Śląsk basket #18: Dwie statystyki Danny Gibsona, czyli dajmy szansę Musiałowi

Podałem na twitterze dwie ciekawostki:

Danny Gibson w tym sezonie ma następujące +/- grając razem na boisku z:
– Łączyńskim -17,
– Musiałem 0,
– Josephem 3,
– Dornem -28,
– Wojciechowskim -18,
– Chrabasczem -21,
– Dziewą -2,
– Gabińskim 7,
– Humphrey`em -22.

Pozostali na szczęście nie grali z nim min. 10 min

oraz

Dla Łączyńskiego, Wojciechowskiego, Dorna i Humphrey`a to parowanie ich z Danny Gibsonem jest najsłabsze spośród zawodników Śląska. Bilans z Gibsonem na parkiecie 1-4, bez niego 3-3. A przecież miał być lepszy niż Clayton Custer, z którym Śląsk miał bilans 2-3.

Jestem zawieszony tym zawodnikiem i oczywiście, że obiecywałem sobie więcej (TUTAJ). Pamiętam jak grał w Polskim Cukrze, pamiętam jak grał przed kontuzją w Śląsku. Dzisiaj wypada ofensywnie gorzej niż Clayton Custer, który był mocno krytykowany. Jest ujemnym zawodnikiem w niemal każdym ustawieniu, a jego poprzednik np. z Kamilem Łączyńskim miał na parkiecie +8.

Jak dla mnie najbliższe mecze powinny być decydujące, czy trzymamy w składzie Amerykanina. Przecież zabiera on minuty Jakubowi Musiałowi, który pod jego nieobecność walczy o każdą piłkę i.. też jest plusowym zawodnikiem z Łączyńskim +4.

Śląsk basket #17: Gabiński z Dziewą, Chrabascz z Humphreyem czy może small ball z Wojciechowskim w roli silnego skrzydłowego, czyli jak zestawić podkoszowych #plkpl

Jednym z najtrudniejszych decyzji, które będzie musiał podjąć tymczasowy trener Marcin Grygowicz w meczu z Anwilem jest zestawienie podkoszowych Śląska. Dotychczas najczęściej krytykowaliśmy podstawę pod koszem, szczególnie zbiórki przekładały się na przegrane mecze:

Hydrotruck Radom: 30-20 (w ataku 5-10) Z
MKS Dąbrowa Górnicza: 30-31 (w ataku 7-8) P
King Szczecin: 29-36 (w ataku 11-9) P
Asseco Arka Gdynia: 32-38 (w ataku 8-7) P
Polpharma Starogard Gdański: 33-28 (w ataku 7-5) Z
PGE Spójnia Stargard: 36-38 (w ataku 6-11) Z
Trefl Sopot: 29-33 (w ataku 9-7) P
GTK Gliwice: 28-42 (w ataku 8-15) P

Im dalej – tym gorzej i to mimo powrotu do składu Michaela Humphrey`a. Niezmiennie przez osiem meczów w pierwszej piątce wychodzili Aleksander Dziewa&Michał Gabiński i był to najczęściej występujący duet Śląska. W 4 z 8 meczów Gabińskiego zmieniał Andrew Chrabascz, w 3/8 przypadkach Dziewę, a raz w meczu z Treflem Dziewę zmienił Humphrey. Zwykle zmiana następuje po czterech minutach, mieliśmy tylko jeden wyjątek z Polpharmą po niecałych 3 minutach, dwóch faulach i stracie Chrabascz zmienił Dziewę. 70% czasu na boisku przebywała ta trójka w trzech konfiguracjach, 28% czasu dzielili grając wspólnie z Humphrey`em, Jodłowskim i Żeleźniakiem, a 12% czasu graliśmy z Wojciechowskim na czwórce. Poniżej ranking najlepszych ustawień +/- razem z czasem gry (założenie min. 10 minut wspólnie na parkiecie):

1. Wojciechowski&Dziewa +8; 10,5 minut wspólnie na parkiecie w ośmiu meczach
2. Chrabascz&Dziewa +7; 70,6 minut
3. Wojciechowski&Chrabascz +2; 19,6 minut
4. Gabiński&Humphrey +1; 14,8 minut
5. Dziewa&Gabiński -3; 95,2 minut
6. Chrabasz&Gabiński -3; 56,9 minut
7. Chrabaszcz&Humphrey -16; 37,9 minut

