Dziesiątka najlepszych piłkarzy 2019

Pierwsza dziesiątka plebiscytu „France Football” prezentuje się następująco:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
3. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
4. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
5. Mohamed Salah (Egipt / Liverpool FC)
6. Kylian Mbappe (Francja / PSG)
7. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
8. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
9. Bernardo Silva (Portugalia / Manchester City)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

Analizowałem w/w kolejność i poniżej luźne wnioski:
1. Triumf Liverpoolu i postawa w drugiej części roku to wielkie osiągniecie, ale czterech piłkarzy w siódemce, to stanowcza przesada. Nie mam wrażenia, że to najlepsi piłkarze świata, raczej elementy niesamowitej układanki Jurgena Kloppa, w której najważniejszą postacią jest trener The Redds.
2. Triumf Riyada Mahreza w PNA przeszedł niezauważenie, fachowcy przypominają rolę rezerwowego u Pepa Guardioli, ale przecież mowa o kluczowym piłkarzu zwycięzców czarnego kontynentu, nominowanego do jedenastki turnieju. Triumf w Mistrzostwach Europy daje finalnie pewne Top3, dlaczego więc dyskredytujemy PNA? Gdyby finał wygrał Senegal, czy Sadio Mane byłby także traktowany drugorzędnie?
3. Gdyby Tottenham zwyciężył ostatni mecz Ligi Mistrzów – czy Harry Kane byłby drugi, Son piąty i jeśli Lucas strzeliłby gola w finale, tak samo byłby w top 10. Czy w takiej alternatywnie byłby maksymalnie jeden piłkarz z Liverpoolu w „10”? Przecież to „aż” jeden mecz.
4. Mane był najlepszym zawodnikiem Liverpoolu, strzelał ważne bramki (po dwie z Bayernem i Porto) plus finał PNA. Lokomotywa niesamowitego trio, w plebiscytach gdzieś w cieniu Van Dijka, zupełnie nie zasłużenie.
5. Kto był ważniejszy w defensywie Liverpoolu – Van dijk czy Allison? Wydaje mi się, że bramkarz rozwinął się tak bardzo, że jest w Top3 (z Oblakiem i Ter Stagenem), a może nawet najlepszy na świecie. Różnica pomiędzy Liverpoolem Cariusa i Liverpoolem Allisona to wynik decydującego meczu Ligi Mistrzów.
6. Dziwny hype na Van Dijka, który nie miał lepszego roku niż Ramos 2014 i 2016, gdy ten strzelał bramki w finale Ligi Mistrzów albo Varane, gdy zdobywał LM i Mistrzostwo Świata. Holender nie jest (jeszcze) legendarnym obrońcą, to dopiero drugi tak mocny rok i czekamy na duży turniej, czyli prawdziwą weryfikację.
7. Lewandowski w Bundeslidze miażdży: 14 meczów – 16 bramek i 1 asysta, ale Ciro Immobile ma jeszcze lepsze statystyki w Serie A: 15 meczów – 17 bramek i 5 asyst. Nikt jednak nie podnosi we Włoszech casusu Immobile. U nas brak Lewego w top3 był skandalem. A dziennikarze umieszczali go nawet na pierwszym miejscu (!).
8. Brakuje najlepszego piłkarza mistrza Anglii – Raheema Sterlinga. Jest dwójka (Bernardo Silva i Riyad Mahrez) w dziesiątce, ale bez Anglika nie byłoby mistrzostwa zdobytego 98 punktami.
9. Razi również niedocenienie sukcesu Portugalii w Lidze Narodów – przecież Bernardo Silva był architektem tej drużyny, w dodatku wygrał Premier League, a Cristiano Ronaldo hat-trickiem strzelonym w Szwajcarii, doprowadził drużynę do finału. W 1/8 strzelił hat-tricka Atletico samodzielnie odrabiając straty z pierwszego meczu (0-2), w dwumeczu z Ajaxem strzelił po bramce. Portugalczyk był najlepszym piłkarzem Serie A, a mimo tego Polscy dziennikarze umieszczali wyżej Lewego.
10. Liga Narodów jest drugorzędnym turniejem, traktowany niczym PNA. Ciekawe jakbyśmy patrzyli na te rozgrywki gdybyśmy wyszli z grupy do Final Four. Na pewno dziennikarze z Polski używaliby tego jako argumentu.
11. Mbappe ma niesamowitych managerów, jest globalną marką – strzela mniej w Ligue 1, odpada z Ligi Mistrzów a łapie się (niezasłużenie) w szóste. Dalej pamięta się Mistrzostwa Świata ale to nie ten rok.
12. Nikt zagranicą nie ogląda Bundesligi i gdyby nie Robert, Polacy także by jej nie oglądali. Ci, co wspomną o polskiej tradycji Bundesligi odsyłam do Serie A – przez lata nie oglądaliśmy w niej naszego rodaka, a potencjalne starcie Napoli – Milan z Polakami w składzie, ogląda tylu kibiców, co El Clásico.
13. Dusan Tadić był do pewnego momentu najlepszym piłkarzem Ligi Mistrzów, wyrzucał kolejno Real (trzykrotnego zdobywcę) i Juventus (który go kupił). Z Królewskim w rewanżu zanotował bramkę i dwie asysty, a gra w małym (w porównaniu do gigantów) klubie Europy + fenomenalny w dobrej lidze 28 bramek i 14 asyst.
14. Messi – przekreślanie całego sezonu przez rewanżowy półfinał z Liverpoolem jest niesprawiedliwe dla kosmity. Ma 32 lata i regularnie notuje 1,5 punktu w klasyfikacji kanadyjskiej, w fazie pucharowej LM zdobył sześć bramek (po dwie w każdym dwumeczu).
15. Kevin De Bruyne gra niesamowitą piłkę na wyspach – najlepszą w Premier League na jesień. Dlaczego to pomijamy? Bo dziennikarze w podsumowaniu roku oceniają jedynie wiosnę?
16. Im bliżej końca roku, tym bardziej się zastanawiam, kiedy najważniejszym zawodnikiem defensywy Liverpoolu zostanie Trent Alexander-Arnold. Obstawiam już za rok.

