Podsumowanie 1 kolejki Ligi Mistrzów 2019/20

Długo wyczekiwana pierwsza kolejka Ligi Mistrzów sezonu 2019/2020 przyniosła wiele niespodzianek. Widać było, że kilka zespołów jest w wakacyjnej formie, że będzie chciało lub musiało rotować składem i prawdopodobnie dojdziemy do momentu, kiedy drużyny będą chciały wkładać minimum sił w awans do fazy pucharowej. Oczywiście kadry niektórych zespołów są tak szerokie, że i tak będą wygrywać w tunelu przed meczem, kiedy rywale spojrzą na nazwiska na koszulkach. Prawdziwe granie zaczyna się od lutego i owszem można celować w pierwsze miejsce, aby uniknąć drużyn z Hiszpanii czy Anglii, ale po pierwszej kolejce można się na takiej taktyce przejechać.

Niespodzianka kolejki
Wygrana 3-0 PSG z Realem Madryt bez kontuzjowanych lub wykluczonych zawodników: Kyliana Mbappé, Neymara, Edisona Cavaniego czy Juliana Draxlera. PSG w tym meczu dominowało i powinno wygrać wyżej, Angel Di Maria wyglądał jak za najlepszych swoich lat (w Realu), znakomicie uzupełniały go nowe nabytki Pablo Sarabia oraz Idrissa Gueye. W Realu też nie zagrali czołowi zawodnicy (Luka Modrić, Sergio Ramos, Marcelo, Marco Asensio czy Isco) ale nie tłumaczy to bezradności Królewskich. Mecz reklamowany jako pojedynek przyszłych graczy Realu z Realem (Mbappé, Neymar), okazał się meczem ich byłych zawodników, bo najlepsi byli wspomniani Di Maria i Sarabia, a w bramce nie miał nic do roboty Keylor Navas . Dosłownie nic – zero strzałów celnych piłkarzy Realu, to jest niespodzianka kolejki.

Liverpool na minus
Obrońcy trofeum również zaczęli od falstartu – przegrali w Napoli z rywalem niewygodnym, bo rok temu też się męczyli, wszyscy pamiętamy pudło Arkadiusza Milika w doliczonym czasie gry:

21.10.2010 Napoli v Liverpool 0-0 (Liga Europy)
04.11.2010 Liverpool v Napoli 3-1 (Liga Europy)
03.10.2018 Napoli v Liverpool 1-0 (Liga Mistrzów)
11.12.2018 Liverpool v Napoli 1-0 (Liga Mistrzów)
17.09.2019 Napoli v Liverpool 2-0 (Liga Mistrzów)

Zamiast hitu – kit
Zapowiadany jako mecz dwóch najbardziej ofensywnych drużyn w Europie: Borussii Dortmund z Barceloną rozczarował do tego stopnia, że kolejne mecze tych drużyn np. z Interem Mediolan nie będą elektryzować kibiców. Drużyny nie trafiły z firmą na początku rozgrywek, gubią punkty w lidze ze słabiakami (1. FC Union Berlin, Werder Bremen oraz Osasuna, Granada). Na boisku wiało nudą (strzały celne 4-1) mimo, że w pewnym momencie na boisku występowali Jadon Sancho, Marco Reus, Thorgan Hazard, Paco Alcacer, Antoine Griezmann, Luis Suarez i Lionel Messi.

Zadyszki faworytów
Oprócz Liverpoolu i Barcelony, punkty stracili także Atletico i Juventus, którzy w bezpośrednim spotkaniu zremisowali 2-2. Zremisował także Inter Mediolan, ale punkty stracone w Pradze mogą się odbić na końcu, co widzieliśmy choćby rok temu – Napoli zremisowało w Belgradzie i bilansem bramek odpadało po rozgrywkach grupowych. Chelsea w najbardziej wyrównanej grupie przegrała u siebie z Valencią, co także jest niespodzianką, ale dopiero po dwóch kolejkach będziemy mogli w grupie z Ajaxem i Lille oceniać ich szanse. Z faworytów wygrali jedynie (oprócz PSG) Bayern i Manchester City – jedyna angielska drużyna, która wygrała w pierwszej kolejce. Z La Liga zwyciężyła tylko Valencia, z Serie A Napoli, a z Ligue 1 PSG. Jedynie Bundesliga triumfowała dwukrotnie – oprócz Bayernu także Redbull Lipsk, który przy (chwilowym) kryzysie BVB chce przejąć drugie miejsce u naszych sąsiadów.

