Nikt nie sprzedaje gorzej niż Barcelona

O transferze Philippe Coutinho mówiło się od dawna. Rekordowy transfer przychodzący FC Barcelony nie spełnił ogromnych oczekiwań po odejściu Neymara, z zastąpieniem go 1:1 włącznie. Od początku mówiono, że to nie ten kaliber, że nigdy nie miał takich liczb, że to inna pozycja na boisku niż lewoskrzydłowy. Już prędzej Ousmane Dembélé jest bardziej predysponowany do wchodzenia ze skrzydła i kończenia akcji, względnie asystowania. Gdy było jasne, że do Barcelony przyjdzie Antoine Griezmann, oznaczało to odejście Brazylijczyka.

Barcelona nie potrafi sprzedawać swoich gwiazd, to wiemy od dawna. Nikt nie przypuszczał, że w erze wielkich transferów nie znajdą się chętni wyłożyć za Coutinho ok. 100 mln euro. Na pierwszy rzut poszły PSG i Liverpool, skąd przyszedł. Długo miał być elementem transferu powrotnego Neymara, bo skoro przychodził za pieniądze z transferu, a jeden i drugi się nie sprawdził, to można ich zamienić z dopłatą. PSG nie miało ochoty na deal, w który włączali także wspomnianego Dembélé, Nelsona Semedo i Ivana Rakitićia. Potencjalnie czwórkę zawodników z pierwszej jedenastki. Klopp także szybko uciął temat, co oznacza po czasie bardziej chęć pozbycia się zawodnika niż transfer za ogromną kasę. Dla mnie zaskoczeniem była pasywna postawa Manchesteru United, ale tam transfery od dawna odbywają się w dziwny sposób (TUTAJ podsumowanie lata w tym m.in. ManU). W grze podobno był Tottenham, ale ostatecznie postawili na dwójkę Tanguy Ndombele, Giovani Lo Celso, a przy pozostawieniu w kadrze Christiana Eriksena, Dele Alli, Sona czy Lucasa Moura nie ma tam wolnego miejsca. Dodam, że Manchester City i Juventus nie byli zainteresowani transferem, a Chelsea ma karę transferową, czyli nagle zabrakło w Europie drużyny, która wyłoży 100 mln euro na stół. Gdzieś przebąkiwało się o Bayernie, ale Niemcy najpierw informowali przed okienkiem, że mają mnóstwo dogadanych piłkarzy, następnie całe lato romansowali z Leroy’em Sané, a po jego kontuzji w meczu Tarczy Wspólnoty sięgnęli po Ivana Perišićia oraz nieudolnie blefowali z transferami (a być może wypożyczeniami) piłkarzy Realu. Florentino Perez nie tylko z powodu finansowego Fair Play potrzebuje gotówki (TUTAJ), dlatego siadał do stołu z Karlem-Heinz Rummenigge w kontekście Garetha Bale’a czy Jamesa Rodrigueza. Ten drugi ostatnie dwa lata spędził na wypożyczeniu w Bayernie Monachium.

Na Philippe Coutinho n ie było chętnych, wiec Barcelona zdecydowała się na wariant oszczędnościowy – wypożyczenie do Bayernu Monachium. Po zakończeniu wypożyczenia, niemiecki klub będzie mógł wykupić Brazylijczyka, jednak nie będzie to obowiązkowe. Przyznam, że to dość dziwny ruch w taki sposób spieniężać zawodnika kupionego za 120 mln euro. Wygląda na to, że jeśli transfer nie wypali, jednym zyskiem będzie płacenie pensji przez inny klub. Coutinho to nie był mag futbolu, daleko mu było do piłkarza top10, nawet top20 na świecie. Ma za sobą nieudany pobyt w Interze Mediolan. Dobry piłkarz, który wskoczył na półkę wielkiego, nie z uwagi na postawę, tylko kwotę zakupu. Bayern niczym nie ryzykuje, może odtrąbić sukces i wzmocnienie kadry o zawodnika rozpoznawalnego, który po zakończeniu może zostać wykupiony. Raczej nie będzie, bo James Rodriguez nie został, a w tle mieliśmy gierki prezesów. Przyznam, że nieźle się ustawił Hasan Salihamidžić, dyrektor sportowy w Bayernie Monachium – będzie przejmować kontrakty gwiazd z obietnicą wykupów, co w erze 100 milionowych transfer brzmi jak niezły plan. I co z tego, że gwiazdy będą odchodzić. Minimalizują ryzyko nieudanego transferu i zapewniają zawodnikom pokroju Roberta Lewandowskiego odpowiednich partnerów. Płacenie 12 mln euro pensji, plus 20 mln za wypożyczenie za zawodnika kosztującego 19 miesięcy temu 145 mln – nikt nie sprzedaje gorzej niż Barcelona.

