Jestem dumny, że dożyłem tych czasów – Robert Lewandowski został wybrany Piłkarzem Roku FIFA

Robert Lewandowski, piłkarz fenomenalny, na którego czekaliśmy pokolenia zdystansował Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, czyli ostatnich zdobywców tej nagrody. Powiedzieć, że czekaliśmy latami na taki sukces to nic nie powiedzieć. Nikomu nie marzyło się, że przed Argentyńczykiem i Portugalczykiem wystąpi Polak, bo 13 lat temu, gdy byli pierwszy raz byli na podium, Lewandowski grał w Zniczu Pruszków. W erze geniuszu Argentyńczyka i Portugalczyka (zdobyli łącznie 11 Złotych Pułek), Lewandowski wygrał w plebiscycie, w którym głosują trenerzy, dziennikarze, zawodnicy i kibice.

Nigdy nie mieliśmy najlepszego piłkarza świata, mieliśmy dwukrotnie trzeciego, ale z całym szacunkiem, ani Kazimierz Deyna, ani Zbigniew Boniek nie mieli takiego statusu na świecie. Byli liderami medalistów Mistrzostw Świata 1974 i 1982, ale do rangi absolutnie najlepszych piłkarzy trochę im brakowało. Lewandowski z roku na rok staje się lepszy, to nie są już pojedyncze mecze z Realem czy z Wolfsburgiem. To już nie jest tylko opinia polskich dziennikarzy, że jest najlepszą dziewiątką świata, gdy na świecie mówiono tak o Sergio Aguero, Luisie Suarezie, Edinsonie Cavanim czy Zlatanie Ibrahimoviciu. Świat piłki docenia dokonania Lewandowskiego zarówno na boisku, gablocie i widzi rekordy. Zdobycie Ligi Mistrzów było stemplem do triumfu piłkarza roku, ale przecież rundę jesienną także zakończył jako król strzelców Bundesligi. Bundesligi, która z roku na rok jest silniejsza – w edycji 2020/21 Bayern Monachium był lepszy od Atletico Madryt, Lipsk od Manchesteru United, Borussia Dortmund od Lazio Rzym, a Borussia Monchengladbach od Interu Mediolan. To już nie jest strzelanie Augsburgowi, co często podnoszono przy okazji rekordów króla strzelców. W poprzednim sezonie Ligi Mistrzów także strzelił najwięcej bramek i jest pierwszym piłkarzem od 2008, który to osiągnął i nie gra w Realu i Barcelonie. Poprzednim był.. Cristiano Ronaldo z Manchesteru United.
Lewandowski w wieku 32 lat osiągnął piłkarskie Himalaje, a patrząc na to, jak długowieczni są obecnie piłkarze – kosmici jak się przez lata nazywano Leo Messiego i Cristiano Ronaldo są od niego starsi, 38-letni Ibrahimović prowadzi z Milanem w Serie A, a Luis Suarez ma być brakującym elementem Atletico w mistrzostwie Hiszpanii, czyli zdystansowaniu gigantów. Zbigniew Boniek w jego wieku skończył karierę, a Lewandowski wykręca rekordy w Niemczech i Lidze Mistrzów, gdzie jest trzecim strzelcem w historii, wiadomo za kim. Już nikt nie wspomina o Realu Madryt, tylko zastanawiamy się czy przerósł Bońka będąc najlepszym piłkarzem świata. Zwolennicy Prezesa PZPN zawsze mieli argument o medalu Mistrzostw Świata, ale w Juventusie Turyn, z którym triumfował w Lidze Mistrzów gwiazdą był Michael Platini, a Lewy ma króla strzelców Ligi Mistrzów, zdobył te trofeum i jeszcze najlepszego piłkarza świata.
Niestety w Polsce sukcesy Lewandowskiego tak nam spowszedniały, że wolimy pasjonować się nowymi nazwiskami, choćby młodymi piłkarzami z Championship lub graczem „One season Wonder” w Serie A. Bramka czy dwie Lewandowskiego na nikim nie robi wrażenia, nawet jej brak, bo przecież, zaraz Lewy strzeli. Jego regularność jest kosmiczna. Po sobotnim meczu z Bayernem Leverkusen o lidera rundy jesiennej zmienia się w maszynkę do strzelania goli, trafia najpierw wyrównującego gola, a w doliczonym czasie drugiego, na lidera Bundesligi.
Osiągniecia Lewandowskiego to nie tylko boisko, on zmienił postawę polskich piłkarzym. Pokolenie RL9 pracuje nad talentem, rozwojem, nie spoczywa na laurach, uczy się. Młodzi piłkarze w kadrze są wpatrzeni w Lewandowskiego, który jest dla nich autorytetem, w świecie, w którym nie ma autorytetów. Chcą być jak on, chcą więcej i nie zadawalają się byle czym. Zanim wyjadą znają język, chcą być jak jeden z najlepszych polskich sportowców wszechczasów, który realizuje krok po kroku kolejne cele i stawia kolejne marzenia. To nie był niczym Messi, Neymar czy Kylian Mbappe czysty talent, wszystko zostało wypracowane, wyszarpane, do tego słynna dieta. Gołym okiem wydać, że rok po roku rosną bicepsy, jest szerszy w barkach. Gladiator. Być może dlatego Lewandowski nie ma kontuzji, bo świadomie prowadzi własne ciało. Co ciekawe, piłkarz z podwarszawskiego Leszna nigdy nie zagrał w juniorskich reprezentacjach Polski, nielicząc trzech spotkań w U-21, po których przeszedł do pierwszej reprezentacji gdzie został najlepszym strzelcem w historii.
Lewandowski miał świetnie poprowadzoną karierę – najpierw że Znicza do Lecha Poznań,a nie do słabego klubu, potem do BVB gdzie jedynką był Lucas Barrios, potem wybiera Bayern nad innymi opcjami. Nie Real, nie Manchester United, którego chciał sam Alex Ferguson. Wydawało się, że z Bayernem Monachium trudno mu będzie wygrać Ligę Mistrzów, miał po to iść do Pepa Guardioli. To Cezary Kucharski wytworzył tego piłkarza i właściwie pokierował karierą. To, co wydarzyło się w 2020 – nagrania, otwarty konflikt i sprawa w sądzie, to jedyna rysa na karierze najlepszego piłkarza świata 2020.

