Na początek same sztosy, ale nie wszędzie

Z czołowych lig, pierwsza wystartowała francuska Ligue 1, a 15 minut później Premier League. W jaki sposób zachęcić widzą do oglądania swojej ligi po przerwie wakacyjnej? Pokazać to, co najlepsze. Tak zagrała Premier League, która w pierwszych czterech kolejkach sparowała ze sobą po jednym pojedynku drużyn z top6:

Manchester United vs Chelsea,
Manchester City vs Tottenham,
Liverpool vs Arsenal,
Arsenal vs Tottenham.

Francja rozpoczęła klasykiem AS Monaco vs Olympique Lyon, dzisiaj rusza La Liga także klasykiem Athletic Bilbao vs FC Barcelona. Serie A, która inauguruje swoje rozgrywki za tydzień, już w drugiej kolejce rzuca to, co ma najlepsze – Juventus vs Napoli (a dodatkowo Lazio vs AS Roma). Tylko Niemcy nie korzystają z okazji przyciągnięcia od początku kibiców, bo dopiero w czwartej kolejce mamy hit, a nawet dwa Dortmund vs Leverkusen oraz RB Lipsk vs Bayern Monachium. Czwarta kolejka w Hiszpanii to starcie m.in. Barcelony z Valencią, a we Włoszech AC Milanu z Interem. Różnie jak widać podchodzą do układania terminarza komórki odpowiedzialne za to w poszczególnych ligach. Bardzo podoba mi się koncepcja Serie A, aby od razu z grubej rury wystartować. Nikt jednak nie robi tego lepiej niż Premier League – cztery hity w cztery kolejki. Przecież nic nie szkodzi choćby w Hiszpanii łączyć w pary od razu Barcelony, Realu, Atletico, Valencii czy Sevilli. Tam najlepsze dania podadzą w środku sezonu, co ciekawe z miesięcznym odstępem:

28 września – Atletico Madryt – Real Madryt,
26 października – FC Barcelona – Real Madryt,
30 listopada – Atletico Madryt – FC Barcelona.

Degradacja sportowa Romelu Lukaku

Podsumowując ruchy przedsezonowe top6 w Anglii (TUTAJ), poświęciłem kilka liniek odnośnie Romelu Lukaku:

Dużą stratą jest odejście po dwóch latach z Manchesteru United Romelu Lukaku do Interu Mediolan. Lukaku nie spełnił ogromnych oczekiwań, które mieli kibice i szefowie United i można go dołączyć do grona zawodników zdecydowanie lepiej występującego w reprezentacji (81 występów, 48 goli) niż klubie. Od odejścia z Anderlechtu osiem lat temu, grał kolejno w Chelsea (zawiódł), West Brom (dobrze), Evertonie (bardzo dobrze, ostatni sezon 25 goli!) i ManU (zawiódł) i trudno określić, jak odnajdzie się w Interze Mediolan. To jednak strata United, bo traci swojego potencjalnie top2 zawodnika.

W Interze zmienił się trener – klub zrezygnował z usług Luciano Spallettiego, który dwukrotnie awansował do Ligi Mistrzów. Oczywiście nie podano do wiadomości powodów, ale wiadomo, że były konflikty z piłkarzami w tym z Mauro Iccardim i Joao Mario, do tego brak stylu oraz brak progresu. To zaskakujące, jak szybko zapomniano, co Spelletti zrobił dla klubu (TUTAJ) – powrócił po sześciu latach do Ligi Mistrzów, ale piłka jest bezlitosna. Czas na walkę o mistrzostwo pod wodzą Antonio Conte, jednego z najlepszych trenerów na rynku, ale równie wzbudzający konflikty. Conte preferuje ustawienie 3-5-2, co odczuł Ivan Perišić, od razu sprzedany do Bayernu. Czy w ataku zagra Lukaku z Iccardim? trudno prorokować, być może Lukaku jest typowany na pierwszego napastnika z Argentyńczykiem Lautaro Martínezem, a Iccardi jest już jedną nogą poza klubem? Problemem jest cena, swego czasu Iccardi wyceniany na 100 mln euro nie przeszedł do Realu Madryt, teraz miałby trafić do Juventusu lub Napoli i czysto sportowo ten transfer się broni, jednak problemy wizerunkowe m.in. z Wandą Narą, żoną i agentką piłkarza (niedoszły romans żony piłkarza z Marcelo Brozoviciem, wymuszanie podwyżki dla piłkarza) wcale nie oznaczają transferu. Tak było w zimie, kiedy Królewscy chcieli ratować fatalny sezon i poszukiwali zawodnika, który z miejsca zapewni braki, jednak wycofali się z negocjacji, z żona piłkarza.

