Dwa wnioski po meczu Hiszpania z Chorwacją

Po zwycięstwie Hiszpanii z Chorwacją 6-0 w lidze narodów, pierwsze o czym pomyślałem to, że w końcu Chorwacja trafiła na dobry, mocny zespół, który brutalnie zweryfikował siłę wicemistrzów świata. Porażkę Chorwacji nie można zganić na brak gwiazd, w meczu zagrali m.in. Modrić, Brozović, Rakitić, Kovacić czy Perisić. Przy okazji podsumowania nagród za poprzedni sezon pisałem (TUTAJ):

gdyby zamienić drabinkę Belgii z Chorwacją, wszyscy mówilibyśmy o Edenie a nie Luce

i rzeczywiście droga Chorwacji do największego sukcesu w historii prowadzi przez zwycięskie mecze ze słabą Argentyną oraz szczęściu w karnych z Danią i Rosją. Przeciwnicy przeciętni, zupełnie nieporównywalni od drogi Francji – Urugwaj, Brazylia i Belgia. Chorwaci bardzo szybko po mundialu zeszli na ziemię, a dwumecz z Anglią może zadecydować o ich dalszych losach. Nie mam pewności, czy w tej sytuacji doświadczeni liderzy kadry (choćby 33 letni Luka Modrić) nie zakończą kariery reprezentacyjnej, jeszcze na bazie sukcesu z Rosji.

Po chwili refleksji, ciekawszy temat to Hiszpania Luisa Enrique. Mam nieodparte wrażenie, że to właściwy trener na właściwym miejscu i bardzo żałuję, że to Fernando Hierro, a nie LE21 dostał kierownicę na trzy dni przed mundialem. Zadaniu jak wiemy nie podołał – Hiszpania zaprezentowała się słabo, ale szczególnie jej styl – klepanie piłki przed polem karnym, czyli nieudolne nawiązywanie do czasów Barcelony Pepa Guardioli z lat 2008–2012 boli najbardziej. Tak się dzisiaj nie gra, o czym wie doskonale Luis Enrique zwycięzca ligi mistrzów 2015. Niestety dla całego futbolu, trójka David Silva, Anders Iniesta i Gerard Pique zakończyła karierę reprezentacyjną, co oznacza, że Hierro miał ostatnią szansę, aby z trzonem pokolenia 2008-2012 osiągnąć sukces. W kadrze z tamtego pokolenia zostali Sergio Ramos, Sergio Busquets, ale ton nadają młodzi:

David de Gea – Daniel Carvajal, Nacho, Sergio Ramos, José Gayá – Saúl, Sergio Busquets, Dani Ceballos – Marco Asensio, Rodrigo, Isco

Wydaje mi się, że brak podziałów i faworyzowania w tej reprezentacji zawodników Realu Madryt i FC Barcelony sprawia, że Hiszpania z Luisem Enrique na ostatnim mundialu osiągnęłaby co najmniej finał (drabinka Chorwacji). Marco Asensio i Saul w roli nowych liderów kadry? to może się udać.

Moja klasyfikacja najlepszych piłkarzy za sezon 2017/18

Kilka dni temu FIFA ogłosiła nominowanych do nagrody piłkarza roku. W trójce znaleźli się Cristiano Ronaldo, Luka Modrić oraz Mohamed Salah. Wygrał Chorwat, a o tym czy zasłużenie – będzie poniższy tekst.

