[historia] grudniowe rozkminy.blog 2017, 2018 i 2019

Zachęcam do przypomnienia sobie rozkmin, które pojawiły się na blogu w ubiegłych latach.


2019

Przegląd Sportowy dzisiaj i jutro

Haaland w BVB, czyli (znowu) w Dortmundzie znakomicie pracują nad transferami

Dziesiątka najlepszych piłkarzy 2019

2018

Brawa dla TVP Sport za transmisje NBA retro

Eliminacje euro 2020 sprawdzimy na livescore lub flashscore

Wczesne wybory do All-Star


2017

Dlaczego Weah w sezonie 1994/95 nie był najlepszy

Trochę statystyk fazy grupowej LM 2017/18

Kolumbia, Senegal, Japonia i Polska – grupa, z której każdy chce wyjść

Twierdza CRS w Zielonej Górze zdobyta, najlepszy mecz w sezonie Śląska #plkpl

Śląsk na mecz 17 kolejki pojechał na mecz z Zastalem, liderem i drużyna, która dotychczas wygrała tylko jedno spotkanie w pełnym składzie. Zastal z kolei wystąpił bez Marcela Ponitki a w ramach rotacji obcokrajowców nie zagrał Blake Reynolds. To także mecz najlepszego środkowego ligi Geoffrey Groselle `a z Aleksandrem Dziewa, graczem młodego pokolenia, który został najlepszym zawodnikiem listopada Energa Basket Ligi. Piątka Śląska z jedną zmianą, od początku wystąpi Akos Keller do walki z Grosellem, a ponadto Strahinja Jovanović, Kyle Gibson, Ivan Ramljak i Dziewa. U rywali w piątce sami obcokrajowcy: Gabriel Lundberg Kris Richard, Cecil Williams, Janis Berzins i Groselle. W pierwszej akcji od razu skuteczne podwojenie Groselle ‘a, odpowiada wykreowany Dziewa. Założenie podwajania i wypychania środkowego Zastalu to taktyka Śląska na ten mecz, gospodarze próbują z dystansu, ale niecelnie. Nerwowo rozpoczęli Zielonogórzanie, to najszybciej grająca drużyna, a z kolei najwolniej w lidze gra Śląsk. Za to bardzo dobrze broni, a Groselle pierwsze punkty dla zespołu z gry zdobywa w czwartej minucie. Niestety dwa faule na środkowym rywali notuje Keller i muszą nastąpić zmiany. Niestety podwojenia Śląska wykorzystują gospodarze, trafiając trójki. Zastał dobrze broni, mało jest miejsca na indywidualne akcje. Śląsk od stanu 10-8 traci kolejne punkty do 10-18. Gabiński notuje dwa niepotrzebne faule w ofensywnych akcjach, które kosztują osobiste. Już w pierwszej kwarcie wchodzi Jan Wójcik, który ostatni raz grał 6 listopada z Kingiem Szczecin. Śląsk trafia w końcu trójkę – Stewart trafia z faulem i wynik wygląda lepiej. Pod koniec dobra akcja 1/1 Jovanovicia. Pięć punktów straty, a zwraca uwagę aż 12 rzutów oddanych za trzy, a tylko cztery Śląska.