Na początek same sztosy, ale nie wszędzie

Z czołowych lig, pierwsza wystartowała francuska Ligue 1, a 15 minut później Premier League. W jaki sposób zachęcić widzą do oglądania swojej ligi po przerwie wakacyjnej? Pokazać to, co najlepsze. Tak zagrała Premier League, która w pierwszych czterech kolejkach sparowała ze sobą po jednym pojedynku drużyn z top6:

Manchester United vs Chelsea,
Manchester City vs Tottenham,
Liverpool vs Arsenal,
Arsenal vs Tottenham.

Francja rozpoczęła klasykiem AS Monaco vs Olympique Lyon, dzisiaj rusza La Liga także klasykiem Athletic Bilbao vs FC Barcelona. Serie A, która inauguruje swoje rozgrywki za tydzień, już w drugiej kolejce rzuca to, co ma najlepsze – Juventus vs Napoli (a dodatkowo Lazio vs AS Roma). Tylko Niemcy nie korzystają z okazji przyciągnięcia od początku kibiców, bo dopiero w czwartej kolejce mamy hit, a nawet dwa Dortmund vs Leverkusen oraz RB Lipsk vs Bayern Monachium. Czwarta kolejka w Hiszpanii to starcie m.in. Barcelony z Valencią, a we Włoszech AC Milanu z Interem. Różnie jak widać podchodzą do układania terminarza komórki odpowiedzialne za to w poszczególnych ligach. Bardzo podoba mi się koncepcja Serie A, aby od razu z grubej rury wystartować. Nikt jednak nie robi tego lepiej niż Premier League – cztery hity w cztery kolejki. Przecież nic nie szkodzi choćby w Hiszpanii łączyć w pary od razu Barcelony, Realu, Atletico, Valencii czy Sevilli. Tam najlepsze dania podadzą w środku sezonu, co ciekawe z miesięcznym odstępem:

28 września – Atletico Madryt – Real Madryt,
26 października – FC Barcelona – Real Madryt,
30 listopada – Atletico Madryt – FC Barcelona.

Porto musi iść drogą Ajaxu

Odpadnięcie FC Porto w trzeciej rundzie kwalifikacji to sensacja. Oczywiście, nie jest drużyna na miarę tej z 2004, kiedy wygrywała Ligę Mistrzów, ale to uznana firma, niekiedy najlepsza w Europie spoza pięciu najsilniejszych lig. Porto to nie tylko regularny uczestnik Ligi Mistrzów, to także drużyna, która potrafi wyjść z grupy, czasem nawet z pierwszego miejsca, jak w sezonach 2018/19 czy 2014/2015 oraz dwukrotnie w ostatnich pięciu sezonach dojść do ćwierćfinałów. W rankingu UEFA obejmującym ostatnie pięć sezonów, FC Porto zajmuje 10 miejsce, przed 11 Liverpoolem i 12 Chelsea Londyn.

