Anderson Silva zakończył karierę o kilka lat za późno

Pojedynek Andersona Silvy z Uriah Hallem był ostatnim występem wielkiego mistrza w karierze i tak jak poprzednie jego walki, zostawił wielką rysę na jego karierze. Brazylijczyka zapamiętamy jako dominatora, który przez dziesięć lat nosił pas w kategorii średniej, z fenomenalnych walk, jak ta z 2011, gdy kopnięciem frontem nogi w twarz znokautował Vitora Belforta lub przegrywając pierwsze cztery rundy z Chaelem Sonnenem potrafił go w piątej poddać. Anderson Silva był z numerem jeden w rankingu p4p 2013 (do porażki z Chrisem Weidmanem), a przecież wcześniej dominował najlepszych średnich Richa Franklina (dwukrotnie), Forresta Griffina czy Dana Hendersona, gdy nie było tego prestiżowego rankingu. Jego dominacja zbiegała się z globalizacją MMA na świecie i dziś można powiedzieć, że był najwybitniejszym albo jednym z dwóch-trzech najwybitniejszych przedstawicieli w UFC. Niestety w przeciwieństwie do Georges’a St-Pierre’a, który po latach dominacji, ale nie tak efektownych, bo dominował nad przeciwnikami bez zakończenia walk przed czasem (8 z 9 ostatnich walk GSP odbyło się w pełnym dystansie). Kanadyjczyk wrócił trzy lata temu po czterech latach i pokonał Michaela Bispinga, zdobywając drugi pas UFC i na zawsze zakończył spekulacje jego wyższości nad Silvą. Zachowując analogię, powrót GSP w 2017 był niczym nowe mistrzostwa Michaela Jordana po powrocie z emerytury. Anderson Silva z kolei za długo walczył, nie potrafił odpuścić, powiedzieć koniec i był Jordanem z Wizards, który grał za długo i niepotrzebnie wrócił. Brazylijczyka zapamiętamy także z uwagi na sensacyjną porażkę z Chrisem Weidmanem, gdy w sposób lekceważący (bo taki też był styl) opuszczał ręce i prowokował do zadawania ciosów licząc, że tak jak w poprzednich pojedynkach będzie szybszy od rywala. Wtedy po raz pierwszy nie był i Amerykanin sensacyjnie go znokautował, co jest największą sensacją w historii UFC. Po tej walce nie było już tego samego Silvy. Oczywiście po kilku miesiącach UFC zorganizowało rewanż, ale wtedy mieliśmy niesamowicie bolesną i źle wyglądającą kontuzję piszczela. Silva miał wtedy 38 lat, stracił pas, dwukrotnie przegrał z mistrzem, który absolutnie był w jego zasięgu, a kontuzja wyeliminowała go z oktagonu na 13 miesięcy. Stracony prime wielkiego mistrza, który dał jeszcze dwie dobre walki – najpierw z Nickiem Diazem, gdy wygrał na punkty, ale później w organizmach obu zawodników wykryto niedozwolone substancje: Silva – męskie hormony płciowe o budowie sterydowej (androsteron), Diaz – marihuanę i pojedynek uznano za nierozstrzygnięty. Ostatnią dobrą walką była walka wieczoru z Bispingiem przegraną na punkty (48-47, 48-47, 48-47), którego później pokonał GSP. W pewnym momencie zwyciężyły pieniądze i miłość do MMA, a UFC chętnie stawiało na niego w walkach, które nie miały sensu z perspektywy kariery, ale które sprzedawały PPV. Nikt nie zauważył, że kolejne porażki robią krzywdę pomnikowi jakim jest Anderson Silva. Do momentu walk z Weidmanem był Goatem (Greatest Of All Time), po walce z Hallem został zawodnikiem za wolnym na rywala, z nie najwyższej półki. Dla Halla to jest zawsze osiągniecie – wygrana z wielkim mistrzem, ale porażki m.in. z Gegard Mousasi i Derek Brunson nie stawiają 36-latka w gronie kandydatów do pasa. Anderson Silva wygrał pierwszą rundę jednogłośnie, drugą nie jednogłośnie przegrał, ale z minuty na minutę nie wytrzymywał kondycyjnie, nie działał jego refleks i zakończyło się nokautem. 45-letni mistrz zakończył karierę w słabym stylu, o kilka lat za późno i tak jak w przypadku Jordana, nie powinniśmy widzieć GOATów w zawodowym sporcie za ich górką. Silva po porażce z Bispingiem nie powinien wracać do oktagonu, a walczył z przerwami jeszcze pięć lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s