Po losowaniu eliminacji Mistrzostw Świata w Katarze 2022 wszyscy zadowoleni. Celem baraże!

Przed losowaniem było jasne, że zagramy z jedna silną drużyną, choć znaleźli się tacy, który chcieli Danię lub Chorwację. Reprezentacja Polski z racji 13 miejsca w rankingu UEFA była w koszyku drugim, a z trzeciego najgroźniej wyglądała Rosja i Norwegia z Erlingiem Haalandem.  Pozostałe drużyny są w zasięgu naszej reprezentacji, choć niektórzy znani dziennikarze chętnie typowali Danię z pierwszego koszyka i Finlandię z trzeciego, aby na pewno awansować do baraży lub turnieju z pierwszego miejsca. Ci sami, którzy później mówią, że plan minimum na EURO 2021 to awans z grupy i realny jest ćwierćfinał. Czyli typowe chorągiewki – jak zawieje, raz jesteśmy mocni i mamy oczekiwania, ale przeciwnicy oby byli jak najsłabsi, aby krzywdy nie zrobili.
Życzyłem sobie mocnej drużyny z pierwszego koszyka. To zawsze są wydarzenia, żyjemy takimi meczami i wspominamy historyczne występy. Coś nowego, zwłaszcza że ostatnia grupa eliminacyjna do Mundialu 2018 z Austrią czy Euro 2016 z Danią nikogo nie emocjonowała. Ja do tego nałożyłem filtr, aby nie trafić na ostatnich rywali z Ligi Narodowo. Z nimi graliśmy dwumecz (Holandia, Portugalia), a z Włochami nawet dwa dwumecze. Chciałbym przeciwnika, z którym dawno nie mierzyliśmy się o punkty, więc kogoś z piątki – Francja, Belgia, Anglią, Niemcy, Hiszpania. I taka perełkę dostaliśmy.
Anglia to zespół z absolutnego topu, mająca gwiazdy światowej piłki występujące na co dzień w najsilniejszej lidze świata Premier League. Już nie mogę się doczekać porównań Harry Kane vs Robert Lewandowski. Dotychczas przeciwko sobie raz, w pamiętnym meczu poprzedniej edycji Ligi Mistrzów Tottenham vs Bayern Monachium 2-7. Lewandowski strzelił dwie, Kane odpowiedział jednym z karnego. Częściej z gwiazdami Synów Albionu rywalizują Łukasz Fabiański, Mateusz Klich i Jan Bednarek, którzy na co dzień występują w Premier League. W Championship mamy Kamila Jóźwiaka, Kamila Grosickiego, Krystiana Bielika, Przemysława Płachetę plus za chwilę Jakuba Modera i Michała Karbownika.
Anglią ma najlepsze pokolenie od dekady. Już na mundialu zajęła czwarte miejsce a w Lidze Narodów 2019 była trzecia, a ton kadry nadają Harry Kane, Marcus Rashford, Jadon Sancho i Raheem Sterling. Niestety pamiętając poprzednie czasy, im bliżej będzie meczu, tym częściej pokazywane będą dawne bramki Jana Domarskiego i Marka Citki z czasów zamierzchłych.  Dzisiaj Anglia jest silna wygrała w Lidze Narodów z Belgią, a w eliminacji euro 2021 strzeliła 37 bramek w 8 meczach. Potrafiła przegrać w tychże eliminacjach z Czechami, a w ostatniej Lidze Narodów przegrała i zremisowała z Danią. W grupie mamy także Węgrów, Albanię, Andorę i San Marino. Zapytani po losowaniu selekcjoner Jerzy Brzeczek i Prezes Zbigniew Boniek uważają, że mieliśmy szczęście w losowaniu. Jasne Anglia, Węgry i Albania to nie Francja, Norwegia i Bośnia, ale pamiętajmy, że w tym roku kadra Brzęczka potrafiła zagrać mecz bez oddania strzału.
