Nieoczekiwana zmiana miejsc – Mourinho za Pochettino #Tottenham

Zmiana Mauricio Pochettino na Jose Mourinho jest sensacyjna. Bardzo szybko się uwinęli – wieczorem była informacja o zwolnieniu trenera, a rano ogłoszono oficjalnie podpisanie Portugalczyka. Sensacyjna, bo Pochettino to bardzo dobry trener, który odmawiał wielkim klubom, a jego największy sukces – finał Ligi Mistrzów osiągnął kilka miesięcy temu. Umowa trenera z klubem wydawała się układem na lata i nawet słaba postawa w Premier League (14 miejsce) po 12 kolejkach niewiele znaczyła:

Liverpool 34 pkt.,
Leicester 26 pkt.,
Chelsea 26 pkt.,
Manchester City 25 pkt.,
Sheffield Utd. 17 pkt.,

Tottenham 14 pkt.

Przecież seria dwóch/trzech zwycięstw szybko przy spłaszczonej tabeli dawałoby awans w tabeli. Ok, Tottenham nie wygrał od pięciu spotkań, ale w Lidze Mistrzów po blamażu z Bayernem (2-7), pokonał dwukrotnie Crvenę Zvezdę (w dwumeczu 9-0) i za chwile awansuje do fazy pucharowej. Zawsze przy okazji zmiany trenera się zastanawiam, kto na jego miejscu może być lepszy. Kto bardziej pasuje, kto da impuls. Na Mourinho bym nie wpadł, bo od kilku lat nie ma dobrej opinii. Przede wszystkim dominują dwie: mocno eksploatuje zawodników, przez co po dwóch, trzech sezonach zostają zgliszcza oraz słynny autobus. W obecnej sile Premier League, która zdominowała poprzednia edycje Liga Mistrzów, kibice oczekują intensywnej i ofensywnej gry, a przecież pamiętamy jak ciężko oglądało się pod koniec kadencji Manchester United, a wcześniej Chelsea. Oczywiście, drugie sezony były niesamowite – Chelsea wygrała mistrzostwo (2015), a United wicemistrzostwo (2018), ale chwile później, „The Special One” w grudniu (2x) tracił posadę.

Tottenham ma spory potencjał w ofensywie – Harry Kane, Delle Ali, Son Heung-min, Erik Lamela, Christian Eriksen, Lucas Moura, Giovani Lo Celso, jednak w tym sezonie to nie wypaliło. Ten nie strzela, ten nie podaje, ten myśli o transferze, a ten ma głowę w mediach społecznościowych. W dodatku w październiku z uwagi na kontuzję łokcia, do końca roku wyleciał Hugo Lloris, który wcześniej także nie imponował postawą. Zawodziła także druga linia, a jej lider Christian Eriksen zaliczył w lidze zaledwie jedną asystę, przeciętnie grał Harry Winks, a Tanguy Ndombele dobrze grał na początku sezonu i w Lidze Mistrzów. Do tego, jeśli najlepszym twoim obrońcą jest Serge Aurier, który rozegrał 53% możliwych minut, to masz problem. Pochettino miał, Mourinho ma, choć podobnie jak poprzednik postawi na duet Davinson Sanchez / Toby Alderweireld. Ten drugi, podobnie jak Jan Vertonghen może w lecie odejść za darmo. Oprócz nowego impulsu, Mourinhio musi się zmierzyć z potencjalnym odejściem tego duetu oraz Eriksena. Całą trojkę mogą zatrzymać początkowe zwycięstwa, bo w debiutach w Premier League Jose nie przegrywa:

2004 Chelsea – Manchester United 1-0
2008 Sampdoria – Inter 1-1
2010 Mallorca – Real 0-0
2013 Chelsea – Hull City 2-0
2016 Bournemouth – Manchester United 1-3

Pochettino spędził w Tottenhamie 5,5 roku. Przejął klub po Timie Sherwoodzie, który ostatni mecz ligowy z Aston Villą grał w składzie:

Hugo Lloris – Kyle Naughton, Michael Dawson, Vlad Chiriches, Danny Rose – Gylfi Sigurdsson (83` Alex Pritchard), Sandro (62` Milos Veljkovic), Paulinho, Christian Eriksen – Emmanuel Adebayor, Harry Kane

