Za chwilę rozpocznie się Suzuki Puchar Polski #plkpl

Za chwilę rozpocznie się Suzuki Puchar Polski w koszykówce, coroczna impreza skupiająca wokół siebie osiem najlepszych drużyn sezonu regularnego lub jak kto woli siedem i gospodarza. Klarowne zasady, czyli odpowiednio wcześniej trzeba się zakwalifikować i rozlosowana wcześniej drabinka, która sprzyja atrakcyjności tym rozgrywkom ,które co roku obfitują w ciekawe mecze. We wspomnianej drabince nie ma rozstawienia ,więc zarówno w parze ćwierćfinałowej lub po jednej stronie mogą się spotkać faworyci rozgrywek. To także jeden mecz, w którym wszystko może się zdarzyć, co w sezonie covidowym będzie z różnym skutkiem sprzyjało i przeszkadzało drużynom. W odróżnieniu od sezonu regularnego gdzie gra się mecz i rewanż z wszystkimi rywalami, a takze playoff gdzie gra się do trzech lub czterech zwycięstw tutaj często decyduje tzw. dyspozycja dnia.
Suzuki Puchar Polski 2021 ma jednego faworyta Enea Zastał Zielona Góra, drużyna która dokonuje rywali w Energa Basket Lidze oraz potrafi wygrać m.in. z CSKA Moskwa w lidze VTB . Tyle tylko, że Zastal (wcześniej Stelmet) co roku jest faworytem a w ostatnich pięciu latach wygrał tylko raz ,równiez raz ulegając w finale. Pod nieobecność aktualnego zdobywcy , albo jak w pamiętnym banerze przy którym pozował Stelmet 2017 „zbobywcy” Anwilu Włocławek, a także finalistów poprzedniego turnieju Polskiego Cukru Toruń, droga do zwycięstwa dla podopiecznych Żana Tabaka wydaje się otwarta. Drużyna z Torunia rok temu w półfinale pokonała Stelmet wracając z 52-64 do 72-69 po pamiętnym rzucie za trzy Bartosza Diduszki. Jeśli ktoś ma wygrać z Zastalem to Stał Ostrów Wielkopolski, z którym moze się spotkać w.. półfinale. Może ale nie musi, bo Zastał w ćwierćfinale ma za przeciwnika najsłabszą obecnie drużynie w lidze Asseco Gdynię, a Stał wicemistrza Start Lublin, czyli potencjalnie największy szlagier Aż dziwne , że zdrowe Asseco wyprzedziło w tabeli Kinga Szczecin i Anwil Włocławek.
W drugiej części drabinki mamy wyrównane pary: Legia Warszawa z Treflem Sopot i Śląsk Wrocław ze Spójnia Stargard. Śląsk w pełnym składzie byłby faworytem numer dwa Suzuki Pucharu Polski, ale bez Bena Mccouley’a i Ivana Ramljaka będzie do końca bic się że Spójnią, dla której zwycięstwo w ćwierćfinale byłoby szalenie prestiżowe , w przeciwieństwie do Śląska,który celuje w grę o ligowe medale. Legia z Treflem to także niewidoma, Legia w lidze jest wyżej ale to Trefl ma stabilizację kadrową i może wygrać. Ewentualny półfinał ze Śląskiem byłby dla Trefla wymarzony , bo wygrali oni oba spotkania sezonu regularnego, a rywale nie mają odpowiedzi pod koszem na trio Olejniczak, Omot, Leonczyk. Ale Legia także marzy o sukcesie jaki byłby finał. O zwycięstwie nie ma mowy, choć parząc na triumfatorów z lat poprzednich 2016 Rosy Radom, 2014 Śląska Wrocław czy 2011 Polpharmy Starogard Gdański o wszystkim decyduje jeden mecz.

Mecz gwiazd NBA 2021 grać czy nie grać

Polscy kibice koszykówki, którzy w latach 90 zaczynali przygodę z NBA mecz gwiazd uznawali za coś specjalnego. Mieliśmy mało transmisji, a raczej retransmisji , bo poza finałami NBA mecz gwiazd był jedynym meczem transmitowanym na żywo. Zobaczyć w nocy przed telewizorem wszystkie największe gwiazdy za jednym razem, rozpalało wyobraźnię i wtedy mecz gwiazd był czymś ,na co się czeka.