Rywali z najsłabszych koszyków mamy słabych, takich na przełamanie. W takiej grupie Anglia znowu może strzelić 40 bramek, a my ze 30. Podobno Węgrzy mają dobre pokolenie, bo wrócili do Ligi Mistrzów z Ferencvarosem, ale czy my mamy się bać Węgrów? Albanii? A może znowu uratuje nas ręką następcy Furtoka przeciwko San Marino? W tamtym meczu grał selekcjoner Jerzy Brzęczek.
Eliminacje zaczynamy w marcu od wyjazdu do Budapesztu, później Andora u siebie i mecz na Wembley. Od dawna wiemy, że te trzy dni mecze ustawią zarówno eliminacje Mundialu 2022 jak i finały Euro 2021. W razie niepowodzenia mamy przegraną kadrę przed meczami z Hiszpanią, Szwecja i Słowacją z nowym selekcjonerem. Względnie, jeśli Prezes Boniek wytrzyma ciśnienie, to na dogranie elimanacji. Zatem przed nami trudne trzy spotkania, w których liczymy na sześć punktów. Choć przy obecnym stanie naszej piłki realniejsze są cztery, przecież Węgrzy po wylosowaniu Polski także liczą na awans. Woleli naszą reprezentację, bo każdy ma zestaw drużyn, których chce uniknąć na czele ze Szwecją i Serbią czy Szwajcarią.
Moje oczekiwanie to wygranie w grupie siedmiu spotkań i awansowanie do baraży.   Kluczem będzie:
– znalezienie partnera dla Lewandowskiego,
– lider Piotr Zieliński,
– skok rozwojowy któregoś z młodego piłkarza Championship,
– jak najszybsze wpompowanie w skład Sebastiana Walukiewicza.
Jeśli uda się spełnić dwa/trzy z w/w celów, to zajmiemy drugie miejsce w grupie i będą rekordy goli. A potem baraże z 11 innymi drużynami, z których wychodzą do finałów trzy. To trudne eliminacje, bo w meczu o awans do Mundialu zagramy z Anglią, tylko z Rosją, Szwecją, Norwegią lub Szwajcarią. Te drużyny na papierze mają zająć drugie miejsca i przejść do finałów baraży.

Na koniec Ligi Narodów prowadziliśmy do 75 minuty, ale Holandia była za mocna

Po meczu z Włochami nastroje dookoła kadry Jerzego Brzęczka były fatalne. Kibice mieli dość i w ankiecie na Twitterze 1200 osób życzyło porażki naszej reprezentacji. Oczywiście to nie jest reprezentatywna próba, ale trudno, żeby w ankiecie głosowało 38 milionów Polaków, skoro nawet w wyborach rzadko frekwencja przekracza 50%. Wpływ na atmosferę miała fatalna postawa w meczu z Włochami oraz milczenie Roberta Lewandowskiego bezpośrednio po, które zapamiętaliśmy bardziej nie mecz. Mecz z czterokrotnymi mistrzami świata zakończył się bez oddania strzału, jak się okazało bez taktyki, choć podobno jej nieznajomość wynikał z absencji na dwóch treningach.