Portugalia jako czołowa liga Europy ma zapewnione miejsce w Lidze Mistrzów na zasadach 1+1, jest także drugim największym zwycięzca zmiany regulaminu o rozstawieniu drużyn, po Rosji, która w rankingu UEFA jest szósta. Kiedyś mieliśmy ranking, który zestawia drużyny w fazie grupowej od 1 do 32 miejsca i dzieli co osiem, tworząc cztery koszyki. Od sezonu 2015/16 mistrzostwie pierwszych ośmiu lig z rankingu jest umieszczanych w pierwszym koszyku niezależnie od punktów, z zastrzeżeniem, że zwycięzca Ligi Mistrzów i zwycięzca Ligi Europy ma gwarantowane miejsce w pierwszym koszyku jeśli nie jest mistrzem w swoim kraju z czołowych lig, kosztem mistrza siódmej i ósmej ligi. Taka reguła obowiązuje od poprzedniego sezonu, a dopiero od drugiego koszyka decyduje ranking. W tym sezonie będziemy mieli takie drużyny w pierwszych dwóch koszykach:

1) FC Liverpool, Chelsea Londyn, FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn, Bayern Monachium, PSG, Zenit Petersburg,
2) Real Madryt, Atlético Madryt, Borussia Dortmund, Napoli, Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam (jeśli awansuje), Benfica,

Tym razem mistrzowie Portugalii i Ukrainy, odpowiednio siódmej i ósmej ligi są weryfikowani na podstawie rankingu, co oznacza grę z najlepszymi od fazy grupowej. FC Porto oczywiście nie ma abonamentu na wygrywanie w Primeira Liga, w ostatnich sześciu sezonach wygrała ją tylko raz (a pięc razy Benfica Lizbona), przez co trafiali w eliminacjach, w tzw. ścieżce ligowej na Lille OSC czy AS Romę, które ogrywali, więc odpadnięcie w tym sezonie z Krasnodarem to katastrofa dla klubu. Oczywiście Porto nie ma problemów finansowych, jest stałym dostarczycielem gwiazd do klubowych gigantów i jeden sezon w Lidze Europy wiele nie zmieni. Może to jednak oznaczać, że źródełko z utalentowanymi zawodnikami wysycha. Podobnie miał kilka lat temu Ajax Amsterdam, który nie grał przez trzy sezony w Lidze Mistrzów, ale zmienił politykę transferową i fantastycznie wrócił na salony w poprzednim sezonie. To może być jedyna droga, bo po sprzedaży Édera Militão za 50 mln euro do Realu Madryt, nie ma w kadrze Porto kolejnego młodego i utalentowanego zawodnika za którego Porto mogłoby zainkasować 30-40 milionów euro.

Degradacja sportowa Romelu Lukaku

Podsumowując ruchy przedsezonowe top6 w Anglii (TUTAJ), poświęciłem kilka liniek odnośnie Romelu Lukaku:

Dużą stratą jest odejście po dwóch latach z Manchesteru United Romelu Lukaku do Interu Mediolan. Lukaku nie spełnił ogromnych oczekiwań, które mieli kibice i szefowie United i można go dołączyć do grona zawodników zdecydowanie lepiej występującego w reprezentacji (81 występów, 48 goli) niż klubie. Od odejścia z Anderlechtu osiem lat temu, grał kolejno w Chelsea (zawiódł), West Brom (dobrze), Evertonie (bardzo dobrze, ostatni sezon 25 goli!) i ManU (zawiódł) i trudno określić, jak odnajdzie się w Interze Mediolan. To jednak strata United, bo traci swojego potencjalnie top2 zawodnika.