Hat-tricki
Mislav Oršić z Dinama Zagrzeb oraz Erling Braut Håland z Red Bull Salzburg strzelili po trzy bramki i otwierają klasyfikację strzelców. Cały świat zwariował na punkcie Hålanda – jest czwartym nastolatkiem, który strzelił hat tricka w lidze mistrzów (1995 Raul vs Ferencvaros, 1995 Yakubu vs Olympiakos, 2002 Rooney vs Fenerbahçe) ponadto razem z Orsiciem strzelili trzy bramki w debiucie Ligi Mistrzów. Od razu wszyscy przypomnieli dziewięć goli w maju na Mistrzostwach Świata U-20 z Hondurasem (12-0), a także 19 goli w 9 meczach w klubie wg stanu na 17 września. Mamy proszę Państwa narodziny gwiazdy.

Najdrożsi bez gola (lub nie grali)
Żaden z dziesięciu najdroższych zawodników wg transfermarkt nie strzeli gola z gry, jedynie z karnego trafił w meczu z Olympiakosem Harry Kane. Zdecydowanie czekamy na drugą kolejkę:

Kylian Mbappé 200 mln €
Neymar 180 mln €
Mo Salah, Eden Hazard, Leo Messi, Harry Kane 150 mln €
Raheem Sterling 140 mln €
Antoine Griezmann, De Bruyne 130 mln €
Sadio Mané 120 mln €

Polacy
Robert Lewandowski (Bayern) 90 min + gol
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiv). 90 min+ gol
Wojciech Szczęsny (Juventus) 90 min
Maciej Rybus (Lokomotiv) 90 min
Piotr Zieliński (Napoli) 24 min

bez minut: Lukasz Piszczek (Borussia), Arkadiusz Milik (Napoli),  Jakub Piotrowski (Genk),  Damian Kądzior (Dinamo)

Co dalej
Faworyci po słabym rozpoczęciu rozgrywek muszą zacząć wygrywać, najciekawiej zapowiada się mecz Tottenhamu z Bayernem. Real musi wygrać w Brugii, a Liverpool u siebie z Red Bull Salzburg i Hålandem. Atletico jedzie do Moskwy na spotkanie z rozpędzonym Lokomotivem, który wygrał w pierwszej kolejce na BayArena. Barcelona podejmuje Inter, po remisach w pierwszej kolejce, zwycięstwo będzie bardzo istotne. Jeśli Lipsk zwycięży u siebie z Lyonem, będzie blisko awansu mimo dwóch kolejek, bo rywale remisują. Drugim najciekawszym meczem drugiej rundy będzie mecz Valencii z Ajaxem, gdzie spotkają się dwie z dziesięciu drużyn z trzema punktami.

Ansu Fati pobił wszystkie rekordy Barcelony, a dzisiaj zmienił go sam Leo Messi

Ostatnie tygodnie Ansu Fati urodzonego w Gwinei Bissau są szalone. Choć wydaje się, że nie ma określenia, aby przybliżyć to, jak zmieniło się jego życie. 25 sierpnia zadebiutował on w pierwszej drużynie FC Barcelony, pod nieobecność kontuzjowanych gwiazd (Ousmane Dembélé, Luis Suarez Leo Messi), mając 16 lat 9 miesięcy i 25 dni, jako drugi najmłodszy debiutant w historii Klubu. Młodszy był tylko Vicenç Martínez w 1941. Prehistoria. Sześć dni później, w meczu przeciw Betisowi po przerwie zmienił Nélsona Semedo i pięć minut później został najmłodszym strzelcem Blaugrany w historii. W kolejnym meczu najpierw otrzymał podanie od Frankie dr Jonga strzelając gola, a następnie po minięciu Ezequiela Garaya oddał piłkę Holendrowi zaliczając pierwsza asystę. Szaleństwo. Dzisiaj przeciwko Borussi Dortmund zadebiutował w Lidze Mistrzów – największej arenie piłki klubowej, jako najmłodszy piłkarz w historii Barcelony, który zagrał w Lidze Mistrzów. Ma 16 lat i 351 dni, jest bardzo szybki, ma świetna technikę i potrafi uderzyć z daleka. Poprzednio najmłodszym zawodnikiem był Bojan Krkić (17 lat i 22 dni) i właśnie jego kariera ma być przestrogą dla Fati. Po przerwie wracający po kontuzji Leo Messi zmienił debiutanta, debiutując w oficjalnym meczu bieżącego sezonu. Zmiana historyczna, o której będziemy pamietać latami.

