Bibbins niespodziewanie odchodzi z Legii, ale w trakcie poprzedniego sezonu z #plkpl także odchodziły gwiazdy

Justin Bibbins moim zdaniem najlepszy zawodnik Energa Basket Liga w sezonie 2020/21 nieoczekiwanie odchodzi z Legii Warszawa do Elan Bearnais Pau-Orthez, typowego średniaka z dużo lepszej ligi. Bibbins to czwarty strzelec EBL i czwarty asystent, mały generał mierzący 173 cm wicelidera Legii Warszawa (18,5 punktu i notował 7 asyst.), która po odejściu Michała Sokołowskiego do De’Longhi Treviso Basket traci w ciągu 1,5 miesiąca swojego drugiego lidera. Zaznaczam, że to nie jest Pau-Orthez z przełomu wieku, gdy grał u nich Antoine Rigaudeau (po wyjeździe z Francji wygrywał dwukrotnie Euroligę w Vitusie Bologna), Laurent Foirest (srebro na Igrzyskach 2000), a później duet, który później radził sobie w NBA – Mickael Pietrus (zawodnik rotacji Warriors 2007 eliminujących Mavs i Magic 2009 w finałach z Lakers) i Boris Diaw (mistrz NBA 2014, ponad 1000 meczów zza oceanem).
Bibbins we francuskim klubie zastąpi Shannona Evansa, który odszedł po czterech meczach (średnie 20,5 pkt., 7,8 as.,) do piątego zespołu ligi tureckiej Bahcesehir Basketball, w którym grają m.in. Erick Green (43 mecze w Nuggets, później Olympiakos, Valencia Basket, Fenerbahce) i Thomas Robinson (5 pick 2012 z Kings, później kilka klubów NBA, Chimki Moskwa i kilka klubów w Chinach). Typowy łańcuszek – jeden zawodnik za drugiego, a ponieważ Turcy zapłacili odstępne, to klub z Francji, który rok temu mierzył się z Anwilem w Lidze Mistrzów (raz wygrywając i raz przegrywając, remisując w małych punktach) mógł wykupić zawodnika Legii. Niestety nie jest to pierwszy przypadek, gdy w trakcie sezonu odchodzi gwiazda Energa Basket Ligi , bo w poprzednim roku wyjeżdżali:
Tony Wroten
Anwil Włocławek -> Joventut Badalona (Hiszpania)
Średnie w EBL: 12.1 pkt., 6,1 as.
Dominic Artis
MKS Dąbrowa Górnicza -> Cedevita Olimpija (Słowenia)
Średnie w EBL: 21,6 pkt., 5.8 as.
Robert Johnson
MKS Dąbrowa Górnicza -> Parma Basket Perm (Rosja)
Średnie w EBL: 20.2 pkt., 7.3 zb., 5.8 as.

