Rudy Gobert rozbił bank i zarobi 205 milionów dolarów

Rudy Robert podpisał przedłużenie kontraktu warte 205 milionów dolarów. Taka informacja króluje dzisiaj w NBA, a wysokość kontraktu jest trzecia w historii NBA:

1.Giannis Antetokounmpo 228 mln $
2.Russell Westbrook 207 mln $
3.Rudy Gobert 205 mln $
4.Steph Curry 201 mln $
5.Anthony Davis 190 mln $
5.Klay Thompson 190 mln $
I tutaj należy się zastanowić, co się właśnie wydarzyło. Czy niewymienialne kontrakty Johna Walla, Chrisa Paula i Russella Westbrooka to nie były wystarczającą nauczka dla GM, który oferują nieadekwatne pierwsze zawodnikom, który na to nie zasługują? Obciążają budżet plac, a jak pokazała historia, nie są liderami na miarę mistrzowskiej drużyny po ofensywnej stronie parkietu. Trójki Wall, Paul i Westbrook nie ma już w swoich organizacjach, bo okazało się, że nie współpracują prawidłowo z innymi liderami. A z roli franchise playerów stali się balastem, który chętnie jest wymieniany: cała trójka zmieniła klub w lecie, a dodatkowo dla Cp3 i Russa to trzeci klub w trzy lata. A Wall tylko dlatego, że prawie dwa lata nie grał, ma drugi.
Rudy Gobert jest znakomitym rim protectorem, zawodnikiem nieocenionym pod koszem, który wsadza piłkę, dużo zbiera i jest fantastycznym blokującym. Jego kontrakt pokazuje, że Jazz wiążą nim przyszłość, a wcześniejsze przedłużenie z Donovan Mitchell daje im stabilizację w najbliższych latach. Jazz zakończyli rozgrywki w pierwszej rundzie, po fenomenalnym pojedynku i najlepszej serii play-offs 2020 z Nuggets. Postawili mocniejsze warunki finalistom konferencji niż Clippers w kolejnej rundzie, a grali bez Bojana Bogdanovicia – drugiej opcji w ataku, wingmana rzucającego za trzy punkty. Całość zabezpiecza Gobert, a Jazz chętnie grali systemem 4-1 z Mikem Conley’em i Joe Inglesem.
Rudy Gobert przydałby się wielu drużynom, ale nie za ponad 40 mln dolarów rocznie. To najgorszy kontrakt w NBA, a trudno było przebić Walla, Westbrooka, kontuzjowanego Klaya Thompsona czy Gordona Haywarda. Były zawodnik Jazz podpisał nową umowę w Hornets zachęcony ogromnymi pieniędzmi (120 mln $ w cztery lata), w zamian godząc się na mały rynek i przegrywanie. Gobert związał się z Jazz, gdzie debiutował na parkiecie siedem lat temu. Wchodzi w prime, ma 28 lat, dwie nagrody najlepszego obrońcy ligi, trzy udziały w meczu gwiazd, cztery razy wybory w piątkach obrońców roku. Jego słabością są umiejętności ofensywne – nie ma rzutu za trzy, z wolnych trafia zaledwie 63%, za dwa 69%, średnio rzucając 15,1 pkt. Raczej wynika to z wykańczania akcji wsadem niż manewrów plecami. Bliżej mu do Dikembe Mutombo niż Patricka Ewinga czy Alonzo Mourninga.
Jazz nie chcieli powtórzyć sprawy z Harwardem kilka lat temu i dali swojemu zawodnikowi co zechciał. To zdecydowanie za dużo, bo uniemożliwi to ruchy w przyszłości na rynku wolnych agentów. Bliżej mi było do pomysłu wymiany Goberta za drugi wybór Warriors, aby rozwijać organizacje z Mitchellem jako liderem. Jazz nie chcieli jednak czekać, ale należy pamiętać, że wpis Erica Bledsoe „I Dont wanna be here” trzy lata temu na Twitterze, pokazał, że nie trzeba wiele, aby wymusić wymianę. Dzisiaj Jazz podpisaniem Goberta zapewniają sobie kilka lat stabilizacji w gronie sześciu najlepszych drużyn zachodu. Utah Jazz miesiąc temu podpisali z Mitchellem przedłużenie za 163 mln dolarów plus opcja gracza 32 miliony. Razem z Gobertem, który otrzymał jeszcze większy kontrakt, ale dla dobra drużyny z niej zrezygnował (228 mln $), na tę dwójkę wydadzą łącznie 400 milionów dolarów! Gdzie jest granica?