Ciekawe, jak wiele robi obecny hype i gdzie zgubiono tutaj innych znaczących piłkarzy. Oczywiście, trudno jest wskazać najlepszych piłkarzy, zwłaszcza trzech po bardzo nierównym roku – nie było dominatora, który ligę łączyłby z ligą mistrzów, w której sukcesy odnosiły Real Madryt (trzeci w lidze), Liverpool (czwarty w lidze) oraz AS Roma (trzeci w lidze). Mistrzowie najsilniejszych lig przepadli z kretesem w lidze mistrzów – PSG po pierwszym meczu przegranym 0-3, Barcelona po rewanżu przegranym 0-3 oraz Manchester City przegrany pierwszy mecz 3-0. Niechlubnym wyjątkiem mogą być piłkarze Bayernu Monachium oraz Juventusu Turyn, ale trudno liderów tych drużyn umieścić w trójce. Robert Lewandowski? Mats Hummels? Pablo Dybala? Gonzago Higuain? z perspektywy mundialu wygląda to po prostu słabo, a w/w piłkarze widnieli w różnych jedenastkach.. rozczarowań.

Mundial miał swoich bohaterów – oczywiście Luke Modricia, ale też Ivana Perisica, Kyliana Mbappe, Raphaela Varane’a, Antoine Griezmanna, Edena Hazarda, Romelo Lukaku. Inter Mediolan, Manchester United, Chelsea Londyn. Żadna z tych druzyn nie osiągnęła sukcesu w Europie, w lidze owszem byli wysoko, ale w cieniu innych drużyn. Dlatego wybór w trójce np. Luki Modricia jest dyskusyjny. Owszem otrzymał nagrodę piłkarza turnieju, ale w siedmiu meczach zanotował zaledwie dwie bramki i jedną asystę. Oczywiście był motorem napędowym, grał ogromną liczbę minut z wielką determinacją, ale moim zdaniem nie zasłużył na tę nagrodę. W lidze bramka i sześć asyst, w lidze mistrzów bramka i asysta. Lepiej wyszedł wspomniany Griezmann – mistrz świata, wicekról strzelców z bilansem – cztery gole i dwie asysty, w lidze mistrzów owszem odpadł w grupie, ale w niej zanotował dwie bramki i dwie asysty, w lidze europy zwycięstwo z sześcioma bramkami i trzema asystami, w tym dwie bramki w finale. W lidze Atletico wyprzedziło Real, a Francuz zanotował 19 bramek i 9 asyst. Oczywiście, jeden jest graczem ofensywnym, drugi nie. Ale czy pomocnik, a raczej top3 piłkarz na świecie powinien przez cały sezon mieć tylko jedną bramkę i sześć asyst w lidze? to już taki Pablo Fornals z Villareal, młody, nieznany (jeszcze) Hiszpan zanotował trzy bramki i dziesięć asyst, a nie miał w zespole tak utalentowanych partnerów. Jeśli ktoś przy Modriciu wspomni o Xavim, to w sezonie 2008/09 zanotował on 22 asysty (TUTAJ). Zapytam przezornie, dlaczego Modrić, a nie Varane?

Drugim piłkarzem, który mnie zaskakuje w trójce, jest Mo Salah. Z perspektywy mundialu, to nawet przełknąłbym tego Modricia, ale Egipcjanin to wolne żarty. Oczywiście, finalista ligi mistrzów oraz król strzelców w Anglii, ale bądźmy szczerzy – czy był lepszy od Harry Kane’a? W lidze 32 bramki vs 30 bramek to nie jest wielka różnica, tym bardziej, że Anglik był trzeci, a Egipcjanin czwarty ze swoim klubem. W lidze mistrzów 10 do 7, tutaj oczywiście wielki sukces Liverpoolu, ale Harry Kane odpadł w 1/8 finału i nie miał dodatkowych pięciu spotkań. Skoro w przypadku Modricia liczy się mundial, Anglik wygrywa w golach 6 do 2 (plus król strzelców), jednocześnie prowadząc Anglię do najlepszej czwórki vs drużyna, która przegrała wszystkie trzy mecze, w tym z Arabią Saudyjską.

