Śląsk basket #5 Przegrana ze Stalą, Na plus niesamowite trójki Stewarta i świetna gra Dziewy w pierwszej połowie #plkpl

Bez kontuzjowanych Akosa Kellera i Maksa Zagórskiego przystąpili Wrocławianie do wyjazdowego meczu ze Arged BMSlam Stalą Ostrów. W pierwszej piątce, w miejsce Węgra zameldował się Olek Dziewa, a obok zagrali Strahinja Jovanović, Garrett Nevels, Ivan Ramljak i Michał Gabiński. U przeciwników nie zagrał James Florence, największa gwiazda drużyny, co jednak można uznać za większe osłabienie grającej w tym sezonie w kratkę Stali.

Początek meczu zaczął się od pojedynków Dziewa vs Josip Sobin, którzy zdobyli pierwsze punkty. Ostrowianie zaczęli agresywnie w obronie, a przy stanie 10-7 Dziewa zdobył wszystkie punkty, co świadczy o dyspozycji zawodnika, ale także świetnej obronie gospodarzy. W tym meczu klucza jest dyspozycja Dziewy z uwagi na kontuzje rzucającej dłoni Węgra. Pierwsze zmiany to Gordon za Jovanovicia i Szymon Tomczak za Dziewę. Młodzi zagrali od razu indywidualna akcje w której nie trafił podkoszowy w łatwiej sytuacji, ale w kolejnej akcji dobił wejście Nevelsa. Dopiero w szóstej minucie Śląsk zdobył pierwsze punkty dzięki komuś innemu niż Dziewa (!). W Stali błyszczy wejściami Taurean Green, który musi wziąć na siebie rzucanie punktów pod nieobecność Florence`a. Vidin robi sporo zmian, pojawia się Stewart i Wójcik, wraca Jovanović, jednak Śląsk nie trafia seryjnie rzutów. Co prawda zbiera, bo o dziwo jest najlepiej zbierająca drużyną w Energa Basket Lidze. W końcu trafia Elijah Stewart, który w ostatnim meczu zagrał znakomicie z Polpharma (33 pkt. 12/13 z gry). Śląsk sporo fauluje – osiem razy w pierwszej kwarcie, głównie za sprawą taktyki Stali, którzy pod nieobecność Kellera grają chętnie pod kosz. Przynosi to skutek, bo pod koniec kwarty Ostrowianie lepiej zbierali piłkę w ataku i prowadzili 18-14. Śląsk jest za trzy 0/2 i nie rzucał wolnych. Nevels, najlepszy strzelec bez punktu.

Druga kwartę zaczął dwoma kolejnymi akcjami Stewart i szybko doprowadził do remisu. Trafił także Dziewa za trzy, ale w odpowiedzi Nevels jest ogrywany przez grającego na kontakcie Smitha. Ostrów ładnie dzieli się piłką, szukając najlepszych pozycji i to pod koszem, gra inaczej niż w poprzednich spotkaniach, nie ma indywidualnych akcji Florence`a. Po dwóch trójkach w ciągu 10 sekund Jakuba Garbacza trener Vidin wziął czas, bo Stal odskoczyła na 30-21. To słabszy moment Wrocławian – najpierw Garbacz był niekryty w stosowanej obronie strefowej, a potem strata Śląska przy wyprowadzeniu piłki z połowy. Wraca Ramljak za Stewarta. Niestety znowu nie trafia Gabiński, ale przełamał się Nevels trafiając pierwsze punkty w 14 minucie meczu. Wrocławianie nie kończą prostych akcji pod koszem, a trafia Chris Smith wykorzystując zmianę krycia i słabszego rywala, choćby w ostatniej akcji Kacpra Gordona. Po trójce Greena Stal odskakuje na 13 punktów, Śląsk po chwili przerwy zdobywa punkty akcją wyizolowanego Dziewy, który walczy z dużo większym Kingiem. Stewart trafia druga trójkę Śląska dopiero w ósmej minucie, trafił także Jakub Musiał za trzy i goście przegrywają do przerwy siedmioma punktami. Stał gra skutecznie (51%) i tym prowadzi do przerwy, mimo 16 punktów Dziewy, jego rekord sezonu.