Sezon jest długi, dopiero dzisiaj po raz pierwszy na boisku wystąpiła wspólnie trójka Messi, Griezmann, Suarez. W obwodzie jest nadal kontuzjowany Ousmane Dembélé, a także zdolny 21-letni Carles Perez, który także trafił z Betisem. Jednak już we wrześniu wiadomo, że najbardziej oczekiwanym graczem z ławki będzie Ansu Fati.

Wraca Liga Mistrzów od razu od wielkiego uderzenia – w pierwszej kolejce wielkie hity

Wraca kolejna edycja Ligi Mistrzów i od razu, wzorem najlepszych lig w europie zaczynamy z grubej rury. Rozlosowane grupy przyniosły nam absolutne hity i kilka rewanżów, a najciekawsze mecze odbędą się juz w pierwszej kolejce. To nie przypadek, ze cztery z pięciu najlepszych możliwych meczów:

  • PSG – Real Madryt
  • Juventus – Atletico Madryt
  • Liverpool – Napoli
  • FC Barcelona – Borussia Dortmund,

odbędzie się dzisiaj oraz jutro. UEFA chce, aby kibice szybko sobie przypomnieli, która liga daje najwiecej radości, która jest najlepsza oraz która rozmachem wyprzedza wszystkie krajowe rozgrywki. Przy okazji hitów dodam, że jedynie Bayern Monachium, Tottenham, nie zagrają na początku – ich zobaczymy w drugiej kolejce, podobnie jak Barcelonę z Interem.

Obsesja wygrywania Ligi Mistrzów maja wszystkie drużyny, w końcu sukces przekłada się bezpośrednio w premie i nagrody, a pośrednio w wzrost wartości piłkarzy, wzrost liczby fanów itp. Brak sukcesu w Lidze Mistrzów jest obsesją Pepa Guardioli, Barcelony czy Szejków z PSG. To Jurgen Klopp dzierży miano najlepszego trenera świata, mimo, że Arkadiusz Milik miał stuprocentową sytuację w doliczonym czasie gry w rozgrywkach grupowych, a wtedy gol oznaczałby awans Napoli kosztem Liverpoolu. Podobnie jak Barcelona, w której prowadząc w pierwszym półfinałowym meczu 3-0 Ousmane Dembele zmarnował dwie stuprocentowe okazje. Historie pózniej wszyscy znamy, Liverpool zdemolował ich w rewanżu i awansował do finału. O wszystkim decydują detale, jak bramka Sergio Ramosa w doliczonym czasie gry finale Ligi Mistrzów 2014.

W bieżącej edycji moim faworytem jest Manchester City, który z Barcelona powinien wystąpić w finale. W półfinale powinni zagrać Liverpool i Juventus. Ale Real, Bayern czy PSG maja swoje ambicje. Z drugiego rzędu atakować będzie Atletico Madryt i Tottenham, a w role Ajaxu chętnie wejdą Borussia Dortmund czy Chelsea Londyn. Czeka nas (kolejna) znakomita edycja.

Losowanie Ligi Mistrzów rozpoczyna grę o najwyższe cele w Europie

Losowanie Ligi Mistrzów co roku śledzimy z wypiekami z jednego powodu – wyposzczeni od znakomitych meczów najlepszej ligi świata, chcemy po wakacyjnej przerwie ponownie zobaczyć największe nazwiska i najlepsze spektakle. Losowanie to także sygnał, ze zakończyliśmy już sito eliminacyjne, które w tym roku było wyjątkowo gęste, bo z grona mistrzostw krajowych awansowali jedynie – Dynamo Zagrzeb, Slavia Praga, FK Crvena Zvezda i Ajax Amsterdam, a ze ścieżki ligowej, do której trafia dziesięć drużyn, awansowali jedynie Club Brugge i Olympiakos SFP. Reszta to starzy znajomi – drużyny, które latami występują w Lidze Mistrzów, oczywiście z małymi wyjątkami, jak Atalanta BC, która debiutuje w rozgrywkach.

