Nie chciałem robić wpisu na gorąco, grillowanie zostawiam innym. Zastanawiałem się, co dalej. Kilka rzeczy już wiemy, a pewnie jeszcze więcej sztab szkoleniowy, który zapewne w nocy nie spał. Analizował, notował, przewijał, omawiał i tak całą noc. Taki sposób pracy ma Adam Nawałka i taki sposób mnie przekonuje najbardziej.

Jeśli mielibyśmy coś zmienić w jedenastce to zmieńmy dwóch piłkarzy. Nie róbmy rewolucji i zaufajmy tym, którzy budowali latami nasze zaufanie. Szczęsny, Piszczek, Pazdan i Rybus wsparci rekonwalescentem Kamilem Glikiem. W pomocy dorzućmy drugiego defensywnego pomocnika, wzmocnijmy środek, bo Kolumbia po sensacyjnej porażce z Japonia zagra o wszystko. Krychowiak, Grosicki, Zieliński, Lewandowski. Tak graliśmy mnóstwo meczów, postawmy na zgranie. Jeśli Błaszkowski jest kontuzjowany, wprowadźmy za niego Jacka Górskiego lub Karola Linettego. Jeśli nie jest, wprowadźmy kogoś z tej dwójki za Arka Milika.

Po przegranej z Senegalem, jedyną nasza bronią są automatyzmy. Grajmy prawą stroną z Borussii Dortmund lub/i atakiem z Euro: Milik, Lewandowski. Grajmy na Lewej Rybusem i Grosickim, a w środku Glikiem i Pazdanem.

Niestety nie mamy takiego kapitału ludzkiego, aby wprowadzić całkowicie nowa jedenastkę. Eksperci domagają się dwójki z Sampdorii: Dawida Kownackiego oraz Bartosza Bereszyńskiego oraz młodego Jana Bednarka. Domagają się przejścia na nowy styl 1-3-5-2. Tymczasem nie stać nas na eksperymenty, zaufajmy trenerowi.

Mamy najlepszego z dostępnych selekcjonerów. PZPN nie płaci 10 mln dolarów za rok selekcjonowania, aby wymienić Nawałkę na Joachima Löwa, Antonio Conte czy André Villas-Boasa Nie mamy także w polskiej lidze następców, bo np. Marcin Brosz czy Jerzy Brzęczek dopiero dorabiają się pozycji czołowego trenera. Nie wyobrażam sobie w tej roli także Michała Probierza, który słynie z twardej ręki, jednak na zawodnikach za których kluby dają 5, 10 czy 30 mln euro takie zarządzanie nie będzie odebrane jako wow. Raczej skłóci kadrę zamiast ja scalać, dlatego po raz kolejny napiszę – zaufajmy wyborom Adama Kawałki, bo lepszych piłkarzy i selekcjonera nie będziemy mieli.

Pierwszy mecz / Adam Nawałka gra w piłkę

Odliczając minuty do meczu na mistrzostwach świata mam wiele obaw, ale przeważa u mnie wewnętrzny spokój. Tym razem nie udało się napompować balonika, jak podczas mistrzostw świata 2002 czy mistrzostw Europy 2012. Owszem dziennikarz prześcigali się w dostarczaniu newsów różnej jakości, kibice wręcz koczowali w Arłamowie, jednak nie tylko na konferencji przeważał spokój.

Spokój został przez chwilę zachwiany tylko raz, gdy kontuzji barku uległ nasz filar Kamil Glik. Nawet kolejne nominacje (35, potem 32 i wreszcie 24 piłkarzy z odstrzelonym ostatecznie Kamińskim) przyjęliśmy że zrozumieniem. Owszem frustrujące było szukanie tematów na siłę przez influencerów, dlatego mało atrakcyjne rozważanie, ktoś stanie w bramce, zostało zastąpione formacja. 1-3-5-2 czy 1-4-5-1? Tak wyglądały najczęściej rozmowy ekspertów.

Adam Nawałka zaskakująco trzyma się obranego dawno temu planu. Nie bryluje w studiach telewizyjnych, nie szokuje na konferencjach. Robi swoje, przez co 40 milionowy naród doczekał się stanu, w którym mamy selekcjonera na lata. I (odpukać) niepowodzenie tego nie zmieni.

W samej kadrze wiemy kto wystąpi. W bramce jest nam to obojętne (wystąpi Szczęsny). Po bokach obrony mamy pewniaków (Piszczek i Rybus) i gdyby nie kontuzja Glika, ponownie zagrałby z Pazdanem. Wystąpi też Thiago Cionek, którego naród zaakceptował, jak każdego innego żołnierza Nawałki. Pozycja Krychowiaka też jest niezagrożona, podobnie jak Jakuba Błaszczykowskiego. Obu łączy brak gry w klubie, ale Kuba i Krycha w klubie i kadrze, to dwóch różnych piłkarzy. Podobnie jak Kamil Grosicki, drugi najważniejszy atakujący kadry, po Robercie Lewandowskim. Kamil może śpiewać disco-polo, może siedzieć na ławce w drugiej lidze, ale jak wrzuci turbo, będzie dobrze. Być może obecną kadra jest jak Kamil Grosicki – nieobliczalna, ale zawsze walcząca, świadoma swoich ograniczeń, ale nieodwracająca nogi.

Jedyna zagadką był środek pola – Bednarek czy Linetty. Bo Krychowiak potrzebuję partnera. A może ofensywnej, bo Lewandowski musi mieć wsparcie? Adam Nawałka jest pierwszym trenerem od wielu, wielu lat, który potrafi wystawić ofensywna jedenastkę w meczu o coś. Podczas, gdy poprzednicy postanowili przede wszystkim nie stracić, nasz selekcjoner stawia na atak. Adam Nawałka gra w piłkę, bo oprócz dwóch napastników wystawia rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. To ma być mundial Piotra Zielińskiego i jego trampolina do topowego klubu. Podobnie jak trampolina dla Adama Nawałki, jednak naród nie wyobraża sobie nikogo innego.

O słabości słów kilka

Demolka jaka urządzili sobie reprezentanci Polski we wczorajszym meczu z Armenia sprawia, że mój wczorajszy wpis (TUTAJ) można uznać za since fiction.

Postanowiłem podejść do tematu rzetelnie, nie chować głowy w piasek i napisać, tak myliłem się.

Moje obserwacje ostatnich meczów kadry sprawiły, że ciężko mi było wierzyć w sukces z Armenią. Jeden napastnik nie działał dotychczas prawidłowo, Robert Lewandowski był osamotniony i albo wchodził drugi (Rumunia), albo traciliśmy punkty (Dania).

Wczorajszego sukcesu nie umniejsza szybko zdobyta bramka. To by było za proste. Adam Nawałka wybitnym trenerem jest, a udany wariant z jednym napastnikiem można sparafrazować stwierdzeniem, że dlatego on jest selekcjonerem… a nie ja 🙂