Spurs sezon 2013/2014 skończyli na szóstym miejscu i po raz czwarty z rzędu mieli zagrać w Lidze Europy. Dodam, że piąte miejsce zajął wtedy Everton i taka była mniej więcej półka sportowa Tottenhamu. W kolejnych pięciu sezonach pod wodzą Pochettino zajęli:

2014/2015 – 5 miejsce,
2015/2016 – 3 miejsce,
2016/2017 – 2 miejsce,
2017/2018 – 3 miejsce,
2018/2019 – 4 miejsce.

Ten sezon, to czwarty z kolei w Lidze Mistrzów, do tego trzy razy byli na podium – sportowo zaliczyli ogromny progres, wyprzedzili nie tylko Everton, ale Arsenal, Manchester United i Chelsea. W dodatku finał Ligi Mistrzów 2018/19 to ogromne osiągnięcie i jeśli malkontenci będą mówić o braku trofeum, to zastanówmy się jakie drużyny nieprzerwanie od czterech sezonów grają w Lidze Mistrzów:

Atletico Madryt
Bayern Monachium
Benfica
Borussia Dortmund
FC Barcelona
Juventus Turyn
Manchester City
Napoli
PSG
Real Madryt
Tottenham Hotspur

11 drużyn, ścisły top topów – do tego miejsca doprowadził klub Pochettino. W piłce nożnej utrzymać się na takim poziomie potrafią tylko najlepsi, zwłaszcza, że Tottenham nie mógł rywalizować na rynku transferowym oraz nie ma takiego budżetu jak FC Barcelona, Manchester City, PSG czy Real Madryt. O hiszpańskiego trenera kilka razy pytali Real Madryt i Manchester United, na pewno jak w przypadku Erika ten Haga (TUTAJ), w grze będzie Bayern Monachium. Mogę sobie także wyobrazić, że słabszy sezon na arenie międzynarodowej PSG i Juventusu, także może wymusić zmiany. Do tego kilka razy w wywiadach Pochettino podkreślał, ze nigdy nie zostanie trenerem Barcelony (prowadził RCD Espanyol) i Arsenalu (Tottenham). Ale przecież „The Special One” cztery lata temu też zarzekał się, że nigdy nie poprowadzi Tottenhamu, ze względu na fanów Chelsea. Jednak zapytany o to na pierwszej konferencji w nowej roli odpowiedział:

To było zanim zostałem zwolniony!

Erik ten Hag – chce go pół Europy, a on najbliżej ma do Bayernu Monachium

O Erika ten Haga w lecie odbędzie się prawdziwa bitwa. Kilka klubów zapewne przegra sezon i będzie potrzebować zmian, a na pierwszy rzut można obstawiać Bayern Monachium i FC Barcelonę, ale przecież dyrektorzy Realu Madryt, Arsenalu Londyn, Tottenhamu Londyn czy Manchesteru United też zastanawiają czy nie potrzeba czegoś zmienić. Ten Hag to trener kryształowy, który nie wzbudza negatywnych emocji. Inni kandydaci na trenerów w/w drużyn maja jakieś negatywy:

  • Arsene Wenger – za długo był w Arsenalu, przez co nie wiadomo czy oczekiwany długoterminowy projekt wg jego metod sprawdzi się w nowym dziesięcioleciu
  • Jose Mourinho – skłócił się ze wszystkimi w Realu i Manchesterze United
  • Antonio Conte – skłócony w Chelsea

tymczasem Erik ten Hag kojarzony jest z ubiegłorocznym sukcesem Ajaxu Amsterdam w Lidze Mistrzów, a o dziwo, w tym sezonie mimo odejścia Frenkie De Jonga (FC Barcelona), Matthijsa de Ligta (Juventus), Lasse Schöne (Genoa) i Kaspera Dolberga (OGC Nice) mistrzowie Holandii nadal grają dobrą piłkę – prowadzą w tabeli Eredivisie po 13 kolejkach:

1. Ajax – 35 punktów
2. Alkmaar – 29
3. PSV – 24

oraz Ligi Mistrzów po czterech kolejkach:

1. Ajax – 7 punktów
2. Chelsea – 7
3. Valencia – 7
4. Lille – 1

Perfekcjonista bazujący na młodych zawodnikach i znakomite ich rozwija – to jego główna wizytówka, co niekoniecznie może się sprawdzić w drużynie ze ścisłego topu. W Bayernie i Barcelonie musisz zdobywać trofea w zasadzie od przyjścia do klubu, a i tak to nie gwarantuje posady. Od razu przypomina mi się kilka miesięcy przygody Rafaela Beniteza w Interze Mediolan. Przez sześć i pół miesiąca wygrał Superpuchar Włoch i Klubowe Mistrzostwo Świata, a jednak dzień przed wigilią podziękowano mu, głownie za fatalną postawę w lidze (siódma pozycja w Serie A, tracąc 13 punktów do lidera AC Milan) oraz żądanie transferów, które były mu obiecane.

Leo Messi i Robert Lewandowski to wielkie gwiazdy światowej piłki, są w prime`ie i należy pozyskać im trenera, który już teraz przyniesie sukcesy. Klub z Niemiec jest bliżej pozyskania holendra, bo w latach 2013–2015 był trenerem drugiego zespołu Bayernu. Od tygodnia, gdy Niko Kovac został zwolniony nie ustają plotki o następcy, Porażka z Eintrachtem na wyjeździe 1-5 to było za dużo, bo kadrowo Bayern dalej wyprzedza wszystkich rywali w Niemczech. Hans-Dieter Flick sprowadzony w roli strażaka od tego momentu wygrał 2-0 z Olympiakosem i 4-0 z Borussią Dortmund. Flick nie będzie jednak trenerem na stałe, wcześniej był przez osiem lat asystentem Joachima Löwa, a poźniej Kovaca. Przede wszystkim dlatego, że od dwóch lat, czyli od zwolnienia Carlo Ancelottiego trenerami były wynalazki;

Willy Sagnol 9 dni
Jupp Heynckes 265 dni
Niko Kovač 497 dni

Trener 9 dniowy, 74 letni i ten, który wygrał jako trener jedynie Puchar Niemiec 2018. Erik ten Hag wygląda na plan długoterminowy.

Podsumowanie 1 kolejki Ligi Mistrzów 2019/20

Długo wyczekiwana pierwsza kolejka Ligi Mistrzów sezonu 2019/2020 przyniosła wiele niespodzianek. Widać było, że kilka zespołów jest w wakacyjnej formie, że będzie chciało lub musiało rotować składem i prawdopodobnie dojdziemy do momentu, kiedy drużyny będą chciały wkładać minimum sił w awans do fazy pucharowej. Oczywiście kadry niektórych zespołów są tak szerokie, że i tak będą wygrywać w tunelu przed meczem, kiedy rywale spojrzą na nazwiska na koszulkach. Prawdziwe granie zaczyna się od lutego i owszem można celować w pierwsze miejsce, aby uniknąć drużyn z Hiszpanii czy Anglii, ale po pierwszej kolejce można się na takiej taktyce przejechać.

Niespodzianka kolejki
Wygrana 3-0 PSG z Realem Madryt bez kontuzjowanych lub wykluczonych zawodników: Kyliana Mbappé, Neymara, Edisona Cavaniego czy Juliana Draxlera. PSG w tym meczu dominowało i powinno wygrać wyżej, Angel Di Maria wyglądał jak za najlepszych swoich lat (w Realu), znakomicie uzupełniały go nowe nabytki Pablo Sarabia oraz Idrissa Gueye. W Realu też nie zagrali czołowi zawodnicy (Luka Modrić, Sergio Ramos, Marcelo, Marco Asensio czy Isco) ale nie tłumaczy to bezradności Królewskich. Mecz reklamowany jako pojedynek przyszłych graczy Realu z Realem (Mbappé, Neymar), okazał się meczem ich byłych zawodników, bo najlepsi byli wspomniani Di Maria i Sarabia, a w bramce nie miał nic do roboty Keylor Navas . Dosłownie nic – zero strzałów celnych piłkarzy Realu, to jest niespodzianka kolejki.