Dlatego moim zdaniem tak powinna wyglądać czołowa dziesiątka:

1. Leo Messi (Hiszpania / FC Barcelona)
2. Cristiano Ronaldo (Portugalia / Juventus FC)
3. Sadio Mane (Senegal / Liverpool FC)
4. Raheem Sterling (Anglia / Manchester City)
5. Alisson Becker (Brazylia / Liverpool FC)
6. Virgil van Dijk (Holandia / Liverpool FC)
7. Robert Lewandowski (Polska / Bayern Monachium)
8. Kevin De Bruyne (Belgia / Manchester City)
9. Harry Kane (Anglia / Tottenham Hotspur)
10. Riyad Mahrez (Algieria / Manchester City)

Ansu Fati pobił wszystkie rekordy Barcelony, a dzisiaj zmienił go sam Leo Messi

Ostatnie tygodnie Ansu Fati urodzonego w Gwinei Bissau są szalone. Choć wydaje się, że nie ma określenia, aby przybliżyć to, jak zmieniło się jego życie. 25 sierpnia zadebiutował on w pierwszej drużynie FC Barcelony, pod nieobecność kontuzjowanych gwiazd (Ousmane Dembélé, Luis Suarez Leo Messi), mając 16 lat 9 miesięcy i 25 dni, jako drugi najmłodszy debiutant w historii Klubu. Młodszy był tylko Vicenç Martínez w 1941. Prehistoria. Sześć dni później, w meczu przeciw Betisowi po przerwie zmienił Nélsona Semedo i pięć minut później został najmłodszym strzelcem Blaugrany w historii. W kolejnym meczu najpierw otrzymał podanie od Frankie dr Jonga strzelając gola, a następnie po minięciu Ezequiela Garaya oddał piłkę Holendrowi zaliczając pierwsza asystę. Szaleństwo. Dzisiaj przeciwko Borussi Dortmund zadebiutował w Lidze Mistrzów – największej arenie piłki klubowej, jako najmłodszy piłkarz w historii Barcelony, który zagrał w Lidze Mistrzów. Ma 16 lat i 351 dni, jest bardzo szybki, ma świetna technikę i potrafi uderzyć z daleka. Poprzednio najmłodszym zawodnikiem był Bojan Krkić (17 lat i 22 dni) i właśnie jego kariera ma być przestrogą dla Fati. Po przerwie wracający po kontuzji Leo Messi zmienił debiutanta, debiutując w oficjalnym meczu bieżącego sezonu. Zmiana historyczna, o której będziemy pamietać latami.