W drugiej połowie Śląsk zaczął od gry na Dziewę – pod kosz czy z dystansu, nie przyniosło to efektów, bo grać na jednego zawodnika nie sposób. Innym rozwiązaniem są wejścia Jovanovicia pod kosz. Śląsk przestaje zbierać a Stal niemal w każdej akcji ma ponowienie. King zbiera seryjnie nad zmęczonym Dziewą. Nevels jest fatalnie dysponowany, nie trafia w kontrze pod koszem, ewidentnie brakuje jego punktów. 16 punktów przewagi Stali po kolejnej akcji 2+1 Kinga. Brakuje także punktów Ramljaka, jego 0/1 z gry w połowie trzeciej kwarty to bardzo słabo, kompletnie niewidoczny. Znowu trafia Green za trzy przed Jovanoviciem i jest rekordowo 19 punktów przewagi. Śląsk próbuje bronić strefą, z Ramljakiem ustawionym w pierwszej linii. W ataku Strahinja indywidualnie wejściami próbuje zmniejszać przewagę. Vidin zawęził od pewnego momentu rotacje i nie wpuszcza już młodych Tomczaka i Wójcika. Gra trójką pod koszem, wykorzystując wszechstronność Ramljak oraz oczywiście Gabińskiego i Dziewę. Kwartę kończy trójka Nevelsa z dziewięciu metrów z trudnej pozycji, a. przewaga Stali została zmniejszona do 64-52.

Ostatnia kwartę rozpoczął Jakub Garbacz trafiając już piąta trójkę w meczu. Odpowiada wolnymi Dziewa. Jakąś szansą jest czwarty faul Kinga, który ma już double-double. W ataku znowu indywidualnie gra Jovanović, który nie znajduje partnerów tylko na siłę próbuje kończyć akcje. Szóstą (!) trójkę trafia Garbacz i znowu jest 16 punktów przewagi gospodarzy. W kolejnej akcji Dziewa wyautowuje Kinga. Niestety jego zmiennik (zwykle jest na odwrót) Sobin trafia w kolejnych akcjach po nieporozumieniach w obronie Śląska. Długo zajęło Jovanović owi wykreowanie Stewarta, który trafia trójkę. Mamy słabszy fragment meczu, dużo błędów indywidualnych, mało punktów. Nevels także wykreował Stewarta i ten także trafił bez kozła za trzy punkty, dając nadzieję Śląskowi na dogonienie rywali. Po chwili Stewart trafia z dziewięciu metrów na 70 sekund do końca. Tylko pięć punktów straty. A w kolejnej akcji jeszcze raz trafia Stewart za trzy punkty. Cztery kolejne trójki Amerykanina bez kozła i dwa punkty straty na 44 sekundy. Niesamowita forma rzutowa Amerykanina, szkoda, że nie był wcześniej wykorzystywany. Garbacz zostaje zablokowany przez Dziewę, ale przez dwie kolejne zbiórki ofensywne Stali, gospodarze ciągle mają piłkę. Mamy taktyczny faul Dziewy na Sobinie, jedyne rozwiązanie, aby wykreować całą długa akcje. Sobin najpierw trafia a potem Śląsk nie zastawia zbiórki i w głupi sposób traci posiadanie mając trzy punkty straty. Kolejna dziwna sytuacja, gdy po wybiciu piłki z autu Jovanović nie fauluje Smitha tylko czeka (!). Smith jest faulowany przez Nevels i trafia jeszcze jeden osobisty ustalając wynik 76-72. Seria trzech wygranych z rzędu Śląska zakończona. Przegrane zbiórki 34-40 i przespany atak w środku meczu zadecydowały o porażce.

Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. – Śląsk Wrocław 76-72
Śląsk: Dziewa 23, Stewart 21, Jovanović 12, Nevels 9, Musiał 3, Ramljak 2, Tomczak 2, Gabiński 0, Kacper Gordon 0, Wójcik 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:
Aleksander Dziewa – 23 pkt., 8 zb., 6 FW.

Śląsk basket #4 Ramljak blokując rywala w ostatniej akcji dał zwycięstwo w Stargardzie #plkpl

W trzeciej kolejce Śląsk przyjechał do Stargardu na mecz z drużyną Jacka Winnickiego, który w przeszłości związany był z klubem gości jako asystent i trener. Śląsk do meczu przystąpił bez Kacpra Gordona, który jest mistrzostwach Polski u18, a w Spójni brakuje Mateusza Kostrzewskiego, z uwagi na kontuzje odniesioną w Sopocie w poprzedniej kolejce. Pierwsza piątka Śląska to Strahinja Jovanović, Garrett Nevels, Ivan Ramljak, Michal Gabiński, Akos Keller.