Śląsk zaczyna drugą kwartę od trafienia Gibsona za trzy, Amerykanin się rozkręca ze spotkania na spotkanie, w grudniu notuje średnio prawie 13 punktów w porównaniu do średnio 7 w listopadzie. Niestety w 11 minucie Jovanović notuje czwartą stratę, a w stratach jest 8-1, a chwile później piłkę tracą także Gibson i Ramljak. Mamy firmowe pchnięcie piłki na dwóch metrach Groselle ‘a nad Dziewą i wjazd na kosz z przełożenie, piłki Ramljak nad Williamsem. Śląsk ma problemy z dobraniem pozycji, a Williams trafia za trzy po raz drugi. A Stewart trafią już trzecia trójkę, odpowiada Rolands Freimanis odpowiada. I jeszcze raz Stewart za trzy i wynik 35-32. Żan Tabak nie wytrzymał i wziął czas. Od razu jest zmiana krycia – teraz Williams kryje Stewarta i ten myli się w piątym rzucie. Niespodziewanie z dobrej akcji pokazał się Szlachetka, który najpierw wymusił przewinienie spóźnionego Lundberga, a potem ryzykownym podaniem znalazł Dziewę po koszem i jest remis po 36, i kolejny czas dla trenera Tabaka. Umiejętnie podwaja Groselle ‘a Ramljak przy manewrach podkoszowych, z czym nie radzi sobie Amerykanin, to dobry pomysł na grę w obronie trenera Vidina. Dobrze także Szlachetka kryje Łukasza Koszarka. Gospodarze zostawiają dużo miejsca Ramljakowi w tej kwarcie, który zdobył dziewięć punktów w tej kwarcie. Mamy impas w grze Zastalu i już 44-36 a trener Tabak nie ma przerwy na żądanie. Indywidualne akcje Berzinsa zmniejszają przewagę. Dziewa traci piłkę opierając się na ręce Groselle ‘a grając tyłem, ale rywal zabrał rękę i Dziewa upadł. Doświadczenie Groselle i frustracja Dziewy, który dostał faul techniczny, a po wejściu Lundberga remis po zdobyciu ośmiu kolejnych punktów mistrzów Polski. Do przerwy dobry mecz Śląska, pytanie czy wytrzyma do końca, bo w poprzednim spotkaniu z Astorią zabrakło sił w ostatniej kwarcie. Do przerwy najlepsi w Śląsku -Stewart, który rzucał tylko za trzy i Ramljak który tylko raz rzucał z daleka, a woli się wkręcać na kosz. Zastal ma problemy z pozycjami, ma tylko 37% skuteczności i to zasługa dobrej obrony gości.
Niestety Śląsk zaczął trzecią kwarty od niecelnej trójki, straty i czwartego faulu Kellera, a w kolejnej akcji Groselle ‘a piątej. Węgier w 21 minucie spadł za faule co będzie miało swoje konsekwencje w postaci krótkiej rotacji i chętnej gry na kosz rywali. Zwłaszcza, że Dziewa miał do przerwy trzy faule. Zastał gra za trzy i trafia, a Jovanović jest wyłączony przez Lundberga. Zaskakująco pierwszą trójkę w karierze trafił Wójcik, który zmienił Kellera – stal cierpliwie w rogu i dostał piłkę. Niestety Dziewa jest szkolony przez Groselle ‘a nawet na zbiórce ofensywnej którego odpycha i notuje czwarty faul. Śląsk mimo dobrego wyniku, bo przegrywa 51-53 gra pod koszem Wójcikiem i Gabińskim. Ale Jovanović gra 1/1 z Berzinsem i wyrównuje. Łotysz notuje czwarty faul, a jest na ten moment najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Okazuje się, że Wójcik i podwojenia Ramljaka wystarczają w pojedynczych akcjach na Groselle ‘a. Chorwat trafia za trzy, a po fragmencie 12-0 poirytowany trener Tabak bierze czas. Trener Vidin fajnie ćwiczy obronę wybicie piki z autu, nie mogą sobie poradzić z tym gospodarze, Gabiński lekko spycha Freimanisa i w tym momencie trener Tabak wchodzi na boisko krzycząc na sędziów. Mamy wykluczenie trenera przy prowadzeniu Wojskowych po osobistych już 60-53, fragment wygrany 16-0 a trenerem zostaje do końca spotkania Arkadiusz Miłoszewski. Śląsk dobrze broni, ale brakuje zbiórek w obronie w tym zestawieniu. Niestety nie starcza sił po kontrze i Richard trafieniem za trzy wyprowadza na prowadzenie Zastal. Trener Vidin do gry desygnuje Dziewę z Ramljakiem na czwórce. Niestety Dziewa w jednej z akcji przodem do kosza za miękko trzyma piłkę i Groselle mu ja zabrał. Dwoma punktami prowadzi Śląsk, który powrócił do gry w bardzo ciekawym meczu.
Pierwsze punkty w czwartej kwarcie zdobywa niesamowitym wejściem na kosz Stewart, który poleciał dynamicznie na kosz powiększając przewagę do czterech punktów. Odpowiada Lundberg, ale to dopiero pierwsze punkty gospodarzy w trzeciej minucie, ale trójką odpowiada Gabiński. Fragment gry w czwartej kwarcie obronny. Bardzo dużą ochotę na grę ma Stewart, który chętnie gra sam na sam, a po dobitce jego rzutu trener Miłoszewski bierze czas, bo jest 77-70. Po przerwie Szlachetka wchodzi na Groselle ‘a i traci piłkę, a Jovanović na ławce. Niestety Dziewa fauluje Groselle po raz piąty, czyli do końca gra pod koszem Ramljak z Gabiński, a Szlachetka kończy spotkanie, nadal bez Jovanovicia. Niestety Szlachetka po dobrym wejściu pod kosz podaje wprost do rywala, a Stewart dwukrotnie daje się ograć przez Freimanisa. Wchodzi Jovanović. Ważne wolne trafia Gibson i cztery punkty przewagi na nieco ponad minutę do końca. Nie trafia za trzy Lundberg a zbiera Jovanović, którego zatrzymuje Groselle. Freimanis trafia na wprost kosza za trzy, to już dziewiąty punkt Łotysza w tej kwarcie i czas na 32 sekundy do końca przy jednopunktowym prowadzeniu wrocławian. Śląsk może grać długi i zostawić mało czasu. Piłka do Jovanovicia i Serb trafia trójkę po zasłonie Gabińskiego, na której został Richard. W odpowiedzi nie trafia Freimanis z tej samej pozycji co wcześniej i Śląsk jako pierwsza drużyna zdobywa w tym sezonie Zieloną Górę!