Supermax dla Giannisa to zaciskająca się pętla na szyi Bucks

Giannis Antetokounmpo zaakceptował pięcioletnie przedłużenie kontraktu i zwiąże się umową z Milwaukee Bucks do 2026, a dokładniej to czteroletnią umową plus opcja zawodnika. Giannis długo grał na zwłokę z przedłużeniem kontraktu, niejako zmuszając organizacje do wzmocnień. Mówił, że przyjdzie czas, że skupia się walce na boisku i na treningach. Typowa poprawność, bo wizerunek Giannisa sprawia, że nie powie wprost o pieniądzach i potrzebach – nie ten typ zawodnika. A to, że podpisze przedłużenie było pewne, bo żaden gracz nie odrzuci oferty na niemal ćwierć miliarda dolarów. Dokładnie 228 mln dolarów to największy gwarantowany kontrakt w historii NBA, ale przecież mówimy o dwukrotnym najlepszym zawodniku sezonu regularnego:

Giannis Antetokounmpo 228,2 mln $ (2020),
Russell Westbrook 206,8 mln $ (2017),
Stephen Curry 201,2 mln $ (2017),
Klay Thompson 189,9 mln $ (2019),
Anthony Davis 189,9 mln $ (2020),

Nie mogło być inaczej, bo otoczenie Antetokounmpo sprytnie mrugało okiem do Warriors i transfer za drugi wybór draftu, a także do Heat, którzy mieli miejsce w salary w lecie 2021 w młodej drużynie, która już teraz wygrała wschód (TUTAJ). Zainteresowani byli także Mavericks gdzie miał połączyć siły z drugim najbardziej perspektywicznym zwrotnikiem ligi Luką Donciciem i Raptors, którzy mogli stworzyć interesującą drużynę z Pascalem Siakamem i Fredem VanVleetem. W grze byli do podpisania przedłużenia Davisa także Lakers, a docelowo polowa ligi. Bucks nie mogli czekać, tym bardziej że ewentualne niepowodzenie w play-offs oznaczałoby odejście dwukrotnego MVP.

Zagrali po raz pierwszy All-in pozyskując Jrue Holiday’a za trzy przyszłe picki (i Erica Bledsoe) czyli dodali do Giannisa gwiazdę. Nie taka na jaką liczył, czyli finiszera, ale znakomitego two-way playera i nadwyżkę za Bledsoe. Wspólne treningi, zwycięstwa w sezonie regularnym, to może się udać. Brak picków oznacza tylko grę o najwyższe cele i jeśli się nie uda, wiele lat jako czerwona latarnia ligi bez możliwości przebudowy składu w oparciu o draft. Bucks nie mieli wyjścia, zaryzykowali i słono za to zapłacą.

Opcja supermaxa w teorii miała równoważyć różnicę małych i dużych rynków. Sprawić, że zawodnicy zwiążą się z organizacjami, które nie mogłyby rywalizować z klubami z Los Angeles, San Francisco, Nowego Jorku czy Miami na dłużej. Bo pozyskanie zawodnika z draftu to jedno, ale jak trzymać swoją gwiazdę? Otóż kosztuje to w porywach 50 mln za sezon, a Grek jest szóstym zawodnikiem, który podpisał supermaxa, wcześniej zrobili to: Curry, Damian Lillard, James Harden, Westbrook i John Wall. W praktyce gruba kasa i tak nie uszczęśliwia gwiazdy, czego przykładem były tegoroczne prośby o wymiany Hardena czy Johna Walla, a Warriors i Wizards przez kontuzje swoich liderów wypadli z play-offs 2020 płacąc dużo powyżej budżetu płac.

