Quique Setién za Ernesto Valverde, czyli jak porażka w najmniej ważnym Pucharze zmienia wszystko

Superpuchar Hiszpanii 2020 w Arabii Saudyjskiej okazał się dobrym kierunkiem, choć razi oczywiście dodawanie meczów w trakcie sezonu, bo dotychczas grano o to trofeum przed sezonem, gdzie nie zawsze były pełne składy i pełna motywacja. Fajnie, że w małym turnieju występuje Real z Barceloną, do tego Atletico i w uzupełnieniu Valencia, bo przecież ten ostatni klub obok Blaugrany wygrał grupę Ligi Mistrzów (drużyny z Madrytu były drugie). Niefajnie, że pomiędzy olbrzymią dawką spotkań w weekend, także w tygodniu mamy dodatkowe rozgrywki, przez co trzeba wybierać pomiędzy szlagierami.

Pierwszy mecz Barcelony z Atletico zakończył się zaskakująco, przede wszystkim dlatego, że najważniejsze rozegrało się po końcowym gwizdku sędziego. Barcelona dominowała praktycznie całe spotkanie, w pewnym momencie sędzia nie uznał bramki na 3-1 i stało się coś dziwnego. Nie po raz pierwszy Barcelona oddała wygrany mecz, przeciwnicy wyrównali po faulu Neto w polu karnym na Vitolo, a chwilę później w akcji sam na sam Ángel Correa pokonał Neto. Mistrz za burtą! Co ciekawe, mimo, że mamy do czynienia z najmniej ważnym z pucharów, to jednak porażka w półfinale wywołała piekło nad trenerem Barcelony. Mimo, że po meczu bronili go Leo Messi i Luis Suarez, mówiąc, że to oni przegrali, ale dla szefów klubu to było za dużo. Przypominano dwie porażki w Lidze Mistrzów w dość dziwnym stylu z Roma (4-1 i 0-3) oraz z Liverpoolem (3-0 i 0-4), które na nowo bolały, jak zerwanie strupa z głębokiej rany. Barcelona nie potrafi wygrywać ważnych, zwycięskich meczów, uchodzi z niej powietrze, a stracone gole wytrącają z równowagi. A przecież w nieco ponad dwa sezony Valverde poprowadził klub do zwycięstwa:
– dwa razy w La Liga (100%),
– Pucharze Króla,
– superpucharze.
Nieźle jak na przegranego trenera. Ale przecież nie wygrał Ligi Mistrzów. Zaskakująco podobnie wygląda porównanie z Pepem Guardiolą w Manchesterze City, który przez 3,5 roku wygrał:
– dwa razy w Premier League (66% ale za chwilę 50%),
– FA Cup,
– EFL Cup (2x),
– Tarczę dobroczynności.

Dlatego też, aby nie tracić kolejnego sezonu Barcelona po raz pierwszy od 17 lat zmienia trenera w trakcie (wtedy Louisa van Gaala zmienił Radomir Antić głównie dlatego, że Barca była 12sta w tabeli). Ma skończyć przegrywać w dziwny sposób, a przede wszystkim gra ma cieszyć oko. Bo brak stylu też był problemem Ernesto Valverde. Piękna gra jest ponad zwycięstwami, a przecież były one osiągane w czasach Zinedine Zidane’a. Francuski trener trzykrotnie triumfował w Lidze Mistrzów i zaledwie raz wygrał Mistrzostwo Hiszpanii. Motywował drużynę tylko na najważniejsze mecze, które były zwycięskie, czasem w samej końcówce.

Właśnie Zidane był trenerem, który w trakcie sezonu został zatrudniony w Realu w miejsce Rafy Beniteza 4 stycznia 2016. Już w pierwszym niepełnym sezonie wygrał najważniejsze z europejskich pucharów i właśnie takim bodźcem ma być dla piłkarzy nowy trener Quique Setién. Grający pięknie, nie zawsze wygrywający, ale wierny za wszelką cenę filozofii Johana Cruijffa, prawdziwy Barcelonista. W dodatku wielbi obecnych piłkarzy jak Busquetsa (poprosił rok temu o koszulkę z autografem) czy Messiego:

Powiedziałem Messiemu, by nie przechodził na emeryturę, dopóki będę żyć. Niesamowicie się go ogląda. Dałbym sobie uciąć palec, by grać w Barcy Cruyffa. Ten zespół zdefiniował mnie jako trenera. Dzięki Johanowi zrozumiałem, o co chodzi w futbolu i co mi się podoba.