Sezon jest długi, dopiero dzisiaj po raz pierwszy na boisku wystąpiła wspólnie trójka Messi, Griezmann, Suarez. W obwodzie jest nadal kontuzjowany Ousmane Dembélé, a także zdolny 21-letni Carles Perez, który także trafił z Betisem. Jednak już we wrześniu wiadomo, że najbardziej oczekiwanym graczem z ławki będzie Ansu Fati.

Osamotniony Griezmann przeciwko Betisowi

Miesiąc temu po internecie krążyła grafika pokazująca (w żartobliwy sposób), w jaki sposób będzie grała Barcelona w nowym sezonie. Grafika uwzględniała transfery Neymara i Antoine Griezmanna, bo one wtedy nie były pewne (a Neymar dalej nie jest), ale także nie zakładała odejść piłkarzy. W ataku mieliśmy atak Neymar, Luis Suarez, Griezmann, za nimi Ousmane Dembélé, Philippe Coutinho, Leo Messi, za nimi Arthur, Sergio Busquets, Frenkie de Jong, a w defensywie Gerard Pique i Marc-Andre ter Stegen.

Prześmiewcza grafika pokazywała, gdzie Barcelona szuka wzmocnień, a także brak bilansu pomiędzy klasowymi zawodnikami w obronie, pomocy i ataku. Wtedy nie wiedzieliśmy czy duet Neymar i Griezmann przyjdzie, nie wiedzieliśmy kto oprócz Malcolma odejdzie, a także w jaki sposób trener Ernesto Valverde wystawi drużynę. Pomysł z przesunięciem Messiego do pomocy brzmi absurdalnie, ale jego zwolennicy przytaczali liczbę asyst i wykreowanych okazji. Za nami pierwsza kolejka La Liga i nagle.. nie ma kto grac w ataku.

FC Barcelona mecz z Athletic Bilbao rozpoczęła atakującymi: Griezmann, Suarez, Dembélé. Już w 36 minucie zszedł Urugwajczyk, który nie wykorzystał parę minut błędu obrońców trafiając w słupek, ale przed uderzeniem zgłaszał problemy z łydką. Zmienił go Rafinha i spisał się bardzo dobrze, ale to środkowy pomocnik. W tygodniu Barcelona wydała komunikat informujący o kontuzji uda Ousmane’a Dembélé. Po odejściu Coutinho (TUTAJ) i kontuzji łydki Messiego, który nie zagrał z Bilbao, nagle brakuje Blaugranie napastników! W miesiąc plan na ofensywne trio lub kwartet się rozsypał i z pewniaków na mecz z Betisem jest tylko Griezmann . Oczywiście, skala umiejętności pomocników, możliwość zmiany ustawienia wcale nie oznacza, ze Barcelona przegra drugi kolejny mecz. W pierwszym, po zaskakującym strzale Aritza Aduriza przegrała 0-1. Ewentualna wpadka, a co gorsze – kolejny mecz bez bramki może zmienić optykę w biurach Barcelony. Tam dobrze pamiętają niepowodzenia Valverde w Lidze Mistrzów, ale może powróci temat.. Neymara?

Real po Neymara gra all-in

Wg doniesień L`Equipe, Real Madryt zaproponował PSG za Neymara: 100 mln euro+ Garetha Bale`a, + Jamesa Rodrigueza + Keylora Navasa. Gdzie jest granica piłkarskiego szaleństwa? to już nie jest przelew na 100 czy 200 mln, to kombinacja góry pieniędzy i utalentowanych piłkarzy, którzy w innych okolicznościach sami mogliby być warci 100 mln.

Real gra all-in – wymieniony pakiet jest najlepszą możliwą propozycją dla PSG. Oczywiście nie pozbawioną haczyków, takich jak aktualna forma czy wymagania finansowe, ale jest lepszy niż Neymar i to nie dokładając extra 100 mln na stół. Zaskakujące, jak szybko Flerentino Perez postawił sprawę jasno, ale jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że PSG wydają się niewzruszeni. Neymar nie powinien już wystąpić w PSG i to Katarczykom powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniem sagi oraz na ustabilizowaniu składu Thomasowi Tuchelowi. FC Barcelona po wypożyczeniu Coutinho (TUTAJ), nie będzie w stanie przebić tej oferty, obecnie w grę podobno wchodzi wypożyczenie i odroczona o rok płatność 180 mln euro, czyli powtórzenie scenariusza przyjścia Kyliana Mbappé z AS Monaco do… PSG. Perez, jako wytrawny gracz powinien jak najdłużej przeciągać negocjacje. PSG (prawdopodobnie) do zbilansowania finansowego Fair Play, potrzebuje jak najwięcej gotówki, aby następnie móc ją spieniężyć na kolejne zakupy. Bo nie zwojuje się Europy graczami pokroju Abdou Diallo (przyszedł z Borussi Dortmund), Idrissa Gueye (Everton) czy Pablo Sarabia (Sevilla), a właśnie oni wzmocnili klub w letnim oknie transferowym. Zbilansowanie kadry brzmi fajnie podczas wywiadów przedsezonowych, ale gdy będziemy mieli rewanżowe mecze 1/8 czy 1/4 finału Ligi Mistrzów, potrzeba gwiazd. Neymar był wtedy dwukrotnie kontuzjowany, ale Naymar w formie, to dalej zawodnik robiący różnice. Wie o tym Florentino Perez grając all-in.