Liverpool na minus
Obrońcy trofeum również zaczęli od falstartu – przegrali w Napoli z rywalem niewygodnym, bo rok temu też się męczyli, wszyscy pamiętamy pudło Arkadiusza Milika w doliczonym czasie gry:

21.10.2010 Napoli v Liverpool 0-0 (Liga Europy)
04.11.2010 Liverpool v Napoli 3-1 (Liga Europy)
03.10.2018 Napoli v Liverpool 1-0 (Liga Mistrzów)
11.12.2018 Liverpool v Napoli 1-0 (Liga Mistrzów)
17.09.2019 Napoli v Liverpool 2-0 (Liga Mistrzów)

Zamiast hitu – kit
Zapowiadany jako mecz dwóch najbardziej ofensywnych drużyn w Europie: Borussii Dortmund z Barceloną rozczarował do tego stopnia, że kolejne mecze tych drużyn np. z Interem Mediolan nie będą elektryzować kibiców. Drużyny nie trafiły z firmą na początku rozgrywek, gubią punkty w lidze ze słabiakami (1. FC Union Berlin, Werder Bremen oraz Osasuna, Granada). Na boisku wiało nudą (strzały celne 4-1) mimo, że w pewnym momencie na boisku występowali Jadon Sancho, Marco Reus, Thorgan Hazard, Paco Alcacer, Antoine Griezmann, Luis Suarez i Lionel Messi.

Zadyszki faworytów
Oprócz Liverpoolu i Barcelony, punkty stracili także Atletico i Juventus, którzy w bezpośrednim spotkaniu zremisowali 2-2. Zremisował także Inter Mediolan, ale punkty stracone w Pradze mogą się odbić na końcu, co widzieliśmy choćby rok temu – Napoli zremisowało w Belgradzie i bilansem bramek odpadało po rozgrywkach grupowych. Chelsea w najbardziej wyrównanej grupie przegrała u siebie z Valencią, co także jest niespodzianką, ale dopiero po dwóch kolejkach będziemy mogli w grupie z Ajaxem i Lille oceniać ich szanse. Z faworytów wygrali jedynie (oprócz PSG) Bayern i Manchester City – jedyna angielska drużyna, która wygrała w pierwszej kolejce. Z La Liga zwyciężyła tylko Valencia, z Serie A Napoli, a z Ligue 1 PSG. Jedynie Bundesliga triumfowała dwukrotnie – oprócz Bayernu także Redbull Lipsk, który przy (chwilowym) kryzysie BVB chce przejąć drugie miejsce u naszych sąsiadów.

Hat-tricki
Mislav Oršić z Dinama Zagrzeb oraz Erling Braut Håland z Red Bull Salzburg strzelili po trzy bramki i otwierają klasyfikację strzelców. Cały świat zwariował na punkcie Hålanda – jest czwartym nastolatkiem, który strzelił hat tricka w lidze mistrzów (1995 Raul vs Ferencvaros, 1995 Yakubu vs Olympiakos, 2002 Rooney vs Fenerbahçe) ponadto razem z Orsiciem strzelili trzy bramki w debiucie Ligi Mistrzów. Od razu wszyscy przypomnieli dziewięć goli w maju na Mistrzostwach Świata U-20 z Hondurasem (12-0), a także 19 goli w 9 meczach w klubie wg stanu na 17 września. Mamy proszę Państwa narodziny gwiazdy.

Najdrożsi bez gola (lub nie grali)
Żaden z dziesięciu najdroższych zawodników wg transfermarkt nie strzeli gola z gry, jedynie z karnego trafił w meczu z Olympiakosem Harry Kane. Zdecydowanie czekamy na drugą kolejkę:

Kylian Mbappé 200 mln €
Neymar 180 mln €
Mo Salah, Eden Hazard, Leo Messi, Harry Kane 150 mln €
Raheem Sterling 140 mln €
Antoine Griezmann, De Bruyne 130 mln €
Sadio Mané 120 mln €