Weekend gwiazd ewoluował, dochodziły nowe konkurencje, dodano mecz debiutantów, ale ten wielokrotnie zmieniany nie doczekał się optymalnej formuły doszło i do tego , że konkursy były ciekawsze niz sam mecz. Natężenie spotkań i ich dostępność sprawiała, że posiadając NBA League Passa dostępność do największych gwiazd była na wyciągnięcie ręki. Do tego sam Mecz Gwiazd stał się zbiorem efektowych akcji, wsadów i trójek z dziesięciu metrów. Meczem bez obrony graniem i pod siebie. NBA i nad tym popracowała, zrezygnowała z tradycyjnego podziału na konferencję w samym meczu, bo tylko w głosowaniu było to istotne. Najpopularniejsze gwiazdy ligi wybierały pomiędzy sobą dwunastkę zawodników, tych których lubią, których cenią , co miało zmienić dysproporcje pomiędzy zachodem a wschodem. Eksperyment się udał, chociaż samo wybieranie i komentarze super gwiazd było ciekawsze niż mecz być i może dlatego wprowadzono grę do określonej liczby punktów. Dla kibiców, którzy tęsknią za koszykówka lat 90-tych to nadal był nie to. A realiści powiedzą, że taki mecz nic nie daje. Nikt po latach nie pamięta kto wygrał, nawet statuetka najlepszego zawodnika jest drugoplanowa, dlatego podchody NBA pod obecny mecz gwiazd to ciekawa sprawa.
Podobno chodzi o zapisy w kontraktach graczy i bonusy, za udział w takim meczu. Ale chodzi o wygenerowanie kolejnych zysków dla ligi. Sama liga tym razem jest podzielona, jedni chcą, drudzy nie chcą. Największa postać LeBron James nie chce , co ma wpływ na wizerunek ligi, w której wszystko jest konsultowane. Ligi graczy.
Nowy sezon zaczął się przed świętami, czyli później niż zawsze. Różnicę w terminach miało zlikwidować zmniejszenie meczów o dziesięć ale to dalej ogromna dawka. I wreszcie najważniejsze, bardzo krótka przerwa pomiędzy zakończeniem poprzedniego sezonu i wznowieniem nowego. Dwie i pół miesiąca to prawie dwukrotnie mniej niż zwykle , a głównymi poszkodowanymi co najlepsze zespoły. Dlatego LeBron James chce odpoczynku i spędzenia czasu z rodziną. Dlatego Miami Heat przegrywają częściej niż wygrywają,choć tam dochodzą też sprawy zdrowotne. Zawodnikom obiecano nowy sezon z przerwą w marcu, ale po co oddawać ten czas , gdy można zarobić?
Moim zdaniem w dobie pandemii i napakowanego sezonu jest to niepotrzebne. NBA nie przyciągnie nowych kibiców przed telewizory, nie będzie pełnego zaangażowania, a wizja zarażenia covidem rozpowszechniona na wiele drużyn ,które będzie reprezentowana może spowodować kataklizm rozgrywek. Dlatego jestem za „nie” dla weekendu, ale czuję , że nie pierwszy raz wygrają pieniądze.

Dustin Poirier znokautował Conora McGregora

Powrót do oktagonu Conora McGregora po roku przerwy to absolutny Main Event każdego zestawienia. Jak powiedział podczas transmisji w Polsacie Łukasz Jurkowski, każdy ma swojego Pudziana w MMA, a Irlandczyk przyciąga przed telewizory miłośników nie tylko sportów walk. To maszyna do wygrywania i zarabiania, która ma swoje rysy, jak choćby przegrana z Khabibem Nurmagomedovem, albo biznesowe przepychanki o pieniądze z Dana White. Jednak po odejściu zawodnika z Dagestanu i przerwie związanej ze zmianą wagi Jona Jonesa, UFC potrzebuje konia pociągowego. A walka z Dustinem Poirierem to rewanż za walkę sprzed siedmiu lat, kiedy w pierwszej rundzie idący po pas McGregor znokautował Amerykanina. Dla Irlandczyka ten pojedynek to szansa na powrót na listy p4p i być może to eliminator w walce o za chwilę wolny pas.

