Paulo Souza za Jerzego Brzęczka, czyli walka o reputację Zbigniewa Bońka

Kilka razy zbierałem się do napisania tekstu o zwolnieniu Jerzego Brzęczka. Tydzień temu prezes PZPN Zbigniew Boniek zaskoczył wszystkich rezygnując z selekcjonera i zaczęliśmy wyścig analiz – dlaczego, po co i najważniejszej, kto zastępcą. Poniżej moja ocena tego, co się wydarzyło.

Zbigniew Boniek: zwolnił swojego pracownika w słabym stylu i kiepskim okresie. Mógł zrobić to dwukrotnie w zeszłym roku: po blamażach z Holandią (TUTAJ) we wrześniu i z Włochami (TUTAJ) w listopadzie. Wiele razy dostawaliśmy medialny bełkot o zaufaniu i zrealizowanym celu, jakim był awans do eliminacji Mistrzostw Europy. Tyle, że kadra od listopada nie grała, więc zwolnić można było Brzęczka wcześniej, a nowy trener miałby dwa miesiące więcej na pracę z kadrą. Czyli będzie miał dwa miesiące zamiast czterech, żeby oglądać i rozmawiać z zawodnikami. Wszystko to przed trzema meczami w eliminacjach Mistrzostw Świata i trzema meczami finałów Mistrzostw Europy. Sześć meczów, które zadecydują o kadrze w latach 2021 i 2022, i to wszystko w kadencji Bońka, który zagrał ALL-in. To, że Brzęczek nie był dobrą kartą wiadomo było od dawna, ale za kilka miesięcy Boniek może przegrać wszystko co zdobywał przez tyle lat – reputację. Wybrał na selekcjonera Brzęczka, który trenował maksymalnie Wisłę Płock, czyli był bez doświadczenia pracy w dobrych zespołach i nie okazał się kolejnym po Adamie Nawałce asem z rękawa. Czy będzie nim Paulo Sousa? Wyjątkowo nie mówiono o trenerze z Polski, bo nie ma w tej chwili na rynku żadnego godnego kandydata.

Jerzy Brzęczek: odwracali się od niego kolejno: przyjaciele dziennikarze, znajomi z boiska, kadrowicze i Prezes. Film „Niekochani” z perspektywy zwolnienia brzmi jak wróżba, bo od dawna nie było pomysłu na kadrę. Brak interakcji (czyt. wywiadów) z kibicami, mecze bez strzału na bramkę i cisza Lewandowskiego. Do tego fatalny moment na książkę – autobiografię, której dzisiaj już nikt nie kupi. Jej tytuł „W grze” był nietrafiony i nie został też nowym Kazimierzem Górskim, jak przepowiadała Małgorzata Domagalik. Najlepszy jego mecz to pierwszy z Włochami, który w pewnym momencie przypominano niczym mityczny mecz Kazimierza Górskiego z Anglią. Kadra nie wygrała z nikim istotnym, ale co końca wydawało się, że Brzęczek się wywinie: bo podobno z Holandią mogliśmy wygrać, a przecież za chwilę decydujące mecze. Ostatecznie Wuja się nie wywinął, a po dwóch u pół roku pracy w federacji trudno mu będzie przejąć lepszy zespół niż Wisła Płock, z której przyszedł do kadry.

Robert Lewandowski: dostał trenera obytego, który rozmawia w pięciu językach i zdobył jako zawodnik rok po roku (1996 i 97) Ligę Mistrzów. Najistotniejsza wg Forbesa osobistość polskiego sportu 2020 dostanie trenera bez kompleksów, a gdy coś się nie powiedzie, przyjdzie następny. Zmiana selekcjonera po milczeniu w wywiadzie Jacka Kurowskiego, to zwycięstwo w wojence o wpływy w reprezentacji i szansa na liczby jak u Nawałki. U Brzeczka nasz kapitan potrafił nie oddać celnego strzału.

Paulo Souza: królik z kapelusza, ograny na arenie zawodnik, który nie poradził sobie w karierze trenerskiej. Topowi wolni trenerzy jak, Thomas Tuchel czy Massimiliano Allegri nie są zainteresowani trenowaniem żadnej reprezentacji, a faworyci rodzimych dziennikarzy: Lucien Favre i Luciuano Spaletti to dziennikarskie plotki, podobnie jak Marco van Basten, z którym Prezes reklamował piwo na euro 2012 czy dawny kandydat Gianni De Biasi. Zawsze mam problem z oceną trenerów, o których mówimy jakimi byli piłkarzami. Kariera została zakończona więc najprawdopodobniej chodzi o to, że nie ma czym się pochwalić w nowej roli. Souza chce grać ofensywnie, w innym systemie. Czekać nas będą kolejne nowe nazwiska, choć to, co się zadziało w październiku, czyli przegląd sił da Sousie materiał do analizy. Być może będziemy grać trójką obrońców, być może wróci do jednostki Arkadiusz Milik, który akurat podpiął kontrakt z Olympique Marsylią. Być może skończą się kariery reprezentacyjne doświadczonych Łukasza Fabiańskiego, Artura Jędrzejczyka, Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka, Jakuba Błaszczykowskiego czy Kamila Grosickiego. Skończą się układy i gra za nazwisko, ma być więcej finezji, czyli bardziej styl Krystiana Bielika niż Jacka Góralskiego. Każdy selekcjoner chce odcisnąć stempel swojej kadrze, więc oprócz Bielika, otwiera się szansa dla Jakuba Modera czy Sebastiana Walukiewicza. A być może nawet Wojciecha Szczęsnego, który od początku kariery reprezentacyjnej był maksymalnie bramkarzem nr 1,5. Piąte miejsce z Fiorentiną to szczyt nowego trenera Polaków, który zarazi kadrowiczów optymizmem, otwartością oraz obyciem. Będzie błyszczeć na konferencjach i wreszcie wróci dyskusja, której od dawna nie było. Taki wczesny Leo Beenhakker, dla którego najważniejsze były mecze z Portugalią. Souza ma w trzecim swoim spotkaniu Anglików i jeśli wygra, zostanie na bardzo długo, może niczym Leo za długo. Ale jeśli mu się nie uda, zostanie po euro zmieniony przez nowego prezesa PZPN, a Zbigniew Boniek zrzuci wszystko na kadrowiczów. Sprytne zagranie cwanego lisa pola karnego, który musi ratować reputację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s