Rozstawienie drużyn jest znane dużo wcześniej – w pierwszym koszyku mistrzowie najlepszych lig, obrońca trofeum oraz zwycięzca Ligi Europy. W tym sezonie mieliśmy w nim aż trzy angielskie drużyny, co oznaczało od razu dużą szanse na pojedynki z drużynami hiszpańskimi, bo bywalcy pierwszego koszyka Real i Atletico, zameldowali się w drugim. Kibice swoich drużyn przed losowaniem marzyli o niewymagających grupach lub grupach śmierci, w której możliwy najsilniejszy układ brzmiał: Manchester City, Real Madryt, Inter Mediolan i RB Lipsk – czyli po jednym przedstawicielu z czterech najsilniejszych lig, ale czy na pewno w tym zestawie mielibyśmy tyle emocji? Ostatecznie się nie dowiemy, bo stawiam dolary przeciw orzechom, że Obywatele i Królewscy wyszliby z takiej grupy. Zwykle mamy w każdym koszyku po (co najmniej) jednym słabszym przedstawicielu i kluby chciały trafić odpowiednio na Zenit Petersburg (1 koszyk), Szachtar Donieck (2), Dynamo Zagrzeb (3) i FK Crvene Zvezde (4). Tych, którzy trafiły te zespoły mogliśmy nazwać zwycięzcami, a z kolei drużyny, które trafiły wspomniane wyżej Real Madryt, Inter Mediolan i RB Lipsk przegranymi. Kibicie zawsze przy okazji losowania szykują się na klasyczne mecze typu Bayern z Realem czy Juventusu z Ajaxem. Ostatecznie do takich na tym etapie nie dojdzie.

W bieżącej edycji Ligi Mistrzów mamy na kilka hitów, które zapowiedzą nam fazę pucharowa – Real gra z PSG w pojedynku pełnym podtekstów transferowych (Kylian Mbappé, Neymar), będzie rywalizacja „9” Roberta Lewandowskiego i Harry Kane’a, Juventusu z Atletico, a Liverpool po raz drugi z rzędu trafia na Napoli, które było blisko wyeliminowania ich w zeszłym sezonie. Mamy tez „grupę śmierci” z Barceloną, Borussią Dortmund i Interem, co będzie w każdej kolejce zwiastować szlagier. Zwycięzcami losowania jest ekipa Pepa Guardioli, która trafiła na Szachtar, Dynamo Zagrzeb i Atalantę. Na tym etapie kluczowe dla największych klubów są dwie kwestie:

  • oczywista, czyli wyjście z grupy,
  • życzeniową, czyli wygranie grupy i potencjalnie spotkanie się w 1/8 z drużynami słabszymi.

Na dzisiaj prawdopodobne, że ktoś z dwójki Inter/Borussia odpadnie i czekają nas hity w 1/8 z udziałem Atletico, Tottenhamu i PSG, które są prognozowane na drugie miejsca w swoich grupach. Do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze daleko, w końcu dopiero zaczynamy sezon.

Real po Neymara gra all-in

Wg doniesień L`Equipe, Real Madryt zaproponował PSG za Neymara: 100 mln euro+ Garetha Bale`a, + Jamesa Rodrigueza + Keylora Navasa. Gdzie jest granica piłkarskiego szaleństwa? to już nie jest przelew na 100 czy 200 mln, to kombinacja góry pieniędzy i utalentowanych piłkarzy, którzy w innych okolicznościach sami mogliby być warci 100 mln.