W Interze zmienił się trener – klub zrezygnował z usług Luciano Spallettiego, który dwukrotnie awansował do Ligi Mistrzów. Oczywiście nie podano do wiadomości powodów, ale wiadomo, że były konflikty z piłkarzami w tym z Mauro Iccardim i Joao Mario, do tego brak stylu oraz brak progresu. To zaskakujące, jak szybko zapomniano, co Spelletti zrobił dla klubu (TUTAJ) – powrócił po sześciu latach do Ligi Mistrzów, ale piłka jest bezlitosna. Czas na walkę o mistrzostwo pod wodzą Antonio Conte, jednego z najlepszych trenerów na rynku, ale równie wzbudzający konflikty. Conte preferuje ustawienie 3-5-2, co odczuł Ivan Perišić, od razu sprzedany do Bayernu. Czy w ataku zagra Lukaku z Iccardim? trudno prorokować, być może Lukaku jest typowany na pierwszego napastnika z Argentyńczykiem Lautaro Martínezem, a Iccardi jest już jedną nogą poza klubem? Problemem jest cena, swego czasu Iccardi wyceniany na 100 mln euro nie przeszedł do Realu Madryt, teraz miałby trafić do Juventusu lub Napoli i czysto sportowo ten transfer się broni, jednak problemy wizerunkowe m.in. z Wandą Narą, żoną i agentką piłkarza (niedoszły romans żony piłkarza z Marcelo Brozoviciem, wymuszanie podwyżki dla piłkarza) wcale nie oznaczają transferu. Tak było w zimie, kiedy Królewscy chcieli ratować fatalny sezon i poszukiwali zawodnika, który z miejsca zapewni braki, jednak wycofali się z negocjacji, z żona piłkarza.

Inter Mediolan to dla Lukaku degradacja sportowa, żadna gwiazda nie przechodzi dzisiaj z Premier League do Serie A, raczej wybiera pozostanie w klubie, a ścisły top wybiera Real (Luka Modrić, Gareth Bale, Eden Hazard) lub Barcelonę (Cesc Fabregas, Thierry Henry, Luis Suarez, Philippe Coutinho). Zwykle bywa na odwrót i zawodnicy Serie A głównie przez zarobki i poziom sportowy wybierają Anglię, a wszystko co nie nazywa się Juventus Turyn jest niżej w hierarchii. Zwolennicy transferu podkreślą, Inter będzie grać w Lidze Mistrzów, więc zobaczymy Lukaku na wielkiej scenie, w przeciwieństwie do Manchesteru United. W poprzednim sezonie niewiele zabrakło Interowi do wyjścia z grupy, w której mieli Barcelonę i Tottenham – w zasadzie jednego punktu, czyli zwycięstwa w ostatnim meczu z PSV Eindhoven (był remis), choć i ten dawał awans, jeśli Barcelona wygrałaby z Tottenhamem prowadząc 1-0. Ostatecznie Koguty wyrównały (85 min, Lucas Moura) i skończyły sezon w finale Ligi Mistrzów, a Inter spadł do Ligi Europy.

Frank Lampard ma czas

Frank Lampard – nowo mianowany trener Chelsea Londyn zaczął sezon od porażki. 0-4 na wyjezdzie z Manchesterem United oznacza, że przez fanami „The Blues” ciężki sezon. Jedyną dzisiaj nadzieją jest fakt, że tylko Pep Guardiola rozpoczynał sezon od zwycięstwa spośród trenerów top6 Premier League:

Josep Guardiola vs Sunderland 2 – 1
Jürgen Klopp vs Tottenham Hotspur 0 – 0
Mauricio Pochettino vs Everton 0 – 0
Ole Gunnar Solskjær vs West Ham United  0 – 2
Unai Emiry vs Manchester City  0 – 2

oczywiście żaden z nich nie przegrywał tak dotkliwie. W dodatku w jedenastce Chelsea na pierwszy mecz wyszli m.in. Mason Mount i Tammy Abraham w zeszłym sezonie zawodnicy.. Premiership. To spora zmiana w stosunku do transferów z ostatnich 16 sezonów (od kiedy zespół przejął Roman Abramowicz), spowodowana karą od FIFA. Karą za naruszenie przepisów dotyczących nieletnich piłkarzy jest zakaz transferowy w dwóch najbliższych oknach i 600 tys. franków szwajcarskich grzywny. Brak możliwości dokonywania transferów w Premier League to wyrok (Tottenham z poprzedniego sezonu jest wyjątkiem), choć Chelsea robiła dobra minę i próbowała się (bezskutecznie) odwoływać. Mając nad sobą topór transferowy, 2 stycznia sprowadzili jeden z największych talentów Christiana Pulisica, który do drużyny formalnie dołączył się lecie, a powrócili z wypożyczeń m.in Michy Batshuayi (Crystal Palace), Kurt Zouma (Everton), Tiemoue Bakayoko (AC Milan) oraz wspomniani Mason Mount (Derby) i Tammy Abraham (Aston Villa). Abraham to jeden z największych talentów szkółki Chelsea i bez zakazu, zapewne nie miałby szans zadebiutować w jedenastce już w pierwszej kolejce. Fani przyzwyczajeni do nazwisk światowego formatu, a w erze Abramowicza było ich kilku: Didier Drogba, Nicolas Anelka, Fernando Torres, Gonzago Higuain, sprawdzali statystyki z Premiership, aby dowiedzieć się, kto będzie ich pierwszą dziewiątką. Te akurat Abraham ma bardzo dobre – 25 bramek i trzy asysty, ale zderzenie z Premier League może być bezlitosne. Już w pierwszym meczu zobaczyliśmy go przeciwko najdroższemu obrońcy świata (Harry Maguire) i raczej sobie nie pograł.