Mecz z Holandią zaczął się od niespodzianki – na skrzydłach Kamil Józwiak i Przemysław Płacheta miał wspierać Roberta Lewandowskiego, a w pomocy Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich i Piotr Zieliński. Czyli po test meczach, odkryciach Jakuba Modera i Karola Linettego na koniec roku pojawiło standardowe trio pomocników za kadencji selekcjonera. Czyli Jerzy Brzeczek wybrał swoich żołnierzy na mecz o posadę i czuł otaczającą go presje. Bo nie tylko użytkownicy Twittera mówili o dymisji, ale w kuluarach także dziennikarze. Skoro w marcu gramy już o awans do mistrzostw świata 2022, to nie ma miejsca na pomyłkę. W najgorszym razie, w kilka miesięcy stracimy awans i sam turniej euro, co byłoby ewenementem. W jedenastce znalazł się także ulubieniec selekcjonera czyli Arkadiusz Reca, żołnierz Brzęczka, a nie Bartosz Bereszyński lub faworyt dziennikarzy Maciej Rybus. Wygląda na to, że nawet po fatalnym meczu z Włochami selekcjoner nie zwątpił w gracza FC Crotone.

Już w piątej minucie Lewandowski przyjął piłkę na naszej połowie i odegrał na dobieg do Józwiaka, który z impetem wbiegł w polu karnym i strzelił bramkę od lewego słupka. Szaleństwo, którego nie wymyśliłby największy kibic reprezentacji! Holandia od razu zaatakowała i miała dwie klarowne sytuacje. W 16 minucie Płacheta po podaniu Lewandowskiego na dobieg popędził z prawej stronie i strzelił w prawy słupek. Jeśli Lewandowski nie wiedział, jak ma zagrać kadra z Włochami to z Holandia miał właśnie wykorzystać zagranie piłki na dobieg do młodych skrzydłowych. Holandia w pierwszej połowie miał swoje sytuacje, ratował nas Fabiański lub niedokładność Holandii. W 45 minucie po zgraniu Lewandowskiego głową przed polem karnym ponownie uderzył Płacheta ale za lekko i w środek bramki Tima Krula.

Na drugą połowę weszliśmy bez Lewandowskiego, jak się później okazało takie były ustalenia, bo Lewy nie był w pełni zdrowy po meczu z Włochami. Takie informacje zostały przed meczem bagatelizowane, bo wydawało się to zwykła zasłona konfliktu selekcjoner – kapitan. W miejsce gracza Bayernu Krzysztof Piątek, strzelec bramki z Ukrainą, który z Włochami nie wystąpił. W 46 minucie świetną akcje rozegrał Piotr Zieliński do Piątka, ten do Klicha, a ten do Płachty, który nie trafił w bramkę. Wszystko to działo się w polu karnym z odpowiednim tempem, brawo! Piotr Zieliński zagrał najlepsze spotkanie od dawna, dwie minuty później wypuścił pilne do Arkadiusza Recy, który popędził w pole karne, ale nie znalazł w nim Piątka. Holendrzy wzięli się do ataku najwięcej zagrożenia stwarzali Memphis Depay i Georginio Wijnaldum. Obaj zrobili świetną akcje w 62 minucie, gdy zawodnik Lyonu strzelił w poprzeczkę, ale był na spalonym. Niestety dalej atakowali Holendrzy i ciśnienia w 75 minucie nie wytrzymał Bednarek, który przewrócił w niegroźnej sytuacji Wijnalduma. Karnego wykorzystał Depay. Osiem minut później po rzucie rożnym Steven Berghuis właśnie Wijnalduma nie upilnowali Piątek, i straciliśmy druga bramkę.