Inter Mediolan to dla Lukaku degradacja sportowa, żadna gwiazda nie przechodzi dzisiaj z Premier League do Serie A, raczej wybiera pozostanie w klubie, a ścisły top wybiera Real (Luka Modrić, Gareth Bale, Eden Hazard) lub Barcelonę (Cesc Fabregas, Thierry Henry, Luis Suarez, Philippe Coutinho). Zwykle bywa na odwrót i zawodnicy Serie A głównie przez zarobki i poziom sportowy wybierają Anglię, a wszystko co nie nazywa się Juventus Turyn jest niżej w hierarchii. Zwolennicy transferu podkreślą, Inter będzie grać w Lidze Mistrzów, więc zobaczymy Lukaku na wielkiej scenie, w przeciwieństwie do Manchesteru United. W poprzednim sezonie niewiele zabrakło Interowi do wyjścia z grupy, w której mieli Barcelonę i Tottenham – w zasadzie jednego punktu, czyli zwycięstwa w ostatnim meczu z PSV Eindhoven (był remis), choć i ten dawał awans, jeśli Barcelona wygrałaby z Tottenhamem prowadząc 1-0. Ostatecznie Koguty wyrównały (85 min, Lucas Moura) i skończyły sezon w finale Ligi Mistrzów, a Inter spadł do Ligi Europy.

Frank Lampard ma czas

Frank Lampard – nowo mianowany trener Chelsea Londyn zaczął sezon od porażki. 0-4 na wyjezdzie z Manchesterem United oznacza, że przez fanami „The Blues” ciężki sezon. Jedyną dzisiaj nadzieją jest fakt, że tylko Pep Guardiola rozpoczynał sezon od zwycięstwa spośród trenerów top6 Premier League:

Josep Guardiola vs Sunderland 2 – 1
Jürgen Klopp vs Tottenham Hotspur 0 – 0
Mauricio Pochettino vs Everton 0 – 0
Ole Gunnar Solskjær vs West Ham United  0 – 2
Unai Emiry vs Manchester City  0 – 2

oczywiście żaden z nich nie przegrywał tak dotkliwie. W dodatku w jedenastce Chelsea na pierwszy mecz wyszli m.in. Mason Mount i Tammy Abraham w zeszłym sezonie zawodnicy.. Premiership. To spora zmiana w stosunku do transferów z ostatnich 16 sezonów (od kiedy zespół przejął Roman Abramowicz), spowodowana karą od FIFA. Karą za naruszenie przepisów dotyczących nieletnich piłkarzy jest zakaz transferowy w dwóch najbliższych oknach i 600 tys. franków szwajcarskich grzywny. Brak możliwości dokonywania transferów w Premier League to wyrok (Tottenham z poprzedniego sezonu jest wyjątkiem), choć Chelsea robiła dobra minę i próbowała się (bezskutecznie) odwoływać. Mając nad sobą topór transferowy, 2 stycznia sprowadzili jeden z największych talentów Christiana Pulisica, który do drużyny formalnie dołączył się lecie, a powrócili z wypożyczeń m.in Michy Batshuayi (Crystal Palace), Kurt Zouma (Everton), Tiemoue Bakayoko (AC Milan) oraz wspomniani Mason Mount (Derby) i Tammy Abraham (Aston Villa). Abraham to jeden z największych talentów szkółki Chelsea i bez zakazu, zapewne nie miałby szans zadebiutować w jedenastce już w pierwszej kolejce. Fani przyzwyczajeni do nazwisk światowego formatu, a w erze Abramowicza było ich kilku: Didier Drogba, Nicolas Anelka, Fernando Torres, Gonzago Higuain, sprawdzali statystyki z Premiership, aby dowiedzieć się, kto będzie ich pierwszą dziewiątką. Te akurat Abraham ma bardzo dobre – 25 bramek i trzy asysty, ale zderzenie z Premier League może być bezlitosne. Już w pierwszym meczu zobaczyliśmy go przeciwko najdroższemu obrońcy świata (Harry Maguire) i raczej sobie nie pograł.

