(Nieważne) zwycięstwo kadry z Ukrainą #POLUKR

Za nami pierwsza z listopadowej trylogii reprezentacji Polski, czyli pojedynek z Ukrainą. Nie byliśmy faworytem tego meczu, to raczej mecz na remis z opcją przetestowania zawodników. Niewielka ilość sparingów sprawia, że nie ma kiedy sprawdzić dublerów czy zawodników do szerokiej kadry. Zawodnicy mają być gotowi w każdym momencie a nieudany debiut może na pewien czas przekreślić udział nowego zawodnika w drużynie. Ciśnienie jest zatem duże, w dodatku to mecz bez liderów kadry. Może jedenastka, która usiadła na ławce to obecnie pierwszy skład Jerzego Brzęczka? Bardzo prawdopodobne:

Szczęsny/Fabiański – Kędziora, Glik, Bednarek, Bereszu79yński/Reca- Szymański, Linetty, Moder, Grosicki i do tego Robert Lewandowski na trybunie.

Zatem zagrali zmiennicy, co jest bardzo dobrym posunięciem selekcjonera. Walka o jedenastkę i walka o kadrę na Euro, to powinno sprawić, że kadrowicze nie obstawią nogi. W 12 minucie, gdy faulowany w polu karnym był Andrij Jarmołenko przez Pawła Bochniewicza i wcześniejszym fatalnym wyprowadzeniu akcji przez Sebastiana Walukiewicza, pomyślałem o najgorszym, czyli że pęknie bańka Jerzego Brzęczka i wrócimy do czasów Waldemara Fornalika. Ostatecznie Skorupski rzucił się w lewo, a Jarmołenko strzelił w prawy słupek. Jeśli w poprzednim meczu podopieczni Andrija Szewczenko wygrali z Hiszpanią, to bramka na początku mogła ustawić spotkanie, a grając rezerwowymi mogliśmy tylko wyjmować piłkę z siatki. Ukrainą w oczach kibiców-Januszy to żadna wirtuozeria, a przecież poza meczem z Hiszpanią są aktualnymi Mistrzami Świata u20, a Szachtar Donieck i Dynamo Kijów grają regularnie w Lidze Mistrzów i zawsze kilku rodzimych zawodników występuje w tych klubach. Potencjał naszej kadry bez w/w 13 zawodników jest mniejszy, ale jakiś jest. Nieudane wyście z bramki Andrija Łunina wykorzystał Piotr Zieliński, który przytomnie podał do Krzysztofa Piątka, a ten strzelił z daleka do pustej bramki i objęliśmy prowadzenie. Dwa lata temu Zieliński i Piątek byli pewniakami do jedenastki, dzisiaj walczą w meczach o nic. W drugiej połowie podwyższył dobijając swój strzał głową dopiero wprowadzony 23 sekund wcześniej Jakub Moder po asyście debiutanta Przemysława Płachety. Jeden i drugi może być w najbliższych 10 latach twarzami reprezentacji, obaj niedawno związali się z angielskimi klubami i to pozytywna informacja z tego meczu. Drugą jest to, że nie byliśmy w tym spotkaniu lepsi, nie prowadziliśmy gry, ale drużyna Jerzego Brzęczka nauczyła się wygrywać mecze, w których gra słabiej. Mieliśmy też wiele szczęścia, bo Jarmołenko nie strzelił karnego, a bramkarz Łunin podarował nam bramkę.

Na minus:

  • niepewny Bochniewicz, który walczy o miejsce nr 23 w kadrze to temat zastępczy, tym bardziej, że wrócił do gry w klubie Krystian Bielik, a wcześniej dziewięć miesięcy odpoczywał od futbolu z powodu kontuzji
  • Arkadiusz Milik był niewidoczny w tym meczu, był daleko od bramki przeciwnika i widać było, że brakuje mu codziennej gry. Jeśli jego sytuacja klubowa się nie zmieni nie wyobrażam siebie jego dalszych powołań
  • Mateusz Klich kreowany na najlepszego polskiego pomocnika zagrał słabe spotkanie i ciekawe czy wpłynie to na jego pozycje w kadrze. Z Włochami pauzuje za kartki, a hierarchia w pomocy się zmienia co spotkanie.

Miejsca w jedenastce sa trzy, a chętnych jest dwa razy więcej: Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski, Karol Linetty, wspomniani Klich, Moder, Zieliński. Na skrzydle doszedł nowy zawodnik do gry Płacheta, a są Kamil Grosicki, Kamil Jóźwiak, Sebastian Szymański, Michał Karbownik i nieobecni:, gracz Eibar Damiar Kądzior i Chicago Fire Przemysław Frankowski. W ataku mamy dwóch napastników i szkoda, że w meczu z Ukrainą nie przetestowaliśmy nowych twarzy w ataku – Kacpra Przybyłko (Philadelphia Union), Adama Buksy (New England Revolution), Karola Świderskiego (PAOK FK), albo odkurzyć Kamila Wilczka (FC Kopenhaga). A jeśli ten ostatni jest stary, to może 21-letni Dawid Kurminowski z Ziliny, czwarty strzelec ligi słowackiej?

W przeladowanym kalendarzu piłkarskim spotkania towarzyskie są niepotrzebne, a szczególnie te rozgrywane na pustym Stadionie Ślaskim. Czasy są wyjątkowe, wcześniej moglismy takie mecze organizowac dla kibiców chętnych w kilku miastach w Polsce zobaczyć z bliska nawet drugi garnitur kadry. Pierwsza edycja Ligi Narodów, gdy nie wygraliśmy meczu została odebrana w Polsce bardzo źle, ale tegoroczna edycja, gdy walczymy o pierwsze miejsce spycha mecze towarzyskie do rangi meczów nieważnych. Czy zwycięstwo z dobra Ukrainą też było nieważne?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s