Trener Winnicki zdecydował się dwóch środkowych Baylee `a Steele ‘a i Omariego Gudula, a trener Oliver Vidin wystawił w pierwszej piątce po raz pierwszy Chorwata w miejsce Maksymiliana Zagórskiego i ten w pierwszej akcji trafił za trzy punkty. W kolejnych nie trafiają Gabiński i Nevels, ale to pokazuje jak chce grać trener Vidin – bazuje na rzutach z dystansu, a jeśli nie idzie, to dwie kolejne akcje zagrali indywidualnie za dwa punkty Nevels i Jovanović. Odpowiada, najpierw pod koszem a potem trójką, a potem efektownie wsadem Steele. 11-9 dla gospodarzy z czego aż 9 punktów Steele ‘a, który w kolejnej ofensywnej akcji zbiera piłkę z tablicy. Vidin szybko zmienia Gabińskiego i Jovanovicia. w Śląsku punktuje Keller, grają na niego zagrywki i radzi sobie w ataku z Gudulem. Bardzo dobrą akcje wejściem do linii zaprezentował Ramljak, ostatecznie piłka się wykręciła, ale efektownie wyglądało zagranie zawodnika 203 z pełną dynamiką. Dziewa znowu nerwowo, nie trafia trójki, nie potrafi także 1/1 zagrać z Kacprem Młynarskim. Śląsk minimalnie prowadzi, głównie za sprawą gry na tablicach – w osiem minut zebrał siedem zbiórek w ataku. Trener sporo rotuje, ale tylko w obrębie doświadczonych zawodników, pojawia się Stewart, wspomniany Dziewa i dopiero pod koniec kwarty wszedł Maksymilian Zagórski. Mamy problem ze zdobywaniem punktów (6/19) i kwarta kończy się wynikiem 15-15. Nadrabiamy zbiórkami, aż 4 piłki w ataku zebrał Akos Keller.

W drugiej kwarcie Dziewa poradził sobie w obronie z Młynarskim, daje także dobra zasłonę na wejście pod kosz Jovanovicia, czyli jego firmowe zagranie. Mamy także kontrę 2/1, w której dobija Zagórski, trafiając swoje pierwsze punkty w TBL. Kolejna kontra i kolejne punkty tym razem piłka ładnie chodziła pomiędzy trójką zawodników. Akcje zaczął dobrą obroną na Tomaszu Śniegu Jakub Musiał, który wszedł chwile wcześniej, gdy po zdobył punkty wejściem na kosz. Trafia Ramljak z dystansu, w kolejnej akcji zabiera piłkę z tablicy i znowu trafia z kontry – reprezentant Chorwacji stworzony jest do takiej gry (TUTAJ) i Śląsk prowadzi 23-17. Dużo kontr to dużo zmian w ekipie Śląska, trener dobrze rotuje składem, który biega. Do tego Ramljak gra na 3 i 4, a Nevels 2 i 3. Podobają mi się nieoczywiste zmiany a nie środkowy za środkowego. Pierwsze punkty w 17 minucie zdobył rzutem z dystansu Dziewa, w kolejnej akcji zebrał po sobie i ponownie trafił. Trudno mu się wchodzi ofensywnie w sezon, co było widać zwłaszcza w meczu ze Stelmetem (3 pkt.). Stargard gra słabo, często traci piłkę, daje miejsce na wejścia Jovanoviciowi, nie funkcjonuje rzut z dystansu (1/8 za trzy) no przegrywa zbiórki (17-28). Śląsk do przerwy prowadzi 27-36, a najlepsi Keller 8 pkt., 8 zb. i Ramljak również 8 pkt.

Druga połowę po przechwycie otworzył Ramljak, który głównie w taki sposób zdobywa punkty, które wynikają z obrony. W wyjściowej piątce w miejsce Jovanovicia wyszedł Musiał i trafia trójkę, dopiero trzecią w meczu dla gości. Do porównania grający z ławki Filip Matczak też trafia dopiero pierwszy rzut z gry, a przecież jest w obrębie zainteresowań Mike`a Taylora. Ale popełnia dwa błędy w obronie zostawiając za dużo miejsce wcześniej Musiałowi, a w kolejnej akcji Nevelsa. Śląskowi zaczyna siedzieć, bo trafił także Ramljak i jest już 50-32. Bardzo mi się podoba gra nowego nabytku, gra schowany a zdobywa sporo punktów. U przeciwników jedynie Steele coś gra, w dodatku zbiera i blokuje. W Śląsku słabo gra Stewart, jest bez punktu (0/6) i zalicza czwarty faul, a błyszczy Ramljak (na ten moment 5 przechwytów), najlepszy zawodnik meczu. Pod koniec kwarty wiatr w żagle dostali gospodarze wymuszając straty, a za trzy punkty efektownie trafił Kacper Młynarski w ostatniej sekundzie i „tylko” 59-50 dla Śląska. Tylko, bo przewaga maksymalnie wynosiła 20 punktów.