Zastal Zielona Góra – Śląsk Wrocław 80-84

Śląsk: Ramljak 20, Stewart 18, Jovanovic 16, Gibson 9, Dziewa 9, Szlachetka 4, Wójcik 3, Gabiński 3, Keller 2.
Najlepszy zawodnik Śląska: Ivan Ramljak– 20 punktów, 11 zbiórek.
Statystyka meczu: tylko 41% z gry Zastalu, w tym aż 27 niecelnych trójek

Supermax dla Giannisa to zaciskająca się pętla na szyi Bucks

Giannis Antetokounmpo zaakceptował pięcioletnie przedłużenie kontraktu i zwiąże się umową z Milwaukee Bucks do 2026, a dokładniej to czteroletnią umową plus opcja zawodnika. Giannis długo grał na zwłokę z przedłużeniem kontraktu, niejako zmuszając organizacje do wzmocnień. Mówił, że przyjdzie czas, że skupia się walce na boisku i na treningach. Typowa poprawność, bo wizerunek Giannisa sprawia, że nie powie wprost o pieniądzach i potrzebach – nie ten typ zawodnika. A to, że podpisze przedłużenie było pewne, bo żaden gracz nie odrzuci oferty na niemal ćwierć miliarda dolarów. Dokładnie 228 mln dolarów to największy gwarantowany kontrakt w historii NBA, ale przecież mówimy o dwukrotnym najlepszym zawodniku sezonu regularnego:

Giannis Antetokounmpo 228,2 mln $ (2020),
Russell Westbrook 206,8 mln $ (2017),
Stephen Curry 201,2 mln $ (2017),
Klay Thompson 189,9 mln $ (2019),
Anthony Davis 189,9 mln $ (2020),

Nie mogło być inaczej, bo otoczenie Antetokounmpo sprytnie mrugało okiem do Warriors i transfer za drugi wybór draftu, a także do Heat, którzy mieli miejsce w salary w lecie 2021 w młodej drużynie, która już teraz wygrała wschód (TUTAJ). Zainteresowani byli także Mavericks gdzie miał połączyć siły z drugim najbardziej perspektywicznym zwrotnikiem ligi Luką Donciciem i Raptors, którzy mogli stworzyć interesującą drużynę z Pascalem Siakamem i Fredem VanVleetem. W grze byli do podpisania przedłużenia Davisa także Lakers, a docelowo polowa ligi. Bucks nie mogli czekać, tym bardziej że ewentualne niepowodzenie w play-offs oznaczałoby odejście dwukrotnego MVP.