Polacy
Robert Lewandowski (Bayern) 90 min + gol
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiv). 90 min+ gol
Wojciech Szczęsny (Juventus) 90 min
Maciej Rybus (Lokomotiv) 90 min
Piotr Zieliński (Napoli) 24 min

bez minut: Lukasz Piszczek (Borussia), Arkadiusz Milik (Napoli),  Jakub Piotrowski (Genk),  Damian Kądzior (Dinamo)

Co dalej
Faworyci po słabym rozpoczęciu rozgrywek muszą zacząć wygrywać, najciekawiej zapowiada się mecz Tottenhamu z Bayernem. Real musi wygrać w Brugii, a Liverpool u siebie z Red Bull Salzburg i Hålandem. Atletico jedzie do Moskwy na spotkanie z rozpędzonym Lokomotivem, który wygrał w pierwszej kolejce na BayArena. Barcelona podejmuje Inter, po remisach w pierwszej kolejce, zwycięstwo będzie bardzo istotne. Jeśli Lipsk zwycięży u siebie z Lyonem, będzie blisko awansu mimo dwóch kolejek, bo rywale remisują. Drugim najciekawszym meczem drugiej rundy będzie mecz Valencii z Ajaxem, gdzie spotkają się dwie z dziesięciu drużyn z trzema punktami.

Ansu Fati pobił wszystkie rekordy Barcelony, a dzisiaj zmienił go sam Leo Messi

Ostatnie tygodnie Ansu Fati urodzonego w Gwinei Bissau są szalone. Choć wydaje się, że nie ma określenia, aby przybliżyć to, jak zmieniło się jego życie. 25 sierpnia zadebiutował on w pierwszej drużynie FC Barcelony, pod nieobecność kontuzjowanych gwiazd (Ousmane Dembélé, Luis Suarez Leo Messi), mając 16 lat 9 miesięcy i 25 dni, jako drugi najmłodszy debiutant w historii Klubu. Młodszy był tylko Vicenç Martínez w 1941. Prehistoria. Sześć dni później, w meczu przeciw Betisowi po przerwie zmienił Nélsona Semedo i pięć minut później został najmłodszym strzelcem Blaugrany w historii. W kolejnym meczu najpierw otrzymał podanie od Frankie dr Jonga strzelając gola, a następnie po minięciu Ezequiela Garaya oddał piłkę Holendrowi zaliczając pierwsza asystę. Szaleństwo. Dzisiaj przeciwko Borussi Dortmund zadebiutował w Lidze Mistrzów – największej arenie piłki klubowej, jako najmłodszy piłkarz w historii Barcelony, który zagrał w Lidze Mistrzów. Ma 16 lat i 351 dni, jest bardzo szybki, ma świetna technikę i potrafi uderzyć z daleka. Poprzednio najmłodszym zawodnikiem był Bojan Krkić (17 lat i 22 dni) i właśnie jego kariera ma być przestrogą dla Fati. Po przerwie wracający po kontuzji Leo Messi zmienił debiutanta, debiutując w oficjalnym meczu bieżącego sezonu. Zmiana historyczna, o której będziemy pamietać latami.

Sezon jest długi, dopiero dzisiaj po raz pierwszy na boisku wystąpiła wspólnie trójka Messi, Griezmann, Suarez. W obwodzie jest nadal kontuzjowany Ousmane Dembélé, a także zdolny 21-letni Carles Perez, który także trafił z Betisem. Jednak już we wrześniu wiadomo, że najbardziej oczekiwanym graczem z ławki będzie Ansu Fati.

Wraca Liga Mistrzów od razu od wielkiego uderzenia – w pierwszej kolejce wielkie hity

Wraca kolejna edycja Ligi Mistrzów i od razu, wzorem najlepszych lig w europie zaczynamy z grubej rury. Rozlosowane grupy przyniosły nam absolutne hity i kilka rewanżów, a najciekawsze mecze odbędą się juz w pierwszej kolejce. To nie przypadek, ze cztery z pięciu najlepszych możliwych meczów:

  • PSG – Real Madryt
  • Juventus – Atletico Madryt
  • Liverpool – Napoli
  • FC Barcelona – Borussia Dortmund,

odbędzie się dzisiaj oraz jutro. UEFA chce, aby kibice szybko sobie przypomnieli, która liga daje najwiecej radości, która jest najlepsza oraz która rozmachem wyprzedza wszystkie krajowe rozgrywki. Przy okazji hitów dodam, że jedynie Bayern Monachium, Tottenham, nie zagrają na początku – ich zobaczymy w drugiej kolejce, podobnie jak Barcelonę z Interem.