To wszystko mówił, gdy był trenerem Betisu Sevilli. Tam było ofensywnie, co pamiętają także kibice… Barcelony. Setién w listopadzie 2018 wygrał na Camp Nou 4-3. Zawodnikom Barcy pod jego rządami będzie się grało lepiej i ofensywniej, Oczywiście istnieje zagrożenie, że trener, który wcześniej trenował co najwyżej w Las Palmas i właśnie Betis nie prowadzi sobie z wielkimi: gwiazdami, oczekiwaniami i presją. Ale czy tak nie mówiono, gdy ster przejmował Guardiola albo Zidane? Dzisiaj debiutuje z Granadą – rywalem niezbyt wymagającym, idealnym na przetarcie. Ale za tydzień na Estadio Mestalla będzie pierwszy test. Valverde zostawił drużynę na pierwszym miejscu i jak widać, nie będzie tolerancji na przegrane. Kontrakt z nowym trenerem został podpisany na 2,5 roku i wydaje się, że to optymalny czas przekonać się, czy najładniej grający trener w La Liga podoła zadaniu. Szczęścia od początku nie ma, bo kilka dni po przegranej z Atletico gruchnęła wiadomość, że Luis Suarez nie zagra do końca sezonu. Taki jest efekt pierwszego z półfinałów Superpucharu Hiszpanii.

Dziesiątka najlepszych piłkarzy 2019

Pierwsza dziesiątka plebiscytu „France Football” prezentuje się następująco:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
3. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
4. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
5. Mohamed Salah (Egipt / Liverpool FC)
6. Kylian Mbappe (Francja / PSG)
7. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
8. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
9. Bernardo Silva (Portugalia / Manchester City)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

Analizowałem w/w kolejność i poniżej luźne wnioski:
1. Triumf Liverpoolu i postawa w drugiej części roku to wielkie osiągniecie, ale czterech piłkarzy w siódemce, to stanowcza przesada. Nie mam wrażenia, że to najlepsi piłkarze świata, raczej elementy niesamowitej układanki Jurgena Kloppa, w której najważniejszą postacią jest trener The Redds.
2. Triumf Riyada Mahreza w PNA przeszedł niezauważenie, fachowcy przypominają rolę rezerwowego u Pepa Guardioli, ale przecież mowa o kluczowym piłkarzu zwycięzców czarnego kontynentu, nominowanego do jedenastki turnieju. Triumf w Mistrzostwach Europy daje finalnie pewne Top3, dlaczego więc dyskredytujemy PNA? Gdyby finał wygrał Senegal, czy Sadio Mane byłby także traktowany drugorzędnie?
3. Gdyby Tottenham zwyciężył ostatni mecz Ligi Mistrzów – czy Harry Kane byłby drugi, Son piąty i jeśli Lucas strzeliłby gola w finale, tak samo byłby w top 10. Czy w takiej alternatywnie byłby maksymalnie jeden piłkarz z Liverpoolu w „10”? Przecież to „aż” jeden mecz.
4. Mane był najlepszym zawodnikiem Liverpoolu, strzelał ważne bramki (po dwie z Bayernem i Porto) plus finał PNA. Lokomotywa niesamowitego trio, w plebiscytach gdzieś w cieniu Van Dijka, zupełnie nie zasłużenie.
5. Kto był ważniejszy w defensywie Liverpoolu – Van dijk czy Allison? Wydaje mi się, że bramkarz rozwinął się tak bardzo, że jest w Top3 (z Oblakiem i Ter Stagenem), a może nawet najlepszy na świecie. Różnica pomiędzy Liverpoolem Cariusa i Liverpoolem Allisona to wynik decydującego meczu Ligi Mistrzów.
6. Dziwny hype na Van Dijka, który nie miał lepszego roku niż Ramos 2014 i 2016, gdy ten strzelał bramki w finale Ligi Mistrzów albo Varane, gdy zdobywał LM i Mistrzostwo Świata. Holender nie jest (jeszcze) legendarnym obrońcą, to dopiero drugi tak mocny rok i czekamy na duży turniej, czyli prawdziwą weryfikację.
7. Lewandowski w Bundeslidze miażdży: 14 meczów – 16 bramek i 1 asysta, ale Ciro Immobile ma jeszcze lepsze statystyki w Serie A: 15 meczów – 17 bramek i 5 asyst. Nikt jednak nie podnosi we Włoszech casusu Immobile. U nas brak Lewego w top3 był skandalem. A dziennikarze umieszczali go nawet na pierwszym miejscu (!).
8. Brakuje najlepszego piłkarza mistrza Anglii – Raheema Sterlinga. Jest dwójka (Bernardo Silva i Riyad Mahrez) w dziesiątce, ale bez Anglika nie byłoby mistrzostwa zdobytego 98 punktami.
9. Razi również niedocenienie sukcesu Portugalii w Lidze Narodów – przecież Bernardo Silva był architektem tej drużyny, w dodatku wygrał Premier League, a Cristiano Ronaldo hat-trickiem strzelonym w Szwajcarii, doprowadził drużynę do finału. W 1/8 strzelił hat-tricka Atletico samodzielnie odrabiając straty z pierwszego meczu (0-2), w dwumeczu z Ajaxem strzelił po bramce. Portugalczyk był najlepszym piłkarzem Serie A, a mimo tego Polscy dziennikarze umieszczali wyżej Lewego.
10. Liga Narodów jest drugorzędnym turniejem, traktowany niczym PNA. Ciekawe jakbyśmy patrzyli na te rozgrywki gdybyśmy wyszli z grupy do Final Four. Na pewno dziennikarze z Polski używaliby tego jako argumentu.
11. Mbappe ma niesamowitych managerów, jest globalną marką – strzela mniej w Ligue 1, odpada z Ligi Mistrzów a łapie się (niezasłużenie) w szóste. Dalej pamięta się Mistrzostwa Świata ale to nie ten rok.
12. Nikt zagranicą nie ogląda Bundesligi i gdyby nie Robert, Polacy także by jej nie oglądali. Ci, co wspomną o polskiej tradycji Bundesligi odsyłam do Serie A – przez lata nie oglądaliśmy w niej naszego rodaka, a potencjalne starcie Napoli – Milan z Polakami w składzie, ogląda tylu kibiców, co El Clásico.
13. Dusan Tadić był do pewnego momentu najlepszym piłkarzem Ligi Mistrzów, wyrzucał kolejno Real (trzykrotnego zdobywcę) i Juventus (który go kupił). Z Królewskim w rewanżu zanotował bramkę i dwie asysty, a gra w małym (w porównaniu do gigantów) klubie Europy + fenomenalny w dobrej lidze 28 bramek i 14 asyst.
14. Messi – przekreślanie całego sezonu przez rewanżowy półfinał z Liverpoolem jest niesprawiedliwe dla kosmity. Ma 32 lata i regularnie notuje 1,5 punktu w klasyfikacji kanadyjskiej, w fazie pucharowej LM zdobył sześć bramek (po dwie w każdym dwumeczu).
15. Kevin De Bruyne gra niesamowitą piłkę na wyspach – najlepszą w Premier League na jesień. Dlaczego to pomijamy? Bo dziennikarze w podsumowaniu roku oceniają jedynie wiosnę?
16. Im bliżej końca roku, tym bardziej się zastanawiam, kiedy najważniejszym zawodnikiem defensywy Liverpoolu zostanie Trent Alexander-Arnold. Obstawiam już za rok.