Faworytem był Notorious i raczej spodziewaliśmy się szybkiego nokautu, może nawet w 12 sekund jak z Jose Aldo. Portier obalił rywala już w pierwszej minucie, ale ze sprowadzenia nic nie wynikało, ale to właściwa taktyka na walkę z najlepszym bokserem w MMA (choć Holloway ma inne zdanie) -jak najmniej stójki na środku oktagonu oraz jak najdłuższa walka, to szanse na zwycięstwo. Tymczasem przy klatce Irlandczyk atakował barkiem a wcześniej kilka razy trafił rywala w stójce i przyjął mniej ciosów, a Poirier jedynie okopywał prawa łydkę rywala. Runda dla Irlandczyka.

Conora bolała noga od początku drugiej rundy, dlatego zmienił pozycję. Portier widząc grymas rywala uwierzył i dalej kopiąc chętnie lewą i prawa stronę łydki. Conor trafiał w stójce, ale tylko do połowy rundy. Wtedy Poirier trafił raz, a później zasypując niestabilnego rywala ciosami na głowę. Portier nokautuje i pierwszy raz McGregor przegrywa przez nokaut (czterokrotnie przegrywał przez poddanie).

Najciekawszą od lat dywizję lekką czekają przetasowania. Trzeci na listach „Brylant” triumfuje z czwartym Notoriousem a niewykluczona będzie trylogia. Być może odbędzie się dawniej odwołany pojedynek z Nate Diazem, którego zwycięzca wyzwał na pojedynek. A przecież są jeszcze Michael Chandler, Justin Gaethje i Charles Oliveira, a także liżący rany po nokautach McGregor i Tony Ferguson. A gdy poznamy nowego mistrza, wrócą plotki o powrocie Khabiba Nurmagomedova. Zwycięstwo Poiriera zmienia plan Dany White’a na kolejne wielkie spektakle z Irlandczykiem w roli głównej, który przed walką zapowiadał nawet siedem pojedynków w 2021.

Paulo Souza za Jerzego Brzęczka, czyli walka o reputację Zbigniewa Bońka

Kilka razy zbierałem się do napisania tekstu o zwolnieniu Jerzego Brzęczka. Tydzień temu prezes PZPN Zbigniew Boniek zaskoczył wszystkich rezygnując z selekcjonera i zaczęliśmy wyścig analiz – dlaczego, po co i najważniejszej, kto zastępcą. Poniżej moja ocena tego, co się wydarzyło.

Zbigniew Boniek: zwolnił swojego pracownika w słabym stylu i kiepskim okresie. Mógł zrobić to dwukrotnie w zeszłym roku: po blamażach z Holandią (TUTAJ) we wrześniu i z Włochami (TUTAJ) w listopadzie. Wiele razy dostawaliśmy medialny bełkot o zaufaniu i zrealizowanym celu, jakim był awans do eliminacji Mistrzostw Europy. Tyle, że kadra od listopada nie grała, więc zwolnić można było Brzęczka wcześniej, a nowy trener miałby dwa miesiące więcej na pracę z kadrą. Czyli będzie miał dwa miesiące zamiast czterech, żeby oglądać i rozmawiać z zawodnikami. Wszystko to przed trzema meczami w eliminacjach Mistrzostw Świata i trzema meczami finałów Mistrzostw Europy. Sześć meczów, które zadecydują o kadrze w latach 2021 i 2022, i to wszystko w kadencji Bońka, który zagrał ALL-in. To, że Brzęczek nie był dobrą kartą wiadomo było od dawna, ale za kilka miesięcy Boniek może przegrać wszystko co zdobywał przez tyle lat – reputację. Wybrał na selekcjonera Brzęczka, który trenował maksymalnie Wisłę Płock, czyli był bez doświadczenia pracy w dobrych zespołach i nie okazał się kolejnym po Adamie Nawałce asem z rękawa. Czy będzie nim Paulo Sousa? Wyjątkowo nie mówiono o trenerze z Polski, bo nie ma w tej chwili na rynku żadnego godnego kandydata.

