Euroliga powiedziała pas

Sezony Euroligi i EuroCupu zostały dzisiaj anulowane, co oznacza, że drużyny nie wrócą w czerwcu lub lipcu na parkiet i w konsekwencji, nie poznamy także mistrza. Szkoda wszystkich, przede wszystkim:

  1. Efesu, który był zdecydowanie najlepszy w tym sezonie:

Anadolu Efes Istanbul 24-4
Real Madryt 22-6
FC Barcelona 22-6
CSKA Moskwa 19-9
Maccabi FOX Tel Aviv 19-9

i miał szansę na pierwszy w historii tytuł w Eurolidze. Prowadzony przez najlepszego zawodnika rozgrywek Shane’a Larkina, w dodatku najlepszego strzelca i zawodnika z najlepszym wskaźnikiem efektywności grał znakomita ofenywna koszykówkę. Larkin cztery razy z rzędu został zawodnikiem kolejki, a w spotkaniu z Bayernem rzucił 49 punktów (!) bijąc rekord Euroligi.

2. Kibiców którzy byli świadkami 28 świetnych kolejek, z indywidualnościami, dobrymi zespołami i historiami, a niedawne odejścia gwiazd do NBA (Doncic, Bogdanovic) wyjątkowo wzmocniło myślenie o niej, jako o silnej lidze. Znakomicie wypromowany w internecie produkt, nie konkurował z NBA bo nie mógł – był bardziej alternatywą dla kibica, który chce oglądać wysoki poziom i uporządkowaną koszykówkę na żywo, nie zarywając nocy. Nie moglem się doczekać ćwierćfinałów CSKA z Maccabi oraz Final Four w Kolonii z dowolnymi parami.

3. Zarządający Euroligą, bo gdy okazało się chwile wcześniej, ze większość klubów chce powrotu, ale zawodnicy nie chcą grac, możliwy był najgorszy scenariusz. A ponieważ do wznowienia sezonu potrzebna byla zgoda wszystkich klubów, trudno bylo negocjować. Nie pomógł regulamin chroniący zawodników, którzy mieli zapewnione aż 80% pensji, a przy opcji powrotu 85%. Zawodnicy nie zaryzykowali gry dla 5% i ewentualnych kontuzji, oficjalnie ze strachu przed Covid-19. Nie ważne, że kolejne gospodarki wracają do codzienności, a do tego zawodnicy NBA bardzo chcą grać. Kluby straciły możliwość negocjowania i z zazdrością patrzyły na ACB, która rusza 17 czerwca. Wtedy rozpocznie się turniej – 33 mecze (dwie grupy sześcioosobowe w formacie każdy z każdym, dwa półfinały i finał) w dwa tygodnie. A ponieważ VTB wcześniej anulowała sezon, zostaną tylko w grze liga niemiecka i izraelska.

Po raz pierwszy od lat Euroliga poległa. Wiadomo, że nowy sezon ruszy 1 października w niezmienionym składzie drużyn. Zapewne zmienią regulamin, który uwzględni nową rzeczywistość, jednak przy takiej ewentualności zawsze zagraniczni zawodnicy rozjadą się po świecie i trudno będzie ich zebrać z powrotem. To wizerunkowa i finansowa wtopa machiny, na którą z niedawno zzazdrością patrzyły najlepsze kluby piłkarskie, o czym pisałem 18 miesięcy temu przy okazji artykułu w Der Spiegel:

Format nowej ligi byłby podobny do koszykarskiej Euroligi – 16 drużyn gra każdy z każdym, w sumie 30 meczów, a następnie faza pucharowa. Podobieństw jest więcej, bo koszykarska Euroliga swój główny produkt utrzymuje niezależnie od FIBA, ze specjalnymi zaproszeniami dla wybranych klubów (założyciele grają stale), ale trwa to na tyle długo, że nikogo nie dziwi kolejny pojedynek Realu z Barceloną.