Lampard na pewno dostanie czas w Chelsea, a jego ruchy (także błędne) nie będą tak komentowane jak innych trenerów. Przychodzi przecież legenda klubu – 648 meczów, 211 bramek, mnóstwo nagród indywidualnych, a drużynowo dwie najważniejsze – członek wielkiej Chelsea Jose Mourinho 2005, a także tej z 2012, która wygrała Ligę Mistrzów. Takiemu można wybaczyć wiele, zwłaszcza, że w styczniu także nie będzie transferów przychodzących. Lampard ma czas na ogrywanie zdolnej młodzieży, a tej nie brakuje. W dodatku zagra w Lidze Mistrzów i znając siłę Premier League dojdzie w niej do rozgrywek pucharowych. I te wyniki pozwolą zbilansować ewentualne niepowodzenia.

Sterling zameldował się w top10

Raheem Sterling z przytupem zaczął nowy sezon Premier League. Wybrany w zeszłym sezonie na piłkarza roku przez dziennikarzy, z nieznanych mi powodów nie jest wymieniany jako czołowy piłkarz świata, a nawet Premier League. Przeciez, gdy odchodził Eden Hazard do Realu Madryt, tak się o nim mówiło, podobnie jak o Virgilu van Dijku, Mohamedzie Salahu czy Harrym Keane. Ich się tytułuje najlepszym piłkarzem w zależności od pory sezonu, zapominając o piłkarzach Manchesteru City. Być może wynika to z siły kadry, względnie filozofii Pepa Guardioli, gdzie każdy z 20 zawodników jest istotny. Liderem jest raz Kun Aguero, raz Kevin De Bruyne, raz Sterling, a wcześniej Vincent Kompany. Być może przez rotację, żaden z piłkarzy Obywateli nie bywa w rankingach top10. To odwrotność gwiazd Liverpoolu, których dwóch/trzech jest w rankingach. Być może wynika to z braku sukcesów w Lidze Mistrzów, ale czy po ewentualnym historycznym sukcesie nagle pojawi się tam kilku zawodników Manchesteru City? Wątpię. Tam jest kilku zawodników ale Realu i Barcelony, jest Cristiano Ronaldo, Kylian Mbappe, są gwiazdy Liverpoolu.
Wspomniany Sterling w zeszłym sezonie zanotował 17 bramek i 12 asyst, sezon wcześniej 18 bramek i 15 asyst. Kosmiczne liczby zawodnika kojarzonego wcześniej z aferami z prostytutkami, ilością dzieci (może mieć nawet ósemkę) czy tatuażu z karabinem po zabitym ojcu. Czysto sportowo to brylant, który dojrzał u Pepa Guardioli do roli giganta. Gigantyczne liczby pokrywają się z gigantycznym kontraktem (300 tysięcy funtów tygodniowo), który także był omawiany.
Wracając do wczorajszej premiery – mecz z West Ham był popisem reprezentanta Anglii. Trzy bramki na start brzmią kosmicznie i zapowiada się rekordowy sezon. A Sterling z przytupem wskakuje do grona najlepszych piłkarzy świata.