Obsesja wygrywania Ligi Mistrzów maja wszystkie drużyny, w końcu sukces przekłada się bezpośrednio w premie i nagrody, a pośrednio w wzrost wartości piłkarzy, wzrost liczby fanów itp. Brak sukcesu w Lidze Mistrzów jest obsesją Pepa Guardioli, Barcelony czy Szejków z PSG. To Jurgen Klopp dzierży miano najlepszego trenera świata, mimo, że Arkadiusz Milik miał stuprocentową sytuację w doliczonym czasie gry w rozgrywkach grupowych, a wtedy gol oznaczałby awans Napoli kosztem Liverpoolu. Podobnie jak Barcelona, w której prowadząc w pierwszym półfinałowym meczu 3-0 Ousmane Dembele zmarnował dwie stuprocentowe okazje. Historie pózniej wszyscy znamy, Liverpool zdemolował ich w rewanżu i awansował do finału. O wszystkim decydują detale, jak bramka Sergio Ramosa w doliczonym czasie gry finale Ligi Mistrzów 2014.

W bieżącej edycji moim faworytem jest Manchester City, który z Barcelona powinien wystąpić w finale. W półfinale powinni zagrać Liverpool i Juventus. Ale Real, Bayern czy PSG maja swoje ambicje. Z drugiego rzędu atakować będzie Atletico Madryt i Tottenham, a w role Ajaxu chętnie wejdą Borussia Dortmund czy Chelsea Londyn. Czeka nas (kolejna) znakomita edycja.

Losowanie Ligi Mistrzów rozpoczyna grę o najwyższe cele w Europie

Losowanie Ligi Mistrzów co roku śledzimy z wypiekami z jednego powodu – wyposzczeni od znakomitych meczów najlepszej ligi świata, chcemy po wakacyjnej przerwie ponownie zobaczyć największe nazwiska i najlepsze spektakle. Losowanie to także sygnał, ze zakończyliśmy już sito eliminacyjne, które w tym roku było wyjątkowo gęste, bo z grona mistrzostw krajowych awansowali jedynie – Dynamo Zagrzeb, Slavia Praga, FK Crvena Zvezda i Ajax Amsterdam, a ze ścieżki ligowej, do której trafia dziesięć drużyn, awansowali jedynie Club Brugge i Olympiakos SFP. Reszta to starzy znajomi – drużyny, które latami występują w Lidze Mistrzów, oczywiście z małymi wyjątkami, jak Atalanta BC, która debiutuje w rozgrywkach.

Rozstawienie drużyn jest znane dużo wcześniej – w pierwszym koszyku mistrzowie najlepszych lig, obrońca trofeum oraz zwycięzca Ligi Europy. W tym sezonie mieliśmy w nim aż trzy angielskie drużyny, co oznaczało od razu dużą szanse na pojedynki z drużynami hiszpańskimi, bo bywalcy pierwszego koszyka Real i Atletico, zameldowali się w drugim. Kibice swoich drużyn przed losowaniem marzyli o niewymagających grupach lub grupach śmierci, w której możliwy najsilniejszy układ brzmiał: Manchester City, Real Madryt, Inter Mediolan i RB Lipsk – czyli po jednym przedstawicielu z czterech najsilniejszych lig, ale czy na pewno w tym zestawie mielibyśmy tyle emocji? Ostatecznie się nie dowiemy, bo stawiam dolary przeciw orzechom, że Obywatele i Królewscy wyszliby z takiej grupy. Zwykle mamy w każdym koszyku po (co najmniej) jednym słabszym przedstawicielu i kluby chciały trafić odpowiednio na Zenit Petersburg (1 koszyk), Szachtar Donieck (2), Dynamo Zagrzeb (3) i FK Crvene Zvezde (4). Tych, którzy trafiły te zespoły mogliśmy nazwać zwycięzcami, a z kolei drużyny, które trafiły wspomniane wyżej Real Madryt, Inter Mediolan i RB Lipsk przegranymi. Kibicie zawsze przy okazji losowania szykują się na klasyczne mecze typu Bayern z Realem czy Juventusu z Ajaxem. Ostatecznie do takich na tym etapie nie dojdzie.