Zaskakująco Brzeczek obronił się przegraną z Holandią. Prowadził przez 70 minut, stwarzał sytuacje i to niezupełnie zdrowym Lewandowskim. Dobrze działał duet Józwiak – Płacheta, gra była dużo lepsza niż z Włochami, choć wynik powinien być surowszy. Należy jednak zaznaczyć, że Holandia to drużyna z niższej półki niż trzykrotni mistrzowie świata. Mecz pokazał, że przy odpowiednim ustawieniu jesteśmy w stanie stwarzać sytuacje. wyróżnić trzeba Jóźwiaka (zwycięzca jesieni), Zielińskiego i Płachetę.

Na koniec o oczekiwaniach – jesteśmy po ośmiu meczach, w których przetestowano wielu zawodników, głównie w ustawieniu 1-4-3-2-1. Mieliśmy huśtawkę nastrojów – we wrześniu było fatalnie, w październiku liczyliśmy na nowe twarze, a w listopadzie atmosfera jest okropna. Z Włochami i Holandia zdobyliśmy w czterech meczach punkt i jedna bramkę. Wygraliśmy dwa razy z Bośnią, raz z Ukrainą i raz z Finlandią, ale wyniki były dużo lepsze nie gra. Gdy przegrywaliśmy, poza ostatnim meczem z Holandią, Polacy nie potrafili stwarzać sytuacji z najlepszymi. Pokazała się młodzież, mamy fajny szeroki skład 30 piłkarzy do wyjazdu na Euro 2021, ale trudno oprócz Glika, Bednarka, Recy, Krychowiaka, Jóźwiaka i Lewandowskiego znaleźć pewniaków do jedenastki. To niekoniecznie zaleta, bo w dwóch ostatnich spotkaniach jedynie w/w szóstka zagrała 75% dostępnych minut. Mecz z Ukrainą był ostatnim towarzyskim przed Euro i może w jednym spotkaniu eliminacyjnych Mundialu 2022 trafimy na slaby zespół, przy którym będzie można przetestować nowy wariant.

Polacy udawali, że grają w piłkę, a gdy nie oddajesz strzału przegrywasz z Włochami #ITAPOL

Polska przegrała wyjazdowy mecz z Włochami w szatni. Przegrała brakiem taktyki, co było bardzo wymowne po meczu przy pytaniu Roberta Lewandowskiego przez Jacka Kurowskiego o taktykę:

– Jakie mieliście wskazówki, co robić?
– 8 sekund ciszy…

Taktyki albo nie ma, albo jest ona słaba, a taki piłkarz jak Robert Lewandowski pracujący w przeszłości z Jurgenem Kloppem, Pepem Guardiolą czy Hansim Flickiem umie rozróżnić taktykę od ściemy. Wychodzimy młodymi, których w przerwie selekcjoner Jerzy Brzęczek zmienia, bo trzeba wystawić do gry doświadczonych piłkarzy. Czyli po 45 minutach schodzą Jakub Moder, Kamil Jóźwiak i Sebastian Szymański a wchodzą Piotr Zieliński, Kamil Grosicki i Jacek Góralski. To ewidentny brak pomysłu na grę, zła selekcja, a przecież jeszcze nie napisałem nic o spotkaniu. Selekcjoner zapytany po meczu, stwierdził, że drugi raz także wystawiłby jedenastkę z młodymi. Czyli znowu dokonałby zmian w składzie przegrywającej drużyny.
Jerzy Brzęczek desygnował do gry obronę, która ostatni raz z Macedonią w 2019 grała w takim układzie. Na lewą stronę wrócił Arkadiusz Reca a na prawą Bartosz Bereszyński, który grał wcześniej na lewej. A pewniak w poprzednich meczach prawy Tomasz Kędziora został na ławce. W pomocy słaby w kadrze Grzegorz Krychowiak oraz ostatnie odkrycia Karol Linetty i Jakub Moder. Do tego młode skrzydła Sebastian Szymański i Kamil Jóźwiak, a w ataku kapitan Robert Lewandowski. To nie było ustawienie, które miało atakować. Raczej zagęszczać środek pola i utrzymywać się przy piłce, licząc jednocześnie na wejścia bocznych obrońców. Nic takiego nie miało miejsca, od początku był problem z wyjściem połowy. Polacy po zwycięstwie z Ukrainą po cichu liczyli na zbudowanie z drużyny zwycięstwem z silnym rywalem. Włosi przystąpili do meczu bez połowy podstawowych piłkarzy Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Marco Veratti, Federico Chiesa i Ciro Immobile i mieli być dla Brzęczka Niemcami Adama Nawałki czy Portugalczykami Leo Beenhakkera. Potencjał Włochów jest nieporównywalny, a Roberto Mancini zbudował zespół, który może powalczyć o medal na Euro 2020. Jorginho z powodzeniem zastąpił Verattiego i znakomicie regulował tempo gry, a akcje kreował Lorenzo Insigne i Federico Bernardeschi. Ten drugi ogrywał cały mecz słabego Arkadiusza Recę, który występuje w najsłabszej drużynie Serie A Crotone (2 punkty w 7 meczach). Pozostali zawodnicy gospodarzy zagrali swoje, nie popełniali błędów i grali pressingiem. Tyle wystarczyło, aby Polska przez całe spotkanie nie oddała strzału (!). Polacy ratowali się wybiciem piłki na rzut rożny a w dalszej części meczu faulami, wynikającymi z frustracji.
Reprezentacja nie miała żadnego stylu nie tyle w ofensywie, co w środku boiska, a nawet w obronie. Przy nieuznanym golu przeszkadzał Andrea Belotti, z niezrozumiałych przyczyn Grzegorz Krychowiak objął w pas rywala, po czym padł rzut karny, Jan Bednarek zablokował strzał ręką do bramki i mieliśmy szczęście, bo w Lidze Narodów nie ma VARu. Były też brzydkie faule Jacka Góralskiego, który pomylił dyscypliny i wstyd, że w latach 20-tych, gdy gra się techniczną piłkę my wystawiamy przecinaka z Kazachstanu. Do tego ostatni stracony gol Domenico Berardiego,ktory spokojnie wpadł w pole karne i strzelił gola. Ogólnie Włosi mogli wygrać wyżej, stworzyli więcej okazji do gry, a Polacy zagrali na poziomie koszyka C – nie potrafili wyprowadzić piłki, grać 1/1, wymienić trzech podań. Bajki o awansie i zorganizowaniu finałowego turnieju Ligi Narodów u siebie należy odłożyć do zakończenia kolejnych, nic nieznaczących meczów towarzyskich.
Zaskakujące jest to, jaka panuje sinusoida nastrojów względem tej kadry i selekcjonera. Po Ukrainie chwalony, dzisiaj wiadro pomyj. Nikt nie twierdzi, że mamy lepszą reprezentację, ale gdy nie stwarza się ani jednej akcji przez 90 minut, to trzeba się zastanowić co dalej. Być może piłkarze nie są gotowi umierać na boisku za selekcjonera. Wymowne było też ujęcie po meczu, gdy Gianluigi Donnarumma żartował z Krzysztofem Piątkiem jakby nigdy nic, a Piotr Zieliński stał z boku zły i zrezygnowany. To trzeci obrazek jaki zostanie mi w pamięci po tym meczu. Wywiad z Lewandowskim, brutalny wślizg Góralskiego i świetny humor Piątka. Ten ostatni przynajmniej nie udaje, a może udaje tylko selekcjoner?

(Nieważne) zwycięstwo kadry z Ukrainą #POLUKR

Za nami pierwsza z listopadowej trylogii reprezentacji Polski, czyli pojedynek z Ukrainą. Nie byliśmy faworytem tego meczu, to raczej mecz na remis z opcją przetestowania zawodników. Niewielka ilość sparingów sprawia, że nie ma kiedy sprawdzić dublerów czy zawodników do szerokiej kadry. Zawodnicy mają być gotowi w każdym momencie a nieudany debiut może na pewien czas przekreślić udział nowego zawodnika w drużynie. Ciśnienie jest zatem duże, w dodatku to mecz bez liderów kadry. Może jedenastka, która usiadła na ławce to obecnie pierwszy skład Jerzego Brzęczka? Bardzo prawdopodobne:

Szczęsny/Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszu79yński/Reca- Szymański, Linetty, Moder, Grosicki i do tego Robert Lewandowski na trybunie.