Ostatnia kwartę otworzył rzutem z rogu za trzy Gabiński. Przebudził się Matczak, który trafił za dwa, a potem akcję 3+1 zmniejsza się przewaga. Zupełnie niezrozumiały faul niesportowy Kellera, który spada za faule, a w kolejnej akcji spada Gabiński. Śląsk gra bez środkowych jest pięć punktów przewagi i sześć minut to końca. Dziewa z Ramljakiem muszą do końca pod koszem. Śląsk gra nerwowo, rzuca z nieprzygotowanych pozycji i niepotrzebnie fauluje. Spójnia nie wykorzystuje przewagi wzrostu, a trener Winnicki trzyma na ławce Steele `a. Śląsk ponosi dużą cenę za faule – trafia Matczak, trafia za trzy Młynarski i Stargard nagle prowadzi 3 punktami (!). Odpowiada na remis rzutem za trzy Jovanović. W kolejnej akcji, w końcu nie Wrocławianie nie zaliczają straty i zbierają w obronie, czyli Spójnia nie robi kontrataku, czym odrobiła straty w tej kwarcie. Niestety przy zbiórce w ataku piaty faul popełnia Strahinja. Nevels, Steward, Zagórski, Ramljak i Dziewa – tak gra Śląsk w ostatniej minucie. Garrett Nevels trafił trudny rzut mając na plecach Śniega i goście prowadzą jednym punktem na 18 sekund przed końcem. W ostatniej akcji Ivan Ramljak pod samym koszem zablokował Gudula. Niesamowite zakończenie, Śląsk wygrał mecz!

PGE Spójnia Stargard – Śląsk Wrocław 73-74
Śląsk Wrocław: Ramljak 20, Nevels 13, Jovanović 10, Dziewa 10, Keller 8, Gabiński 8, Musiał 3, Zagórski 2, Stewart 0, Tomczak 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:
Ivan Ramljak – 20 pkt., 7 zb., 5 prz., 2 bl.

Śląsk basket #2 Wygrana na inaugurację Baby Śląska, obiecujący debiut obcokrajowców #plkpl

Pierwszy mecz sezonu 2020/21 Śląsk rozegrał z Eneą Astoria Bydgoszcz. Pierwsza piątka w niczym nie przypominała tej, którą Śląsk kończył poprzedni sezon:

Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Mathieu Wojciechowski, Andrew Chrabascz, Michael Humphrey

Nowo podpisani zawodnicy po raz pierwszy mogli pokazać się publiczności – to oczywiście inauguracja, ale wczesnej nie można było wejść na mecze sparingowe oraz odwołany został memoriał Adama Wójcika. Idzie nowe, o czym pisałem w zapowiedzi przedsezonowej (TUTAJ). Pierwsza piątka Śląska wyszła następująca:

Strahinja Jovanović, Garrett Nevels, Maks Zagórski, Michał Gabiński, Akos Keller

Na papierze wygląda na słabszą niż ta, z meczu z Treflem 7 marca i trochę potrwa, aż kibice w Hali Orbita nauczą się nowych nazwisk. Co ważne, drużynę od początku stworzył trener, który mógł po raz pierwszy skorzystać z Elijaha Stewarta, który dołączył do składu po problemach zdrowotnych. Przeciwko Astorii nie mógł niestety zagrać Aleksander Dziewa, kreowany na polskiego lidera. Przed meczem minimalnym faworytem byli goście, którzy przyjechali m.in. z doświadczonymi Michalem Chylińskim, Marcinem Nowakowskim i Jakubem Niziołem. To miał być rewanż za porażkę z grudnia, kiedy w ostatniej akcji wsadem podpisał się Dziewa ustalając wynik.

Śląsk zaczął nerwowo od 2-7, ale w dwóch kolejnych akcjach za trzy trafił Nevels, pięć kolejnych punktów trafił Jovanović, dwa dorzcił Nevels i gospodarze objęli prowadzenie 15-13. Trójką odpowiedział Corey Jerrod Sanders JR, który po siedmiu minutach miał 5 punktów i 4 asysty. Trener Vidin wprowadził młodzież i juz w pierwszej akcji po wejściu trójkę trafił 18-letni Kacper Gordon. Goście od zejścia Sandersa nie zdobyli punktu i po pierwszej kwarcie Śląsk prowadził 22-18. Ostatnie prawie cztery minuty kwarty gospodarze grali na obwodzie Gordonem i Jakubem Musiałem, co bardzo podobało się publiczności.

Druga kwarta zaczęła się od przechwytu, trójki i trafienia hakiem Kellera. Odpowiedział Nowakowski, a w kolejnej akcji pierwszy rzut na parkietach TBL nie trafił Jan Wójcik, jednak chwilę później po przechwycie Jovanovicia nie trafił z kontrataku Nevels, ale Wójcik poszedł na kosz i efektownie wsadził piłkę. Orbita oszalała – pierwszy punkt syna legendy, i prowadzenie 29-20. Dopiero po tej akcji na parkiet wrócił Sanders. Gospodarze dalej trafiali za trzy punktu – Stewart i Nevels, a goście odpowiedzieli osobistymi i trafieniem pod koszem Markusa Loncara. Publiczność po raz drugi oszalała, gdy Stewart w efektowny sposób sklejając piłkę z tablica zablokował Tomislava Gabricia. Pod koniec kwarty mieliśmy pojedynek strzelecki Jovanovicia z Sandersem, którzy zdobyli 11 ostatnich punktów w kwarcie. Śląsk miał 11 punktów przewagi po pierwszej połowie, w której działo się zaskakująco dużo.