Dla małej organizacji konieczność złożenia maksymalnej oferty to sytuacja bez wyjścia. Brak przedłużenia to przy dużych nakładach na innych zawodników (sprowadzonych wcześniej, aby uszczęśliwić gwiazdę), brak play-off z ogromnymi nakładami na skład. Przedłużenie to balansowanie na granicy podatku luksusu i docelowy brak możliwości wzmacniania drużyny. Uszczęśliwianie swojego zawodnika pieniędzmi, w zespole, który nie jest najlepszy będzie stawiało przez kilka lat Bucks jako contendera, ale zespół ma kluczowych graczy po 30-tce i jeśli nie osiągnie sukcesu od razu, trudno będzie o wzmocnienia – oddali już swoje wybory, a Khris Middleton czy Brook Lopez nie mają odpowiedniej wartości na rynku. Portland od kiedy związali się supermaxem z Lillardem też nie mogą zrobić kroku do przodu, choć ich management działa naprawdę sprawnie (rok temu Carmelo Anthony i Trevor Ariza, teraz Robert Covington i Derrick Jones Jr.) i podobnie jak Bucks byli rok temu w finale konferencji. Jednak wielki kontrakt Dame’a zmniejsza im szanse na stworzenie konkurencyjnego zespołu.

Antetokounmpo nie odmówiłby takich pieniędzy, bo podobnie jak inne gwiazdy, może zawsze poprosić o wymianę. A taka będzie zawsze niekorzystna dla klubu, która nie tylko traci lidera, ale też spada jego wartość w wymianie. Sixers, którzy są wiązani z ewentualnym pozyskaniem Hardena nie chcą zapłacić oczekiwanej ceny Rockets, czyli Bena Simmonsa i trzy picki w drafcie. NBA musi zastanowić się nad supermaxami, bo w obecnym kształcie kluby z mniejszych rynków będą tracić nieadekwatne pieniądze na pojedynczych zasobników, a zapychanie salary kontraktami za 50 mln dolarow, wiąże klubom pętlę na szyi.