Podsumowanie transferów – top6 Premier League 2019

Zastanawiałem się, kto wygrał okienko transferowe w Anglii. Czołowe drużyny chciały przede wszystkim utrzymać kadrę – w końcu zdobyli albo 97/98 punktów, albo grali w finale Ligi Mistrzów. Dla wielu wszystko idzie zgodnie z planem, dlatego spodziewałem się, ze Manchester United i Arsenal, czyli odpowiednio 6 i 5 drużyna poprzedniego sezonu poczyni najlepsze transfery. Z gry automatycznie odpadła Chelsea, choć powrót kilku zawodników z wypożyczenia i transfer zimowy Christiana Pulisicia, który zadebiutuje dopiero teraz, jest jakimś wzmocnieniem.

Analizując okienko, trzeba zweryfikować także straty. Czołowa szóstka dysponuje ogromnym budżetem i niewiele jest klubów w Europie, których stać na transfery bezpośrednio od nich. Takim klubem jest Real Madryt, ale przejście Edena Hazarda nikogo nie dziwi. Owszem to ogromna transakcja, top3 transferów nie tylko względem ceny ale i ważności w lecie 2019. Mowa o zawodniku top10 na świecie, którego ciężko zastąpić. Widzieliśmy to w zeszłym sezonie w.. Realu Madryt, w którym brak zastępstwa Cristiano Ronaldo oznaczał spory spadek. I tak niestety dla fanów The Blues będzie to wyglądać.

Poza Hazardem, z czołowych drużyn poprzedniego sezonu odeszli dobrzy zawodnicy, którzy nie łapali się do w pierwszego składu: Danilo (Manchester CIty -> Juventus), Danny Ings Liverpool -> Southampton, Kieran Tripper Tottenham -> Atletico Madryt). Dużą stratą jest odejście po dwóch latach z Manchesteru United Romelu Lukaku do Interu Mediolan. Lukaku nie spełnił ogromnych oczekiwań, które mieli kibice i szefowie United i można go dołączyć do grona zawodników zdecydowanie lepiej występującego w reprezentacji (81 występów, 48 goli) niż klubie. Od odejścia z Anderlechtu osiem lat temu, grał kolejno w Chelsea (zawiódł), West Brom (dobrze), Evertonie (bardzo dobrze, ostatni sezon 25 goli!) i ManU (zawiódł) i trudno określić, jak odnajdzie się w Interze Mediolan. To jednak strata United, bo traci swojego potencjalnie top2 zawodnika.

Najwiecej działo się w Arsenalu, który wreszcie idzie w dobrym kierunku. Owszem, odejście Laurenta Kościelnego było zaskakujące – kapitan Kanionierów nie dogadał się w kwestii finansowej, co przerodziło się w bunt i rezygnacje z wyjazdu na zgrupowanie do Stanów Zjednoczonych. Do tego darmowe odejście Aarona Ramsey’a do Juventusu, ale o tym wiedzieliśmy od dawna. Ramsey także nie przedłużył kontraktu i jego odejście było (niestety dla Kanonierów) wkalkulowane. Odejście dwóch liderów drużyny Arsene’a Wengera, to nowe otwarcie. Tym bardziej, że w zamian sprowadzono klasowych zawodników: Daniego Ceballosa na środek pomocy, trójkę obrońców za 65 mln euro: Williama Salibę, Kierana Tierney’a i Davida Luiza oraz przede wszystkim prawego napastnika Nicolasa Pepe za 80 mln euro z Lille. Ten ostatni, dołączył dość nieoczekiwanie, bo w grze byli m.in. Bayern Monachium i Napoli kusząc występami w Lidze Mistrzów. Arsenal był wielkim przegranym poprzedniego sezonu – w lidze zajął piąte miejsce (jeden punkt straty), przegrał też w finale Ligi Europy. To, co działami w zeszłym sezonie to duet Pierre Emerick Aubameyang (22 bramki, 5 asyst), Alexandre Lacazette (13 bramek, 10 asyst) mając trzecią ofensywę. Przyjście Pepe, który zanotował w Ligue 1 22 bramki i 11 asyst prawdodpobnie pozwoli wrócić Arsenalowi do Ligi Mistrzów.