Trzecią kwartę otworzył pięcioma punktami Nevels i trójką Jovanović, Astoria odpowiadała indywidualnymi akcjami Sandersa, który trafił kolejne 6 punktów, czyli z rzędu 12 oczek (!) dla drużyny. Nie wspierało go w/w polskie trio – Chyliński zdobył zaledwie siedem punktów do przerwy, Nizioł dwa i Nowakowski także dwa. Wejście Gordona, Wojcika i Szymona Tomczaka pozwoliła powiększyć przewagę do 65-51.

W ostatniej kwarcie młodzież, nazwana przez Adama Romańskiego „Baby Śląsk” nadal była aktywna na parkiecie i nie pozwoliła na punkty Astorii – na przełomie 3 i 4 kwarty goście nie zdobyli punktów przez prawie 5 minut (!). Artur Gronek wziął przerwę na żądanie przy wyniku 72-51 (co ciekawe czwartą w meczu, a trener Vidin nie wziął żadnej). Trafił po niej Nizioł, ale w kolejnych akcjach Loncar dwukrotnie faulował w ataku, a Śląsk odpowiadał celnie – w meczu trafił 52% za dwa i 48% za trzy punkty. Pod koniec meczu na parkiecie pojawił się Artur Łabinowicz, który zaczął od złego podania i nie trafionego rzutu, ale pod koniec potrafił zablokować Sandersa (w meczu 19 pkt., 8 as., i 6 zb.). Ostatnie dwie minuty Śląsk zagrał piątką: Gordon, Nevels, Łabinowicz, Gabiński, Wójcik. I nawet w takim składzie było +1.

Śląsk Wrocław – Astoria Bydgoszcz 90-66
Śląsk: Jovanović 22, Nevels 20, Stewart 10, Keller 9, Gabiński 9, Gordon 8, Tomczak 6, Wójcik 4, Musiał 2, Zagórski 0, Żeleźniak 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:
Strahinja Jovanović – 22 pkt., 6 as., 6 FW.

Statystyki opracowane samodzielnie:

  1. Oliver Vidin w meczu Śląska z Astorią przez 6 min i 36 sekund trzymał na parkiecie czterech polaków i jednego obcokrajowca (Nevelsa lub Stewarta). Śląsk wygrał ten fragment +8.
  2. Śląsk z Astorią najdłużej grał piątką:
    Jovanović, Nevels, Zagórski, Gabiński, Keller -2; 7 min 25 sek.
    drugi najdłuższy zestaw to: Gordon, Musiał, Stewart, Tomczak, Wójcik +4, 5 min 57 sek.
  3. +/- duetów polaków Śląska z Astorią (min. 8 min razem):
    Gordon, Wójcik+12; 10 min 59 sek.
    Gordon, Tomczak+12; 10 min 19 sek.
    Musiał, Tomczak+5; 9 min 14,4 sek.
    Gordon, Musiał+4; 8 min 37 sek.
    Gordon, Gabiński+5; 8 min 25 sek.
    Zagórski, Gabiński-2; 8 min 21 sek.
  4. +/- duetów obcokrajowców Śląska z Astorią:
    Nevels, Keller +10; 21 min 46 sek.
    Jovanović, Keller +15; 21 min 12 sek.
    Jovanović, Nevels +11; 20 min 50 sek.
    Jovanović, Stewart +2; 6 min 34 sek.
    Nevels, Stewart +8; 5 min 31 sek.
    Stewart, Keller +7; 4 min 30 sek.
  5. Debiutujący Jan Wójcik w meczu Śląska z Astorią tworzył trzy pary podkoszowe:
    z Kellerem +10, 6 min 15 sek.
    z Tomczakiem +7, 3 min 20 sek.
    z Gabińskim +1, 2 min 6 sek.
  6. Debiutujący Kacper Gordon w meczu Śląska z Astorią tworzył trzy pary obwodowe:
    z Musiałem +4, 8 min 37 sek.
    z Nevelsem +5, 7 min 12 sek.
    z Jovanoviciem +4, 2 min 25 sek.