Cristiano Ronaldo w mojej ocenie był najlepszy. To on był fundamentem zwycięstwa Realu w lidze mistrzów strzelając 15 bramek, to on miał najbardziej spektakularny występ na mundialu strzelając Hiszpanii trzy gole (TUTAJ), wreszcie nawet w przegranej przez Real lidze strzelił 26 bramek. Ktoś może powiedzieć, że liczby nie oddają wszystkiego w takich plebiscytach. Proszę, niech zerknie wtedy na ostatnich zwycięzców czy byli to zawodnicy defensywni, czy ci, którzy popisywali się nadludzkimi liczbami. Konkurować z Cristiano może Leo Messi i to też zaskakujące, że nie ma tego piłkarza w trójce najlepszych. Mówimy tutaj o laureacie złotego buta, dla najlepszego strzelca w Europie, a w lidze dołożył do tego 12 asyst, zresztą w krytykowanej w lidze mistrzów Barcelonie zdobył sześć bramek i dwie asysty.

Dlatego moja klasyfikacja najlepszych piłkarzy za sezon 2017/18 wygląda następująco:

  1. Cristiano Ronaldo
  2. Leo Messi
  3. Antoine Griezmann
  4. Luka Modrić
  5. Harry Kane
  6. Mo Salah
  7. Eden Hazard*

*) gdyby zamienić drabinkę Belgii z Chorwacją, wszyscy mówilibyśmy o Edenie a nie Luce.

Liverpool i Chorwacja to tylko jednorazowe akcje

Za nami niesamowity mundialu w Rosji oraz zaskakująca edycja ligi mistrzów. Mieliśmy wiele niespodzianek, ale też wyjątkowo nie objawiły nam się nowe nazwiska (trudno określić takim np. Kyliana Mbappé), które zmieniłyby układ sił w europie. Mieliśmy co prawda nowych finalistów – reprezentację Chorwacji oraz Liverpool, ale wydaje się to jednorazowy lot drużyn, które wykorzystywały słabość innych. Bo w ostatnich rozgrywkach zawodzili faworyci. Nie chcę oczywiście umniejszać sukcesów Chorwacji i Liverpoolu, ale pierwszym i drugim ewidentnie służyła drabinka:

1/8 Dania/FC Porto
1/4 Rosja/Manchester City
1/2 Anglia/AS Roma

Oczywiście, ze słabszymi też trzeba umieć wygrać, ale robi się to jednak łatwiej niż z tuzami futbolu. Brak awansu Niemców i Atletico Madryt z grupy, dość zaskakujące odpadniecie Brazylii i FC Barcelony w ćwierćfinałach, to nie zdarza się często. Zresztą prześledźmy drogę ich rywali:

1/8 Argentyna/PSG
1/4 Urugwaj/Juventus Turyn
1/2 Belgia/Bayern Monachium

Trudno o trudniejszą drabinkę dla Francji oraz Realu Madryt, co oznacza, że drużyny te zasłużenie wygrały mecze finałowe. Oczywiście, piłka nożna się zmieniła, co własnie było widać po reprezentacji Chorwacji, która zawziętością, zaangażowaniem, walą walki oraz jednak szczęściem przeszła szczęśliwie trzy dogrywki. Liverpool poszedł inną drogą – kontratakami trio: Mohamed Salah, Roberto Firmino i Sadio Mane zdobywał po prostu więcej bramek od rywali (w dwumeczach odpowiednio:  (5-0, 5-1, 7-6). Jürgen Klopp stworzył drużynę, która grała ofensywnie niczym jego Borussia Dortmund z sezonu 2012/13 z trio: Marco Reus, Robert Lewandowski, Mario Goteze .

W tym sezonie, nikt tez nie stawia Liverpoolu na szczycie faworytów do mistrzostwa Anglii oraz ligi mistrzów. W przerwie letniej znacząco się wzmocnili wydając 182 mln euro wydane na kwartet:

Alisson (Roma, 62,5 mln euro)
Naby Keita (RB Leipzig, 60 mln euro)
Fabinhio (Monaco, 40 mln euro)
Xherdan Shaqiri (Stoke, 14,7 mln euro)

ale Manchester City wydaje się być poza zasięgiem kogokolwiek (TUTAJ). Podobnie jak Chorwacja nie zostanie nagle faworytem ligi narodów czy euro 2020. W lidze narodów grają z Hiszpania i Anglią (TUTAJ grupy), wiec po największym sukcesie w historii chorwackiej piłki mogą zostać brutalnie sprowadzeni na ziemie.