Lampard na pewno dostanie czas w Chelsea, a jego ruchy (także błędne) nie będą tak komentowane jak innych trenerów. Przychodzi przecież legenda klubu – 648 meczów, 211 bramek, mnóstwo nagród indywidualnych, a drużynowo dwie najważniejsze – członek wielkiej Chelsea Jose Mourinho 2005, a także tej z 2012, która wygrała Ligę Mistrzów. Takiemu można wybaczyć wiele, zwłaszcza, że w styczniu także nie będzie transferów przychodzących. Lampard ma czas na ogrywanie zdolnej młodzieży, a tej nie brakuje. W dodatku zagra w Lidze Mistrzów i znając siłę Premier League dojdzie w niej do rozgrywek pucharowych. I te wyniki pozwolą zbilansować ewentualne niepowodzenia.

Podsumowanie transferów – top6 Premier League 2019

Zastanawiałem się, kto wygrał okienko transferowe w Anglii. Czołowe drużyny chciały przede wszystkim utrzymać kadrę – w końcu zdobyli albo 97/98 punktów, albo grali w finale Ligi Mistrzów. Dla wielu wszystko idzie zgodnie z planem, dlatego spodziewałem się, ze Manchester United i Arsenal, czyli odpowiednio 6 i 5 drużyna poprzedniego sezonu poczyni najlepsze transfery. Z gry automatycznie odpadła Chelsea, choć powrót kilku zawodników z wypożyczenia i transfer zimowy Christiana Pulisicia, który zadebiutuje dopiero teraz, jest jakimś wzmocnieniem.

Analizując okienko, trzeba zweryfikować także straty. Czołowa szóstka dysponuje ogromnym budżetem i niewiele jest klubów w Europie, których stać na transfery bezpośrednio od nich. Takim klubem jest Real Madryt, ale przejście Edena Hazarda nikogo nie dziwi. Owszem to ogromna transakcja, top3 transferów nie tylko względem ceny ale i ważności w lecie 2019. Mowa o zawodniku top10 na świecie, którego ciężko zastąpić. Widzieliśmy to w zeszłym sezonie w.. Realu Madryt, w którym brak zastępstwa Cristiano Ronaldo oznaczał spory spadek. I tak niestety dla fanów The Blues będzie to wyglądać.

Poza Hazardem, z czołowych drużyn poprzedniego sezonu odeszli dobrzy zawodnicy, którzy nie łapali się do w pierwszego składu: Danilo (Manchester CIty -> Juventus), Danny Ings Liverpool -> Southampton, Kieran Tripper Tottenham -> Atletico Madryt). Dużą stratą jest odejście po dwóch latach z Manchesteru United Romelu Lukaku do Interu Mediolan. Lukaku nie spełnił ogromnych oczekiwań, które mieli kibice i szefowie United i można go dołączyć do grona zawodników zdecydowanie lepiej występującego w reprezentacji (81 występów, 48 goli) niż klubie. Od odejścia z Anderlechtu osiem lat temu, grał kolejno w Chelsea (zawiódł), West Brom (dobrze), Evertonie (bardzo dobrze, ostatni sezon 25 goli!) i ManU (zawiódł) i trudno określić, jak odnajdzie się w Interze Mediolan. To jednak strata United, bo traci swojego potencjalnie top2 zawodnika.

Najwiecej działo się w Arsenalu, który wreszcie idzie w dobrym kierunku. Owszem, odejście Laurenta Kościelnego było zaskakujące – kapitan Kanionierów nie dogadał się w kwestii finansowej, co przerodziło się w bunt i rezygnacje z wyjazdu na zgrupowanie do Stanów Zjednoczonych. Do tego darmowe odejście Aarona Ramsey’a do Juventusu, ale o tym wiedzieliśmy od dawna. Ramsey także nie przedłużył kontraktu i jego odejście było (niestety dla Kanonierów) wkalkulowane. Odejście dwóch liderów drużyny Arsene’a Wengera, to nowe otwarcie. Tym bardziej, że w zamian sprowadzono klasowych zawodników: Daniego Ceballosa na środek pomocy, trójkę obrońców za 65 mln euro: Williama Salibę, Kierana Tierney’a i Davida Luiza oraz przede wszystkim prawego napastnika Nicolasa Pepe za 80 mln euro z Lille. Ten ostatni, dołączył dość nieoczekiwanie, bo w grze byli m.in. Bayern Monachium i Napoli kusząc występami w Lidze Mistrzów. Arsenal był wielkim przegranym poprzedniego sezonu – w lidze zajął piąte miejsce (jeden punkt straty), przegrał też w finale Ligi Europy. To, co działami w zeszłym sezonie to duet Pierre Emerick Aubameyang (22 bramki, 5 asyst), Alexandre Lacazette (13 bramek, 10 asyst) mając trzecią ofensywę. Przyjście Pepe, który zanotował w Ligue 1 22 bramki i 11 asyst prawdodpobnie pozwoli wrócić Arsenalowi do Ligi Mistrzów.