Dlatego moim zdaniem tak powinna wyglądać czołowa dziesiątka:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
3. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
4. Raheem Sterling (Anglia / Manchester City)
5. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
6. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
7. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
8. Kevin De Bruyne (Belgia / Manchester City)
9. Harry Kane (Anglia / Tottenham Hotspur)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

Haaland w BVB, czyli (znowu) w Dortmundzie znakomicie pracują nad transferami

Zmiana klubu przez Eringa Haalanda na trzy dni przed otwarciem okna transferowego to ogromna sensacja i zarazem policzek dla innych klubów, które podobno były w grze – Manchesteru United (Ole Gunnar Solskjaer prowadził go w Molde), Juventusu Turyn i RB Lipsk. Owszem Haland miał zapisaną klauzulę odstępnego i to piłkarz ostatecznie wybiera, ale w dobie dzisiejszych transferów, duże koncerny potrafią zmotywować, zwłaszcza, gdy do gry wchodzi agent piłkarza Mino Raiola. Tak czy inaczej, to świetny ruch dla obu stron – Borussia otrzymuje piłkarza na lata, który wspólnie z Jadonem Sancho jest najlepszym młodym duetem w Europie!

Ering Haaland to 19 letni zawodnik, który objawił się piłkarskiemu światu w maju na Mistrzostwach Świata U-20, gdy z Hondurasem strzelił dziewięć goli, a drugi raz jego gwiazda rozbłysła w meczu z KRC Genk, gdy strzelił hat-tricka. W sumie w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów strzelił osiem bramek (więcej bramek ma tylko Robert Lewandowski – dziesięć) w sześciu meczach (i asysta), ale patrząc przez liczbę minut na boisku – strzelał gola co 47 minuty. I to wcale nie ogórkom – jedną Liverpoolowi, trzy Napoli i cztery Genk. Do tego w Austriackiej Bundeslidze w 14 meczach także nie w pełnym wymiarze czasowym zaliczył 16 bramek i sześć asyst. Największe objawienie piłkarskie w Europie zmienia klub w idealnym dla siebie momencie – w końcu Red Bull Salzburg odpadł z Ligi Mistrzów, a BVB gra dalej, a przeciwko PSG zagrają z Haalandem. Eksplozja talentu Norwega jest wielka, przytoczę tutaj wyniki z poprzedniego (całego) sezonu (za transfermarkt)

Bundesliga – dwa mecze, 82 minuty, bramka,
OFB Cup – dwa mecze, 63 minuty,
Liga Europy – jeden mecz, cztery minuty,
Kwalifikacje Ligi Europy – pięć meczów, cztery bramki, jedna asysta, 406 minut.