Raphael Varane dołącza do TOPów

Wczorajszym zwycięstwem Francji, Raphael Varane dołączył do ścisłego grona obrońców łączących zwycięstwa w klubie i reprezentacji na poziomie niedostępnym dla zwykłych śmiertelników.

Ten 25 latek, w swojej gablocie ma cztery triumfy w lidze mistrzów, nie licząc kilka innych tytułów jak superpuchar Europy, liga hiszpańska czy klubowe mistrzostwa świata. Pozostańmy jednak przy lidze mistrzów, na najlepiej wygranej dwu i więcej razy (sorry Jerome Boateng).

Na pierwszy ogień idzie trio hiszpańskie: Sergio Ramos (4x LM), Carles Pyuol (3x) i Gerard Pique (3x), Włoch Alessandro Nesta (2x), Brazylijczyk Roberto Carlos (3x) oraz Francuz Marcel Desailly (2x). Wcześniej mieliśmy dwudziestoletnią przerwę i trójkę obrońców Bayernu Monachium: Hans-Georg Schwarzenbeck, Jupp Kapellmann , Franz Beckenbauer, którzy trzykrotnie zwyciężyli w Pucharze Europy. To wszyscy obrońcy wygrywający ligę mistrzów co najmniej raz oraz mistrzostwo świata.

Raphael Varane najszybciej dołączył do TOPu, z obecnie grających zawodników jest najmłodszy i najbardziej utytułowany (ex aequo z Ramosem). Varane jest dzisiaj najlepszym obrońcą świata i to nie tylko z uwagi na sukcesy ale przede wszystkim szybkość i siłę – ma ku temu wspaniałe warunki fizyczne – 191 cm i 79 kg.

Przed drużyną narodową Francji świetlana przyszłość, Varane powinien więc dołożyć do swojej kolekcji kolejne znaczące trofeum. Podobnie w klubie, gdzie co prawda po odejściu Cristiano Ronaldo narodziła się niepewność, ale klub formatu Realu Madryt gra tylko o najwyższe cele i wielce prawdopodobne, że w ciągu najbliższych np. ośmiu sezonów, ponownie Varane wygra ligę mistrzów.

Przed finałem mundialu, czyli dlaczego wygra Francja

Francja od początku była jednym z faworytów mundialu. Wg bukmacherów stała tuż za Brazylią i Niemcami, czyli za złotym pokoleniem Brazylii oraz obrońcami tytułu. Mundial potoczył się zaskakująco – najpierw szybko odpadli z gry Niemcy, a w ćwierćfinale Brazylia z Belgią. Zresztą po odpadnięciu Niemiec, ta sama część drabinki z udziałem Francji i Brazylii oznaczała dla tych reprezentacji ewentualne spotkanie w półfinale. Jak wiemy, nie doszło do niego, bo w ćwierćfinale z Belgią odpadł kolejny z faworytów.

Ogólnie faworyci w turnieju zawodzili – Niemcy, Hiszpania, Portugalia i Argentyna nawet nie zakwalifikowały się do półfinału, a mowa o teoretycznie najlepszych kadrach Europy lub drużynach, które mają najlepszych zawodników. Dziwne, że nikt nie dodawał, że Francja cały turniej robiła swoje i ani przez chwilę (nie licząc szalonych dziewięciu minut z Argentyną) nie była zagrożona porażką, w przeciwieństwie do Chorwacji, nie rozegrała też dogrywki (Chorwacja az trzy).