Tottenham bardzo wysoko postawił poprzeczkę w okienku transferowym i pozyskał aż trzech zawodników, którzy wzmocnią (być może już w tym sezonie) jedenastkę: Tanguy Ndombélé (60,00 mln € Olympique Lyon), Ryan Sessegnon (27 mln € FC Fulham), Giovani Lo Celso (16 mln euro za wypożyczenie z Betisu Sevilla). I właśnie w ten sposób powinniśmy oceniać okienko transferowe danego klubu – ilu piłkarzy nowych wzmocni pierwszą jedenastkę minus ubytki z jedenastki. Po roku przerwy, w którym Spurs nie robili transferów, obecne lato wygrali. Podobnie Mistrz Anglii – Manchester City. Szeroki skład, który pozwala na grę, na wielu frontach został istotnie wzmocniony tam, gdzie miał największe braki. Z tymi brakami to oczywiście przenośnia, jeśli w jednym zdaniu zestawiamy „braki kadrowe” i „Manchester City”. 198 punktów w dwóch ostatnich sezonach sprawia, że mamy do czynienia z jedną z najlepszych drużyn w historii Premier League. Pep Guardiola co sezon dokonuje drobnych korekt, a tym razem prawy obrońca Danilo został zamieniony wraz z gotówką do Juventusu za João Cancelo. To nie mogło sie udać, jeśli Danilo w dwóch sezonach poprzedzających grę w Obywatelach, w barwach Realu Madryt zagrał w 41 meczach w La Liga. Z kolei Fabian Delph z chwilą transferu był zagadką i piłkarzem nie tego kalibru, co przełożyło się na 57 spotkań w cztery sezony. Zastępuje go Rodri, którego talent po jednym sezonie w Atletico Madryt eksplodował z 25 mln euro (tyle zapłacili Villareal CF) do 70 mln euro (City). Jeśli do Manchesteru City przychodzi nowy Busquets, może to być najważniejszy transfer w Premier League.

Takich z kolei nie zrobili włodarze Manchesteru United. Apetyty były ogromne: Christian Eriksen (Tottenham), Paulo Dybala (Juventus TUtryn), Bruno Fernandes (Sporting Lizbona), Sergej Milinkovic-Savic (Lazio Rzym) mieli wzmocnić klub po odejściu Paula Pogby, którego chciał Zinedine Zidane (Real Madryt). Oprócz wspomnianego Lukaku odeszli doświadczeni Antonio Valencia oraz Ander Herrera, w dodatku bez kwoty odstępnego. Za tego pierwszego przyszedł z Crystal Palace Aaron Wan-Bissaka (55 mln euro), razem z rekordowym transferem obrońcy Harry Maguire (Leicester City, 87 mln euro). Przyszedł także Daniel James ze Swansea, w której strzelił 4 bramki w Championship. Zaskakujące, że Ed Woodward nie planowal kupienia napastnika, jeśli z klubu cały czas może odejść Pogba. To dwóch najlepszych strzelców poprzedniego sezonu:

13 Paul Pogba
12 Romelu Lukaku
10 Marcus Rashford, Anthony Martial
4 Jesse Lingard 3 Juan Mata

Z kolei transfer Maguire’a to próba załatania dziurawej obrony, która w zeszłym sezonie zajęła 11 miejsce względem straconych bramek. I jeśli do tego wszystkiego liderem ma nadal być niezadowolony Pogba, to nie będzie sezon Czerwonych diabłów. Na koniec ranking top6 względem okienka transferowego:

1. Manchester City
2. Arsenal Londyn
3. Tottenham Londyn
4. Chelsea
5. Manchester United

Dodam, że Jurgen Klopp (Liverpool) po aktywności rok temu (Alisson, Naby Keïta, Fabinho, Xherdan Shaqiri) tym razem nie dokonał żadnego transferu.