Real gra all-in – wymieniony pakiet jest najlepszą możliwą propozycją dla PSG. Oczywiście nie pozbawioną haczyków, takich jak aktualna forma czy wymagania finansowe, ale jest lepszy niż Neymar i to nie dokładając extra 100 mln na stół. Zaskakujące, jak szybko Flerentino Perez postawił sprawę jasno, ale jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że PSG wydają się niewzruszeni. Neymar nie powinien już wystąpić w PSG i to Katarczykom powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniem sagi oraz na ustabilizowaniu składu Thomasowi Tuchelowi. FC Barcelona po wypożyczeniu Coutinho (TUTAJ), nie będzie w stanie przebić tej oferty, obecnie w grę podobno wchodzi wypożyczenie i odroczona o rok płatność 180 mln euro, czyli powtórzenie scenariusza przyjścia Kyliana Mbappé z AS Monaco do… PSG. Perez, jako wytrawny gracz powinien jak najdłużej przeciągać negocjacje. PSG (prawdopodobnie) do zbilansowania finansowego Fair Play, potrzebuje jak najwięcej gotówki, aby następnie móc ją spieniężyć na kolejne zakupy. Bo nie zwojuje się Europy graczami pokroju Abdou Diallo (przyszedł z Borussi Dortmund), Idrissa Gueye (Everton) czy Pablo Sarabia (Sevilla), a właśnie oni wzmocnili klub w letnim oknie transferowym. Zbilansowanie kadry brzmi fajnie podczas wywiadów przedsezonowych, ale gdy będziemy mieli rewanżowe mecze 1/8 czy 1/4 finału Ligi Mistrzów, potrzeba gwiazd. Neymar był wtedy dwukrotnie kontuzjowany, ale Naymar w formie, to dalej zawodnik robiący różnice. Wie o tym Florentino Perez grając all-in.

Nienasyceni piłkarze Manchesteru City idą po swoje

Jose Mourinho na antenie „Sky Sports” wskazał drużyny, które powalczą o mistrzostwo Anglii:

Wymienię cztery drużyny: Manchester City, Tottenham, Liverpool i drugi zespół Manchesteru City. Wczoraj spojrzałem na ławkę „The Citizens” i sądzę, że nawet ich rezerwy mogłyby walczyć o tytuł.

Zaskakujący i zarazem błyskotliwy typ byłego managera Chelsea i United trafnie pokazuje obecny układ sił w Premier League. Mamy bowiem finalistów ostatniej edycji Ligi Mistrzów, obrońców trofeum, oraz jego bo kadrę, jaką zbudował przez trzy lata Pep Guardiola jest imponująca. Sobotni szlagier z Tottenhamem to istna demolka, prawdziwy pokaz siły Manchesteru City na Etihad Stadium:

Strzały: 30-3,
Strzały celne: 10-2,
Strzały niecelne: 8-1,
Strzały zablokowane: 12-0,
Rzuty rożne: 13-2,
Strzały z pola karnego: 22-1,
Strzały spoza pola karnego: 8-2,
Interwencje bramkarza: 0-8,

zatem końcowy wynik 2-2 zupełnie nie oddaje przebiegu spotkania, w którym w 93 minucie bramkę strzelił Gabriel Jesus, ostatecznie nieuznaną. Totalna dominacja na tym etapie rozgrywek sprawia, że Manchester City znowu idzie po 100 punktów w sezonie, poziom niedostępny dla innych. Wracając do cytatu Mourinhio, pierwsza jedenastka wczorajszego spotkania wyglądała następująco:

Ederson – Oleksaadr Zinchenko, Aymeric Laporte, Nicalas Otamendi, Kyle Walker – Ilkay Gundogan, Rodrigo, Kevin De Bruyne – Raheem Sterling, Sergio Aguero, Bernardo Silva

Rezerwa, choć przy żonglowaniu składem Guardioli trudno tak nazwać pozostałych zawodników szerokiego składu wygląda następująco:

Carlos Bravo – Benjamin Mendy, John Stones, Joao Cancelo – David Silva, Fernandinhio, Phil Foden – Leroy Sane, Gabriel Jesus, Riyad Mahrez

Po odejściu Vincenta Kompanego, brakuje jedynie drugiego środkowego obrońcy światowej klasy i najprawdopodobniej już w styczniu o takie wzmocnienie pokusi się Guardiola. Miał nim być Harry Maguire, któremu proponowano 278 tysięcy tygodniówki, ale ten ostatecznie przeszedł do Manchesteru United za rekordową kwotę 87 milionów euro (TUTAJ lista najdroższych obrońców). Na ławce zasiadają m.in. kontuzjowany obecnie Leroy Sane, który miał przejść do Bayernu za 110 milionów euro, Riyad Mahrez zwycięzca ostatniego Pucharu Narodów Afryki i zawodnik jedenastki turnieju (m.in. obok finalistów z Senegalu Kalidou Koulibaly i Sadio Mane), a Gabriel Jesus w każdym innym klubie Premier League strzelałby 20 bramek co sezon. Ogromna konkurencja w drużynie wzmacnia rywalizację, a zawodnicy w każdym spotkaniu grają na maxa, co pokazuje 198 punktów w dwóch ostatnich sezonów i zdobyty FA Cup oraz EFL Cup. Guardiola wspaniale zarządza ego piłkarzy, bo nigdzie indziej tak dobrzy zawodnicy nie godziliby się z rolą wchodzącego z ławki. W ostatnich dwóch sezonach brakowało im tylko Ligi Mistrzów, ale ponieważ żaden z zawodników nie triumfował w tych rozgrywkach w barwach innego klubu, dalej będą nienasyceni.