Śląsk basket #1 Spore zmiany przed sezonem, stawiamy na młodzież

Pierwszy mecz Śląska w sezonie 2019/20 będzie dla kibiców 17-krotnego Mistrza Polski zagadką. Z drużyny odeszło sześciu zawodników z rotacji poprzedniego sezonu, w tym główno-dowodzący Kamil Łączyński i najlepszy strzelec Devoe Joseph. Kadra zmieniła się nie do poznania, a dwójkę znanych szerzej zawodników będzie tworzyć para Jakub Musiał i Aleksander Dziewa – drugoroczniacy, jakby określili ich Amerykanie. Pozostał także trener Oliver Vidin, który był bardzo dobrze oceniony za poprzedni rok przez Prezesa Michała Lizaka oraz ekspertów i kibiców.

Drużyna została zbudowana tak jak chce trener, przy oczywistych ograniczeniach finansowych. Czyli trochę inna sytuacja niż sezon wcześniej, gdy drużynę budował trener Andrzej Adamek, a w trakcie sezonu kadrę przejął Vidin. Na rozgrywanie przyszedł ze Steauy Bukareszt Strahinja Jovanovic, gdzie notował średnio 15.7 pkt. i 4,2 as. przez 31,5 min. Serb został podpisany aż na trzy lata, co ma pokazać długotrwałą wizję trenera i Prezesa, aby nie powtórzyła się coroczna wymiana wszystkich zawodników. Na pewno nie jest to pierwsza linia serbskich rozgrywających ale może na Śląsk wystarczy. Ponadto zespół uzupełnili: Garrett Nevels z G-League, Elijah Stewart z ligi fińskiej (średnie 18 pkt. i 5,2 zb. oraz środkowy reprezentacji Węgier Akos Keller (1+1), który dwa sezony temu był zmiennikiem w Pau-Orthez. Zaskakująca jest jakość podpisanych Amerykanów w stosunku do możliwości drużyny i tutaj na pewno brawo dla Michała Lizaka. Śląsk nie pozyskał żadnego znanego polaka w miejsce Łączyńskiego i Macieja Wojciechowskiego, mamy model 4 plus młodzież ze Śląska. chyba, że „odpali” Artur Łabinowicz, o którym wiemy niewiele – jedynie przynależność do nieznanego uniwersytetu Evansville. To budżetowa opcja, ale Artur ma polski paszport, wiec nie blokuje miejsca zagranicznemu zawodnikowi i został podpisany na dwa lata.

Krajowym liderem ma być Aleksander Dziewa, któremu dobry występ w okolicach double-double pozwoli wyjechać za granicę. To nowoczesny środkowy z rzutem i będzie miał przed sobą prawdziwy test, bo w wieku 23 lat nie będzie taryfy ulgowej w ocenie gry, tak jak w zeszłym roku, gdzie podkreślano przejście z drugiej ligi do pierwszej. A poprawić musi przede wszystkich walkę na desce. Do tego jest Jakub Musiał – zadaniowiec 3+D, którego nieustępliwość ceni trener Vidin. Musiał ma naturalne ograniczenia (jest za niski) ale nadrabia zaangażowaniem. Uczyć się ma przy nim Kacper Gordon, reprezentant kadry młodzieżowej U18, z którym został podpisany 5-letni kontrakt. Łącznikiem na linii trener-zespół, zwłaszcza dla młodych zawodników ma być waleczny Michał Gabiński.

Ponadto zespół tworzy Tomasz Żeleźniak będący w kadrze poprzedniego sezonu oraz nowi – Igor Kozłowski, Kacper Marchewka, Szymon Tomczak, Szymon Walski, Maksymilian Zagórski i Jan Wójcik. Występy tego ostatniego z numerem 10 będą na początku odbierane z ciekawością. Powrót po latach nauki za granicą nie wróży od razu wejścia do rotacji, bo z jakiegoś powodu wrócił, a jego brat Szymon pozostał, jednak jeśli syn ma taką etykę pracy jak Adam Wojcik, w perspektywie dwóch lat może wejść w miejsce wyjeżdżającego Dziewy i 33-letniego Gabińskiego.

Na koniec opisy i typy przedsezonowe:

Adam Romanski, Polsat Sport
12. Śląsk Wrocław
Po odejściu kilku autentycznych gwiazd (wartościowych i widowiskowych) z zeszłego sezonu wydaje się, że wrocławianie mają słabszy skład, co przyznaje nawet trener Oliver Vidin. Dobrą oznaką jest, że dzięki temu zapowiada się na prawdziwą szansę dla bardzo dobrze i licznie prowadzonej w Śląsku utalentowanej młodzieży. Wrocławianie jeszcze wzmocnią się w czasie sezonu, ale jednak dla mnie ósemka byłaby sensacją. Jestem za to pewien, że do play-off wrocławianie wrócą w kolejnym sezonie.