Czy Florentino Perez zaproponuje ofertę Last Minute?

Transfer Donny van de Beeka do Realu Madryt jest zaskakujący. 60 mln euro to sporo, jak na zawodnika, który dzisiaj nie będzie w stanie na równi rywalizować z wielkim trio Luka Modrić, Toni Kroos i Casemiro. Oczywiście, zawodników, którzy mogliby to zrobić nie jest zbyt wielu, bo mówimy o szkielecie najbardziej utytułowanego klubu europy, ale przecież to Real Madryt. Zaskakujący w tej transakcji jest także moment. Zinedine Zidane chce Paula Pogbę, to wiedzą wszyscy. Florentino Perez nie może się dogadać z Manchesterem United w kwestii ceny. Francuz trzy lata temu został mocno przepłacony, stając się najdroższym piłkarzem świata (105 mln euro). Dzisiaj, za nieco mniejsze kwoty pozyskiwani są nawet środkowi obrońcy:

Harry Maguire 87 mln euro (2019),
Matthijs de Ligt 85,5 mln euro (2019),
Virgil van Dijk 84,65 mln euro (2018),
Lucas Hernández 80 mln euro (2019),
Aymeric Laporte 65 mln euro (2018).

Transfer 26 letniego mistrza świata może oscylować w granicach 150 mln euro. W odpowiednim systemie (patrz trenerze) można z niego wydobyć najlepsze cechy. Widać to było w reprezentacji Francji seniorów (Didier Deschamps), u-20 (Pierre Mankowski) czy Juventusie (Antonio Conte i Massimiliano Allegri). W tych reprezentacjach Pogba należał do najlepszych zawodników na świecie, zresztą dzisiaj z uwagi na niezrozumiałą politykę transferową oraz brak wyników (szóste miejsce w Premier League i zaledwie gra w Lidze Europy), Manchester United jest dla Pogby za mały. Tymczasem Real w lecie mocno zainwestował w młodzież oraz pozyskał nowego lidera, którego brakowało po odejściu Cristiano Ronaldo:

Eden Hazard 100,00 mln euro
Luka Jovic 60,00 mln euro
Éder Militão 50,00 mln euro
Ferland Mendy 48,00 mln euro,
Rodrygo 45,00 mln euro.

W sumie 303 miliony euro na pięciu piłkarzy mają być transferami na miarę lata 2009:

Cristiano Ronaldo 94,00 mln euro,
Kaká 67,00 mln euro,
Karim Benzema 35,00 mln euro,
Xabi Alonso 34,50 mln euro,
Raúl Albiol 15,00 mln euro,
Álvaro Negredo 5,00 mln euro,
Esteban Granero 4,00 mln euro,
Álvaro Arbeloa 4,00 mln euro.

Królewscy oczywiście chcieliby teraz odchudzić kadrę, jednak typowani do odejścia: James Rodriguez (wiązany m.in z Napoli i Atletico Madryt), Isco (Juventus), Gareth Bale (Bayern Monachium, Jiangsu Suning) dalej figurują w kadrze, a Marco Asensio za którego rok temu Liverpool proponował 180 mln euro (miał pieniądze z transferu Coutinhio) zerwał więzadło w lewym kolanie i będzie pauzować cały sezon. To sprawia, że z zaplanowanych milionów, do kasy wpłynęło zaledwie 115 mln euro z tytułu sprzedaży: Mateo Kovacicia (Chelsea), Marcosa Llorenta (Atletico), Raula de Tomasa (Benfica) i Theo Hernandeza (AC Milan). Oczywiście, nikt publicznie nie poda do wiadomości braku wolnych środków Realu, ale jak inaczej traktować zakontraktowanie van de Beeka oraz plotki, w których proponowani są zawodnicy wyłącznie na wymianę z dopłatą:

James Rodriguez + kasa za Paula Pogbę
Gareth Bale lub Isco za Paula Pogbę.
James Rodriguez lub Gareth Bale + kasa za Neymara,
Marco Asensio (przed kontuzją) + kasa za Sadio Mane.