Nieudany rewanż naszych koszykarzy z Izraelem #koszkadra

Bez Tomasza Gielo, ale z Mateuszem Ponitką przystępowaliśmy do meczu z Izraelem w Eliminacjach Mistrzostw Europy 2022. To drugie spotykanie w białoczerwoni w bańce w Walencji i zarazem rewanż za przegraną z Izraelem w Gliwicach na początku roku. Piątka bez niespodzianki: Łukasz Koszarek, Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski, Aaron Cel, Adam Hrycaniuk. Czyli Michał Michalak, który w zastępstwie Ponitki wystąpił w piątce zaczyna na ławce. Izrael jest faworytem, bo nie tylko wygrał pierwszego spotkania, ale także zwyciężył w sobotę z Hiszpanią i miał bilans 3-0. W meczu nie wystąpił niestety największy gwiazdor Deni Avdija, który przygotowuje się do debiutanckiego sezonu w Washington Wizards (9 wybór w 2020) ale zagra Gal Mekel, który w pierwszym meczu rzucił nam 11 punktów i zaliczył 10 asyst. Mekel to jedyny zawodnik w tym meczu mający za sobą grę w NBA – zagrał 31 spotkań w Dallas w sezonie 2013/14 i cztery w Pelicans sezon później. Na debiut czeka Yam Madar (47 wybór w 2020 do Boston Celtics), który jest na ławce Izraela. Czyli Izrael ma trochę większy potencjał, także ze względu na Maccabi FOX Tel Awiw występujący w Eurolidze. Pierwsze trzy punkty to podanie Tamira Blatta do Jake`a Cohena zakończone 2+1, a podanie pomiędzy Ponitkę a Hrycaniuka zapowiadało, że nie będzie to spotkanie jak z Rumunią, kiedy wszystko nam wychodziło. Odpowiedział Sokołowski wjazdem pod kosz i trójką. Sokołowski jest w wysokiej formie i był liderem meczu z Rumunią. Z kolei Ponitka, dla którego to dopiero pierwszy mecz tych eliminacji, źle wszedł w mecz -dwa pierwsze rzuty niecelnie, później nie dolot za trzy. Izrael traci piłkę przy podaniach, nie trafia także Koszarek za trzy. Polacy dzielą się dobrze piłką, ale nie ma dokładności w wykończeniu, choćby dwukrotnie Hrycaniuk nie łapie piłki pod koszem. Koszarek wymusza rzut w ostatniej sekundzie akcji. Zmiana Hrycaniuka za Kuliga, który nie trafił pierwszej akcji. Ale w kolejnej znalazł świetnie mobilnego Cela. Izrael jest nieskuteczny za trzy punkty 0/3, a Polacy zdobywają powoli punkty i przy wyniku 11-7 czas bierze Oded Kattas, król strzelców Eurobasketu 1997. Izrael po 3,5 minutach przełamał Idan Zalmanson. Przeciwnicy dobrze bronią, ale my także im pomagamy – Kulig airball a Zyskowski rzucił zza kosza w tylną jego konstrukcje. Osobiste trafia Kulig i Yam Madar a brak punktów Polski z gry po 3,5 minutach przełamuje wsadem po wejściu do linii Ponitka, który porwał ławkę kadrowiczów. W końcówce trafił Tomer Ginat po wejściu z faulem i prowadzimy dwoma punktami 16-18.
Zaczynamy kwartę od uruchomienia Kuliga do Ponitki. Izrael konsekwentnie rzuca za trzy, ale nadal nie trafia. Ponitka wziął na plecy rywala i uruchomił się jednym obrotem na kosz, niestety faulowany przestrzelił oba osobiste. Świetnie wszedł Michalak z faulem pod kosz, który gra na obwodzie obok Ponitki i Koszarka. Wchodzi Olejniczak i od razu Koszarek uruchomił gracza Trefla, który kończy półhakiem. Izrael nie trafia 11 kolejnego rzutu za trzy. Olejniczak jest ogromny i także w spotkaniu z Izraelem i pokazuje siłę zbierając piłkę nad środkowym rywali, praktycznie go demolując. Na boisku wchodzi Łączyński, który trafia z odchylenia, ale także nie potrzebnie fauluje za trzy Yiftaha Ziv po wyrzuceniu piłki. Izrael powoli odrabia stratę a po akcji Cohena 2+1 już tylko 27-26. Za chwilę także za trzy trafia Gal Mekel w dwunastej próbie rywali. Polacy trafiają tylko trochę lepiej, bo 1/7. Niedokładnie niestety egzekwujemy rzuty wolne, a w kontrze sam z koszem nie trafia Aaron Cel. Zasypiamy także pod koszem niepilnowany jest Zalmanson. Zamiast prowadzenia jest strata trzech punktów a po stracie Łączyńskiego punkty Ziva i czas dla Mike`a Taylora, dla którego to setne spotkanie w roli trenera kadry. Po przerwie blisko straty Ponitka i wymuszona niecelna trójka Sokołowskiego. Wejście na siłę gracza Universo Treviso Basket zmniejsza przewagę do trzech punktów, ale zaczarował naszych zawodników Ziv wchodząc po zasłonach niepilnowany pod kosza, a po chwili trafiając trójkę. Przewaga niepokojąco rośnie do 30-39. Wolnych nie trafia Ponitka w sumie czterech, w odpowiedzi na kosz wchodzi Ziv, który zdobył dziewięć punktów w kwarcie a na koniec Kulig po zbiórce w ataku zmniejsza przewagę. Niecelnie rzucał Jarosław Zyskowski, który w meczu jeszcze nie trafił. Do przerwy 32-41, przegrana kwarta 14-25. Kilka rzeczy widać było od razu – bierność naszych rezerwowych rozgrywających w obronie, w której także Kulig był zagubiony. Ponitka nie trafia rzutów wolnych, brakuje trójek Michalaka, Gruszeckiego i Koszarka. Być może nieobecni A.J. Slaughter i Adam Waczyński poprawiliby wynik 1/10 z za 3. Cel był najlepszym zawodnik w pierwszej połowie. Z prowadzenia 27-20, na przerwę schodzimy z dziewięciopunktową stratą 32-41. Dobrze, że Izrael trafił tylko 2 z 14 rzutów za trzy, bo do przerwy mogliśmy być Rumunią z sobotniego meczu