Jednym słowem „przepaść” – rok temu nikomu nie znany wcześniej piłkarz, dzisiaj wschodząca gwiazda europejskiej piłki, wyceniana na 45 mln euro. Ogromny talent rozkwita w niesamowitym tempie – zdążył juz zadebiutować w reprezentacji Norwegii, ale wcześniej z powodzeniem grał w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju (za transfermarkt):

Norwegia U21 – 3 meczów,
Norwegia U20 – 5 meczów, 11 bramek,
Norwegia U19 – 6 meczów, 6 bramek,
Norwegia U18 – 6 meczów, 6 bramek,
Norwegia U17 – 5 meczów, 2 bramki,
Norwegia U16 – 17 meczów, 1 bramka
Norwegia U15 – 4 meczów, 4 bramki.

Borussia Dortmund to idealna trampolina do większych klubów, co pokazują ostatnie przykłady Roberta Lewandowskiego (Bayern Monachium), Ousmane Dembélé (FC Barcelona), Pierre-Emericka Aubameyanga (Arsenal Londyn, choć dzisiaj trudno ocenić ten klub jako większy) i Christian Pulisic (Chelsea Londyn). Mierzący 194 cm piłkarz jest skrojony do gry na wyspach i bacznie obserwować jego grę będę najwięksi (i najbogatsi). Borussia wyrosła w ostatnich latach na najlepszy klub do rozwoju dla młodych/zdolnych. Owszem Austriacka Bundesliga to inny poziom, a fizyczna gra w lidze naszej sąsiadów na początku przysporzy mu problemów, ale jeśli ma rozwijać się dalej – trafił najlepiej jak mógł. Sancho, Julian Brandt, Thorgan Hazard oraz przede wszystkim Marco Reus grali jesienią najbardziej ofensywna piłkę w Bundeslidze. A Haaland w przeciwieństwie do innych opcji klubowych, będzie mial na Signal Iduna Park pierwszy plac i wiele cierpliwości od Luciena Favre’a. W dodatku od odejścia Aubameyanga kibice czekali na prawdziwego środkowego napastnika, którym mimo początkowej skuteczności nie był Paco Alcácer.

Haaland podpisał z Borussią cztero i pół letni kontrakt. Ma zarabiać w Dortmundzie sześć mln (z bonusami osiem) euro rocznie. BVB zaskakuje w kolejnym okienku – w maju 2019 podpisali kontrakty z Nico Schulzem, Thorganem Hazardem i Julianem Brandtem. Znakomicie realizują swoje transferowe plany, a zanim rozpoczęło się zinowe okno transferowe, podpisany został prawdopodobnie najlepszy zawodnik dostępny na rynku.

Poniżej kwoty transferowe:

Wykup klauzuli przez BVB (kasa dla Salzburga) – 20 mln euro,
Agent Mino Raiola – 15 mln euro,
ojciec piłkarza – 10 mln euro.

Czyli ojciec i agent piłkarza zgarnęli więcej niż klub! dość zaskakujące, ale przecież gdy Raiola przeprowadzał transfer Paula Pogby na 105 mln otrzymał następujące prowizje:

27 mln od Juventusu,
19,4 mln w pięciu ratach od Manchesteru United,
2,6 mln zapłacił sam Pogba.

Nieoczekiwana zmiana miejsc – Mourinho za Pochettino #Tottenham

Zmiana Mauricio Pochettino na Jose Mourinho jest sensacyjna. Bardzo szybko się uwinęli – wieczorem była informacja o zwolnieniu trenera, a rano ogłoszono oficjalnie podpisanie Portugalczyka. Sensacyjna, bo Pochettino to bardzo dobry trener, który odmawiał wielkim klubom, a jego największy sukces – finał Ligi Mistrzów osiągnął kilka miesięcy temu. Umowa trenera z klubem wydawała się układem na lata i nawet słaba postawa w Premier League (14 miejsce) po 12 kolejkach niewiele znaczyła:

Liverpool 34 pkt.,
Leicester 26 pkt.,
Chelsea 26 pkt.,
Manchester City 25 pkt.,
Sheffield Utd. 17 pkt.,

Tottenham 14 pkt.