Nikt nie sprzedaje gorzej niż Barcelona

O transferze Philippe Coutinho mówiło się od dawna. Rekordowy transfer przychodzący FC Barcelony nie spełnił ogromnych oczekiwań po odejściu Neymara, z zastąpieniem go 1:1 włącznie. Od początku mówiono, że to nie ten kaliber, że nigdy nie miał takich liczb, że to inna pozycja na boisku niż lewoskrzydłowy. Już prędzej Ousmane Dembélé jest bardziej predysponowany do wchodzenia ze skrzydła i kończenia akcji, względnie asystowania. Gdy było jasne, że do Barcelony przyjdzie Antoine Griezmann, oznaczało to odejście Brazylijczyka.

Barcelona nie potrafi sprzedawać swoich gwiazd, to wiemy od dawna. Nikt nie przypuszczał, że w erze wielkich transferów nie znajdą się chętni wyłożyć za Coutinho ok. 100 mln euro. Na pierwszy rzut poszły PSG i Liverpool, skąd przyszedł. Długo miał być elementem transferu powrotnego Neymara, bo skoro przychodził za pieniądze z transferu, a jeden i drugi się nie sprawdził, to można ich zamienić z dopłatą. PSG nie miało ochoty na deal, w który włączali także wspomnianego Dembélé, Nelsona Semedo i Ivana Rakitićia. Potencjalnie czwórkę zawodników z pierwszej jedenastki. Klopp także szybko uciął temat, co oznacza po czasie bardziej chęć pozbycia się zawodnika niż transfer za ogromną kasę. Dla mnie zaskoczeniem była pasywna postawa Manchesteru United, ale tam transfery od dawna odbywają się w dziwny sposób (TUTAJ podsumowanie lata w tym m.in. ManU). W grze podobno był Tottenham, ale ostatecznie postawili na dwójkę Tanguy Ndombele, Giovani Lo Celso, a przy pozostawieniu w kadrze Christiana Eriksena, Dele Alli, Sona czy Lucasa Moura nie ma tam wolnego miejsca. Dodam, że Manchester City i Juventus nie byli zainteresowani transferem, a Chelsea ma karę transferową, czyli nagle zabrakło w Europie drużyny, która wyłoży 100 mln euro na stół. Gdzieś przebąkiwało się o Bayernie, ale Niemcy najpierw informowali przed okienkiem, że mają mnóstwo dogadanych piłkarzy, następnie całe lato romansowali z Leroy’em Sané, a po jego kontuzji w meczu Tarczy Wspólnoty sięgnęli po Ivana Perišićia oraz nieudolnie blefowali z transferami (a być może wypożyczeniami) piłkarzy Realu. Florentino Perez nie tylko z powodu finansowego Fair Play potrzebuje gotówki (TUTAJ), dlatego siadał do stołu z Karlem-Heinz Rummenigge w kontekście Garetha Bale’a czy Jamesa Rodrigueza. Ten drugi ostatnie dwa lata spędził na wypożyczeniu w Bayernie Monachium.