NBA. Giannis Antetokounmpo padł ofiarą hakera (sport.tvp.pl)Getty Images

Oceniam trade: Russell Westbrook za Johna Walla

Za nami najdziwniejsza wymiana ostatnich lat: Russell Westbrook za Johna Walla i zastrzeżony wybór w pierwszej rundzie 2023. Najdziwniejsza, bo na zasadzie zawodnik za zawodnika, podczas gdy modne jest transferowanie paczki zawodników za gwiazdę lub spadające kontrakty. Tutaj mamy kontrakty równe, podobno niewymienialne i należą do top3 najgorszych w lidze.
  1. John Wall – 131 mln $ za trzy lata (ostatni w opcji zawodnika)
  2. Klay Thompson – 157 mln $ za cztery lata
  3. Russell Westbrook – 131 mln $ za trzy lata (ostatni w opcji zawodnika)
Dla wielu to nic nieznacząca wymiana 1/1. Wiec, jeśli nie ma ryzyka pozyskania utalentowanego rozgrywającego, ale także nieefektywnego zawodnika zza linii za trzy punkty za swoją drugą opcje, dlaczego tak trudno rozszyfrować o co tutaj chodzi? chodzi o poprawienie nastrojów w szatni i połechtanie ego liderów.
Rockets: od kiedy James Harden zażądał wymiany, Rockets byli pod ścianą. Po porażce z Lakers w play-offs wyszły kwasy z szatni – liderzy rzekomo się nie dogadywali i trzeci sezon z rzędu Rockets zaczynają z nowym rozgrywającym. To dla nich ogromne ryzyko, że kontuzjowany przez prawie dwa lata Wall nie da tyle, ile wcześniej Chris Paul i Russell Westbrook.  Problemem z Wallem jest zdrowie i to, że nie będzie liderem, jak przez cala karierę. Podobnie jak Westbrook nie dysponuje rzutem, a bez piłki w rękach jego wartość spadnie o połowę. Rockets w różnych plotkach transferowych chcieli wymienić Westbrooka za jakikolwiek talent, bo wydaje się, że każdy zdrowy starter byłby taka sama wartością jak były All-star, który rozegrał 73 mecze w ostatnich trzech sezonach.  Nie wiem czy Harden oczekiwał takiego zawodnika, jego kusiła wizja gry w Nets z Durantem i Irvingiem, ale na filmach z przygotowań widać, że się dogadują. W trakcie poprzedniego sezonu wydawało się tak samo z duetem Harden&Westbrook. Rockets oceniam najniżej także dlatego, że uproszczając wymianę Chrisa Paula mamy: Chris Paul, wybór Rockets w 1 rundzie 2024, 2026 i opcje zamiany wyborów 2021 i 2025 za Johna Walla i chroniony wybór Wizards w 1 rundzie 2023.
Ocena: 3-
Wizards: wygrali wymianę pozyskując w zamian za długo kontuzjowanego byłego All-stara, gracza, który w konferencji wschodniej będzie błyszczeć. Wizards w poprzednim dziesięcioleciu budowali drużynę w oparciu o draft, więc przyjście do nich zawodnika formatu All Star to także sygnał dal Beala, że będzie liderem drużyny ze stolicy. Pamiętajmy też, że nie było chemii pomiędzy Wallem a Bealem. Sam Westbrook będzie miał dużo do udowodnienia, w przeciwnym razie kuszony przez Heat Bradley Beal poprosi o transfer. Jeśli wróci do swojej formy MVP, Wizards mogą czarnym koniem wschodu z piątką Westbrook, Bradley Beal, Rui Hachimura, Davis Bertans i Thomas Bryant oraz utalentowanym debiutantem Denim Avdiją.
Ocena: 4+
Wall: zmienia się dla niego nie tylko drużyna, ale i rola – wcześniej franchise player, a po zerwaniu ścięgna Achillesa nowe wyzwanie obok najlepszego strzelca w lidze. Nie będzie już wszystko krążyć wokół Walla, który trafia do drużyny samca alfa, któremu co roku zmieniają partnerów, jeśli sobie tego życzy. Nie wiadomo jak będzie wyglądał po kontuzji, a przed to jeden z najszybszych zawodników z piłką i dobry kreator. Wall po 10 latach łączy swoje siły z DeMarcusem Cousinsem z którym zna się z Kentucky (w piątce grali wtedy: John Wall, Eric Bledsoe, Darius Miller, Patrick Patterson, DeMarcus Cousins, ale po uzyskaniu wyniku 35-2 przegrali Elite Eight z West Virginią). Gdyby działo się to pięć lat temu, mielibyśmy najlepszy duet w lidze i świetne dopasowanie małego z dużym. Dzisiaj pasują do siebie także zdrowiem i faktem, że górka już za nimi. John Wall odszedł z Wizards jako historyczny asyst i przechwytów, czwarty w punktach i piąty pod względem liczby wygranych.
Ocena: 4-
Westbrook: będzie jednym z najtrudniejszych zawodników do oceny w historii ligi. Duet Westbrook-&Durant osiągnął finał ligi (2012) i trzy finały konferencji (2011, 2014, 2016), po czym jako lider poprowadził drużynę Thunder do play-offs zdobywając średnie na poziomie triple-double i MVP sezonu regularnego 2016/17. Sezon później powtórzył średnie triple-double, ale ani z Paulem Georgem, ani ostatnio z Jamesem Hardenem nie awansował do finałów konferencji. W historii NBA nie widzieliśmy bardziej atletycznego rozgrywającego (tylko na początku kariery był nim Derrick Rose). Mało kto pamięta, że był świetny w sezonie zasadniczym, ale jego ograniczenia stały się widoczne w play-offs. I tak Brodie ze statusu zawodnika walczącego o MVP w Thunder, jest wymieniany rok po roku. W Wizards ponownie będzie miał piłkę w ręku i to powinno poprawić jego notowania.
Ocena: 4
James Harden should reconsider asking for trade from Rockets
clutchpoints.com
Sprawdź także:

Hawks po pozyskaniu Bogdanovicia celują w play-offs

Po podpisaniu zastrzeżonego wolnego agenta Bogdana Bogdanovicia, Hawks zostali okrzyknięci królami okna transferowego. Do składu z poprzedniego sezonu:

Trae Young, Kevin Huerter, De’Andre Hunter, Cam Reddish, John Collins, Clint Capela (nie zdążył zadebiutować)

Hawks pozyskali z FA:

Bogdana Bogdanovica, Danilo Gallinariego, Rajona Rondo i Krisa Dunna

oraz z draftu:

Onyekę Okongwu (6 wybór, porównywany z defensywnymi skrzydłowymi jak Bam Adebayo), Skylara Maysa (50) i Nathana Knighta (two-way contract).

I nagle z drużyny, która wygrała zaledwie 20 z 67 spotkań stała się pewniakiem do play-off. Niektórzy nawet wspominają o top4 wschodu (!). Wiadomo, lubimy nowości i dzisiejsza Atlanta fascynuje nas bardziej niż wczorajsza Indiana. Wschód bardzo się jednak wzmocnił w ostatnim czasie – do Bucks, Celtics i Raptors doszli ubiegłoroczni zwycięscy Heat, apetyt na zwycięstwo mają Nets z Kevinem Durantem i Kyrie Irvingiem i to już jest pięć drużyn. Jeśli dodamy do tego Sixers, którzy zrobili dobre zmiany po sezonie i wspomniani Pacers – mamy siedem. Na wschodzie będzie wyjątkowo ciasno, bo aspiracje o walkę w ósemce zgłoszą także Magic, Wizards i Hornets z 120 mln kontraktem Gordona Haywarda płatnym w cztery lata.