Jerzy Brzęczek: odwracali się od niego kolejno: przyjaciele dziennikarze, znajomi z boiska, kadrowicze i Prezes. Film „Niekochani” z perspektywy zwolnienia brzmi jak wróżba, bo od dawna nie było pomysłu na kadrę. Brak interakcji (czyt. wywiadów) z kibicami, mecze bez strzału na bramkę i cisza Lewandowskiego. Do tego fatalny moment na książkę – autobiografię, której dzisiaj już nikt nie kupi. Jej tytuł „W grze” był nietrafiony i nie został też nowym Kazimierzem Górskim, jak przepowiadała Małgorzata Domagalik. Najlepszy jego mecz to pierwszy z Włochami, który w pewnym momencie przypominano niczym mityczny mecz Kazimierza Górskiego z Anglią. Kadra nie wygrała z nikim istotnym, ale co końca wydawało się, że Brzęczek się wywinie: bo podobno z Holandią mogliśmy wygrać, a przecież za chwilę decydujące mecze. Ostatecznie Wuja się nie wywinął, a po dwóch u pół roku pracy w federacji trudno mu będzie przejąć lepszy zespół niż Wisła Płock, z której przyszedł do kadry.

Robert Lewandowski: dostał trenera obytego, który rozmawia w pięciu językach i zdobył jako zawodnik rok po roku (1996 i 97) Ligę Mistrzów. Najistotniejsza wg Forbesa osobistość polskiego sportu 2020 dostanie trenera bez kompleksów, a gdy coś się nie powiedzie, przyjdzie następny. Zmiana selekcjonera po milczeniu w wywiadzie Jacka Kurowskiego, to zwycięstwo w wojence o wpływy w reprezentacji i szansa na liczby jak u Nawałki. U Brzeczka nasz kapitan potrafił nie oddać celnego strzału.

Paulo Souza: królik z kapelusza, ograny na arenie zawodnik, który nie poradził sobie w karierze trenerskiej. Topowi wolni trenerzy jak, Thomas Tuchel czy Massimiliano Allegri nie są zainteresowani trenowaniem żadnej reprezentacji, a faworyci rodzimych dziennikarzy: Lucien Favre i Luciuano Spaletti to dziennikarskie plotki, podobnie jak Marco van Basten, z którym Prezes reklamował piwo na euro 2012 czy dawny kandydat Gianni De Biasi. Zawsze mam problem z oceną trenerów, o których mówimy jakimi byli piłkarzami. Kariera została zakończona więc najprawdopodobniej chodzi o to, że nie ma czym się pochwalić w nowej roli. Souza chce grać ofensywnie, w innym systemie. Czekać nas będą kolejne nowe nazwiska, choć to, co się zadziało w październiku, czyli przegląd sił da Sousie materiał do analizy. Być może będziemy grać trójką obrońców, być może wróci do jednostki Arkadiusz Milik, który akurat podpiął kontrakt z Olympique Marsylią. Być może skończą się kariery reprezentacyjne doświadczonych Łukasza Fabiańskiego, Artura Jędrzejczyka, Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka, Jakuba Błaszczykowskiego czy Kamila Grosickiego. Skończą się układy i gra za nazwisko, ma być więcej finezji, czyli bardziej styl Krystiana Bielika niż Jacka Góralskiego. Każdy selekcjoner chce odcisnąć stempel swojej kadrze, więc oprócz Bielika, otwiera się szansa dla Jakuba Modera czy Sebastiana Walukiewicza. A być może nawet Wojciecha Szczęsnego, który od początku kariery reprezentacyjnej był maksymalnie bramkarzem nr 1,5. Piąte miejsce z Fiorentiną to szczyt nowego trenera Polaków, który zarazi kadrowiczów optymizmem, otwartością oraz obyciem. Będzie błyszczeć na konferencjach i wreszcie wróci dyskusja, której od dawna nie było. Taki wczesny Leo Beenhakker, dla którego najważniejsze były mecze z Portugalią. Souza ma w trzecim swoim spotkaniu Anglików i jeśli wygra, zostanie na bardzo długo, może niczym Leo za długo. Ale jeśli mu się nie uda, zostanie po euro zmieniony przez nowego prezesa PZPN, a Zbigniew Boniek zrzuci wszystko na kadrowiczów. Sprytne zagranie cwanego lisa pola karnego, który musi ratować reputację.

Oceniam trade: James Harden do Brooklyn Nets

Transfer Jamesa Hardena to absolutny blockbuster i spore wydarzenie w NBA, o którym mówiło się od dawna. Niecodziennie najlepszy strzelec i były MVP rozgrywek zmienia klub, oczywiście nie wliczając Russella Westbrooka. To koniec Rockets jakich znamy, choć próby kontynuacji z nowym trenerem Stephenem Silasem i nowym GM Rafaelem Stonem jeszcze obserwowaliśmy na początku sezonu.