Jakub Wojczyński, Przegląd Sportowy
7. Śląsk Wrocław (w poprzednim sezonie: 7)
Angaż trenera Olivera Vidina w trakcie poprzedniego sezonu był zaskoczeniem, ale efekty okazały się pozytywne, więc nic dziwnego, że teraz miał wolną rękę przy budowie składu i mógł odważnie postawić na serbskiego rozgrywającego Strahinję Jovanovicia. Więcej bałkańskich akcentów jednak nie ma, za to są ciekawe zagraniczne ruchy w osobach ogranych w lepszych ligach Garretta Nevelsa i Akosa Kellera (ten drugi też w kadrze Węgier, z której go znamy). Najważniejszym Polakiem powinien być „drugoroczniak” Aleksander Dziewa, a szansę pewnie dostanie 18-letni Kacper Gordon. Śląsk planuje jeszcze 1 lub 2 wzmocnienia, więc układ sił może się trochę zmienić.

Śląsk basket #22: siedem trafionych trójek w drugiej kwarcie, czyli Śląsk zaczyna rundę rewanżową od zwycięstwa w Radomiu #plkpl

Opis pierwszego meczu (TUTAJ).

Pierwszy mecz rundy rewanżowej z Hydrotruckiem Radom zaczynamy piątką: Kamil Łączyński, Devoe Joseph, Maciej Wojciechowski, Michał Gabiński, Michael Humphrey, co oznacza, że po dwóch spotkaniach nieobecności od razu do piątki wraca Wojciechowski.

W pierwszej akcji Gabiński nie trafił za trzy punkty, odpowiedział Trotter, a po zmianie krycia nie nadążył chwalony ostatnio (TUTAJ) Humphrey. Amerykanin nie trafił trójki, zebrał na nim Adrian Bogucki i szybko usiadł na ławce. W jego miejsce wszedł Aleksander Dziewa, który od razu zdobył punkty po asyście Wojciechowskiego. Śląsk nie trafiał rzutów za trzy, zmienił więc zagrywkę i najpierw Wojciechowski wszedł pod kosz, a następnie ponownie trafił Dziewa po asyście Łączyńskiego. Dziewa od kiedy pojawił się na boisku toczył walkę z Boguckim, to nowy pojedynek zdolnych podkoszowych, o których kibice upominają się nawet w kontekście kadry. Gdy dwóch kolejnych akcjach Gabiński nie trafia spod kosza i za trzy punkty, musi zejść i w jego miejsce melduje się Andrew Chrabascz. W tym momencie Łączyński notuje drugi przechwyt, ale zupełnie nie radzimy sobie z rzutami z dystansu. Carl Lindbom za trzy ma trzy trafione rzuty na pięć prób, Śląsk ma 0/4. Fajnie pod koszem wygląda Dziewa, który radzi sobie sobie z Boguckim w pojedynczych akcjach. Notujemy jednak kolejną stratę, a po akcji ‚and one’ Roda Camphora, Radom prowadzi 20-10. Na szczęście pod koniec Śląsk trochę lepiej zagrał i po pierwszej kwarcie przegrywał tylko 18-20 za sprawą nietrafionych rzutów za trzy Radomia i dobrej gry Humphrey`a, który po czasie trenera Olivera Vidina zanotował sześć punktów i dwie zbiórki.

W drugiej kwarcie, po sześciu kolejnych nietrafionych trójkach wrocławian. pierwszą trafił Joseph. W kolejnej akcji nie trafił Torin Dorn i przyznam szczerze, że nie wiem dlaczego wykonuje on rzuty z dystansu z nieprzygotowanych pozycji, skoro w sezonie notuje skuteczność 29% za trzy punkty. Co innego Danny Gibson, który ostatnio zaczął trafiać za trzy (trzy trafione z Legią i cztery z Enea Astorią), który trafił w pierwszym rzucie. Na szczęście Radom cały czas nie trafia za trzy punkty (po 3/5 w szóstej minucie pierwszej kwarcie, nie trafili kolejnych 13 rzutów za trzy punkty). Dwie kolejne trójki Łączyńskiego i ponownie Gibsona dało prowadzenie 32-27 wrocławian, którzy przejmują grę, a Radom cały czas nie trafia z dystansu. W tym momencie trener Vidin sporo gra Jakubem Musiałem – w pierwszych 15 minach zagrał on pięć minut, mimo pełnego składu Ślaska. W kolejnych akcjach Joseph znowu trafi za trzy punkty, w sumie w drugiej kwarcie zespół trafił siedem trójek (na osiem prób) i umiejętnie rozbijał obronę strefową Hydrutrucka. Na koniec kwarty po osobistym Dziewy Śląsk prowadził 48-34, a drugą kwarte wygrał 30-14 przy skuteczności 78% z gry. W pojedynku młodych – Bogucki wygrywa z Dziewą 13 – 7. Warto dodać, że do przerwy Gibson zanotował pięć asyst, a cztery Łączyński.