W trzeciej kwarta od razu trafia Cohen 2+1 po faulu Hrycaniuka. Sokołowski jest zablokowany przez Bena Cartera, ale odpowiadają trafieniem Cel, trójką Ponitka i osobistymi Sokołowski. Szybki run i 39-44. Niestety Guy Pnini zupełnie niepilnowany trafia za trzy. Czwarte przewinienie, tym razem w ataku zaliczył wpadając na Sokołowskiego Cohen w 34 minucie będąc najskuteczniej zawodnikiem meczu 11 punktów. Świetnie gra na tablicach Aaron Cel. Mamy problem ze środkowymi, nie radzi sobie Hrycaniuk a zmiennik Kulig daje się zablokować. Niestety Mekel trafia za trzy i znowu jest przewaga dwucyfrowa. Po przerwie Taylora za trzy trafia Koszarek, a chwilę później Zalmanson notuje czwarte przewinienie. Izrael gra bez środkowych, a Polska pracuje na przewinieniach rywali. Przeciwnicy już w połowie kwarty są za limitem i zmniejszamy przewagę do 46-50.Wreszcie mamy skuteczna kontrę po przechwycie Ponitki i punktach Michalaka. Intensywny moment, kosz za kosz. Po błędzie w ataku – niedokładnym podaniu Michalaka do Kuliga nie wracamy do obrony, potem błąd kroków zawodnika Polskiego Cukru Toruń. Zamiast posiadania i czterech punktów straty, tracimy punktu i jest siedem straty, a za chwilę Blatt trafia za trzy już 50-62. Pod koniec niecelny rzut Michalaka dobija Kulig i przegrywamy kwartę jednym punktem a na ostatnie dziesięć minut wychodzimy tracąc dziesięć punktów. Był dobry fragment przy obniżeniu składu z Sokołowskim na PF, wymuszaliśmy faule i straty, ale kilka niecelnych rzutów i kontry Izraela utrzymują dwupunktowe przewagi.
Czwartą kwartę zaczyna Ponitka wejściem z faulem. Na środku jest Hrycaniuk., któremu gwiżdżą kroki pod koszem. Kiedy wygląda na to, że gonimy, popełniamy prosty błąd. trójkę trafia Ponitka i już ma na koncie15 punktów, trafia także Sokołowski i ma już 12 punktów. Dwie celne trójki w dwóch kolejnych akcjach i już tylko cztery punkty przewagi. Czas dla Kattasha, wrócił Cohen. Od razu Ponitka niecelnie wchodzi na Cohena, ale ten nie fauluje. Mamy jest zaczarowaną różnicę czterech punktów, której nie możemy przełamać, a przechwyt Zyskowskiego traci Michalak. Jest nerwowo, Izrael rzuca i zbiera, ale nie trafia i ponownie rzuca. Wynik 61-65 utrzymuje się przez trzy minuty. Mamy czwarty faul Hrycaniuka przy zbiórce w obronie. Osobiste wykorzystuje Cohen a później Golan Gutt wykorzystuje trójkę. Tego nam brakowało a z czterech punktów zrobiło się dziewięć. Zyskowski ma w 15 minut 0/7 z gry, jedną zbiórkę i jest bez asysty. Czas dla Taylora na cztery minuty do końca. Trójkę trafia Ponitka, który przy 6 punktowej stracie jest +11. Niestety zawodnik BC Zenit Saint Petersburg nie trafia kolejnej trójki, a dokładnie nie dorzuca do kosza, na trzy minuty do końca, co robi po raz drugi w tym meczu. Trafia za trzy Sokołowski i przekraczamy magiczną granice czterech punktów straty. Jest 153 sekundy do końca i trzy punkty straty. Jeden wykorzystany osobisty Cohena, ale przechwyt Poniki, wsad i dwa punkty straty. Zbiórka Kuliga i piłka do Ponitki. Ten plecami gra z Guttem, faul i tylko jeden wykorzystany wolny. Punkt straty na minutę do końca. Za trzy trafia doświadczony Pnini, który uciszył biało czerwonych. Nie potrafimy zagrać akcji rozrysowanej przez Taylora – Sokołowski dostaje piłkę pod koszem zamiast grać na obwodzie trójkę z czystej pozycji. Izraelczycy trafiają osobiste Mekel a potem Ponitka nie trafia rzutu na siłę za trzy. Słaba końcówka. Ponitka 4/9 z osobistych. – właśnie skutecznością przegraliśmy spotkanie, zarówno za jeden (71% vs 86%) i za dwa (46% vs 50%) Ostatnie akcje powinny wyglądać inaczej, choć zadecydowała trójka Pniniego. Zawiedli rezerwowi – bez punktu Zyskowski, Gruszecki, Kolenda i starter Hrycaniuk. W Izraelu trafiało 11 z 12 zawodników, co wystarczyło pokonać Polskę po raz drugi w eliminacjach awansując do mistrzostw Europy.
Izrael – Polska 78-72
Polska: Mateusz Ponitka 23, Michał Sokołowski 15, Damian Kulig 11, Michał Michalak 9, Łukasz Koszarek 5, Aaron Cel 5, Dominik Olejniczak 2, Kamil Łączyński 2, Jarosław Zyskowski 0, Adam Hrycaniuk 0, Łukasz Kolenda 0, Karol Gruszecki 0,
Najlepszy zawodnik: Mateusz Ponitka 23 pkt., 4 zb., 2 as., 2 prz., +11
Statystyka meczu: Polska bez Mateusz Ponitki w 8:10 min zanotowała -17