Wojciechowski także z Gabińskim dobrze wypada (+6) ale spędzili razem ledwie 6,9 minuty. Z Maciejem na czwórce gramy najbardziej ofensywnie (choć tracimy także najwięcej punktów), w przeciwieństwie do duetu Gabiński&Humphrey, która gra najbardziej defensywnie. Absolutnie najsłabszym ustawieniem jest Chrabaszcz&Humphrey nie tylko z powodu +/-. Grając wspólnie zdobywają 1,6 punktu/minutę, w porównaniu do duetu Wojciechowski&Dziewa 3,2 punktu/minutę.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #16: Jak Łączka wypada z obecnymi kolegami na parkiecie #plkpl

Śląsk basket #15: statystyki per36, czyli jak zawodnicy wypadają po ćwiartce

Śląsk basket #14: o tym, dlaczego Andrzej Adamek został odsunięty z zespołu

Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #16: Jak Łączka wypada z obecnymi kolegami na parkiecie #plkpl

Przy okazji powrotu Kamila Łączyńskiego do Włocławka, sprawdziłem jak mu się gra z obecnymi kolegami na parkiecie – z kim gra najdłużej oraz kiedy prowadzimy.

Imię i nazwisko ilość minut +/-
Devoe Joseph 182,8 14
Maciej Wojciechowski 160,5 27
Aleksander Dziewa 152,1 9
Michał Gabiński 136,1 2
Andrew Chrabascz 106,0 6
Torin Dorn 85,1 17
Danny Gibson 30,4 -5
Michael Humphrey 30,1 7
Clayton Custer 15,6 8
Michał Jodłowski 1,8 -1

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #15: statystyki per36, czyli jak zawodnicy wypadają po ćwiartce

Śląsk basket #14: o tym, dlaczego Andrzej Adamek został odsunięty z zespołu

Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

 

Śląsk basket #15: statystyki per36, czyli jak zawodnicy wypadają po ćwiartce

O tym, jak zespół wygląda po ośmiu meczach tego sezonu napisałem TUTAJ. Tym razem zajmę się statystycznym ujęciem zawodników – najlepiej to wygląda, gdy ujednolicimy statystyki do 36 minut, aby wyrównać szansę grających więcej i mniej. Nie ująłem w zestawieniu Jakuba Musiała, Michała Jodłowskiego i Tomasza Żeleźniaka, bo zagrali za mało minut, aby mieć dobrą próbę. Pozostała dziewiątka graczy, ale wyjątkowo dodałem także Claytona Castera – rozegrał on więcej meczów niż Danny Gibson i Michaela Humphreya, więc dlaczego nie? Zbulwersowanych, dlaczego wymieniam Castera, a nie Musiała odeślę do liczby minut w pierwszych ośmiu spotkaniach – 75 minut 34 sekund vs 13 minut 37 sekund.

10. Clayton Custer – 11,9 pkt., 2,4 zb., 5,7 as.

Jedyny zawodnik, którego nie ma już w drużynie ma za sobą statystycznie słaby sezon, dodatkowo rzucał za trzy ze skutecznością 28,6%, a przecież być sprowadzany jako egzekutor z NCAA. Dodatkowo aż 5,2 straty i tylko jeden przechwyt – najmniej z niskich zawodników.

9. Danny Gibson – 12,2 pkt., 0,5 zb., 1,8 as.

Rzuca podobnie jak Custer, mniej zbiera i podaje, choć równie często występuje na parkiecie, gdy Kamil Łączyński odpoczywa. Broni się na pewno ilością strat – 0,5 (najmniej w zespole). Trójki ze skutecznością 18,9% to wielki zawód, bo gdy przychodził liczyliśmy na namiastkę tego, co grał w Toruniu. Sceptycy wypominali jego wiek (35 lat), ale regres rzutowy jest ogromny.

8. Michał Gabiński – 10,1 pkt., 5,8 zb,, 2,3 as.

Michał występuje w pierwszej piątce, bo broni lepiej niż Chrabascz, a Humphrey był kontuzjowany, Rzuca przeciętnie 4,1 razy za trzy, co powinno być atutem, zwłaszcza, że statystycznie to 40%. Fatalnie wypada na linii osobistych – skuteczność 20% nie wygląda na profesjonalnego zawodnika. Zaskakująco mało zbiorek tylko jeden wymuszany faul (najmniej w zespole) sprawia, że jedną z pierwszych decyzji nowego trenera powinna być zmiana w pierwszej piątce.