W bieżącej edycji Ligi Mistrzów mamy na kilka hitów, które zapowiedzą nam fazę pucharowa – Real gra z PSG w pojedynku pełnym podtekstów transferowych (Kylian Mbappé, Neymar), będzie rywalizacja „9” Roberta Lewandowskiego i Harry Kane’a, Juventusu z Atletico, a Liverpool po raz drugi z rzędu trafia na Napoli, które było blisko wyeliminowania ich w zeszłym sezonie. Mamy tez „grupę śmierci” z Barceloną, Borussią Dortmund i Interem, co będzie w każdej kolejce zwiastować szlagier. Zwycięzcami losowania jest ekipa Pepa Guardioli, która trafiła na Szachtar, Dynamo Zagrzeb i Atalantę. Na tym etapie kluczowe dla największych klubów są dwie kwestie:

  • oczywista, czyli wyjście z grupy,
  • życzeniową, czyli wygranie grupy i potencjalnie spotkanie się w 1/8 z drużynami słabszymi.

Na dzisiaj prawdopodobne, że ktoś z dwójki Inter/Borussia odpadnie i czekają nas hity w 1/8 z udziałem Atletico, Tottenhamu i PSG, które są prognozowane na drugie miejsca w swoich grupach. Do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze daleko, w końcu dopiero zaczynamy sezon.

Real po Neymara gra all-in

Wg doniesień L`Equipe, Real Madryt zaproponował PSG za Neymara: 100 mln euro+ Garetha Bale`a, + Jamesa Rodrigueza + Keylora Navasa. Gdzie jest granica piłkarskiego szaleństwa? to już nie jest przelew na 100 czy 200 mln, to kombinacja góry pieniędzy i utalentowanych piłkarzy, którzy w innych okolicznościach sami mogliby być warci 100 mln.

Real gra all-in – wymieniony pakiet jest najlepszą możliwą propozycją dla PSG. Oczywiście nie pozbawioną haczyków, takich jak aktualna forma czy wymagania finansowe, ale jest lepszy niż Neymar i to nie dokładając extra 100 mln na stół. Zaskakujące, jak szybko Flerentino Perez postawił sprawę jasno, ale jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że PSG wydają się niewzruszeni. Neymar nie powinien już wystąpić w PSG i to Katarczykom powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniem sagi oraz na ustabilizowaniu składu Thomasowi Tuchelowi. FC Barcelona po wypożyczeniu Coutinho (TUTAJ), nie będzie w stanie przebić tej oferty, obecnie w grę podobno wchodzi wypożyczenie i odroczona o rok płatność 180 mln euro, czyli powtórzenie scenariusza przyjścia Kyliana Mbappé z AS Monaco do… PSG. Perez, jako wytrawny gracz powinien jak najdłużej przeciągać negocjacje. PSG (prawdopodobnie) do zbilansowania finansowego Fair Play, potrzebuje jak najwięcej gotówki, aby następnie móc ją spieniężyć na kolejne zakupy. Bo nie zwojuje się Europy graczami pokroju Abdou Diallo (przyszedł z Borussi Dortmund), Idrissa Gueye (Everton) czy Pablo Sarabia (Sevilla), a właśnie oni wzmocnili klub w letnim oknie transferowym. Zbilansowanie kadry brzmi fajnie podczas wywiadów przedsezonowych, ale gdy będziemy mieli rewanżowe mecze 1/8 czy 1/4 finału Ligi Mistrzów, potrzeba gwiazd. Neymar był wtedy dwukrotnie kontuzjowany, ale Naymar w formie, to dalej zawodnik robiący różnice. Wie o tym Florentino Perez grając all-in.