Pozyskanie Bogdanovicia i Gallinariego budzi wyobraźnie, jeśli chodzi o rzuty za trzy, a w zeszłym sezonie byli najsłabszą drużyną w tym aspekcie w lidze (33,3%). Hawks będą ekscytującym zespołem ataku prowadzonego przez Trae`a Younga, który był osamotniony rok temu a wykręcał 29,6 punktami i 9,3 asyst. Będą mieć problem z obroną, ponieważ wspomniana dwójka razem z Youngiem nie są tytanami obrony.


źródło: espn.com

Prowadzić ich będzie po raz trzeci Lloyd Pierce, który nie ma doświadczenia jako pierwszy szkoleniowiec (wcześniej był asystentem Bretta Browna w Sixers) i nie wiem czy ten skład, to nie za wysoka pólka. Będzie kłopot bogactwa, oprócz nowo pozyskanych zawodników należy dopasować duet Collins &Capela, który nie zdążył razem zagrać spotkania i dać szansę utalentowanym zawodnikom wybranych wysoko w ostatnich draftach. Po pozyskaniu Capeli, Hawks powinni awansować z 22 miejsca w zbiórkach, a Rondo z Dunnem powinni przynieść spokój na rozgrywaniu i odciążyć Younga, bo Hawks tracili trzecią największą liczbę piłek (16,2). Czy do tych zadań Pierce jest odpowiedni? śmiem wątpić, a bez awansu do play-off kontrakty Bogdanovicia 72 mln $/4 lata i Gallinariego 61 mln $/3 lata będą ciążyć na tym managemencie.

Czarodziej Facundo Campazzo – nie mogę się doczekać jego akcji z Jokiciem

Facundo Campazzo podpisał kontrakt z Denver Nuggets. Taki news obiegł w tym tygodniu świat NBA, ale w dobie draftu, otwarcia rynku wolnych agentów czy wymian z udziałem Chrisa Paula czy Jrue Holiday`a nikt nie mówi o Campazzo, bo dla wielu nie ma o czym. Niski Argentyńczyk (181 cm) z wątpliwym rzutem za trzy idzie do NBA w wieku 29 lat. Prognozuje się, że powtórzy los Milosa Teodosicia, który jako były MVP Euroligi zderzył się z nowymi wymaganiami za oceanem lub Juana Carlosa Navarro kilka lat wcześniej. Można napisać, że to skok na kasę, zarobki przecież są nieporównywalne do tych na parkietach Euroligi, ale koszty odejścia również, zwłaszcza ugody na linii Real Madryt – Denver Nuggets. Kim zatem jest nowy nabytek Nuggets?

Campazzo znany jeż od kilku sezonów kibicom koszykówki Europejskiej od kilku sezonów, to dwukrotny zwycięzca Euroligi, choć zdobyte zostały w cieniu Andresa Nocioniego i Luki Doncicia. Historie Doncicia zna każdy a to Campazzo był jego partnerem w piątce Realu Madryt niejako wprowadzając go na duże granie. Z Argentyny Facu trafił do Realu stosunkowo późno, bo w wieku 23 lat jako dwukrotny MVP finałów tamtejszej ligi. W ojczyźnie zdobył wszystko, ale nie od razu podbił klub ze stolicy Hiszpanii. Najpierw było wypożyczenie do UCAM Murcia, gdzie grał na wysokim poziomie i wrócił do stolicy Hiszpani (w drugim sezonie blisko 14 pkt. i 6 as.). Na parkiecie przewodził Realowi niczym generał, ale tutaj podobieństwo z Teodosiciem się kończy. Przede wszystkim dzieli ich styl gry- Argentyńczyk przeciwieństwie do Serba bazuje na dynamice i ciągłym bieganiu, to czarodziej basketu. Jego możliwości można było podziwiać na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata, a także Igrzyskach Olimpijskich 2016, na których Argentyna szybko odpadłą (w ćwierćfinale).