Zagrali po raz pierwszy All-in pozyskując Jrue Holiday’a za trzy przyszłe picki (i Erica Bledsoe) czyli dodali do Giannisa gwiazdę. Nie taka na jaką liczył, czyli finiszera, ale znakomitego two-way playera i nadwyżkę za Bledsoe. Wspólne treningi, zwycięstwa w sezonie regularnym, to może się udać. Brak picków oznacza tylko grę o najwyższe cele i jeśli się nie uda, wiele lat jako czerwona latarnia ligi bez możliwości przebudowy składu w oparciu o draft. Bucks nie mieli wyjścia, zaryzykowali i słono za to zapłacą.

Opcja supermaxa w teorii miała równoważyć różnicę małych i dużych rynków. Sprawić, że zawodnicy zwiążą się z organizacjami, które nie mogłyby rywalizować z klubami z Los Angeles, San Francisco, Nowego Jorku czy Miami na dłużej. Bo pozyskanie zawodnika z draftu to jedno, ale jak trzymać swoją gwiazdę? Otóż kosztuje to w porywach 50 mln za sezon, a Grek jest szóstym zawodnikiem, który podpisał supermaxa, wcześniej zrobili to: Curry, Damian Lillard, James Harden, Westbrook i John Wall. W praktyce gruba kasa i tak nie uszczęśliwia gwiazdy, czego przykładem były tegoroczne prośby o wymiany Hardena czy Johna Walla, a Warriors i Wizards przez kontuzje swoich liderów wypadli z play-offs 2020 płacąc dużo powyżej budżetu płac.

Dla małej organizacji konieczność złożenia maksymalnej oferty to sytuacja bez wyjścia. Brak przedłużenia to przy dużych nakładach na innych zawodników (sprowadzonych wcześniej, aby uszczęśliwić gwiazdę), brak play-off z ogromnymi nakładami na skład. Przedłużenie to balansowanie na granicy podatku luksusu i docelowy brak możliwości wzmacniania drużyny. Uszczęśliwianie swojego zawodnika pieniędzmi, w zespole, który nie jest najlepszy będzie stawiało przez kilka lat Bucks jako contendera, ale zespół ma kluczowych graczy po 30-tce i jeśli nie osiągnie sukcesu od razu, trudno będzie o wzmocnienia – oddali już swoje wybory, a Khris Middleton czy Brook Lopez nie mają odpowiedniej wartości na rynku. Portland od kiedy związali się supermaxem z Lillardem też nie mogą zrobić kroku do przodu, choć ich management działa naprawdę sprawnie (rok temu Carmelo Anthony i Trevor Ariza, teraz Robert Covington i Derrick Jones Jr.) i podobnie jak Bucks byli rok temu w finale konferencji. Jednak wielki kontrakt Dame’a zmniejsza im szanse na stworzenie konkurencyjnego zespołu.

Antetokounmpo nie odmówiłby takich pieniędzy, bo podobnie jak inne gwiazdy, może zawsze poprosić o wymianę. A taka będzie zawsze niekorzystna dla klubu, która nie tylko traci lidera, ale też spada jego wartość w wymianie. Sixers, którzy są wiązani z ewentualnym pozyskaniem Hardena nie chcą zapłacić oczekiwanej ceny Rockets, czyli Bena Simmonsa i trzy picki w drafcie. NBA musi zastanowić się nad supermaxami, bo w obecnym kształcie kluby z mniejszych rynków będą tracić nieadekwatne pieniądze na pojedynczych zasobników, a zapychanie salary kontraktami za 50 mln dolarow, wiąże klubom pętlę na szyi.