Przecież seria dwóch/trzech zwycięstw szybko przy spłaszczonej tabeli dawałoby awans w tabeli. Ok, Tottenham nie wygrał od pięciu spotkań, ale w Lidze Mistrzów po blamażu z Bayernem (2-7), pokonał dwukrotnie Crvenę Zvezdę (w dwumeczu 9-0) i za chwile awansuje do fazy pucharowej. Zawsze przy okazji zmiany trenera się zastanawiam, kto na jego miejscu może być lepszy. Kto bardziej pasuje, kto da impuls. Na Mourinho bym nie wpadł, bo od kilku lat nie ma dobrej opinii. Przede wszystkim dominują dwie: mocno eksploatuje zawodników, przez co po dwóch, trzech sezonach zostają zgliszcza oraz słynny autobus. W obecnej sile Premier League, która zdominowała poprzednia edycje Liga Mistrzów, kibice oczekują intensywnej i ofensywnej gry, a przecież pamiętamy jak ciężko oglądało się pod koniec kadencji Manchester United, a wcześniej Chelsea. Oczywiście, drugie sezony były niesamowite – Chelsea wygrała mistrzostwo (2015), a United wicemistrzostwo (2018), ale chwile później, „The Special One” w grudniu (2x) tracił posadę.

Tottenham ma spory potencjał w ofensywie – Harry Kane, Delle Ali, Son Heung-min, Erik Lamela, Christian Eriksen, Lucas Moura, Giovani Lo Celso, jednak w tym sezonie to nie wypaliło. Ten nie strzela, ten nie podaje, ten myśli o transferze, a ten ma głowę w mediach społecznościowych. W dodatku w październiku z uwagi na kontuzję łokcia, do końca roku wyleciał Hugo Lloris, który wcześniej także nie imponował postawą. Zawodziła także druga linia, a jej lider Christian Eriksen zaliczył w lidze zaledwie jedną asystę, przeciętnie grał Harry Winks, a Tanguy Ndombele dobrze grał na początku sezonu i w Lidze Mistrzów. Do tego, jeśli najlepszym twoim obrońcą jest Serge Aurier, który rozegrał 53% możliwych minut, to masz problem. Pochettino miał, Mourinho ma, choć podobnie jak poprzednik postawi na duet Davinson Sanchez / Toby Alderweireld. Ten drugi, podobnie jak Jan Vertonghen może w lecie odejść za darmo. Oprócz nowego impulsu, Mourinhio musi się zmierzyć z potencjalnym odejściem tego duetu oraz Eriksena. Całą trojkę mogą zatrzymać początkowe zwycięstwa, bo w debiutach w Premier League Jose nie przegrywa:

2004 Chelsea – Manchester United 1-0
2008 Sampdoria – Inter 1-1
2010 Mallorca – Real 0-0
2013 Chelsea – Hull City 2-0
2016 Bournemouth – Manchester United 1-3

Pochettino spędził w Tottenhamie 5,5 roku. Przejął klub po Timie Sherwoodzie, który ostatni mecz ligowy z Aston Villą grał w składzie:

Hugo Lloris – Kyle Naughton, Michael Dawson, Vlad Chiriches, Danny Rose – Gylfi Sigurdsson (83` Alex Pritchard), Sandro (62` Milos Veljkovic), Paulinho, Christian Eriksen – Emmanuel Adebayor, Harry Kane

Spurs sezon 2013/2014 skończyli na szóstym miejscu i po raz czwarty z rzędu mieli zagrać w Lidze Europy. Dodam, że piąte miejsce zajął wtedy Everton i taka była mniej więcej półka sportowa Tottenhamu. W kolejnych pięciu sezonach pod wodzą Pochettino zajęli:

2014/2015 – 5 miejsce,
2015/2016 – 3 miejsce,
2016/2017 – 2 miejsce,
2017/2018 – 3 miejsce,
2018/2019 – 4 miejsce.

Ten sezon, to czwarty z kolei w Lidze Mistrzów, do tego trzy razy byli na podium – sportowo zaliczyli ogromny progres, wyprzedzili nie tylko Everton, ale Arsenal, Manchester United i Chelsea. W dodatku finał Ligi Mistrzów 2018/19 to ogromne osiągnięcie i jeśli malkontenci będą mówić o braku trofeum, to zastanówmy się jakie drużyny nieprzerwanie od czterech sezonów grają w Lidze Mistrzów:

Atletico Madryt
Bayern Monachium
Benfica
Borussia Dortmund
FC Barcelona
Juventus Turyn
Manchester City
Napoli
PSG
Real Madryt
Tottenham Hotspur