Listopadowy Arsenal Londyn nie zakwalifikuje się nawet do Ligi Europy

Gdy w maju 2018 z klubu odchodził Arsene Wenger jedni płakali, inni liczyli na powrót do topu Europy, do której francuz nie był w stanie mentalnie wrócić. Zakończyła się 22-letnia era, która swój szczyt miała w latach 2004-2006, kiedy Arsenal wygrał nie przegrywając żadnego spotkania w lidze (26 zwycięstw i 12 remisów), Mistrzostwo Anglii a dwa lata później prowadził w finale Ligi Mistrzów do 76 minuty z FC Barceloną. Jedenaście lat później mało kto o tym pamiętał, bo piąte miejsce w sezonie 2016–17 odbierano za policzek dla tak wielkiego klubu. Wielkiego jedynie z nazwy, w praktyce giganta marketingowego a w gabinetach transferowych spasionego kota przekonanego o swojej wielkości w złotej klatce. Gdy z niej wychodził, dostawał w policzek z lewej i prawej, nie tylko na boisku. Odejście w 2012 roku ówczesnego króla strzelców Premier League Robina van Persie z perspektywy czasu było początkiem końca tej drużyny. Owszem, Arsenal miał wiele razy pecha i z niewytłumaczalnych względów nie odpalili Nicolas Pepe (2019), Alexandre Lacazette (2017), Lucas Perez (2016), Lukas Podolski (2012) czy Olivier Giroud (2012). Finalnie liczy się wynik, ale tego nie było, tak samo jak czwartego miejsca, o którym przez laty żartowano z Wengera.

Po wczorajszym meczu z przegranym 1-2 z Wolverhampton Wanderers, klub jest na 14 miejscu i do wymiany jest większość zawodników oraz trener Mikel Arteta. Były defensywny pomocnik The Gunners jest protegowanym Pepa Guardioli i miał być także jego zastępcą w Manchesterze City. Nie okazał się jednak królikiem z kapelusza, tylko trenerem z co najmniej półki niżej – tutaj pasuje analogia do kariery zawodniczej. Arteta jako wychowanej FC Barcelony nigdy w niej nie zadebiutował.