Nie ma także w Realu Madryt spekulacji odnośnie transferu Kyliana Mbappe, jeszcze gdzieś przebąkuje się o pozyskaniu Christiana Eriksena, który dałby rzeczywiście nową jakość dla trio pomocników, ale znając Prezesa Tottenhamu Daniela Levy’ego tanio nie będzie. Wydaje się, że nie po to Tottenham przetrwał poprzedni sezon bez zakupów (stabilizacja zapewniała im finał Ligi Mistrzów), aby sprzedać swojego drugiego najlepszego zawodnika. Zresztą, od transferu.. Bale’a, Levy nie sprzedał podstawowego zawodnika za wyjątkiem Kyle’a Walkera do Manchesteru City. Oczywiście Levy to wybitny strateg i być może rekordowy transfer w historii klubu, czyli pozyskanie środkowego pomocnika z Olympique Lyon Tanguy’a Ndombélé ma być jakimś zabezpieczeniem na wypadek odejścia Eriksena. Na dziś bardziej prawdopodobne jest to, że Ndombélé będzie wzmocnieniem pary Harry Winks i Moussa Sissoko, choć nie wykluczam desperacji Florentino Pereza np. gotówka i Isco. Na podobną ofertę last minute liczy zapewne Ed Woodward, który nie musi sprzedawać Pogby, aby np. ratować budżet. Okno transferowe w Anglii jest otwarte do czwartku, do godziny 18.00. Najprawdopodobniej wtedy dowiemy się, czy Florentino Perez je wygrał, czy przegrał.

Przed finałem ligi przegranych

Liga Europy po raz pierwszy od 2009 doczekała się wydarzenia, które interesuje wszystkich, To było dziesięć trudnych lat, na początku był to puchar drugiego rzędu, który interesował jedynie drużyny z Półwyspu Iberyjskiego. W pierwszej edycji do finału doszedł Fulham Londyn, w drugim Sporting Braga i to na prawdę były trudne czasy dla UEFA, która postanowiła zreformować Puchar UEFA. Przełom nastąpił po edycji 2014/15 zakończonej pamiętnym finale w Warszawie. Od tej edycji, zwycięzca Ligi Europy gra w kolejnym sezonie w Lidze Mistrzów, co miało zmienić nastawienie najlepszych. Ci skazani na te rozgrywki, często je odpuszczali, przez co brakowało gwiazd i wybitnych spektaklów. Nie pomagały zasady kwalifikacji, bo od sezonu 2004/04 jeszcze w ramach Pucharu UEFA do rozgrywek dołączały kluby, które zajęły trzecie miejsce w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów. W teorii miało to uatrakcyjnić rozgrywki, w praktyce mieliśmy ligę przegranych.Własnie od sezonu 2014/15 rozgrywki zaczęły być atrakcyjne. Oczywiście, nadal trafiają się nam przypadki testowania rezerwowych (np. w tym sezonie na rozgrywkach grupowych zakończyły udział RB Lipsk. AC Milan i Olympique Marsylia), ale pozostałe drużyny postanowiły powalczyć. Dlatego w kolejnych rozgrywkach do finału dochodziły drużyny Liverpoolu i Ajaxu, czyli bohaterowie obecnego sezonu Ligi Mistrzów, a triumfowały Sevilla i Manchester United, odpowiednio (wtedy) siódme i szóste drużyny w swoich ligach, a dzięki zwycięstwu skorzystali z przepustki do Ligi Mistrzów. Wyjątkiem było Atletico Madryt w poprzednim sezonie, ale po sensacyjnym odpadnięciu z rozgrywek grupowych grali o uratowanie sezonu.Dzisiaj o uratowanie sezonu gra Arsenal Londyn z Chelsea Londyn. Arsenal po zajęciu piątej pozycji chciałby powrócić do Ligi Mistrzów po dwóch latach przerwy, zresztą zatrudnili eksperta od zwyciężania w tym Pucharze – Unai Emery triumfował z Sevillą trzykrotnie (2013/14, 2014/15, 2015/16). Chelsea po roku przerwy na pewno wróci do Ligi Mistrzów (zajęła trzecie miejsce w Premier League), ale Maurizio Sarri chciałby w końcu wygrać jakieś trofeum. Smaczkami będzie także występ Petra Cecha w swoim ostatnim meczu w karierze zagra przeciwko Chelsea, w której spędził 11 lat, a także Edena Hazarda, który pożegna się z Londynem po sześciu latach.