NBA. Giannis Antetokounmpo padł ofiarą hakera (sport.tvp.pl)Getty Images

Przegrana czwarta kwarta Śląska z Astorią i znakomity Corey Sanders

Śląsk bez Kacpra Gordona, ale bez innych większych nieobecność przyjechał do Bydgoszczy na mecz z Astoria, która przed meczem zamieniła kontuzjowanego Markusa Loncara na Adriana Boguckiego. Wrocławianie zaczęli piątką: Jovanović, Gibson, Ramljak, Keller i Gabiński. Pojawienie się Boguckiego oznacza, że spotkają się kandydaci do reprezentacji na pozycję centra. W tym sezonie są w zupełnie innych miejscach -Dziewa to najlepszy zawodnik Energa Basket Ligi listopada, a Bogucki bez szans na grę w Anwilu Włocławek zmienił klub. W pierwszym meczu, jeszcze w sierpniu było 90-66 (TUTAJ) a Jovanović zanotował 22 zb., 6 as. To także był pojedynek Corey’a Sandersa drugiego strzelca i najlepszego podającego ligi z Jovanoviciem. Astoria gra szybką koszykówkę, drugą po Zastalu Zielona Góra, ale zaczął się od trafionych trójek Sandersa a Śląsk Gibsona. Ramljak ma już dwa bloki, bo w dwie minuty blokuje Pauliusa Dambrauskasa. Gibson dokłada dwa punkty pokazując, że jest zawodnikiem z wysokiej półki a nie jedynie tymczasowym zastąpieniem Garetha Nevelsa. Mamy świetną akcje Jovanovicia pick and roll z Kellerem. Przy stanie 7-11 aż 8 punktów zdobył Dambrauskas. Mamy dużo ofensywnych akcji, trafia także ponownie Keller i Gibson, czyli najbardziej krytykowani zawodnicy. Aktywność Ramljaka w obronie wykorzystuje Dambrauskas, który wymusza drugi faul Chorwata. Na parkiecie pojawiają się Mateusz Szlachetka i Bogucki, który w piątek zagrał w meczu ze Stalą Ostrów Wlkp. w barwach Anwilu.  To także koledzy z kadry U-20, którzy w nowych klubach muszą się odnaleźć w nowych rolach. W pierwszej akcji plecami Dziewa trafia nad Boguckim, a Śląsk obejmuje pierwsze prowadzenie w meczu 17-16. Odpowiada plecami Bogucki nad Dziewą. W kolejnej akcji trafia to samo Dziewa. Śląsk dobrze reaguje na zmianę w obronie i podwojenia, bez przerwy na żądanie. Na koniec zabawna sytuacja, bo mając 10 sekund do końca Gibson rzucał z połowy zamiast pobiec na kosz.

Pierwszy raz na parkiecie grają Jakub Musiał ze Szlachetką i o ile pierwsza kwarta była ofensywna, to druga zaczęła się od niecelnych rzutów. Szlachetka po zatrzymaniu w meczu z Legią Warszawa Justina Bibbinsa (TUTAJ), teraz kryje Sandersa. Śląsk dobrze broni, a połowie drugiej kwartety ma aż 5 bloków. Grę gospodarzy ciągnie Sanders, który zdobywa punkty w różny sposób. Śląsk gra zespołowo, zawodnicy się kreują, a najwyższe, siedmiopunktowe prowadzenie Śląska jest po rzucie Dziewy za trzy. Dziewa do przerwy jest najlepszym strzelcem Śląska z 10 punktami. W ostatniej akcji połowy zaimponował Jovanović który przebiegł całe boisko w kilka sekund i trafił nad Jakubem Niziołem równio z syreną.

Po trafieniu Ramljaka jest dziewięć punktów przewagi, ale kolejne błędy podkoszowych, pozwoliły Astorii odrobić część strat. Kellerowi brakuje wykończenia, to zawodnik defensywny, stawiający zasłony, ale pod koszem nie daje tyle, ile choćby Michael Humphrey rok temu. Zupełnie inna charakterystyka, ale Węgier irytuje kibiców. Jego przeciwieństwem w tym sezonie jest Dziewa, który zdobywa punkty na różne sposoby -manewrami, rzutami czy wejściami. Astoria jest napędzana kontrami przez Sandersa, który w połowie trzeciej wiatry ma 15 punktów. I pojawia się Szlachetka. Niestety, gdy na boisku jest Gabiński, a Dziewa rzuca za trzy, nie ma kto zabrać w ataku. Mamy dobry żywy mecz kosz za kosz, a Śląska prowadzi Dziewa. W pierwszej trafiał Gibson, w drugiej Stewart, teraz Dziewa i ma już 18 punktów. Jest 58-51 i czas dla Artura Gronka. Chwilę później po rzutach Dziewy 61-53, ale po wejściu Sandersa sześć punktów przewagi.