Drużyna, która powinna wygrać ostatnie euro, przeszła mały lifting, m.in. do drużyny dołączył Kylian Mbappe, czyli potencjalnie… najlepszy zawodnik. O jego klasie świadczy zwłaszcza mecz z Argentyną w 1/8 finału, kiedy strzelił dwie bramki i wywalczył karnego. Być może porażka na euro scaliła tę ekipę. Kieruje nią Dider Deschamps, który w roli kapitana wygrał ligę mistrzów z dwoma klubami (Olympique Marsylia i Juventus Turyn), który wypłynął w roli trenera na TOP po niesamowitym sezonie 2003/04 AS Monaco (finał ligi mistrzów). Deschamps był kapitanem wielkiej Francji z 1998, do której porównuje się tę drużynę.

Trójkolorowym trafiło się (po raz kolejny) wspaniałe pokolenie z niesamowitym kręgosłupem – Lloris, Varane, Kante i Griezmann, prawdopodobnie najlepszym na świecie. Wspierany przez młodych, szalenie utalentowanych (choć nierównych) Mbappe, Pogbą staje się maszyna do wygrywania. O sile drużyny świadczy fakt, że jeśli nie idzie formacji atakującej, zwycięstwo zapewniają obrońcy: Umtiti (półfinał) lub Varane (ćwierćfinał). Niczym w 1998 roku, kiedy Laurent Blanc (1/8) i dwukrotnie Lilliam Thuram (półfinał) zapewniali awans.

Francja nie traci w zasadzie goli – pomijając zaskakujący mecz z Argentyną, w pięciu pozostałych stracili zaledwie jedną bramkę. Czyli półfinał i ćwierćfinal na zero, grając z Belgia i Urugwajem. Kolejne podobieństwo do 1998 – wtedy stracili w całym turnieju dwie bramki – jedną z grupie z Dania (2-1), druga w półfinale z Chorwacją (2-1).

Na dziś piłkarzem turnieju jest Luka Modrić, piłkarz wybitny. Dzisiejszy mecz może zmienić wszystko. Dwie bramki Griezmanna lub Mbappe, mogą nawiązać do 1998 roku. Wtedy też najlepszym piłkarzem turnieju był Ronaldo, ale po finale i dwóch bramkach Zidane’a, wszyscy o tym zapomnieliśmy.

Zmieniamy szyld i jedziemy dalej

Po nieudanym mundialu, rezygnacje z Adama Nawalki przyjęto że zrozumieniem. W końcu był jasno sprecyzowany cel (wyjście z grupy), który nie został zrealizowany. A do tego wszystkiego fatalny styl naszej drużyny. Wydaje się, że wszyscy mieli dosyć tej sytuacji – kibice, dziennikarze, Prezes (bo kibice i dziennikarze), zawodnicy i sam selekcjoner.

To takie polskie, zrzucać winę na kozła ofiarnego i wmawiać, że przez szukanie wariantów taktycznych, rotację składem i polowania, nam się nie udało. To takie polskie uważać, że mieliśmy i mamy potencjał na 1/4 skoro dotarli tam Szwedzi i Rosjanie.

Otóż nie, mamy drużynę sytą sukcesami, zmęczoną wzajemnym towarzystwem i z dość ograniczonym pokoleniem zawodników na dobrym poziomie. Piotr Zieliński, moja nadzieja na mundial, na co dzień rezerwowy w Napoli, nie jest rezerwowym z przypadku. Pewnie dałem się nabrać w wielki talent i (podobno) 65 mln euro na stole od Liverpoolu, ale bądźmy poważni. Nasza reprezentacja jest właśnie jak Piotr Zieliński. Nierówna, z potencjałem, może zagrać na kilku pozycjach, ale w najważniejszej imprezie życia nie gra na żadnej. Brakuje mu bramek i asyst, Podobnie jak naszej kadrze, a na mundialu znowu (dwie Bartosz Bosacki w 2006) trafili zawodnicy z formacji obronnej.