To w zeszłym roku pomyślałem, że Facu będzie nowym zawodnikiem NBA i sobie poradzi. Rozgrywki międzynarodowe to zawsze możliwość porównania i dyskusji o wyższości NBA nad Euroligą. W praktyce, najlepszymi zawodnikami drużyn są ci występujący za oceanem i to oni walczą o mistrzostwo z USA, co najlepiej pokazuje przykład meczów Hiszpanii w minionym dziesięcioleciu, gdzie na końcu liczyli się w walce: Pau Gasol, Marc Gasol, Serge Ibaka, Nikola Mirotoć, Joe Calderon, Sergio Rodriguez, Alex Abrines, Juan Hernangomez, Ricky Rubio, Juan Carlos Navarro, Rudy Fernandez. Czyli wtedy aktualni lub byli zawodnicy z NBA. tak było też z Argentyna w 2016, patrz Luis Scola i Manu Ginobili, choć w tamtym ćwierćfinale amerykanie ich rozgromili 105-78.

Luis Scola zgrał świetne Mistrzostwa Świata 2019 i długo prowadził w wyścigu o najlepszego zawodnika imprezy. Najlepsza piątkę ostatecznie tworzyli:

Ricky Rubio, Evan Fournier, Bogdan Bogdanovic, Luis Scola, Marc Gasol

moim zdaniem w finaliście, drużynie Argentyny był ktoś lepszy niż Scola- właśnie Campazzo (zdobywał średnio 13,3 punktu i rozdawał 7,8 asysty.). Jego występy w meczach przeciwko silnym drużynom posiadającym zawodników z NBA pokazały, że nie ma się czego wstydzić:

finał z Hiszpania – 11 pkt., 2 zb., 8 as.,
półfinał z Francja – 12 pkt., 7 zb., 6 as.,
ćwierćfinał z Serbią – 18 pkt., 6 zb., 12 as.,
grupowe z Rosją – 21 pkt., 6 zb., 7 as.,

I ostatnie Igrzyska Olimpijskie:

ćwierćfinał z USA – 13 pkt., 3 zb., 9 as.,
grupowe z Hiszpanią – 10 pkt.,
grupowe z Brazylią (dwie dogrywki) – 33 pkt., 4 zb., 11 as.,
grupowe z Litwą – 10 pkt.,
grupowe Chorwacją- 10 pkt., 4 zb., 8 as.

Zresztą, przyjście Luki Doncicia do NBA i jego błyskawiczna adaptacja pokazują, że czasy, gdy emeryci z NBA zjadają rozgrywki w Europie minęły. Oczywiście fizyczność, intensywność, gra w obronie – tutaj zawsze będą „rezerwy”. Ale w organizacji, która lubi pracować z zawodnikami zza granicy, czyli Denver Nuggets, to znacznie lepsze miejsce niż Los Angeles Clippers. Oczywiście na parkiecie nikt Campazzo nikt Facu miejsca nie odda, będzie walczył o minuty z Jamalem Murray`em, Garrym Harriesm, Monte Morrisem i wybranym w drafcie RJ Hamptonem. ale przecież mistrzostwa pokazały, że nie mówimy o zawodniku z łapanki, przeszkodą mogą być skromne warunki fizyczne. Realnie patrząc w Nuggets będzie pełnił rolę zmiennika Jamala Murraya, a podania na centymetr na linii Facundo Campazzo – Nikola Jokić mogą królować w highlightach.

Oczywiście jeden z najlepszych rozgrywających w Europie mógł wybrać inaczej, drużynę, w która szuka rozgrywającego np. Dallas Mavericks czy Oklahoma City Thunder. Osobiście kibicowałem wizji polaczenia (ponownego) atutów Argentyńczyka z Donciciem, ale stało się inaczej. Thunder nie mieli żadnego interesu stawiać na 29-letniego zawodnika bez przeszłości w NBA podczas przebudowy, tak samo jak Campazzo wygrywając trofea w Europie podobnie nie miał potrzeby trafiać do słabszej drużyny. Ostatecznie trafił do finalistów zachodu, drużynę, która co roku robi krok do przodu – w 2018 byli 10 na zachodzie mając dodatni bilans, w 2019 grali w półfinale konferencji, a w poprzednim sezonie ograli Los Angeles Clippers meldując się w finale konferencji. Doświadczenie Campazzo (co roku grał o najwyższą stawkę w Final Four Euroligi) bardzo im się przyda, nawet jeśli ograniczy się jego rolę do rozciągania gry, kreowania innych. Kim były Walter Tavares bez niego?