Na Philippe Coutinho n ie było chętnych, wiec Barcelona zdecydowała się na wariant oszczędnościowy – wypożyczenie do Bayernu Monachium. Po zakończeniu wypożyczenia, niemiecki klub będzie mógł wykupić Brazylijczyka, jednak nie będzie to obowiązkowe. Przyznam, że to dość dziwny ruch w taki sposób spieniężać zawodnika kupionego za 120 mln euro. Wygląda na to, że jeśli transfer nie wypali, jednym zyskiem będzie płacenie pensji przez inny klub. Coutinho to nie był mag futbolu, daleko mu było do piłkarza top10, nawet top20 na świecie. Ma za sobą nieudany pobyt w Interze Mediolan. Dobry piłkarz, który wskoczył na półkę wielkiego, nie z uwagi na postawę, tylko kwotę zakupu. Bayern niczym nie ryzykuje, może odtrąbić sukces i wzmocnienie kadry o zawodnika rozpoznawalnego, który po zakończeniu może zostać wykupiony. Raczej nie będzie, bo James Rodriguez nie został, a w tle mieliśmy gierki prezesów. Przyznam, że nieźle się ustawił Hasan Salihamidžić, dyrektor sportowy w Bayernie Monachium – będzie przejmować kontrakty gwiazd z obietnicą wykupów, co w erze 100 milionowych transfer brzmi jak niezły plan. I co z tego, że gwiazdy będą odchodzić. Minimalizują ryzyko nieudanego transferu i zapewniają zawodnikom pokroju Roberta Lewandowskiego odpowiednich partnerów. Płacenie 12 mln euro pensji, plus 20 mln (edit: 8,5 mln) za wypożyczenie zawodnika kosztującego 19 miesięcy temu 145 mln – nikt nie sprzedaje gorzej niż Barcelona.

Na początek same sztosy, ale nie wszędzie

Z czołowych lig, pierwsza wystartowała francuska Ligue 1, a 15 minut później Premier League. W jaki sposób zachęcić widzą do oglądania swojej ligi po przerwie wakacyjnej? Pokazać to, co najlepsze. Tak zagrała Premier League, która w pierwszych czterech kolejkach sparowała ze sobą po jednym pojedynku drużyn z top6:

Manchester United vs Chelsea,
Manchester City vs Tottenham,
Liverpool vs Arsenal,
Arsenal vs Tottenham.

Francja rozpoczęła klasykiem AS Monaco vs Olympique Lyon, dzisiaj rusza La Liga także klasykiem Athletic Bilbao vs FC Barcelona. Serie A, która inauguruje swoje rozgrywki za tydzień, już w drugiej kolejce rzuca to, co ma najlepsze – Juventus vs Napoli (a dodatkowo Lazio vs AS Roma). Tylko Niemcy nie korzystają z okazji przyciągnięcia od początku kibiców, bo dopiero w czwartej kolejce mamy hit, a nawet dwa Dortmund vs Leverkusen oraz RB Lipsk vs Bayern Monachium. Czwarta kolejka w Hiszpanii to starcie m.in. Barcelony z Valencią, a we Włoszech AC Milanu z Interem. Różnie jak widać podchodzą do układania terminarza komórki odpowiedzialne za to w poszczególnych ligach. Bardzo podoba mi się koncepcja Serie A, aby od razu z grubej rury wystartować. Nikt jednak nie robi tego lepiej niż Premier League – cztery hity w cztery kolejki. Przecież nic nie szkodzi choćby w Hiszpanii łączyć w pary od razu Barcelony, Realu, Atletico, Valencii czy Sevilli. Tam najlepsze dania podadzą w środku sezonu, co ciekawe z miesięcznym odstępem:

28 września – Atletico Madryt – Real Madryt,
26 października – FC Barcelona – Real Madryt,
30 listopada – Atletico Madryt – FC Barcelona.

Czy Florentino Perez zaproponuje ofertę Last Minute?

Transfer Donny van de Beeka do Realu Madryt jest zaskakujący. 60 mln euro to sporo, jak na zawodnika, który dzisiaj nie będzie w stanie na równi rywalizować z wielkim trio Luka Modrić, Toni Kroos i Casemiro. Oczywiście, zawodników, którzy mogliby to zrobić nie jest zbyt wielu, bo mówimy o szkielecie najbardziej utytułowanego klubu europy, ale przecież to Real Madryt. Zaskakujący w tej transakcji jest także moment. Zinedine Zidane chce Paula Pogbę, to wiedzą wszyscy. Florentino Perez nie może się dogadać z Manchesterem United w kwestii ceny. Francuz trzy lata temu został mocno przepłacony, stając się najdroższym piłkarzem świata (105 mln euro). Dzisiaj, za nieco mniejsze kwoty pozyskiwani są nawet środkowi obrońcy:

Harry Maguire 87 mln euro (2019),
Matthijs de Ligt 85,5 mln euro (2019),
Virgil van Dijk 84,65 mln euro (2018),
Lucas Hernández 80 mln euro (2019),
Aymeric Laporte 65 mln euro (2018).