Oczywiście Piotr Zieliński to tylko przykład, jestem dość ślepo fanem jego talentu, sppkojnie można w jego miejsce wpisać Wojciecha Szczęsnego czy Kamila Grosickiego. Oni też maja swoich fanów i też zawiedli na mundialu.

Do tego trzeba dodać napastników. Zastanawiałem się przed mundialem jakich Adam Nawałka powoła atakujących, czy trzech jak na euro (Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Mateusz Stępiński) czy czterech jak większość kadry. Na samym początku wylecieli m.in. Jarosław Niezgoda, Jakub Świerczok i Mateusz Stępiński. Chwilę później Krzysztof Piątek i Kamil Wilczek. Czy to są zawodnicy, którzy zmieniliby grę z Senegalem i Kolumbią?

Problem leży w braku wyboru i motywacji. Z brakiem wyboru stykamy się od lat, zasłonił trochę obraz Robert Lewandowski, ale po raz kolejny się okazało, że bez Roberta, jak bez ręki. Słaba postawa na kolejnej wielkiej imprezie oraz brak manewru, z tym też będzie stykał się nowy selekcjoner.

Ostatnim problemem będzie zmiana pokoleniowa. Kilku zawodników może zakończyć karierę reprezentacyjną (np. Błaszczykowski, Piszczek, Fabiański, Glik), a część tych, co zostanie osiągnęła już w skali naszego kraju gigantyczny sukces na euro. Zbudowanie motywacji i zespołu od nowa, to będzie nie lada wyzwanie.

Byłem i jestem fanem Adama Nawalki, może nie od pierwszego dnia kadencji, ale tez nie (jak przysłowiowy Janusz) od meczu z Niemcami. Jestem po prostu fanem trenerów/selekcjonerów, którzy potrafią odcisnąć piętno na zespole. Nadać styl, wolę walki. Takiego trenera mieliśmy i jego następca ma wysoko postawiona poprzeczkę.

Dzisiaj okazało się, że będzie nim Jerzy Brzęczek, dotychczasowy trener Wisły Płock, wcześniej kadrowicz, uczestnik (w roli kapitana) srebrnych igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Ruch zaskakujący, gdyż mówiło się o wariancie z Włoch – Gianni De Biasi, który z reprezentacją Albanii (!) Zakwalifikował się do mistrzostw Europy lub Cezare Prandeli, wicemistrz Europy z 2012. Oba warianty były ciekawe, mnie szczególnie podobała się ta druga kandydatura ‚ala’ Leo Beenhakker, czyli trenujący kiedyś najlepszych piłkarzy, obecnie nieco na uboczu wielkiego futbolu. Wydawało się, że były to kandydatury wcale nie z gatunku since fiction, w końcu wielu trenerów chciałoby współpracować z Robertem Lewandowskim.

Jerzy Brzęczek to wybór podobny do tego z 2013, kiedy dobry ligowiec, ale bez sukcesów, z uwagi na etykę pracy i pewnie trochę karierę reprezentacyjną (tzw. identyfikacja), przejmuje najważniejszą drużynę w kraju. Brzęczek miał w swojej grze błysk, jednak nie był to piłkarz z pierwszych stron gazet. Nie tylko u Janusza Wójcika był kapitanem, wspomnę choćby, że u Joachima Loewa w Tirolu Innsbruck także. Posłuch w szatni ma, może być trochę bardziej medialnym kontynuatorem tego, co zbudował Nawałka.

Adam Nawałka nie jest bez wad. Ta największa, to nastawienie do mediów, ale w przeciwieństwie do poprzedników nie musiał się na nie obrażać. Brzęczek jest inny, nigdy nie będzie zwierzęciem medialnym jak Michał Probierz, ale chętnie dyskutuje, był widywany jako telewizyjny ekspert. Czy jednak jest to istotnie? Oczywiście, media chcą mieć ciekawe tematy, więc będą wypominać postawę Adama Nawałki , ale dla nas, kochających reprezentacje nie ma to znaczenia. Liczą się wyniki lub styl, a najlepiej jedno i drugie. To było, tym trudniej będzie Jerzemu Brzęczkowi w nowej roli.