11 drużyn, ścisły top topów – do tego miejsca doprowadził klub Pochettino. W piłce nożnej utrzymać się na takim poziomie potrafią tylko najlepsi, zwłaszcza, że Tottenham nie mógł rywalizować na rynku transferowym oraz nie ma takiego budżetu jak FC Barcelona, Manchester City, PSG czy Real Madryt. O hiszpańskiego trenera kilka razy pytali Real Madryt i Manchester United, na pewno jak w przypadku Erika ten Haga (TUTAJ), w grze będzie Bayern Monachium. Mogę sobie także wyobrazić, że słabszy sezon na arenie międzynarodowej PSG i Juventusu, także może wymusić zmiany. Do tego kilka razy w wywiadach Pochettino podkreślał, ze nigdy nie zostanie trenerem Barcelony (prowadził RCD Espanyol) i Arsenalu (Tottenham). Ale przecież „The Special One” cztery lata temu też zarzekał się, że nigdy nie poprowadzi Tottenhamu, ze względu na fanów Chelsea. Jednak zapytany o to na pierwszej konferencji w nowej roli odpowiedział:

To było zanim zostałem zwolniony!

Erik ten Hag – chce go pół Europy, a on najbliżej ma do Bayernu Monachium

O Erika ten Haga w lecie odbędzie się prawdziwa bitwa. Kilka klubów zapewne przegra sezon i będzie potrzebować zmian, a na pierwszy rzut można obstawiać Bayern Monachium i FC Barcelonę, ale przecież dyrektorzy Realu Madryt, Arsenalu Londyn, Tottenhamu Londyn czy Manchesteru United też zastanawiają czy nie potrzeba czegoś zmienić. Ten Hag to trener kryształowy, który nie wzbudza negatywnych emocji. Inni kandydaci na trenerów w/w drużyn maja jakieś negatywy:

  • Arsene Wenger – za długo był w Arsenalu, przez co nie wiadomo czy oczekiwany długoterminowy projekt wg jego metod sprawdzi się w nowym dziesięcioleciu
  • Jose Mourinho – skłócił się ze wszystkimi w Realu i Manchesterze United
  • Antonio Conte – skłócony w Chelsea

tymczasem Erik ten Hag kojarzony jest z ubiegłorocznym sukcesem Ajaxu Amsterdam w Lidze Mistrzów, a o dziwo, w tym sezonie mimo odejścia Frenkie De Jonga (FC Barcelona), Matthijsa de Ligta (Juventus), Lasse Schöne (Genoa) i Kaspera Dolberga (OGC Nice) mistrzowie Holandii nadal grają dobrą piłkę – prowadzą w tabeli Eredivisie po 13 kolejkach:

1. Ajax – 35 punktów
2. Alkmaar – 29
3. PSV – 24

oraz Ligi Mistrzów po czterech kolejkach:

1. Ajax – 7 punktów
2. Chelsea – 7
3. Valencia – 7
4. Lille – 1

Perfekcjonista bazujący na młodych zawodnikach i znakomite ich rozwija – to jego główna wizytówka, co niekoniecznie może się sprawdzić w drużynie ze ścisłego topu. W Bayernie i Barcelonie musisz zdobywać trofea w zasadzie od przyjścia do klubu, a i tak to nie gwarantuje posady. Od razu przypomina mi się kilka miesięcy przygody Rafaela Beniteza w Interze Mediolan. Przez sześć i pół miesiąca wygrał Superpuchar Włoch i Klubowe Mistrzostwo Świata, a jednak dzień przed wigilią podziękowano mu, głownie za fatalną postawę w lidze (siódma pozycja w Serie A, tracąc 13 punktów do lidera AC Milan) oraz żądanie transferów, które były mu obiecane.

Leo Messi i Robert Lewandowski to wielkie gwiazdy światowej piłki, są w prime`ie i należy pozyskać im trenera, który już teraz przyniesie sukcesy. Klub z Niemiec jest bliżej pozyskania holendra, bo w latach 2013–2015 był trenerem drugiego zespołu Bayernu. Od tygodnia, gdy Niko Kovac został zwolniony nie ustają plotki o następcy, Porażka z Eintrachtem na wyjeździe 1-5 to było za dużo, bo kadrowo Bayern dalej wyprzedza wszystkich rywali w Niemczech. Hans-Dieter Flick sprowadzony w roli strażaka od tego momentu wygrał 2-0 z Olympiakosem i 4-0 z Borussią Dortmund. Flick nie będzie jednak trenerem na stałe, wcześniej był przez osiem lat asystentem Joachima Löwa, a poźniej Kovaca. Przede wszystkim dlatego, że od dwóch lat, czyli od zwolnienia Carlo Ancelottiego trenerami były wynalazki;

Willy Sagnol 9 dni
Jupp Heynckes 265 dni
Niko Kovač 497 dni

Trener 9 dniowy, 74 letni i ten, który wygrał jako trener jedynie Puchar Niemiec 2018. Erik ten Hag wygląda na plan długoterminowy.