Transfer 26 letniego mistrza świata może oscylować w granicach 150 mln euro. W odpowiednim systemie (patrz trenerze) można z niego wydobyć najlepsze cechy. Widać to było w reprezentacji Francji seniorów (Didier Deschamps), u-20 (Pierre Mankowski) czy Juventusie (Antonio Conte i Massimiliano Allegri). W tych reprezentacjach Pogba należał do najlepszych zawodników na świecie, zresztą dzisiaj z uwagi na niezrozumiałą politykę transferową oraz brak wyników (szóste miejsce w Premier League i zaledwie gra w Lidze Europy), Manchester United jest dla Pogby za mały. Tymczasem Real w lecie mocno zainwestował w młodzież oraz pozyskał nowego lidera, którego brakowało po odejściu Cristiano Ronaldo:

Eden Hazard 100,00 mln euro
Luka Jovic 60,00 mln euro
Éder Militão 50,00 mln euro
Ferland Mendy 48,00 mln euro,
Rodrygo 45,00 mln euro.

W sumie 303 miliony euro na pięciu piłkarzy mają być transferami na miarę lata 2009:

Cristiano Ronaldo 94,00 mln euro,
Kaká 67,00 mln euro,
Karim Benzema 35,00 mln euro,
Xabi Alonso 34,50 mln euro,
Raúl Albiol 15,00 mln euro,
Álvaro Negredo 5,00 mln euro,
Esteban Granero 4,00 mln euro,
Álvaro Arbeloa 4,00 mln euro.

Królewscy oczywiście chcieliby teraz odchudzić kadrę, jednak typowani do odejścia: James Rodriguez (wiązany m.in z Napoli i Atletico Madryt), Isco (Juventus), Gareth Bale (Bayern Monachium, Jiangsu Suning) dalej figurują w kadrze, a Marco Asensio za którego rok temu Liverpool proponował 180 mln euro (miał pieniądze z transferu Coutinhio) zerwał więzadło w lewym kolanie i będzie pauzować cały sezon. To sprawia, że z zaplanowanych milionów, do kasy wpłynęło zaledwie 115 mln euro z tytułu sprzedaży: Mateo Kovacicia (Chelsea), Marcosa Llorenta (Atletico), Raula de Tomasa (Benfica) i Theo Hernandeza (AC Milan). Oczywiście, nikt publicznie nie poda do wiadomości braku wolnych środków Realu, ale jak inaczej traktować zakontraktowanie van de Beeka oraz plotki, w których proponowani są zawodnicy wyłącznie na wymianę z dopłatą:

James Rodriguez + kasa za Paula Pogbę
Gareth Bale lub Isco za Paula Pogbę.
James Rodriguez lub Gareth Bale + kasa za Neymara,
Marco Asensio (przed kontuzją) + kasa za Sadio Mane.

Nie ma także w Realu Madryt spekulacji odnośnie transferu Kyliana Mbappe, jeszcze gdzieś przebąkuje się o pozyskaniu Christiana Eriksena, który dałby rzeczywiście nową jakość dla trio pomocników, ale znając Prezesa Tottenhamu Daniela Levy’ego tanio nie będzie. Wydaje się, że nie po to Tottenham przetrwał poprzedni sezon bez zakupów (stabilizacja zapewniała im finał Ligi Mistrzów), aby sprzedać swojego drugiego najlepszego zawodnika. Zresztą, od transferu.. Bale’a, Levy nie sprzedał podstawowego zawodnika za wyjątkiem Kyle’a Walkera do Manchesteru City. Oczywiście Levy to wybitny strateg i być może rekordowy transfer w historii klubu, czyli pozyskanie środkowego pomocnika z Olympique Lyon Tanguy’a Ndombélé ma być jakimś zabezpieczeniem na wypadek odejścia Eriksena. Na dziś bardziej prawdopodobne jest to, że Ndombélé będzie wzmocnieniem pary Harry Winks i Moussa Sissoko, choć nie wykluczam desperacji Florentino Pereza np. gotówka i Isco. Na podobną ofertę last minute liczy zapewne Ed Woodward, który nie musi sprzedawać Pogby, aby np. ratować budżet. Okno transferowe w Anglii jest otwarte do czwartku, do godziny 18.00. Najprawdopodobniej wtedy dowiemy się, czy Florentino Perez je wygrał, czy przegrał.