Porto musi iść drogą Ajaxu

Odpadnięcie FC Porto w trzeciej rundzie kwalifikacji to sensacja. Oczywiście, nie jest drużyna na miarę tej z 2004, kiedy wygrywała Ligę Mistrzów, ale to uznana firma, niekiedy najlepsza w Europie spoza pięciu najsilniejszych lig. Porto to nie tylko regularny uczestnik Ligi Mistrzów, to także drużyna, która potrafi wyjść z grupy, czasem nawet z pierwszego miejsca, jak w sezonach 2018/19 czy 2014/2015 oraz dwukrotnie w ostatnich pięciu sezonach dojść do ćwierćfinałów. W rankingu UEFA obejmującym ostatnie pięć sezonów, FC Porto zajmuje 10 miejsce, przed 11 Liverpoolem i 12 Chelsea Londyn.

Portugalia jako czołowa liga Europy ma zapewnione miejsce w Lidze Mistrzów na zasadach 1+1, jest także drugim największym zwycięzca zmiany regulaminu o rozstawieniu drużyn, po Rosji, która w rankingu UEFA jest szósta. Kiedyś mieliśmy ranking, który zestawia drużyny w fazie grupowej od 1 do 32 miejsca i dzieli co osiem, tworząc cztery koszyki. Od sezonu 2015/16 mistrzostwie pierwszych ośmiu lig z rankingu jest umieszczanych w pierwszym koszyku niezależnie od punktów, z zastrzeżeniem, że zwycięzca Ligi Mistrzów i zwycięzca Ligi Europy ma gwarantowane miejsce w pierwszym koszyku jeśli nie jest mistrzem w swoim kraju z czołowych lig, kosztem mistrza siódmej i ósmej ligi. Taka reguła obowiązuje od poprzedniego sezonu, a dopiero od drugiego koszyka decyduje ranking. W tym sezonie będziemy mieli takie drużyny w pierwszych dwóch koszykach:

1) FC Liverpool, Chelsea Londyn, FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn, Bayern Monachium, PSG, Zenit Petersburg,
2) Real Madryt, Atlético Madryt, Borussia Dortmund, Napoli, Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam (jeśli awansuje), Benfica,

Tym razem mistrzowie Portugalii i Ukrainy, odpowiednio siódmej i ósmej ligi są weryfikowani na podstawie rankingu, co oznacza grę z najlepszymi od fazy grupowej. FC Porto oczywiście nie ma abonamentu na wygrywanie w Primeira Liga, w ostatnich sześciu sezonach wygrała ją tylko raz (a pięc razy Benfica Lizbona), przez co trafiali w eliminacjach, w tzw. ścieżce ligowej na Lille OSC czy AS Romę, które ogrywali, więc odpadnięcie w tym sezonie z Krasnodarem to katastrofa dla klubu. Oczywiście Porto nie ma problemów finansowych, jest stałym dostarczycielem gwiazd do klubowych gigantów i jeden sezon w Lidze Europy wiele nie zmieni. Może to jednak oznaczać, że źródełko z utalentowanymi zawodnikami wysycha. Podobnie miał kilka lat temu Ajax Amsterdam, który nie grał przez trzy sezony w Lidze Mistrzów, ale zmienił politykę transferową i fantastycznie wrócił na salony w poprzednim sezonie. To może być jedyna droga, bo po sprzedaży Édera Militão za 50 mln euro do Realu Madryt, nie ma w kadrze Porto kolejnego młodego i utalentowanego zawodnika za którego Porto mogłoby zainkasować 30-40 milionów euro.