Reprezentacja jest syta. Dlatego rozsądnie byłoby zacząć selekcję ta sama grupa zawodników, dodając sukcesywnie młodych piłkarzy. Brzęczek takich wprowadza, ale Nawałka w roli trenera Górnika Zabrze również wprowadzał. W pewnym etapie zabrakło mu młodej fali, nie mamy przecież kolejki pilarzy młodych/zdolnych. Sytość reprezentacji polega na tym, że od dwóch lat jej czołowi zawodnicy nie zrobili postępu. Uważają się za gwiazdy, po meczach z Niemcami, euro 2016 i tłustych kontraktach (Krychowiak, Szczęsny) brakuje im może nie motywacji, ale sportowej złości. Powiedzenia byliśmy słabi.

Adam Nawałka miał łatwiej, jego kariera przypomina tę Zbigniewa Bońka, który mając przed kibicami ogromne oczekiwania wprowadził normalność. Wszelkie zachwyty były czasem niepotrzebne, ale fani pamiętali odpowiednio Smudę, Fornalika oraz Listkiewicza i Latę. Porządek, logika, czasem nos ale przede wszystkim systematyczna praca pozwoliła przekonać kadrowiczów, że możemy wiele.

Dzisiaj oni to wiedzą. Są łasi na pochwały, ale niechętni do dzielenia się niepowodzeniami. czują się mocni indywidualnie, bo znajdźcie lepszego skrzydłowego niż Grosicki, albo defensywnego pomocnikami niż Krychowiak, ale też zespołowo. Przykład z napastnikami obrazuje, że odpowiednią selekcja i wietrzenie składu (jak przepowiadają niektórzy) niewiele zmieni.

Tak, wolałem Prandeliego, ale jeszcze bardziej wolę normalność. liczę, że mundial był kumulacją zmęczenia materiału oraz chwilowej zniżki formy (czasem kontuzji). Nie boje się walki o opaskę kapitana, bo nikt lepiej nie reprezentuje naszego kraju (piłkarsko) na świecie. A jeśli zawiódł na mundialu, to przypomnicie sobie ile razy Lewandowski nie zawiódł. Ile razy byliście dumni, że jest Polakiem oraz ile razy mówilscie, że to najlepszy napastnik świata?

W 1992 po igrzyskach olimpijskich na Okręciu, Wojciech Kowalczyk powiedział: „Zmieniamy szyld i jedziemy dalej”. Nie widzę innej drogi niż mały lifting i podobny slogan. Jedno i drugie wydarzenie łączy Jerzy Brzęczek.

Trzeba przyznać, jesteśmy słabi

Chwilę po przegranej 0-3 z Kolumbią na mundialu myślę, że jesteśmy słabi. Owszem, zaraz za tym idzie spory zawód, złość i być może dla niektórych konieczna rezygnacja Adama Nawałki. Nie powinniśmy mieć oczekiwań, że wygramy z Kolumbią na czele z Jamesem Rodríguezem (Bayern), Radamelem Falcao (Monaco), Juanem Cuadrado (Juventus) czy Yerry Miną (Barcelona). Właśnie ta czwórka rozmontowała dziś naszą drużynę, a przecież o sile Kolumbii wiedzieliśmy zaraz po losowaniu (TUTAJ).