7. Andrew Chrabascz – 10,1 pkt., 5,5 zb., 3,1 as.

Podobna statystyczna linijka jak Gabińskiego, ale lepsza skuteczność za dwa (57%), za trzy (44%) i osobistych (67%). Na minus to, że nie blokuje (0,2 bloku na mecz).

6. Michael Humphrey – 13,1 pkt., 6,6 zb., 1,3as.

O kontuzji, a potem powrocie z kontuzji przeczytałem niemal w każdym tekście o Śląsku. Fakt jest taki, że brakuje mu fizyczności co widać na boisku, gdy inni środkowi go przestawiają, a także statystycznie – mało zbiorek, mało przechwytów (0,8), a największa liczba bloków (1,3 ex aequo z Dziewą) świadczy raczej o słabości drużyny. Słabo rzuca za trzy (30%) i raczej nie powinien tego robić.

5. Aleksander Dziewa – 14,4 pkt., 8,5 zb., 1 as.

Zaskakujący spadek w ostatnich meczach widać w statystykach, zwłaszcza w spadku rzutów za trzy punkty (30%). Dziewa nie podaje, Dziewa fauluje najwięcej (4,2). Coś się złego dzieje od meczu z Radomiem.

4. Devoe Joseph – 19,9 pkt., 3 zb., 2,8

Rzutowo wygląda bardzo dobrze – 61% za dwa i 42 % za trzy, ale im dalej w statystykach, tym gorzej. Zaledwie 1,7 oddawanych osobistych na mecz i przeciętnie 1,6 wymuszanych fauli sprawia, że gra bezpiecznie – nie penetruje, czeka na dogranie.

3. Torin Dorn – 23 pkt., 7,6 zb., 1,1 as.

Najlepszy strzelec drużyny, który rzuca za dwa aż 15,6 rzutów na mecz ze skutecznością 57%, ale powinien jak Dziewa zaprzestać rzucać za trzy (33%). Raczej nie oddaje piłek partnerom, ale przez wejściami na kosz ma drugi wynik wymuszanych fauli (4,9). Drugi także przechwytach 1,8 i najlepszy nasz obcokrajowiec.

2. Maciej Wojciechowski – 19 pkt., 7,6 zb., 2 as.

Trzeci w punktach, drugi (ex aequo z Dornem) w zbiórkach, najwięcej wymuszanych fauli (5,7) głownie z kontrataków w których gra świetnie. Dorzuca do tego jednego bloka w meczu. Skuteczność także bardzo dobra – 59% za dwa, 42 za trzy i 84% z osobistych.

1. Kamil Łączyński – 15,2 pkt., 4,5 zb. 8,5 as.

Największy walczak w drużynie, przez co stracił połowę przedniej jedynki, co widać w ilości przechwytów – jest najlepszy w lidze, a per 36 minut ma ich 3,3. Ostatnio nie może odczarować kosza, bo rzuty ze skutecznością 47% za dwa, 40% za trzy są tylko w porządku, ale Kamil jest zawodnikiem, który najpierw podaje – stąd aż 8,5 asysty w meczu.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #14: o tym, dlaczego Andrzej Adamek został odsunięty z zespołu

Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #13: dominacja GTK Gliwice pod tablicami i fatalne rzuty wrocławian kluczem do czwartej porażki z rzędu u siebie

Trzy porażki z rzędu u siebie to stanowczo za dużo dla drużyny z ambicjami i trzema (prawie) reprezentantami polski – Maciej Wojciechowski jest w topie najlepszych polaków w Energa Basket Lidze, Kamil Łączyński jest pewniakiem Mike’a Taylora i przy zbiegu okoliczności może wyjść nawet w pierwszej piątce w lutowych meczach kadry, a na początku sezonu wręcz piano na postawę Aleksandra Dziewy. Do Orbity przyjechały GTK Gliwice, drużyna, która dotychczas wygrała zaledwie dwa razy:

13.10.2019 Asseco Arka Gdynia – GTK Gliwice 78 : 87
18.10.2019 Polpharma Starogard Gdański – GTK Gliwice 70 : 89

zwycięstwo z Asseco to była długo największa sensacja sezonu, zwłaszcza, że Gliwice podobnie jak my – przegrały z MKS Dąbrową Górniczą, Kingiem Szczecin, Treflem Sopot i o dziwo z PGE Spójnią Stargard (my wygraliśmy TUTAJ). Czyli podobny potencjał, ale po pierwsze – gramy u siebie, a po drugie -tydzień wcześniej Anwil rozgromił ich 118-74 (!). Oczywiście Śląsk to nie Anwil, ale sztab Śląska powinien przeanalizować mecz transmitowany na emocje.tv. Po statystykach – słaba skuteczność za trzy (7/27), przegrana zbiórka (29-43), słabe osobiste (19/28), mnóstwo strat (23) i wiele fauli na rozgrywającym (6 fauli na Chrisie Dowe w 19 minut). Wniosek: sporo słabych punktów oraz od miesiąca goście nie wygrali, dlatego Śląsk był faworytem.

Drużyny zaczęły nerwowo, co prawda Joe Furstinger trafił w pierwszej akcji, ale po trzech minutach wynik brzmiał 3-2 po trójce Łączyńskiego. Dalej Dziewa blokuje, Gabiński zbiera, Łączyński trafia. Potem kolejne sześc punktów po akcjach Duke’a Mondy’ego i Furstingera (9 punktów w pierwszej kwarcie) dało prowadzenie gościom. Dobrze w mecz wszedł Devoe Joseph, który po dwóch niecelnych rzutach, trafił dwa kolejne i wyrównał stan meczu na 10-10. Dobrą zmianę (za Furstingera) dał Milivoje Mijovic, który zapewnił prowadzenie po pierwszej kwarcie 18-22. Na minus na pewno rzuty wolne (2/6), na plus zbiórki w ataku Dziewy (2), choć deska znowu przegrana (9-12) i trójki (2/8). Dużo elementów do poprawy.

Druga kwarta była fatalna. Oddaliśmy ją bez walki pod koszem (zbiórki: 6-9 w obronie i 1-4 w ataku), fatalnie rzucaliśmy z daleka (2/7) i potrafiliśmy zrobić błąd 24 sekund. Zresztą kilka akcji z rzędu było kończone rzutami z daleka z uwagi na kończący się czas akcji. W końcówce kwarty szalał Brandon Tabb, który w tej części meczu trafił 10 punktów w siedem minut, a dotychczas jego najlepszym występem był mecz z Kingiem Szczecin (20 pkt., 6 zb.). Słabo grał Danny Gibson, który w 8,5 minuty trafił raz na pięć rzutów i zaliczył tylko jedną asystę. Śląsk w ostatnich dwóch minutach nie trafił z gry – punkty zdobywał jedynie z osobistych i na przerwę schodził przegrywając 36-48.

Spodziewaliśmy się mocnych słów w szatni i wstrząsu w drużynie, Zmotywowany po przerwie wyszedł Wojciechowski, który trafił dwie pierwsze akcje, ale od błędów kroków w kolejnej akcji, przez sześc kolejnych minut nie oddal rzutu. W GTK szalał Tabb, tym razem w kwarcie trafił 11 punktów i zastanawialiśmy się, czy pobije osiągniecie Josha Bostica przeciwko Śląskowi (33 punkty, drugi wynik w sezonie TUTAJ). Wcześniej, po celnych osobistych Furstingera GTK prowadziło 16 punktami (56-40) i pierwsi kibice zaczęli wychodzić z hali Orbita. W odpowiedzi dwukrotnie trafił WKS za trzy punkty (Łączyński i Joseph). Tylko, że moment, w którym Łączyński jest najlepszym strzelcem twojej drużyny wiele mówi o innych zawodnikach, gdyż to zawodnik, który w pierwszej kolejności dostrzega lepiej ustawionych partnerów. Na dwie minuty przed końcem kwarty pierwsze punkty z gry trafił Torin Dorn. W tym momencie Wojciechowski miał 7 punktów, Joseph 8, Gibson 3, Humphrey 3, a Dziewa 2. Tak wyglądała linijka gospodarzy w 28 minut gry, Nie wykorzystaliśmy strat GTK (2-4) i fatalnych trójek (1/6). Graliśmy słabo ze słabymi rywalami, utrzymując 10 punktowa stratę.