Astoria zaczęła odrabiać straty- trafia trójki i jest jedno posiadanie różnicy. Obudził się Jakub Nizioł, który trafia, a Śląsk długo układa akcje i nie trafia, Astoria gra szybciej, w zasadzie jedna zasłona dla Sandersa na wprost kosza ustawia zagrywkę. W połowie kwarty wpada dla obu drużyn w sumie pięć kolejnych trójek, trafiają kolejno: Gibson, Nizioł, Stewart, Sanders i Ramljak, i jest remis po 71. Śląsk za dużo daje swobody Dambrauskasowi, który trafia lub kreuje partnerów. Gdy Tomislav Gabrić podnosząc piłkę z kolan w ostatniej sekundzie akcji trafia za trzy punkty, trener Vidin bierze czas przy stanie 71-76 dla gospodarzy. Po przerwie Ramljak firmową akcją ścinaniem z obwodu na kosz jest sfaulowany i trafia osobiste, ale w kontrze sam na sam nie wykorzystuje wsadu. Mógł być jeden punkt straty, ale Frąckiewicz pod kosz trafia z faulem i są cztery punkty straty. Dziewa gra świetnie w ataku, ale w obronie musi popracować nad przemieszczaniem się na nogach i ustawieniem. Wynik ciągnie Gibson, który gra najlepsze spotkanie. Ryzykowane podanie z podwojenia Jovanovicia wprost do rywali i strata. Sandersa w drugiej połowie gra świetnie, wykańcza kolejne akcje Astorii, nie udaje się powstrzymać go Ramljakowi, którego Amerykanin mija. Siedem punktów przewagi, ale Śląsk popełnia kolejne błędy do- niepilnowanego Stewarta w nogi podaje Gibson, a potem Stewart wchodząc do linii wybija piłkę na aut. Obrona strefowa Śląska jest słaba, rozrzedzona, a Astoria gra bezbłędnie. Dziewa podaje w plecy Ramljaka, w aut. Mecz na 90 sekund i 10 punktów jest oddany, błędy indywidualne i dyspozycją gospodarzy w czwartej kwarcie 22-36 zadecydowały o szóstej w sezonie porażce Śląska.

Enea Astoria Bydgoszcz – Śląsk Wrocław 91-83

Śląsk: Dziewa 21, Łabinowicz 17, Stewart 14, Ramijak 12, Jovanović 9, Szlachetka 5, Keller 4, Musiał 1, Gabiński 0, Tomczak 0.

Najlepszy zawodnik Śląska: Aleksander Dziewa 21 pkt., 8 zb.

Statystyka meczu: Śląsk przegrał 22-36 w czwartej kwarcie.

Po losowaniu eliminacji Mistrzostw Świata w Katarze 2022 wszyscy zadowoleni. Celem baraże!