Na papierze Arsenal ma nadal mocne nazwiska, ale określenie „na papierze” nie pojawia się przypadkowo. Być może chodzi o chemię, pomysł lub sprawienie, aby zagrali lepiej w nowym klubie, niż starym. Dla obecnych zawodników klubu Arsenal to marka ich młodości, ale dzisiaj raczej przystanek transferowy do giganta Premier League, żadne top6. jeśli takowe określenie jeszcze funkcjonuje to raczej z Leicester City (obecnie czwarte miejsce, w poprzednim sezonie piąte) niż z Arsenalem.

Po poprzednim sezonie, gdy Arsenal zakończył sezon a ósmym miejscu (najgorszym od 1995, czyli sprzed ery Wengera), kupiono m.in. 32-letniego Williana, 22-letniego stopera Gabriela i 27 letniego defensywnego pomocnika Thomasa Partey (za 50 mln euro). Pozostali zawodnicy nie zagrali w tym sezonie w Premier League. Przy letnich transferach Chelsea (Kai Havertz, Timo Werner, Ben Chilwell, Hakim Ziyech, Edouard Mendy) czy Manchesteru United (Donny van de Beek, Edinson Cavani) wygląda to blado, zwłaszcza, że to z tymi drużynami Arsenal miał toczyć boję o Ligę Mistrzów, a dwa pierwsze miejsce były niejako zarezerwowane dla Liverpoolu i Manchesteru City. W to wszytko wmieszał się Tottenham Jose Mourinho, który jest liderem po 10 kolejkach.

Arsenal czeka ogromna przebudowa, nie da się uzupełniając skład defensywnymi zawodnikami zbudować drużynę na szóstkę w Anglii, nie mówiąc o czwórce. Liga Mistrzów dawno odjechała, a za chwilę także Liga Europy, gdzie Arsenal w ostatnich trzech edycjach przegrywał m.in. z Olympiakosem SFP, BATE Borysów, 1. FC Köln i Ostersunds FK.

Czasy Wengera, Thierrego Henry i Patricka Vieiry długo nie wrócą, chyba, że przyjdzie szejk z walizką pieniędzy. Ściągnięci w lecie defensywni zawodnicy nie rozwiązują podstawowego problemu – bramek. Arsenal strzelił ich w 10 meczach zaledwie 10. ofensywne trio, za które zapłacono 196,75 mln euro zawodzi:

Alexandre Lacazette – 3 bramki w 8 meczach,
Pierre-Emerick Aubameyang – 2 bramki w 10 meczach,
Nicolas Pepe – 1 bramka w 8 meczach.

Miało być jak w Liverpoolu, różnica jest taka, że Roberto Firmino, Mohamed Salah i Sadio Mane rozwinęli się pod okiem Jurgena Kloppa, a z piłkarzy The Gunners jedynie Aubameyang zrobili progres w stosunku do oczekiwań. Pozostali osiedli na laurach.

[historia] listopadowe rozkminy.blog 2017, 2018 i 2019

Zachęcam do przypomnienia sobie rozkmin, które pojawiły się na blogu w ubiegłych latach.


2019

Nieoczekiwana zmiana miejsc – Mourinho za Pochettino #Tottenham

Erik ten Hag – chce go pół Europy, a on najbliżej ma do Bayernu Monachium

Stelmet deklasuje Anwil, czyli domek z kart się rozsypał, Żan Tabak ograł Igora Miličića, a Milovanović i Worten powinni odejść


2018

50 D-Rose w Halloween

Bomba od Der Spiegel – Superliga? trzymam kciuki, ale mam sporo wątpliwości

Ainge nie będzie miał skrupułów wymienić Irvinga (i Haywarda)