Podsumowanie 1 kolejki Ligi Mistrzów 2019/20

Długo wyczekiwana pierwsza kolejka Ligi Mistrzów sezonu 2019/2020 przyniosła wiele niespodzianek. Widać było, że kilka zespołów jest w wakacyjnej formie, że będzie chciało lub musiało rotować składem i prawdopodobnie dojdziemy do momentu, kiedy drużyny będą chciały wkładać minimum sił w awans do fazy pucharowej. Oczywiście kadry niektórych zespołów są tak szerokie, że i tak będą wygrywać w tunelu przed meczem, kiedy rywale spojrzą na nazwiska na koszulkach. Prawdziwe granie zaczyna się od lutego i owszem można celować w pierwsze miejsce, aby uniknąć drużyn z Hiszpanii czy Anglii, ale po pierwszej kolejce można się na takiej taktyce przejechać.

Niespodzianka kolejki
Wygrana 3-0 PSG z Realem Madryt bez kontuzjowanych lub wykluczonych zawodników: Kyliana Mbappé, Neymara, Edisona Cavaniego czy Juliana Draxlera. PSG w tym meczu dominowało i powinno wygrać wyżej, Angel Di Maria wyglądał jak za najlepszych swoich lat (w Realu), znakomicie uzupełniały go nowe nabytki Pablo Sarabia oraz Idrissa Gueye. W Realu też nie zagrali czołowi zawodnicy (Luka Modrić, Sergio Ramos, Marcelo, Marco Asensio czy Isco) ale nie tłumaczy to bezradności Królewskich. Mecz reklamowany jako pojedynek przyszłych graczy Realu z Realem (Mbappé, Neymar), okazał się meczem ich byłych zawodników, bo najlepsi byli wspomniani Di Maria i Sarabia, a w bramce nie miał nic do roboty Keylor Navas . Dosłownie nic – zero strzałów celnych piłkarzy Realu, to jest niespodzianka kolejki.

Liverpool na minus
Obrońcy trofeum również zaczęli od falstartu – przegrali w Napoli z rywalem niewygodnym, bo rok temu też się męczyli, wszyscy pamiętamy pudło Arkadiusza Milika w doliczonym czasie gry:

21.10.2010 Napoli v Liverpool 0-0 (Liga Europy)
04.11.2010 Liverpool v Napoli 3-1 (Liga Europy)
03.10.2018 Napoli v Liverpool 1-0 (Liga Mistrzów)
11.12.2018 Liverpool v Napoli 1-0 (Liga Mistrzów)
17.09.2019 Napoli v Liverpool 2-0 (Liga Mistrzów)

Zamiast hitu – kit
Zapowiadany jako mecz dwóch najbardziej ofensywnych drużyn w Europie: Borussii Dortmund z Barceloną rozczarował do tego stopnia, że kolejne mecze tych drużyn np. z Interem Mediolan nie będą elektryzować kibiców. Drużyny nie trafiły z firmą na początku rozgrywek, gubią punkty w lidze ze słabiakami (1. FC Union Berlin, Werder Bremen oraz Osasuna, Granada). Na boisku wiało nudą (strzały celne 4-1) mimo, że w pewnym momencie na boisku występowali Jadon Sancho, Marco Reus, Thorgan Hazard, Paco Alcacer, Antoine Griezmann, Luis Suarez i Lionel Messi.

Zadyszki faworytów
Oprócz Liverpoolu i Barcelony, punkty stracili także Atletico i Juventus, którzy w bezpośrednim spotkaniu zremisowali 2-2. Zremisował także Inter Mediolan, ale punkty stracone w Pradze mogą się odbić na końcu, co widzieliśmy choćby rok temu – Napoli zremisowało w Belgradzie i bilansem bramek odpadało po rozgrywkach grupowych. Chelsea w najbardziej wyrównanej grupie przegrała u siebie z Valencią, co także jest niespodzianką, ale dopiero po dwóch kolejkach będziemy mogli w grupie z Ajaxem i Lille oceniać ich szanse. Z faworytów wygrali jedynie (oprócz PSG) Bayern i Manchester City – jedyna angielska drużyna, która wygrała w pierwszej kolejce. Z La Liga zwyciężyła tylko Valencia, z Serie A Napoli, a z Ligue 1 PSG. Jedynie Bundesliga triumfowała dwukrotnie – oprócz Bayernu także Redbull Lipsk, który przy (chwilowym) kryzysie BVB chce przejąć drugie miejsce u naszych sąsiadów.