Nikt w hali nie wierzył w zwycięstwo, szczególnie, że trafiający nadal Tabb miał w 35 minucie meczu 28 punktów, a minute później przegrywaliśmy 62-80 (!). Deklasacja. Dla Śląska punktował głównie Torin Dorn, który specjalizuje się w punktowaniu, w przegranych spotkaniach (22 pkt. z Kingiem, 17 pkt. z Treflem). Kulminacyjnym momentem było trafienie po zbiórce Josepha na 88 sekund przed końcem meczu, Na zegarze wynik 72-82 i przerwa na zadanie Andrzeja Adamka. Po złym podaniu Tabba, ponownie trafił Joseph, potem Dorn trafił 2+1 i było 77-84. Gdy Mijović zaliczył kolejną stratę (0-6 w stratach, w ostatnich trzech minutach), za trzy nie trafił Joseph, ale po dobitce Łączyńskiego na zegarze było do odrobienia tylko pięć punktów, Chwile później złe podanie Mondego i Dorn trafia na jedno posiadanie (81-84). Orbita eksplodowała – nikt się nie spodziewał takiego scenariusza. Nie trafiona trójka Mijovicia, blok Tabba (193 cm) na Gabińskim (202) cm) i 13 sekund do końca – dużo i mało. Czas dla trenera Adamka zupełnie nieudany – ponownie nie było komu wyjść do piłki z boku, a Łączyński zupełnie zamknięty w rogu boiska przez dwóch zawodników trafia w bok tablicy. Porażka po końcówce, ale przede wszystkim po słabej grze w całym meczu. Przegrana zbiórka 32-46, fatalne osobiste 13/26 i rzuty za trzy na poziomie 23%. Gdyby nie wspomniane straty (w całym meczu Gliwice zanotowały ich aż 20!), nie mieliśmy prawa wygrać tego meczu. Najlepszy Łączyński – 17 pkt,, 8 as. +/- 4 i Dorn 15 pkt. Najsłabsi Gibson (1/7 z gry), Wojciechowski (9 punktów z zaledwie 7 rzutów) oraz trojka podkoszowych: Humphrey, Chrabascz i Gabiński, która zebrała w 46 minut sześć piłek. Z kolei Furstinger zebrał ich 9 (i rzucił 16 punktów), a Tabb zaliczył 28 punktów.

Śląsk Wrocław – GTK Gliwice 81:84
Śląsk: Kamil Łączyński 17 (3), Torin Dorn 15, Devoe Joseph 12 (2), Maciej Wojciechowski 9, Michał Gabiński 8 (1), Aleksander Dziewa 6, Andrew Chrabascz 6, Michael Humphrey 5, Danny Gibson 3, Jakub Musiał 0.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #12: deklasacja pod tablicami, Trefl zdominował trzy kwarty i zasłużenie wygrał

Śląsk do meczu z Treflem Sopot przystępował po dwóch kolejnych zwycięstwach i pierwszej zmianie zawodników (TUTAJ), z kolei Trefl po wygraniu pięciu z sześciu spotkań stracił przez kontuzje mięśnia przywodziciela najlepszego zawodnika Carlosa Medlocka. Faworytem byli gospodarze, którzy zaczęli od mocnego uderzenia w pierwszej kwarcie (20-13). Łukasz Kolenda zastępujący Medlocka nie radził sobie w ataku (2/10 z gry), jednak świetna dyspozycja Camerona Ayersa, który zanotował 22 punkty i 8 asyst i nie miał żadnej straty, przykryła słabszą dyspozycję młodszego z braci Kolendów. Patrząc z trybun na Łukasza byłem pod wrażeniem jak ten 20 letni chłopak porusza się na boisku, podaje i broni. Jego korespondencyjny pojedynek z Kamilem Łączyńskim to swoisty follow-up do ostatniego wyboru Mike`a Taylora przed Mistrzostwami Świata 2019 – wtedy trener wybrał zawodnika Śląska. Korespondencyjny pojedynek wygrał Łączyński (11 pkt., 6 zb., 5 as.), ale nie zapobiegł szybko stopniałej przewagi z pierwszej kwarty (14-6 dla Trefla w pierwszej połowie drugiej kwarty). Śląsk w ostatnie 30 minut ogólnie grał słabo (przegrane kwarty 16:25 | 17:25 | 18:24), na co złożyło się kilka czynników.