W trzeciej kwarcie zaczynamy z Musiałem, który wchodzi zamiast Wojciechowskiego aby męczyć Obie Trottera. Jest to ciekawa transformacja zawodnika, który w 1 lidze znany był głównie jako strzelec z dystansu. Gdy Gabiński trafił swoja pierwsza trójkę w trzecim rzucie, Śląsk prowadził 15 punktami. Głównie dzięki ławce rezerwowych, bo po 22 minutach jest 19-0 w punktach zamienników. Od tego momentu przebudzili się Trotter i Lindbom, ale Śląsk kontroluje grę trafiając trojką Gibsona. Linbom gra znakomity moment – punktuje i asystuje, a przewaga Sląska wynosi tylko sześc punktów. Goście stracili tempo gry, przestali grac swoich zagrywek, a kolejne trafione rzuty gospodarzy nakręcały Hydrotruck do wyniku na koniec kwarty 62-59 dla WKS. Warto zauważyć, że wypadł zupełnie z rotacji Torin Dorn który przez trzy kwarty zagrał zaledwie pięć minut, a na początku sezonu u trenera Adamka dawał on ogromny impuls będąc momentami nawet najlepszym graczem zespołu. Ogólnie bardzo udana kwarta dla radomian wygrana 27-16.

W czwartej kwarcie po trójce byłego zawodnika Sląska Artura Mielczarka i akcji ‚and one’ Josehpa utrzymywało się trzy punktowe prowadzenie. Na szczęście mamy przewagę pod koszem – zbieramy w obronie i w ataku, dobijamy i zaskakująco szybko wychodzimy na dziesięciopunktową przewagę. Niestety po stracie Łączyńskiego, od razu za trzy trafia Trotter i już siedem punktów straty. W odpowiedzi Joseph zalicza bardzo ważną zbiórkę w ataku i zdobywa punkty, a w całej czwartej kwarcie bierze trudne rzuty na siebie i trafia, a chwilę później po zbiórce w ataku Chrabascza trafia tym razem za trzy punkty. Śląsk na dwie minuty przed końcem zbiera dwie piłki w dwóch kolejnych posiadaniach – tego nie było w całym sezonie, gdzie często przez przegraną walkę na tablicach przygrywaliśmy mecze. Warto dodać, że Musiał wchodzi za Łączyńskiego, który zszedł po drobnej kontuzji, a nie Dorn (w całym meczu zagrał 10,5 minuty – trzeci najniższy wynik w sezonie, a drugi u Vidina). W kontrataku mieliśmy przewagę trzy/jeden, ale Chrabaszcz podaje za plecy Gibsona przy siedmiopunktowym prowadzeniu. W opowiedzi Mielczarek trafia za trzy i na minutę przed końcem jest już 78-82. Czas dla trenera Vidina został znakomicie rozegrany – po zasłonie Chrabascza przy wybijaniu piłki z boku Joseph trafia za trzy punkty. Takich akcji też nie widzieliśmy u trenera Adamka, gdzie wiele razy zawodnik wybijający nie miał komu podać. Gra jednak toczy się dalej, bo mamy duży błąd Humphrey`a, który wypychał Camphora przy rzucie z dystansu, co wykorzystuje Amerykanin trafiając 3/3. Zaskakujące było to, że Hydrotruck przez 15 sek nie potrafił sfaulować przeciwnika, a wrocławianie umiejętnie rozrzucali piłkę mając na boisku samych niskich zawodników i Humphrey`a, a gdy w ostatniej akcji podanie przechwytuje Chrabascz – Śląsk wygrywa 83-87. Brawo!

HydroTruck Radom – Śląsk Wrocław 83:87

Śląsk: Devoe Joseph 23 (5), Michael Humphrey 17, Danny Gibson 13 (3), Kamil Łączyński 9 (2), Aleksander Dziewa 9, Torin Dorn 6, Mathieu Wojciechowski 4, Michał Gabiński 3 (1), Andrew Chrabascz 3, Jakub Musiał 0.

Najlepszy zawodnik Śląska:

Devoe Joseph – 23 punkty, 5/9 za trzy, 6 zbiórki., 4 asysty.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #21: Połówka Śląska za nami

Śląsk basket #20: popis ataku i obrony Śląska, z Warszawy z tarczą #plkpl

Śląsk basket #19: Śląsk z Legią po prostu musi wygrać – krótka zapowiedź

Śląsk basket #18: Dwie statystyki Danny Gibsona, czyli dajmy szansę Musiałowi

Śląsk basket #17: Gabiński z Dziewą, Chrabascz z Humphreyem czy może small ball z Wojciechowskim w roli silnego skrzydłowego, czyli jak zestawić podkoszowych #plkpl