Tottenham bardzo wysoko postawił poprzeczkę w okienku transferowym i pozyskał aż trzech zawodników, którzy wzmocnią (być może już w tym sezonie) jedenastkę: Tanguy Ndombélé (60,00 mln € Olympique Lyon), Ryan Sessegnon (27 mln € FC Fulham), Giovani Lo Celso (16 mln euro za wypożyczenie z Betisu Sevilla). I właśnie w ten sposób powinniśmy oceniać okienko transferowe danego klubu – ilu piłkarzy nowych wzmocni pierwszą jedenastkę minus ubytki z jedenastki. Po roku przerwy, w którym Spurs nie robili transferów, obecne lato wygrali. Podobnie Mistrz Anglii – Manchester City. Szeroki skład, który pozwala na grę, na wielu frontach został istotnie wzmocniony tam, gdzie miał największe braki. Z tymi brakami to oczywiście przenośnia, jeśli w jednym zdaniu zestawiamy „braki kadrowe” i „Manchester City”. 198 punktów w dwóch ostatnich sezonach sprawia, że mamy do czynienia z jedną z najlepszych drużyn w historii Premier League. Pep Guardiola co sezon dokonuje drobnych korekt, a tym razem prawy obrońca Danilo został zamieniony wraz z gotówką do Juventusu za João Cancelo. To nie mogło sie udać, jeśli Danilo w dwóch sezonach poprzedzających grę w Obywatelach, w barwach Realu Madryt zagrał w 41 meczach w La Liga. Z kolei Fabian Delph z chwilą transferu był zagadką i piłkarzem nie tego kalibru, co przełożyło się na 57 spotkań w cztery sezony. Zastępuje go Rodri, którego talent po jednym sezonie w Atletico Madryt eksplodował z 25 mln euro (tyle zapłacili Villareal CF) do 70 mln euro (City). Jeśli do Manchesteru City przychodzi nowy Busquets, może to być najważniejszy transfer w Premier League.

Takich z kolei nie zrobili włodarze Manchesteru United. Apetyty były ogromne: Christian Eriksen (Tottenham), Paulo Dybala (Juventus TUtryn), Bruno Fernandes (Sporting Lizbona), Sergej Milinkovic-Savic (Lazio Rzym) mieli wzmocnić klub po odejściu Paula Pogby, którego chciał Zinedine Zidane (Real Madryt). Oprócz wspomnianego Lukaku odeszli doświadczeni Antonio Valencia oraz Ander Herrera, w dodatku bez kwoty odstępnego. Za tego pierwszego przyszedł z Crystal Palace Aaron Wan-Bissaka (55 mln euro), razem z rekordowym transferem obrońcy Harry Maguire (Leicester City, 87 mln euro). Przyszedł także Daniel James ze Swansea, w której strzelił 4 bramki w Championship. Zaskakujące, że Ed Woodward nie planowal kupienia napastnika, jeśli z klubu cały czas może odejść Pogba. To dwóch najlepszych strzelców poprzedniego sezonu:

13 Paul Pogba
12 Romelu Lukaku
10 Marcus Rashford, Anthony Martial
4 Jesse Lingard 3 Juan Mata

Z kolei transfer Maguire’a to próba załatania dziurawej obrony, która w zeszłym sezonie zajęła 11 miejsce względem straconych bramek. I jeśli do tego wszystkiego liderem ma nadal być niezadowolony Pogba, to nie będzie sezon Czerwonych diabłów. Na koniec ranking top6 względem okienka transferowego:

1. Manchester City
2. Arsenal Londyn
3. Tottenham Londyn
4. Chelsea
5. Manchester United

Dodam, że Jurgen Klopp (Liverpool) po aktywności rok temu (Alisson, Naby Keïta, Fabinho, Xherdan Shaqiri) tym razem nie dokonał żadnego transferu.