Szczegóły transferu:

Rockets: Victor Oladipo, Dante Exum, Rodions Kurucs, trzy wybory w pierwszej rundzie Nets (22, 24, 26), jeden wybór w pierwszej rundzie Bucks (22), 4 możliwe zamiany wyborów z Nets (21, 23, 25, 27)

Nets: James Harden

Pacers: Caris LeVert, wybór w drugiej rundzie

Cavs: Jarrett Allen, Taurean Prince

Nets: otrzymali najlepszego zawodnika w wymianie oddając swoją przyszłość w postaci trzech niechronionych wyborów, cztery prawa do wymiany wyborów z Rockets i trzech graczy ze ścisłej rotacji (trio LeVert, Allen i Prince grali w tym sezonie średnio 72,7 min w meczu). To ogromny koszt, ale Nets pozyskując w lecie 2019 Kevina Duranta i Kyrie Irvinga nie ukrywali, że nie będą czekać dłużej na odbudowę. Mieli fajna drużynę, która awansowała do play-offs, ale dla tamtego talentu osiągnęli maksimum. Jeśli wygrają z tercetem Durant/Harden/Irving choć jedne mistrzostwo, taki transfer się opłaci. Historia jednego sezonu to była wystarczająca cena dla Toronto Raptors, aby oddać swojego lidera DeMara DeRozana do Spurs. Im się powiodło, dzisiaj Nets oddali nieporównywalnie więcej, ale dostali też 1,5 roku gwarancji, że ten tercet zagra. Upraszczając, maja dwie próby w play-offs 2021 i 2022, aby powiedzieć sprawdzam. Później trio może odstąpić od kontraktów i to jest ogromne ryzyko. Ryzyko porażki, zepsutej szatni, z niełatwymi liderami – trzech samców alfa i jedna piłka, nauka gry bez niej i powrót dla nich do czasów Warriors (KD), Cavs (Irving) i wczesnych Rockets (Harden). Oczywiście, nawet niegrzeszący sylwetką Harden to maszynka wygrywania 1/1 w izolacji, ale czy będzie chciał stać w rogu i czekać na partnerów? Gdy poprzedniej nocy Rockets zdecydowanie przegrali z Lakers, już po pierwszej kwarcie tracąc 20 punktów do rywali, można było zobaczyć koniec Rockets z ostatnich lat. Lakers zaczęli ich rozbiórkę po play-offs 2020, gdy wygrali cztery kolejne mecze drugiej rundy, ale ostateczny gwóźdź został wbity w ostatnim meczu. Nie było zaangażowania Hardena, DeMarcus Cousins jasno wskazał, że najlepiej byłoby drużynie bez Brodacza a zainteresowany powiedział, że tego się nie da naprawić. Czy pod wodzą debiutanta na ławce Steve’a Nasha będzie inaczej? Nets po tym transferze to główni faworyci do zwycięstwa na wschodzie, z ogromną siłą ofensywną. W obronie, zwłaszcza pod koszem jest gorzej, a w play-offs ich rywalami będą Joel Embid i Giannis Antetokounmpo, jedni z najlepszych zawodników obecnego sezonu nie mają rywali i niech nikogo nie zmyli umieszczany na grafice DeAndre Jordan. To nie jest 2016, gdy w barwach Clippers był w pierwszej piątce ligi. Szkoda Jarretta Allena, atletycznego młodego zawodnika, który został oddany do Cavs za czapkę gruszek, ale Nets zagrali All-in. Zresztą przy nieoczekiwanej nieobecności Irvinga, który postanowił zrobić sobie odpoczynek od koszykówki, to optymalny partner dla Duranta. Trio James Harden, Kevin Durant i Kyrie Irving kosztuje łącznie 115 milionów dolarów, czyli więcej niż całkowita płaca jednego z zespołów Knicks, Thunder, Hornets, Kings i Hawks. Wszyscy pamiętamy rok 2013, kiedy Nets oddali swoje wybory, aby pozyskać 37-letniego Kevina Garnetta i 35-letniego Paula Pierce ‘a. Minęło 7,5 roku i Nets znów oddali prawie wszystkie picki za 31-letniego Hardena, który z 32-letnim Durantem i 29-letnim ma zagrać o mistrzostwo. Za dwa lata może ich nie być, ale podobnie zaryzykowali Clippers z poprzednie lato z kontaktami 2+1 Paula George’a i Kawhi Leonarda. Też było ryzyko, że zostaną bez wyborów i bez swoich liderów, aż PG13 podpisał przedłużenie. Możemy krytykować Nets, ale każdy na ich miejscu zrobiłby to samo.