Trefl od początku meczu zaczął wysoką piątką, wyższą o 14 cm od gospodarzy, których wynik zawyża Maciej Wojciechowski (203 cm). To było widać od rozgrywania – Kolenda od Łączyńskiego jest wyższy o 12 cm (195 cm vs 183 cm), a także pod koszem. Wysoki zespól umiejętnie przejmował w obronie zawodników- wygrał bloki (3-2) i zbiórki (33-29), ale statystyki nie pokazywały przewagi w grze. Kiedy wchodził na parkiet choćby Witalij Kowalenko, to mierzący 204 cm były zawodnik Śląska dwukrotnie trafił za trzy punkty. Rozgrywający najlepszy sezon w karierze (!) 33 letni Paweł Leończyk (statystycznie 15 pkt., 7 zb., dzisiaj 17 pkt., 11 zb.) zagrał jak profesor w obronie, ataku (6/7 z gry) i dawał takie zasłony, o jakiś nie marzą obecnie gracze Śląska. Ci kolejny mecz grali jakby bez zagrywek, z wymuszanymi rzutami za trzy punkty (7/24), bez wsparcia podkoszowych. Czwórka Humprey/Dziewa/Chrabascz/Gabiński w 80 minut zebrała w sumie 12 piłek, czyli o jedną mniej od Leończyka. Gospodarzy ratował Łączyński, choć czasami deprymująco wyglądały jego rozmowy z sędziami o każdą piłkę oraz Torin Dorn. Ten ostatni zdobył 17 punktów, w pojedynkę punktując pod tablicami i jako jedyny miał dodatni wskaźnik +/-.

Najgorszy wynik pod względem +/- zanotował Devoe Joseph (-15) oraz Maciej Wojciechowski (-13) – w ostatnich meczach liderzy punktowi drużyny. Tym razem zdobyli 10 i 5 oczek i właśnie ich punktów brakowało najbardziej. Debiutujący w tym sezonie w Orbicie Danny Gibson miał dobre momenty, ale przed trenerem Adamkiem wiele pracy, aby go wkomponować. Śląsk zanotował na rozgrywaniu (Łączyński i Gibson) jedynie dwie straty, co dobrze wróży na przyszłość. Na minus wspomniani podkoszowi, a także Wojciechowski, który nie trafił żadnego z sześciu rzutów z gry.

Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 71:87
Śląsk: Torin Dorn 17 (1), Kamil Łączyński 11 (3), Devoe Joseph 10 (1), Danny Gibson 9 (2), Aleksander Dziewa 8, Maciej Wojciechowski 5, Andrew Chrabascz 5, Michael Humphrey 4, Michał Gabiński 2.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

 

Śląsk basket #11: mecz ze Spójnią wygrany zrywami, ale liczy się drugie wyjazdowe zwycięstwo

Wyjazd do Stargardu to była kolejna okazja do zwycięstwa, po tym jak w poprzedniej kolejce Śląsk zwyciężył w Starogardzie Gdańskim. WKS przystępował do meczu wzmocniony Dannym Gibsonem (TUTAJ), którego rola w drużynie zostanie dopiero zdefiniowana. Śląsk niedawno podejmował w meczach przedsezonowych PGE Spójnię Stargard, ale trudno tamten mecz i skład przełożyć na dzisiejsze granie:

Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 80:76
Śląsk: Torin Dorn 23, Clayton Custer 19, Aleksander Dziewa 8, Kadeem Bats 7, Michał Gabiński 7, Jakub Musiał 7, Norbert Kulon 6, Michał Jodłowski 3, Aleksander Leńczuk 0, Maksymilian Zagórski 0.

Spójnia przed sezonem pozyskała Kacpra Młynarskiego (z Polpharmy Starogard Gdański), Tomasza Śniega (Polski Cukier Toruń), Mateusz Kostrzewski (Arged BMSlam Stal Ostrów), którzy dołączyli do Piotra Pamuły. Niestety zupełnie nie trafiono z obcokrajowcami i poza Raymondem Cowelsem III powini wymienić każdego. Śląsk po rozstaniu jeszcze przed sezonem z Batsem, szykował się do wymiany Custera za Gibsona, Dwie drużyny z bilansem 2-3; zupełnie inne oczekiwania vs rzeczywistość – tak można było reklamować mecz, w którym oprócz Gibsona na boisku miał zadebiutować środkowy Darnell Jackson (w barwach Spójni).