Hat-tricki
Mislav Oršić z Dinama Zagrzeb oraz Erling Braut Håland z Red Bull Salzburg strzelili po trzy bramki i otwierają klasyfikację strzelców. Cały świat zwariował na punkcie Hålanda – jest czwartym nastolatkiem, który strzelił hat tricka w lidze mistrzów (1995 Raul vs Ferencvaros, 1995 Yakubu vs Olympiakos, 2002 Rooney vs Fenerbahçe) ponadto razem z Orsiciem strzelili trzy bramki w debiucie Ligi Mistrzów. Od razu wszyscy przypomnieli dziewięć goli w maju na Mistrzostwach Świata U-20 z Hondurasem (12-0), a także 19 goli w 9 meczach w klubie wg stanu na 17 września. Mamy proszę Państwa narodziny gwiazdy.

Najdrożsi bez gola (lub nie grali)
Żaden z dziesięciu najdroższych zawodników wg transfermarkt nie strzeli gola z gry, jedynie z karnego trafił w meczu z Olympiakosem Harry Kane. Zdecydowanie czekamy na drugą kolejkę:

Kylian Mbappé 200 mln €
Neymar 180 mln €
Mo Salah, Eden Hazard, Leo Messi, Harry Kane 150 mln €
Raheem Sterling 140 mln €
Antoine Griezmann, De Bruyne 130 mln €
Sadio Mané 120 mln €

Polacy
Robert Lewandowski (Bayern) 90 min + gol
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiv). 90 min+ gol
Wojciech Szczęsny (Juventus) 90 min
Maciej Rybus (Lokomotiv) 90 min
Piotr Zieliński (Napoli) 24 min

bez minut: Lukasz Piszczek (Borussia), Arkadiusz Milik (Napoli),  Jakub Piotrowski (Genk),  Damian Kądzior (Dinamo)

Co dalej
Faworyci po słabym rozpoczęciu rozgrywek muszą zacząć wygrywać, najciekawiej zapowiada się mecz Tottenhamu z Bayernem. Real musi wygrać w Brugii, a Liverpool u siebie z Red Bull Salzburg i Hålandem. Atletico jedzie do Moskwy na spotkanie z rozpędzonym Lokomotivem, który wygrał w pierwszej kolejce na BayArena. Barcelona podejmuje Inter, po remisach w pierwszej kolejce, zwycięstwo będzie bardzo istotne. Jeśli Lipsk zwycięży u siebie z Lyonem, będzie blisko awansu mimo dwóch kolejek, bo rywale remisują. Drugim najciekawszym meczem drugiej rundy będzie mecz Valencii z Ajaxem, gdzie spotkają się dwie z dziesięciu drużyn z trzema punktami.

Ansu Fati pobił wszystkie rekordy Barcelony, a dzisiaj zmienił go sam Leo Messi

Ostatnie tygodnie Ansu Fati urodzonego w Gwinei Bissau są szalone. Choć wydaje się, że nie ma określenia, aby przybliżyć to, jak zmieniło się jego życie. 25 sierpnia zadebiutował on w pierwszej drużynie FC Barcelony, pod nieobecność kontuzjowanych gwiazd (Ousmane Dembélé, Luis Suarez Leo Messi), mając 16 lat 9 miesięcy i 25 dni, jako drugi najmłodszy debiutant w historii Klubu. Młodszy był tylko Vicenç Martínez w 1941. Prehistoria. Sześć dni później, w meczu przeciw Betisowi po przerwie zmienił Nélsona Semedo i pięć minut później został najmłodszym strzelcem Blaugrany w historii. W kolejnym meczu najpierw otrzymał podanie od Frankie dr Jonga strzelając gola, a następnie po minięciu Ezequiela Garaya oddał piłkę Holendrowi zaliczając pierwsza asystę. Szaleństwo. Dzisiaj przeciwko Borussi Dortmund zadebiutował w Lidze Mistrzów – największej arenie piłki klubowej, jako najmłodszy piłkarz w historii Barcelony, który zagrał w Lidze Mistrzów. Ma 16 lat i 351 dni, jest bardzo szybki, ma świetna technikę i potrafi uderzyć z daleka. Poprzednio najmłodszym zawodnikiem był Bojan Krkić (17 lat i 22 dni) i właśnie jego kariera ma być przestrogą dla Fati. Po przerwie wracający po kontuzji Leo Messi zmienił debiutanta, debiutując w oficjalnym meczu bieżącego sezonu. Zmiana historyczna, o której będziemy pamietać latami.

Sezon jest długi, dopiero dzisiaj po raz pierwszy na boisku wystąpiła wspólnie trójka Messi, Griezmann, Suarez. W obwodzie jest nadal kontuzjowany Ousmane Dembélé, a także zdolny 21-letni Carles Perez, który także trafił z Betisem. Jednak już we wrześniu wiadomo, że najbardziej oczekiwanym graczem z ławki będzie Ansu Fati.