Przed losowaniem było jasne, że zagramy z jedna silną drużyną, choć znaleźli się tacy, który chcieli Danię lub Chorwację. Reprezentacja Polski z racji 13 miejsca w rankingu UEFA była w koszyku drugim, a z trzeciego najgroźniej wyglądała Rosja i Norwegia z Erlingiem Haalandem.  Pozostałe drużyny są w zasięgu naszej reprezentacji, choć niektórzy znani dziennikarze chętnie typowali Danię z pierwszego koszyka i Finlandię z trzeciego, aby na pewno awansować do baraży lub turnieju z pierwszego miejsca. Ci sami, którzy później mówią, że plan minimum na EURO 2021 to awans z grupy i realny jest ćwierćfinał. Czyli typowe chorągiewki – jak zawieje, raz jesteśmy mocni i mamy oczekiwania, ale przeciwnicy oby byli jak najsłabsi, aby krzywdy nie zrobili.
Życzyłem sobie mocnej drużyny z pierwszego koszyka. To zawsze są wydarzenia, żyjemy takimi meczami i wspominamy historyczne występy. Coś nowego, zwłaszcza że ostatnia grupa eliminacyjna do Mundialu 2018 z Austrią czy Euro 2016 z Danią nikogo nie emocjonowała. Ja do tego nałożyłem filtr, aby nie trafić na ostatnich rywali z Ligi Narodowo. Z nimi graliśmy dwumecz (Holandia, Portugalia), a z Włochami nawet dwa dwumecze. Chciałbym przeciwnika, z którym dawno nie mierzyliśmy się o punkty, więc kogoś z piątki – Francja, Belgia, Anglią, Niemcy, Hiszpania. I taka perełkę dostaliśmy.
Anglia to zespół z absolutnego topu, mająca gwiazdy światowej piłki występujące na co dzień w najsilniejszej lidze świata Premier League. Już nie mogę się doczekać porównań Harry Kane vs Robert Lewandowski. Dotychczas przeciwko sobie raz, w pamiętnym meczu poprzedniej edycji Ligi Mistrzów Tottenham vs Bayern Monachium 2-7. Lewandowski strzelił dwie, Kane odpowiedział jednym z karnego. Częściej z gwiazdami Synów Albionu rywalizują Łukasz Fabiański, Mateusz Klich i Jan Bednarek, którzy na co dzień występują w Premier League. W Championship mamy Kamila Jóźwiaka, Kamila Grosickiego, Krystiana Bielika, Przemysława Płachetę plus za chwilę Jakuba Modera i Michała Karbownika.
Anglią ma najlepsze pokolenie od dekady. Już na mundialu zajęła czwarte miejsce a w Lidze Narodów 2019 była trzecia, a ton kadry nadają Harry Kane, Marcus Rashford, Jadon Sancho i Raheem Sterling. Niestety pamiętając poprzednie czasy, im bliżej będzie meczu, tym częściej pokazywane będą dawne bramki Jana Domarskiego i Marka Citki z czasów zamierzchłych.  Dzisiaj Anglia jest silna wygrała w Lidze Narodów z Belgią, a w eliminacji euro 2021 strzeliła 37 bramek w 8 meczach. Potrafiła przegrać w tychże eliminacjach z Czechami, a w ostatniej Lidze Narodów przegrała i zremisowała z Danią. W grupie mamy także Węgrów, Albanię, Andorę i San Marino. Zapytani po losowaniu selekcjoner Jerzy Brzeczek i Prezes Zbigniew Boniek uważają, że mieliśmy szczęście w losowaniu. Jasne Anglia, Węgry i Albania to nie Francja, Norwegia i Bośnia, ale pamiętajmy, że w tym roku kadra Brzęczka potrafiła zagrać mecz bez oddania strzału.
Rywali z najsłabszych koszyków mamy słabych, takich na przełamanie. W takiej grupie Anglia znowu może strzelić 40 bramek, a my ze 30. Podobno Węgrzy mają dobre pokolenie, bo wrócili do Ligi Mistrzów z Ferencvarosem, ale czy my mamy się bać Węgrów? Albanii? A może znowu uratuje nas ręką następcy Furtoka przeciwko San Marino? W tamtym meczu grał selekcjoner Jerzy Brzęczek.
Eliminacje zaczynamy w marcu od wyjazdu do Budapesztu, później Andora u siebie i mecz na Wembley. Od dawna wiemy, że te trzy dni mecze ustawią zarówno eliminacje Mundialu 2022 jak i finały Euro 2021. W razie niepowodzenia mamy przegraną kadrę przed meczami z Hiszpanią, Szwecja i Słowacją z nowym selekcjonerem. Względnie, jeśli Prezes Boniek wytrzyma ciśnienie, to na dogranie elimanacji. Zatem przed nami trudne trzy spotkania, w których liczymy na sześć punktów. Choć przy obecnym stanie naszej piłki realniejsze są cztery, przecież Węgrzy po wylosowaniu Polski także liczą na awans. Woleli naszą reprezentację, bo każdy ma zestaw drużyn, których chce uniknąć na czele ze Szwecją i Serbią czy Szwajcarią.
Moje oczekiwanie to wygranie w grupie siedmiu spotkań i awansowanie do baraży.   Kluczem będzie:
– znalezienie partnera dla Lewandowskiego,
– lider Piotr Zieliński,
– skok rozwojowy któregoś z młodego piłkarza Championship,
– jak najszybsze wpompowanie w skład Sebastiana Walukiewicza.
Jeśli uda się spełnić dwa/trzy z w/w celów, to zajmiemy drugie miejsce w grupie i będą rekordy goli. A potem baraże z 11 innymi drużynami, z których wychodzą do finałów trzy. To trudne eliminacje, bo w meczu o awans do Mundialu zagramy z Anglią, tylko z Rosją, Szwecją, Norwegią lub Szwajcarią. Te drużyny na papierze mają zająć drugie miejsca i przejść do finałów baraży.