Zatem zagrali zmiennicy, co jest bardzo dobrym posunięciem selekcjonera. Walka o jedenastkę i walka o kadrę na Euro, to powinno sprawić, że kadrowicze nie obstawią nogi. W 12 minucie, gdy faulowany w polu karnym był Andrij Jarmołenko przez Pawła Bochniewicza i wcześniejszym fatalnym wyprowadzeniu akcji przez Sebastiana Walukiewicza, pomyślałem o najgorszym, czyli że pęknie bańka Jerzego Brzęczka i wrócimy do czasów Waldemara Fornalika. Ostatecznie Skorupski rzucił się w lewo, a Jarmołenko strzelił w prawy słupek. Jeśli w poprzednim meczu podopieczni Andrija Szewczenko wygrali z Hiszpanią, to bramka na początku mogła ustawić spotkanie, a grając rezerwowymi mogliśmy tylko wyjmować piłkę z siatki. Ukrainą w oczach kibiców-Januszy to żadna wirtuozeria, a przecież poza meczem z Hiszpanią są aktualnymi Mistrzami Świata u20, a Szachtar Donieck i Dynamo Kijów grają regularnie w Lidze Mistrzów i zawsze kilku rodzimych zawodników występuje w tych klubach. Potencjał naszej kadry bez w/w 13 zawodników jest mniejszy, ale jakiś jest. Nieudane wyście z bramki Andrija Łunina wykorzystał Piotr Zieliński, który przytomnie podał do Krzysztofa Piątka, a ten strzelił z daleka do pustej bramki i objęliśmy prowadzenie. Dwa lata temu Zieliński i Piątek byli pewniakami do jedenastki, dzisiaj walczą w meczach o nic. W drugiej połowie podwyższył dobijając swój strzał głową dopiero wprowadzony 23 sekund wcześniej Jakub Moder po asyście debiutanta Przemysława Płachety. Jeden i drugi może być w najbliższych 10 latach twarzami reprezentacji, obaj niedawno związali się z angielskimi klubami i to pozytywna informacja z tego meczu. Drugą jest to, że nie byliśmy w tym spotkaniu lepsi, nie prowadziliśmy gry, ale drużyna Jerzego Brzęczka nauczyła się wygrywać mecze, w których gra słabiej. Mieliśmy też wiele szczęścia, bo Jarmołenko nie strzelił karnego, a bramkarz Łunin podarował nam bramkę.

Na minus:

  • niepewny Bochniewicz, który walczy o miejsce nr 23 w kadrze to temat zastępczy, tym bardziej, że wrócił do gry w klubie Krystian Bielik, a wcześniej dziewięć miesięcy odpoczywał od futbolu z powodu kontuzji
  • Arkadiusz Milik był niewidoczny w tym meczu, był daleko od bramki przeciwnika i widać było, że brakuje mu codziennej gry. Jeśli jego sytuacja klubowa się nie zmieni nie wyobrażam siebie jego dalszych powołań
  • Mateusz Klich kreowany na najlepszego polskiego pomocnika zagrał słabe spotkanie i ciekawe czy wpłynie to na jego pozycje w kadrze. Z Włochami pauzuje za kartki, a hierarchia w pomocy się zmienia co spotkanie.

Miejsca w jedenastce sa trzy, a chętnych jest dwa razy więcej: Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski, Karol Linetty, wspomniani Klich, Moder, Zieliński. Na skrzydle doszedł nowy zawodnik do gry Płacheta, a są Kamil Grosicki, Kamil Jóźwiak, Sebastian Szymański, Michał Karbownik i nieobecni:, gracz Eibar Damiar Kądzior i Chicago Fire Przemysław Frankowski. W ataku mamy dwóch napastników i szkoda, że w meczu z Ukrainą nie przetestowaliśmy nowych twarzy w ataku – Kacpra Przybyłko (Philadelphia Union), Adama Buksy (New England Revolution), Karola Świderskiego (PAOK FK), albo odkurzyć Kamila Wilczka (FC Kopenhaga). A jeśli ten ostatni jest stary, to może 21-letni Dawid Kurminowski z Ziliny, czwarty strzelec ligi słowackiej?

W przeladowanym kalendarzu piłkarskim spotkania towarzyskie są niepotrzebne, a szczególnie te rozgrywane na pustym Stadionie Ślaskim. Czasy są wyjątkowe, wcześniej moglismy takie mecze organizowac dla kibiców chętnych w kilku miastach w Polsce zobaczyć z bliska nawet drugi garnitur kadry. Pierwsza edycja Ligi Narodów, gdy nie wygraliśmy meczu została odebrana w Polsce bardzo źle, ale tegoroczna edycja, gdy walczymy o pierwsze miejsce spycha mecze towarzyskie do rangi meczów nieważnych. Czy zwycięstwo z dobra Ukrainą też było nieważne?