Dla naszej drużyny, awans do mundialu to maksimum możliwości. Pierwsza trzynastka europy (bo tyle drużyn wystąpiło z Europy na mundialu), w której nie ma Włoch czy Holandii to naprawdę spory sukces. Można powiedzieć, że po Mistrzostwach Europy powinniśmy potwierdzić swoją pozycję, jednak nasi zawodnicy nie zrobili kolejnego kroku:

  1. w Roberta Lewandowskiego w Realu, to chyba nikt nie wierzy (TUTAJ)
  2. podobnie jak w odejście Michała Pazdana z Legii za min. dwa miliony euro
  3. Arek Milik i Kuba Błaszczykowski więcej się leczyli w gabinetach lekarskich niż grali
  4. Kamil Grosicki miał grać w Burnley, transfer nie wyszedł, więc jest rezerwowym w II klasie rozgrywkowej w Anglii (Hull City)
  5. Grzegorz Krychowiak ze strzelca bramki w finale Ligi Europy, stał się rezerwowym w przeciętnej drużynie West Bromwich Albion
  6. Artur Jędrzejczak w Legii gra fatalnie i pojechał zapewne dla atmosfery (jak wiadomo kto)
  7. Łukasz Fabiański niby broni dobrze, jednak zanotował spadek z Premier League
  8. Kamil Glik i Krzysztof Mączyński wypadli przez kontuzje
  9. gdzie są Tomasz Jodłowiec i Bartosz Kapustka?

Jedynymi piłkarzem bez kontuzji na równym poziomie po euro jest najlepszy dzisiaj Łukasz Piszczek. Również dziwnie wyglądają oczekiwania rodaków w kontekście wyników w ostatnim roku:

Dania – Polska 4:0
Polska – Kazachstan 3:0
Armenia – Polska 1:6
Polska – Czarnogóra 4:2
Polska – Urugwaj 0:0
Polska – Meksyk 0:1
Polska – Nigeria 0:1 
Polska – Korea Południowa 3:2
Polska – Chile B 2:2
Polska – Litwa 4:0
Polska – Senegal 1:2
Polska – Kolumbia 0:3

Polska tylko raz, z Czarnogórą wygrała mecz z istotnym rywalem, choć można się zastanawiać czy to poważny rywal – nigdy bowiem nie zakwalifikował się do mistrzostw świata czy europy.

Co dwa, maksymalnie cztery lata spotyka nas rozczarowanie i czas przyznać, że więcej nie osiągniemy. W dwóch meczach na mundialu nie podpisały się skrzydła: Rybus/Grosicki, Błaszczykowski/Piszczek, Bereszyński/Piszczek, ani atak: Milik/Lewandowski i Kownacki/Lewandowski. Również duety/trio środkowych obrońców nam nie wyszły, podobnie środek pola z Krychowiakiem, Zielińskim i dodatkowo Góralskim. Trudno znaleźć zawodników, którzy wygraliby ze świetnie dysponowaną Kolumbią. Na pewno nie są nimi niepowołani: Mierzejewski, Stępiński, Szymański, Wszołek czy Świerczok, podobnie jak powołani, ale grzejący ławę Kurzawa i Linetty. Przecież to nie jest tak, że grający od pierwszej minuty Łukasz Teodorczyk z Kamilem Glikiem odmieniliby wynik.

Dlatego najprostszy sposób, czyli zwolnienie Adama Nawałki jest jednocześnie najgłupszym. Po mundialu z kadry mogą zrezygnować najstarsi, czyli Fabiański, Błaszczykowski czy Piszczek. Godnych zastępców jak widać nie ma i najprawdopodobniej w Lidze Narodów selekcjoner (Nawałka lub inny), sięgnie po (nie)sprawdzone schematy. Na pewnym poziomie to się sprawdza, z silniejszymi rywalami trzeba przyznać, że jesteśmy słabi.

Pamiętać należy także, że nowy selekcjoner wchodziłby w zgrane środowisko, które osiągnęło sukcesy w kadrze (euro 2016), grywa w poważnych klubach (choćby Lewandowski, Szczęsny, Milik, Zieliński, Glik) i trudno będzie o pogłos w szatni. Nowego selekcjonera będziemy porównywać z Adamem Nawałką, który ograł Niemców, a nie z Waldemarem Fornalikiem czy Franciszkiem Smudą.