Pierwsza kwarta to popis gry Wrocławian – szybko objęli prowadzenie 6-0, a pod koniec kwarty było już 27-7. Śląsk grał na stojąco i świetnie przechodził z obrony do ataku. Ofensywnie wyróżniał się Devoe Joseph (8 pkt.), pod koszem wygraliśmy blok 2-0 (Aleksander Dziewa i grający po raz drugi w tym sezonie Michael Humphrey) i zbiórkę (12-7). Spójnia zaczęła odrabianie rzutem Pamuły z dziesięciu metrów, a skończyło się 15 punktową przewagą. W drugiej, trafił pierwsze punkty dla Śląska Gibson, ale kilka strat (4), nie trafione rzuty spod samego kosza i wiele niecelnych trójek sprawiło, że na przerwę schodziliśmy z zaledwie jednopunktowym prowadzeniem. Najlepiej do przerwy zagrał Wojciechowski 10 pkt. i 6 zb.

Trzecia kwarta zaczęła się od szybkiego 13-3, dobry okres miał Humphrey (wyszedł po przerwie w miejsce Dziewy), który najpierw po asyście Łączyńskiego prawie wsadził i w kolnej wsadził piłkę do kosza, a następnie, ponownie po asyście Kamila, trafił pierwszą trójkę w sezonie. Bardzo szybko dwoma trójkami Pamuły i jedną Cowelsa odpowiedzieli gospodarze i zrobiło się 46-51. Wtedy najpierw Maciej Wojciechowski zrobił akcję 2+1, a następnie dwie kolejne trójki trafił Joseph (niestety punktowal po raz ostatni w tym meczu) i było 48-60 na trzy minuty przed końcem. Od tego momentu przez trzy minuty Śląsk nie trafił żadnego kosza, trafiali za to Kostrzewski z Młynarskim i na końcowe dziesięć minut schodzilismy z czteropunktowym prowadzeniem.

W czwartej kwarcie znakomicie zaczął Cowels, zdobył szybko siedem punktów i w pewnym momencie Spójnia po raz pierwszy prowadziła w meczu 61-60. Drugie i jak się okaże ostatnie prowadzenie objęli chwile później po rzucie za trzy Pamuły (66-65). Od tego momentu było równo – kosz za kosz, strata za stratę do około czwartej minuty do końca – najpierw jeden osobisty trafił Łączyński, a następnie poprawił trafieniem za dwa. Oczywiście pomogła w tym niemoc gospodarzy – kilka razy nie trafił Cowels (18 pkt, 5 zb.), nie trafiali także Kostrzewski i Młynarski. Dwie trójki w ostatniej minucie Młynarskiego (16 pkt., 9 zb.) pozwoliły zbliżyć się do Wrocławian, ale Śląsk z kolei rzutami wolnymi Łączyńskiego (5/6 w ostatnich 30 sekundach) konsekwentnie odpowiadał.

Na plus zawodnik meczu – Kamil Łączyński, który imponował po obu stronach boiska (14 ptk., 8 zb., 7 as), Devoe Joseph (19 pkt.) oraz Maciej Wojciechowski (17 pkt., 10 zb.). Nie popisał się niestety Torin Dorn – przez niecałe dziewięć minut nie zdobył punktów, zanotował dwie straty i miał +/- na poziomie -19. Debiutant Danny Gibson spisał się przyzwoicie – zdobył 8 punktów, asystę i nie stracił piłki w 20 minut.

PGE Spójnia Stargard – Śląsk Wrocław 79:82
Śląsk Wrocław: Devoe Joseph 19 (5), Mathieu Wojciechowski 17, Kamil Łączyński 14, (1) Michael Humphrey 9 (1), Andrew Chrabascz 8 (1), Danny Gibson 8, Aleksander Dziewa 5, Michał Gabiński 2, Torin Dorn 0.

Relacje z pozostałych spotkań Śląska:

Śląsk basket #10: Danny Gibson za Claytona Custera, czyli Śląsk celuje w play-off

Śląsk basket #9: Przełamanie z Polpharmą, świetna kwarta Devoe Josepha

Śląsk basket #8: Arka zwycięska za sprawą niesamowitego Bostica i decydujących punktów w ostatniej sekundzie

Śląsk basket #7: twierdza Wrocław zdobyta, zadebiutował Humphrey, ale obwodowi zagrali fatalnie

Śląsk basket #6: z Dąbrowy Górniczej na tarczy