Zostaje nam pasjonowanie się walką o europejskie puchary

Rywalizacja o mistrzostwo i udział w lidze mistrzów za nami, ostatnia (z czołowych lig) kończyła Serie A, w której po fascynującej rywalizacji do ligi mistrzów awansowały Atalanta BC oraz Inter Mediolan (TUTAJ). W innych ligach aż tak ciekawie nie było, choć teoretycznie w Bundeslidze do końca nie był znany mistrz i czołowa czwórka. Przed ostatnią kolejką szansę na top4 miał Eintracht, ale poległ na Allianz Arena 5-1 kończąc rozgrywki na siódmym miejscu. Bayer Leverkusen wytrzymał presję ostatniego spotkania zwyciężając również 5-1 Herthę w Berlinie. Dla Aptekarzy to powrót do Ligi Mistrzów po dwóch latach, kiedy w grupie wyprzedzili Tottenham, obecnych finalistów. Jak widać dwa lata to przepaść.

We Francji wszystko się rozstrzygnęło wcześniej i do stałego mistrza PSG dołączyły Lille i Lyon, choć dla Olympique awans do rozgrywek grupowych będzie zależny od finału Ligi Europy. Zwycięzca otrzymuje bezpośrednią kwalifikacje i być może do Chelsea dołączy Arsenal, który swoje rozgrywki zakończył na piątym miejscu, a wtedy Lyon zagra w eliminacjach. W Premier League do końca trwał wyścig o mistrzostwo, choć z perspektywy czasu – 14 zwycięstw z rzędu drużyny Pepa Guardioli zaczynając od 3 lutego musiało się skończyć na mistrzostwie, mimo 97 punktów Liverpoolu.

W La Liga Barcelona wygrała mistrzostwo Hiszpanii na trzy kolejki przed końcem rozgrywek i zwyciężyła po raz ósmy w ostatnich jedenastu latach. Drugie miejsce zajęło Atletico, a kolejne Real Madryt. Czwarta była Valencia, która zakończyła rozgrywki trzema zwycięstwami. Czyli w Lidze Mistrzów zagrają te same zespoły z Hiszpanii, co w poprzedniej edycji.

Ostatecznie w każdej z pięciu topowych lig obronił tytuł ubiegłoroczny mistrz – Manchester City, FC Barcelona, Juventus Turyn, Bayern Monachium i PSG. Teoretycznie największe szanse na zmianę w przyszłym sezonie mają kluby angielskie i Real Madryt, ale Pep Guardiola masowo wygrywa ligi w których występuje:

2018/19 – 1 miejsce w Premier League
2017/18 – 1 miejsce w Premier League
2016/17 – 3 miejsce w Premier League
2015/16 – 1 miejsce w Bundeslidze
2014/15 – 1 miejsce w Bundeslidze
2013/14 – 1 miejsce w Bundeslidze
2011/12 – 2 miejsce w La Liga
2010/11 – 1 miejsce w La Liga
2009/10 – 1 miejsce w La Liga
2008/09 – 1 miejsce w La Liga

w sumie osiem mistrzostw krajowych w dziesięciu sezonach (pomiędzy FC Barceloną a Bayernem Monachium miał roczną przerwę) i nawet Jurgen Klopp z rekordowym sezonem nie zdołał go pokonać, a należy dodać, że sezon wcześniej Pep zdobył 100 punktów w sezonie. Liverpool pobił największą liczbę punktów wicemistrza w najlepszych ligach, a dotychczas ten wynik należał do Real Madryt, którzy w sezonie 2009/10 zdobyli 96 punktów, a Manuel Pellegrini za brak mistrza zapłacił posadą. W obecnym sezonie Real zdobył zaledwie 68 punktów, czyli tyle ile AC Milan, a mniej niż Arsenal, Lille czy Atalanta BC. Przed Realem wielkie zmiany, zanosi się na spóźnioną rewolucję i wymianę połowy (a może całego) składu.

Niestety trudno będzie przełamać hegemonię najlepszych w swoich ligach, a nam zostaje nam pasjonowanie się walką o europejskie puchary i czekanie na superligę. Przełamanie hegemonii bogatych to jeden z argumentów zwolenników reformy najbogatszych klubów. Reformy, która następuje, ale za sprawą choćby Atalanty tego nie dostrzegamy.