Piątka (po transferze): Kyrie Irving, James Harden, Joe Harris, Kevin Durant, DeAndre Jordan

Ocena: 3

Rockets: musieli oddać swoją gwiazdę i iść w przebudowę i bardzo chcieli Bena Simmonsa, który miał iść w parze z Tyresem Maxey`em i wyborami w drafcie za Hardena i P.J. Tuckera. Rockets nie chcieli żadnego z trójki Spencer Dinwiddie, LeVert i Allen, dlatego po kontuzji pierwszego, do wymiany dołączyli Pacers i Cavs. Ciekawe czy Rockets będą w stanie odbudować Oladipo, który przed kontuzją był w pierwszej piątce obrońców ligi. Z Johnem Wallem im się udało, a Oladipo to lepszy feat dla Walla niż Harden. Rockets mają skład rzucający za trzy, energetyczny i potrafiący bronić. Jednak stawianie na kolejnego zawodnika po kontuzji to ogromne ryzyko zostanie drużyną za słabą na play-offy, a za dobra na topowe wybory w drafcie. Ich szansą jest chęć powrotu do topu Oladipo oraz rozwijający się wczesny MIP Christian Wood (średnie w ośmiu pierwszych meczach 22,6 pkt. I 9,5 zb.). Mogą też za kilka lat pojawić się dobre picki Nets, jak kiedyś w Celtics, gdy wybrali Jaylena Browna i Jaysona Tatuma.

Piątka (po transferze): John Wall, Victor Oladipo, Eric Gordon, P.J. Tucker, Christian Wood (+ DeMarcus Cousins)

Ocena: 4

Pacers: oddali swojego niedawnego lidera, który po kontuzji nie odnalazł się w nowej roli. Poza tym Indiana ma dwójkę Malcolm Brogdon (22,5 pkt., 7,5 as.), Domantas Sabonis (21,8 pkt., 12,5 zb.), którzy będą w najbliższych latach liderować. Już od jakiegoś czasu mieliśmy plotki o wymianie Oladipo, zwłaszcza że kończy mu się kontrakt i mógłby odejść za darmo. Dostali w zamian Carisa LeVerta, utalentowanego zawodnika, który jest młodszy i lepiej uzupełni duet liderów a cała piątka wchodzi dopiero w prime. Schodzący kontrakt dawnej gwiazdy za energetycznego gracza, który tydzień temu w meczu z Grizzlies rzucił 43 punkty to zwycięstwo w wymianie.

Piątka (po transferze): Malcolm Brogdon (28 lat), Caris LeVert (26), T.J. Warren (27), Domantas Sabonis (24), Myles Turner (24)

Ocena: 5

Cavaliers: oddali pick Bucks, który nie będzie wysoki w momencie, gdy Giannis Antetokounmpo zdecydował się zostać, a dostali młodego podkoszowego, który uzupełni bardzo młodą i utalentowaną ekipę. To w najbliższym czasie spowoduje spory tłok pod koszem, ale za chwile przehandlują Kevina Love`a i Andre Drummonda i będą mogli grać z Allenem na środku, z którym w lecie mogą podpisać przedłużenie. Taurean Prince to dobry obrońca, który dostanie minuty, być może w pierwszej piątce. Koby Altman po odejściu LeBrona Jamesa w 2018 świetnie przebudował zespół, pozyskał młodych zawodników i za chwilę odejdą największe kontrakty. Play-offs z tego nie będzie, ale zostaną ograniczone wydatki na zawodników i będą powoli budować przyszłość. A wszystkie wybory Cavs zostają w Ohio.

Cavs młody core: Darius Garland (20 lat), Collin Sexton (22), Kevin Porter Jr (20), Issac Okoro (19), Jarrett Allen (22)

Ocena: 4+