Polacy udawali, że grają w piłkę, a gdy nie oddajesz strzału przegrywasz z Włochami #ITAPOL

Polska przegrała wyjazdowy mecz z Włochami w szatni. Przegrała brakiem taktyki, co było bardzo wymowne po meczu przy pytaniu Roberta Lewandowskiego przez Jacka Kurowskiego o taktykę:

– Jakie mieliście wskazówki, co robić?
– 8 sekund ciszy…

Taktyki albo nie ma, albo jest ona słaba, a taki piłkarz jak Robert Lewandowski pracujący w przeszłości z Jurgenem Kloppem, Pepem Guardiolą czy Hansim Flickiem umie rozróżnić taktykę od ściemy. Wychodzimy młodymi, których w przerwie selekcjoner Jerzy Brzęczek zmienia, bo trzeba wystawić do gry doświadczonych piłkarzy. Czyli po 45 minutach schodzą Jakub Moder, Kamil Jóźwiak i Sebastian Szymański a wchodzą Piotr Zieliński, Kamil Grosicki i Jacek Góralski. To ewidentny brak pomysłu na grę, zła selekcja, a przecież jeszcze nie napisałem nic o spotkaniu. Selekcjoner zapytany po meczu, stwierdził, że drugi raz także wystawiłby jedenastkę z młodymi. Czyli znowu dokonałby zmian w składzie przegrywającej drużyny.
Jerzy Brzęczek desygnował do gry obronę, która ostatni raz z Macedonią w 2019 grała w takim układzie. Na lewą stronę wrócił Arkadiusz Reca a na prawą Bartosz Bereszyński, który grał wcześniej na lewej. A pewniak w poprzednich meczach prawy Tomasz Kędziora został na ławce. W pomocy słaby w kadrze Grzegorz Krychowiak oraz ostatnie odkrycia Karol Linetty i Jakub Moder. Do tego młode skrzydła Sebastian Szymański i Kamil Jóźwiak, a w ataku kapitan Robert Lewandowski. To nie było ustawienie, które miało atakować. Raczej zagęszczać środek pola i utrzymywać się przy piłce, licząc jednocześnie na wejścia bocznych obrońców. Nic takiego nie miało miejsca, od początku był problem z wyjściem połowy. Polacy po zwycięstwie z Ukrainą po cichu liczyli na zbudowanie z drużyny zwycięstwem z silnym rywalem. Włosi przystąpili do meczu bez połowy podstawowych piłkarzy Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Marco Veratti, Federico Chiesa i Ciro Immobile i mieli być dla Brzęczka Niemcami Adama Nawałki czy Portugalczykami Leo Beenhakkera. Potencjał Włochów jest nieporównywalny, a Roberto Mancini zbudował zespół, który może powalczyć o medal na Euro 2020. Jorginho z powodzeniem zastąpił Verattiego i znakomicie regulował tempo gry, a akcje kreował Lorenzo Insigne i Federico Bernardeschi. Ten drugi ogrywał cały mecz słabego Arkadiusza Recę, który występuje w najsłabszej drużynie Serie A Crotone (2 punkty w 7 meczach). Pozostali zawodnicy gospodarzy zagrali swoje, nie popełniali błędów i grali pressingiem. Tyle wystarczyło, aby Polska przez całe spotkanie nie oddała strzału (!). Polacy ratowali się wybiciem piłki na rzut rożny a w dalszej części meczu faulami, wynikającymi z frustracji.
Reprezentacja nie miała żadnego stylu nie tyle w ofensywie, co w środku boiska, a nawet w obronie. Przy nieuznanym golu przeszkadzał Andrea Belotti, z niezrozumiałych przyczyn Grzegorz Krychowiak objął w pas rywala, po czym padł rzut karny, Jan Bednarek zablokował strzał ręką do bramki i mieliśmy szczęście, bo w Lidze Narodów nie ma VARu. Były też brzydkie faule Jacka Góralskiego, który pomylił dyscypliny i wstyd, że w latach 20-tych, gdy gra się techniczną piłkę my wystawiamy przecinaka z Kazachstanu. Do tego ostatni stracony gol Domenico Berardiego,ktory spokojnie wpadł w pole karne i strzelił gola. Ogólnie Włosi mogli wygrać wyżej, stworzyli więcej okazji do gry, a Polacy zagrali na poziomie koszyka C – nie potrafili wyprowadzić piłki, grać 1/1, wymienić trzech podań. Bajki o awansie i zorganizowaniu finałowego turnieju Ligi Narodów u siebie należy odłożyć do zakończenia kolejnych, nic nieznaczących meczów towarzyskich.
Zaskakujące jest to, jaka panuje sinusoida nastrojów względem tej kadry i selekcjonera. Po Ukrainie chwalony, dzisiaj wiadro pomyj. Nikt nie twierdzi, że mamy lepszą reprezentację, ale gdy nie stwarza się ani jednej akcji przez 90 minut, to trzeba się zastanowić co dalej. Być może piłkarze nie są gotowi umierać na boisku za selekcjonera. Wymowne było też ujęcie po meczu, gdy Gianluigi Donnarumma żartował z Krzysztofem Piątkiem jakby nigdy nic, a Piotr Zieliński stał z boku zły i zrezygnowany. To trzeci obrazek jaki zostanie mi w pamięci po tym meczu. Wywiad z Lewandowskim, brutalny wślizg Góralskiego i świetny humor Piątka. Ten ostatni przynajmniej nie udaje, a może udaje tylko selekcjoner?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s