2017

Lewandowski nadal powinien być celem Realu

o Arturze Borucu będę synowi opowiadać

Świat bez barwnego ptaka Janusza Wójcika

Łatwe zwycięstwo Polski z Rumunią mimo braku Mateusza Ponitki #koszkadra

Polacy po przerwie związanej z koronawirusem, ponad dziewięciu miesiącach wrócili do eliminacji Eurobasketu 2022. Do meczu przystępowaliśmy bez Mateusza Ponitki, który otrzymał niejednoznaczny wynik testu na Koronawirusa. Zaczęliśmy piątką Łukasz Koszarek, Michał Michalak, Michał Sokołowski, Aaron Cel, Adam Hrycaniuk, czyli piątką bez A.J. Slaughtera, Adama Waczyńskiego i Ponitki – trzech najlepszych zawodników reprezentacji. Pierwsza akcja Polaków to izolacja dla Cela i niecelny rzut. Druga to rozegranie akcji Koszarka i podanie do Michalaka. Polska gra nieskutecznie, nie trafia z kontry Koszarek, nie trafia trójki Cel. Przez prawie trzy minuty żadna z drużyn nie trafiła z gry. Trójką przełamuje wynik prawie 37-letni Koszarek, który także obsłużył Hrycaniuka a ten duet grał ze sobą w klubie przez siedem lat (Asseco Prokom Gdynia i Stelmet Zielona Góra w latach 2012-2019). Minął pierwszy stres, wchodzi Damian Kulig, który od razu gra 1 na 1. Kulig ma znakomity sezon – jest szóstym strzelcem w lidze (17,9 pkt), trzeci eval i został graczem października. Po jego osobistych Polska prowadzi 8-0. Taylor dobrze rotuje, bo na parkiecie są już Tomasz Gielo i Łukasz Kolenda. Ten drugi wchodzi na kosz i już 10-0. Rumunia dalej bez punktów i czas dla trenera Tudora Costescu. Po przerwie melduje się na parkiecie Gruszecki i Zyskowski -tak wygląd a rotacja Taylora. Kulig trafia trójkę i jest 15-0. Przeciwników przełamał Radu Virna (Steaua CSM EximBank Bucuresti) w ósmej minucie. Jeśli mieliśmy wątpliwości czy bez liderów poradzimy sobie z Rumunią to pierwsza kwarta pokazała, że nie. Rumuni są tak sfrustrowani, że faulują w ataku przy wyjściu z piłką albo na zbiórce w ataku. grają indywidualnie, jeden na jeden i rezygnują z podań do wykreowania akcji, co przynosi im punkty. Odpowiadamy dwoma trójkami Gielo z obu rogów boiska. 24-7.
W drugiej kwarcie pojawili się Olejniczak i Łączyński, czyli cala kadra. Indywidualnie trafiają Gruszecki i Sokołowski, jest gigantyczna przewaga 28-7! Po dwóch skutecznych akcjach przeciwników, rozrzucenie i trójkę trafia Gruszecki. W Rumuni rozkręcił się Emanuel Cate (UCAM Murcia CB) grający na co dzień w Hiszpanii w mur ci. Teraz kryje go Cel, który dwukrotnie powstrzymał wyizolowanego Rumuna. Świetny moment Michalaka, który w kontrze założył siatkę pod nogami Rumuna a potem wychodzi do linii i przeciwnicy mogą tylko go faulować. Polacy wykorzystują otwarte pozycje, bo przeciwnicy podwajają podkoszowych i za trzy trafia Sokołowski. Co jakiś czas naturalizowany Amerykanin Richard Kris trafia po indywidualnych akcjach (na co dzień występujący w Zastalu Enea BC Zielona Góra), ale utrzymuje się 20 punktowa przewaga. Zaskakująco dwóch prostych piłek nie trafia Hrycaniuk i wchodzi Kulig. Aktywny jest Kolenda, który chętnie wchodzi na kosz i często też jest faulowany. Do przerwy Polska prowadzi 45-24 za sprawą świetnej gry za trzy 56%-15%, dużo mniejszej liczby strat 3-11 i egzekwujemy też znakomicie wolne 14/16 przeciwko 2/3 Izraela.
Po przerwie trafiamy dalej trójki, a zaczął Koszarek. Punktują także przeciwnicy, zupełnie inaczej wygląda rozpoczęcie kwarty – każdy rzut w tej części wpada do kosza, w tym Sokołowski kończy akcje z faulem i jest najskuteczniejszy z 13 punktami i 5 zbiórkami. U przeciwników Cate ma 6 punktów i 8 zbiórek. Cel dwukrotnie trafia dużym lobem nad Catem, który wchodzi skutecznie także do linii. Mamy złe wyprowadzenie piłki z własnej połowy przez Michalaka i po przechwycie trójkę Lucasa Tohatana (CSU Atlassib Sibiu). Zaskakujący prosty błąd w rozstrzygniętym meczu. Pod tablicami w ataku dwa razy zbiera Hrycaniuk, ale brakuje mu skuteczności, zawodnik Asseco Arki mógłby mieć już ponad 10 punktów. Polacy są w tym fragmencie nieskuteczni, zdobywają tylko jeden punkt Hrycaniuka z osobistych. Pod kosz wkręca się Michalak, ale w obronie nikt nie przejmuje jego zawodnika, który jest sam pod naszym koszem. Błędy też popełniają Rumuni, którzy nie łapią piłki po zbiórce w obronie. Po wznowieniu gry kontuzji nabawił się Gielo, który szybko zbiegł do masażysty. Nie wygląda to dobrze, a zawodnik dał dobrą zmianę, choć ostatecznie dwie trójki zamieniono na 5 punktów z uwagi na przekroczenie linii. Dużo gramy Łukaszem Kolendą, ma swoje minuty. Fajnie, że nie angażujemy liderów, gramy z Gruszeckim, Zyskowskim, Celem i Kuligiem. Grają wszyscy, punktują także – Zyskowski swoimi firmowymi zagraniami jest trudny do rozszyfrowania, trafia Kulig, a na koniec trójkę dołożył Gruszecki. Kolejna kwarta wygrana dla białoczerwonych 26-23, a na tablicy wynik 71-47.
Na początku czwartej kwarty pojawili się Łączyński i Olejniczak, który są 11 i 12 zawodnikami kadry. Taylor stawia w kolejnych meczów na swoich i rzadko, który zawodnik przebija się do rotacji. Zyskowski notuje dwie straty w pojedynku 1/1. Siłowo gra Sokołowski wchodząc na kosz Rumunów, który go faulują. Sokół chętnie korzysta z nieporozumień w obronie i ma 100% trafionych osobistych. W obronie świetna akcja zespołowa – wymuszenie strefową obroną błędu 24 sekund przeciwników. Polacy też potrafią rozrzucać po obwodzie piłkę, ale wolny Zyskowski nie trafia w narożniku. Mamy też trzy kolejne kontry po przechwytach, których nie wykorzystujemy, ale ciągle jest 26 punktów przewagi. Od samego początku drugiej połowy jest mniej zaangażowania, ale przechwytów jest sporo, bo czwarty (!) kolejny przechwyt wykorzystuje tym razem Zyskowski. Piłka dobrze chodzi pomiędzy Łączyńskim, Sokołowskimi i Zyskowskim w kontrze i już 30 punktów przewagi. Olejniczak niesamowicie zablokował Richarda jak ten biegł ten do kontry i będzie to w highlightach eliminacji. Taylor stawia na eksperyment – Łączyński na jedynce. Kolenda na dwójce i wykorzystuje mobilnego Olejniczaka. Gramy 4+1 ze środkowym Trefla, Zyskowskim na czwórce i Gruszeckim na trójce i powiększamy przewagę. Po wejściu pod kosz Łączyńskiego jest 35 punktów przewagi i zapunktowali wszyscy 12 zawodnicy. W Rumuni odpowiada za trzy Richard, który został najskuteczniejszym zawodnikiem rywali z 14 punktami.
Rumunia – Polska 61-91
Polska: Michał Sokołowski 17, Jarosław Zyskowski 13, Karol Gruszecki 9, Michał Michalak 9, Aaron Cel 8, Damian Kulig 7, Tomasz Gielo 7, Łukasz Koszarek 6, Dominik Olejniczak 4, Adam Hrycaniuk 4, Kamil Łączyński 3.
Najlepszy zawodnik: Michał Sokołowski 17 pkt., 7 zb., 3 as., 4 prz., +22